Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Centrum Historii Zajezdnia, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Centrum Historii Zajezdnia, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 grudnia 2017

Centrum Historii Zajezdnia: Opowieść o powojennym Wrocławiu

Opowieść o powojennej historii Wrocławia i Dolnego Śląska zaczyna się od ludzi – twierdzi Marek Mutor. A naszym zamiarem było sprowokowanie widza do interakcji. Przeczytajcie, jaką fascynującą przygodą jest zwiedzanie wystawy ” Wrocław 1945-2016” w Centrum Historii Zajezdnia.
Centrum Historii Zajezdnia we Wrocławiu
Opowiedzieć sobie i  światu naszą historię

Widoczna z daleka architektoniczna bryła dawnej zajezdni przy ulicy Grabiszyńskiej we Wrocławiu przykuwa wzrok, wyróżniając się na tle otaczającej ją przestrzeni. Wielkie okna w czerwonej cegle – tradycja i nowoczesność. A to dopiero preludium do tego, czego doświadczymy wchodząc do środka budynku. Kiedy bowiem znajdziemy się na wystawie ”Wrocław 1945-2016”, która jest ekspozycją stałą, a zarazem żywą i zmienną – doznamy uczucia, jakbyśmy wkroczyli w jakiś magiczny świat – nieistniejący, a przecież za pomocą obrazu i dźwięku ożywający na naszych oczach. To jakby świat przedwojennego Lwowa i w ogóle Kresów, ale także świat Polski międzywojennej lub raczej jego symbol. W jakiś tajemniczy sposób na chwilę ożywa na naszych oczach: ulica z przechodniami, latarniami, skwerem, fragmentem ściany budynku, z oknem i firanką… Czujemy, że znajdujemy się po środku tego świata – jak w filmie albo we śnie – i stajemy się jego częścią. Słychać gwar ulicy – polifonię różnych dźwięków, skutkiem czego nasza wyobraźnia zaczyna pracować. Wszystkie te wrażenia są zasługą zespołu autorskiego: Marka Mutora (dyrektora Centrum), Wojciecha Kucharskiego oraz Marka Stanielewicza (odpowiedzialnego za kształt plastyczny ekspozycji).

Centrum Historii Zajezdnia, pierwsza część ekspozycji

Jak zrodził się pomysł stworzenia takiej właśnie przestrzeni? – pytam dyrektora Centrum Historii Zajezdnia – Marka Mutora.

Pomysł powstania muzeum historii Wrocławia i Dolnego Śląska był wielokrotnie podnoszony – odpowiada. Na początku XXI wieku myślano o tym, aby zbudować Muzeum Ziem Zachodnich, co miało być także odpowiedzią na agresywną politykę pewnych niemieckich środowisk. Jednocześnie jednak był to czas po powodzi i Kongresie Eucharystycznym, kiedy skrystalizowała się myśl, że powinniśmy opowiedzieć sobie i  światu naszą historię, aby zrozumieć fenomen, który się tu wydarzył. Postulat ten został mocno wyartykułowany podczas debaty w Kolegium Europy Wschodniej przez Kazimierza Ujazdowskiego. W 2007 roku powołał on – jako minister kultury – Ośrodek Pamięć i Przyszłość, którego zadaniem było przygotowanie koncepcji Muzeum Ziem Zachodnich.

Opowieść zaczyna się od ludzi

Od samego początku działaliśmy bardzo dynamicznie: wychodziliśmy w przestrzeń publiczną, zbieraliśmy świadectwa świadków historii. Chcieliśmy rozpocząć budowę muzeum od ludzi, a nie od murów. Różne były koleje losu tego projektu, był to też czas na przemyślenie koncepcji muzeum. W rezultacie zdecydowaliśmy się na budowę Centrum Historii, która to nazwa – w przeciwieństwie do muzeum – budzi żywe konotacje.

Robiliśmy już takie wystawy, jak choćby ”Pociąg do historii”, która jeździła po Dolnym Śląsku. Kiedy w 2010 roku zajezdnię przy Grabiszyńskiej, w której zrodziła się wrocławska ”Solidarność”,  wyłączono z ruchu, zdecydowano, iż jest to właściwe miejsce dla Centrum Historii. I tak powstała interesująca multimedialna wystawa, którą można zwiedzać, której towarzyszy mnóstwo różnych zajęć edukacyjnych.

Historia powojennego Wrocławia inspirująco opowiedziana

Centrum Historii Zajezdnia, autentyczny wagon, którym przyjechali Polacy ze Wschodu

Z przedwojennej idylli przechodzimy mostkiem na drugą stronę, aby nagle znaleźć się w dramatycznym czasie II wojny. Projekcje wideo, mapa, na której uwidoczniono nowy podział Europy i szachy z figurami mającymi twarze znanych polityków – każą zamyślić się nad tym, jak życie milionów zostało zmienione ręką dyktatora oraz w wyniku politycznych kalkulacji tych, którzy posiadali wówczas władzę.

Umowna przestrzeń, w którą wchodzimy, nie jest właściwie próbą rekonstrukcji. To raczej impuls do snucia opowieści – najpierw o przedwojennym świecie, a później o czasie wojny i przesiedleniach. 
Naszym zamiarem było sprowokowanie widza do interakcji intelektualnej – tłumaczy Marek Mutor. Powinien zastanowić się, jaki przekaz płynie do niego z ekspozycji. Pragnęliśmy, aby odbiorca roztrząsał to także później i być może sięgnął po różne opracowania. Z wystawy nigdy nie wychodzi się z wiedzą, ale z emocjami. Jeśli więc ktoś wyjdzie stąd zafrapowany i poruszony, to jest szansa, że sięgnie po książkę i pogłębi swoją wiedzę.

Obok rekonstrukcji i powiększonych fotografii, na wystawie znajdują się liczne przedmioty autentyczne, z których największym jest prawdziwy wagon z 1946 roku, wyprodukowany w Illinois, którym w latach 40. przywieziono pomoc z UNR-y.

Od wagonu zaczyna się zasadnicza część wystawy, gdzie mamy możliwość wczuć się w sytuację ludzi przesiedlanych na Ziemie Zachodnie – wyjaśnia oprowadzająca mnie po wystawie dr Kinga Janusiak. Wewnątrz prezentujemy przedmioty, które były niezbędne podczas podróży, a większość z nich to oryginały, które podarowali nam ludzie.

Zbieraliśmy je przez dziesięć lat – dodaje Marek Mutor. Nie wartość muzealna decyduje o tym, że znalazły się na wystawie, ale fakt, że za każdym przedmiotem kryją się jakieś ludzkie historie. Ludzie widoczni na fotografiach jechali w miejsca zupełnie sobie nieznane, a na dodatek zamieszkiwane jeszcze wówczas przez Niemców, którzy byli sprawcami wielu tragedii i którzy także przeżywali dramat wysiedlenia.
Ekspozycja jako gra z widzem

Im dalej zwiedzamy wystawę, tym bardziej staje się ona symboliczna – wyjaśnia koncepcję wystawy Marek Mutor. Chcieliśmy zaprosić odbiorcę do swego rodzaju gry, w której nieustannie musi sobie zadawać pytania odnośnie tego, co napotyka na swojej drodze. Wystawa jest projektem otwartym – ludzie nadal przynoszą różne pamiątki, jest także sporo wolnej przestrzeni, w której powstają nowe ekspozycje. Są ponadto miejsca, które co jakiś czas będą przebudowywane. Przeznaczyliśmy dużo przestrzeni na warsztaty edukacyjne.

Centrum Historii Zajezdnia

Kiedy Breslau staje się Wrocławiem

Opuszczam z panią dr Kingą Janusiak wagon kolejowy i udajemy się w kierunku ekspozycji prezentującej powojenny Wrocław. Zaczynamy od ruin – bo tak wyglądało miasto po wojnie. Na skutek oblężenia Festung Breslau zniszczono ok. 70% budynków.

Chcemy, aby zwiedzający wczuli się w sytuację ludzi wyrwanych ze swoich małych ojczyzn, przyjeżdżających do obcego miasta, w którym wciąż obecni są Niemcy oraz wojska sowieckie – opowiada pani Kinga. Muszą w takich warunkach na nowo zorganizować swoje życie. Próby tego ”oswojenia” miasta symbolizuje słup ogłoszeniowy, na którym widzimy plakat pierwszego przedstawienia w Operze Wrocławskiej – ”Halkę” Stanisława Moniuszki. A obok tego – ogłoszenie  pierwszego zakładu fotograficznego.

