Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Judyta triumfująca, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Judyta triumfująca, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

środa, 18 września 2019

54. MF Wratislavia Cantans /relacja z festiwalu/

Tegoroczny 54. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans zabrał nas w muzyczną podróż na Południe. Okazało się, że znaczenie i barwy tej nazwy są zmienne i różnorodne, ale zawsze kojarzą się z piękną muzyką. Największe wrażenie wywarły na mnie trzy koncerty: "Judyta triumfująca" A. Vivaldiego, III Symfonia G. Mahlera oraz "Sud , sud" G. Solimy. Oto dlaczego:


54. edycja Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans, podobnie jak poprzednie, utwierdziła nas w przeświadczeniu, że wiek nie ma tu nic do rzeczy, ba, w przypadku muzyki dawnej jest to wręcz zaleta :-) Najważniejszy jednak jest fakt, iż od kilku lat festiwal prowadzi Giovanni Antonini, który łączy w sobie pasję, pracowitość i odpowiednie kompetencje. Każda kolejna odsłona festiwalu jest dla nas swoistym muzycznym objawieniem - spaja bowiem jedną przewodnią myślą rozmaite, często niezwykłe wydarzenia muzyczne. W tym roku inspiracją stało się Południe.

Konferencja prasowa 44. MF Wratislavia Cantans, drugi od lewej dyr. Andrzej Kosendiak, obok niego: Giovanni Antonini, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Romantycy, którym patronował J. W. Goethe jako autor "Podróży włoskiej", traktowali Południe jak mekkę albo słoneczną krainę przypominającą Arkadię. Jeszcze większe bodaj znaczenie miało dla naszej kultury słynne dzieło Pawła Muratowa: "Obrazy Włoch", które odcisnęło swoje piętno zarówno na polskiej literaturze (Jarosław Iwaszkiewicz, Zbigniew Herbert), jak i na muzyce. Karol Szymanowski, rówieśnik Muratowa, w latach poprzedzających wybuch I wojny światowej także podróżował do Włoch. Prawdziwą rewelacją był dla niego zwłaszcza pobyt na Sycylii. Wrażenia te znalazły odbicie w znakomitych dziełach tworzonych już w czasie wojny, w rodzinnej Tymoszówce. Powstały wtedy Maski, Metopy, Mity, III Symfonia, I Koncert skrzypcowy. Napisał także powieść "Efebos", w której chciał zawrzeć swoje marzenia o lepszym świecie. Miała ona za tło włoskie pejzaże i włoską sztukę i stanowiła apologię piękna, miłości, swobody. W tym samym czasie — i czerpiąc z podobnych inspiracji — rozpoczynał Szymanowski pracę nad "Królem Rogerem". Opera dotykała podobnej problematyki, co Efebos: związków i napięć między dionizyjską i apolińską wizją życia i twórczości. Scenerią były znów Włochy. Libretto pisał młody kuzyn Szymanowskiego Jarosław Iwaszkiewicz, który wypełniał jedynie zalecenia wielkiego kompozytora. Jednak później sam stał się autorem takich utworów, jak "Śpiewnik włoski", "Kochankowie z Werony" czy "Podróże do Włoch". Całe Włochy bowiem, nie tylko ich południe, są dla Polaków Południem - ową wymarzoną krainą. Przede wszystkim jako miejsce najpiękniejszej, najstarszej kultury, w której wciąż czujemy się jak "barbarzyńcy w ogrodzie". Mit Południa trwa, choć - jak mogliśmy się przekonać podczas tegorocznej Wratislavii - różne są jego oblicza.

Program dowiódł niezbicie, że istnieje wiele rytów religijnych, które miały swój początek na południu: chorał bizantyjski, śpiew mozarabski, muzyka etniczna z okolic Neapolu i afrykańska, a wreszcie wykroczyliśmy poza teren Europy doświadczając muzyki Południa Stanów, przetworzonej przez Georga Gershwina w operze "Porgy i Bess". Niektóre rodzaje muzyki były nam doskonale znane, jak choćby muzyka Gershwina czy nasza własna twórczość w postaci polskiej muzyki ludowej. Jak się podczas festiwalu osobiście przekonaliśmy, "Południe" oznacza szerokie spectrum i różne perspektywy, o czym zresztą uprzedzał nas maestro Giovanni Antonini na konferencji prasowej:

"Południe ma zawsze w sobie coś względnego, nie jest niczym absolutnym, i to zarówno geograficznie, jak i kulturowo. Jest to temat bardzo szeroki, ale o tych trudnych relacjach między Północą a Południem chcieliśmy w naszym programie także powiedzieć".

Bóg - uosobienie miłości, do której wszystko podąża: III Symfonia 

Gustawa Mahlera


Oficjalne rozpoczęcie festiwalu zainaugurował niezwykły koncert: III Symfonia Gustawa Mahlera w wykonaniu Israel Philharmonic Orchestra i pod dyrekcją Zubina Mehty. Maestro i jego muzycy wystąpili już podczas 50. odsłony Wratislavia Cantans. Zagrali wówczas IX Symfonię - uznaną za ostatnią symfonię romantyczną. Zasłużony dyrygent został także upamiętniony w Alei Gwiazd przed Narodowym Forum Muzyki.

O swoim utworze napisał Mahler w jednym z listów:

"Moja symfonia będzie czymś takim, czego jeszcze świat nigdy nie słyszał. Cała Natura dochodzi tutaj do głosu i wyjawia tajemnicę tak głęboką, jaką jedynie we śnie można przeczuć".

Maestro Zubin Mehta i Israel Philharmonic Orchestra, fot. Sławek Przerwa

Jest to zatem w założeniu symfonia-misterium, którą cechuje maksymalizm i poczucie nieograniczonej mocy twórczej. W płaszczyźnie symboliki symfonia tak rozumiana pragnie wyrazić kosmos i miejsce człowieka w nim z perspektywy nadziei, zgodnie z chrześcijańską koncepcją ludzkiej kondycji. To najbardziej rozbudowana, najbogatsza formalnie symfonia Mahlera - prawdziwe wyzwanie dla wykonawców. Maestro Mehta wraz z Israel Philharmonic Orchestra, a także solistką Gerhild Romberger i Chórem Chłopięcym NFM wspaniale ją zinterpretował. Całość ma charakter narracyjny, polifoniczny jak w powieściach Dostojewskiego, do których porównał ten utwór Bohdan Pociej. Na ten trop wskazują także tytuły poszczególnych części, które kompozytor usunął przed publikacją w 1898 roku.


Gerhild Romberger i Chór NFM, Chór Chłopięcy NFM, fot. Sawek Przerwa

Część I, zatytułowana pierwotnie "Pan budzi się, nastaje lato" (dosł. "nadciąga w rytmie marsza"), utrzymana w tonacji F-dur (jak zwykło się czynić od czasów "Pastoralnej"), zawiera bogactwo dźwięków natury, oddanych za pomocą oboju, skrzypiec, puzonu, trąbki, rogu i klarnetu. Kolejne części III Symfonii także nosiły pierwotnie znaczące tytuły: „Co mi mówią kwiaty na łące” (forma menueta), „Co mówią mi zwierzęta w lesie” (odgłosy zwierząt i ptaków), „Co mówi do mnie człowiek”. W tej części dopiero pojawia się partia wokalna, którą na wrocławskim koncercie wykonała Gerhild Romberger (cudowny mezzosopran!) w towarzystwie jednolitego akompaniamentu. Istotną rolę odgrywa w tej partii sam tekst, będący fragmentem dzieła Friedricha Nietzschego "Tako rzecze Zaratustra":

O Mensch! Gib Acht! (O człowieku! Uważaj!), mówiący o nieuniknionym cierpieniu, ale także o tym, że "Cała radość poszukuje wieczności" i nie pozwala człowiekowi się poddać.

Niezwykły, tajemniczy fragment, splatający się z chórem chłopięcym, śpiewającym o miłości Boga:

 „Co mówią mi anioły”oraz "Co mówi Miłość". W muzycznej wizji Mahlera świat ma charakter hierarchiczny - prowadzi człowieka w rejony wyższe, zamieszkałe przez doskonalsze formy bytu: aniołów i Boga pojmowanego jako uosobienie miłości, do której wszystko podąża. Oto przesłanie III Symfonii:

Niebiańska radość jest błogosławionym miastem,
niebiańska radość, która nie ma końca!
Niebiańska radość została udzielona Piotrowi
przez Jezusa i dla całej ludzkości na wieczne szczęście.

Toteż ostatnia część utworu została nasycona pełnią brzmienia orkiestry smyczkowej i częstą obecnością figur gruppetto - romantycznego symbolu miłości. Fragment ten zagrany został w tonacji D-dur Langsam — Ruhevoll — Empfunden (powoli, spokojnie, głęboko odczuwany) i na długo pozostanie w sercu...

Mohiko Fujimura i Israel Philharmonic Orchestra, fot. Sławek Przerwa

Trzeba było dyrygenta tak znakomitego i dojrzałego jak Zubin Mehta, aby wszystkie te niuanse Mahlerowej kompozycji oddać w sposób świadczący o głębokim zrozumieniu intencji kompozytora. To był tak wspaniały koncert, że wystarczyłby za wszystkie.A jednak maestro Antonini zadbał o to, abyśmy wysłuchali jeszcze innych, nie mniej pięknych, ba, olśniewających. Z pewnością należało do nich oratorium Antonia Vivaldiego "Judyta triumfująca"


Triumf Judyty i ... Julii


"Edyta Triumphans", 1. wydanie dzieła/ fot. Wikipedia


"Judyta triumfująca" Antonia Vivaldiego zawiodła nas na południe Włoch - do Wenecji, tam bowiem powstało to piękne, a jedyne zachowane oratorium tego kompozytora, tzw. "oratorium wojenne" (sacrum militare oratorium), które opisuje historię spotkania dzielnej izraelskiej wdowy Judyty z asyryjskim wodzem Holofernesem, którego skutki okazały się dla tego ostatniego tragiczne - stracił głowę w przenośni i dosłownie. Vivaldi podjął tę historię na nowo, mając własny zamysł. Oto bowiem w 1716 roku nastąpił zwrot w wojnie peloponeskiej. Turcy odstąpili od oblężenia twierdzy Korfu. Otóż Cassetti, librecista oratoriów Vivaldiego, użył biblijnej historii oblężenia Betulii w wojnie między Żydami a Asyryjczykami jako alegorii konfliktu Wenecji z Imperium Osmańskim. Oratorium miało zatem dawać nadzieję na zwycięstwo. A ponieważ kompozycja powstała z myślą o uczennicach szkoły, w której Rudy Ksiądz, jak go nazywano, pracował, toteż ów thriller rozpisany został na głosy wyłącznie żeńskie i z barokową przekorą podany w dość lirycznym sosie.


