Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania jeszcze jeden dzień z życia, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania jeszcze jeden dzień z życia, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

czwartek, 17 maja 2018

„Jeszcze dzień życia” - film o Ryszardzie Kapuścińskim – zachwyca na światowej premierze w Cannes!

11 maja 2018 r. na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Cannes odbyła się światowa premiera filmu „Jeszcze dzień życia” (Another Day Of Life). Adaptacja książki Ryszarda Kapuścińskiego autorstwa Damiana Nenowa i Raúla de la Fuente jeszcze przed premierą była określana m.in. przez prestiżowy magazyn „Variety” jako najbardziej wyczekiwana europejska animacja. Produkcja filmu trwała 6 lat, zaangażowanych było pięć krajów. Efekt – zachwyt widzów i krytyków. Polska premiera odbędzie się 2 listopada. 

Jeszcze jeden dzień z życia, reż. Damian Nenov i  Raúl de la Fuente

Pokaz na oficjalnej gali zapowiedział sam dyrektor artystyczny festiwalu - Thierry Fremaux. Film został przyjęty entuzjastycznie owacją widowni.Prestiżowy „The Hollywood Reporter” określił „Jeszcze dzień życia” jako „wizualnie oszałamiające dzieło o rzadko spotykanej bezpośredniości i sile”. „Screen Daily” podkreśla z kolei wartość świadectwa ocalałych z wojny pokazanej w filmie i udane zaszczepienie w scenach animowanych poczucia emocjonalnego chaosu, jakiego doświadczył Kapuściński, gdy mierzył się z horrorem wojny. 


Praca nad tym filmem to było trzy tysiące następnych dni życia a ten dzień jest najlepszy. Czuję się dumny. – powiedział Damian Nenow, reżyser „Jeszcze dzień życia” w dniu, w którym odbył się pokaz specjalny.


Cannes to marzenie każdego filmowca i doskonały start. Cieszy mnie, że polskie kino nabiera  wiatru w żagle. Ten dzień jest ważny dla całej polskiej branży filmowej, nie tylko dla nas. – mówi Jarosław Sawko, producent filmu „Jeszcze dzień życia”. 


Film Nenowa i de la Fuente opowiada historię pozostawionego samemu sobie dziennikarza, piszącego reportaż o wojnie domowej w Angoli, w przededniu odzyskania niepodległości w 1975 roku. Podczas wyprawy reporter zdaje sobie sprawę, że jest świadkiem wydarzeń, których znaczenie będzie wymagać wyjścia poza rolę obserwatora. By opowiedzieć historię Angoli, sam będzie musiał stać się jej częścią. Czy reporter relacjonujący z linii frontu może chwycić za broń lub zataić sensacyjne odkrycie dla dobra wyższej sprawy?


Kapuściński, jeden z najczęściej tłumaczonych polskich pisarzy, był idealistą, przyjacielem przegranych i rewolucji. Jego wrażliwość na los pokrzywdzonych i nieugiętość w dążeniu do opowiedzenia prawdy pchała go w najbardziej niebezpieczne rejony świata. W Angoli spotkał się z okrucieństwem, które nim wstrząsnęło i odmieniło na zawsze. 


Produkcja filmu na podstawie książki o tym samym tytule trwała 6 lat. Pomysł narodził się w głowie Raúla de la Fuente, od lat zafascynowanego Kapuścińskim i jego twórczością. Podobnie do głównego bohatera filmu, de la Fuente przemierzył świat wzdłuż i wszerz w poszukiwaniu porywających historii. Parał się pisaniem scenariuszy i reżyserią filmów dokumentalnych, reklam, filmów krótkometrażowych i programów telewizyjnych. Drugi reżyser, Damian Nenow, dał się poznać publiczności przede wszystkim jako twórca głośnego „Miasta ruin” – animowanego dokumentu pokazującego Warszawę wiosną 1945 roku. W „Jeszcze dniu życia” odpowiadał za reżyserię animacji 3D, w tym najbardziej oryginalne sceny – surrealistyczne wizje, świat widziany przez pryzmat emocji Kapuścińskiego. 


Platige Image, polski producent filmu, ma na swoim koncie m.in. nagrodzoną nominacją do Oscara „Katedrę” w reżyserii Tomasza Bagińskiego a także liczne nagrody BAFTA czy Annecy International Animated Film Festival. 


Podczas festiwalu w Cannes „Jeszcze dzień życia” był zaprezentowany na Pokazie Specjalnym. Dołączył tym samym do wąskiego grona europejskich produkcji prezentowanych w oficjalnej selekcji tego  prestiżowego festiwalu (do tej pory były to „The Little Prince” w 2015 roku i „Zombillenium” w 2017 roku – jak podaje „Variety”). 


Do polskich kin „Jeszcze dzień życia” trafi 2 listopada. Dystrybutorem jest NEXT FILM.

trailer filmu

informacja prasowa

czwartek, 21 czerwca 2018

Marcin Dorociński jako Ryszard Kapuściński w filmie "Jeden dzień z życia"

Marcin Dorociński użyczył głosu postaci Ryszarda Kapuścińskiego w pełnometrażowej animacji „Jeszcze dzień życia” w reżyserii Damiana Nenowa i Raúla de la Fuente. Film na podstawie książki najsłynniejszego polskiego reportera wejdzie do polskich kin 2 listopada, jednak już teraz święci triumfy za granicą – w środę, 20 czerwca, został nagrodzony Specjalnym Wyróżnieniem Jury na festiwalu Biografilm w Bolonii. 

"Jeszcze jeden dzień z życia"
„Jeszcze dzień życia” to unikatowe połączenie pełnometrażowego filmu fabularnego z dokumentem. W sieci jest już dostępny polski teaser, w którym usłyszymy Marcina Dorocińskiego jako Ryszarda Kapuścińskiego, legendarnego reportera, korespondenta wojennego i pisarza. W roli 20-letniej angolskiej bojowniczki, dowodzącej małym oddziałem i eskortującej dziennikarza przez ogarnięty wojną kraj, usłyszymy Olgę Bołądź. Arkadiusz Jakubik użyczył głosu Quierozowi – lokalnemu dziennikarzowi, dzięki któremu Polakowi udaje się wyruszyć na front. Commandante Farrusco, dowodzący oddziałem 120 ludzi, który w chwili przyjazdu reportera jest jedynym na froncie południowym, otoczonym ze wszystkich stron przez wroga, przemówi głosem Tomasza Ziętka.

Film Nenowa i de la Fuente opowiada historię pozostawionego samemu sobie dziennikarza, piszącego reportaż o wojnie domowej w Angoli w przededniu odzyskania niepodległości w 1975 roku. Podczas wyprawy reporter zdaje sobie sprawę, że jest świadkiem wydarzeń, których znaczenie będzie wymagać wyjścia poza rolę obserwatora. By opowiedzieć historię Angoli sam będzie musiał stać się jej częścią. Czy reporter relacjonujący z linii frontu może chwycić za broń lub zataić sensacyjne odkrycie dla dobra wyższej sprawy?


Festiwal Biografilm, na którym „Jeszcze dzień życia” został właśnie wyróżniony, to pierwsze międzynarodowe wydarzenie w całości poświęcone filmom biograficznym. Organizatorzy skupiają się na nowych trendach w narracji dokumentalnej i fikcji. To nie pierwszy sukces festiwalowy filmu Nenowa i de la Fuente – film był już entuzjastycznie przyjęty owacją na Międzynarodowym Festiwalu Animacji Filmowej w Annecy i na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Cannes, gdzie odbył się Pokaz Specjalny i jednocześnie światowa premiera filmu. Polska premiera festiwalowa odbędzie się podczas Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Nowe Horyzonty we Wrocławiu.

oficjalny polski treaser

czwartek, 24 maja 2018

„Jeszcze dzień życia” w programie Międzynarodowego Festiwalu Animacji Filmowej w Annecy

„Jeszcze dzień życia” (Another Day Of Life) Damiana Nenowa i Raúla de la Fuente kontynuuje świetną festiwalową passę – po premierze światowej w Cannes i ogłoszeniu polskiej premiery festiwalowej na MFF Nowe Horyzonty we Wrocławiu, organizatorzy najważniejszego wydarzenia świata animacji w Annecy ujawnili datę pokazu filmu. Pierwsza ekranizacja twórczości Ryszarda Kapuścińskiego będzie prezentowana 12 czerwca.

"Jeszcze jeden dzień z życia"
"Więcej niż prosta adaptacja, ten animowany dramat pozostawia stałe wrażenie hiperrealizmu. Ten seans nie pozostawi was bez szwanku". – piszą o „Jeszcze dniu życia” organizatorzy Międzynarodowego Festiwalu Animacji Filmowej w Annecy. To największe coroczne święto kina animowanego na świecie. Tam swoją międzynarodową premierę rok temu miał doskonale znany polskiej publiczności „Twój Vincent” Doroty Kobieli i Hugh Welchmana. Twórcy niezwykłej opowieści o Vincencie van Goghu wrócili z Francji z Nagrodą Publiczności, czym rozpoczęli pasmo sukcesów łącznie ze zdobyciem Europejskiej Nagrody Filmowej oraz nominacji do Złotego Globa i Oscara. Czy przed Damianem Nenowem i Raulem de la Fuente rysuje się podobna perspektywa? Pierwsze recenzje po pokazie w Cannes pokazują, że to bardziej niż prawdopodobne (więcej).

"Another Day of Life"
Film Nenowa i de la Fuente opowiada historię pozostawionego samemu sobie dziennikarza, piszącego reportaż o wojnie domowej w Angoli w przededniu odzyskania niepodległości w 1975 roku. Podczas wyprawy reporter zdaje sobie sprawę, że jest świadkiem wydarzeń, których znaczenie będzie wymagać wyjścia poza rolę obserwatora. By opowiedzieć historię Angoli sam będzie musiał stać się jej częścią. Czy reporter relacjonujący z linii frontu może chwycić za broń lub zataić sensacyjne odkrycie dla dobra wyższej sprawy?

W tym roku festiwal w Annecy odbywa się w dniach 11-16 czerwca. Pokaz „Jeszcze dzień życia” odbędzie się 12 czerwca.


Do kin w całej Polsce film trafi 2 listopada. Dystrybutorem jest NEXT FILM.

informacja prasowa

sobota, 28 kwietnia 2018

"Jeszcze jeden dzień z życia" Ryszarda Kapuścińskiego sfilmowany!

"Jeszcze dzień życia” (Another Day Of Life) Damiana Nenowa i Raúla de la Fuente to polsko-hiszpańska produkcja oparta na książce Ryszarda Kapuścińskiego o tym samym tytule. Film pierwszy raz zostanie pokazany publiczności w ramach pokazu specjalnego 71. Festiwalu Filmowego w Cannes. Polska premiera odbędzie się 2 listopada, a już dziś został zaprezentowany międzynarodowy zwiastun filmu.


Another Day of Life/materiały Next Film
Film „Jeszcze dzień życia” został zrealizowany na podstawie książki legendarnego polskiego korespondenta wojennego Ryszarda Kapuścińskiego. To książka, w której Kapuściński pisze o swoich doświadczeniach w Angoli – charakterystyczna narracja w pierwszej osobie jest świadectwem nie tylko burzliwych czasów przemian politycznych i społecznych Afryki, ale także jego ponownych narodzin zarówno jako pisarza, jak i człowieka.

Film Nenowa i de la Fuente opowiada historię pozostawionego samemu sobie dziennikarza, piszącego reportaż o wojnie domowej w Angoli w przededniu odzyskania niepodległości w 1975 roku. Podczas wyprawy reporter zdaje sobie sprawę, że jest świadkiem wydarzeń, których znaczenie będzie wymagać wyjścia poza rolę obserwatora. By opowiedzieć historię Angoli sam będzie musiał przejść głęboką przemianę. 

Another Day of Life/materiały Next Film
„Jeszcze dzień życia” przenosi widza na front wojny. Część animacyjna utrzymana jest w stylu komiksowym. Uzupełnieniem opowieści Kapuścińskiego są zdjęcia dokumentalne i rozmowy z prawdziwymi ocalałymi z tragicznych wydarzeń, w których wziął udział. 

Pierwszy pokaz filmu odbędzie się podczas 71. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Cannes (8-19 maja) w ramach projekcji specjalnej.

trailer filmu
informacja prasowa

wtorek, 8 września 2020

Opowieści o prawdzie i przemijaniu. Kino Macieja J. Drygasa

Swoją filmową pracę porównuje do "Lekcji anatomii" Rembrandta. Punktem wyjścia jest człowiek, z jego fizyczną obecnością i historią, ale właściwym tematem pozostaje tajemnica człowieka, której dokumentalista docieka. Zawsze wrażliwy na drugiego człowieka i jego los. Staranna dokumentacja pokazuje, że nic tu nie jest na niby, a kreacja nie jest tylko formalną wirtuozerią, ale służy poruszeniu serca widza.

Maciej J. Drygas, fot. IMDb

Historia człowieka niezłomnego: "Usłyszcie mój krzyk"


Pierwszym filmem, który sprawił, że zainteresowałam się twórczością tego znakomitego artysty, był "Usłyszcie mój krzyk" (1991). Za pomocą nieznanych, często niespodziewanie odkrytych, materiałów archiwalnych reżyser opowiada historię samospalenia Ryszarda Siwca podczas uroczystości dożynkwych 8 września 1968 roku na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie. Gromadząc dokumentację, Drygas natknął się na 7-sekundowy zapis na taśmie filmowej, który jakimś cudem ocalał w archiwum WFD. To bezcenne znalezisko stało się w rezultacie punktem wyjścia i kulminacją filmu.

Sekwencja wstępna ukazuje funkcjonariuszy milicji pośpiesznie palących akta. Potem - z archiwów szpitala i prokuratury, a także z zapisu w księdze parafialnej, że akta sprawy Ryszarda Siwca nie istnieją, zaś jako oficjalną przyczynę zgonu odnotowano wypadek...

Kadr z filmu "Usłyszcie mój krzyk"
A jednak - jak się okazało po z górą trzydziestu latach - historia tego człowieka została zapamiętana przez wielu. Nie tylko jego bliskich i znajomych; także naocznych świadków, którzy po latach ze szczegółami relacjonują tamto wydarzenie. Maciej J. Drygas przeplata ich relacje z refleksjami na temat śmierci Siwca - jej przyczyn i wymowy. Wszyscy pozostają wobec tego dramatu bezradni. Ksiądz Józef Tischner twierdzi, że samospalenie nie należy do tradycji chrześcijańskiej, ale w przypadku Siwca mieliśmy do czynienia z aktem wolnym. Swoim samotnym heroicznym aktem wzniecił na warszawskim stadionie ogień wolności. Z pewnością była to męczeńska ofiara. Pozostali rozmówcy mówią o buncie przeciwko złu i kłamstwu.

Maciej Drygas nie tylko wydobywa bohatera z otchłanie niepamięci. Pokazuje również, ze czyn taki nigdy nie jest daremny. W filmie pobrzmiewa ton tragedii antycznej, której istotą jest wybór tragiczny - wybór mniejszego zła, który jednak charakteryzuje utrata jakiejś wartości. W przypadku Siwca jest nią nie tylko własne życie, ale również ukochana rodzina: żona i pięcioro dzieci, którzy będę dźwigać swoje cierpienie przez całe życie... Nie mamy wątpliwości, że tak właśnie jest, szczególnie w odniesieniu do dorosłych już dzieci bohatera.

Wydawało mi się - mówi reżyser - że to taka polska historia, tymczasem postawa Siwca okazała się uniwersalna. Widzowie w różnych zakątkach świata żywo dyskutowali po filmie o własnych konformistycznych postawach.

Film znajdziecie TUTAJ.

"Stan nieważkości" (1994) - przypowieść o końcu pewnego świata

W 1992 roku świat obiegła informacja, że po orbicie krąży od roku kosmonauta Siergiej Krikalow. Po powrocie na Ziemię zyskał nawet przydomek ostatniego obywatela ZSRR; jego powrót odbył się bowiem tuż po rozpadzie Związku Radzieckiego. Historia samotnie krążącego po orbicie człowieka, podczas gdy rozpada się jego dotychczasowy świat, wydała się Maciejowi Drygasowi niezwykle inspirująca. Uznał, że ten dramatyczny lot posłużyć może do zbudowania dokumentalnej opowieści o końcu XX wieku. Pojechał więc do Rosji, by starać się o wywiad z Krikalowem i ku swojemu zdumieniu dowiedział się, że lot ten wcale nie był samotny i że to właśnie za zgodą kosmonauty został przedłużony. W tym czasie zmienili się jego partnerzy. Pierwotny zamysł reżysera musiał ulec przeobrażeniu. Udało mu się - po wielu staraniach - dotrzeć do Archiwum Dokumentacji Kosmicznej. Podczas wielotygodniowego przesłuchiwania nagrań rozmów kosmonautów z Ziemią reżyser tak dalece wszedł w ten szczególny i - zdawałoby się - hermetyczny świat, że nawiązanie bezpośrednich kontaktów z kosmonautami stało się czymś naturalnym, choć oczywiście nie było łatwe. Żartobliwie podzielił swoich potencjalnych rozmówców na żołnierzy i poetów. Ci pierwsi niewiele mieli do powiedzenia, dla drugich pobyt w kosmosie był marzeniem życia. I to z nimi głównie rozmawiał autor "Stanu nieważkości".

Reżyser podczas kręcenia Stanu nieważkości

Z bogatego materiału dokumentacyjnego - gotowego i własnego - Drygas stworzył fascynujący film. W kosmosie bohaterowie czują, że spełniły się ich marzenia i że taka podróż ma głęboki sens. Opowiadają o sprawach "codziennych", tzn. o swoim funkcjonowaniu w nietypowych warunkach, ale rozważają też doznania niezwykłej harmonii kosmosu. Jednak powrót ze stanu nieważkości do rzeczywistości okazuje się bolesny. Reżyser odsłania także ciemną stronę lotów: poza eksperymentami, które wielu opłaciło życiem lub trwałym kalectwem, to także wiele nieudanych lotów, zakończonych katastrofami. Ich śladem są dziś sterczące w niebo rdzewiejące konstrukcje, zniszczone kapsuły są jak szczątki przedpotopowych zwierząt lub umarłych cywilizacji... Film ma cechy przypowieści i mówi także o cenie, jaką płaci człowiek realizując marzenia o transcendencji.

"Stan nieważkości" w reż. Macieja J. Drygasa

"Głos nadziei" (2002) - opowieść o niezniszczalności prawdy

Pokazałem film byłym pracownikom rozgłośni Radia Wolna Europa - opowiada reżyser "Głosu nadziei". Gdy skończyła się projekcja, odczytałem list do Jana Nowaka Jeziorańskiego, która napisał, za moją sugestią, jeden z moich bohaterów - byłych pracowników stacji przekaźnikowej. Przepraszał w nim za to, że przez tyle lat zagłuszał wolne słowo. Nowak Jeziorański był bardzo poruszony. Kilka dni później autor listu zatelefonował do mnie i tłumiąc wzruszenie, zaczął opowiadać:
- Panie Maćku, dzisiaj rano - dzwoni telefon. Podnoszę słuchawkę i co słyszę? Głos człowieka, którego tyle lat zagłuszałem!.. I on mi wybaczył!!!

Kadr z filmu "Głos nadziei"
Radio Wolna Europa było w latach 1952-1994 dla wielu  Polaków własnie owym tytułowym głosem nadziei. Jednak film nie jest bynajmniej historią RWE. Reżyser dopuścił do głosu ludzi mieszkających wówczas w Polsce pozbawionej wolności słowa, w której wszelkimi sposobami zagłuszano prawdę.

Film rozpoczynają słowa spikera z 3 maja 1952 roku:

Będziemy mówili wam prawdę o wypadkach dziejących się w świecie, którą sowiecki reżim chce przed wami ukryć, by zabić w was resztki nadziei. (...)Nadejdzie jeszcze ten dzień, kiedy jutrzenka swobody zabłyśnie znowu nad Warszawą.

W końcówce filmu z eteru płyną słowa będące potwierdzeniem wypełnienia misji i zapowiadające zakończenie działalności Radia Wolna Europa. Reżyser pokazuje archiwalne obrazy polskiej rzeczywistości tamtych lat: biedne, zaniedbane podwórka, zgrzebne ulice, apatyczne twarze ludzi stłoczonych w autobusie w drodze do pracy. Pojawiają się też szczególni rozmówcy: pracownicy zatrudnieni przy zagłuszaniu płynących z wolnego świata fal radiowych, głos zabierają także ludzie stawiający temu opór.

Podczas trwania stanu wojennego Radio Wolna Europa prowadziło akcję "Pomoc - telefon do kraju", dzięki której rozłączone brutalnie rodziny mogły się ze sobą skomunikować. Wtedy też powstaje pierwsze niezależne radio w Polsce - Radio "Solidarność". Przestrzeń wolności się powiększa, zwycięstwo prawdy nad kłamstwem staje się nieuniknione. Wreszcie widzimy jego symboliczny znak - walące się maszty antenowe, które służyły zagłuszaniu radiowych fal. Podobnie, jak w poprzednich filmach, najbardziej poruszające są ludzkie historie, którym reżyser pozwala zaistnieć.

Jak co dzień - "Jeden dzień w PRL" (2005)


"Jeden dzień w PRL" (całość)


Nie szukałem niezwykłego dnia. To mógłby być każdy inny dzień - powiedział podczas reżyser podczas spotkania we Wrocławiu. W tym opresyjnym systemie szukałem człowieka, który pragnął odrobiny wolności, żeby jakoś żyć.

W istocie, ten dzień - 27 września 1962 roku, pokazany od świtu do zmierzchu - to dzień, jakich wiele, wybrany jako charakterystyczny obraz mikrokosmosu PRL-u. Film rozpoczyna panorama pełnej neonów Warszawy lat 60. oraz scena nauki twista. Ale po tym propagandowym obrazku przedstawiającym szczęśliwy świat i uśmiechniętych ludzi następuje właściwa opowieść, której nie znajdziemy w żadnych z filmów tamtych czasów. Słyszymy, jak przedstawiciel tajnych służb informuje o antypaństwowych napisach, a tajny współpracownik zdaje raport o obserwowanych z ukrycia zwykłych mieszkańcach zwykłego bloku:

Figurant rozmawia z żoną o sprawach intymnych, je śniadanie, kładzie się spać. Figurantka kupuje w sklepie kilka kilogramów soli.

Poczucie absurdu, a zarazem niewyobrażalna skala inwigilacji płynie nie tylko z przekazywanych informacji, ale , ale także z towarzyszącym im obrazów. W filmowej narracji ważną rolę odgrywają stopklatki, sprawiające wrażenie, że ktoś  obserwuje i utrwala wszystko: sprzątającą kobietę, ludzi śpieszących do pracy, roznosiciela gazet... Słyszymy charakterystyczny dźwięk migawki aparatu fotograficznego. 
Obrazom towarzyszą także charakterystyczne teksty z epoki. Na przykład kierowniczka sklepu tłumaczy się z faktu posiadania "nadwyżki biustonoszy", kupiła je bowiem okazyjnie w... piekarni. W liście do redakcji Fali 56 Polskiego Radia kobieta prosi o interwencję, pragnąc uniknąć kary więzienia za "posiadanie nielegalnego mięsa", które zawiozła synowi do szpitala.

Kończy się dzień. Tramwaje zjeżdżają do zajezdni. Wybija północ i spikerka zapowiada dzień następny - taki sam...

"Cudze listy" (2011) - skradzione biografie


Przy okazji gromadzenia materiałów archiwalnych do poprzednich filmów Maciej Drygas odkrył, że od początku istnienia PRL przechwytywano i rozpracowywano miliony listów rocznie. Sześć lat zabrało reżyserowi gromadzenie i opracowywanie dokumentacji na ten temat. Warto filmy te zobaczyć jako dopełniające się, choć pod wieloma względami różne. Reżyser przedstawia tym razem ukrytą w archiwach, skradzioną Polakom historię, a właściwie historie trzydziestu ludzi wybranych spośród tysięcy. O "Cudzych listach" mówi: 

Ten film nie jest ani historyczny, ani publicystyczny. Zrealizowałem moją bardzo autorską wizję PRL-u, choć wykreowany przeze mnie świat powstał w większości z materiałów archiwalnych. Zabieram widzów na wycieczkę w przeszłość.

Kadr z filmu "Cudze listy"
Film rozpoczyna scena zakończenia wojny i wkroczenia wojsk rosyjskich. Entuzjastyczne powitania i uśmiechy są kontrapunktem do ścieżki dźwiękowej. Narratorem jest kobieta pisząca list, która  opowiada o strachu, kradzieżach, biciu i innych represjach ze strony „wyzwolicieli”. Następnie słyszymy tekst tajnego pisma z 18 czerwca 1945 roku, będącego sprawozdaniem z pracy cenzury wojskowej, z którego wynika, że cała korespondencja w kraju została objęta nadzorem. Listy i telegramy kontrolowano, a część z nich zatrzymywano, by służyły jako materiał dowodowy do aresztowań i wszczęcia śledztwa. Wybrane teksty są w filmie czytane przez amatorów, podobnie jak w „Jednym dniu w PRL”, przez co brzmią one jeszcze bardziej wiarygodnie. O czym piszą ludzie, których głos rozlega się po tylu latach? O głodzie i o biedzie, o drożyźnie i bezrobociu, o aresztowaniach i braku nadziei. Niektóre pozostają w pamięci na długo, jak ten pisany przez 13-letniego chłopca do prezydenta Bieruta, by darował ojcu karę śmierci, bowiem on i jego młodsze rodzeństwo zostaną sierotami. Towarzyszy temu obraz dzieci bawiących się na brudnym podwórku, jakich wówczas było wiele. 

Proceder trwa długo i przybiera coraz bardziej monstrualne wymiary. W latach 80., w rezultacie wprowadzenia stanu wojennego, wielu Polaków znalazło się nagle w więzieniach i na emigracji. Listy od nich mówią o tęsknocie i trudach emigracji: 

Tu jest wszystko, ale ja bym wolała - pisze jedna z autorek zatrzymanego listu - wrócić do Polski. W odpowiedzi otrzymuje uściski z szarej, ale kochanej Polski.