Posuwając się w głąb wystawy natykamy się na czarno-białe filmy dokumentalne, a obok widzimy kolorowe zdjęcia przedstawiające Wrocław w obiektywie zwiedzającego miasto studenta, co jest wielkim zaskoczeniem. Dwoma najbardziej rzucającymi się w oczy przybyszów elementami miasta były podobno gotyckie okna kościołów oraz czerwona cegła, które w związku z tym symbolicznie odtworzono na wystawie. Obserwujemy także zmiany nazw ulic – z niemieckich na polskie. Proces zanikania niemieckich określeń tych ziem uwidoczniono także w nazwach przedmiotów, budynków.

Czasy stalinowskie i odwilż

Centrum Historii Zajezdnia

Wkraczamy w obszar polityki – odbywa się Światowy Kongres Intelektualistów w Obronie Pokoju (1948), pojawiają się hasła propagandowe, a zaraz potem więzienie jako symbol okresu stalinowskiego.
W jednym z pomieszczeń – obok zachodnich czasopism, w centralnym miejscu, stoi radio, dzięki któremu można posłuchać nagrań audycji Wolnej Europy. Znajdujące się w tym miejscu, sięgające sufitu drabiny, symbolizują próby przebijania się przez żelazną kurtynę po wolne słowo, chęć poznania tego, co dzieje się poza nią.
Wędrując po wystawie, mijamy okres odwilży i udokumentowane zaangażowanie wrocławian w pomoc walczącym o wolność Węgrom. A następnie rok 1968 – czas głębokiego PRL-u, protesty studentów, nagonka antysemicka, najazd na Czechosłowację, ale także życie codzienne tamtych czasów, zatrzymane w przedmiotach, które możemy oglądać w starannie zaaranżowanych pokojach – rekonstrukcjach. W ciągu chronologicznym ekspozycji życie codzienne miesza się z ważnymi wydarzeniami historycznymi, utrwalonymi na fotografiach i na filmach. I tak – poprzez stan wojenny – dochodzimy do czasów współczesnych, po transformacji ustrojowej.
Kultura i nauka

Na wystawie ”Wrocław 1946-2016” są także miejsca szczególne, związane z wrocławską kulturą: Festiwalem Jazz nad Odrą, Teatrem Laboratorium Jerzego Grotowskiego… Jest również zaaranżowana czytelnia, w której możemy zaznajomić się ze światem wrocławskiej nauki i kultury. Otwierając poszczególne szuflady, możemy poznać biogramy oraz przedmioty związane z konkretnymi osobami, a wśród nich natrafimy na szufladę Tadeusza Różewicza – pełną przedmiotów należących do autora ”Kartoteki”. Multimedialna księga wrocławskich naukowców pozwala na szybkie dotarcie do potrzebnych informacji. Można też po prostu usiąść i poczytać ułożone tematycznie książki. Zwiedzającym wystawę towarzyszy także muzyka wrocławskich artystów, m.in. Lecha Janerki.  

Centrum Historii Zajezdnia

Tajemnicze pokoje

Na mnie szczególne wrażenie wywarły tajemnicze pokoje z wieloma klamkami. Po pierwsze, nie było wiadomo, którą z nich uda się je otworzyć, po wtóre – po otwarciu czekała mnie zawsze jakaś niespodzianka. A to zrekonstruowana klasa szkolna o wyglądzie jakby żywcem przeniesionym z ”Umarłej klasy” Tadeusza Kantora, podczas gdy ławki pochodziły z pierwszej polskiej szkoły zorganizowanej na Dolnym Śląsku. Jak każdy autentyk, robiło to wielkie wrażenie. Za innymi tajemniczymi drzwiami znalazłam oryginalną budkę strażniczą i opowieść o epidemii czarnej ospy w latach 60… Innych niespodzianek nie zdradzę.
Solidarność i wolność

Potem udałam się przez podziemia drogą Solidarności i wolności, a na ścianach mogłam rozpoznawać zdjęcia znajomych twarzy, m.in. prof. Czesława Hernasa, Renaty Otolińskiej, Staszka Huskowskiego czy ”Orzecha” – ks. Stanisława Orzechowskiego, kapłana wrocławskiej Solidarności. Ten rozdział historii pointuje zdjęcie z zakończenia strajku w zajezdni przy Grabiszyńskiej, na którym utrwalono postacie znajdujące się dzisiaj po przeciwnych stronach sceny politycznej.

Centrum Historii Zajezdnia jest miejscem, do którego można – i należy – powracać wielokrotnie. Nie tylko dlatego, że bogactwo treści i wielość eksponatów nie dają się ogarnąć całkowicie podczas jednego zwiedzania. Istotne jest także to, że jest to ekspozycja żywa, zmieniająca się i nie poddająca schematom, za to sprzyjająca refleksji i zachęcająca do osobistych poszukiwań.


Artykuł ukazał się pierwotnie na portalu Kulturaonline w lutym 2017 roku.

piątek, 16 sierpnia 2019

Centrum Historii Zajezdnia: Opowieść o powojennym Wrocławiu

Centrum Historii Zajezdnia, fot. materiały Muzeum


Opowiedzieć sobie i  światu naszą historię


Widoczna z daleka architektoniczna bryła dawnej zajezdni przy ulicy Grabiszyńskiej we Wrocławiu przykuwa wzrok, wyróżniając się na tle otaczającej ją przestrzeni. Wielkie okna w czerwonej cegle – tradycja i nowoczesność. A to dopiero preludium do tego, czego doświadczymy wchodząc do środka budynku. Kiedy bowiem znajdziemy się na wystawie ”Wrocław 1945-2016”, która jest ekspozycją stałą, a zarazem żywą i zmienną – doznamy uczucia, jakbyśmy wkroczyli w jakiś magiczny świat – nieistniejący, a przecież z pomocą obrazu i dźwięku ożywający na naszych oczach. To jakby świat przedwojennego Lwowa i w ogóle Kresów, ale także świat Polski międzywojennej lub raczej jego symbol.

Wystawa "Wrocław 1945-2016", fot. materiały Muzeum

A przecież na chwilę ożywa na naszych oczach: ulica z przechodniami, latarniami, skwerem, fragmentem ściany budynku, z oknem i firanką… Czujemy, że znajdujemy się po środku tego świata – jak w filmie albo we śnie – i stajemy się jego częścią. Słychać gwar ulicy – polifonię różnych dźwięków i nasza wyobraźnia zaczyna się temu poddawać. To zasługa zespołu autorskiego: Marka Mutora (dyrektora Centrum), Wojciecha Kucharskiego oraz Marka Stanielewicza (odpowiedzialnego za kształt plastyczny ekspozycji).

Jak zrodził się pomysł stworzenia takiej właśnie przestrzeni? – pytam dyrektora Centrum Historii Zajezdnia – Marka Mutora.
Pomysł powstania muzeum historii Wrocławia i Dolnego Śląska był wielokrotnie podnoszony – odpowiada. Na początku XXI wieku myślano o tym, aby zbudować Muzeum Ziem Zachodnich, co miało być także odpowiedzią na agresywną politykę pewnych niemieckich środowisk. Jednocześnie jednak był to czas po powodzi i Kongresie Eucharystycznym, kiedy skrystalizowała się myśl, że powinniśmy opowiedzieć sobie i  światu naszą historię, aby zrozumieć fenomen, który się tu wydarzył. Postulat ten został mocno wyartykułowany podczas debaty w Kolegium Europy Wschodniej przez Kazimierza Ujazdowskiego. W 2007 roku powołał on – jako minister kultury – Ośrodek Pamięć i Przyszłość, którego zadaniem było przygotowanie koncepcji Muzeum Ziem Zachodnich. 


Opowieść zaczyna się od ludzi

Od samego początku działaliśmy bardzo dynamicznie: wychodziliśmy w przestrzeń publiczną, zbieraliśmy świadectwa świadków historii. Chcieliśmy rozpocząć budowę muzeum od ludzi, a nie od murów. Różne były koleje losu tego projektu, był to też czas na przemyślenie koncepcji muzeum. W rezultacie zdecydowaliśmy się na budowę Centrum Historii, która to nazwa – w przeciwieństwie do muzeum – budzi żywe konotacje. 
Robiliśmy także wystawy, jak choćby ”Pociąg do historii”, która jeździła po Dolnym Śląsku. Kiedy w 2010 roku zajezdnię przy Grabiszyńskiej, w której zrodziła się wrocławska ”Solidarność”,  wyłączono z ruchu, zdecydowano, iż jest to właściwe miejsce dla Centrum Historii. I tak powstała interesująca multimedialna wystawa, którą można zwiedzać, której towarzyszy mnóstwo różnych zajęć edukacyjnych. 