Sonia Prina jako Judyta e oratorium "Judyta triumfująca", NFM, fot. Sławek Przerwa

Na plan pierwszy wysuwa się motyw uwiedzenia ciemiężyciela przez naszą bohaterkę i dwuznaczne gry między parą protagonistów. Holofernes Vivaldiego zaś, jak zauważa Michael Talbot, to wprawdzie łajdak, ale czarujący, trochę jak Don Giovanni. Po wysłuchaniu cudownej arii "Sede, o cara" słuchacz jest wręcz przekonany o tym, że najgroźniejszy generał Nabuchodonozora wcale nie jest jakimś krwiożerczym potworem, ale czułym na niewieście wdzięki wrażliwym mężczyzną :-)  A gdybyśmy jeszcze mieli wątpliwości, wystarczy posłuchać arii "Nox obscura tenebrosa" oraz kolejnych recitatiwów, aby docenić, jak bardzo mu na Judycie zależy. W rezultacie odczuwamy dyskomfort, kiedy Judyta ostatecznie pozbawia go życia. Skłonni jednak jesteśmy wybaczyć Vivaldiemu brak dramatyzmu, który w tej sytuacji aż się prosi, a wszystko dlatego, że arie, które napisał, są niewyobrażalnie piękne. W "Judycie" nie ma duetów, dwukrotnie pojawia się chór reprezentujący kolejno wojowników asyryjskich oraz dziewczęta z Betulii. Mimo to jednak nie czujemy monotonii, ponieważ każdy z tych kobiecych głosów ma inne brzmienie, a ponadto charakterystyki dopełnia instrumentacja utworu.

Mary-Ellen Nesi jako Holofernes (mezzosopran)
NFM, fot. Sławek Przerwa

Judyta we wrocławskiej wersji oratorium dysponowała niskim kontraltem Soni Priny. Dawało to wrażenie godności i dystansu, który bohaterka przejawia w stosunku do Holofernesa. Ponadto Judyta ma do dyspozycji kobiece brzmienia violi d`amore, szałamaję i mandolinę. Przykładowo, po recitatiwach z Holofernesem, na koniec części II oratorium, zaśpiewała piękną liryczną arię z towarzyszeniem mandoliny: "Transic aetas", w której mówi o przemijaniu wszystkiego, także miłości, podczas gdy tylko dusza pozostaje nieśmiertelna.

Julia Lehzneva jako Vagaus (sopran), NFM, fot. Sławek Przerwa

Paradoksalnie, Holofernes w wykonaniu Mary-Ellen Nesi (mezzosporan) był bardziej liryczny od Judyty, szczególnie w ariach miłosnych, np. "Noli, o cara", gdzie towarzyszą mu oboje i organy obligato. Najczęściej jednak śpiewał w towarzystwie smyczków. Tak czy owak po tylu pięknych ariach każda kobieta by mu uległa :-) Ale nie Judyta!

Rolę sługi Holofernesa, Vagausa, zaśpiewała we Wrocławiu znana tu i kochana Julia Lehzneva (sopran), przydając blasku tej nieco marginesowej postaci. Wydaje się, że nie bez przyczyny była najgoręcej oklaskiwana po każdym swoim występie, począwszy od "Volate servi" ("Pośpieszcie słudzy"), a na dramatycznym "Armate di fuoko e di serpi", z przywoływaniem furii, ognistych smoków i węży, które miałyby pomścić pana. Jeśli ktoś triumfował w tym oratorium, to ośmielę się powiedzieć, że była to właśnie Julia.

Francesca Ascioti (kontralt) jako Ozjasz, NFM, fot. Sławek Przerwa

Godny zapamiętania był także kapłan Ozjasz w wykonaniu Francesci Ascioti (kontralt), śpiewającej szczególnie pięknie majestatyczny "Gaude felix". Poruszył mnie ponadto chór dziewic modlących się w Betulii: "Mundi Rector de Caelo micanti" w  niezwykle subtelnym wykonaniu Chóru NFM. Pojedyncze arie, oprawne we wciąż zmieniające się instrumentarium w wykonaniu fantastycznego Il Giardino Armonico, były w tym oratorium prawdziwym crème de la crème, czyniąc ten wieczór prawdziwym i niezapomnianym muzycznym przeżyciem.

Mary-Ellen Nesi jako Holofernes (mezzosopran) i Raffaella Milanesi jako Abra (sopran), w tle Chór NFM,
fot. Sławek Przerwa

Giovanniego Solimy podróże w czasie i przestrzeni


O tegorocznym Festiwalu Wratislavia Cantans mogłabym pisać bez końca, ale rozsądek nakazuje mi skupić się na tych koncertach, które szczególnie mnie poruszyły. Należał do nich z pewnością występ wybitnego włoskiego kompozytora i wiolonczelisty Giovanniego Sollimy, który pojawił się na festiwalu dwukrotnie: podczas 48. jego odsłony, a także rok później. Od początku wziął szturmem festiwalową publiczność i nic się pod tym względem nie zmieniło w tym roku. Muzyk to absolutnie niezwykły, oryginalny – i jako kompozytor, i jako wykonawca. Kogoś tak grającego tematy klasyczne, etniczne i współczesne nigdy wcześniej nie słyszałam. Niezwykła wyobraźnia muzyczna i wirtuozeria połączone z nieudawaną radością tworzenia.

Giovanni Solima (wiolonczela) i Michele Pasotti (teorba), Synagoga pod Białym Bocianem,
fot. Joanna Stoga

Koncert w Synagodze pod Białym Bocianem, zatytułowany "Sud, sud - a Musical Journey from Rome Beyond the Mediterranean Sea", rzeczywiście okazał się muzyczną podróżą z Rzymu na południe, sięgającą aż za Morze Śródziemne. Była to także podróż w czasie - od utworów z przełomu XVI i XVII wieku włoskiego kompozytora Giulio de Ruvo, hiszpańskiego twórcy Bartolome de Seima y Salaverde, poprzez  utwory XVIII-wiecznego kompozytora włoskiego Giovanni Batista Costanzi, po kompozycje współczesne Eliodoro Solimy oraz własne.  Artysta  grający na wiolonczeli wystąpił tym razem w towarzystwie Michele Pasotti - na teorbie, ale wykonał także wiele utworów solo.

Giovanni Solima (wiolonczela), Synagoga pod Białym Bocianem, fot. J. Stoga

Nie sposób opisać jego gry, bo jest to muzyk, który potrafi cudownie zagrać utwory klasyczne z niesłychaną wprost lekkością. Z drugiej zaś strony ciągle eksperymentuje z instrumentem, wydobywając z niego dźwięki skrzypiec, elektrycznej gitary, perkusji, a nawet ... całej orkiestry symfonicznej. Pomaga sobie głosem - własnym i publiczności. Solima to prawdziwy człowiek-orkiestra, w dodatku z taką ekspresją, że czasami nie sposób oddzielić człowieka od instrumentu. Mnie się nie bez przyczyny skojarzył z Mickiewiczowskim Wojskim:

Tu przerwał, lecz róg trzymał; wszystkim się zdawało,
Że Wojski wciąż gra jeszcze, a to echo grało.
(...)
Z oczyma wzniesionymi, stał jakby natchniony,
Łowiąc uchem ostatnie znikające tony.
A tymczasem zagrzmiało tysiące oklasków,

Tysiące powinszowań i wiwatnych wrzasków.

Zapewniam, że Solima grał w podobnym natchnieniu, a po jego koncercie zagrzmiały oklaski i głośny aplauz.

Sądzę, że dotyczy to całego Festiwalu Wratislavia Cantans - niby skończył się, a jednak w uszach brzmią ciągle jego dźwięki, zaś pod powieką zatrzymały się obrazy śpiewaków i instrumentalistów... Dziękuję!

Barbara Lekarczyk-Cisek

sobota, 31 sierpnia 2024

XII Festiwal Oper Barokowych w Warszawskiej Operze Kameralnej /zapowiedź/

 XII Festiwal Oper Barokowych potrwa od 2 września do 24 listopada 2024 roku, a wypełnią go spektakle operowe, koncerty oraz recitale. Istotnym elementem będzie ukazanie oddziaływania muzyki baroku na kompozycje tworzone w czasach nam bliższych, w szczególności na muzykę XX wieku. Tym samym obok twórczości Georga Friedricha Haendla, Antonia Vivaldiego, Jeana-Philippe’a Rameau, Jana Sebastiana Bacha, Henry’ego Purcella i Claudia Monteverdiego zabrzmią dzieła Charlesa Ivesa, Gustava Mahlera i Aarona Coplanda.

Historia festiwalu sięga roku 1993, a źródłem jego powstania były następujące okoliczności: rosnąca popularność muzyki barokowej, liczne odkrycia i rekonstrukcje dawnego repertuaru wspomagane dogłębną wiedzą historyczną (wirtuozeria wykonawcza utrzymana w duchu epoki) zespołu Warszawskiej Opery Kameralnej. Warto w tym miejscu przypomnieć, że to właśnie w Warszawie w XVII wieku działała jedna z pierwszych stałych scen operowych w Europie, co pokazuje, jak głęboko sięgają korzenie obecności opery w Polsce.