Końcowa sekwencja filmu pokazuje ludzkie twarze - smutne, zmęczone, szare. Obrazom tym towarzyszy piękna, przejmująca muzyka Pawła Szymańskiego. Trzydzieści listów – trzydzieści biografii, historii ludzkich, które zostały okradzione z wolności, godności, z ojczyzny… Bardzo poruszający film, odwołujący się przede wszystkim (podobnie jak poprzednie) do emocji widza.

"Cudze listy", reż. Maciej J. Drygas

"Usłysz nas wszystkich" (2008) - metaforyczna opowieść o przemijaniu

Tytuł kojarzyć się może z pierwszym filmem dokumentalnego cyklu Macieja Drygasa: "Usłyszcie mój krzyk". Tym razem jednak jest to krzyk dobiegający z otchłani czasu, krzyk zbiorowości - opowieść o zaginionej cywilizacji, której fragmenty znajdują w Sudanie polscy archeolodzy. Wydawać by się mogło, że to film dla Drygasa nietypowy, ale reżyser i tu dotyka spraw, które go ciągle nurtują. Bez względu na czas i miejsce interesuje go przede wszystkim człowiek. Przy tym reżyser ma temperament archeologa: cierpliwość i dociekliwość. Swoją kwerendę w archiwach sam nazwał "codzienną archeologią", której towarzyszy poczucie radości szukania - i znajdowania. Jak powie podczas spotkania: Wyciągałem świat z niebytu i pokazywałem.

Film "Usłysz nas wszystkich" jest właściwie impresją na temat odkrycia wczesnochrześcijańskiego grobu. Żmudne poszukiwania, piasek, z którego wyłaniają się napisy, bdące przesłaniem zaginionej cywilizacji:

Przywódco Duchów, Panie spraw, abyśmy żyli w tym kraju, którego nie dotyka srogość złego ducha. Przyjdź, objaw się, słysz nas wszystkich.

Czy podobne słowa nie mogły paść w którymś z poprzednich filmów?

Kadr z filmu "Usłysz nas wszystkich"

"Abu Haraz" (2013) - Opowieść o końcu świata

Przy okazji pobytu w Sudanie reżyser dowiedział się o planach likwidacji wioski Abu Haraz. Miał więc niepowtarzalną okazję utrwalić ją w kadrze, zanim to się stanie. Mógł także towarzyszyć jej mieszkańcom, gdy jeszcze w niej mieszkali, kiedy protestowali, a wreszcie kiedy z niej wyjeżdżali. Widzimy ich także w obcym, pozbawionym zieleni krajobrazie, w którym czują się wyobcowani i nieszczęśliwi.

Główny bohater filmu "Abu Haraz"
Znając poprzednie dokonania Macieja Drygasa,  nie dziwi nas, że reżyser znowu sięga po temat, w którym człowiekowi dzieje się krzywda i nie ma on wpływu na swój los - to rodzaj fatum.. Charakterystyczne jest, że każdy z jego filmów ma inną poetykę, starannie dobraną do tematu. "Abu Haraz" ma momentami realistyczny charakter, jednak ujęcia ludzkich twarzy i krajobrazów służą przede wszystkim refleksji i mają impresyjny charakter. Rozpoczyna go i kończy wyrazisty bohater – Sulejman, który opowiada swój sen:

Często mi się śni, że jestem u siebie w Abu Haraz i prowadzę normalne życie. Śni mi się, że koszę trawę, że jestem wśród palm. Nieraz mówię do kogoś, kogo już nie ma, o rzeczach, które już nie istnieją. Czuję, że jestem martwy, chociaż jeszcze żyję.

Również na końcu filmu bohater opowiada o tym, że śnili mu się zmarli rodzice. Pomiędzy tymi opowieściami o snach z przeszłości obserwujemy życie w wiosce. Narodziny dziecka są traktowane jako doniosłe wydarzenie, o którym powinni wiedzieć wszyscy. Obserwujemy pracujących w polu rolników, bardzo precyzyjnie nawadniających swoje uprawy, opiekujących się nowo narodzonymi zwierzętami, dzieci uczące się w szkole (kapitalna scena, w której nauczyciel pyta je o to, kim jest biedak), rodziny jedzące wspólne posiłki. Czasami dochodzi do kłótni, ale mimo wszystko jest to bardzo dobrze zintegrowana mała społeczność.

Jednak – jak się okazuje – poza nią mielą się żarna Historii i wystarczy czyjaś decyzja, aby całkowicie zmienić los tych ludzi. Protesty na nic się zdadzą… Trzeba sprzedać część zwierząt, spakować skromny dobytek i ruszyć w nieznane. Ci, których na to stać, zamierzają ekshumować i zabrać z sobą prochy swoich bliskich, ale dla większości jest to niewykonalne. Widzimy ich następnie w podobnych barakach, ale krajobraz wokół nim – obcy, jałowy… Smutek i przygnębienie z powodu oderwania od korzeni drążą nie tylko głównego bohatera, widać je na twarzach wszystkich mieszkańców wioski.

Maciej J. Drygas podczas pobytu w wiosce Abu Haraz
Twórczość Macieja J. Drygasa fascynuje mnie począwszy od filmu "Usłyszcie mój krzyk". Artysta z wielkim szacunkiem i niebywałą cierpliwością wydobywa z niepamięci ludzkie historie, dramaty wydawałoby się bezpowrotnie zapomniane. Nie tylko przywraca pamięć o takich nietuzinkowych bohaterach jak Ryszard Siwiec, odnajduje także fragmenty biografii zwyczajnych ludzi, którym je kiedyś skradziono ("Cudze listy"), ba, sięga znacznie dalej w głąb czasu, towarzysząc archeologom podczas wykopalisk w Sudanie ("Usłysz nas wszystkich"). Zawsze wrażliwy na drugiego człowieka i jego los. Staranna dokumentacja pokazuje, że nic tu nie jest na niby, a kreacja nie jest tylko formalną wirtuozerią, ale służy poruszeniu serca widza.
Dodajmy, że filmy Drygasa są doceniane na całym świecie, co potwierdza, że ich przesłanie ma głęboko humanistyczny i zarazem uniwersalny charakter.

Artykuł o twórczości Macieja J. Drygasa ukazał się pierwotnie w miesięczniku "KINO" 2011, nr 10. W tej wersji został nieco poprawiony i poszerzony o ostatni film tego reżysera. 

wtorek, 10 lipca 2018

Przedstawiamy program 18. MFF Nowe Horyzonty

18. Międzynarodowy Festiwal Filmowy Nowe Horyzonty to największe wydarzenie filmowe w Polsce, już po raz 13. goszczące we Wrocławiu. W ciągu 11 dni, od 26 lipca do 5 sierpnia, na ponad 600 seansach widzowie zobaczą 225 pełnometrażowych filmów z ponad 50 krajów, spośród których 147 będzie miało polskie premiery, a 3 światowe. W tym roku poza Kinem Nowe Horyzonty, festiwalowe pokazy będą również w Dolnośląskim Centrum Filmowym.



Otwarcie i zamknięcie

18. MFF Nowe Horyzonty otworzy 26 lipca polska premiera „Kafarnaum” („Capharnaüm”) Nadine Labaki, najnowsze dzieło twórczyni „Karmelu” i „Dokąd teraz?”. Nagrodzona w Cannes Nagrodą Jury opowieść o tułaczce chłopca z Bejrutu, który w pojedynkę mierzy się z niesprawiedliwością, niesie potężny ładunek emocji. 4 sierpnia, po zakończeniu uroczystości wręczenia nagród, widzowie zobaczą „Szczęśliwego Lazzaro” („Lazzaro Felice”) Alice Rohrwacher, nagrodzonego w tym roku w Cannes za najlepszy scenariusz. Autorka „Cudów” (film zamknięcia Nowych Horyzontów w 2014) potwierdza swoją znakomitą formę, mistrzowsko łącząc kino społecznie zaangażowane z realizmem magicznym.