Historia powojennego Wrocławia inspirująco opowiedziana


Z przedwojennej idylli przechodzimy mostkiem na drugą stronę, aby znaleźć się w dramatycznym czasie II wojny. Projekcje wideo, mapa, na której uwidoczniono nowy podział Europy i szachy z figurami mającymi twarze znanych polityków – każą zamyślić się nad tym, jak życie milionów zostało zmienione ręką dyktatora oraz w wyniku politycznych kalkulacji tych, którzy posiadali władzę.

Wystawa "Wrocław 1945-2016", fot. materiały Muzeum

Umowna przestrzeń, w którą wchodzimy, nie jest właściwie próbą rekonstrukcji. To raczej impuls do snucia opowieści – najpierw o przedwojennym świecie, a później o czasie wojny i przesiedleniach.

Naszym zamiarem było sprowokowanie widza do interakcji intelektualnej – tłumaczy Marek Mutor. Powinien zastanowić się, jaki przekaz płynie do niego z ekspozycji. Pragnęliśmy, aby odbiorca roztrząsał to także później i być może sięgnął po różne opracowania. Z wystawy nigdy nie wychodzi się z wiedzą, ale z emocjami. Jeśli więc ktoś wyjdzie stąd zafrapowany i poruszony, to jest szansa, że sięgnie po książkę i pogłębi swoją wiedzę. 


Wystawa "Wrocław 1945-2016", fot. materiały Muzeum

Obok rekonstrukcji i powiększonych fotografii, na wystawie znajdują się liczne przedmioty autentyczne, z których największym jest prawdziwy wagon z 1946 roku, wyprodukowany w Illinois, którym w latach 40. przywieziono pomoc z UNR-y.
Od wagonu zaczyna się zasadnicza część wystawy, gdzie mamy możliwość wczuć się w sytuację ludzi przesiedlanych na Ziemie Zachodnie – wyjaśnia oprowadzająca mnie po wystawie dr Kinga Janusiak. Wewnątrz prezentujemy przedmioty, które były niezbędne podczas podróży, a większość z nich to oryginały, które podarowali nam ludzie.

Wystawa "Wrocław 1945-2016", fot. materiały Muzeum

Zbieraliśmy je przez dziesięć lat – dodaje Marek Mutor. Nie wartość muzealna decyduje o tym, że znalazły się na wystawie, ale fakt, że za każdym przedmiotem kryją się jakieś ludzkie historie. Ludzie widoczni na fotografiach jechali w miejsca zupełnie sobie nieznane, a na dodatek zamieszkiwane jeszcze wówczas przez Niemców, którzy byli sprawcami wielu tragedii i którzy także przeżywali dramat wysiedlenia. 

Ekspozycja jako gra z widzem


Im dalej zwiedzamy wystawę, tym bardziej staje się ona symboliczna – wyjaśnia koncepcję wystawy Marek Mutor. Chcieliśmy zaprosić odbiorcę do swego rodzaju gry, w której nieustannie musi sobie zadawać pytania odnośnie tego, co napotyka na swojej drodze. Wystawa jest projektem otwartym – ludzie nadal przynoszą różne pamiątki, jest także sporo wolnej przestrzeni, w której powstają nowe ekspozycje. Są ponadto miejsca, które co jakiś czas będą przebudowywane. Przeznaczyliśmy dużo przestrzeni na warsztaty edukacyjne. 


Kiedy Breslau staje się Wrocławiem


Opuszczam z panią Kingą Janusiak wagon kolejowy i udajemy się w kierunku ekspozycji prezentującej chronologicznie powojenny Wrocław. Zaczynamy od ruin – bo tak wyglądało miasto po wojnie. Na skutek akcji Festung Breslau zniszczono ok. 70% budynków.

Chcemy, aby zwiedzający wczuli się w sytuację ludzi wyrwanych ze swoich małych ojczyzn, którzy przyjeżdżają do obcego miasta, w którym ciągle jeszcze są Niemcy – opowiada pani Kinga. Muszą w takich warunkach na nowo zorganizować swoje życie.

Wystawa "Wrocław 1945-2016", fot. materiały Muzeum

Próby tego ”oswojenia” miasta symbolizuje słup ogłoszeniowy, na którym widzimy plakat pierwszego przedstawienia w Operze Wrocławskiej – ”Halkę” Stanisława Moniuszki. A obok tego ogłoszenie pierwszego zakładu fotograficznego.
Posuwając się w głąb wystawy natykamy się na czarno-białe filmy dokumentalne, a obok tego kolorowe zdjęcia przedstawiające Wrocław w obiektywie zwiedzającego miasto studenta. Dwoma najbardziej rzucającymi się w oczy przybyszów elementami miasta były gotyckie okna kościołów, które symbolicznie odtworzono na wystawie. Obserwujemy także zmiany nazw ulic – z niemieckich na polskie. Proces spolszczania tych ziem uwidoczniono także w nazwach przedmiotów, budynków.


Czasy stalinowskie i odwilż

Wkraczamy w obszar polityki – odbywa się Światowy Kongres Intelektualistów w Obronie Pokoju (1948), pojawiają się hasła propagandowe, a zaraz potem więzienie jako symbol okresu stalinowskiego.

Wystawa "Wrocław 1945-2016", fot. materiały Muzeum

W jednym z pomieszczeń – obok zachodnich czasopism, w centralnym miejscu, stoi radio, dzięki któremu można posłuchać nagrań audycji Wolnej Europy. Znajdujące się w tym miejscu, sięgające sufitu drabiny, symbolizują próby przebijania się przez żelazną kurtynę po wolne słowo, chęć poznania tego, co dzieje się poza nią.

Wystawa "Wrocław 1945-2016", fot. materiały Muzeum

Wędrując po wystawie, mijamy okres odwilży i udokumentowane zaangażowanie wrocławian w pomoc walczącym o wolność Węgrom. A następnie rok 1968 – czas głębokiego PRL-u, protesty studentów, nagonka antysemicka, najazd na Czechosłowację, ale także życie codzienne tamtych czasów, zatrzymane w przedmiotach, które możemy oglądać w starannie zaaranżowanych pokojach – rekonstrukcjach. W ciągu chronologicznym ekspozycji życie codzienne miesza się z ważnymi wydarzeniami historycznymi, utrwalonymi na fotografiach i na filmach. I tak – poprzez stan wojenny – dochodzimy do czasów współczesnych, po transformacji ustrojowej.

Kultura i nauka


Są na tej ekspozycji miejsca szczególne, związane z wrocławską kulturą: Festiwalem Jazz nad Odrą, Teatr Laboratorium Jerzego Grotowskiego, ale jest także zaaranżowana czytelnia, w której możemy poznać świat wrocławskiej nauki i kultury. Otwierając poszczególne szuflady, możemy poznać biogramy i przedmioty związane z konkretnymi osobami, a wśród nich natrafimy na szufladę Tadeusza Różewicza – pełną przedmiotów należących do autora ”Kartoteki”. Multimedialna księga wrocławskich naukowców pozwala na szybkie dotarcie do potrzebnych informacji. Można też usiąść i poczytać ułożone tematycznie książki. Zwiedzającym wystawę towarzyszy także muzyka wrocławskich artystów, m.in. Lecha Janerki.

Tajemnicze pokoje


Na mnie szczególne wrażenie wywarły tajemnicze pokoje z trzema klamkami. Po pierwsze, nie było wiadomo, którą z nich uda się je otworzyć, po wtóre – po otwarciu czekała mnie zawsze jakaś niespodzianka. A to zrekonstruowana klasa szkolna o wyglądzie jakby żywcem przeniesionym z ”Umarłej klasy” Tadeusza Kantora, a tymczasem ławki pochodziły z pierwszej polskiej szkoły zorganizowanej na Dolnym Śląsku. Jak każdy autentyk, robiło to wielkie wrażenie. Za innymi tajemniczymi drzwiami znalazłam oryginalną budkę strażniczą i opowieść o epidemii czarnej ospy w latach 60.

Solidarność i wolność


Wystawa "Wrocław 1945-2016", fot. materiały Muzeum

Potem udałam się przez podziemia drogą Solidarności i wolności, a na ścianach mogłam rozpoznawać zdjęcia znajomych twarzy, m.in. prof. Czesława Hernasa, Renaty Otolińskiej, Staszka Huskowskiego czy ”Orzecha” – ks. Stanisława Orzechowskiego, kapłana wrocławskiej Solidarności. Ten rozdział historii pointuje zdjęcie z zakończenia strajku w zajezdni przy Grabiszyńskiej, na którym utrwalono postacie znajdujące się dzisiaj po przeciwnych stronach sceny politycznej.

Centrum Historii Zajezdnia jest miejscem, do którego można – i należy – powracać wielokrotnie. Nie tylko dlatego, że bogactwo treści i wielość eksponatów nie dają się ogarnąć całkowicie podczas jednego zwiedzania. Istotne jest także to, że jest to ekspozycja żywa, zmieniająca się i nie poddająca schematom, za to sprzyjająca refleksji i zachęcająca do osobistych poszukiwań.

Artykuł ukazał się pierwotnie na portalu Kulturaonline.pl w lutym 2017 roku.

piątek, 7 lutego 2020

Wrocławskie obchody 80. rocznicy pierwszej masowej zsyłki Polaków na Sybir

Centrum Historii Zajezdnia zaprasza do wzięcia udziału w wydarzeniach organizowanych z okazji przypadającej 10 lutego br. pierwszej masowej zsyłki Polaków na Sybir. Głównym organizatorem trzydniowych uroczystości, które odbędą się w dniach 9, 11 i 12 lutego, jest zarząd wrocławskiego oddziału Związku Sybiraków.

fot. Centrum Historii Zajezdnia

Szczególnie zapraszam w najbliższą niedzielę, tj. 9 lutego, na wydarzenia rozpoczynające te obchody, a szczególnie premierę książki wydanej z tej okazji przez Ośrodek "Pamięć i Przyszłość". W Kościele pw. Najświętszej Marii Panny Różańcowej we Wrocławiu-Złotnikach (ul. Wielkopolska 3–5) o godz. 12.00 odbędzie się Msza św. sprawowana przez proboszcza tamtejszej parafii ks. Andrzeja Pańczaka w intencji Sybiraków. Po niej nastąpi złożenie kwiatów przy urnie z ziemią z mogiły polskiego zesłańca na Sybir, która jest umieszczona w ołtarzu Matki Bożej Królowej Polski.  Następnie, o godz. 13.30, w Złotnickim Centrum Spotkań, które znajduje się tuż przy kościele, odbędzie się organizowane przez Centrum Historii Zajezdnia spotkanie z Sybirakami oraz autorkami przewodnika historycznego "Przez Wrocław szlakiem pamięci Zesłańców Sybiru" – Ewą Kobel oraz Kamillą Jasińską. Spotkanie poprowadzi Krzysztof Kunert. Podczas premiery publikacja będzie dostępna w promocyjnej cenie 12 zł. Wstęp wolny.

informacja prasowa

sobota, 26 maja 2018

"Matki Niepokornych" - wystawa w Centrum Historii Zajezdnia

Udręczone rzeczywistością ustroju komunistycznego, konsekwentnie kształtowały żelazne charaktery swoich dzieci i przekazywały głęboką miłość do ojczyzny. Tak organizatorzy opisują bohaterki wystawy i które przygotowano w ramach projektu „Matki Niepokornych”. Do 18 czerwca wystawę można oglądać na placu przed Centrum Historii Zajezdnia.




Po wprowadzeniu stanu wojennego moja Mama wspierała mnie sercem, duszą i ciałem we wszystkich działaniach konspiracyjnych, była także wsparciem w działaniach dla moich kolegów. Bez Niej nie mógłbym wielu rzeczy zrobić, na wiele rzeczy nie mógłbym sobie pozwolić – wspomina jeden z bohaterów. Organizatorzy – Fundacja Rodzice Szkole oraz Archiwum Akt Nowych – podkreślają, że projekt inspirowany był prawdziwymi wydarzeniami. Główną jego osią są wywiady i wspomnienia z tamtego czasu, które zostały zebrane w album pod tym samym tytułem.

Od 21 maja wystawa prezentowana jest na placu przed Centrum Historii Zajezdnia we Wrocławiu. Dodatkowo w terminie 4–5 czerwca odbędzie się tu XXX Walne Zebranie Delegatów Regionu Dolny Śląsk NSZZ „Solidarność”.

Termin ekspozycji nie jest przypadkowy, bowiem 26 maja obchodzimy Dzień Matki – mówi rzecznik Zajezdni, Juliusz Woźny. Wystawę będzie można zobaczyć do 18 czerwca br. Wstęp wolny. Projekt został objęty Patronatem Honorowym Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy.


 informacja prasowa

sobota, 20 października 2018

Festiwal Niepokalanów w kinie DCF

W dniach 19-26 października zapraszamy do DCF-u na Międzynarodowy Katolicki Festiwal Filmów „Niepokalanów 2018”. W jego programie odbędzie się przegląd wybranych filmów, spotkania z twórcami i aktorami, konkursy, prelekcje i koncerty. Wstęp wolny za wejściówkami dostępnymi w kasie kina DCF.


W tym roku, po raz pierwszy we wrocławskiej historii Festiwalu, odbędą się aż trzy konkursy filmowe, których celem będzie wyłonienie najlepszego filmu fabularnego, dokumentalnego i młodzieżowego. Zwycięzcy otrzymają nagrody pieniężne oraz statuetki – MAKSYMILIANY.

Ponadto w ramach Festiwalu odbędą się liczne wydarzenia towarzyszące, takie jak: wystawy, prelekcje, konferencje, warsztaty dla najmłodszych. Organizatorzy zapowiadają też pokaz filmu niemego z muzyką na żywo. Z pewnością warto wziąć udział w Festiwalu, gdyż stawia on sobie za cel promocję wyższych wartości, zaprasza do refleksji, a przede wszystkim wychodzi naprzeciw potrzebom publiczności szukającej dobra w przestrzeni publicznej, na co wskazywał również patron wydarzenia św. o. Maksymilian Kolbe.

Festiwal odbędzie się w dniach 19-26 października 2018 w Dolnośląskim Centrum Filmowym. Wstęp na wydarzenia jest bezpłatny.

PROGRAM FESTIWALU:

Piątek, 19.10.2018 
17.00-18.30 - Inauguracja Festiwalu
Msza św. z muzyczną oprawą pod przewodnictwem biskupa Andrzeja Siemieniewskiego
Kościół pw. Bożego Ciała, ul Bożego Ciała 1, Wrocław

19.00-20.00  Ceremonia otwarcia Festiwalu. Prezentacja Jury. Dolnośląskie Centrum Filmowe, sala Warszawa, ul. Piłsudskiego 64a, Wrocław

20.00-23.00  Kino według… Roberta Wrzoska. Pokaz filmu  fabularnego Mandarynki,  reż. Zaza Urushadze i spotkanie z Robertem Wrzoskiem. Dolnośląskie Centrum Filmowe, sala Warszawa, ul. Piłsudskiego 64a, Wrocław

Sobota, 20.10.2018
9.30-13.00 Pokaz filmów konkursowych.
Blok I: film fabularny Sprawa Chrystusa, reż. Jon Gunn; film dokumentalny Ryngraf, reż. Dorota Kania
Dolnośląskie Centrum Filmowe, sala Lwów, ul. Piłsudskiego 64a, Wrocław

16.30-19.30 Pokaz filmów konkursowych.
Blok II: film fabularny The place, reż. Paolo Genovese, film dokumentalny Ksiądz Władysław Bukowiński. Apostoł Miłosierdzia, reż.  Wołodymyr Kaczur. Dolnośląskie Centrum Filmowe, sala Lwów, ul. Piłsudskiego 64a, Wrocław

20.00-23.00 Kino według... EWTN
Pokaz filmu Kateri, reż. James Kelty, prod. EWTN USA i spotkanie z gośćmi specjalnymi:  Michael P. Warsaw  oraz Iwo Bender . Dolnośląskie Centrum Filmowe, sala Warszawa, ul. Piłsudskiego 64a, Wrocław

Niedziela, 21.10.2018
9.30-13.00 Pokaz filmów konkursowych. Blok III: film fabularny Uczciwy człowiek, reż. Mohammad Rasoulof,  film dokumentalny Guardian of Time, reż. Filip Šimor. Dolnośląskie Centrum Filmowe, sala Lwów, ul. Piłsudskiego 64a, Wrocław

14.00-15.00 Maksymilian Kolbe jako wizjoner – prelekcję wygłosi o. Ireneusz Klimczyk - Franciszkanin z Klasztoru w Niepokalanowie
Kościół pw. św. Karola Boromeusza, ul. Krucza 58, Wrocław

16.30-19.30 Pokaz filmów konkursowych.
Blok I: film fabularny Sprawa Chrystusa, reż. Jon Gunn, film dokumentalny Ryngraf, reż. Dorota Kania
Dolnośląskie Centrum Filmowe, sala Lwów, ul. Piłsudskiego 64a, Wrocław

20.00-23.00 Kino według... Dariusza Kowalskiego. Pokaz filmu Bella, reż. Alejandro Monteverde i spotkanie z Dariuszem Kowalskim. Dolnośląskie Centrum Filmowe, sala Warszawa, ul. Piłsudskiego 64a, Wrocław

Poniedziałek, 22.10.2018
9.30-13.00 Pokaz filmów konkursowych.
Blok II: film fabularny The place, reż. Paolo Genovese; film dokumentalny Ksiądz Władysław Bukowiński. Apostoł miłosierdzia, reż.  Wołodymyr Kaczur. Dolnośląskie Centrum Filmowe, sala Lwów, ul. Piłsudskiego 64a, Wrocław

17.00-18.00 Spotkanie festiwalowe w ramach Poniedziałków na Kuźniczej. Gość specjalny Festiwalu MFFN 2018
Civitas Christiana Wrocław, ul. Kuźnicza 11, Wrocław

16.30-19.30 Pokaz filmów konkursowych.
Blok IV: film fabularny Sprawiedliwy, reż. Michał Szczerbic; film dokumentalny Józef Śmiech-Ciąg. Jak było naprawdę?, reż. Magdalena i Rafał Kołodziejczykowie. Dolnośląskie Centrum Filmowe, sala Lwów, ul. Piłsudskiego 64a, Wrocław

20.00-23.00 Kino według... Jadwigi i Dariusza Basińskich
Pokaz filmu Wyspa, reż. Paweł Łungin i spotkanie z Jadwigą Basińską oraz Dariuszem Basińskim. Dolnośląskie Centrum Filmowe, sala Warszawa, ul. Piłsudskiego 64a, Wrocław

Wtorek, 23.10.2018
9.30-13.00 Pokaz filmów konkursowych.
Blok V: film fabularny Sława, reż. Kristina Grozeva, Petar Valchanov; film dokumentalny Pionierzy, reż. Krzysztof Kunert. Dolnośląskie Centrum Filmowe, sala Lwów, ul. Piłsudskiego 64a, Wrocław

12.00-14.00 Dyskusja panelowa: Wolność na ekranie z udziałem m.in. Krzysztofa Zanussiego, Łukasza Adamskiego, o. Michała Legana. Centrum Historii Zajezdnia, ul. Grabiszyńska 184, Wrocław

16.30-19.30 Pokaz filmów konkursowych.
Blok III: film fabularny Uczciwy człowiek, reż. Mohammad Rasoulof;  film dokumentalny Guardian of Time, reż. Filip Šimor. Dolnośląskie Centrum Filmowe, sala Lwów, ul. Piłsudskiego 64a, Wrocław

20.00-23.00 Kino według… Krzysztofa Zanussiego
Pokaz filmu La Strada, reż. F. Fellini i spotkanie z Krzysztofem Zanussim. Dolnośląskie Centrum Filmowe, sala Warszawa, ul. Piłsudskiego 64a, Wrocław

Środa, 24.10.2018
9.30-13.00 Pokaz filmów konkursowych. Blok IV: film fabularny Sprawiedliwy, reż. Michał Szczerbic, film dokumentalny Józef Śmiech-Ciąg. Jak było naprawdę?, reż.  Magdalena i Rafał Kołodziejczykowie. Dolnośląskie Centrum Filmowe, sala Lwów, ul. Piłsudskiego 64a, Wrocław

16.30-19.30 Pokaz filmów konkursowych.
Blok VI: film fabularny Serce, Serduszko, reż. Jan Jakub Kolski, film dokumentalny Jako w niebie, tak i w Komańczy, reż. Maciej Wójcik. Dolnośląskie Centrum Filmowe, sala Lwów, ul. Piłsudskiego 64a, Wrocław

17.00-19.00 Pokaz filmu Chata, reż. Stuart Hazeldine i spotkanie z gościem specjalnym. Kino Polonia (GCKiS), Prusicka 12, Trzebnica

20.00-23.00 Kino według... Piotra Cyrwusa
Pokaz filmu Chata, reż. Stuarta Hazeldine i spotkanie z Piotrem Cyrwusem. Dolnośląskie Centrum Filmowe, sala Warszawa, ul. Piłsudskiego 64a, Wrocław

Czwartek, 25.10.2018
9.30-13.00 Pokaz filmów konkursowych.
Blok VI: film fabularny Serce, Serduszko, reż. Jan Jakub Kolski; film dokumentalny: Jako w niebie, tak i w Komańczy, reż. Maciej Wójcik. Dolnośląskie Centrum Filmowe, sala Lwów, ul. Piłsudskiego 64a, Wrocław

16.30-19.30  Pokaz filmów konkursowych.
Blok V: film fabularny Sława, reż. Kristina Grozeva, Petar Valchanov; film dokumentalny Pionierzy, reż. Krzysztof Kunert. Dolnośląskie Centrum Filmowe, sala Lwów, ul. Piłsudskiego 64a, Wrocław

20.00-23.00  Kino według… Rafała Rozmusa
Pokaz specjalny. Film niemy Sherlock Jr., reż. Buster Keaton z muzyką autorstwa Rafała Rozmusa wykonywaną na żywo przez zespół instrumentalny pod dyrekcją kompozytora. Dolnośląskie Centrum Filmowe, sala Warszawa, ul. Piłsudskiego 64a, Wrocław

Piątek, 26.10.2018
9.30-11.00,  11.30-13.00
Pokaz specjalny dla najmłodszych. Święty Jan Paweł II największy z rodu Polaków 
w filmie Felicjanek 10 oraz Aureola. Goście specjalni spotkania: ks. Andrzej Mulka, ks. Teodor Sawielewicz. Dolnośląskie Centrum Filmowe, sala Lwów, ul. Piłsudskiego 64a, Wrocław

19.00-20.00 Gala kończąca Festiwal połączona z wręczeniem nagród i bankietem. Galę poprowadzą: Jan Pospieszalski z córką Barbarą Pospieszalską. Dolnośląskie Centrum Filmowe, sala Warszawa, ul. Piłsudskiego 64a, Wrocław

19.10.2018- 31.10.2018
Wystawa Ojciec Maksymilian Kolbe (1894-1941).
Kościół pw. św. Karola Boromeusza, ul. Krucza 58, Wrocław

Szczegółowe informacje na stronie:  http://mkff.pl/

informacja prasowa

wtorek, 18 czerwca 2019

Plenerowy "Nóż w wodzie" na zakończenie 12. Polish Cinema for Beginners

W najbliższy piątek czeka nas ostatni przystanek na drodze 12. sezonu Polish Cinema for Beginners. Odbywającą się pod hasłem "On The Road" edycję zamknie plenerowy pokaz w Centrum Historii Zajezdnia, podczas którego zobaczyć będzie można prawdziwy klasyk polskiej kinematografii - "Nóż w wodzie" Romana Polańskiego. 

Leon Niemczyk (Andrzej) i Zygmunt Malanowicz (autostopowicz) w filmie
"Nóż w wodzie"

Dziennikarz sportowy Andrzej (Leon Niemczyk), jadący z żoną Krystyną (Jolanta Umecka) na rejs jachtem po jeziorach mazurskich, zabiera do samochodu przypadkowego autostopowicza (Zygmunt Malanowicz). Mężczyzn dzieli niemal wszystko: status materialny, wiek, doświadczenie, stosunek do życia, ale łączy jedna cecha – chęć pokazania przewagi wobec atrakcyjnej kobiety. W pobliskiej przystani na małżonków czeka już piękna łódź - chłopak daje się namówić do wejścia na pokład i jacht wypływa na jeziora. Ale pomiędzy trojgiem pasażerów zaczyna narastać z godziny na godzinę konflikt... Debiut fabularny Romana Polańskiego, zilustrowany kultową ścieżką dźwiękową autorstwa Krzysztofa Komedy, uhonorowano  nagrodą FIPRESCI na festiwalu w Wenecji, Brązowym Delfinem w Teheranie, Grand Prix w Prades i nagrodą krytyki na MFF Panamie. Był też pierwszym polskim filmem nominowanym do Oscara.

fragment filmu "Nóż w wodzie"

Plenerowy pokaz "Noża w wodzie" będzie ostatnim, jaki odbędzie się w ramach 12. sezonu Polish Cinema for Beginners. Trwająca wciąż edycja zatytułowana jest "On The Road" i prezentuje filmy drogi - ożywiające mit wędrówki przez życie, poszukiwania, wielkiej przygody i wyzwolenia od fałszywych wartości. 

Spotkanie odbędzie się 21 czerwca o godzinie 21:30 w Centrum Historii Zajezdnia - wstęp wolny! Na Polish Cinema for Beginners zaprasza Wrocławska Fundacja Filmowa, a wydarzenie zostało dofinansowane ze środków Gminy Wrocław.  

informacja prasowa

wtorek, 8 czerwca 2021

X Festiwal Niezależnej Kultury Białoruskiej we Wrocławiu

Przed nami jubileuszowa, dziesiąta edycja Festiwalu Niezależnej Kultury Białoruskiej we Wrocławiu, który odbędzie się w dniach 18-20 czerwca w Dolnośląskim Centrum Filmowym. Będzie to okazja do spotkań z białoruską kulturą, malarstwem,  filmem, literaturą i teatrem. Nie zabraknie też odniesień do obecnej sytuacji społeczno-politycznej na Białorusi. Organizatorami festiwalu są fundacja „Za Wolność Waszą i Naszą” oraz Dolnośląskie Centrum Filmowe.



- We Wrocławiu znaleźliśmy się z wielu różnych powodów. Niektórzy mieszkają tu od lat, inni, prześladowani we własnym kraju, zaledwie kilka miesięcy temu znaleźli w stolicy Dolnego Śląska schronienie i szansę na lepszą przyszłość. Tak czy inaczej, diaspora białoruska staje się coraz liczniejsza. Z trwogą przyglądając się temu, co dzieje się na naszej Ojczyźnie, zdajemy trudny, lecz jakże ważny egzamin z jedności, solidarności i wytrwałości. W tej sytuacji wznowienie Festiwalu Niezależnej Kultury Białoruskiej we Wrocławiu wydało się czymś zupełnie naturalnym i oczywistym. Potrzebujemy tego małego święta, podczas którego będziemy dzielić się własną kulturą i sztuką, przypominając mieszkańcom miasta, jak wiele nas łączy i jak mało w rzeczywistości nas dzieli – mówi Tatiana Iwanow z fundacji „Za Wolność Waszą i Naszą”.

Podczas festiwalu będzie można zobaczyć m.in. akwarele białoruskiego malarza i grafika Alakseja Maraczkina, które zaprezentuje gościom mieszkająca od kilku lat we Wrocławiu wnuczka artysty. Będzie też filmowo – goście festiwalu obejrzą nagradzany film krótkometrażowy Alaksya Poluyana „Jezioro radości”. Sekcję teatralną natomiast wypełnią kinowe pokazy spektakli. Pierwszy z nich to „Białoruś obrażona”, spektakl Teatru Miejskiego w Gliwicach, który jest wzruszającą kroniką wydarzeń „białoruskiego sierpnia” autorstwa Andreja Kurejczyka. Drugi to niezależny projekt „ToMy” w reżyserii Stasa Żirkowa, który powstał na podstawie powieści Andreja Horwata „Radio Prudok” 

- Ten festiwal można postrzegać w trzech różnych wymiarach. Po pierwsze artystycznym, bo daje wyjątkową okazję do spotkania z twórczością artystów z Białorusi działających w różnych dziedzinach sztuki – kinie, teatrze, literaturze czy muzyce. Po drugie polityczny. Trudno dzisiaj abstrahować od obecnej sytuacji na Białorusi, łamania praw człowieka, antyreżimowych protestów i walki Białorusinów o wolność i demokrację. W tym sensie współorganizacja Festiwalu Niezależnej Kultury Białoruskiej jest naszym wyrazem solidarności ze społeczeństwem białoruskim i artystami, którzy z racji swoich poglądów stają się obiektami ataków władzy. Wreszcie ma on też niebagatelny wymiar społeczny, lokalny, bo jest okazją do spotkania Polaków i Białorusinów żyjących obok siebie we Wrocławiu i wzajemnego poznawania się – mówi Jarosław Perduta, dyrektor Dolnośląskiego Centrum Filmowego. 

Organizatorzy festiwalu podkreślają, że bardzo zależało im na zapewnieniu wszystkim chętnym możliwości czynnego udziału w znacznej części wydarzeń. Stąd pomysł na warsztaty dla dzieci i ich rodziców oraz przygotowany wspólnie wieczór poetycko-muzyczny „Głosy Wolności”, a także czytanie teatralne białoruskiej sztuki. Ponadto będzie to okazja do napisania pocztówki do jednego z licznych w tej chwili więźniów politycznych na Białorusi, a także zadania pytań twórcom projektu „Teatr na faktach”, którzy pracując nad spektaklem dokumentalnym o Białorusi zebrali dziesiątki wyjątkowych historii. Wreszcie będzie można zabrać głos w panelu dyskusyjnym „Zima Wasza – Wiosna Nasza”. Swoistą ramą dla całości staną się unikatowe pokazy piaskografii Aleksandry Konofalskiej, jednej z najlepszych światowych artystek w tej dziedzinie. 


Wszystkie wydarzenia w ramach X Festiwalu Niezależnej Kultury Białoruskiej odbędą się 
w Dolnośląskim Centrum Filmowym. Językami festiwalu są białoruski, polski oraz rosyjski. Wstęp bezpłatny. Obowiązuje rezerwacja miejsc na warsztaty. 

Spotkajmy się z białoruską kulturą w Mieście Spotkań. Czekamy na Was!
Tel. do kontaktu: 530 991 002, e-mail: fundacja@zawolnosc.eu.

Organizatorzy: Fundacja „Za Wolność Waszą i Naszą”, Dolnośląskie Centrum Filmowe. Współorganizatorzy: Centrum Historii Zajezdnia. Partnerzy: Stowarzyszenie Białoruski Związek Solidarności, Fundacja Pomoc i Integracja, Fundacja Białoruski Dom we Wrocławiu. Projekt dofinansowany przez Gminę Wrocław, www.wroclaw.pl. 




informacja prasowa

piątek, 4 października 2019

Festiwal „Uwaga! Czesi!” 20-27 października

Przed nami festiwal „Uwaga! Czesi!”. Między 20 a 27 października Wrocław zamieni się w ośrodek czeskiej kultury. Zaplanowano koncerty, przegląd kina czeskiego, spotkania z twórcami zza południowej granicy, seminaria, a także dni kuchni czeskiej. Festiwal upamiętnia 30. rocznicę Przeglądu Czechosłowackiej Kultury Niezależnej we Wrocławiu, nazwanego przez Václava Havla „uwerturą aksamitnej rewolucji”. 



- W listopadzie 1989 roku do Wrocławia przybyła czołówka czeskiej politycznej i artystycznej emigracji oraz wielu intelektualistów polskich i europejskich. Na scenie Teatru Polskiego wystąpili wówczas najwybitniejsi czescy bardowie, mi.in. Karel Kryl i Jaroslav Hutka. Do Wrocławia w tym czasie przyjechało, mimo blokady granicy, około dwóch tysięcy Czechów. Wrocław na kilka dni stał się czeskim wolnym miastem. Niecałe dwa tygodnie później upadł system komunistyczny w Czechosłowacji. Prezydent Václav Havel nazwał po latach wrocławski przegląd „uwerturą do aksamitnej rewolucji”. – mówi Jarosław Broda z Solidarności Polsko–Czesko-Słowackiej.

Do Wrocławia przyjadą wybitni twórcy czeskiego kina, muzycy, a także uczestnicy Przeglądu Czechosłowackiej Kultury Niezależnej, który odbył się we Wrocławiu w 1989 roku. Gośćmi specjalnymi będą m.in. światowej sławy surrealista Jan Švankmajer, a także reżyserzy Radim Spacek, Vladimir Merta, oraz pisarz i reportażysta Mariusz Szczygieł. Na scenie Starego Klasztoru wystąpią Jaroslav Hutka z Antoniną Krzysztoń, a podczas koncertu galowego w Teatrze Polskim zagrają: Sisa Feherová , Bara Zemkova oraz Renata Przemyk Akustik Trio i Natalia Grosiak z Mikromusic Trio.