XII edycja Festiwalu zapowiada się imponująco. Zainauguruje go koncert amerykańskiej gwiazdy operowej sceny – Joyce DiDonato, z towarzyszeniem legendarnej orkiestry Il Pomo d’oro. Punktem kulminacyjnym zaś będzie premiera opery „Juliusz Cezar” George’a Friedricha Haendla (dyr. Adam Banaszak, reż. Włodzimierz Nurkowski). Łącznie w Festiwalu weźmie udział blisko dwustu artystów z kraju i zagranicy, a Warszawa jesienią stanie się niekwestionowaną światową stolicą muzyki barokowej.

Program Festiwalu

Koncert Joyce DiDonato 

To jedna z niekwestionowanych gwiazd świata opery. Występuje na największych scenach operowych świata.

W Warszawie Joyce DiDonato zaprezentuje program „Eden” – wraz z orkiestrą Il Pomo d’Oro i dyrygentem Edsonem Scheidem. Od dawna Artystka poświęca się tworzeniu i inicjowaniu projektów, które stanowią wyzwanie i pobudzają publiczność, wykraczając poza fizyczne ograniczenia sali koncertowej. „EDEN” to polifoniczna struktura łącząca muzykę, dramat i edukację, która stawia pytania o nasz indywidualny związek z Naturą.

„Z każdym mijającym dniem – pisze Joyce DiDonato – coraz bardziej ufam doskonałej równowadze, zadziwiającej tajemnicy i sile przewodniej otaczającego nas świata przyrody, jak wiele Matka Natura ma nam do przekazania. EDEN to zaproszenie do powrotu do naszych korzeni i zbadania, czy łączymy się tak głęboko, jak to tylko możliwe, z czystą esencją naszej istoty, aby stworzyć nowy EDEN od wewnątrz i zasiać nasiona nadziei na przyszłość”.

Album „Eden” otrzymał nominację do nagrody Grammy w kategorii „Best Classical Solo Vocal Album”

22 września (niedziela), godz. 18:00.

Gloria Vivaldi / Antonio Vivaldi

Koncert

W programie koncertu znajda się trzy utwory Antonia Vivaldiego: motet „Domine ad adiuvandum me festina” RV 593 oraz „Magnificat g-moll” RV 610 i „Gloria D-dur” RV 589.

Psalm 69 „Domine ad adiuvandum me festina” przeznaczony jest na sopran, podwójny chór, dwa oboje smyczki i basso continuo. Kantyk „Magnificat” był podstawą kilku utworów powstałych między 1716 i 1719 rokiem. Według muzykologa Michaela Talbota, Vivaldi napisał najwcześniejszą wersję g-moll dla sierocińca ok. 1715 roku, a wkrótce potem przepisał go dla klasztoru cystersów w Oseku.

Istnieje domniemanie, że napisał trzy kompozycje do słów hymnu „Gloria in excelsis Deo” – dwa przetrwały w całości, a „Gloria D-dur” RV 589 jest jednym z najbardziej znanych utworów sakralnych kompozytora. Powstała najprawdopodobniej w okolicach 1715-1716 roku (podobnie jak RV 588), a ogromną popularność zawdzięcza choćby obecności w ścieżkach dźwiękowych filmów – m.in. w „Runaway Train” (1985) w reż. Andrieja Konczałowskiego, w „Shine” (1996) w reż. Scotta Hicksa o pianiście Davidzie Helfgotcie (pierwsza część) oraz w „The Hunter” (2011) w reż. Daniela Nettheima z Willemem Dafoe.

10 października (czwartek), godz. 19:00
Juliusz Cezar – Giulio Cesare in Egitto, HWV 17 / Georg Friedrich Händel

Opera

W XVIII wieku opera przeżywała wielki rozkwit. Ciągle powstawały nowe dzieła, ale ich żywotność była krótka. Nikt nie pamiętał o tym, co powstało kiedyś. Ważne było tylko teraz, dziś. Dramma per musica Giulio Cesare in Egitto Georga Friedricha Haendla, mimo premierowego sukcesu, przestała istnieć niemal na dwa stulecia. Dzieło zostało przypomniane dopiero w 1922 roku podczas festiwalu w Getyndze w interpretacji Oskara Hagena.

"Giulio Cesare" miał premierę 20 lutego 1724 roku w królewskim Haymarket Theatre w Londynie (w 1724 roku odbyło się trzynaście przedstawień, rok później – dziesięć, w 1730 roku – jedenaście). Autorem libretta był Nicola Francesco Haym.

"Giulio Cesare" to opera pełna efektownych scen i dramatycznych zwrotów akcji, wspaniałych arii, duetów i partii z udziałem chóru, należy do najczęściej wykonywanych i najbardziej cenionych dzieł Händla. We współczesnych aranżacjach rolę Cezara napisaną dla kastrata altowego Senesino śpiewają kontralty, mezzosoprany lub kontratenorzy.

To opowieść o walce Juliusza Cezara o władzę oraz względy królowej Egiptu, Kleopatry.


22 października (wtorek), godz. 19:00
"Dydona i Eneasz" – Dido and Aeneas, Z.626 /Henry Purcell

Opera

„Dydona i Eneasz” Henry Purcella to opera o władzy, porywie namiętności i samotności. Oto kobieta-władczyni spotyka na swojej drodze wojownika i bohatera. Wcześniejsze życie skłaniało ją do trwania w samotności, jednak siła uczucia zaczyna brać górę. Dydona nie jest w stanie opanować rosnącej namiętności do Eneasza, ulega jej pomimo lęku i niepewności. Nie jest jednak bezpieczna: na dworze ma bowiem przeciwniczki, które knują przeciwko niej, chcą zaszkodzić jej pozycji, chcą ją zniszczyć. Dydona postanawia działać: odsyła Eneasza, skazuje się na samotność…            

Inscenizacja „Dydony i Eneasza” w centrum stawia emocje Dydony – jej siłę, wierność sobie, czystość intencji. Oraz uczucia i działania Eneasza – mężczyzny przeświadczonego o własnej dziejowej roli, przekraczającej czyjś osobisty los. Uniwersalność historii podkreśla umiejscowienie tego XVII-wiecznego muzycznego arcydzieła w drugiej połowie XX wieku.

Tomasz Cyz


29 października (wtorek), godz. 19:00
"Judyta triumfująca" – "Juditha triumphans", RV 644  / Antonio Vivaldi

Opera

“W warszawskiej inscenizacji Judyta jak w soczewce skupia cechy bohaterki tragicznej. Mimo że ma niezwykle silną osobowość, przeżywa konflikt moralno-etyczny. W działaniu cechują ją: determinacja, dwulicowość, konieczność walki z ukrycia i podstęp. Poświęca się, by zniszczyć wroga. Działa z pobudek patriotycznych. Wartości, pomiędzy którymi musi wybrać, to ojczyzna, cnota i własne sumienie. Motywacje jej działania można określić jako patriotyczno-prometejskie, bowiem jest gotowa do najwyższego poświecenia w imię dobra własnego narodu. Dodatkowym cierpieniem jest dla niej sama relacja z Holofernesem. Bohaterka jest nim zauroczona, tworzy się między nimi erotyczne napięcie, jednak ich dialog jest pełen ambiwalencji. Judyta jest wyraźnie oczarowana mężczyzną, jednak wie, że wybierając ojczyznę, musi stłumić rodzące się uczucie do Holofernesa, który dąży do zguby jej ukochanej ojczyzny. Planowane morderstwo jest zatem dla kobiety szalenie trudne, nie do końca zgodne z jej wolą.”

Marta Kociszewska-Hoffmann,

Magazyn PRESTO

23 listopada (sobota), godz. 19:00
Castor et Pollux / Jean-Philippe Rameau

Opera
„Pod względem wokalnym spektakl można uznać za zaśpiewany bardzo stylowo i szlachetnie. Niemal wszyscy artyści obdarowani zostali ciekawymi głosami, a tajniki dawnych technik nie są im bez wątpienia obce. Najbardziej przekonujący był Kieran White w roli Castora, jego głos miał odpowiedni dla muzyki francuskiej blask, ale i lekkość, która jest podstawą przy wykonawstwie tego typu repertuaru. Tylko niewiele ustępował mu Kamil Zdebel jako Pollux; obydwaj śpiewacy, dzięki rezygnacji z mogącej budzić niepotrzebne wrażenie egzaltacji, osiągają duży stopień scenicznej prawdy, niekie- dy nawet dystansu, co w tego typu librettach do osiągnięcia wcale nie jest łatwe. Na ich twarzach każde zdziwienie, obawa, szczęście czy wzruszenie, wywołane nieoczekiwanym obrotem spraw, malowało się w sposób dyskretny, ale nie pozbawiony wewnętrznego napięcia”.

Wiesław Kowalski,
e-teatr

informacja prasowa

wtorek, 10 września 2019

Festiwal Wratislavia Cantans na antenie radiowej Dwójki

We Wrocławiu trwa 54. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans im. Andrzeja Markowskiego. Program 2 Polskiego Radia, partner medialny wydarzenia, zaplanował trzy transmisje ze stolicy Dolnego Śląska. Pierwsza z nich już we wtorek 10 września.



Tegoroczna Wratislavia Cantans zwraca się w stronę Południa: przygląda się nieustannie napływającym stamtąd inspiracjom, obserwuje przenikanie się tradycji, poszukuje w tym regionie źródeł naszej współczesnej kultury. – Każdy ma własną wizję Południa. Dla wrocławian tę ideę mogą ucieleśniać moje rodzinne Włochy, tymczasem żyjąc na co dzień w Mediolanie, czuję się raczej mieszkańcem północy i myślę o dalszych regionach Italii jako o południu – mówi Giovanni Antonini, dyrektor artystyczny Festiwalu, podczas którego będziemy mogli przekonać się, jak wiele różnych rytów religijnych powstałych w obrębie chrześcijaństwa swój początek miało na południu.