Kafarnaum w reż. Nadine Labaki

Hity światowych festiwali

W tegorocznym programie nie zabraknie najważniejszych tytułów ze światowych festiwali. Będzie można zobaczyć m.in. laureata Złotego Niedźwiedzia na Berlinale – „Touch Me Not” Adiny Pintille, zdobywcę Złotej Palmy w Cannes – „Shoplifters” Hirokazu Koreedy oraz nagrodzoną za najlepszy debiut na tym samym festiwalu „Dziewczynę” („Girl”) Lukasa Dhonta. We Wrocławiu zostaną pokazane najnowsze dzieła dwóch prowokatorów: „Dom, który zbudował Jack” („The House That Jack Built”) Larsa von Triera oraz „Climax” Gaspara Noé. Zobaczymy także „Wszyscy wiedzą” („Todos lo saben”), thriller psychologiczny Asghara Farhadiego (dwukrotnego zdobywcy Oscara za „Rozstanie” i „Klienta”) z Penèlope Cruz i Javierem Bardemem w rolach głównych. Polskie premiery będą mieć m.in.: „Dzika grusza” („Ahlat Ağacı”) Nuriego Bilge Ceylana (autora nagrodzonego Złotą Palmą „Zimowego snu”), „Winni” („Den skyldige”) Gustava Möllera (nagroda  publiczności na festiwalach  Sundance i w Rotterdamie), „Dowłatow” („Dovlatov”) Rosjanina  Aleksieja Germana Jr. – laureat Srebrnego Niedźwiedzia w Berlinie za kostiumy i scenografię, czy „Lato” („Leto”) Kirłła Serebrennikova i „Tajemnice Silver Lake” („Under the Silver Lake”) Davida Roberta Mitchella, autora przebojowego „Coś za mną chodzi”. W programie Nowych Horyzontów znalazły się również inne canneńskie hity: zdobywca Grand Prix – „Czarne bractwo. BlacKkKlansman” („BlacKkKlansman”) Spike’a Lee; film-legenda, czyli realizowany przez ćwierć wieku „Człowiek, który zabił Don Kichota” („The Man Who Killed Don Quixote”) Terry’ego Gilliama, „Najczystszy jest popiół” („Jiang hu er nv”) Jia Zhang-ke, nowe dzieło najwybitniejszego z chińskich twórców, „Dogman” w reżyserii Matteo Garrone (nagroda aktorska w Cannes), koreańskie „Płomienie” („Beoning”) Lee Chang-donga i „The Image Book” („Le livre d'image”) francuskiego eksperymentatora Jean-Luc Godarda (Specjalna Złota Palma).

Shoplifters, reż. Hirokazu Koreeda

Międzynarodowy Konkurs Filmowy Nowe Horyzonty

Odważne, bezkompromisowe filmy twórców poszukujących nowych form wyrazu – to cechy charakterystyczne Międzynarodowego Konkursu Filmowego Nowe Horyzonty. W tym roku o Grand Prix konkurować będzie 12 produkcji z całego świata, wśród których znalazły się 2 polskie tytuły: „Fuga” Agnieszki Smoczyńskiej (autorki „Córek dancingu”) – thriller psychologiczny o kobiecie, która straciła pamięć, oraz „Moja polska dziewczyna” duetu Ewa Banaszkiewicz-Mateusz Dymek – prowokacyjna opowieść o granicach filmowej ingerencji w cudze życie. W konkursie są też filmy z: Dominikany (pokazywany w Locarno „Cocote” Nelsona Carlo de Los Santosa Ariasa), Danii (perwersyjnie feministyczny „Holiday” Isabelli Eklöf oraz wyróżniony w Rotterdamie „Powrót” [„The Return”] Malene Choi Jensen), Francji (nagrodzona w Locarno „Milla” Valérie Massadian, „Dzicy chłopcy” [„Les garçons sauvages”] Bertranda Mandico, w którym kino Waleriana Borowczyka spotyka „Władcę much”), Serbii (cichy, a przy tym potężny „Ładunek” [„Teret”] Ognjena Glavonića), Argentyny („Łóżko” [„La Cama”] Móniki Lairany – tragikomedia o ostatnich miłosnych podrygach starzejących się ciał), Portugalii („Umarły i inni” [„Chuva é Cantoria na Aldeia dos Mortos”] João Salavizy i Renée Nadera Messory – wyróżniony Specjalną Nagrodą Jury sekcji Un Certain Regard w Cannes), USA („My, zwierzęta” [„We the Animals”] Jeremiaha Zagara – uznany przez amerykańską krytykę za objawienie na miarę „Moonlight”) oraz Chin („Siedzący słoń” [„Da xiang xi di er zuo”] Hu Bo – zdobywca nagrody FIPRESCI na Berlinale).

Fuga, reż..Agnieszka Smoczyńska

Zwycięzcę wybierze jury w składzie: Valeska Grisebach (niemiecka reżyserka, zeszłoroczna laureatka Grand Prix za „Western”), Anna Jadowska (reżyserka nagradzanych „Dzikich róż”), Michał Marczak (autor docenionych na Sundance „Wszystkich nieprzespanych nocy”), Fred Kelemen (niemiecki reżyser i operator; bohater ubiegłorocznej retrospektywy na Nowych Horyzontach) oraz Claudia Landsberger (Holenderka, specjalistka od międzynarodowego marketingu filmowego, producentka kreatywna).

Polskie nowości

Oprócz  konkursowych „Fugi” i „Mojej polskiej dziewczyny”, w programie znajdą się także inne nowe polskie filmy, m.in. „Jeszcze dzień życia”, pokazywana w Cannes animacja Damiana Nenowa i Raúla de la Fuente, inspirowana słynnym reportażem Ryszarda Kapuścińskiego, „Nina” – nagrodzony w Rotterdamie debiut Olgi Chajdas, „Córka trenera” Łukasza Grzegorzka, ze znakomitymi rolami Jacka Braciaka i Karoliny Bruchnickiej, arthouse’owy horror „Monument” Jagody Szelc – autorki „Wieża. Jasny dzień”, wyreżyserowana przez Klarę Kochańską i Kaspara Bajona „Via Carpatia” (premierowo pokazywana w Karlovych Warach) czy „Wieś pływających krów” Katarzyny Trzaski – dokument o podlaskiej wsi widzianej oczyma berlińskich hipsterów. Debiutanckie „53 wojny” Ewy Bukowskiej to z kolei ekranizacja książki Grażyny Jagielskiej; film o żonie reportera wojennego, cierpiącej na zespół stresu bojowego. „Jak pies z kotem”, najnowszy film Janusza Kondratiuka, w zaskakująco jasny sposób opowiada o chorobie i śmierci jego brata, Andrzeja (reżysera m.in. „Hydrozagadki”).

Jeszcze jeden dzień z życia

Retrospektywy

„Kino sztuka wyjścia” – to hasło tegorocznej odsłony Nowych Horyzontów, za którym kryje się poszukiwanie alternatywnych narracji, śladów stylistycznych, artystycznych i ideowych rewolucji czy sposobów wyjścia poza system – nie tylko filmowy. Trop poszukiwań wyznaczają wybitni filmowi outsiderzy, do których bez wątpienia należą bohaterowie retrospektyw.

Ildikó Enyedi, prasowe
Węgierka Ildikó Enyedi – jedna z najciekawszych europejskich reżyserek, autorka wizjonerskich, poetyckich arcydzieł, m. in.: „Mój wiek XX” („Az én XX. Szpadom”; ze znakomitą, podwójną rolą Doroty Segdy) oraz „Szymon Mag” („Simon mágus”), powróciła w 2017 roku nagrodzonym Złotym Niedźwiedziem na festiwalu w Berlinie romantyczno-surrealistycznym filmem „Dusza i ciało” („Teströl és lélekröl”).











Pedro Costa, prasowe
Pedro Costa – jedna z największych osobowości portugalskiego kina. Jego ascetyczne, symboliczne, a zarazem polityczne kino dotyka postkolonialnych traum i sytuuje się po stronie ludzi słabszych, wykluczonych, „niewidzialnych” dla systemu. Podczas festiwalu swoją premierę będzie miała książka „Pedro Costa: Nienapisana historia” – przygotowany przez Agnieszkę Szeffel wywiad-rzeka z reżyserem.











João César Monteiro, Wikipedia
João César Monteiro – portugalski radykał, anarchista i poeta kina. Orędownik outsiderów, humoru, perwersji i fantazji, a kinu narzuca własne narracje i własny rytm. Jego ekranowe alter ego, João de Deus, jest przewodnikiem po świecie na opak, gdzie rządzą czułość i melancholia.













Nicolas Roeg, prasowe
Nicolas Roeg (który w sierpniu 2018 roku skończy 90 lat) to jeden z najoryginalniejszych brytyjskich twórców: reżyser z pasją burzący porządek klasycznej narracji, mistrz montażu, wybitny stylista. Zmagając się latami z odrzuceniem i niezrozumieniem, Roeg konsekwentnie podążał drogą outsidera, chętnie współpracując z artystami kojarzącymi się z kontrkulturowym buntem (David Bowie, Mick Jagger, Art Garfunkel). W trakcie festiwalu do rąk czytelników trafi polskie tłumaczenie autobiograficznej książki „Nicolas Roeg. Świat stale się zmienia”. Partnerem retrospektywy jest British Council.








Ingmar Bergman, prasowe
Szczególnym bohaterem tegorocznej edycji będzie Ingmar Bergman. W stulecie urodzin (14 lipca 2018) jednego z najważniejszych twórców kina, MFF Nowe Horyzonty przystąpił do międzynarodowego projektu Bergman100, którego partnerami są Ambasada Szwecji w Warszawie, Instytut Szwedzki oraz Szwedzki Instytut Filmowy. Widzowie zobaczą najważniejsze filmy mistrza oraz nowe filmy dokumentalne poświęcone reżyserowi. W Kinie Nowe Horyzonty będzie prezentowana wystawa „W stylu Bergmana: kino, moda, sztuka” (kuratorka: Anna Maria Bernitz) oraz interaktywna instalacja „Ingmar Bergman 100” autorstwa Annmari Kastrup i Andersa Rabeniusa (wystawę i instalację będzie można oglądać do 14 października).

Iran : Iran

Festiwal zaproponuje również spojrzenie na nowe, niezależne kino irańskie. W sekcji Iran : Iran widzowie zobaczą twórczość pokolenia reżyserów, którzy muszą być niejako outsiderami we własnym kraju – omijać gorset cenzury i pracować na granicy legalności. W kontraście do nich pozostają twórcy wychowani na emigracji, budujący swoją perską tożsamość z zapośredniczonych obrazów i opowieści rodziców-emigrantów. Jeden kraj, dwie optyki, dwa głosy. Przegląd skoncentruje się na nowych filmach – z lat 2015-2018, a na całość złoży się 15 produkcji. Sekcji Iran : Iran będzie towarzyszyć wystawa „Żyje się tylko dwa razy”, powstała we współpracy z BWA Studio. W jej ramach zostanie zaprezentowana sztuka wideo irańskich artystów wizualnych.

Sekcje filmowe

W przygotowanej wspólnie ze stacją Ale kino+ sekcji znajdą się wyjątkowe światowe produkcje – m.in. „Żona” („The Wife”) Björna Runge’a, z wybitną rolą Glenn Close i  „Polegaj na mnie” („Lean on Pete”), najnowszy film Andrew Haigha.

Glenn Clouse w filmie Żona
Zestaw filmów, które dekonstruują schematy kina gatunkowego, zaskakują i przekraczają granice, zostanie zaprezentowany w sekcji MOICO Nocne Szaleństwo (w programie m.in. „Piercing” Nicolasa Pesce, z Mią Wasikowską w roli głównej).

Tematem Trzeciego Oka jest Girlhood – filmy o dojrzewaniu młodych kobiet, w których własnymi oczami portretują zjawisko dziewczyńskości („Team Hurricane” Anniki Berg czy „Skate Kitchen” Crystal Moselle).
Wspólny teren przenikania się kina i sztuki wyznaczy Front Wizualny – a tam „Lek i psy” („Lek and the Dogs”) angielskiego ekscentryka Andrew Kottinga, najnowszy film Vereny Paravel i Luciena Castaigna-Taylora „Caniba” (twórców „Lewiatana” i „somnilokwii”) czy eksperymentalny przebój ostatniego roku, studium nocnego nieba „★”Johanna Lurfa.
W cyklu Oslo/Reykjavik, powstałym we współpracy z Funduszami Norweskimi i Europejskim Obszarem Gospodarczym, zostaną zaprezentowane  dokonania współczesnego kina norweskiego i islandzkiego (wśród filmów m.in. nagrodzony na Sundance „I oddychaj normalnie” [„Andið eðlilega”] Ísold Uggadóttir oraz canneński przebój „Arktyka” [„Arctic”] Joego Penny, z Madsem Mikkelsenem w roli głównej).

Goście festiwalu

Adina Pintille, Wikipedia

Wśród gości tegorocznych Nowych Horyzontów znajdą się między innymi: Adina Pintille wraz z aktorami z filmu „Touch Me Not” (Złoty Niedźwiedź 2018 w Berlinie), Pedro Costa (bohater retrospektywy), Rajkumar Hirani (jeden z najpopularniejszych reżyserów Bollywoodu, który we Wrocławiu zaprezentuje swój najnowszy film – „Sanju”), Ildikó Enyedi (mistrzyni kina z Węgier, laureatka m.in. Złotego Niedźwiedzia w Berlinie za „Duszę i ciało”), Lukas Dhont (26-letni Belg, który na tegorocznym festiwalu w Cannes otrzymał nagrodę za najlepszy debiut) czy Pen-Ek Ratanaruang (przedstawiciel Tajskiej Nowej Fali, autor „Samui Song”).

Klub festiwalowy w Arsenale | Taste, that’s why 

Klub festiwalowy zostanie zorganizowany pod hasłem Taste, that’s why. W dniu otwarcia festiwalu na widzów czekać będzie „Bestia” Aleksandra Hertza z 1917 roku – pokaz z muzyką Włodka Pawlika wykonywaną na żywo w Arsenale. W kolejne dni na scenie zobaczymy i usłyszymy m.in. projekt Nanook of the North (wspólne przedsięwzięcie Stefana Wesołowskiego i Piotra Kalińskiego, inspirowane słynnym filmem „Nanuk z Północy” Roberta J. Flaherty’ego), irańskiego artystę dźwiękowego SOTE, kompozytorkę i przedstawicielkę norweskiej sceny elektro-akustycznej – Maję Ratkje. Polskich artystów reprezentować będą m.in. hiphopowy duet Syny oraz ceniony polski klarnecista i kompozytor Wacław Zimpel. Wstęp na wszystkie wydarzenia w klubie festiwalowym jest bezpłatny.

***

Pełny program festiwalu dostępny jest na stronie www.nowehoryzonty.pl.
Internetowa sprzedaż biletów na www.nowehoryzonty.pl i w kasie kina Nowe Horyzonty rozpocznie się 17 lipca o godzinie 12.00.

informacja prasowa

poniedziałek, 23 lipca 2018

Spotkania literackie w ramach MFF Nowe Horyzonty 2018

Spotkania literackie odbędą się pod hasłem Literatura. OUT. W tym roku Michał Nogaś będzie rozmawiał z autorami i autorkami dwóch powieści i dwóch reportaży, a także współreżyserem filmu o Ryszardzie Kapuścińskim.



Martyna Bunda opowie o poświęconej silnym Kaszubkom „Nieczułości” i literaturze kobiecej, a Jacek Dehnel i Piotr Tarczyński – o nowej odsłonie przygód profesorowej Szczupaczyńskiej „Seans w Domu Egipskim”. Z Adamem Wajrakiem podyskutujemy o przyrodzie („Wielka księga prawdziwych tropicieli”), a z Karoliną Sulej i Mateuszem Kubikiem zastanowimy się, czy „Wszyscy jesteśmy dziwni” – jak głosi tytuł ich reportażu o Coney Island. Damian Nenow przybliży natomiast pracę nad animowanym dokumentem „Jeszcze dzień życia”, ekranizacji książki Ryszarda Kapuścińskiego, o którym porozmawiamy wspólnie z reporterem Wojciechem Jagielskim.

Na program literacki w ramach Festiwalu Nowe Horyzonty zaprasza Empik.
Partnerem spotkań jest Strefa Kultury Wrocław oraz Gazeta Wyborcza.

PROGRAM:

28 lipca, 18:00 Martyna Bunda

Rozmowa o „Nieczułości”, powieści, która opisuje świat silnych kobiet z kaszubskiej Dziewczej Góry. Historia matki Rozeli i jej córek – Gerty, Trudy i Ildy nałożona na skomplikowane losy miejsca i kraju zniszczonego wojną, w której można odnaleźć obrazy podobne do tych z „Róży” Wojtka Smarzowskiego. Bunda pisze nie tylko o ludziach – jej książka to także piękna opowieść o naszym stosunku do zwierząt, choćby o huśtaniu kury w rozpiętej między drzewami poszwie.
To jedna z tych książek, która powinna jak najszybciej doczekać się ekranizacji.

Za debiutancką „Nieczułość” Martyna Bunda jest nominowana do Nagrody Literackiej NIKE, Nagrody Literackiej Gdynia oraz otrzymała Ogólnopolską Nagrodę Literacką dla Autorki Gryfia.

29 lipca, 18:00 Jacek Dehnel, Piotr Tarczyński

Najsłynniejsza krakowska detektywka, profesorowa Szczupaczyńska, powraca! Tym razem rzecz dzieje się przy stole w Domu Egipskim, gdzie zaplanowano seans spirytystyczny. Spośród dwunastu uczestników zdarzenia, jeden go nie przeżyje. Kto i dlaczego?
Jak wyglądał Kraków końca XIX wieku? Jak odtwarza się jego mapę, kreśli portrety mieszkańców i co interesującego może być w historii wirującego stolika? Na te pytania odpowie Maryla Szymiczkowa, pisarka, którą stworzyli pisarze i tłumacze – Jacek Dehnel i Piotr Tarczyński.

„Seans w Domu Egipskim” to trzecia wspólna powieść tej pary. Wcześniej panowie (jako Maryla) napisali świetnie przyjętą „Tajemnicę Domu Helclów” oraz „Rozdartą zasłonę”. Książki cieszą się dużą popularnością nie tylko w Polsce. Kryminał retro-krakowski doczeka się wkrótce przekładu na język angielski (pracuje nad nim Antonia Lloyd-Jones).

30 lipca, 18:00 Adam Wajrak

Człowiek z Puszczy Białowieskiej, który wie o tym miejscu wszystko – zna każde drzewo, każdą polanę, każdą sówkę i każdego żubra. Obrońca przyrody i wspaniały gawędziarz, który nie boi się mówić tego, co myśli. Rozumie świat natury i wie, że jesteśmy jedynie jego częścią. Podróżuje też do najzimniejszych miejsc świata, lubi ciszę i to, co dzikie.