Przegląd Kina Czeskiego


Częścią Festiwalu będzie Przegląd Kina Czeskiego, który odbędzie się w Dolnośląskim Centrum Filmowym między 20 a 27 października.
- Pokażemy  rzadko goszczące na naszym ekranie tytuły Czechosłowackiej Nowej Fali – między innymi filmy Věry Chytilovej, Jana Němca, Pavla Juračka, a także surrealisty Jana Švankmajera. Widzowie zobaczą też kultową animację w odcinkach „Proszę Pana, chodźmy się pobawić” Břetislava Pojara i Miroslava Štěpánka. Oprócz tego na naszych ekranach zagości nowe czeskie kino fabularne i dokumentalne. Zaprosimy też na spotkania z twórcami. – mówi Jarosław Perduta, dyrektor Dolnośląskiego Centrum Filmowego.

Kadr z filmu "Diamenty nocy"

Wydarzeniom towarzyszyć będą również seminarium „Europa na rozdrożu” z udziałem m.in. Petra Blažka i Aleksandra Vondry, oraz dyskusja panelowa „Tragedia Europy Środkowej A.D. 2019?”, w której uczestniczyć będą m.in. Michael Žantovský i Marek Cichocki.

- Trzydziesta rocznica wydarzeń jest dobrym powodem do podjęcia ówczesnej refleksji i dyskusji nad aktualną sytuacją - Europa ponownie znajduje się na rozdrożu. Debata będzie koncentrować się na roli, jaką może, czy też powinna, odgrywać Europa Środkowa. Kultura będzie dominującą, ale nie jedyną kwestią poruszaną podczas dyskusji. Seminarium podzielone jest na dwie części - wprowadzającą, w której głos zabiorą Petr Blažek, Alexander Vondra, Mirosław Jasiński oraz Katarzyna Uczkiewicz oraz zasadniczą czyli debatę. Punktem wyjścia dla tej ostatniej jest esej Milana Kundery "Zachód porwany, albo tragedia Europy Środkowej" z 1983 roku. Warto postawić pytanie, czy jego ówczesna diagnoza (Europa Środkowa przechowała wartości i kulturę europejską, podczas gdy Zachód je zagubił) pozostaje aktualna. – mówi dr Łukasz Kamiński współpracujący z Ośrodkiem Pamięć i Przyszłość. 

Kadr z filmu "Kilina zawsze wraca"

 
Seminarium i debata odbędą się 25 października w  Oratorium Marianum.

Z okazji rocznicowych wydarzeń swoją premierę będzie miała również książka „Ponad granicami. Historia Solidarności Polsko-Czechosłowackiej” autorstwa Łukasza Kamińskiego, Petra Blažka i Grzegorza Majewskiego, wydanej przez Ośrodek Pamięć i Przyszłość. Jest to opowieść o idei, która połączyła m.in. Adama Michnika, Antoniego Macierewicza i Václava Havla i o nielegalnych spotkaniach na szlakach pogranicza polsko-czechosłowackiego.

O Przeglądzie Czechosłowackiej Kultury Niezależnej ‘89

Festiwal „Uwaga! Czesi!” upamiętnia 30. rocznicę Przeglądu Czechosłowackiej Kultury Niezależnej i Seminarium „Europa na rozdrożu. Pomiędzy totalitaryzmem a komercjalizmem”. Przedsięwzięcie to zorganizowała Solidarność Polsko-Czesko-Słowacka, antykomunistyczna, międzynarodowa organizacja powstała w konspiracji w 1981 roku. 

Festiwal „Uwaga! Czesi” patronatem objęli: Minister Spraw Zagranicznych RP – Jacek Czaputowicz oraz Minister Spraw Zagranicznych Republiki Czeskiej – Tomáš Petříček. 
 Głównym organizatorem jubileuszowych wydarzeń jest Fundacja Solidarności Polsko-Czesko-Słowackiej. Współorganizatorzy: Centrum Historii Zajezdnia, Dolnośląskie Centrum Filmowe, Instytut Polski w Pradze, My. Activity o.p.s., Nasze Miasto Wrocław – Stowarzyszenie Wspierania Inicjatyw Kulturalnych.

informacja prasowa

piątek, 26 kwietnia 2019

Rusza wielkie święto jazzu we Wrocławiu

Dziś startuje 55. edycja Santander Jazz nad Odrą Festival. Na większość koncertów nie ma już biletów, ale wciąż można skorzystać z darmowej strefy plenerowej oraz wziąć udział w licznych wydarzeniach towarzyszących.





Przez pięć kolejnych dni Strefa Kultury Wrocław zaprasza przed Impart na Plac Społeczny, gdzie przygotowano strefę plenerową z bogatą ofertą gastronomiczną, miejscem do wypoczynku dla całych rodzin, ale przede wszystkim, ze sceną plenerową, na której zaprezentują się zaproszeni artyści, m.in. finaliści konkursu na Indywidualność Jazzową 2019, Sun Ra Arkestra, Algorhythm czy CRASH i Natalia Lubrano oraz wrocławscy DJ-e. Wstęp na wszystkie koncerty jest bezpłatny.


Algorhythm  fot. Alice Nowicka

Zainteresowanych konkursem na Indywidualność Jazzową 2019 organizatorzy zapraszają do przysłuchiwania się występom finalistów – 26 i 27 kwietnia w sali kameralnej Impartu. Osiem zespołów powalczy o Grand Prix w wysokości 25 tys. złotych ufundowane przez Prezydenta Wrocławia. Uczestników oceniać będzie jury w składzie: Dariusz Oleszkiewicz, Grażyna Łobaszewska, Paweł Brodowski, Przemek Dyakowski oraz Tomasz Szachowski. Tu także wstęp jest bezpłatny.

Darek Oleszkiewicz fot. mat. prasowe

Wśród wydarzeń towarzyszących znalazły się dwa spotkania autorskie – z Tomaszem Lachem, pisarzem i przybranym synem Krzysztofa Komedy oraz z legendarnym saksofonistą Przemkiem Dyakowskim. Spotkania odbędą się w Barbarze, wstęp na nie jest wolny.

Tomasz Lach, fot. mat. prasowe

Do 5 maja można też podziwiać dwie wystawy - w Imparcie zawisły fotografie laureatów I edycji konkursu im. Marka Karewicza „MK JAZZ FOTO” (wstęp wolny), a w Centrum Historii Zajezdnia znajdziemy przekrój festiwalowych plakatów, które pochodzą ze zbiorów Wojtka Siwka – jedynego żyjącego uczestnika wszystkich edycji wydarzenia (wstęp z biletem na wystawę główną).

55. Santander Jazz nad Odrą Festival


26-30 kwietnia, Wrocław

informacja prasowa

piątek, 1 lutego 2019

Michał Bieniek oprowadza po Mieszkaniu Gepperta /wywiad/

Rozmawiam z Michałem Bieńkiem - artystą i kuratorem galerii Mieszkanie Gepperta, znajdującej się w dawnym mieszkaniu pierwszego Rektora wrocławskiej PWSSP oraz jego żony, Hanny Krzetuskiej. Mieszkająca przy ul. Ofiar Oświęcimskich 1/2 para artystów stworzyła tam szczególne miejsce, w którym nie tylko żyła i tworzyła, ale także kreowała środowisko artystyczne. Obecnie Mieszkanie Gepperta służy młodym artystom, którzy prezentują tam swoje wystawy, dyskutują... Jednocześnie powstaje archiwum dokumentujące życie i prace małżeństwa Geppertów.


Michał Bieniek, fot. Alicja Kielan



Barbara Lekarczyk-Cisek: Jesteśmy w Mieszkaniu Gepperta, bo taką nazwę – zgodną z faktami – nosi to szczególne miejsce. Czy mógłby Pan pokrótce przybliżyć jego historię?

Michał Bieniek: Żona patrona Akademii Sztuk Pięknych, malarka Hanna Krzetuska, przekazała przed śmiercią mieszkanie Miastu, a jego administratorem stała się Akademia Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Mieszkanie funkcjonowało do 2007 roku jako muzeum, ale była to placówka zamknięta. Pozostały w niej przedmioty, pamiątki, obrazy należące do małżeństwa Geppertów. W pewnym momencie dyrekcja Wydziału Kultury we Wrocławiu podjęła decyzję o umieszczeniu zbiorów w Muzeum Miejskim, które wtedy właśnie przenosiło się do Pałacu Królewskiego. Miejsce opustoszało i wówczas ktoś wpadł na pomysł, aby zaprosić fundację zrzeszającą młodych ludzi, która uczyniłaby z tego miejsca przestrzeń dla debiutujących artystów, którzy mogliby tutaj realizować swoje rozmaite projekty. Poza wystawami, organizowaliśmy wykłady, projekcje filmowe i wiele innych działań.