W programie 54. odsłony popularnej Wratislavii znalazła się więc m.in. muzyka wokalna Kościoła koptyjskiego, chorały bizantyjskie z Kościoła prawosławnego z Grecji, a Marcel Pérès z Ensemble Organum i artystami z Maroka zaprezentuje śpiew mozarabski, funkcjonujący w Kościele katolickim na Półwyspie Iberyjskim w czasach Maurów.

Szczegółowy program transmisji w radiowej Dwójce w pasmie „Letni festiwal muzyczny”:

10 września (wtorek), godz. 19.00: Kolegiata Świętego Krzyża i św. Bartłomieja – koncert „Śródziemnomorska mozaika i  chorał mozarabski”, wyk. Ensemble Organum, kier. art. Marcel Peres;
12 września (czwartek), godz. 19.00: Kościół Uniwersytecki pw. Najświętszego Imienia Jezus – koncert „Alessandro Scarlatti – dzieła odnalezione”: Missa defunctorum, Miserere, Magnificat, wyk. Odhecaton, dyr. Paolo Da Col;
13 września (piątek), godz. 19.00: Sala Główna narodowego Forum Muzyki – koncert „Vivaldi – Judyta triumfująca” (oratorium RV 644), wyk. Sonia Prina – Judyta (kontralt), Julia Lezhneva – Bagoas (sopran), Mary-Ellen Nesi – Holofernes (mezzosopran), Raffaella Milanesi – Abra (sopran), Francesca Ascioti – Ozajasz (kontralt), Il Giardino Armonico, Chór NFM, dyr. Giovanni Antonini.  W przerwie rozmowa Klaudii Baranowskiej z Giovannim Antoninim.

informacja prasowa

wtorek, 15 czerwca 2021

"Przekraczanie granic": Giovanni Antonini o programie 56. Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans /konferencja prasowa/

Motywem przewodnim tegorocznej Wratislaviae jest "Przekraczanie granic". "To pragnienie przekraczania granic odnosi się nie tylko do kompozytorów, ale jest także pragnieniem posiada możliwości przekraczania granic przez nas, abyśmy mogli tworzyć muzykę" - mówił podczas konferencji prasowej dyrektor artystyczny festiwalu - Giovanni Antonini. Jakie muzyczne przeżycia i odkrycia czekają nas w tym roku?

Giovanni Antonini z tłumaczką, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Tematem przewodnim tegorocznego 56. Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans jest "Przekraczanie granic". Temat został pomyślany zanim zaczęła się pandemia, która sprawiła, że w ubiegłym roku ograniczyliśmy edycję festiwalu i zmienili jej kształt, a hasłem przewodnim stało się "Światło dla świata". W tym roku to "przekraczanie granic" nabrało nowych sensów, także dosłownych. Początkowo myślałem głównie o granicach muzycznych. Przez tak długi czas granice były zamknięte z powodu pandemii, więc siedziałem we Włoszech, zamknięty w mieszkaniu, podobnie jak wszyscy. Niestety, COVID przekroczył wszelkie granice, jak wiemy. Interesujące jest jednak, co odkryliśmy w tych miesiącach jako muzycy. Otóż zrozumieliśmy, że do tworzenia muzyki potrzebni są nam inni ludzie. Kiedy w marcu mieliśmy obowiązek pozostania w domach, pomyślałem, że zrobię coś, czego nigdy jeszcze nie robiłem. Początkowo zacząłem studiować nowe dziedziny, ale wkrótce zrozumiałem, że wcale nie mam na to ochoty. W samotności nawet grać nie miałem ochoty.

To pragnienie przekraczania granic odnosi się nie tylko do kompozytorów, ale jest także pragnieniem posiada możliwości przekraczania granic przez nas, abyśmy mogli tworzyć muzykę. Różne też odkryjemy aspekty owego przekraczania granic. Podczas koncertu inaugurującego festiwal Wratislavia Cantans wystąpi Magdalena Kožená wraz z NFM Filharmonią Wrocławską, którą poprowadzi Duncan Ward. Zaprezentują muzykę mającą silne związki z filklorem. Owo przekraczanie granic pomiędzy muzyką ludową a klasyczną zaczęło być szczególnie widoczne w XIX wieku i trwało przez kolejny wiek. Będzie przy tym inspirujące posłuchanie śpiewaczki znanej głównie z repertuaru barokowego i klasycznego wykonującą nietypowe dla siebie utwory. A przy tym pragnęła zaśpiewać taki właśnie repertuar, gdyż jest bliski jej sercu. 

Drugi dzień festiwalu wypełni Werther Gaetano Pugnani. Tym razem przekroczymy granice między teatrem mówionym a muzyką. Pugnani - włoski kompozytor i skrzypek przełomu baroku i klasycyzmu - stworzył dzieło na bazie Cierpień młodego Wertera J. W. Goethego. 

Pragnęliśmy także wykorzystać nowe wspaniałe organy w Narodowym Forum Muzyki, co nastąpi 4 września, kiedy to wystąpi Agata Zubel improwizując z Wolfgangiem Mittererem. 

Podczas festiwalu usłyszymy także muzykę Ludwiga van Beethovena, który jest znakomitym przykładem kompozytora przekraczającego granice. To pierwszy nowoczesny artysta. Interesują nas artyści, którzy dokonują odkryć, wynajdują nowe sposoby ekspresji. Istnieje taka anegdota dotycząca Beethovena. Otóż gdy zarzucono mu błędy w partyturze, odparł: "Beethoven może robić błędy, pan - nie". Istotnie, tak jest, że w pewnym momencie artysta tworzy własny język. Podobne podejście mają współcześni kompozytorzy, których czasami trudno jest słuchać, bo przemawiają własnym językiem. Publiczność była niejako zmuszona akceptować jego muzykę, podczas gdy on nie liczył się z jej gustami i przyzwyczajeniami. Wspaniały Quatuor Mosaïques wykona Kwartet smyczkowy f-moll op. 95 oraz Kwartet smyczkowy Es-dur op. 74 „Harfowy”, Große Fuge op. 133. Zwłaszcza ten ostatni - trudny, enigmatyczny, tajemniczy, w pełni doceniony dopiero w XX wieku.

Usłyszymy także koncert "W blasku Haydna" z Mszą C-dur op. 86 L.van Beethovena w wykonaniu Il Giardino Armonico pod moją dyrekcją. To jest z kolei Beethoven klasyczny. Utwór zamówił u niego Esterházy, ale muzyka nie spodobała mu się, jest to więc przykład utworu nie pisanego pod gust zamawiajacego. Co prawda kompozytor zbyt wielkiej granicy nie przekroczył, ale dla ucha księcia było to jednak niezrozumiałe.

Zafascynowałam mnie propozycja Pedro Memelsdorffa i jego zespołu i ją także Państwo usłyszą. Jakiś czas temu wykonawca muzyki średniowiecznej, tym razem proponuje program muzyki religijnej, wykonywanej na francuskich Karaibach. Prawdopodobnie wykonywali ją niegdyś niewolnicy i tylko tam przetrwała. To zupełnie nowy, bardzo interesujący projekt. 

Usłyszymy także późnorenesansową muzykę w wykonaniu Paula Van NevelaHuelgas Ensemble,  którzy zabiorą słuchaczy w podróż w czasie. Będzie to zarazem propozycja spojrzenia na muzykę dawną z zupełnie nowej i odkrywczej perspektywy. Usłyszymy kompozytorów, którzy - obok Carlo Gesualdo di Venosy - reprezentowali bardzo ekspresyjny styl, charakteryzujący się wielkimi komplikacjami w zakresie harmonii, rytmu i skali głosu. Przykładem może być Michelangelo Rossi.  Wspólnym ich mianownikiem prezentowanych w tym koncercie kompozytorów jest zjawisko określane mianem chromatyki. Słowo chrōmatíkos oznacza po grecku barwny, a w kontekście muzyki oznacza wprowadzanie do danej skali nowych dźwięków poprzez ich obniżanie za pomocą bemoli lub podwyższanie za pomocą krzyżyków. Tak ubarwiona skala zaskakuje, wprowadza poczucie obcości, element napięcia i jednocześnie świadczy o pomysłowości kompozytora. 

Granice myślenia o muzyce przekroczymy także z zespołem perkusistów Zefiro Ensemble, którzy pod kierownictwem Alfredo Bernardini wykonają m. in. Serenadę B-dur KV 361/370a „Gran Partita” W. A. Mozarta. Do genialnej Partity znalazłem nietypowy kontekst: Ionisation Edgara Varèse - pierwszy utwór napisany wyłącznie na instrumenty perkusyjne. Jak mogą perkusiści wykonać cały utwór, było w swoim czasie skandalem. Obydwa utwory niezwykłe, toteż chciałem je zestawić w tym samym programie. Do tego Clapping Music Steve Reicha. Pozostaje mieć nadzieję, że będziemy klaskać nie tylko na scenie, ale razem z publicznością. 

Z kolei Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia wykona program muzyki XX wieku, z repertuarem będącym punktami przejścia w historii muzyki. Pierwszy z nich to  Preludium do „Popołudnia fauna” Claude Debussy`ego, uznany przez Pierre`a Bouleza za początek muzyki nowoczesnej. Po nim usłyszymy także Fünf Orchesterstücke op. 16 Arnolda Schönberga - utwór w stylu ekspresjonistycznym, w którym kompozytor zastosował rewolucyjną technikę Klangfarbenmelodie (dosłownie znaczy to „melodia barw dźwiękowych”), polegającą na płynnym przenoszeniu dźwięków w akordach pomiędzy różnymi instrumentami. Osobiście uwielbiam György Ligetiego, którego Koncert podwójny na flet, obój i orkiestrę usłyszymy na koniec - głównie dla jego relacji z przeszłością, której granice przekraczał współpracując np. ze Stockhausenem. 

Warto jeszcze wspomnieć o koncercie upamiętniającym tragedię 11 września, w wykonaniu NFM Orkiestry Leopoldinum pod batutą Josepha Swensena. którzy zaprezentują XIV Symfonia na sopran, bas, orkiestrę kameralną i perkusję op.135 Dymitra Szostakowicza. Kompozytor wykorzystał w swoim dziele teksty czterech poetów: Federica Garcíi Lorki, Guillaume’a Apollinaire’a, Wilhelma Küchelbeckera i Rainera Marii Rilkego. Wszystkie wiersze łączy temat śmierci. Jest ona wszechobecna, często gwałtowna – nikt nie może od niej uciec.

Tego samego dnia usłyszymy koncert "Trwanie" w wykonaniu Wrocław Baroque Ensemble pod dyrekcją Andrzeja Kosendiaka, dedykowany mało znanemu, ale interesującemu kompozytorowi Kasparowi Försterowi. Förster przyszedł na świat w Gdańsku w rodzinie muzyków. Jego ojcem, a także pierwszym nauczycielem, był Kaspar Förster starszy. Później artysta kształcił się w Rzymie. Działał też na dworze Medyceuszy we Florencji, a kilka lat później trafił do Warszawy, gdzie kontynuował edukację u Marca Scacchiego. Był tam też śpiewakiem i dyrygentem chóru. Dysponował podobno głosem o wielkiej rozpiętości. Inny wybitny kompozytor tamtych czasów. Oprócz utworów gdańskiego artysty w programie koncertu znalazło się także dzieło Giacomo Carrisimiego zatytułowane Jephte.

Tradycyjnie już odbędzie się kurs mistrzowski zakończony koncertem "La Giuditta", podczas którego usłyszymy oratorium Alessandro Scarlattiego pod tym tytułem. Za sprawą tego dzieła powrócimy do historii biblijnej Judyty, której dzieje poznaliśmy w 2019 roku podczas festiwalu zabrzmiało z kolei jedyne zachowane oratorium Antonia Vivaldiego Judyta triumfująca. 

Koncertem wieńczącym tegoroczny festiwal będzie "Epoka romantyczna", podczas którego wystąpi wybitny Chor des Bayerischen Rundfunks. Artyści wykonają dzieła trzech kompozytorów niemieckich epoki romantyzmu: Franza Schuberta, Petera Corneliusa i Johannesa Brahmsa. Szczególnie kontent jestem z tego, że będziemy mogli posłuchać dawno nieobecnego na festiwalu Schuberta.

Ufamy, że uda nam się przekroczyć wszystkie granice i bez ograniczeń oddać się pięknej muzyce.

Opracowała Barbara Lekarczyk-Cisek


sobota, 26 września 2020

55. Międzynarodowy Festiwal Wratisłvia Cantans niesie światu nadzieję /relacja/

Mimo że krótszy niż zazwyczaj, tegoroczny festiwal Wratislavia Cantans na długo pozostanie w pamięci - nie tylko ze względu na piękną muzykę i znakomite wykonania, ale także z powodu okoliczności, w których się odbył. Mimo wszystko, światła dla świata zabłysły z całą mocą.


Od lat przywykłam do tego, że co roku, wrześniową porą, czeka mnie prawdziwe muzyczne święto - festiwal Wratislavia Cantans. Jednak tego roku, z powodu pandemii, stało się oczywiste, że nic już nie jest pewne... To uczy pokory i uświadamia, że trzeba się cieszyć chwilą. Jednocześnie fakt, że mimo wszystko 55. edycja festiwalu o tak długiej tradycji odbyła się w ograniczonych wymiarach i stała niejako forpocztą przyszłorocznej pełnej wersji, napawa optymizmem. Taka też była intencja organizatorów, by mimo ograniczeń zabłysło "Światło nad światem" - by zabrzmiała piękna muzyka, a sale wypełniła publiczność. 

"Muzyka jest przestrzenią, w której ludzie się jednoczą - napisał we wstępie do katalogu festiwalu Andrzej Kosendiak, jego dyrektor generalny. Pomaga z nadzieją patrzeć w przyszłość. Chcemy, by była ona lepsza, piękniejsza dzięki tym, którzy działają na rzecz dobra. Są światłami dla świata".

W podobnym duchu wypowiedział się Giovanni Antonini, dyrektor artystyczny Wratislavii, podkreślając, że "Teraz bardziej niż kiedykolwiek, w chaosie bieżących zdarzeń, świat potrzebuje komunikacji. Komunikacji autentycznej, w której muzyka i sztuka mogą stanowić duchowe światło w mroku i doświadczanej przez nas niepewności." I dodał: "Wierzymy, że piękno może pomóc uratować świat!".

Jeżeli zatem założyć, że piękno, zwłaszcza piękno muzyki, to wartość duchowa, łącząca nas z Bogiem, to z pewnością może ono uratować świat. Jak napisał w "Promethidionie" Cyprian Kamil Norwid, „Bo piękno na to jest, by zachwycało/ Do pracy – praca, by się zmartwychwstało”. 

Na program festiwalu złożyło się pięć koncertów, które zaprezentowano podczas weekendu - od 11 do 13 września 2020 roku. Jeśli ktoś nie mógł przybyć do Narodowego Forum Muzyki, miał możliwość skorzystać z transmisji radiowych. 

Krzysztof Penderecki pro memoria


Koncert "Hommage à Penderecki", fot. Karol Sokołowski

Pierwszym koncertem uczczono pamięć zmarłego w tym roku wybitnego polskiego kompozytora Krzysztofa Pendereckiego. "Hommage à Penderecki" był prezentacją dzieł Zmarłego, na które złożyły się "Agnus Dei" - oryginalna, chóralna wersja koncertu, na koniec zaś wykonano drugą, przygotowaną przez wiolonczelistę Borisa Pergamenschikowa, w opracowaniu na orkiestrę kameralną. Po "Agnus Dei" wykonano hymn "O gloriosa Virginum" skomponowany przez Pendereckiego z okazji siedemdziesiątych urodzin Joségo Antonia Abreu, założyciela wenezuelskiej fundacji El Sistema. Kolejny utwór, dowcipną "Sinfoniettę na smyczki", artysta zadedykował orkiestrze Sinfonia Varsovia. Na koniec usłyszeliśmy wirtuozowski "Concerto doppio per violino, viola e orchestra", skomponowany na zamówienie wiedeńskiego Musikverein z okazji dwusetnej rocznicy jego istnienia. Ten niezwykle trudny i wymagający znakomitej techniki utwór wykonali Roksana Kwaśnikowska – skrzypce oraz Artur Rozmysłowicz – altówka. Całość poprowadził maestro Maciej Tworek, znakomity dyrygent współpracujący z Krzysztofem Pendereckim od 2002 roku, co zaowocowało m. in. udziałem w nagraniu z orkiestrą Sinfonia Iuventus kompletu jego symfonii i koncertów instrumentalnych. Wysłuchanie tych kompozycji, zestawionych w taki sposób, aby można było poczuć, jak wszechstronnym i błyskotliwym kompozytorem był Krzysztof Penderecki, było niezwykłym przeżyciem. I chociaż mamy świadomość, że Krzysztof Penderecki był spełniony i doceniony w wielu sferach życia, nie tylko muzycznej, to jednak pozostaje smutek i żal po Jego stracie...

"Natchnienia" i niezwykła Agata Zubel


Agata Zubel, fot. Łukasz Rajchert

Nazajutrz wysłuchałam dwóch koncertów absolutnie niezwykłej urody. Pierwszym były "Natchnienia", na które złożyły się kompozycje Andrzeja Panufnika, Benjamina Brittena i Edwarda Elgara. Pierwszy utwór: Love song  został nadzwyczaj pięknie wykonany przez duet: ludzki głos (Agata Zubel) i harfę (Malwina Lipiec-Rozmysłowicz) z akompaniamentem orkiestry (NFM Orkiestra Leopoldinum). Cudowny, liryczny utwór, napisany przez Panufnika w 1976 roku na prośbę zaprzyjaźnionej z nim i jego żoną mezzosopranistki Meriel Dickinson do wiersza Love Song (Pieśń miłosna) angielskiego poety Sir Philipa Sidneya. Wielokrotnie powtarzająca się pierwsza, czterotaktowa fraza pieśni, ze słowami: „My true love hath my heart” („Prawdziwa miłość opanowała moje serce”), występuje w nim zawsze w tej samej postaci melodycznej, ale każdorazowo rozpoczyna się od innego dźwięku. Panufnik pod koniec życia opracował tę pieśń na głos, harfę (fortepian) i na orkiestrę smyczkową. Dodać muszę, że uroczy ten utwór zabrzmiał w wykonaniu Agaty Zubel zupełnie inaczej, niż do tego przywykłam - bardziej oryginalnie, niebanalnie, cudownie wprost. Harfistka zaś okazała się o wiele bardziej interesującym towarzyszem miłosnego dialogu niż fortepian. 


Malwina Lipiec-Rozmysłowicz i Agata Zubel, fot. Łukasz Rajchert

Po Panufniku Agata Zubel zaprezentowała o wiele trudniejszy do interpretacji cykl pieśni Benjamina Brittena do słów Artura Rimbauda: "Les illuminations", mogliśmy więc posłuchać "poety przeklętego" w oryginale. Wyznam, że od koncertów Marka Padmore` a, który jak nikt interpretował Brittena, nie słyszałam równie wspaniałego wykonania. 

