Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania stanisław różewicz, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania stanisław różewicz, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 sierpnia 2024

Dziś Są Twoje Urodziny | Sierpień 2024 | Stanisław Różewicz na Ninatece

W tym roku Stanisław Różewicz obchodziłby swoje setne urodziny. To twórca o bogatym dorobku, na który składają się zarówno filmy o tematyce wojennej, jak i kameralne obrazy psychologiczne. Z tej okazji na portalu Ninateka przygotowano specjalny przegląd dzieł, tego wybitnego autora.


W ramach cyklu zostaną zaprezentowane nast. filmy:

  • „Świadectwo urodzenia”, film fabularny, reż. Stanisław Różewicz, Polska 1961, 99 min
  • „Westerplatte”, film fabularny, reż. Stanisław Różewicz, Polska 1967, 91 min
  • „Spotkanie wśród gwiazd”, spektakl Teatru Telewizji, reż. Stanisław Różewicz, Polska 1980, 31 min
  • „Puszka Pandory”, spektakl Teatru Telewizji, reż. Stanisław Różewicz, Polska 1996, 80 min

Stanisław Różewicz i Jerzy Trela

         Stanisław Różewicz

   Zaczynał od asystowania reżyserowi Jerzemu     Zarzyckiemu. W roku 1947 zrealizował film   dokumentalny razem z Wojciechem Jerzym Hasem –   „Ulicę Brzozową”. Zadebiutował filmem   fabularnym  „Trudna miłość” (1953). Wciąż pełnił     rolę drugiego reżysera na planie produkcji Jana   Rybkowskiego oraz Jerzego Zarzyckiego, żeby zbierać potrzebne doświadczenie. Właściwy debiut nastąpił w 1956 r., kiedy zrealizował „Trzy kobiety” – historię przyjaźni trzech byłych więźniarek obozu koncentracyjnego. Od tej pory reżyserował głównie filmy o tematyce wojennej i okupacyjnej: „Wolne miasto” (1958, scenariusz Jana Józefa Szczepańskiego), „Świadectwo urodzenia” (1961), „Westerplatte” (1967), „Opadły liście z drzew” (1975), „Ryś” (1981). W 1977 r. nakręcił dramat historyczny „Pasja” o ostatnich dniach życia Edwarda Dembowskiego, dziewiętnastowiecznego filozofa i rewolucjonisty (Grand Prix na FPFF w Gdańsku).

W drugim nurcie jego zainteresowań leżało kameralne kino psychologiczne, opowiadające o postawach moralnych i etycznych oraz o uczuciach. Należą do niego filmy: „Echo” (1964), „Samotność we dwoje” (1968), „Romantyczni” (1970), „Drzwi w murze” (1974, Złota Muszla na MFF w San Sebastian), „Pensja pani Latter” (1982) na podstawie „Emancypantek” Bolesława Prusa, czy wysmakowany estetycznie „Anioł w szafie” (1987). W 1984 r. wyreżyserował „Kobietę w kapeluszu”, w której ukazał środowisko artystów teatralnych. W latach 90. realizował głównie spektakle Teatru Telewizji, w tym kilka na podstawie twórczości brata („Wyszedł z domu”, „Pułapka”, „Śmieszny staruszek”), jak też „Mateczkę” Władysława Terleckiego oraz „Matkę i dziecko” Jona Fossego.

DATA I MIEJSCE
od 1 sierpnia do 31 sierpnia 2024
00:00 - 23:59
NINATEKA – WYDARZENIE ONLINE: https://ninateka.pl/

informacja prasowa

wtorek, 11 grudnia 2018

Stanisław Różewicz | Wspomnienie i pokaz „Anioła w szafie”

W listopadzie minęło 10 lat od śmierci Stanisława Różewicza, wybitnego twórcy kontemplacyjnych, osobistych filmów, odwołujących się do włoskiego neorealizmu. 19 grudnia 2018, o godz. 19.00 w FINA reżysera wspominać będą Jerzy Trela, Wojciech Marczewski i syn – Paweł Różewicz. Wieczór uzupełni pokaz filmu Anioł w szafie.

Stanisław Różewicz i Jerzy Trela


Stanisław Różewicz był reżyserem filmowym i teatralnym, scenarzystą, założycielem i wieloletnim kierownikiem artystycznym Zespołu TOR. Urodził się w 1924 roku w Radomsku, jako młodszy brat dwóch poetów – Tadeusza i Janusza. Pracę w filmie rozpoczął asystując u takich reżyserów jak Leonard Buczkowski, Jerzy Zarzycki, Wojciech Jerzy Has. W jego dorobku reżyserskim znalazły się m.in.: Wolne miasto, Miejsce na ziemi, Świadectwo urodzenia i Głos z tamtego świata.

Stworzył swój własny język filmowy, który charakteryzował się prostotą przekazu, oszczędną refleksyjnością i emocjonalnością. Tworzył kameralne dramaty, w których tak dobierał środki wyrazu, aby przedstawione zdarzenia z życia zwykłych ludzi w naturalny sposób wyrażały uniwersalne i ważne problemy. W jego filmach przeważało zainteresowanie wewnętrzną sferą ludzkich uczuć i przemian.

Filmy Różewicza były nagradzane na wielu międzynarodowych festiwalach, między innymi w Cannes, Wenecji i San Sebastian. Podczas 33. FPFF w Gdyni został uhonorowany Platynowymi Lwami za całokształt twórczości. Ostatnie lata życia poświęcił pracy dokumentalisty. Zmarł 9 listopada 2008 roku.

Rozmowę z Jerzym Trelą, Wojciechem Marczewskim i Pawłem Różewiczem poprowadzi dr Piotr Śmiałowski, filmoznawca i dziennikarz filmowy, miłośnik twórczości Stanisława Różewicza.

Jerzy Trela w filmie Anioł w szafie
Po dyskusji zapraszamy na pokaz filmu Anioł w szafie z 1987 roku. Głównym bohaterem jest Jan (Jerzy Trela), niezwykle wrażliwy i oddany swojej pracy realizator dźwięku filmowego, który stopniowo zamyka się w swoim świecie, wypełnionym nagranymi na taśmach głosami. Gdy traci kontakt z rzeczywistością, budzą się wspomnienia. Jan obarcza się winą za to, że kiedyś nie przyszedł z pomocą nieznajomemu, któremu być może mógł uratować życie. Sam Stanisław Różewicz tak mówił o filmie: „Anioł w szafie to film o odpowiedzialności, o obowiązkach wobec siebie i innych. W zwariowanym świecie, w którym żyjemy, trudno udawać, że nie widzi się groźnych zjawisk – w postawach ludzi, w stosunkach międzyludzkich. Więc film o sumieniu. O pamięci, bez której jesteśmy niczym. O strachach i lękach w nas i wokół nas”.

Do wstępu upoważniają bezpłatne wejściówki.
19 grudnia 2018, godz. 19.00
Filmoteka Narodowa – Instytut Audiowizualny ul. Wałbrzyska 3/5 | 02-739 Warszawa

informacja prasowa

środa, 3 października 2018

RÓŻEWICZ OPEN FESTIWAL 2018

Od 3. do 9. października trwa w Radomsku Różewicz Open Festiwal, poświęcony postaciom i twórczości braci Różewiczów: Janusza, Stanisława i Tadeusza, którzy swoje młodzieńcze lata spędzili w Radomsku.


Program:

03.10 – środa
godz. 16.00 – 20.00 – „List do Ciebie” – warsztaty teatralno – scenograficzne
(pracownia plastyczna MDK )
Różewicz Open Festiwal 2018 zaczynamy nie słowem, a obrazem. Na początek twórcze warsztaty dla młodzieży przeprowadzone przez artystów z warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych dla studentów. Przyjadą wykładowcy z ASP. Opiekę artystyczną sprawuje prof. Marek Chowaniec, a zajęcia dla radomszczańskiej młodzieży poprowadzą też Anna Adamek i Marta Kozera. Głównym bohaterem warsztatów będzie najstarszy z braci – Janusz.

04.10. – czwartek
godz. 17.00 – „Stanisław Różewicz i scenarzyści” – spotkanie z Marcinem Filipowiczem i Piotrem Śmiałowskim
(czytelnia MBP, wstęp wolny)
Przenosimy się do Miejskiej Biblioteki Publicznej. Tu festiwalowa publiczność posłucha rozmowy z animatorem kultury Marcinem Filipowiczem i dziennikarzem Piotrem Śmiałowskim. A rozmawiać będziemy o Stanisławie Różewiczu. Obaj panowie znali go nie tylko ze szklanego ekranu. W jakich okolicznościach go poznali i dlaczego ich zafascynował? W poszukiwaniu odpowiedzi zapraszamy na spotkanie.

godz. 18.00 – „Głos z tamtego świata” – projekcja filmu w reż. Stanisława Różewicza
(czytelnia MBP, wstęp wolny)
Tego popołudnia zostajemy w Miejskiej Bibliotece Publicznej. I zapraszamy w nostalgiczną podróż do świata, którego już nie ma. Stanisław Różewicz z właściwym sobie taktem zagląda w głąb ludzkiej duszy. Na ekranie Danuta Szaflarska, Krystyna Feldman, Kazimierz Rudzki. To wszystko okraszone muzyką Wojciecha Kilara. Dodamy tylko, że współscenarzystą obrazu był ojciec naszego gościa – Kornel Filipowicz.

05.10 – piątek
godz 17.00 – „Zawsze fragment” – otwarcie wystawy Teresy Kępowicz
(galeria MDK, wstęp wolny)
Wracamy do Miejskiego Domu Kultury. Tym razem na wystawę z Karpacza ukochanego przez Tadeusza Różewicza. Z serca Karkonoszy przyjechało do nas 12 wyjątkowych obrazów. Autorka Teresa Kępowicz w taki właśnie sposób przypomina o silnych związkach Tadeusza Różewicza z tym zakątkiem Polski.

godz. 17.30 – „Skąd się bierze zło ?” – czytanie w wyk. Sceny Poezji, reż. Małgorzata Wesołowska
(sala kameralna MDK, wstęp za wejściówkami)
Trudne pytanie ustami recytatorów zadaje nam Tadeusz Różewicz. Na scenie zadawać je będą zarówno ludzie młodzi, jak również ci, którzy mają bogatszy bagaż doświadczeń. Czy definicja zła dla każdego pokolenia jest taka sama? Posłuchajmy poety…

godz.18.00 – „Tadeusz Różewicz - prywatnie” – otwarcie wystawy zdjęć Janusza Stankiewicza.
(hol Miejskiej Biblioteki Publicznej, wstęp wolny)
I znów zapraszamy do Miejskiej Biblioteki Publicznej. Fotograf był jednym z nielicznych artystów, którym Tadeusz Różewicz pozwolił sfotografować się w zupełnie prywatnych, domowych sytuacjach. Ze zdjęć patrzy na nas starszy pan z melancholią i błyskiem ironii w oczach.

godz. 19.00 – „Kartoteka rozrzucona” – spektakl w wyk. Teatru Studio w Warszawie, reż. Radosław Rychcik, wyst.: Dominika Biernat, Tomasz Nosinski, Dominika Ostałowska, Bartosz Porczyk, Natalia Rybicka, Mateusz Smoliński
(sala widowiskowa MDK, wstęp za wejściówkami)
Pierwsza festiwalowa prezentacja teatralna. Najbardziej znany dramat Tadeusza Różewicza w najnowszej inscenizacji. Premiera odbyła się w marcu 2018 r. Na scenie plejada aktorów z Dominiką Ostałowską na czele.

06.10 – sobota
godz 16.00 – „Różewicz – Radomsko – Retrospekcja” – rozstrzygnięcie konkursu fotograficznego
(hol górny MDK, wstęp wolny)
W tym konkursie oceniano głównie pomysłowość i wyobraźnię. Cel był jeden. Spróbować odnaleźć ślady braci Różewiczów. W przestrzeni miasta, gdzieś w świecie, a może gdzieś zupełnie blisko, na półce z książkami, w domowej filmotece. Efekty tych poszukiwań będzie można ocenić na pokonkursowej wystawie.

godz. 16.30 – „List do Ciebie” – finał warsztatów teatralno – scenograficznych przygotowanych pod opieką prof. Marka Chowańca.
(foyer MDK, wstęp za wejściówkami)
Zobaczymy czego młodzi ludzie nauczyli się podczas trzydniowych warsztatów. Zadaniem było stworzenie plastycznej instalacji poświęconej Januszowi Różewiczowi. Druga grupa przygotowywała teatralną etiduę. Wszystko złożyć się ma na jedną spójną historię przypominającą o najstarszym z braci. Czy się udało? Zapraszamy na finał warsztatów.

godz. 17.00 – rozstrzygnięcie X Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Janusza Różewicza.
(sala taneczna MDK, wstęp wolny)
Stały punkt festiwalu. Tym razem jubileuszowy. I znów jury miało trudne zadanie. Na konkurs spłynęło ponad 100 zestawów wierszy, nie tylko z Polski, ale też z różnych zakątków Europy. Jury spośród sześciu finalistów wyłoni zwycięzcę. Główną nagrodą jest wydanie debiutanckiego tomiku wierszy.

godz. 19.00 – „Głodomór” – monodram w wyk. Kamila Suszczyka, reż. Michał Rzepka
(sala kameralna MDK, wstęp za wejściówkami)
Kamil Suszczyk właśnie kończy wydział aktorski warszawskiej Akademii Teatralnej. Pamiętamy go jednak dobrze z naszych scen. Kiedyś był jednym z filarów „Rekwizytorni teatr”, zdobywał laury na konkursach recytatorskich. Kamil występował też w teatrze „Animagia” w Żytnie, bo właśnie stamtąd pochodzi. Dziś wraca do nas w autorskim projekcie. Monodram, który przygotował powstał na podstawie tekstu „Odejście głodomora” Tadeusza Różewicza.

07.10 – niedziela
godz. 15.00 – śladami braci Różewiczów – spacer po Radomsku
Ruszamy w plener. Naszą przewodniczką będzie Agnieszka Kuligowska, historyk. To będzie podróż do przeszłości. Zatrzymamy się w miejscu, gdzie bracia mieszkali, gdzie chodzili do szkoły, do kościoła. Ważnym przystankiem będzie też oczywiście Kinema. Zajrzymy też w miejsca związane w sposób szczególny z festiwalem. Obejrzymy park rzeźb i murale.

godz.17.30 – „Dzieciństwo – czas” – teatralny pokaz warsztatowy przygotowany przez Olgę Sawicką
(sala kameralna, wstęp za wejściówkami)
Kolejna propozycja szczególnie dla młodszej festiwalowej publiczności. Studenci warszawskiej Akademii Teatralnej im. A. Zelwerowicza przedstawią fragmenty opowiadania „Grzech”. Będą też wiersze Tadeusza Różewicza. Całość opracowała Olga Sawicka, nauczyciel akademicki, wychowawca studentów.

godz. 19.00 – „Świadkowie” – spektakl w wyk. Teatru „Barakah” w Krakowie, reż. Piotr Jędrzejas, wyst.: Aneta Wirzinkiewicz, Marcin Kalisz
(sala widowiskowa, wstęp za wejściówkami)
Wracamy na scenę teatralną. To będzie wyjątkowa interpretacja jednego z najbardziej rozpoznawalnych dramatów T. Różewicza „Świadkowie, albo nasza mała stabilizacja”. Prezentacja szczególna przede wszystkim ze względu na odtwórców głównych ról. Kiedyś przed laty dla Anety Wirzinkiewicz i Marcina Kalisza był to spektakl dyplomowy. Teraz wrócili do tekstu Tadeusza Różewicza, już jako dojrzali artyści.

08.10. – poniedziałek
godz. 9.00, 11.00 – „Różewicz, czyli świat” – warsztaty literaturoznawcze z dr Joanną Lisiewicz
(I LO im. F. Fabianiego, II LO im. K.K. Baczyńskiego)
Znów wychodzimy poza mury MDK. Tym razem udajemy się do radomszczańskich szkół średnich. Joanna Lisiewicz, literaturoznawca, wielka miłośniczka twórczości Tadeusza Różewicza spróbuje do swoich pasji przekonać młodych ludzi. Punktem wyjścia dwugodzinnych warsztatów będzie dramat „Pułapka”.

godz.17.30 – „W kręgu dramatu” – forum
(sala kameralna MDK, wstęp wolny)
Czy pisanie dramatów jest w modzie? Czy Tadeusz Różewicz ma swoich następców, a może naśladowców? Dlaczego utwory wielkiego pisarza są tak rzadko wystawiane? Jaki jest sposób by ocalić je od niepamięci? To tylko niektóre pytania, które padną podczas forum poświęconego kondycji współczesnego dramatu. Nasze zaproszenie do rozmowy przyjęli: Bronka Nowicka, laureatka literackiej nagrody Nike, literaturoznawca Joanna Lisiewicz i aktor Wojciech Pszoniak. Spotkanie poprowadzi Jolanta Dąbrowska.

godz. 19.00 – „Koncert muzyki filmowej” w wyk. Galicyjskiej Orkiestry Straussowskiej „Obligato”
(sala widowiskowa MDK, wstęp za wejściówkami)
Orkiestra pod batutą Jerzego Sobeńko wykona kompozycje m.in. W. Kazaneckiego, W. Kilara, M. Lorenca. Zaśpiewa Ewa Romaniak, Zbigniew Kawalec – skrzypce, prowadzenie – Jolanta Suder.

09.10. Wtorek
godz. 19.00 – spektakl „Na czworakach” w wyk. Teatru Polonia w Warszawie, reż. Jerzy Stuhr, wyst.: Jerzy Stuhr, Anna Karczmarczyk, Dorota Stalińska, Michał Breitenwald, Andrzej Glazera, Wiesław Komasa, Wojciech Chorąży, Macieja Kosmala
(sala widowiskowa, bilety: 20 zł.)
Na koniec prawdziwa wisienka na festiwalowym torcie. Głośny spektakl w reżyserii Jerzego Stuhra, który gra też główną rolę. Partneruje mu m.in. Dorota Stalińska i Wiesław Komasa. Widowisko nieco groteskowe, zaskakujące, przenoszące widza w inny surrealistyczny czasem świat. To rozliczanie się artysty z własnym dorobkiem. Robi to zarówno Różewicz, jak i Stuhr. Widz musi już sam ocenić efekty tej konfrontacji. I jeszcze jedno. Spektakl nie przypadkowo pokazany zostanie 9 października. To dzień urodzin poety.

Inne wydarzenia:
Wystawa ze zbiorów MDK (zdjęcia, rękopisy, wielkoformatowe prezentacje) – eksponaty przekazało Muzeum Literatury w Warszawie – hol dolny MDK

Wystawa pokonkursowa „Różewicz – Radomsko – Retrospekcje” – hol górny MDK

informacja prasowa

niedziela, 28 stycznia 2024

Andrzej Krakowski': Żyjemy w ich snach /wywiad/

O nostalgii za Wrocławiem, trudach emigracji, zajęciach z Hitchcockiem  i okolicznościach powstania książek o polskich korzeniach Hollywoodu rozmawiam z reżyserem, scenarzystą, pisarzem i wykładowcą - Andrzejem Krakowskim.

Andrzej Krakowski, fot. materiały prasowe

Spotykamy się we Wrocławiu, gdzie promuje Pan swoje książki: ”Pollywood”, opowiadające o tym, że Hollywood stworzyli głównie polscy emigranci. Ale tych poloników jest znacznie więcej. Podobno Pański ojciec urodził się właśnie tutaj – w stolicy Dolnego Śląska?

Andrzej Krakowski: Tak, mój ojciec urodził się we Wrocławiu, kiedy jeszcze to miasto nosiło nazwę Breslau. Także moja żona pochodzi z Wrocławia. Ja sam jestem związany z tym miastem uczuciowo. Między 1956 a 1968 rokiem ojciec [Józef Krakowski – przyp. B.L.-C.] był szefem produkcji zespołu Forda, a następnie ”Kamera”, a ponieważ nie lubił Warszawy, wiele filmów realizował we Wrocławiu, m.in. filmy Wojciecha Jerzego Hasa, ”Nóż w wodzie” Romana Polańskiego. Bardzo lubiłem z nim przyjeżdżać, bo to miasto żyło jakimś innym życiem. Brakowało mi świata, który chciałem poznać, a który zniszczyła wojna. W tamtym czasie Wrocław to jeszcze miał, podobnie Łódź. Po latach, kiedy miałem możliwość przyjechać do Polski w 1986 roku, wróciliśmy właśnie do Wrocławia. I oczywiście kręciłem tu filmy.

Czy to ojciec sprawił, że zainteresował się Pan filmem?

Nie, przeciwnie – ojciec bardzo nie chciał, abym zajmował się filmem. Kiedy po maturze złożyłem papiery do szkoły filmowej w Łodzi, bardzo się zdenerwował. Uratował mnie fakt, że pięciu uczniów z mojej klasy wyselekcjonowano na studia dyplomatyczne do Moskwy, w rezultacie czego ojciec uznał, że już lepsza od tego jest szkoła filmowa.

Józef Krakowski ((pierwszy z lewej) na planie filmu "Nóż w wodzie", Filmoteka Narodowa

Filmem zaraził mnie Andrzej Munk, który był zaprzyjaźniony z ojcem i całą naszą rodziną. Kiedy zabierano mnie na spacery do Lasku Bielańskiego, a ja bez przerwy gadałem, to Andrzej kładł mi palec na usta i mówił, abym powiedział to wszystko jednym słowem. W ten sposób uczył mnie nie tylko pewnej ascezy, ale również estetyki ironii. To we mnie pozostało, a ironia przekradła się również do moich książek.

Z perspektywy lat lepiej rozumiem, dlaczego ciągnęło mnie do filmu. Kiedy wprowadzono religię do szkół, zaczęto nas, nie biorących udziału w zajęciach,  szykanować. Będąc na planie filmowym u Munka (”Zezowate szczęście”) oraz Nasfetera (”Małe dramaty”), zwróciłem uwagę na to, że reżyser tworzy własny model świata. Pomyślałem wtedy, że dobrze by było stworzyć taki własny świat, w którym by mi nikt nie dokuczał, szczególnie że byłem rudy, mały i na dodatek Żyd(śmiech). W tym świecie panowałoby dobro.

 Chciał Pan w gruncie rzeczy reżyserować swoje życie, by mieć na nie wpływ…

Tak, chciałem mieć na nie wpływ.

Studia to bardzo ważny okres w życiu młodego człowieka zetknął się Pan z wieloma indywidualnościami. Kto w tamtym czasie był Pana mistrzem?

To się właściwie zmieniało. Na pierwszym roku był Jerzy Passendorfer, który nas szybko zagnał do pisania scenariuszy, bo już wtedy miał zamiar kręcić film o Janosiku. Podobno sporo naszych pomysłów weszło potem do tego filmu.

Na drugim roku naszym opiekunem był Stanisław Różewicz, na trzecim – Andrzej  Wajda, a na czwartym Janusz Morgenstern. Każdy przynosił ze sobą bagaż swoich doświadczeń, przeżyć i snów. Wajda, u którego odbyłem staż asystencki przy ”Popiołach”, był cudowny. Dzięki niemu wiedzieliśmy na przykład jak wywieść w pole cenzurę.

Już na początku studiów Stanisław Wohl polecił nam napisać na kartkach, jakie kino chcemy tworzyć za dziesięć lat. To miało być nasze credo artystyczne. Dokładnie pamiętam, co wówczas napisałem, a mianowicie, że fascynuje mnie los człowieka postawionego wobec wyborów, z których żaden nie jest dobry. Kiedy teraz patrzę w pewnej perspektywie na moje filmy, dostrzegam w nich tę myśl, którą wówczas zapisałem.

Wojciech Jerzy Has i Józef Krakowski podczas kręcenia "Lalki", fot. Filmoteka Narodowa

Kiedy ukończył Pan szkołę filmową, otrzymał stypendium do USA, ale ten wyjazd okazał się bardzo brzemienny. Kiedy bowiem już Pan znalazł się w Stanach – był rok 1968 – okazało  się, że odebrano Panu obywatelstwo i możliwość powrotu do Polski. Jak wyglądało Pańskie życie w tym momencie, gdy trzeba było zacząć wszystko od nowa?

Miałem wprawdzie w Stanach przyjaciół, m.in. Romka Polańskiego, który mi bardzo pomógł. I to w sposób bardzo mądry. Wszystko to jednak było rozciągnięte w czasie i trwało parę lat. Roman nie uległ namowom mojego ojca, który chciał, abym pracował z Polańskim, wiedząc, że taka zależność nie skończyłaby się niczym dobrym. Obiecał mi natomiast, że kiedy zacznę robić swój pierwszy niezależny film, wówczas przedstawi mnie szefom studiów filmowych. I tak się stało.

W tym czasie znalazła się ze mną na emigracji moja młodsza siostra, wtedy tuż przed maturą. Musiałem więc zacząć pracować, aby utrzymać ją, a wspomóc także ojca, który znalazł się bez pieniędzy we Frankfurcie. Miałem co prawda w Los Angeles rodzinę ze strony ojca, ale oni stosunkowo szybko umyli ręce. Myśmy byli już innymi emigrantami niż oni: lepiej wykształceni, wiedzieliśmy więcej o świecie, szybko nauczyliśmy się języka (zwłaszcza siostra). Kuzyn pomógł mi załatwić pracę w fabryce produkującej półki, znacznie oddalonej od miasta. Komunikacja była bardzo zła, więc nie mając samochodu musiałem liczyć na to, że podwiezie mnie właściciel. W rezultacie często sypałem na… półce w fabryce. Ale gdy się ma – jak ja wówczas – dwadzieścia jeden lat, jest się niezniszczalnym i najmądrzejszym.

Kiedy więc robiąc dobrą minę do złej gdy, naprawiłem zepsutą prasę hydrauliczną, awansowałem do roli kierowcy dużej ciężarówki. Było to duże wyzwanie, bo na początku nie miałem żadnego doświadczenia. Po opuszczeniu terenu fabryki, kiedy znikłem z pola widzenia szefa, zadzwoniłem do Marka Hłaski, który mieszkał wówczas w Hollywood i sporo drinkował. Upłynęło trochę czasu, zanim zrozumiałem jego instrukcje. Prowadziłem ciężarówkę przez trzy miesiące i nie zdarzył mi się żaden wypadek, nie dostałem żadnego mandatu. Bardzo się wtedy pociłem, ale funkcjonowałem (śmiech).

Na szczęście zmagał się Pan z tą materią dość krótko. Co było dalej?

W Los Angeles spotkałem dwóch ludzi, których poznałem w Warszawie: Henryka Warsa i Bronisława Kapera. Ojciec znał Warsa jeszcze z Armii Andresa, więc namówił mnie na spotkanie z nim. Okazał się bardzo serdeczny, ale niestety nie był w stanie mi pomóc. Skierował mnie do Bronka Kapera, który był wówczas jednym z szefów Akademii Filmowej i miał rozliczne znajomości. Ten jednak odmówił mi pomocy. Minęło sporo lat i stosunki między nami uległy poprawie, a nawet zawiązała się przyjaźń, ale na początku tak to wyglądało. Polański był w tym czasie w Londynie, a Krzysztof Komeda już nie żył.

Traf chciał, że na występy do Los Angeles przyjechała Ida Kamińska i kiedy poszedłem się z nią przywitać, zostałem przedstawiony siwemu, dystyngowanemu panu, mówiącemu piękną polszczyzną, którym okazał się wybitny przedwojenny reżyser – Józef Lejtes. Zaopiekował się mną i poznał z innymi reżyserami. Poza tym dopingował mnie do nauki i mimo zmęczenia, mobilizowałem się. W pewnym momencie dostałem się do Amerykańskiego Instytutu Filmowego, który – o czym mało kto wie – został zorganizowany przez prof. Stanisława Wohla, któremu trzy miesiące przed otwarciem uczelni skończyła się wiza, więc wrócił do Polski. Ściągnięto wtedy Franka Daniela z czeskiej szkoły filmowej i powstanie uczelni przypisano Czechom.

A. Krakowski, Łódź 4 Kultur

Jak wyglądały studia w Amerykańskim Instytucie Filmowym? Kto Pana Uczył? Podobno wśród wykładowców był także sam Alfred Hitchcock?

Spotkania z Hitchcockiem wyróżniały się spośród pozostałych zajęć. Milos Forman i John Cassavetes  unikali pomieszczeń, a ponieważ szkołę otaczał olbrzymi ogród, w nim odbywaliśmy zajęcia, siedząc pod drzewami. Hitchcock – przeciwnie, zdecydowanie wolał zamknięte pomieszczenia, a w dodatku zakazywał otwierania okiem albo drzwi balkonowych. Panowała absolutna cisza. Sam reżyser ubrany był zawsze w garnitur, do którego nosił krawat. Siadywał w wielkim fotelu i patrzył na nas bardzo przenikliwie i poważnie, podczas gdy myśmy truchleli. Co więcej, z szacunku dla niego ubieraliśmy się również lepiej niż zwykle, za wyjątkiem Davida Lyncha, który wszystko robił na opak. Na zajęcia z Hitchcockiem ubierał jeansy i słomkowy kapelusz i mistrz zawsze patrzył tylko na niego. Z kolei na zajęcia do  Cassavetesa i Formana przychodził ubrany w garnitur i znowu przyciągał wzrok.

Hitchcock zazwyczaj przynosił nam sceny, pochodzące głównie z jego programu telewizyjnego i przy okazji dawał świetne lekcje. Jedną z takim scen przygotowywał mój kolega Mike Murphy, który wszystko dokładnie poustawiał. Kiedy Hitchcock zapytał go, gdzie ustawi kamerę, wybrał miejsce twierdząc, że stamtąd będzie najlepiej widać. Na to mistrz bardzo się zdenerwował, nakrzyczał na Mike`a i wyrzucając mu, że nie ma żadnej wizji, kazał mu opuścić salę. W taki oto gwałtowny sposób nauczył nas, że filmu nie robi się dlatego, że coś dobrze widać. Reżyser musi dokonać wyboru i wiedzieć, czego chce. Mimo gwałtownego charakteru, miał zawsze na swoich zajęciach komplet słuchaczy. 

Pański wyjazd do Stanów, ze względu na jego okoliczności, przywiódł mi na myśl historię biblijnego Józefa, którego bracia sprzedali do Egiptu. Gdyby nie Pan, te książki, w których zawarł Pan historie Polaków – pionierów przemysłu filmowego, a także artystów, nie powstałyby. W którym momencie doszedł Pan do wniosku, że powinna powstać książka przybliżająca sylwetki ludzi o polskim rodowodzie, którzy stworzyli Hollywood?

Na początku przeżywaliśmy gniew, ból i mówiliśmy już tylko po angielsku, próbując odciąć się od polskich korzeni. Widzieliśmy przy tym domy Warsa i Lejtesa, gdzie pielęgnowało się język polski i czuło się dumę z faktu bycia Polakami. Zrozumiałem po pewnym czasie, że od tego nie można uciec. Nie ma łatwych emigracji. Moja siostra została programistką i świetnie sobie dawała radę, ja jednak byłem skazany na język, na inną mentalność i kulturę i było mi bardzo ciężko.

Bezpośrednią iskrą, która sprawiła, że podjąłem się napisania książek, był przyjazd Maćka Putowskiego – scenografa, który na polecenie Muzeum Kinematografii szukał w Stanach eksponatów na wystawę na stulecie kinematografii. Zapytał mnie o filmowców amerykańskich o polskich korzeniach. Kiedy zasypałem go nazwiskami, złapał się za głowę i stwierdził, że trzeba by zrobić o tym osobną wystawę. Ekspozycja ostatecznie nie powstała, ale zacząłem dojrzewać do napisania książki. Kiedy zacząłem szperać w poszukiwaniu informacji, zrozumiałem, że sam nie zdawałem sobie sprawy, jak wielka jest to skala.

Niektórych bohaterów swoich książek poznał Pan osobiście. Jacy byli prywatnie?

Niektórych rzeczywiście poznałem osobiście. Jacy byli? Każdy był inny, ale wszyscy mieli pasje kolekcjonerskie i konkurowali ze sobą o to, kto ma lepsze obrazy. Potrafili być uszczypliwi w stosunku do siebie, np. Billy Wilder dokuczał Otto Premingerowi, że nie kupuje obrazów, tylko nazwiska. Dla Wildera, który tryskał humorem, życie było jednym wielkim gagiem. Mieli też dla siebie dużo ciepła i pomagali sobie, gdy była taka potrzeba.

O niektórych bohaterach dowiadywałem się w niezwykłych okolicznościach. Tak było z Markiem M. Dintenfassem, który powinien był znaleźć się w pierwszym tomie – jako prawdziwy pionier, ale do materiałów o nim dotarłem znacznie później. Niezwykły człowiek, którego poznawanie sprawiło mi wiele satysfakcji, mimo że nie było osobiste. Tacy jak on i jemu podobni stworzyli pewną wizję świata i my dzisiaj żyjemy w ich snach.

Jest Pan nie tylko historykiem kina – odkrywcą jego polskich korzeni, ale także wykładowcą, scenarzystą i reżyserem. Pańska twórczość jest, niestety, w Polsce mało znana. Proszę wobec tego przybliżyć naszym czytelnikom problematykę Pańskich filmów.

Zawsze powtarzam, że jestem w Polsce najlepiej utrzymanym sekretem (śmiech).  Nie jestem ”tylko” filmowcem i nie znoszę szufladkowania. W gruncie rzeczy jestem humanistą: piszę, robię filmy, rysuję karykatury… Wszystko się u mnie zaczyna od idei, która sama sobie znajduje ujście. Czasami w formie książki, a kiedy indziej – filmu lub sztuki. Muszę też odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego chcę opowiedzieć tę właśnie historię. Zazwyczaj moje pobudki są głęboko humanistyczne: nie chcę, aby ktoś doświadczył czegoś, przed czym  pragnę go w pewien sposób przestrzec.

Filmem, który bardzo cenię i lubię, jest mój ostatni obraz – ”W poszukiwaniu Palladyna” (2009). Zrobiłem go z dwóch powodów. Po pierwsze, kiedy w czasie choroby żony znalazłem się w nowym otoczeniu nieznanych mi ludzi, doświadczyłem wiele serdeczności i opieki, za które chciałem swoim filmem podziękować. Po drugie, zauważyłem, że młodzi ludzie są wiecznie roznarzekani, a przy tym niecierpliwi i chętnie idą na gotowe. Zacząłem się zastanawiać, dlaczego tacy są – co myśmy im takiego przekazali. My, to znaczy pokolenie lat sześćdziesiątych – dzieci-kwiaty, które były narcyzami interesującymi się wyłącznie sobą i które rozbiły naturalną strukturę rodziny. Nikt młodemu pokoleniu nie powiedział: ”Przepraszam, to ja zawiniłem” i ja poprzez ten film chciałem to zrobić.

 Czym się Pan aktualnie zajmuje? Czy powstanie trzeci tom Pańskiej historii Hollywood?

Jestem w trakcie pisania. Dodam, że cały ten cykl książek będzie miał swoją wersję filmową. Każdemu z moich bohaterów poświęcę jeden odcinek serii filmów dokumentalnych. Zgromadziłem materiał na pięć książek – ponad pięćdziesiąt postaci i chciałbym wykorzystać zarówno materiały archiwalne, jak też inscenizacje i fotoanimacje. Zamierzam rozbudować ścieżkę dźwiękową i nagrać komentarz w siedmiu językach, co pozwoli mi dotrzeć do widzów na całym świecie. Ponadto planuję nakręcić film fabularny o Krzysztofie Komedzie, ponieważ do tej pory nikt nie powiedział prawdy o jego życiu. Znaliśmy się już w czasach dzieciństwa i przyjaźnili; byłem świadkiem jego wypadku i opiekowałem się wraz z innymi podczas jego pobytu w szpitalu. Czas odkłamać wszystkie powstałe wokół jego osoby mity.

Interesujące plany. Pozostaje mieć nadzieję, że zobaczymy te filmy w Polsce. Dziękuję za rozmowę.

Recenzję książki można znaleźć pod tym linkiem

Wywiad ukazał się 17 czerwca 2016 r. na portalu Kulturaonline.

poniedziałek, 2 września 2019

„Filmowe barwy Września” i wspomnienie o Aleksandrze Śląskiej - od 8 września w kinie Iluzjon

Filmy prezentujące historyczny moment wybuchu II wojny światowej z różnych perspektyw, czyli „Filmowe barwy Września”, a także przegląd obrazów z udziałem niezapomnianej Aleksandry Śląskiej w 30. rocznicę jej śmierci, zaprezentuje we wrześniu kino Iluzjon. 

"Wolne miasto", fot. Irena Netto ǀ Studio Filmowe „Tor”


Filmowe barwy Września   


Jeden filmowy przegląd i różne narracje Września ’39 roku. W ramach „Filmowych barw Września” kino Iluzjon pokaże polskie filmy, które z odmiennych perspektyw i w odmiennej poetyce prezentują ten szczególny moment polskiej i światowej historii. Na początek „Wolne miasto” (1958) - wojenny film Stanisława Różewicza, odwołując się do zdjęć archiwalnych, przedstawiający przebieg bohaterskiej obrony Poczty Gdańskiej, a następnie oniryczne „Szyfry” (1966) Wojciecha Jerzego Hasa. Reżyser po „Rękopisie znalezionym w Saragossie” powrócił do formy i tematu zawsze mu bliskiego – subtelnej analizy psychologicznej. Niedocenione dzieło, polemizujące z legendą szkoły polskiej, dzięki swojej formie obrazowania – realizmowi przeplatanemu symbolicznymi wizjami – sprawia, iż „Szyfry” są jednym z najoryginalniejszych filmów polskiej kinematografii.

Jako trzeci zaprezentowany zostanie wzbudzający kontrowersje „Hubal” (1973) Bohdana Poręby. To filmowy zapis ostatnich dziewięciu miesięcy życia majora Dobrzańskiego, który mimo klęski wrześniowej nie złożył broni i do maja 1940 roku dowodził Oddziałem Wydzielonym, walczącym z okupantem. Obraz Bohdana Poręby mitologizuje postać majora odrzucając tym samym spory historyków o racjonalność jego działania. Na koniec – I część komediowego tryptyku Tadeusza Chmielewskiego „Jak rozpętałem drugą wojnę światową” (1969) pt. „Ucieczka”.  Opowieść o losach obieżyświata Franka Dolasa przekonanego, że przypadkowym strzałem na granicy polsko-niemieckiej o świcie 1 września 1939 roku wywołał II wojnę światową to jedna z najbardziej docenionych polskich komedii. Doskonałe aktorstwo dopełnia misternie skonstruowany scenariusz, który posługując się ramą komedii pomyłek obśmiewa narodowe stereotypy.

Szczegółowy harmonogram pokazów:

8.09 g. 18.00 „Wolne miasto”, reż. Stanisław Różewicz, Polska 1958, 96 minut

15.09 g. 18.00 „Szyfry”, reż. Wojciech Jerzy Has, Polska 1966, 84 minuty

22.09 g. 18.30 „Hubal”, reż. Bohdan Poręba, Polska 1973, 126 minut

29.09 g. 19.00 „Jak rozpętałem drugą wojnę światową” (cz. I, Ucieczka), reż. Tadeusz Chmielewski, Polska 1969, 86 minut

Więcej: http://www.iluzjon.fn.org.pl/cykle/info/1075/filmowe-barwy-wrzesnia.html


Aleksandra Śląska – rocznica śmierci


"Pasażerka", fot. Florian Staszewski, Studio Filmowe "Kadr" 

Chłodna, majestatyczna blondynka, stworzona do ról zdecydowanych, władczych kobiet – pisze o niej Magda Sendecka. - Czasem jednak pod maską obojętności, którą noszą jej bohaterki, pulsują gorące uczucia: miłość, nienawiść czy gniew. W związku z przypadającą we wrześniu 30. rocznicą śmierci aktorki, kino Iluzjon zaprasza na przegląd filmów z jej udziałem.

Córka działacza politycznego, uczestnika III powstania śląskiego, Edmunda Wąsika, urodziła się w roku 1925 w Katowicach. Po ukończeniu Państwowej Wyższej Szkoły Aktorskiej grała w teatrach krakowskich, a następnie w warszawskim Teatrze Współczesnym i Ateneum. W filmie zadebiutowała drugoplanową, lecz ważną, wyrazistą rolą Oberaufseherin w „Ostatnim etapie” Wandy Jakubowskiej.

Kolejny wariant tej roli stworzyła po latach w niedokończonej „Pasażerce” Munka. Oba te filmy będzie można zobaczyć w ramach trwającego przez cały wrzesień przeglądu.

Nawet jeśli grała amantki, były to role dramatyczne: jak w „Piątce z ulicy Barskiej” Forda, gdzie pokazała pełnię swojego talentu, wiarygodnie oddając ewolucję emocjonalną Hanki, czy w „Pętli” Hasa, jako narzeczona Kuby, pogrążającego się w nałogu alkoholowym. „Pętlę” oraz „Czarną suknię” w reż. Janusza Majewskiego, jeden z pierwszych pełnometrażowych filmów tego reżysera, także przypomni Iluzjon.  

Aleksandra Śląska w kostiumie historycznym, w dramatach okupacyjnych i w kameralnych współczesnych historiach (jak w „Spotkaniu w Bajce” Jana Rybkowskiego, gdzie partnerowali jej Gustaw Holoubek i Andrzej Łapicki) malowała postaci skomplikowane, bogate wewnętrznie, niejednoznaczne. W pamięci telewidzów zostanie jej fenomenalny dubbing Glendy Jackson w roli Elżbiety, królowej Anglii, w serialu BBC. Wystąpiła też w trzydziestu kilku spektaklach Teatru Telewizji. Laureatka licznych nagród za role teatralne i filmowe oraz odznaczeń państwowych. Wykładowczyni warszawskiej PWST. Żona dyrektora teatru Ateneum Janusza Warmińskiego. Zmarła 18 września 1989 roku w Warszawie.

Szczegółowy harmonogram pokazów:

8.09 g. 16.00 „Pasażerka”, reż. Andrzej Munk, Witold Lesiewicz, Polska 1963, 62 minuty

15.09 g. 16.00 „Pętla”, reż. Wojciech Jerzy Has, Polska 1957, 101 minut

22.09 g. 16.00 „Ostatni etap”, reż. Wanda Jakubowska, Polska 1947, 110 minut

29.09 g. 18.00 „Czarna suknia”, reż. Janusz Majewski, Polska 1967, 45 minut

Więcej: http://www.iluzjon.fn.org.pl/cykle/info/1076/aleksandra-slaska-rocznica-smierci.html

informacja prasowa

poniedziałek, 29 kwietnia 2019

Przegląd filmów „Polskim Okiem – Jerzy Wójcik” od 9 maja w Kinie Iluzjon

„Potop”, „Krwawa bajka”, „Eroica”, „Samson”, „Nikt nie woła”, „Popiół i diament”, „Ryś”, i „Faraon” – autorem zdjęć do tych filmów był Jerzy Wójcik i te właśnie tytuły będzie można zobaczyć w warszawskim kinie Iluzjon podczas trwającego cały miesiąc przeglądu poświęconego zmarłemu niedawno operatorowi. Już 9 maja cykl otworzy „Potop Redivivus” – cyfrowo zrekonstruowana i skrócona, pod artystycznym nadzorem twórców, wersja monumentalnego dzieła Jerzego Hoffmana.

Jerzy Wójcik, fot. Jerzy Troszczyński, Fototeka FINA

Zmarłego 4 kwietnia Jerzego Wójcika (1930-2019), absolwenta Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej w Łodzi (1955), nazywano „filozofem kamery”. Prezentowane w ramach przeglądu filmy ukażą wszechstronność jego talentu. Będą wśród nich dzieła z kanonu polskiej szkoły filmowej, której Wójcik był jednym z czołowych operatorów, ale i mniej znane („Samson” Andrzeja Wajdy, „Ryś” Stanisława Różewicza, jugosłowiańska „Krwawa bajka” Branimira Tori Jankovicia).

Zwykle, kiedy mówimy o autorze zdjęć filmowych, że był czy jest wybitnie utalentowany, mamy na myśli głównie jego umiejętność idealnego dostosowania obrazu w dziele filmowym do scenariusza, tak by obraz nie stał się sztuką dla sztuki. Wybitność Jerzego Wójcika (…) odpowiadała tej charakterystyce, ale zarazem wykraczała poza jej ramy. Wójcik odcisnął na warstwie wizualnej filmów ze swego dorobku znak szczególny: wniósł do niej – jak po nim wielu jego uczniów – pierwiastek intelektualny. Dla Wójcika – erudyty imponującego wiedzą o historii i teorii sztuki, literatury, kina – światło, kolor, przestrzeń, materia były narzędziami interpretacji filmowanej rzeczywistości, budowania metafory, odsyłania widza poprzez to, co namacalne w obrazie filmowym, do tego, co w nim duchowe ­– mówił o Jerzym Wójciku filmoznawca i krytyk filmowy, Andrzej Bukowiecki. 

Przegląd „Polskim Okiem – Jerzy Wójcik” otworzą i zamkną filmy widowiskowe – „PotopJerzego Hoffmana w szczególnej wersji „Potop Redivivus” i „Faraon” Jerzego Kawalerowicza, wyjątkowe w twórczości Wójcika, jednak doskonale obrazujące jego refleksyjne podeście do pracy operatora i kina.

 „Potop Redivivus”, czyli „Potop odrodzony”, to szczególny projekt Filmoteki Narodowej-Instytutu Audiowizualnego, którego celem było przybliżenie jednego z najznakomitszych dzieł polskiej kinematografii współczesnej publiczności. W pełni cyfrowo zrekonstruowany materiał filmowy posłużył stworzeniu obrazu znacznie krótszego, będącego swoistą kondensacją monumentalnego dzieła. Pieczołowicie odrestaurowany i na nowo zmontowany pod nadzorem artystycznym reżysera – Jerzego Hoffmana i autora zdjęć – Jerzego Wójcika, film został skrócony z ponad pięciu do trzech godzin. Montażu dokonał współpracownik Jerzego Hoffmana przy „Ogniem i mieczem” i „1920 Bitwa Warszawska”Marcin Kot Bastkowski.

Szczegółowy program przeglądu:


9.05 g. 18.00 POTOP REDIVIVUS, reż. Jerzy Hoffman, Polska 1974, 315 minut

20.05 g. 19.00 SAMSON, reż. Andrzej Wajda, Polska 1961, 117 minut

23.05 g. 20.00 NIKT NIE WOŁA, reż. Kazimierz Kutz, Polska 1960, 88 minut


24.05 g. 20.00 POPIÓŁ I DIAMENT, reż. Andrzej Wajda, Polska 1958, 110 minut


28.05 g. 18.00 EROICA. SYMFONIA BOHATERSKA W DWÓCH CZĘŚCIACH, reż. Andrzej Munk, Polska 1957, 78 minut

28.05 g. 20.00 RYŚ, reż. Stanisław Różewicz, Polska 1981, 82 minuty


29.05 g. 19.00 FARAON, reż. Jerzy Kawalerowicz, Polska 1966, 180 minut

31.05 g. 18.00 KRWAWA BAJKA (Krvava bajka), reż. Branimir Tori Janković, Jugosławia 1969, 88 minut



Więcej informacji: http://www.iluzjon.fn.org.pl/cykle/info/1036/polskim-okiem-jerzy-wojcik.html

informacja prasowa

piątek, 21 września 2018

Piątek, 21 września 2018 roku, na 43. FPFF

W przeddzień finałowych rozstrzygnięć na 43. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych widzowie nadal mogą oglądać większość filmów z Konkursu Głównego.


Uroczyste pokazy na Dużej Scenie Teatru Muzycznego, połączone ze spotkaniami z twórcami, to w piątek, 21 września: o godzinie 10.00 „Pewnego razu w listopadzie” Andrzeja Jakimowskiego, o godzinie 12.30 „Twarz” Małgorzaty Szumowskiej, o godzinie 15.30Jak pies z kotem” Janusza Kondratiuka, a godzinie 18.00 w „Eter” Krzysztofa Zanussiego. Pokazy prasowe w sali Warszawa Gdyńskiego Centrum Filmowego rozpoczynają się o godzinie 9.30 filmem Janusza Kondratiuka. Widzowie uczestniczący w pokazach festiwalowych w Multikinie również mogą spotkać się z twórcami. Będzie tak po seansie „Zabawy zabawy” Kingi Dębskiej o godzinie 16.00, a następnie „Twarzy” Małgorzaty Szumowskiej o godzinie 19.30. Oba pokazy w sali nr 2.

Sanatorium pod Klepsydrą, reż. Wojciech Jerzy Fas, fot. Filmoteka Narodowa

W ramach sekcji Czysta Klasyka 21 września o godzinie 11.00 zapraszamy na film „Sanatorium pod Klepsydrą” w reżyserii Wojciecha Jerzego Hasa. Po seansie w sali Goplana Gdyńskiego Centrum Filmowego będzie można spotkać się z operatorem zdjęć, Witoldem Sobocińskim. W tym samym miejscu o 14.30 zaprezentujemy jeden z wybitnych filmów kina moralnego niepokoju, „Bartwy ochronne” Krzysztofa Zanussiego. Reżyser weźmie udział spotkaniu po filmie. Festiwal jest okazją, by na kinowym ekranie obejrzeć także inne znakomite polskie filmy, odnowione cyfrowo. W sali Goplana w piątek pokażemy również „Panny z Wilka” Andrzeja Wajdy i „Eroicę” Andrzeja Munka, o godzinie 17.30 i 22.45. Obok, w kameralnej Sali Morskie Oko, na godzinę 13.15 zaplanowaliśmy Pokaz Specjalny In Memoriam filmów w reżyserii Antoniego Krauze: „Meta” i „Monidło”.

Monidło, reż. Antoni Krauze
Sekcja Polonica w piątek to aż cztery projekcje w gdyńskim Multikinie. O godzinie 12.30 zapraszamy na „Szron” w reżyserii Sharunasa Bartasa oraz spotkanie po filmie, w którym udział weźmie Andrzej Chyra. O godzinie 18.00 z kolei zapraszamy na „W cieniu drzewa” Hafsteinna Gunnara Sigurdsonna. Filmy te można zobaczyć w Multikinie. Zapraszamy również na film „Żniwa” Etienne Kallosa, który wyświetlimy o godzinie 17.00. O godzinie 20.00, w tej samej sali, zaprezentujemy też „Kawki na drodze” w reżyserii Olmo Omerzu. Po filmie zapraszamy na spotkanie z Natalią Grzegorzek, producentką filmową.

Westerplatte, reż Stanisław Różewicz

W ramach historycznej sekcji 100 Lat Niepodległości w piątek zapraszamy do Konsulatu Kultury na bezpłatny pokaz filmu Stanisława Różewicza z 1967 roku „Westerplatte”, uznanego przez krytyków za jeden z najwybitniejszych rodzimych filmów o wojnie. Pokaz rozpocznie się w samo południe. Do tego samego miejsca warto też wybrać się na pokazy filmów z Konkursu Inne Spojrzenie: „53 wojny” Ewy Bukowskiej, „Moja polska dziewczyna” Ewy Banaszkiewicz i Mateusza Dymka, „Nina” Olgi Chajdas oraz „Okna, okna” Wojciecha Solarza. Z kolei „Monument” Jagody Szelc pokażemy przed południem w Multikinie, a „Dzień czekolady” Jacka Piotra Bławuta w sali Goplana GCF.

Siedmiu Żydów z mojej klasy, reż. Marcel Łoziński

Dwa dokumenty, „Dworzec Gdański” Marii Zmarz-Koczanowicz oraz „Siedmiu Żydów z mojej klasy” Marcela Łozińskiego, pokażemy w jednym bloku filmowym o godzinie 14.00 w Multikinie w sali nr 4. Seans oraz spotkanie z reżyserami obu filmów to kolejna odsłona festiwalowej sekcji specjalnej Pół wieku po Marcu. Przed nami również ostatnie pokazy filmów nagrodzonych w tegorocznej edycji Krakowskiego Festiwalu Filmowego. O godzinie 16.00 w Multikinie w sali nr 8 pokażemy blok krótkich metraży. „III” Marty Pajek (Srebrny Lajkonik dla reżysera najlepszego filmu animowanego), „Miłość bezwarunkowa” Rafała Łysaka ( Złoty Lajkonik dla reżysera najlepszego filmu) oraz „Siostry” Michała Hytrosia (Srebrny Smok dla reżysera najlepszego filmu dokumentalnego). W piątek zamykamy także krótki przegląd Skarbów Kina Przedwojennego i ponowne spotkanie z Polą Negri. „Bestię”, najstarszy i jedyny zachowany film z polskiego okresu kariery Apolonii Chałupiec, pokażemy o godzinie 21.00 w sali Goplana GCF.

Dopełnieniem filmowego programu dnia jest wieczorny plener filmowy na Placu Grunwaldzkim. O godzinie 20.00 pokażemy nagrodzony Złotymi Lwami przed dwoma laty debiutancki film Jana P. MatuszyńskiegoOstatnia rodzina”.

Festiwalowy piątek to drugi dzień spotkań pod szyldem Gdynia Industry, odbywających się na Scenie Kameralnej Teatru Muzycznego. W południe sekcję skierowaną do twórców, producentów, profesjonalistów branży filmowej oraz studentów szkół filmowych otworzy Konferencja „Kobiety Filmu 50/50 w 2020”. Uczestniczki i uczestnicy spotkania poświęconego kwestiom parytetu w środowisku filmowym będą wskazywać rozwiązań, które umożliwią zwiększenie roli kobiet w kinematografii. Na godzinę 15.00 Warsaw Kids Film Forum zaprasza do dyskusji o potencjalne sprzedażowym oraz dystrybucyjnym produkcji dziecięcych i familijnych. Następny punkt Gdynia Industry dedykowany jest Stowarzyszeniu Polskich Producentów Animacji. Z kolei o 16.30 za spotkanie pod hasłem „Szukamy nowego Munka” zaprasza Studio Munka, które w tym roku obchodzi swoje 10-lecie. Wstęp na wszystkie spotkania w ramach Gdynia Industry jest wolny, wyłącznie za okazaniem akredytacji festiwalowej.

Po raz pierwszy podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych odbędzie się debata „Twarzą w twarz”. Jej bohaterem będzie Radosław Śmigulski, Dyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Podczas spotkania wykorzystane zostaną wybrane pytania, które uczestnicy Festiwalu mogli nagrywać w ostatnich dniach w specjalnym punkcie w Teatrze Muzycznym. Rozmowę poprowadzą Agnieszka Szydłowska i Max Cegielski, zapraszając też do zadawania kolejnych pytań osoby zgromadzone na sali. Udział w debacie, która odbędzie się o godzinie 14.00 w Hotelu Mercure Gdynia Centrum (sala Omega), może wziąć każdy uczestnik festiwalu posiadający akredytację branżową lub medialną. Obowiązują rezerwacje.

Dwie godziny później, również w Hotelu Mercure (sala Tango), odbędzie się otwarte posiedzenie Rady Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Członkowie Rady chcą wsłuchać się w głosy różnych środowisk w kinematografii, rozeznać obszary, które nie są w działalności PISF zaadresowane lub w których Instytut mógłby działać lepiej. Pierwsze Otwarte Posiedzenie Rady na Festiwalu w Gdyni będzie służyło również wstępnemu podsumowaniu dotychczasowych konsultacji w sprawie PO 2019.

Program na piątkowe festiwalowe popołudnie to również trzy promocje książek w Galerii Gdyńskiego centrum Filmowego. O godzinie 15.00 Joanna Kos-Krauze i Aleksandra Pawlicka opowiedzą o książce „Jest życie po końcu świata”. O 16.30 spotkanie poświęcone będzie książce „Opowieści filmowe” TomaszaBrzozowskiego i Michała Komara. Z kolei na godzinę 18.00 zapraszamy na spotkanie z tomem „Faraon. Rozmowy o filmie” pod redakcją Seweryna Kuśmierczyka.

Kulminacyjnym wydarzeniem Festiwalu w piątek będzie Młoda Gala, która rozpocznie się o godzinie 19.00 w Teatrze Muzycznym na Scenie Nowej. Publiczność pozna werdykt Jury Konkursu Filmów Krótkometrażowych, które w tym roku pracuje w składzie: Maria Sadowska, Norah McGettigan i Leszek Starzyński. Poznamy laureatów Nagrody im. Lucjana Bokińca za Najlepszy Film w KFK, Nagrody Specjalnej oraz innych nagród. Po zakończeniu Młodej Gali na Scenie Nowej ze swoim recitalem wystąpi Leszek Możdżer. Zarówno na Galę, jak i na koncert obowiązują osobne zaproszenia.

Szczegółowe informacje o filmach i wydarzeniach festiwalowych są dostępne na stronie www.festiwalgdynia.pl w sekcji: PROGRAM.

inffo

środa, 18 marca 2026

Dwójka na miejscu z Wrocławia

 Program 2 Polskiego Radia zaprasza na specjalną audycję „Dwójka na miejscu” z Wrocławia. W sobotę, 21 marca wydanie poświęcone będzie jubileuszowi 65-lecia miesięcznika „Odra”. Zapraszają Monika Zając i Małgorzata Szymankiewicz.

21 marca, w specjalnym wydaniu „Dwójki na miejscu" z Wrocławia będzie można usłyszeć archiwalia, które opowiadają o przeszłości „Odry”, czyli pisma kulturalno-społecznego, które od kilku dekad jest ważnym forum debat, miejscem dyskusji i polemik z udziałem najwybitniejszych krajowych i zagranicznych badaczy, pisarzy, artystów i publicystów. Dziennikarki Programu 2 Polskiego Radia porozmawiają m. in. o tym, jakie znaczenie dla współczesnych twórców i czytelników ma dziś „Odra", której pierwszy numer ukazał się 65 lat temu, w marcu 1961 roku. 

To na jego łamach swoje wiersze, opowiadania, reportaże i teksty filozoficzne publikowali najważniejsi twórcy powojennej Polski: wrocławianie Jerzy Grotowski, Tadeusz Różewicz, Urszula Kozioł, a także Stanisław Lem, Wisława Szymborska, Czesław Miłosz, Zbigniew Herbert, Gustaw Herling-Grudziński, Ryszard Kapuściński, Hanna Krall, Józef Hen i Jarosław Marek Rymkiewicz.

informacja prasowa

Turniej Poetycki „O Różę Różewicza”

Instytut im. Jerzego Grotowskiego zaprasza do udziału w Turnieju Poetyckim „O Różę Różewicza”, organizowanym w roku 105-lecia urodzin i 12. ...

Popularne posty