Wajrak od lat wydaje książki – dla dorosłych i dla dzieci. Właśnie w jednym tomie zebrał swoją opowieść o tropicielach, czyli tych, którzy – z poszanowaniem wszelkich praw natury – chcieliby na swojej drodze spotkać ptaki, żaby czy jelenie. A do tego dołączył zdjęcia, bo fotografem również jest zdolnym.

31 lipca, 18:00 Damian Nenow, Wojciech Jagielski

Spotkanie wokół filmu „Jeszcze dzień życia” i twórczości Ryszarda Kapuścińskiego z udziałem reżysera filmu Damiana Nenowa oraz cenionego reportera Wojciecha Jagielskiego. „Jeden dzień życia” to film inspirowany książką Kapuścińskiego o tym samym tytule, ale też o przemianie Kapuścińskiego jako reportera w związku z wydarzeniami w Angoli w 1975 roku.

2 lipca, 18:00 Karolina Sulej, Mateusz Kubik

Reporterska opowieść o tym, że „Wszyscy jesteśmy dziwni”. Podróż do miejsca, gdzie wody Atlantyku od południa oblewają Brooklyn i gdzie znajduje się „plac zabaw ludzkości”. Wielokulturowe targowisko próżności, Sodoma, cyrk, miejsce spotkań dziwolągów, ojczyzna hot doga i atmosfera jak z filmów Lyncha – Coney Island. Karolina Sulej opowiada historię wyspy zamieszkiwanej niegdyś głównie przez króliki, którą Holendrzy kupili od Indian za koc, pistolet i czajnik, a która dziś – połączona z lądem – jest półwyspem pełnym zapomnianych lunaparków. Ci, którzy wciąż tam bywają, apelują: „Make Coney Island Great Again”. Pokaz zdjęć autorstwa męża autorki Mateusza Kubika.

informacja prasowa

czwartek, 23 maja 2019

Podwójna dawka polskiego kina: w tym tygodniu PCFB w kinie i w plenerze

Wiosenna edycja Polish Cinema for Beginners nabiera rozpędu i w tym tygodniu aż dwa razy wyruszy "On The Road". W czwartek, 23 maja, w Kinie Nowe Horyzonty zobaczymy oscarową "Idę". Dwa dni później PCFB bardzo dosłownie ruszy w drogę i pojawi się na dziedzińcu Impartu, by w ramach Europejskiej Nocy Literatury plenerowo pokazać "Jeszcze dzień życia".


W czwartkowy wieczór Polish Cinema for Beginners zaprezentuje w KNH historię wychowanej w klasztorze sieroty Anny (Agata Trzebuchowska), która poznaje Wandę (Agata Kulesza) ciotkę, o której istnieniu nie miała pojęcia. Dowiaduje się od niej, że jest Żydówką, a jej rodzice zginęli podczas wojny. Razem wyruszają w samochodową podróż, by odnaleźć ich grób. Wyprawa zmieni życie obu kobiet. Nagrodzona Oscarem "Ida" Pawła Pawlikowskiego to jeden z największych sukcesów polskiego kina ostatnich lat.

Gościem pokazu będzie żydolożka i kulturoznawczyni Malwina Tuchendler, która wprowadzi widzów w kontekst filmu. Pokaz "Idy" odbędzie się 23 maja o godzinie 19:00 w Kinie Nowe Horyzonty. 

polski trailer filmu "Ida"

Dwa dni później, 25 maja, spotkamy się na kolejną projekcję –  plenerowy pokaz filmu "Jeszcze dzień życia". Spotkanie będzie wydarzeniem towarzyszącym organizowanej przez Strefę Kultury Wrocław 8. edycji Europejskiej Nocy Literatury, która w tym roku odbywa się pod hasłem "Klasyka na nowo" i prezentuje ikony światowej literatury w nowych tłumaczeniach. Nic więc dziwnego, że film, który pokazany zostanie w jej kontekście, także jest nowym odczytaniem klasycznego dzieła literackiego - produkcja w reżyserii Damiana Nenowa i Raúla de la Fuente jest animowaną ekranizacją książki Ryszarda Kapuścińskiego z 1976 roku, opowiadającej o wyprawie reportera do ogarniętej wojną domową Angoli.

Seans "Jeszcze dzień życia" rozpocznie się 25 maja o godzinie 20:30 na dziedzińcu Impartu (ul. Mazowiecka 17). Całość, jak zawsze, odbywa się w języku angielskim, aby wszyscy mieszkańcy Wrocławia – bez względu na to, skąd pochodzą – mogli poznawać drogi i bezdroża polskiego kina. 

  trailer filmu "Jeszcze jeden dzień życia"

Więcej informacji na temat projektu znajdą Państwo na: PolishCinema.com.pl i facebook.com/PolishCinema. Na Polish Cinema for Beginners zaprasza Wrocławska Fundacja Filmowa, a wydarzenie zostało dofinansowane ze środków Gminy Wrocław. 

informacja prasowa

niedziela, 5 listopada 2017

„Makrokosmos: podniebny taniec” jako metafora świata

Dzięki twórcom tego pięknego filmu również i my „zyskaliśmy coś na oswojeniu”. Możemy nie tylko oddać się fantazjom o ikarowym locie, ale także dotknąć Tajemnicy i zrozumieć jakąś cząstkę prawdy o sobie i o świecie.

plakat filmu

Makro- i mikrokosmos

  Starożytne  doktryny filozoficzne – od Demokryta i Arystotelesa począwszy –zakładały, iż istnieje analogia pomiędzy podstawowymi częściami ludzkiego ciała a  elementami wszechświata. O ile wszechświat był makrokosmosem, o tyle człowiek – stanowiący jego odzwierciedlenie – był „małym wszechświatem”, czyli mikrokosmosem. Jeszcze w XIX w. romantyzm powraca do tej wizji świata i człowieka, dopiero wiek XX  – wraz z jego kryzysami i gwałtownym rozwojem cywilizacyjnym –  odchodzi od takiej wizji, niosąc zarazem rozliczne zagrożenia i poczucie chaosu.

Konsekwencje tego dostrzeżemy m.in. w wybitnym filmie dokumentalnym Koyaannisquatsi  G. Reggio, w którym przeciwstawienie Natury i Cywilizacji ukazuje destrukcyjny wpływ tej ostatniej na jakość ludzkiego życia (sam tytuł można przetłumaczyć jako „szalony świat”). Jednak francuscy dokumentaliści – Claude Nuridssany i Marie Prenennou oraz Jacques Perrin i Michel Debats – w swoich filmach Mikrokosmos (1996) i Makrokosmos (2001) – przywołują niejako tamtą, odległą, wydawałoby się, wizję świata, który jest tajemniczą harmonią i jednością.



Przypomnijmy, że powstały wcześniej Mikrokosmos ukazywał jeden dzień z życia łąki pod lasem, a jego bohaterami były małe stworzonka: owady, poczwarki. Kto go jednakże widział, doskonale wie, że nie był to typowy film przyrodniczy. Można w nim było – jak w lustrze – zobaczyć ludzkie zachowania owych małych istot, tak pozornie różnych od nas: obok zwykłych, jak poranna toaleta, śniadanie, poprzez miłosne zauroczenia (przepiękna scena z zakochanymi ślimakami i towarzyszącą im pieśnią miłosną), czułe rodzicielstwo ( poczwarki osy „usypiane” kołysanką ), małe i większe dramaty (susza, deszcz czy ptak- agresor niszczący gniazdo mrówek). Poza muzyką, towarzyszył nam dyskretny humor, a analogie z naszym – ludzkim – światem były aż nadto widoczne i wyzwalały nie tylko empatię, ale także prowokowały refleksję nad owym „mikroświatem”.w którym przeciwstawienie Natury i Cywilizacji ukazuje destrukcyjny wpływ tej ostatniej na jakość ludzkiego życia (sam tytuł można przetłumaczyć jako „szalony świat”). Jednak francuscy dokumentaliści – Claude Nuridssany i Marie Prenennou oraz Jacques Perrin i Michel Debats – w swoich filmach Mikrokosmos (1996) i Makrokosmos (2001) – przywołują niejako tamtą, odległą, wydawałoby się, wizję świata, który jest tajemniczą harmonią i jednością.

Makrokosmos: podniebny taniec


I oto po kilku latach, w tym trzech wytężonej pracy kilkuset ludzi – ukazuje się kontynuacja tego tematu –  Makrokosmos:  podniebny taniec.  Tym razem bohaterami są ptaki – skrzydlaci podróżnicy – które w czasie długiego okresu ewolucji wykształciły zdumiewającą zdolność odczytywania swego położenia z gwiazd i planet, potrafią też kierować się ziemskim polem magnetycznym, na które reagują jak igła kompasu. U niektórych gatunków młode uczą się od starszych osobników rozpoznawania długości podróży i trasy, którą mają przebyć. Dzięki filmowi stajemy się tego świadkami, a za sprawą ptaków, którym „towarzyszymy” w zbiorowym fantazmacie, otwiera się przed nami inna perspektywa: świat widziany „z góry”, z dystansu – również wobec naszych, ludzkich spraw.



Z zapisu dokumentalnego „Jak powstawał Makrokosmos”  możemy m.in. dowiedzieć się, że aby móc towarzyszyć ptakom, realizatorzy oswajali je na długo przedtem,  zanim ujrzały ten świat. Wykorzystali na swój sposób odkrytą przez prof. K. Lorenza tzw. zasadę „wdrukowywania”, co oznacza, że nie tylko byli pierwszymi osobnikami, które pisklęta ujrzały, ale też stworzyli system dźwięków, które słyszały one jeszcze w jajach i potem oczywiście rozpoznawały. Jako „zastępcze matki” musieli więc nie tylko karmić „swoje” potomstwo, ale także uczyć je ptasich zachowań, w tym latania, co w przypadku człowieka nie jest jednak takie oczywiste... „Wychowaliśmy w ten sposób około tysiąca ptaków, większość z nich mieszka ciągle u mnie w Normandii, pod ochroną piątki opiekunów” – opowiada Jacques Perrin, producent filmu, w wywiadzie dla miesięcznika KINO. Ludzie stworzyli więc najpierw z ptakami ten rodzaj więzi, który można by nazwać biblijnym lub  franciszkańskim... Właśnie dzięki temu oglądamy wspaniałe zdjęcia migrujących ptaków, a film jawi się  jako przypowieść o niepodzielnej planecie, widzianej z perspektywy „braci mniejszych”. Więcej nawet, bo z ptasiej perspektywy uświadamiamy sobie, iż roszczenie sobie przez człowieka praw do bycia panem tej planety świadczy o braku pokory. Nie brak jej jednak twórcom i współpracownikom filmu – jego niewidocznym bohaterom. Od nich możemy się dowiedzieć, że towarzyszenie ptakom przez tak długi czas, wierne za nimi podążanie, troszczenie się o nie – to wszystko zmienia perspektywę widzenia siebie i świata, wyzwala szereg refleksji, za którymi ukrywa się zapewne także przewartościowanie życia. Jakby powiedział Mały Książę: „Stajesz się odpowiedzialny za to, co oswoiłeś”.
Możemy zatem – jak on – zapytać twórców filmu, jak się to robi.

„Trzeba być bardzo cierpliwym”...

Jacques Cluzaud (reżyser): „Ptaki niechętnie dają przed kamerą to, co wcześniej sobie wymyślisz…ale często dają o wiele więcej. Tak więc trzeba cierpliwości, spokoju i wytrwałości...”
Terry Machado (autor zdjęć): „Musieliśmy dopiero zrozumieć lot ptaka, pojąć, że naprawdę niewiele wiemy o tym, jak mogą z nami współpracować(...) Po wielu tygodniach upartej pracy (...) zdarzył się cud: ptaki leciały w sposób idealnie wyrównany, postanowiły z nami współpracować(...) Po raz pierwszy spełniało się nasze marzenie, wszystko wydawało się proste, panowała idealna zgodność lotu, scenerii i pogody. Tego dnia złapałem się na tym, że wydaje mi się, jakby moja kamera stawała się ptakiem”.

Mathieu Simonet (autor fotosów): „Cap-Tourmente w Quebecu, gdzie dziesiątki tysięcy gęsi śnieżnych robi sobie przystanek w drodze powrotnej na Daleką Północ. Całymi godzinami czekaliśmy w pełnej gotowości na sygnał, który oznajmi nam, że za chwilę odfruną...


"Oswoić” znaczy „stworzyć więzy...

Jaques Perrin (producent): 

Ekipa młodych ludzi czuwała przy wylęgarkach I zaraz po wykluciu się pisklęcia brała je “pod swoje skrzydła”. Pisklaki uznawały ich za rodziców i chodziły za nimi krok w krok przez całą dobę, z krótką przerwą na sen. Było rzeczą oczywistą, że „rodzice” spali wraz z podopiecznymi, w dużych klatkach.

Jacques Cluzaud (reżyser):
Wrzesień 1999, Stany Zjednoczone, nad rzeką Hudson. Pierwszy lot z ptakami. Bernikle kanadyjskie lecą za rozpędzonym sztucznym przodownikiem. Fruną kilka centymetrów od mojego nosa. Nie mogę się powstrzymać, by nie wyciągnąć ręki i nie dotknąć czubka skrzydła. To nieprawdopodobne, ale prawdziwe. (...)- będziemy jak ptaki wśród ptaków.

Potrzebny jest obrządek”...


Jacques Perrin (producent):
Podróżowaliśmy w sposób dosyć oryginalny – zabieraliśmy klatki ze skrzydlatym bractwem do wielkiego samolotu i lecieliśmy razem do jednego z dalekich miejsc na migracyjnym szlaku. Na miejscu nasi wychowankowie odnajdywali instynktownie odwieczne drogi migracyjne. Lataliśmy razem – zmieniając się od czasu do czasu w roli przewodnika. To był rodzaj zabawy, nasze ptaki wiedziały, że nie muszą frunąć aż do końca wyznaczonej przez naturę drogi. Schodziliśmy na ziemię, one dostawały pożywienie, wracały do klatek i po jakimś czasie do domowych normandzkich pieleszy.

Michel Debats (reżyser): 
Kościół z dachem porośniętym trawą, kilka nagrobków, kasztany na ziemi, parę drzew (...). Tam go zobaczyłem na niskiej gałęzi poskręcanej wierzby: miał zamknięte oczy, był wyczerpany, właśnie przefrunął nad oceanem. Nazywał się gołąb grzywacz. Trudno zgadnąć, skąd przyleciał – ptaki są skryte. (...) Stałem kilka centymetrów od niego, a on lekko drżał na tej swojej gałęzi, wciąż z zamkniętymi oczami, na dziobie miał niewielką zieloną plamkę, biała szyja była trochę przybrudzona. (...) Gdybyś był człowiekiem, grzywaczu, stałbyś się bohaterem. Chciałbym, żeby twój lot nie zaprowadził cię nigdy na spotkanie ołowianych kul, którymi zabito by cię, nic o tobie nie wiedząc, jak pospolitego gołębia.


A więc nic nie zyskałeś na oswojeniu?

Mathieu Simonet (autor fotosów):
Trzy lata szaleństwa, jakim było latanie między kontynentami w towarzystwie ptaków. Cudowni towarzysze podróży i fantastyczne spotkania z tymi, o których miałem blade pojęcie, zanim nie zacząłem tej Odysei. Często zdarzało mi się w szczegółach obserwować niebo. Teraz lubię kontemplować tych szalonych wędrowców, którzy niebo zaludniają... Żyjemy w sąsiedztwie nieznanego świata, w którym samotność, odwaga, wyczyn i wolność mają swoich wspaniałych mistrzów pośród ptaków – stworzeń, które fascynują nas od pokoleń... Na krótko staliśmy się ich towarzyszami.

Bruno Coulais (kompozytor): 
...kiedy wydaje nam się, że oglądamy ptaki, tak naprawdę to one na nas patrzą, jak jacyś wyjątkowi obserwatorzy, którym dana jest możliwość kontemplowania piękna krain, nad którymi przefruwają, i szaleństwa ludzi.

Marie-Josephe Yoyotte (kierownik ekipy montażystów): 
Ptaki żyją przed moimi oczyma: są dzielne, nieufne, zmęczone, czasem wyczerpane, mają ogromną potrzebę uczucia – wszystko to składa się na ich osobowość, pomimo że w tajemniczy sposób podlegają też działaniu praw natury, od których zależy ich przetrwanie. (...) Czasem budzimy się z cudownego lotu... no cóż, jednak nie jesteśmy stworzeni, by latać z taką łatwością jak ptaki. Nie ma w tym zresztą nic smutnego, bo ptaki nam towarzyszą. Słyszymy je, obserwujemy, możemy cieszyć się muzyką, poezją, malarstwem, rzeźbami czy biżuterią, dla których stały się inspiracją. Możemy nauczyć się je dostrzegać. Film „Makrokosmos: podniebny lot” dał mi to wszystko.

   Dzięki twórcom tego pięknego filmu również i my „zyskaliśmy coś na oswojeniu”: możemy nie tylko oddać się fantazjom o ikarowym locie, ale także dotknąć Tajemnicy i zrozumieć jakąś cząstkę prawdy o sobie i o świecie.

„... dla swej ucieczki Mały Książę wykorzystał odlot wędrownych ptaków”... 


 Pisałam dawno temu (do szuflady) 

Z Martą Niedźwiecką o „Burzach namiętności” podczas tegorocznego Festiwalu Wratislavia Cantans /wywiad/

O koncercie laureatów 50. Kursu Interpretacji Muzyki Oratoryjnej i Kantatowej, organizowanym przez NFM i Akademię Muzyczną im. Karola Lipińs...

Popularne posty