Zbiór melodii zatytułowany "Les Illuminations" to wczesne dzieło Benjamina Brittena. Utwór został faktycznie ukończony, gdy kompozytor, zdeklarowany pacyfista, przebywał na wygnaniu w Stanach Zjednoczonych wraz ze swoim partnerem, śpiewakiem Peterem Pearsem. Utwory zostały skomponowane na wysoki głos i orkiestrę smyczkową, a ich pierwszą wykonawczynią była sopranistka Sophie Wyss. Później śpiewał je Peter Pears. Rimbaud kilkakrotnie odwiedzał Londyn w latach 1872-1874; to tam powstał rękopis "Iluminacji" (który w pewnym sensie stanowi jego testament literacki, zważywszy, że przestał pisać w 1875 r.). Podobnie jak kompozytor, żył wtedy w "zakazanym" związku z innym poetą - Paulem Verlainenem. Zbieżności te nie są zapewne przypadkowe.  Britten wykorzystuje dziesięć wierszy Rimbauda, ​​z których dwa (Fraza i Antyk) zostały zebrane w trzeciej części partytury. Muzyk przywiązuje szczególną wagę do zdania „Tylko ja mam klucz do tej szalonej parady”, które kończy wiersz Parade i czyni z niego rodzaj refrenu: Fanfary i Interlude (tytuły wymyślone przez Brittena). Utwory Brittena stawiają śpiewakom niezwykle wysokie wymagania techniczne, ale przede wszystkim dotyczą one ekspresji. Dla Agaty Zubel nie stanowiły żadnej przeszkody - bogactwo frazy, rozbudowana, a zarazem subtelna ekspresja, świadcząca zarówno o znakomitej technice wokalnej, jak i o wyobraźni oraz talencie wokalistki - wszystko to złożyło się na niezwykle poruszającą całość, która na długo pozostanie w pamięci.

 

Radek Baborák, fot. Łukasz Rajchert

Interesująca okazała się także "Serenada na tenor, róg i smyczki" op. 31 tego samego kompozytora, a szczególnie grający na rogu Radek Baborák. Utwór powstał w 1943 roku, po powrocie Brittena do Anglii. Kompozytor był przez kilka tygodni hospitalizowany z powodu odry i właśnie w tym czasie napisał "Serenadę...". Utwór zawiera wiersze angielskich poetów na temat nocy - jej spokoju, a także złowieszczych aspektów. Partie tenoru przeznaczył kompozytor dla swego partnera - Petera Pearsa, natomiast podczas wrocławskiego koncertu wykonywał je austriacki tenor Martin Mitterrutzner. Całość koncertu poprowadził Ernst Kovacic - dyrygent, skrzypek, dyrektor artystyczny Wrocławskiej Orkiestry Kameralnej "Leopoldinum".

"Po burzy" - zjawiskowa Julia Lezhneva oraz Il Giardino Armonico


Najjaśniejszym punktem tegorocznej Wratislavii był występ Julii Lezhnevy oraz Il Giardino Armonico pod batutą Giovanniego Antoniniego. Wspaniała rosyjska sopranistka występuje we Wrocławiu od 2013 roku, kiedy to zaśpiewała po raz pierwszy na 48. MF Wratislavia Cantans. Towarzyszył jej wówczas Giovanni Antonini z Wrocławską Orkiestrą Barokową. Zagarnęła przebojem festiwalową publiczność. Podobnie jak dwa lata później, kiedy to wystąpiła podczas Akademii  Händlowskiej. Jej występ w roli Vagausa w oratorium Vivaldiego "Judyta Triumfująca" podczas 54. edycji Wratislavia Cantans był prawdziwym triumfem. Artystka była entuzjastycznie oklaskiwana po każdym swoim występie i bez większej przesady można powiedzieć, że to ona triumfowała tamtego wieczoru. Wyczekiwaliśmy więc jej występu także w tym roku, wiele sobie po nim obiecując. I nie zawiedliśmy się!

Julia Lezhneva, fot. Bogusław Beszlej

Na program złożyły się kompozycje Mathew Locke`a, Antonia Vivaldiego, Geminiano Giacomelli, Carla Heinricha Grauna i Georga Friedricha Händla
Tytuł koncertu nawiązuje do praktyki wykonawczej w XVII-wiecznej Anglii, polegającej  na wielokrotnych przeróbkach jakiegoś popularnego tematu. Taki los spotkał m. in. Burzę Szekspira, której premiera odbyła się 6 listopada 1611 roku. Otóż wielokrotnie przerabiano i adaptowano potem ten utwór, aż doszło do paradoksalnej sytuacji, w której kolejna wersja Thomasa Shadwella z 1674 roku, z muzyką instrumentalną Mathew Locke`a, wyparła na sto lat oryginał. Czasem kompilowano różne dzieła. Kolejny paradoks sprawił, że dzięki tym praktykom przetrwało wiele kompozycji mistrzów dziś zapomnianych, jak Francesco Gasparinni czy Geminiano Giacomelli. Ponadto niektóre przeróbki, jak w przypadku Händla, okazywały się lepsze od oryginału. Utwory Carla Heinricha Grauna Julia okryła w jednej z berlińskich bibliotek i – jak to ona – zachwyciła się tym muzycznym znaleziskiem. W rezultacie nagrała płytę z jego utworami. 

Julia Lezhneva i Il Guardino Armonico podcza koncertu "Po burzy",
fot. Bogusław Beszlej

Introdukcja do sztuki "The Tempest" Mathew Locke`a, która zabrzmiała na początku koncertu, pozwoliła uświadomić, że założony w 1985 w Mediolanie przez Lucę Pianca i Giovanniego Antoniniego zespół Il Giardino Armonico zdołał przez lata osiągnąć niezwykle piękne brzmienie. Specjalizując się w wykonaniu XVII- i XVIII-wiecznych utworów na dawnych instrumentach, osiągnął rezultaty, o których nie jeden zespół muzyki dawnej mógłby tylko pomarzyć... 
Julia była diamentem tego koncertu, ale diamentem kunsztownie oprawionym we wspaniały akompaniament. Zaśpiewała wiele pięknych arii, z których każda ukazywała jej wspaniałe umiejętności wokalne - od lirycznych (w nich jest chyba najlepsza) po dramatyczne. Bisowała czterokrotnie, wykonując m. in. arię "Armate di fuoko e di serpi" z "Judyty triumfującej" Vivaldiego. Z pewnością jej interpretacje są coraz dojrzalsze, ale - co najistotniejsze - nadal ma w sobie tę iskrę Bożą, która sprawia, że każdy jej występ jest czymś więcej - jest przeżyciem nie tylko estetycznym, ale także duchowym.

"Jak wielkie jest Twoje imię"  - Georg Philipp Telemann


Przedostatni koncert był wyjątkowo jednorodny - zawierał wyłącznie kompozycje Georga Philippa Telemanna. Rozpoczęła go uwertura kompozytora, uznawanego w Niemczech za niekwestionowanego mistrza tego gatunku. W owym czasie „uwertura” rozumiana była jako połączenie trzyczęściowej uwertury skomponowanej według wzoru francuskiego i zestawu tańców, które nasttępują po niej. Wzorem dla obu były uwertury operowe i przerywniki taneczne z francuskich oper Lully`ego lub Campra - muzyki, którą młody Telemann kochał ponad wszystko. Naśladował manierę Francuzów w swoich „orkiestrowych suitach”, jak dziś nazywamy uwertury barokowe, ale szybko odnalazł swój własny, niepowtarzalny styl. Kompozycja Telemanna naśladuje  sygnały rogów pocztowych, które rozbrzmiewały wówczas w całych Niemczech, i przetwarza je w humorystyczną fugę. Dwa eleganckie menuety tworzą pomost prowadzący do trzech innych elementów utworu: Gavrotte en Rondeau oraz Passacaille. Po melodyjnej arii następuje Les Postillons, charakteryzujący się mocną rytmiką i pełnym ekspresji charakterem. Zwieńczeniem jest uroczysta Fanfara.

Wrocławska Orkiestra Barokowa, Marzena Michałowska, fot. Łukasz Rajchert


Po wysłuchaniu pierwszej, pełnej wigoru części koncertu, nastąpiła zmiana nastroju i usłyszeliśmy "Die Donnerode" - podniosłą kantatę napisaną przez Telemanna dla upamiętnienia ofiar trzęsienia ziemi w Lizbonie w 1755 roku. Zginęło wówczas ponad 60 tysięcy osób, czyli około jednej czwartej populacji miasta, a trzęsienie ziemi odczuwalne było aż w Europie Środkowej. Rada miejska Hamburga zarządziła wówczas dzień pokuty, postu i modlitwy. Tego dnia wykonano pierwszą wersję kantaty Telemanna. Tekst zaczerpnięto z Psalmów: 8. i 29. w wersyfikacji Johanna Andreasa Cramera. Później Telemann dodał drugą część, ponownie dotyczącą wersetów Cramera, tym razem po Psalmie 45. 
W pierwszej części wyraża moc Bożą, która objawia się w naturze: „Głos Boga wstrząsa oceanami”, „Głos Boga spłaszcza cedry”, „Zawala dumne góry”, „Grzmi, aby został wygnany ”. Wszystko zaś jest powodem, by Go czcić, jak głosi chór otwierający: „Jak wielkie jest imię Twoje, przyozdobione taką chwałą, Panie, władco nasz, pełne mądrości i mocy!”. Pozornie nie ma to nic wspólnego z katastrofą, jaka spotkała mieszkańców Lizbony, a jednak podkreślenie Bożej mocy  i Jego panowania nad światem - w Nim zatem należy szukać pociechy i wierzyć, że ze zła wyprowadzi dobro.

Marzena Michałowska, fot. Łukasz Rajchert

Wykonawcami obu utworów Telemanna  byli znakomici soliści: Marzena Michałowska (sopran), Wanda Franek (mezzosopran), Karol Kozłowski (tenor), Martin Schickentanz (baryton, znany wrocławskiej publiczności z wcześniejszych koncertów, m. in. Ein feste Burg ist unser Gott), Henryk Böhm (baryton), z towarzyszeniem Dresdner Kammerchor i Wrocławskiej Orkiestry Barokowej pod batutą Jarosława Thiela . Koncert był wspaniały! Mnie najbardziej urzekła Marzena Michałowska, obdarzona pięknym sopranem, przypominającym barwą głosu wybitną śpiewaczkę  Karinę Gauvin.