Upłynęło dziesięć lat, warto więc przypomnieć, co się zdarzyło w Mieszkaniu Gepperta przez ten czas.

Wydarzyło się niemało! W ciągu tych lat w Mieszkaniu Gepperta odbyła się prawie setka wystaw, że nie wspomnę o wykładach, pokazach i warsztatach, których było jeszcze więcej. Udało się nam również pozyskać środki na remont, który był już niezbędny. Trwał kilka miesięcy, ale jego efekty są, moim zdaniem, spektakularne. Mamy tu obecnie nowoczesną galerię sztuki współczesnej, a także zaplecze oraz niewielkie archiwum.

Aby mieszkanie miało swój klimat, powinno mieć jakieś przedmioty należące do jego mieszkańców. Czy posiadacie Państwo jakieś precjoza należące do małżeństwa Geppertów?

Niestety, nie, wszystko zostało wcześniej wywiezione. Z wyposażenia dawnego mieszkania państwa Geppertów pozostała nam jedynie figurka, którą – nieświadomi jej pochodzenia – używaliśmy jako przycisk do papieru. Dopiero przy okazji wystawy prof. Leona Podsiadłego okazało się, że figurka została przez artystę przywieziona z Gwinei w latach 70. ubiegłego wieku i ofiarowana pani Geppertowej, z którą pozostawał w wielkiej przyjaźni. Natomiast większość przedmiotów z mieszkania została przewieziona do magazynów Muzeum Miejskiego, ale przede wszystkim należy do Muzeum ASP we Wrocławiu. Próbujemy w jakiś sposób zrekonstruować to wnętrze, ale wymaga to czasu i wielu kwerend. Znajdujące się w pomieszczeniu przedmioty nie są wprawdzie oryginalne, ale nawiązują do przeszłości, czego przykładem jest zegar wykonany przez Monikę Konieczną i Magdę Franczak. Dwa lata kwerend pozwoliło tym dwóm artystkom poznać bliżej życie Geppertów, dzięki czemu dowiedzieliśmy się, że w mieszkaniu znajdowało się kilka takich tradycyjnych zegarów, a ich rytm wyznaczał życie mieszkańców. Nasz zegar do tego nawiązuje, a poza tym można przy nim odsłuchać nagranie zawierające wywiad z państwem Geppertami – Hanną i Eugeniuszem, a także wspomnienia osób, które ich znały, przede wszystkim artystów z Grupy Wrocławskiej, ale także rozmów z młodszymi osobami, które zawodowo zajmują się tematem początków sceny plastycznej w powojennym Wrocławiu. Całość jest rodzajem podróży do przeszłości tego miejsca i jego mieszkańców.

Wystawa Karoliny Szymanowskiej "15% abstrakcji", fot.organizatorów

Czy fakt, że młodzi artyści mieli okazję pokazać swoje prace w tej przestrzeni, wpłynął na ich drogę twórczą?

Wielu z nich potem zaistniało w szerszym obiegu, także poza granicami kraju.

Jak w takim razie wygląda ich dobór? Komu Państwo proponujecie wystawy?

Najczęściej robimy rozeznanie, co się interesującego dzieje w twórczości młodych artystów we Wrocławiu i w Polsce. Składamy propozycje realizacji wystaw twórcom, którzy zwrócili naszą uwagę. Wielu spośród artystów, których dotąd prezentowaliśmy w Mieszkaniu Gepperta, nie pochodzi stąd, ale ukończyła wrocławską ASP – jest więc związana z miastem poprzez edukację artystyczną, toteż uważamy ich za artystów wrocławskich. Jeśli zdarzały się nam wystawy międzynarodowe, to one także miały wątek wrocławski, głównie odnośnie przestrzeni miejskiej. Był na przykład festiwal „Sztuka po przejściach” 2009/2010, w którym wzięło udział kilku artystów z Węgier, Mołdawii, Czech i z Polski, a wszyscy oni zajmowali się przestrzenią miejską, architekturą i urbanistyką Europy Środkowo-Wschodniej – przez pryzmat Wrocławia.

Pomysł na naszą działalność obecnie również opiera się na kontekście i odniesieniu wrocławskim, próbujemy jednak zderzać działania młodych, interesujących artystów wrocławskich z nestorami. Mamy we Wrocławiu grupę wybitnych artystów, którzy współtworzyli powojenne środowisko plastyczne, jednak świadomość tamtych czasów, tamtych postaci i ich twórczości jest pośród najmłodszych artystów obecnie znikoma. Mieszkanie Gepperta ma służyć także takim międzypokoleniowym spotkaniom.

Wystawa Karoliny Szymanowskiej "15% abstrakcji", fot.organizatorów


Najnowsza wystawa Karoliny Szymanowskiej “15% abstrakcji” została zainspirowana postacią Hanny Krzetuskiej…

Karolina to fenomenalna artystka, a przy tym niezwykle skromny człowiek. Byłem bardzo ciekaw, co wyniknie ze zderzenia tych dwu artystek. Hanna Krzetuska była przede wszystkim malarką, ale zdarzało się jej wychodzić poza obraz – tworzyła przecież również malarskie i jednocześnie przestrzenne formy, które dziś określilibyśmy mianem obiektów, niewielkich instalacji. Natomiast Karolina Szymanowska jest przede wszystkim rzeźbiarką, która myśli przestrzenią i jest w tym niezwykle precyzyjna. Swoimi pracami miała niejako skomentować twórczość nieco zapomnianej pani Krzetuskiej, tymczasem Karolinę zafascynowała sama postać artystki. Na wystawie widzimy betonowe piony umiejscowione na pozornie kruchych kieliszkach, przywołujących skojarzenie z zastawą stołową, bardzo elegancką, jak elegancka była pochodząca z dobrego domu Hanna Krzetuska. Kiedy w Mieszkaniu Gepperta pojawił się po raz ostatni Mariusz Hersmandorfer, spieraliśmy się co do wartości prac małżonków. W przeciwieństwie do niego uważałem, że to właśnie pani Hanna była znakomitą, oryginalną artystką, niezwykle konsekwentną, jeśli chodzi o drogę twórczą. Ta wystawa jest w jakiejś mierze ukazaniem jej wewnętrznej siły.


Wystawa Karoliny Szymanowskiej "15% abstrakcji", fot.organizatorów

Wystawa Karoliny Szymanowskiej jest rzeczywiście niezwykle oryginalna i sprawi być może, że znowu się będzie mówić o Hannie Krzetuskiej, pozostającej w cieniu męża, a przecież godnej pamięci artystce i osobie… Jakie macie Państwo plany?

Będziemy kontynuować działalność wystawienniczą, ale chcemy również umieścić tutaj archiwum dokumentujące działalność i życie państwa Geppertów. Jesteśmy ogromnie wdzięczni panu Janowi Chwałczykowi, który jako pierwszy przekazał nam prace Hanny Krzetuskiej i Eugeniusza Gepperta. Będzie to archiwum fizycznie dostępne dla zainteresowanych, ale zaprezentujemy je także w formie zdigitalizowanej – w Sieci. Będziemy chcieli skatalogować i opisać prace, do których obecnie dostęp jest utrudniony lub niemożliwy, szczególnie gdy chodzi o twórczość Hanny Krzetuskiej. Wiemy, że zbiory są bardzo rozproszone, np. unikalne zdjęcia Mieszkania znajdują się w Centrum Historii Zajezdnia. Powstaje więc także mapa miejsc, gdzie znajdują się przedmioty należące do Geppertów lub z nimi związane.

Hanna Krzetuska, 1988, Wystawa Karoliny Szymanowskiej "15% abstrakcji", fot.organizatorów

Ponadto chcemy pomieścić w tym archiwum dokumentację wszystkich wystaw i innych wydarzeń, które się tutaj odbyły. Wszystkie te informacje będzie można również znaleźć w naszym wirtualnych archiwum.

Dziękuję za rozmowę.



Hanna Krzetuska, Eugeniusz Geppert, fot. Art Transprent

Więcej informacji o galerii Mieszkanie Gepperta znajdziecie TUTAJ.

Urodziny Zofii Kossak w Górkach Wielkich

9 i 10 sierpnia w ruinach Dworu Kossaków znów będzie gwarno, jak dawniej, kiedy do Górek Wielkich zjeżdżali się m.in.: Maria Dąbrowska, Wańk...

Popularne posty