W ramach 6. Festiwalu Opery Współczesnej zaprezentowano gościnny spektakl Opery Bałtyckiej: "Głos Potwora", z muzyką Alka Nowaka, librettem Roberta Bolesto i w reżyserii Agnieszki Smoczyńskiej, który miał swoją prapremierę 27 czerwca 2025 roku i od razu stał się głośnym wydarzeniem. Choć we Wrocławiu opera została zaprezentowana tylko raz, odniosła niebywały sukces. Historia bohatera, który traci tożsamość, byle tylko przeżyć, a także sposób jej pokazania przemówiły mocno do wyobraźni różnorodnej widowni – od młodzieży po dojrzałych widzów.
 |
| "Głos Potwora", fot. Opera Wrocławska |
Agnieszka Smoczyńska o okolicznościach powstawania opery
Inspiratorem przedsięwzięcia, które ma swoje źródło w filmie Agnieszki Holland "Europa, Europa" oraz we wspomnieniach Solomona Perela, jest Michał Merczyński, obecnie dyrektor Teatru Nowego w Warszawie.
Michał Merczyński zaproponował mi wyreżyserowanie opery na podstawie jednego z filmów Agnieszki Holland – opowiadała mi podczas próby prasowej Agnieszka Smoczyńska. A ponieważ widziałam jako nastolatka "Europę, Europę" i mocno we mnie pozostał, a obecnie wydał mi się bardzo aktualny, wybrałam ten właśnie film. Opowiada o tym, co działo się w świecie od zawsze, począwszy od starożytności, poprzez II wojnę światową, aż po współczesność. Aby naszą historię zuniwersalizować, postanowiliśmy z Robertem Bolesto przenieść ją do świata mitów greckich. W operze często uwspółcześniało się mitologię, my – przeciwnie: staraliśmy się przenieść współczesną historię w sferę mitów. Zaprosiłam do współpracy Alka Nowaka, który zgodził się skomponować muzykę pod warunkiem, że w operze znajdą się wyłącznie kontratenor i chór. Po dwóch miesiącach od napisania libretta pojawił się z gotową muzyką, czytał nam libretto z muzyką w tle. Potem mieliśmy około cztery tygodnie na ustalenie, jak to wszystko zainscenizować.
.jpg) |
| Z Agnieszką Smoczyńską podczas próby prasowej, fot. Dorota Olearczyk |
Operowe uniwersum "Głosu Potwora"
Światem operowego uniwersum jest wystawa w Muzeum Europy, zaś głównym bohaterem – jej kurator. Eksponaty, które zaczynają na naszych oczach wypełniać przestrzeń sceniczną, stają się dla bohatera rodzajem wehikułu pamięci, a przeżyte traumy, powracają ze zdwojoną siłą. Ponownie staje się małą, oderwaną od matki Meduzą – owym rzekomym Potworem, który ma umrzeć, a pragnie za wszelką cenę przeżyć. To echo historii Solomona Perela, którą znamy z filmu Agnieszki Holland, ale w operowym świecie bohater jest Meduzą, która nawet nie ma imienia. Na pytanie Chóru Hadesowych (siły zła), kim jest, odpowiada pytaniem: "A… Ale… Alekto" i od tej pory tak właśnie jest nazywany. Miotają nim sprzeczne uczucia strachu/nienawiści/wdzięczności, a z czasem staje się ulubieńcem kompanii. Jego piękny śpiew zostaje rozpoznany przez jednego z wrogów – Perseusza (w mitologii to ten bohater unicestwił Gorgonę pokazując jej swą błyszczącą tarczę, dzięki czemu zabił ją jej własny wzrok), który jednak zachowuje tajemnicę, a potem sam ginie, co wywołuje u Alekto sprzeczne uczucia: ulgi i poczucia winy. Z czasem trafia do szkoły Erynii (odpowiednik Hitlerjugend), gdzie zostaje poddany tej samej indoktrynacji, co jego wrogowie. Nadal dręczy go strach przed demaskacją, a zarazem odnosi sukcesy jako pilny uczeń; przeżywa też pierwszą miłość. Gotów jest wyznać ukochanej, kim naprawdę jest, ale odwodzi go od tego jej matka, która ma świadomość, jak wielka jest siła indoktrynacji, która zmieniła jej córkę w posłusznego manekina wykonującego rozkazy. Ostatecznie, kiedy wydawałoby się, że bohater jest osaczony i grozi mu unicestwienie, następuje wyzwolenie – zwyciężają siły dobra (Chór Apollini).