Jacek Różycki z przesłaniem: "Światła dla świata"


Ostatni, tytułowy koncert tegorocznego festiwalu Wratislavia Cantans, wypełniły kompozycje polskiego kompozytora i kapelmistrza doby baroku - Jacka Różyckiego. To znakomity pomysł, aby "światło dla świata" płynęło właśnie z Polski! Dorobek kompozytora zachował się w niewielkiej części - zaledwie 25 utworów, a i to nie wszystkie w całości, co w jakimś sensie obrazuje niszczenie polskiej kultury przez wieki. A jednak przetrwała - to daje nadzieję. 
Różycki tworzył przede wszystkim muzykę religijną w stylu włoskim: msze, nieszpory, hymny, koncerty kościelne i sonaty. Posługiwał się biegle techniką koncertującą, o czym świadczy Missa concertata, a właściwie jej zachowana część. 

Andrzej Kosendiak, fot. Karol Sokołowski

Podczas koncertu, w którym wystąpił Wrocław Baroque Ensemble pod dyrekcją Andrzeja Kosendiaka, wykonano wiele utworów kompozytora, w tym te najbardziej znane, jak Magnificat czy Confiteor. Muzyka niezwykle piękna, uduchowiona znalazła właściwe miejsce w Kolegiacie św. Krzyża na Ostrowie Tumskim. Przeplatanie ludzkich głosów i instrumentów tworzyło piękną, harmonijną całość. Mnie najbardziej urzekła (nie po raz pierwszy) Aldona Bartnik w utworze „Ave sanctissima Maria” z towarzyszeniem skrzypiec i pozytywu. Piękny niezapomniany koncert!

Aldona Bartnik i Aleksandra Turalska, fot. Karol Sokołowski

Mimo że krótszy niż zazwyczaj, tegoroczny festiwal Wratislavia Cantans na długo pozostanie w pamięci - nie tylko ze względu na piękną muzykę i znakomite wykonania, ale także z powodu okoliczności, w których się odbył. Mimo wszystko, światła dla świata zabłysły z całą mocą.

piątek, 22 lutego 2019

54. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans: muzyczne obrazy Południa /program/

"Tegoroczna Wratislavia Cantans zwraca się w stronę Południa: przygląda się nieustannie napływającym stamtąd inspiracjom, obserwuje przenikanie się tradycji, poszukuje w tym regionie źródeł naszej współczesnej kultury" - zapowiada 54. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans jego Dyrektor artystyczny Giovanni Antonini.



Każdy ma własną wizję Południa. Dla wrocławian tę ideę mogą ucieleśniać moje rodzinne Włochy, tymczasem żyjąc na co dzień w Mediolanie, czuję się raczej mieszkańcem północy i myślę o dalszych regionach Italii jako o południu. Z pewnością jest to kierunek, który nas pociąga. W biografiach wielu artystów odnajdujemy znaczące wspomnienia z podróży na południe. Goethe, dotarłszy na Sycylię, miał powiedzieć, że znalazł źródło wszystkiego. Stworzyliśmy także dobrze utrwalony mit Południa – miejsca idealnego, w którym panuje dolce vita. Tegoroczna Wratislavia Cantans zwraca się w stronę Południa: przygląda się nieustannie napływającym stamtąd inspiracjom, obserwuje przenikanie się tradycji, poszukuje w tym regionie źródeł naszej współczesnej kultury.

Coptic Orthodox Church Choir of Sacred Music

Na festiwalu zobaczymy, jak wiele różnych rytów religijnych powstałych w obrębie chrześcijaństwa swój początek miało na południu. Tegoroczną edycję zainauguruje muzyka wokalna Kościoła koptyjskiego, który został zawiązany w Egipcie, a więc poza Europą – jeszcze dalej na południe. Dwa dni później zabrzmi chorał bizantyjski pochodzący z Kościoła prawosławnego z południa Europy ­– Grecji. Marcel Pérès z Ensemble Organum i artystami z Maroka zaprezentuje mozarabski śpiew funkcjonujący w Kościele katolickim na Półwyspie Iberyjskim w czasach Maurów – kiedy to Południe niejako wdarło się do Europy.


Marcel Pérès & Ensemble Organum 

Czeka nas więc dużo koncertów wokalnych (wpisujących się w tradycję festiwalu Wratislavia Cantans), które ukażą, jak kulturę europejską ukształtowały spotkania różnych grup wyznaniowych i etnicznych. Koncertem z typowo południowymi, bo afrykańskimi elementami będzie program Giovanniego Sollimy, specjalnie przygotowany na wrocławski festiwal. Sollima, zafascynowany folklorem, a zwłaszcza rytmem w muzyce etnicznej, będzie w swoim występie przeplatał utwory kompozytorów związanych z Neapolem, a więc południem Włoch, z rdzenną muzyką z Afryki.

Giovanni Solima podczas koncertu we Wrocławiu, 2014 r. fot. Bogusław Beszlej

W tym momencie naturalnie nasuwa się pytanie o muzykę z Północy. Odpowiedzią jest program koncertu "Baśnie". W poszukiwaniu tożsamości, który również odwołuje się do kultury ludowej, tej przejawiającej się w baśniach – zetkniemy się przede wszystkim z twórczością niderlandzką i skandynawską. Bardzo interesuje mnie program z polskim folklorem. W XIX wieku na całym świecie muzyka ludowa wywierała duży wpływ na rozwój twórczości klasycznej, a dziś mamy ponownie do czynienia ze zwrotem w stronę poszukiwania „muzyki naszych przodków”, co może być związane z przedefiniowywaniem się tożsamości Europejczyków.

Południe na festiwalu to oczywiście także koncerty z twórczością włoską. Z Il Giardino Armonico i solistami zaprezentuję oratorium Antonia Vivaldiego "Juditha triumphans", ostatnio wykonane na Wratislavii Cantans w latach 70., czyli kilka dekad temu. Forma dzieła jak najlepiej pasuje do festiwalu poświęconego szczególnie muzyce oratoryjno-kantatowej, a bardzo wartościowa twórczość sakralna Vivaldiego nadal potrzebuje upowszechniania.

Coro e Orchestra Ghislieri

Koncert Coro e Orchestra Ghislieri pod batutą Giulia Prandiego jest jakby podróżą z Wenecji do Neapolu i przywodzi na myśl wyprawy na południe (do Włoch), które dawniej odbywali w celach edukacyjnych kompozytorzy, pisarze i młodzi szlachcice z Niderlandów, Wysp Brytyjskich czy krajów niemieckich. Wielkim finałem tych wojaży był zwykle Neapol, będący w XVIII wieku – a więc w czasach, gdy z miastem związani byli Giovanni Battista Pergolesi i Niccolò Jommelli – ośrodkiem awangardy w muzyce. Na festiwalu usłyszymy kilka pokoleń neapolitańskich kompozytorów: mamy dwa koncerty poświęcone muzycznej rodzinie Scarlattich. Zespół Odhecaton z Paolem da Colem wykona a cappella z towarzyszeniem basso continuo niedawno odkryte i jeszcze mało znane dzieła sakralne Alessandra Scarlattiego, jakością dorównujące kompozycjom Bacha. Domenica, syna Alessandra, kojarzymy z utworami na instrumenty klawiszowe obecnymi w repertuarze większości wielkich pianistów. Tymczasem na festiwalu poznamy jego odnalezioną w XXI wieku operę "Tolomeo e Alessandro".


Mala Punica

Mala Punica, jeden z najlepszych włoskich zespołów, od lat specjalizujący się pod kierownictwem Pedra Memelsdorffa w muzyce średniowiecznej, przedstawi dzieła z zabytkowych manuskryptów: utwory anonimowe oraz kompozycje Johannesa Ciconi, Flamanda, który przeniósł się do Włoch, by tam rozwijać karierę – z czasem wielu twórców uczyniło podobnie. Kompozytorem czerpiącym z nowinek pojawiających się w sztuce włoskiej był Mikołaj Zieleński, sięgający między innymi do muzyki polichóralnej. Jest on przykładem ciągłego przepływu idei między południem a północą Europy i obecnego w Polsce otwarcia na inspirację wpływami z zewnątrz. Cała tegoroczna edycja Wratislavii Cantans pokazuje, jak bardzo w muzyce i w rytuale religijnym widzimy przenikanie się elementów różnych kultur.

Israel Philharmonic Orchestra

Już drugiego dnia festiwalu usłyszymy spektakularne, angażujące wielkie siły wykonawcze dzieło w mistrzowskim wykonaniu – III Symfonię Gustava Mahlera. Koncert będzie hołdem dla wspaniałego dyrygenta Zubina Mehty, który za pulpitem dyrygenckim we Wrocławiu stanie na miesiąc przed planowanym przejściem na artystyczną emeryturę; będzie to jeden z jego ostatnich koncertów w roli szefa Israel Philharmonic Orchestra. Muzycy wystąpią razem z Chórem NFM i Chórem Chłopięcym NFM – współpraca artystów goszczących we Wrocławiu i tutejszych wykonawców jest od lat ważną częścią Wratislavii Cantans.


WDR Funkhausorchester Köln

Festiwal zakończy jedna z największych oper XX wieku: "Porgy and Bess" George’a Gershwina, dzieło wzbudzające kontrowersje, ale z pewnością wciąż bardzo ważne, łączące klasyczną formę z jazzem, spirituals i folklorem. Ta pierwsza opera afroamerykańska podejmuje temat kluczowego w kształtowaniu się dzisiejszego oblicza Ameryki Północnej wpływu Południa – kontynentu afrykańskiego. Jestem szczęśliwy, że na festiwalu wystąpi Wayne Marshall, główny dyrygent WDR Funkhausorchester Köln, specjalista od jazzu i muzyki amerykańskiej. Jest on autorem wersji koncertowej opery, którą usłyszymy, przygotowanej w porozumieniu z Gershwin Foundation.

Giovanni Antonini
Dyrektor artystyczny Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans im. Andrzeja Markowskiego

PROGRAM

54. Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans im. Andrzeja Markowskiego
Południe 
6–15 września 2019 r.
Wrocław

6.09.2019, piątek, godz. 19:00
Wrocław, kolegiata Świętego Krzyża i św. Bartłomieja
Hymny kościoła koptyjskiego

Wykonawcy:
Michael Ghattas – dyrygent
Radi Morcos – kantor
Coptic Orthodox Church Choir of Sacred Music

Program:
Hymny kościoła koptyjskiego

Bilety: VIP 110 zł, N 90 zł / U 70 zł
Bilety w przedsprzedaży: N 70 zł / U 50 zł


7.09.2019, sobota, godz. 17:00
Wrocław, NFM, Sala Czerwona
Domenico Scarlatti – Ptolemeusz i Aleksander

Wykonawcy:
Jarosław Thiel – dyrygent
Soliści
Wrocławska Orkiestra Barokowa

Program:
Domenico Scarlatti Tolomeo e Alessandro – opera w wersji koncertowej

Bilety: VIP 70 zł, N 50 zł / U 30 zł
Brak przedsprzedaży


7.09.2019, sobota, godz. 20:30
Wrocław, NFM, Sala Główna
Israel Philharmonic Orchestra & Zubin Mehta | Mahler – III Symfonia

Wykonawcy:
Zubin Mehta – dyrygent
Mihoko Fujimura – mezzosopran
Chór NFM
Agnieszka Franków-Żelazny – kierownictwo artystyczne Chóru NFM
Chór Chłopięcy NFM
Małgorzata Podzielny – kierownictwo artystyczne Chóru Chłopięcego NFM
Israel Philharmonic Orchestra

Program:
Gustav Mahler III Symfonia

Bilety: VIP 250 zł, I – N 200 zł / U 180 zł, II – N 160 zł / U 140 zł, III – N 110 zł / U 90 zł; VIP Room 100 zł
Bilety w przedsprzedaży: I – N 180 zł / U 160 zł, II – N 140 zł / U 120 zł


8.09.2019, niedziela, godz. 16:30
Wrocław, kościół pw. św. Stanisława, św. Doroty i św. Wacława
Beatum incendium | Średniowieczne manuskrypty

Wykonawcy:
Pedro Memelsdorff – kierownictwo artystyczne
Mala Punica

Program:
Johannes Ciconia – motety; anonimowe dzieła ze średniowiecznych manuskryptów (m.in. Codex Faenza i Buxheimer Orgelbuch)

Bilety: VIP 80 zł, N 60 zł / U 40 zł
Bilety w przedsprzedaży: N 50 zł / U 30 zł


8.09.2019, niedziela, godz. 20:00
Wrocław, kolegiata Świętego Krzyża i św. Bartłomieja
W cieniu Świętej Góry Athos | Greek Byzantine Choir

Wykonawcy:
Georgios Konstantinou – dyrygent
Greek Byzantine Choir

Program:
Utwory ku czci Bogurodzicy, tradycyjna muzyka ze Świętej Góry Athos i dzieła bizantyjskiego mistrza Ioannisa Koukouzelisa

Bilety: VIP 110 zł, N 90 zł / U 70 zł
Bilety w przedsprzedaży: N 70 zł / U 50 zł


9.09.2019, poniedziałek, godz. 19:00
Wrocław, NFM, Sala Czarna
Baśnie. W poszukiwaniu tożsamości – koncert w ramach MusMA

Wykonawcy:
Jessica Bäcklund – sopran
Elin Lannemyr – alt
Love Tronner – tenor
David Wijkman – baryton
Stina Ekblad – narrator

Program:
Krzysztof Rau Foam 
Jean-François Jung The Formidable Mill 
Andrea Tarrodi Vintergatan (The Milky Way)
Liesbeth Decrock I Am
Aart Strootman Once Upon a Two Times Three

Bilety: VIP 50 zł, N 30 zł / U 20 zł
Brak przedsprzedaży


10.09.2019, wtorek, godz. 19:00
Wrocław, kolegiata Świętego Krzyża i św. Bartłomieja
Śródziemnomorska mozaika | chorał mozarabski

Wykonawcy:
Marcel Pérès – kierownictwo artystyczne
Ensemble Organum

Program:
Chorał mozarabski z udziałem marokańskich śpiewaków z tradycji Samaa

Bilety: VIP 110 zł, N 90 zł / U 70 zł
Bilety w przedsprzedaży: N 70 zł / U 50 zł


11.09.2019, środa, godz. 19:00
Wrocław, kościół pw. św. Marii Magdaleny, katedra Kościoła polskokatolickiego
Dixit Dominus – od Wenecji do Neapolu

Wykonawcy:
Giulio Prandi – dyrygent
Soliści
Coro e Orchestra Ghislieri

Program:
Giovanni Battista Pergolesi Msza D-dur
Niccolò Jommelli Miserere a 4 per S. Pietro in Roma
Antonio Vivaldi Dixit Dominus RV 594

Bilety: VIP 90 zł, N 70 zł / U 50 zł
Bilety w przedsprzedaży: N 60 zł / U 40 zł


12.09.2019, czwartek, godz. 19:00
Wrocław, kościół Uniwersytecki pw. Najświętszego Imienia Jezus
Alessandro Scarlatti – dzieła odnalezione

Wykonawcy:
Paolo Da Col – dyrygent
Odhecaton

Program:
Alessandro Scarlatti Missa defunctorum, Magnificat

Bilety: VIP 80 zł, N 60 zł / U 40 zł
Bilety w przedsprzedaży: N 50 zł / U 30 zł


13.09.2019, piątek, godz. 19:00
Wrocław, NFM, Sala Główna
Vivaldi – Judyta triumfująca

Wykonawcy:
Giovanni Antonini – dyrygent
Il Giardino Armonico
Soliści
Chór NFM
Agnieszka Franków-Żelazny – kierownictwo artystyczne Chóru NFM

Program:
Antonio Vivaldi Juditha triumphans – oratorium RV 644

Bilety: VIP 110 zł, I – N 90 zł / U 75 zł, II – N 70 zł / U 55 zł, III – N 50 zł / U 35 zł; VIP Room 100 zł
Bilety w przedsprzedaży: I – N 70 zł / U 55 zł, II – N 60 zł / U 45 zł


14.09.2019, sobota, godz. 17:00
Wrocław, NFM, Sala Czerwona
Pieśni z lasów i pól | Tradycyjna polska muzyka ludowa

Wykonawcy:
Joanna Janik, Oliwia Łuszczyńska, Zofia Tarasiewicz, Feliksa Cierlik, Michalina Mrozik – śpiew
Góralski Teatr Pieśni „Dunawiec” ze Zbylutowa
Zespół „Waliszowianie” z Nowego Waliszowa
Zespół Łemkowski „Łastiwoczka” z Przemkowa
Zespół „Gościszowianie” z Gościszowa (gm. Nowogrodziec)

Program:
Tradycyjna polska muzyka ludowa

Bilety: VIP 80 zł, N 60 zł / U 40 zł
Bilety w przedsprzedaży: N 50 zł / U 30 zł

14.09.2019, sobota, godz. 20:00
Wrocław, kościół Uniwersytecki pw. Najświętszego Imienia Jezus
Weneckie inspiracje

Wykonawcy:
Andrzej Kosendiak – dyrygent
Wrocław Baroque Ensemble

Program:
Mikołaj Zieleński

Bilety: VIP 80 zł, N 60 zł / U 40 zł
Bilety w przedsprzedaży: N 50 zł / U 30 zł


15.09.2019, niedziela, godz. 16:00
Wrocław, Synagoga pod Białym Bocianem
Sud, sud – muzyczna podróż z Rzymu za Morze Śródziemne

Wykonawcy:
Giovanni Sollima – wiolonczela
TBA – wiolonczela
TBA – teorba

Program:
Muzyka barokowa, folkowa i współczesna Południa:
Giovanni Battista Costanzi Sinfonia B-dur na wiolonczelę i b.c.
Eliodoro Sollima Sonata 1959 na wiolonczelę
Giulio de Ruvo Romanella, Ciaccona, Tarantella na wiolonczelę
Bartolomé de Selma y Salaverde Fantasia V na wiolonczelę i b.c.
Moj e bukura more (tradycyjna melodia albańska z Sycylii) na wiolonczelę
Iannis Xenakis Kottos na wiolonczelę
Zèzèzè (śpiew Ngòmbì z Afryki Środkowej) na wiolonczelę
Francesco Scipriani Toccata V na wiolonczelę i b.c.
Giovanni Sollima Lamentatio na wiolonczelę
Santu Paulu (melodia tradycyjna z okolic Salento) na wiolonczelę i b.c.

Bilety: VIP 110 zł, N 90 zł / U 70 zł
Bilety w przedsprzedaży: N 70 zł / U 50 zł


15.09.2019, niedziela, godz. 19:00
Wrocław, NFM, Sala Główna
Summertime – Porgy and Bess

Wykonawcy:
Wayne Marshall – dyrygent
Angela Renée Simpson – sopran
Indira Mahajan – sopran
Ronald Samm – tenor
Kevin Short – baryton
Hertfordshire Chorus
David Temple – kierownictwo artystyczne Hertfordshire Chorus
NFM Filharmonia Wrocławska

Program:
George Gershwin Porgy and Bess – opera w wersji koncertowej

Bilety: VIP 250 zł, I – N 200 zł / U 180 zł, II – N 160 zł / U 140 zł, III – N 110 zł / U 90 zł; VIP Room 100 zł
Bilety w przedsprzedaży: I – N 180 zł / U 160 zł, II – N 140 zł / U 120 zł


Organizator zastrzega sobie możliwość dokonania zmian w programie.

informacja prasowa

„Feliks Janiewicz – Complete Violin Concertos” – nowy album wydany przez Narodowe Forum Muzyki

7 sierpnia 2026 roku premierę będzie miał nowy album Narodowego Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego we Wrocławiu, nagrany przez Bartłomi...

Popularne posty