Czy jestem jeszcze Meduzą? //Czy istnieją jeszcze jakieś Meduzy?! - pyta na koniec sam siebie. Bo ceną za przetrwanie jest utrata tożsamości i bezbrzeżna samotność.
 |
| "Głos Potwora", próba prasowa, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek |
Zagrożenie dla tożsamości i człowieczeństwa
Tyle opowiedziana historia, lecz dzięki mitologicznym odniesieniom zyskuje ona walor uniwersalny, ponadczasowy i – by tak rzec – pozafilmowy. Opowiada o współczesnym świecie, nie tylko tym, w którym panują wojny i aby przeżyć, człowiek gotów jest na wszystko, także na utratę własnego "ja". Zagrożeniem dla własnej tożsamości we współczesnym świecie są także nowe technologie, jak to ma miejsce w najnowszym filmie Agnieszki Smoczyńskiej: "Hot Spot". Aby nie zostać wykluczonym i nie znaleźć się poza systemem, co oznacza pewną śmierć, człowiek gotów zatracić nie tylko własną tożsamość, ale także swoje człowieczeństwo...
Partytura na Chór i Bohatera
Bardzo interesującym pomysłem kompozytora było rozpisanie partytury na chór i pojedynczego bohatera. Alekto staje się dzięki temu Jedermanem – Każdym, a Chór – jego głosem wewnętrznym, podświadomością, z której wyłaniają się kolejne obrazy, ale także Losem, z którym trzeba walczyć jak Edyp, gdyż pragnie się go uniknąć za wszelką cenę. Z Chóru wyłaniają się od czasu do czasu pojedyncze głosy tych, którzy w sposób szczególny mają wpływ na bohatera. Tożsamość Meduzy to jego głos, który z czasem cichnie i zanika. Genialnym pomysłem było oddanie tego głosu kontratenorowi, bo to nie tylko głos dziecka – istoty z gruntu niewinnej, a paradoksalnie oskarżonej o to, że jest kwintesencją zła, potworem. Kontratenor to głos operujący rozległą skalą emocji, który dzięki odpowiedniej technice wokalnej pozwala operować skalą altową, mezzosopranową, sopranową...W roli Kuratora/Alekto wystąpił z wielkim sukcesem Jan Jakub Monowid, który udźwignął wszystkie niuanse tej skomplikowanej przecież kreacji, w dodatku niosącej cały spektakl.
 |
Jan Jakub Monowid (kontratenor) jako Alekto, próba prasowa "Głosu Potwora", fot. Barbara Lekarczyk-Cisek |
Można śmiało mówić o sukcesie trojga twórców: Agnieszki Smoczyńskiej, która stała się pomysłodawczynią i realizatorką całości. To jej druga opera, po "Simonie Boccanegra" Verdiego, w której stworzyła wraz ze swoim stałym dramaturgiem i scenarzystą Robertem Bolesto autorską wizję inscenizacji tradycyjnej opery. Tym razem miała niebywałą okazję stworzyć coś zupełnie oryginalnego od początku do końca, dobierając sobie odpowiednich współtwórców. Odniosła we Wrocławiu, swoim rodzinnym mieście, spektakularny sukces.
Słowa uznania należą się także kompozytorowi Alkowi Nowakowi, który jest doświadczonym twórcą muzyki operowej – "Głos Potwora" to jego szósta opera. Wcześniej skomponował tak oryginalne dzieła, jak: „Ja, Şeküre” (na motywach powieści „Nazywam się Czerwień” Orhana Pamuka). "Sudden Rain" (premiera w 2010 w Operze Narodowej w reż. Mai Kleczewskiej), "Space Opere" (premiera w Teatrze Wielkim w Poznaniu w 2015, w reż. Eweliny Pietrowiak), "ahat ilī. siostra bogów" do libretta pisarki Olgi Tokarczuk (premiera na festiwalu Sacrum Profanum), "Drach. Dramma per musica" do libretta Szczepana Twardocha na motywach powieści "Drach" (premiera w 2019 na festiwalu Auksodrone). W przypadku "Głosu Potwora" powstało równie oryginalne dzieło, które swój kształt (podział na chór i solistę) zawdzięcza właśnie kompozytorowi. Muzyka ma charakter kameralny, zawiera cytaty z niemieckich marszów wojskowych i psalmów żydowskich.
Na podkreślenie zasługuje także wykonawstwo:
Chór i Orkiestrę Opery Bałtyckiej poprowadził niezwykle utalentowany dyrygent
Yaroslav Shemet, który gościł we Wrocławiu zarówno w Operze, jak i w Narodowym Forum Muzyki i którego dokonania obserwuję od dłuższego czasu z wielką satysfakcją.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz