Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Philippe Jaroussky, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Philippe Jaroussky, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 lipca 2019

Philippe Jaroussky na finał ICE Classic 2019

Na Facebooku ma sto tysięcy polubień, jego wykonanie Filiae maestae Jerusalem Antonia Vivaldiego uzyskało ponad sześć milionów wyświetleń na YouTube, niemal każda jego płyta – od Un concert pour Mazarin po wydaną w tym roku Ombra mai fu – stała się bestsellerem. Philippe Jaroussky, bodaj najsłynniejszy kontratenor świata, znów wystąpi w Krakowie, gdzie w 2005 roku po raz pierwszy zaśpiewał przed polską publicznością. Jaroussky wraz ze swoim Ensemble Artaserse zakończy 3 lipca tegoroczną edycję cyklu gwiazdorskich koncertów ICE Classic.

Philippe'a Jaroussky, fot. materiały organizatorów

Kariera Philippe'a Jaroussky'ego to spełnienie snów wielu adeptów sztuki muzycznej. Miał 21 lat, gdy zadebiutował jako śpiewak (wcześniej uczył się gry na skrzypcach i fortepianie). Było to w 1999 roku na letnim festiwalu w Royaumont. Śpiewał wówczas zaledwie od czterech lat; instrumenty porzucił, gdyż zafascynował go głos Fabrice'a di Falco, zwanego kreolskim Farinellim. Udało się – Jaroussky został dostrzeżony i niebawem podpisał kontrakt z firmą Virgin Classics.

Tak rozpoczął się jego wielki pochód do sławy. Nagrał kilkanaście albumów solowych z muzyką Antonia Vivaldiego, George’a Friderica Handla, Georga Philippa Telemanna czy Jana Sebastiana Bacha. Dokonywał odkryć, jak w przypadku zapomnianych arii Johanna Christiana Bacha, a także efektownie przekraczał granice gatunkowe z Christiną Pluhar i jej zespołem L'Arpeggiata. Wystąpił w wielu operach barokowych – od sławnego Orfeusza Monteverdiego po dzieła współcześnie nieznane, jak Artaserse Leonarda Vinciego. To ostatnie dało nazwę zespołowi, który od 17 lat towarzyszy śpiewakowi na scenach całego świata.

Jaroussky nie boi się również wychodzenia poza ramy muzyki dawnej. Eksplorował muzykę francuską z czasów belle époque na płycie Opium (Erato 2009). W 2016 roku wziął udział w premierowym spektaklu współczesnej opery Kaiji Saariaho Only the Sound Remains. W tym samym roku wystąpił w Royal Albert Hall na koncercie upamiętniającym zmarłego Davida Bowie, gdzie wykonał piosenkę Always Crashing in the Same Car oraz pojawił się na scenie u boku Amandy Palmer, Marca Almonda i Conora O'Briena.

W Polsce Jaroussky występował kilkanaście razy, między innymi w Pszczynie, Katowicach, Łodzi, Poznaniu, Warszawie i we Wrocławiu. Artysta często powraca do Krakowa. Brał udział we flagowych festiwalach królewskiego miasta poświęconych muzyce dawnej – Misteria Paschalia oraz Opera Rara. Ostatnim razem w Polsce wystąpił w 2017 roku w siedzibie Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach. Jest uwielbiany przez naszą publiczność. Bilety na jego koncert w Filharmonii Łódzkiej w 2012 roku rozeszły się w... trzy godziny.

On nie jest kustoszem historii. Przeszłość traktuje z szacunkiem, ale bohaterów starych oper obdarza współczesnymi emocjami. Dlatego to, o czym śpiewa, staje się bliskie publiczności – tłumaczył fenomen Jaroussky'ego Jacek Marczyński, recenzując na łamach „Rzeczpospolitej” występ francuskiego kontratenora podczas festiwalu Vratislavia Cantans. Z kolei francuski magazyn „La Terrasse” pisał, że to śpiewak o anielskim głosie i diabelskiej wirtuozerii.

Już 3 lipca Philippe Jaroussky wystąpi w Centrum Kongresowym ICE Kraków. Swoim recitalem zamknie cykl ICE Classic 2019. To już drugi artysta (pierwszym był Philippe Herreweghe) specjalizujący się w wykonawstwie muzyki dawnej, który wystąpi w tej prestiżowej serii koncertów. Wraz z Ensemble Artaserse zaprezentuje program, na który złożą się arie oraz sinfonie z oper Francesca Cavallego.

Dla KBF Mateusz Ciupka, autor bloga „Szafa melomana”

informacja prasowa

poniedziałek, 19 marca 2018

51. Festiwal Wratislavia Cantans zakończony! /relacja z festiwalu/

“Pasją wg św. Mateusza” J.S. Bacha zakończyła się kolejna edycja wrocławskiego święta melomanów Wratislavia Cantans. Zapraszam do lektury pofestiwalowych wrażeń.

51. edycji festiwalu  przyświecało optymistyczne motto ”Europa Cantans” – jakby na przekór temu, co obserwujemy na co dzień, przez kilkanaście dni Wrocław (i wybrane miejscowości Dolnego Śląska) stał się muzycznym sercem Europy. Wystąpili znakomici artyści, począwszy od Andrzeja Boreyko – rosyjskiego dyrygenta o polskich korzeniach, który obecnie jest dyrygentem międzynarodowym, a kończąc na Angliku sir Johnie Eliocie Gardinerze, który wraz z English Baroque Solist, Monteverdi Choir i Chórem Chłopięcym NFM zaprezentował na festiwalu najwybitniejszy utwór niemieckiego kantora: ”Pasję według św. Mateusza”. Jeśli dodamy do tego innych wybitnych wykonawców: z Włoch (Alessandro De Marchi , G. Antonini z Il Giardino Harmonico, Giovanni Solima), Czech (Václav Luks Collegium 1704),  Francji (Pilippe  Jaroussky z Ensemble Artaserse), Belgii (Vox Luminis), Hiszpanii (Jordi Savall z zespołem), że nie wspomnę o wykonawcach polskich, związanych z NFM, a także liczną międzynarodową publiczność – to nie ulega wątpliwości, iż owa przewodnia myśl o Europie różnorodnej i  śpiewającej nie była jedynie pustym hasłem.

Wysłuchałam większości koncertów, ale przypomnę te, które na dłużej pozostały w pamięci.



Bach i jeszcze raz Bach



Wśród kompozytorów najczęściej prezentowanych na festiwalu był Johann Sebastian Bachi jego muzykalna rodzina. Wysłuchaliśmy dwóch Pasji: Janowej i Mateuszowej, kantaty ”Selig ist der Mann” oraz ”Jesu, meine Freunde”, ponadto zaś kompozycji jego przodków (dziadka Johanna, braci: Johanna Michaela i Johanna Christopha) oraz synów (Wilhelma Friedemanna i Carla Philippa Emanuela Bacha). Dzięki takiemu zestawieniu można było zobaczyć w Janie Sebastianie najdoskonalszego kontynuatora pewnej tradycji, a zarazem niedoścignionego geniusza, którego pozycji nie zagroził żaden inny kompozytor, nawet tak utalentowany i doceniony jak Carl Philipp Emanuel czy inni mistrzowie: J. Haydn, C. Ph. Telemann, także obecni w programie festiwalu.

Koncert `Dynastia Bachów`, Vox Luminis
Słuchając nieco monotonnych i niezbyt błyskotliwych interpretacji utworów rodziny Bachów podczas koncertu ”Dynastia Bachów – 150 lat tradycji motetowej”, w wykonaniu zespołu Vox Lumnis pod kierownictwem Lionela Meuniera – skądinąd zasłużonego w wykonawstwie muzyki wokalnej XVI-XVIII wieku, ciągle miałam w pamięci inny koncert, z niedawnego festiwalu Forum Musicum. Doświadczyłam wtedy prawdziwej wirtuozerii śpiewu podczas występu niemieckiego zespołu Vox Nostra. Belgowie się do nich po prostu nie umywali, ale… Ale kiedy w pewnym momencie usłyszałam znajome ”Jesu, meine Freunde” lipskiego Kantora, oddałam się delektowaniu tej pięknej muzyki. Brzmienie tego chorałowego motetu, jego harmonia i ozdobny muzyczny kształt dały również muzykom jakiś rodzaj natchnienia, toteż pointa tego koncertu przyćmiła wszystko inne.

Koncert Synowie i ojcowie, dyr. Giovanni Antonini, Lydia Teusher/fot. S. Przerwa
O ile występ zespołu Vox Nostra nie dał mi pełnej satysfakcji, o tyle przyniosło ją wykonanie utworów synów Johanna Sebastiana: Wilhelma Friedemanna i Carla Philippa Emanuela oraz samego Jana Sebastiana, a to za sprawą wirtuozowskiej gry zespołu Giovanniego Antoniniego – Il Guardino Armonico, w szczególności skrzypka Stefano Barneschiego, no i samego Maestro, znakomicie i z wielkim temperamentem prawdziwego pasjonata oraz sobie tylko właściwym humorem, grającego na flecie. Jednak i podczas tego wieczoru koncert zatytułowany ”Ojcowie i synowie” miał swoją kulminację w kantacie Jana Sebastiana Bacha ”Selig ist der Mann” (”Błogosławiony mąż”). Dialog duszy (sopran) z Jezusem (bas), w którym mowa o tęsknocie i cierpieniu, przemienionym pod wpływem pocieszenia w radość bliskiego spotkania, został przepięknie zaśpiewany przez Lydię Teuscher i Benoita Arnoulda. Szczególnie poruszające były arie sopranu – niezwykle liryczne, oddające wszystkie niuanse uczuć – od skargi i prośby, po radość. Mistrzyni!

The-English-Baroque-Solists-The-Monteverdi-Choir-Sir-John-Eliot-Gardiner
Podczas 51. Wratislavii Cantans mieliśmy również okazję do wysłuchania obu Pasji Jana Sebastiana. Najpierw podczas koncertu ”I Ty musisz cierpieć”, kiedy to Andreas Spering – niemiecki dyrygent i cymbalista, specjalizujący się w wykonawstwie muzyki dawnej, poprowadził solistów, Chór NFM oraz orkiestrę B`Rock , wykonując ”Pasję wg św. Jana” oraz towarzyszące jej współczesne utwory: ”L`Apocalipse Arabe” Samira Odeh-Tamimi oraz ”Thou Must Suffer” (proloque-epiloque) Annalies Van Parys. Eksperyment zderzenia wielkiego dzieła religijnego, który stworzył głęboko wierzący kompozytor, z utworami pełnymi pytań i zwątpienia, z obrazami rozpadającego się świata – nie był, jak sądzę – szczęśliwy. Po pierwsze dlatego, że przy takim arcydziele każdy utwór wypada blado, po drugie zaś dodatkowe utwory dowodziły, że współczesny świat, pozbawiony Boga, zmierza donikąd. W takim razie po co wykonywać Bacha, jeśli uważa się jego przesłanie za anachroniczne… Poza wszystkim samo wykonawstwo także nie było porywające. Nie było też odpowiedniej atmosfery. Pozostaje otwartym pytanie, czy utwory religijne, takie jak Pasje J.S. Bacha, nie należałoby jednak wykonywać w kościołach. Dotyczy to obu Pasji. Tak się składa, że przed laty, w 2005 roku, słuchałam Pasji Mateuszowej w Kościele św. Tomasza w Lipsku. Wykonywał ją sir John Eliot Gardiner z zespołem English Baroque Soloists. Śpiewali zupełnie inni soliści, a Ewangelistę – tenor może nie tak wybitny jak Mark Padmore: Christoph Genz. A jednak było to niepowtarzalne przeżycie i myślę, że sam fakt, iż oto znajdujemy się w miejscu szczególnym – w kościele, w którym pracował sam Jan Sebastian, było zarówno dla wykonawców, ja i dla słuchaczy niezmiernie ważne. Mimo upływu lat i wielu różnych wykonań, tę Pasję zachowałam w pamięci jako piękne przeżycie nie tylko muzyczne, ale i duchowe. Na wrocławskim koncercie, mimo obecności tego samego dyrygenta, już tak nie było.

A jeżeli nie Bach, to kto?


Spośród koncertów 51. Wratislavii nie mogę jeszcze nie wspomnieć o trzech co najmniej, były to bowiem wykonania wybitne. Dodam, że nie był to Bach. Potrafię docenić także innych kompozytorów, bo dzięki częstej obecności w Narodowym Forum Muzyki rozwinęłam swoje muzyczne horyzonty.


G. Antonini i Kammerorchester Basel, Dziewiąta Beethovena
Do wydarzeń tegorocznego festiwalu zaliczyłabym z pewnością znakomite wykonanie IX Symfonii Ludwiga van Beethovena. I znowu nie zawiódł Maestro Antonini, który poprowadził Chór NFM (znakomity!) oraz Kammerorchester Basel. Mogłoby się wydawać, że utwór słyszany wielokrotnie nikogo nie porwie i będzie po prostu kolejnym poprawnym wykonaniem, a jednak ten, kto tak sądził, miał okazję szczęśliwie się rozczarować. Maestro wydobył z Dziewiątej jej niezwykłą urodę i nietypową kompozycję – od dynamicznego, ”gniewnego” początku, poprzez nieco taneczną część drugą, łagodną trzecią – do wspaniałego, porywającego finału, w którym dźwięki muzyki, potężny chór i pojedyncze ludzkie głosy splatają się ze sobą, zmierzając do apogeum. I jakie tempo, co za ekspresja! Owacja na stojąco wskazywała, że wszyscy zostali ”porwani lotem”.

Philippe Jaroussky  i Ensemble Artaserse, koncert `W królestwie Miłości i Duszy`
Cały amfiteatr porwał także występ francuskiego kontratenora Philippe`a Jaroussky`ego. Artyście towarzyszył Enseble Artaserse, z którym współpracuje od 2002 roku i który specjalizuje się w muzyce barokowej. Pod szyldem ”W królestwie Miłości i Duszy” muzycy zaprezentowali rozmaitych kompozytorów włoskich XVII wieku, m.in. Francesco Cavalli, Louigi Rossi, Claudio Monteverdiego. Jaroussky zdobył festiwalową publiczność przebojem, sam wyglądał na zaskoczonego, gdy zrobiono mu dziką owację. Bisował bodaj trzykrotnie. Zdecydowanie blado wypadł na początku – jego głos niknął ”przygnieciony” muzyką instrumentalną. Zdecydowanie najlepszy był w utworach lirycznych – to zawsze była jego mocna strona. ”Lament Orfeusza” Louigi Rossiego czy arie z opery  ”Ormindo” Cavallego były prawdziwie piękne: liryczne i dramatyczne zarazem. Wspaniały był także towarzyszący mu na cytrze Marco Horwat – prawdziwy wirtuoz i także gwiazda tego wieczoru. Koncert, mimo słabszych momentów, był ze wszech miar udany. Myślę, że po takim przyjęciu Jaroussky, który do pierwszej w nocy podpisywał po koncercie swoje płyty, wkrótce znowu nas odwiedzi, skoro ma tutaj tylu entuzjastycznych fanów.

V. Luks z zespołem podczas Wratislavia Cantans
Na koniec nie mogę nie wspomnieć występu znakomitego zespołu Václava Luksa Collegium Vocale 1704 i orkiestry barokowej Collegium 1704. W programie wieczoru znalazły się kompozycje Claudio Monteverdiego (m.in. Dixit Dominus, Beatus Vir, Gloria in excelsis Deo) oraz Missa Salsburgensis Heinricha Ignaza von Bibera. Po występie tego zespołu w 2014 roku, dzięki któremu odkryłam niezwykłe piękno kompozycji czeskiego Bacha – Jana Dismasa Zelenki, spodziewałam się czegoś równie znakomitego. I nie zawiodłam się. Kompozycje Monteverdiego zabrzmiały pięknie! Szczególnie pozostały w pamięci psalmy, w których pojedyncze głosy przeplatają się z partiami chóru i muzyką instrumentalną. Najpiękniej brzmiały podwójne soprany, z partią skrzypiec. Ale równie wspaniale zabrzmiał chór sześciu sopranów w „Nieszporach…”.

Msza Salsburska” Bibera - bardzo podniosła i patetyczna. Luks umieścił parzyście swoich trębaczy oraz kotły na balkonach, co sprawiło, że muzyka zabrzmiała tak, jak była prawdopodobnie wykonywana w czasach kompozytora. W pamięci pozostanie nietypowy, charakterystyczny dla Bibera końcowy ”Benedictus” oraz ”Agnus Dei”…


V. Luks z zespołem Collegium Vocale 1704

Tegoroczny festiwal Wratislavia Cantans trwał dłużej niż zazwyczaj, a to za sprawą Europejskiej stolicy Kultury i zgromadził ogromną publiczność. Bez wątpienia nadal się pięknie rozwija pod dyrekcją Giovanniego Antoniego.


John Eliot Gardiner przemawia przed NFM/fot. B. Lekarczyk-Cisek
Na koniec warto wspomnieć, iż przed Narodowym Forum Muzyki została wmurowana tablica, poświęcona sir Johnowi Eliotowi Gardinerowi. Przyjmując ten dar, Maestro żartobliwie wspomniał o problemach z aprowizacją podczas swojej pierwszej wizyty w Polsce (podobno w restauracji serwowano wówczas tylko świńskie nóżki, zachwalając je jako danie typowo polskie), o tym, że jego prababka była wrocławianką, a także w jakich okolicznościach stał się dysponentem portretu Jana Sebastiana Bacha, przywiezionego do Anglii z Dolnego Śląska. 


fot. Łukasz Rajchert

poniedziałek, 13 marca 2023

NFM I 58. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans I Matka Natura I 7–17 września 2023 r.

Serdecznie zapraszamy na 58. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans im. Andrzeja Markowskiego, który jest jednym z najważniejszych wydarzeń związanych z muzyką klasyczną w Europie. Tytuł tegorocznej edycji – Matka Natura – został zainspirowany "Porami roku" Josepha Haydna. Podczas festiwalu przyjrzymy się, jak od zarania czasu ludzie rozumieją naturę, odnoszą się do niej i jak postrzegają swoje związki z nią. 


Przeplatać się będzie zatem i perspektywa ludzka, i kosmiczna. Poszukamy ich korzeni, zanurzając się w muzyce barokowej, a także ludowej. Pojawią się również pytania o stworzenie świata i o miejsce, jakie zajmuje w nim człowiek, czego zwieńczeniem będzie finał festiwalu, podczas którego wysłuchamy opowieści o żywiołach. W każdym koncercie znajdzie się odniesienie do tego motywu, istniejącego w twórczości nie tylko dawnych kompozytorów, ale i współczesnych. Nie zabraknie przy tym tematu macierzyństwa i jego kulturowych powiązań z naturą – zarówno w kontekście biblijnym, jak i antropologicznym. Matka Natura skłania do zadawania sobie pytań, a zarazem czerpania radości płynącej z muzyki.

W ostatnich latach na Wratislavii Cantans gościli m.in. sir John Eliot Gardiner, Zubin Mehta wraz z Israel Philharmonic Orchestra, Philippe Herreweghe, Giovanni Antonini, Paul McCreesh, Julia Lezhneva, Philippe Jaroussky, Jordi Savall oraz takie zespoły jak: Collegium Vocale Gent, Akademie für Alte Musik Berlin, Gabrieli Consort & Players, Il Giardino Armonico czy English Baroque Soloists.

W tym roku wystąpią: Christoph Eschenbach, Andreas Scholl, Tõnu Kaljuste z Estonian Philharmonic Chamber Choir, Wayne Marshall, Alicia Amo i Musica Boscareccia, Accademia del Piacere, Giovanni Antonini z Il Giardino Armonico, European Union Baroque Orchestra, Iwona Hossa, a także zespoły NFM: NFM Filharmonia Wrocławska, Wrocławska Orkiestra Barokowa, Chór NFM, Chór Chłopięcy NFM i Chór Dziewczęcy NFM.

Założona w 1966 roku przez Andrzeja Markowskiego jako festiwal oratoryjno-kantatowy, Wratislavia Cantans do dziś skupia się przede wszystkim na prezentowaniu piękna ludzkiego głosu. Realizowana przez Narodowe Forum Muzyki we Wrocławiu, jest synonimem najwyższej jakości artystycznej i organizacyjnej. Koncerty gwiazd muzyki poważnej co roku przyciągają tysiące melomanów do znakomitych akustycznie sal NFM oraz zabytkowych wnętrz Wrocławia i kilkunastu miast Dolnego Śląska.

Program 58. Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans 

im. Andrzeja Markowskiego  

Matka Natura

7–17 września 2023 r. 

Wrocław i Dolny Śląsk 

Andrzej Kosendiak – dyrektor generalny 

Giovanni Antonini – dyrektor artystyczny  


7.09.2023, czwartek, godz. 19.30

Wrocław, NFM, Sala Główna

Kosmogonia


Wykonawcy:

Christoph Eschenbach – dyrygent

Iwona Hossa – sopran

Tadeusz Szlenkier – tenor

Jerzy Butryn – bas

Polski Narodowy Chór Młodzieżowy

Agnieszka Franków-Żelazny – kierownictwo artystyczne Polskiego Narodowego Chóru Młodzieżowego

NFM Filharmonia Wrocławska 

Program:

Tan Dun Passacaglia: Secret of Winds and Birds 

Krzysztof Penderecki Kosmogonia 

***

Ludwig van Beethoven VI Symfonia F-dur op. 68 „Pastoralna”

Bilety: 

VIP 220 zł, I strefa N 165 zł / U 150 zł, II strefa N 135 zł / U 120 zł, III strefa N 95 zł / U 80 zł

Przedsprzedaż: I strefa N 150 zł / U 135 zł, II strefa N 120 zł / R 105 zł



8.09.2023, piątek, godz. 19.00

Wrocław, Aula Leopoldina

Szaleństwa miłości


Wykonawcy:

Fahmi Alqhai – viola da gamba, kierownictwo artystyczne

Quiteria Muñoz – sopran

Accademia del Piacere:

Rami Alqhai – viola da gamba

Johanna Rose – viola da gamba

Miguel Rincón – gitara barokowa

Javier Núñez – klawesyn 

Agustín Diassera – perkusja 


Program:

Mateo Flecha Glosado sobre el tenor de La Spagna; Fantasía y glosado sobre extractos de la Negrina

Improvisación sobre el Fandango y la Guaracha

Henry de Bailly Yo soy la locura

Anonim Xácaras y Folías

Andrea Falconieri Passacalle & Ciacona a tre

José Marín Niñas como en tus mudanzas

Fahmi Alqhai Improvisación sobre la Pasacalle; Glosado sobre Guárdame las Vacas

Luis de Briceño Ay Amor loco

Gaspar Sanz, Fahmi Alqhai Marionas; Canarios


Współorganizacja: Centro Nacional de Difusión Musical, Madryt 

Bilety: 

VIP 120 zł, N 95 zł / U 80 zł

Przedsprzedaż: N 80 zł / U 65 zł


9.09.2023, sobota, godz. 19.00

Wrocław, NFM, Sala Główna 

Pory roku


Wykonawcy:

Giovanni Antonini – conductor

Il Giardino Armonico

Anett Fritsch – sopran

Maximilian Schmitt – tenor

Florian Boesch – bas

Chór NFM

Lionel Sow – kierownictwo artystyczne Chóru NFM


Program:

Joseph Haydn Pory roku – oratorium Hob. XXI:3 


Bilety:

VIP 130 zł, I strefa N 100 zł / U 85 zł, II strefa N 85 zł / U 70 zł, III strefa N 70 zł / U 55 zł

Przedsprzedaż: I strefa N 85 zł / U 70 zł, II strefa 70 zł / U 55 zł


10.09.2023, niedziela, godz. 12.30 

Wrocław, Oratorium Marianum

Mater Dei


Wykonawcy:

Alicia Amo – sopran

Musica Boscareccia:

Andoni Mercero, Alexis Aguado – skrzypce

Kepa Artetxe – altówka 

Mercedes Ruiz – wiolonczela 

Xisco Aguiló – violone

Juan Carlos de Mulder – teorba 

Carlos García-Bernalt – klawesyn, pozytyw organowy


Program:

Francisco Corselli Ave Regina a-moll na sopran, smyczki i b.c. (rekonstrukcja A. Mercero; prawykonanie w czasach współczesnych)

Sebastián de Albero Fuga d-moll i Sonata d-moll na klawesyn (oprac. na smyczki i b.c. A. Mercero)

Giovanni Battista Pergolesi Salve Regina e-moll na sopran, smyczki i b.c.

***

Antonio Soler Sonata klawesynowa d-moll nr 117 (oprac. na smyczki i b.c. A. Mercero)

José de Nebra Salve Regina g-moll na sopran, dwoje skrzypiec i b.c. (oprac. B. García-Bernalt)

Francisco Corselli Concertino a cuatro na smyczki i b.c.; Regina coeli g-moll na sopran i smyczki i b.c. (oprac. A. Mercero)

Współorganizacja: Centro Nacional de Difusión Musical, Madryt 

Bilety:

VIP 85 zł, N 65 zł / U 55 zł

Przedsprzedaż: N 50 zł / U 40 zł


10.09.2023, niedziela, godz. 19.00 

Wrocław, kolegiata Świętego Krzyża i św. Bartłomieja

Anielskie głosy


Wykonawcy:

Enrico Onofri – dyrygent

Chór Dziewczęcy NFM

Małgorzata Podzielny – kierownictwo artystyczne Chóru Chłopięcego NFM

European Union Baroque Orchestra


Program:

Antonio Vivaldi

Koncert d-moll na smyczki „Madrigalesco” RV 129

Magnificat g-moll RV 611

Beatus vir RV 598 

Koncert d-moll na smyczki RV 127 

Gloria RV 589 


Bilety: 

VIP 85 zł, N 65 zł / U 55 zł

Przedsprzedaż: N 50 zł / U 40 zł


14.09.2023, czwartek, godz. 19.00 

Wrocław, Synagoga pod Białym Bocianem

Pory dnia


Wykonawcy:

Marcin Świątkiewicz – dyrygent, klawesyn

Silvia Frigato – sopran

Nora Steuerwald – alt

Jan Petryka – tenor

Matthias Lutze – bas

Justin Bland – trąbka 

Julia Karpeta - viola da gamba

Kamila Marcinkowska-Prasad – fagot

Anna Besson, Marta Gawlas – flety traverso

Arte dei Suonatori


Program:

Georg Philipp Telemann 

Koncert D-dur na trąbkę: TWV 51:D7 Adagio

Die Tageszeiten TWV 20:39: Der Morgen 

II Fantazja D-dur na violę da gamba TWV 40:27: Vivace 

Ouverture-Suite D-dur na violę da gamba, smyczki i b.c. TWV 55:D6: Sarabande 

Die Tageszeiten TWV 20:39: Der Mittag  

***

Koncert a-moll na dwa flety traverso, fagot, smyczki i b.c. TWV 53:a1: Lentement, (Vivement), Lour, (Vivevement) 

Die Tageszeiten TWV 20:39: Der Abend 

Sonata f-moll na fagot i b.c. TWV 41:f1: Triste, Allegro 

Die Tageszeiten TWV 20:39: Die Nacht 


Bilety:

VIP 120 zł, N 95 zł / U 80 zł

Przedsprzedaż: N 80 zł / U 65 zł



15.09.2023, piątek, godz. 19.00

Wrocław, NFM, Sala Czerwona

Pieśni Natury 


Wykonawcy:

Tõnu Kaljuste – dyrygent

Estonian Philharmonic Chamber Choir


Program:

Cyrillus Kreek Unes nägin; Mis sa sirised, sirtsukene?; Kuula valgusest imelist juttu; Hällilaul; Nõmmelill; Laulja; Sirisege, sirbikesed; Undsel ilmal lätsi ma; Talvine õhtu; Jaan läheb jaanitulele; Meie err; Maga, maga, Matsikene

***

Veljo Tormis Eesti kalendrilaulud


Bilety: 

VIP 120 zł, N 95 zł / U 80 zł

Przedsprzedaż: N 80 zł / U 65 zł


16.09.2023, sobota, godz. 15.00

Wrocław, NFM, Sala Główna 

Organ-ic


Wykonawca:

Wayne Marshall – organy


Program:

Wayne Marshall Improvised Intrada

Jean Roger-Ducasse Pastorale

Charles-Marie Widor V Symfonia organowa op. 42 nr 1

***

Olivier Messiaen Messe de la Pentecôte: IV. Communion: Les oiseaux et les sources; V. Sortie: Le vent de l'Esprit

Wayne Marshall Improvised Symphony: The Seasons


Bilety:

VIP 85 zł, I strefa N 70 zł / U 60 zł, II strefa N 65 zł / U 55 zł, III strefa N 60 zł / U 50 zł

Przedsprzedaż: I strefa: 55 zł / R 45 zł, II strefa N 50 zł / U 40 zł


16.09.2023, sobota, godz. 19.00

Wrocław, kolegiata Świętego Krzyża i św. Bartłomieja 

Stabat Mater


Wykonawcy:

Giovanni Antonini – dyrygent

Il Giardino Armonico 

Alicia Amo – sopran

Carlo Vistoli – kontratenor

Chór Chłopięcy NFM

Małgorzata Podzielny – kierownictwo artystyczne Chóru Chłopięcego NFM

Program:

Magister Perotinus Alleluia Nativitas

Guillaume de Machaut Inviolata genitrix – motet nr 23

Arvo Pärt Da pacem Domine

Guillaume de Machaut Hoquetus David

Tarquinio Merula Hor ch'è tempo di dormire – Canzonetta spirituale sopra alla nanna

Joseph Haydn Il terremoto z utworu Siedem ostatnich słów Chrystusa na krzyżu Hob. XX:1

Antonio Vivaldi Sonata Es-dur  RV 130 „Al Santo Sepolcro”

Giovanni Battista Pergolesi Stabat Mater   

Bilety:

VIP 120 zł, N 95 zł / U 80 zł

Przedsprzedaż: N 80 zł / U 65 zł


17.09.2023, niedziela, godz. 19.00

Wrocław, NFM, Sala Główna

Żywioły


Wykonawcy:

Andrzej Kosendiak – dyrygent

Chen Reiss – sopran 

Andreas Scholl – kontratenor

Thomas Cooley – tenor 

Johannes Weisser – bas 

Chór NFM

Lionel Sow – kierownictwo artystyczne Chóru NFM

Wrocławska Orkiestra Barokowa

Jarosław Thiel – kierownictwo artystyczne Wrocławskiej Orkiestry Barokowej

Program:

Jean-Féry Rebel Les élémens: Le cahos

Johann Sebastian Bach Zerreißet, zersprenget, zertrümmert die Gruft – kantata BWV 205

***

Jean-Féry Rebel Les élémens: Loure I: La terre et l'eau; Chaconne: Le feu

Johann Sebastian Bach Schleicht, spielende Wellen – kantata BWV 206


Bilety:

VIP 130 zł, I strefa N 100 zł / U 85 zł, II strefa N 85 zł / U 70 zł, III strefa N 70 zł / U 55 zł

Przedsprzedaż: I strefa N 85 zł / U 70 zł, II strefa 70 zł / U 55 zł

Bilety będą dostępne w przedsprzedaży online oraz w Kasie NFM od 15 marca 2023 r. od godz. 11.00.

informacja prasowa

poniedziałek, 12 marca 2018

"Rinaldo" G. F. Händla: Triumf miłości /recenzja/

4 października 2015 r. we wrocławskim NFM zaprezentowano operę G. F. Händla w wykonaniu znakomitych artystów. Pod batutą Rubéna Dubrovsky`ego, z kontratenorem Terry Wey w roli tytułowej. 

Rubén Dubrovsky – dyrygent i Wrocławska Orkiestra Barokowa, foto Ł. Rajchert

Zapewne większość z nas zna doskonale arie z tej opery, spopularyzowane przez takich wykonawców, jak Cecilia Bartoli, Julia Lehzneva, Philippe Jaroussky czy - może przede wszystkim - przez film Gérarda Corbiau: "Farinelli". Słodycz i smutek arii "Lascia ch'io pianga" bardzo długo pozostaje w pamięci... A właśnie przede wszystkim z takich pięknych arii składa się opera "Rinaldo" G. F. Händla. Taki bowiem był zamysł kompozytora, który chciał olśnić  londyńczyków wielką operą "z maszynami", kiedy w 1711 roku po raz pierwszy zaprezentował ją publiczności Teatru Królewskiego w Londynie. Obok widowiskowych partii instrumentalnych, obrazujących bitwy i czary, w kompozycji tej przeważają arie i duety.

Tasso i historia pierwszej wyprawy krzyżowej


Opowieść o walce chrześcijan z Saracenami została zaczerpnięta z "Jerozolimy wyzwolonej" Torquato Tasso - poematu heroicznego, opisującego oblężenie i zdobycie Jerozolimy pod wodzą Godfreda de Bouillon. Libretto opery w trzech aktach napisali Aaron Hill i Giacomo Rossi. Tytułowy bohater musi nie tylko pokonać liczne wojska Saracenów, oblegających Jerozolimę, ale także nie ulec złu, którego uosobieniem jest czarodziejka Armida, kusząca go i zakochana w nim bez wzajemności. Rinaldo pozostaje jednak wierny swojej miłości - Almirenie, córce Goffredo - naczelnego wodza sił chrześcijańskich. Także i ona zostanie wystawiona na próbę, kiedy - porwana przez złe moce - musi się przeciwstawić zalotom zauroczonego nią dowódcy wojsk saraceńskich - Argante. W rezultacie siły zła zostają pokonane, co więcej - wrogowie postanawiają... ochrzcić się. Miłość wszystko zwycięża.

Wspaniałe arie wrocławskiej inscenizacji "Rinalda" 


Zaprezentowana we Wrocławiu inscenizacja opery "Rinaldo" wyróżniała się przede wszystkim wspaniałymi ariami. Postać Almireny znakomicie zaśpiewała  Hanna Herfurtner - bardzo utalentowana niemiecka sopranistka, która gładko przechodziła od scen, w których bohaterka jest tkliwa i zalotna  (rozćwierkane "Augelletti", synkopowane "Bel piacere"), poprzez przepiękne - tragiczne "Lascia ch'io pianga", by następnie pokazać swój temperament w dyszącej chęcią zemsty  arii "Vo far guerra", aż po końcowy recytatyw i arię "Ah, crudel" - kiedy to powraca do ukochanego.

Znakomicie partnerował jej śpiewak grający Rinalda - szwajcarsko-amerykański kontratenor Terry Wey. Był świetny zarówno w duetach miłosnych, jak też w ariach. Fantastycznie zaśpiewał "Cara sposa", która to aria - według Piotra Kamińskiego - wyraża  "najczystszą rozpacz w wyrafinowanej formie belcanto”. Zarazem pozostaje w pamięci także jako pełen furii wojownik w wirtuozowskim "Venti turbini". 

Rubén Dubrovsky , próby do opery `Rinaldo`, foto B. Beszlej

Nie mogła nie podobać się Gesche Geier, niemiecka sopranistka, wspaniale prezentująca całą skalę uczuć postaci złej czarownicy Armidy, która pod wpływem miłości przemienia się w kobietę miotającą się pomiędzy miłością a urażoną dumą. Na końcu zaś jest łagodna i liryzmu pełna.

Bardzo dobry był też Koreańczyk Christoph Woo - głęboki, mocny bas, grający rolę "czarnego charakteru" - dowódcy wojsk saraceńskich, Argante. Potrafił być groźny, ale także liryczny, kiedy zaśpiewał "Vieni, o cara".

Właściwie, nie było wśród wykonawców partii słabszych, nie wszyscy jednak mieli jednakowe możliwości zaprezentowania się.
Pięknie zaśpiewał tenor liryczny Markus Miesenberget w roli Goffredo, a także Aldona Bartnik (sopran) jako Syrena.

Na osobną uwagę zasługuje reżyseria przedstawienia operowego. Ta podobała mi się najmniej. Wykorzystanie przez Parisa Mexisa (grecki scenograf i reżyser) Chóru Chłopięcego NFM nadawało całości inscenizacji charakteru "zabawy w wojnę", co ujmowało w żartobliwy cudzysłów problematykę "Rinalda". Uważam to za nieporozumienie! Poza tym grający w "Rinaldo" śpiewacy, choć bardzo dobrzy jako wykonawcy, aktorsko niezbyt się sprawdzili.

O wiele ciekawsza natomiast była reżyseria świateł George`a Tellosa, który "wyczarowywał" na naszych oczach rajskie ogrody albo piekielne otchłanie.

Opera G. F. Händla "Rinaldo" należy mimo wszystko do bardzo udanych koncertów obecnego sezonu Narodowego Forum Muzyki.

Artykuł ukazał się 8 października 2015 r. na portalu Kulturaonline.

czwartek, 14 listopada 2019

W blasku gwiazd i w hołdzie dla Beethovena - znamy program ICE Classic 2020!

Gwiazdorski cykl koncertów ICE Classic w Centrum Kongresowym ICE Kraków po raz szósty powraca w roku 2020, w którym przypada 250-lecie urodzin Ludwiga van Beethovena. Znamy już program – czekają nas trzy niezapomniane wieczory z orkiestrami i solistami należącymi do światowej czołówki wykonawstwa muzyki klasycznej. W ramach ICE Classic wystąpią Royal Philharmonic Orchestra, Jordi Savall oraz Jakub Józef Orliński. Bilety dostępne są od 14 listopada.




Podobnie jak w roku 2019, i tym razem cykl ICE Classic otworzy wybitna orkiestra symfoniczna. Zwana brytyjską orkiestrą narodową Royal Philharmonic Orchestra od siedmiu dekad kroczy drogą sukcesów osiąganych na Wyspach i podczas regularnych tras koncertowych obejmujących cały świat. Orkiestra została założona w 1946 roku przez sir Thomasa Beechama, kluczową postać powojennego życia muzycznego w Zjednoczonym Królestwie, realizatora stu dwudziestu operowych premier, w tym sześćdziesięciu dzieł wykonywanych w Wielkiej Brytanii po raz pierwszy. Dzieje RPO noszą także polski ślad: jednym z jej dyrygentów (jako stały współpracownik) jest Grzegorz Nowak. 25 marca również nie zabraknie rodzimego akcentu, bowiem koncert otworzy Dziesięć tańców polskich – intrygujące wczesne dzieło Witolda Lutosławskiego. Od sezonu 2021/2022 na czele Royal Philharmonic Orchestra stanie Vasilij Petrenko, jeden z najbardziej rozchwytywanych obecnie dyrygentów. Rosyjsko-brytyjski artysta zasłynął jako wybitny interpretator muzyki ze swej pierwszej ojczyzny, szczególnie dzieł Dymitra Szostakowicza (dla wytwórni Naxos zarejestrował serię wykonań jego symfonii). Usłyszymy pod jego batutą I Koncert skrzypcowy – jedno z wielu dzieł w dorobku Szostakowicza świadczących o trudnych relacjach z władzą komunistyczną, na blisko dziewięć lat wstrzymane przez cenzurę, „uwolnione” dopiero po śmierci Józefa Stalina i zaprezentowane w 1955 roku. Koncert dedykowany był jednemu z najważniejszych skrzypków dwudziestego stulecia – Dawidowi Ojstrachowi, który jego partię solową nazwał „rolą prawdziwie szekspirowską”. W Krakowie jako solista wystąpi światowej sławy rosyjski skrzypek Siergiej Krylov. Szostakowicz w swoim monumentalnym utworze podejmuje dialog z arcydziełem, przeciwstawiając cytat z własnej VII Symfonii motywowi losu z V Symfonii Ludwiga van Beethovena. Skoro więc w Koncercie Szostakowicza wywołany zostanie Beethoven, na finał zabrzmi właśnie jego V Symfonia. W ten sposób ICE Classic po raz pierwszy złoży muzyczny hołd jubilatowi.

Druga część celebracji odbędzie się jesienią – 13 października Jordi Savall oraz Le Concert des Nations wykonają Beethovenowskie opus magnum: IX Symfonię. Będzie to jedyny punkt tego wieczoru z ICE Classic, ale za to jaki! Koncert jest częścią szeroko zakrojonego projektu Beethoven Academy 250 realizowanego przez katalońskiego interpretatora i propagatora muzyki dawnej, wielokrotnego gościa Festiwalu Misteria Paschalia. Wraz z zespołem Le Concert des Nations, obchodzącym w 2019 roku swoje 30-lecie, Savall angażuje młodych muzyków, którzy dołączają do wielonarodowej orkiestry, aby zgłębiać świat symfoniki niemieckiego kompozytora. Możemy się spodziewać, że ostatnia symfonia Beethovena, nazywana „boskim objawieniem”, „Marsylianką ludzkości”, „symfoniczną alfą i omegą”, zabrzmi – wraz Odą do radości, którą wybrano na hymn Unii Europejskiej – w zupełnie nowej szacie dźwiękowej instrumentów historycznych oraz ożywczej interpretacji Savalla.

Ubiegłoroczny cykl ICE Classic zamykał uwielbiany przez polską publiczność Philippe Jaroussky. Pisaliśmy wówczas, że choć to największy kontratenor świata, po piętach depcze mu Jakub Józef Orliński, który jak błyskawica pędzi od sukcesu do sukcesu. Choć śpiewak ukończył zaledwie 28 lat, jego kariera ma już wymiar światowy. Dorota Kozińska pisała o nim: „Nie ma na niego mocnych (...). Postanowił zostać bożyszczem współczesnych tłumów – bez kompleksów, bez rozpychania się łokciami, z wdziękiem i za cenę mrówczej pracy. Na razie idzie mu świetnie”. To właśnie jego recital zamknie cykl ICE Classic w 2020 roku: 16 grudnia artysta wystąpi z programem ze swego drugiego solowego albumu Facced'amore, na który składa się wybór arii m.in. Cavallego, Handla, Bononciniego czy Hassego. Orliński przyznawał, że kryterium doboru dzieł było stworzenie wielowymiarowego portretu męskiego kochanka. W jego kreowaniu polskiemu śpiewakowi towarzyszyć będzie specjalizujący się w wykonawstwie dawnych oper zespół Il Pomo d'Oro, który przyczynił się do sukcesu takich kontratenorowych gwiazd, jak Franco Fagioli, Max Emanuel Cencic i Xavier Sabata.

Trzy wielkie koncerty i trzy mocne programy – od Witolda Lutosławskiego do Francesca Cavallego, od wielkiej symfoniki do intymnych arii miłosnych z barokowych oper, od współczesności po muzykę dawną, a wszystko w mistrzowskich wykonaniach – to właśnie oferuje melomanom (i nie tylko!) cykl ICE Classic.


Dla KBF Mateusz Ciupka, autor bloga „Szafa melomana”

informacja prasowa

wtorek, 3 września 2019

54. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans im. Andrzeja Markowskiego: "Południe" /6–15 września 2019 r./

Narodowe Forum Muzyki zaprasza na 54. edycję Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans, który jest jednym z najważniejszych wydarzeń związanych z muzyką klasyczną w Europie.



Założona w 1966 r. przez Andrzeja Markowskiego jako festiwal oratoryjno-kantatowy, Wratislavia Cantans do dziś skupia się przede wszystkim na prezentowaniu piękna ludzkiego głosu. Realizowana przez Narodowe Forum Muzyki we Wrocławiu, jest synonimem najwyższej jakości artystycznej i organizacyjnej. Koncerty gwiazd muzyki poważnej co roku przyciągają tysiące melomanów do znakomitych akustycznie sal NFM oraz zabytkowych wnętrz Wrocławia i kilkunastu miast Dolnego Śląska.

W ostatnich latach na festiwalu gościli m.in. sir John Eliot Gardiner, Zubin Mehta, Paul McCreesh, Cecilia Bartoli, Julia Lezhneva, Philippe Jaroussky, Jordi Savall oraz takie zespoły, jak: Collegium Vocale Gent, Akademie für Alte Musik Berlin, Gabrieli Consort & Players, Il Giardino Armonico czy The English Baroque Soloists. 

Każdy ma własną wizję Południa i z pewnością dla wielu z nas jest to bardzo pociągający kierunek. W biografiach wielu artystów odnajdujemy znaczące wspomnienia z podróży na południe. Goethe, dotarłszy na Sycylię, miał powiedzieć, że znalazł źródło wszystkiego. Stworzyliśmy dobrze utrwalony mit Południa – miejsca idealnego, w którym panuje dolce vita. Tegoroczna Wratislavia Cantans zwraca się w tę stronę: przygląda się nieustannie napływającym stamtąd inspiracjom, obserwuje przenikanie się tradycji, poszukuje w tym regionie źródeł naszej współczesnej kultury.



informacja prasowa


poniedziałek, 19 marca 2018

Europa Cantans: Znamy program 51. Wratislavia Cantans

Program 51. festiwalu Wratislavia Cantans zapowiada się imponująco: genialni kompozytorzy (m.in. rodzina Bachów, W. A. Mozart, L. van Beethoven, C. Monteverdi), a wśród wykonawców:  sir J.E. Gardiner, V. Luks, Jordi Savall, G. Solima, P. Jarussky i oczywiście G. Antonini.


Jesteśmy już co prawda przyzwyczajeni do interesujących programów i znakomitych wykonawców, ale tym razem maestro Giovanni Antonini - dyrektor artystyczny festiwalu  - przeszedł sam siebie. Tak bogatego programu, jako żywo, nikt się chyba nie spodziewał. W związku z faktem, iż tegoroczny festiwal odbędzie się w ramach Europejskiej Stolicy Kultury Wrocław 2016, program został pomyślany jako prezentacja bogactwa i różnorodności muzyki europejskiej, zaś sam festiwal - jako wartościowy element kultury współczesnej Europy. Usłyszymy takie arcydzieła, jak obie Pasje J. S. Bacha, "Mszę koronacyjną" W.A. Mozarta, arcydzieła Claudia Monteverdiego, symfonie Beethovena i Szostakowicza...  I to w znakomitych wykonaniach!

Dwieście lat z muzyką rodziny Bachów

Bez wątpienia najczęściej będzie się podczas tegorocznej edycji pojawiało nazwisko Bach. Usłyszymy obie Pasje Jana Sebastiana.  Mateuszową wykonają Monteverdi Choir i English Baroque Soloists pod batutą sir Eliota Gardinera, z Markiem Padmore`m w roli Ewangelisty. Pasję wg św. Jana nie tylko usłyszymy, ale zobaczymy w formie widowiska zatytułowanego "I Ty musisz cierpieć", które wyreżyseruje Pierre Audi - francusko- libański reżyser teatralny i dyrektor artystyczny wielu znanych europejskich scen operowych, zaś za pulpitem dyrygenckim stanie Andreas Spering - niemiecki dyrygent i klawesynista, specjalizujący się w wykonawstwie muzyki dawnej. 

Na tym jednak nie koniec muzycznej uczty, usłyszymy bowiem koncert, w którym znajdą się utwory synów Jana Sebastiana Bacha: najstarszego - Wilhelma Friedemanna oraz najbardziej znanego - Carla Philippa Emanuela. W programie znaleźli się również ich mistrzowie: ojciec chrzestny Carla - Georg Philipp Telemann oraz Joseph Haydn. Koncert zatytułowany "Ojcowie i synowie" poprowadzi Giovanni Antonini.  

Przyjemność duchowa i zmysłowa

Sakralne oblicze muzyki europejskiej poznamy także poprzez utwory innych kompozytorów.  "Missę Salisburgensis" Bibera oraz "Selva musica e spirituale" Claudia Monteverdiego zaprezentuje znakomity czeski zespół specjalizujący się w wykonawstwie muzyki dawnej - Collegium Vocale 1704 i Collegium 1704 pod batutą fantastycznego dyrygenta - Vaclava Luksa, który dwa lata temu zachwycił wrocławską publiczność muzyką Jana Dismasa Zelenki. 

O tym, że muzyka to także przyjemność zmysłowa, będziemy mogli przekonać się podczas występu słynnego francuskiego kontratenora - Philippe`a Jaroussky`ego, który z towarzyszeniem  Ensamble Artaserse zaprezentuje koncert muzyki różnych włoskich kompozytorów pod wspólnym tytułem "W królestwie Miłości i Duszy". Natomiast koncertowi "Tafelmusic" G. P. Telemanna w wykonaniu Wrocławskiej Orkiestry Barokowej, z Giovannim Antoninim grającym na flecie podłużnym, towarzyszyć będzie degustacja specjałów rożnych kuchni: włoskiej, polskiej, francuskiej...

Improwizacja - element tradycji muzycznej Europy

Ważnym, a jednocześnie zupełnie nowym przedsięwzięciem festiwalu będzie improwizacja - nie tylko jako element koncertu, ale również jako integralna część warsztatów mistrzowskich dla młodzieży. Improwizować będzie znany i lubiany artysta, który przebojem zdobył wrocławską publiczność - wiolonczelista Giovanni SollimaChristian Bezuidenhout będzie prowadził kurs mistrzowski gry na pianoforte, Robert Levin - na fortepianie, Paolo Pandolfo - na violi da gamba

To bardzo ważne - podkreślał podczas konferencji prasowej dyrektor NFM Andrzej Kosendiak - aby mistrzowie nie tylko zagrali swoje koncerty, ale stworzyli wspólnotę z młodymi, przekazując im swoje umiejętności.

Podobnie uważa twórca programu tegorocznej Wratislavii - Giovanni Antonini:

Jestem przekonany, że cała działalność dydaktyczna festiwalu będzie miała ogromne znaczenie dla formowania osobowości młodych ludzi - pragniemy uczyć młodzież poszukiwania piękna i współdziałania.
Pamięć historii, Dziewiąta Beethovena i Mozart

Nie mogę pominąć także trzech ważnych koncertów, które będą miały szczególne miejsce podczas festiwalu. Pierwszym z nich, który go  zainauguruje, będzie "Symfonia pamięci", na którą złożą się dwa utwory: XIII Symfonia b-moll "Babi Jar" Dymitra Szostakowicza, upamiętniająca tragiczne wydarzenia najnowszej historii (miejsce kaźni i zagłady) oraz "Zan Tanteniquico" Mikołaja Góreckiego. Koncert poprowadzi znakomity dyrygent polsko-rosyjskiego pochodzenia -  Andrey Boreyko.

Oczywiście, nie może zabraknąć hymnu zjednoczonej Europy, stąd "Dziewiąta" L. van Beethovena, w znakomitym wykonaniu i pod batutą Giovenniego Antoniniego.

Po Akademii Mozartowskiej będzie można znowu nacieszyć się muzyką tego genialnego kompozytora. Usłyszymy sonaty i preludia, a przede wszystkim Mszę C-dur "Koronacyjną" w wykonaniu włoskiej Academia Montis Regalis  pod dyrekcją Alessandro De Marchi.

51. edycja będzie nie tylko najbardziej spektakularna z dotychczasowych, ale również najdłuższa, potrwa bowiem od 3 do 18 września. 

Bilety są już w sprzedaży - na razie o 20% tańsze. Szczegóły na stronie NFM: http://www.nfm.wroclaw.pl/wratislavia-cantans


wtorek, 21 lipca 2026

XXVII Festiwal Bachowski w Świdnicy

Między 18 lipca a 2 sierpnia 2026 roku odbędzie się w Świdnicy kolejna edycja Festiwalu Bachowskiego – jednego z najważniejszych wydarzeń muzyki dawnej w Europie. Tradycyjnie koncerty odbywać się będą przede wszystkim w wyjątkowej przestrzeni Kościół Pokoju w Świdnicy.


Tegoroczny program otworzy koncert z „Méditations” Marca-Antoine’a Charpentiera w wykonaniu zespołu Le Poème Harmonique pod dyrekcją Vincenta Dumestre’a, z udziałem Capelli Cracoviensis oraz międzynarodowych solistów.

Niezwykle istotnym wątkiem festiwalu pozostaje prezentacja kantat Johanna Sebastiana Bacha. W tym roku rozpoczyna się zakrojony na wiele lat projekt wykonania ich kompletu w kolejności według numeracji katalogu dzieł kompozytora. Zabrzmią w wykonaniu artystów Akademii Bachowskiej, ale też zespołów takich jak Arte Dei Suonatori. Koncerty poprowadzą uznani artyści, m.in. Théotime Langlois de Swart, Wim Becu, Marcin Świątkiewicz, Klaudia Łoboda oraz Andrzej Szadejko. Całość zachowa również swój liturgiczny wymiar – w kolejne niedziele odbędą się nabożeństwa kantatowe, podczas których muzyka Bacha zabrzmi w swoim pierwotnym, luterańskim, kontekście.

Szczególnym wydarzeniem będzie występ światowej sławy kontratenora Philippe’a Jaroussky’ego, który wraz z zespołem Les Accents oraz sopranistką Gwendoline Blondeel zaprezentuje program złożony z dzieł Antonia Vivaldiego oraz Giovanniego Battisty Pergolesiego.

Wśród gwiazd festiwalu znajdzie się także sopranistka Julia Lezhneva, która wystąpi z Capellą Cracoviensis prowadzoną przez Jana Tomasza Adamusa w programie obejmującym arie Wolfganga Amadeusza Mozarta i Johanna Adolfa Hassego oraz VII Symfonię Ludwiga van Beethovena.

Program uzupełniają recitale solowe, w tym występ Théotima Langlois de Swarte oraz klawesynisty Macieja Skrzeczkowskiego z repertuarem obejmującym dzieła m.in. Louisa Couperina, Johanna Jakoba Frobergera czy Williama Byrda. W Katedrze Świdnickiej wystąpi z kolei niemiecki zespół wokalny Quartonal z repertuarem a cappella.

Różnorodne miejsca tworzą unikalny kontekst dla muzyki, dlatego festiwalowe koncerty pojawią się również w wielu innych, często zaskakujących przestrzeniach Dolnego Śląska. W programie znalazły się wydarzenia w kościołach w Niedźwiedzicy, Glinnie, Walimiu czy Dziećmorowicach, Jedlinie-Zdroju, Kamieńcu Ząbkowickim, Olszyńcu, Pożarzysku, Michałkowej i Podgórzynie, a także w bardziej nietypowych lokalizacjach, takich jak dworzec kolejowy w Żarowie, synagoga w Dzierżoniowie czy Zamek Górka w Sobótce. Festiwal zawita również do pałaców, stajni i winnic (m.in. w Piławie Górnej, Ciechanowicach, Tarnawie i Bagnieńcu), a także do przestrzeni tak szczególnych jak czynny Areszt Śledczy w Świdnicy.

Szczegóły programu i informacja o biletach: bach.pl



informacja prasowa

środa, 4 października 2017

Julia Lezhneva: Na moje życie patrzę jak na cud /wywiad/

Rozmawiam z Julią Lehznevą – wybitną rosyjską mezzosopranistką koloraturową - o jej polskich korzeniach, dzieciństwie, a także o współpracy z Markiem Minkowskim, Giovannim Antoninim oraz Philippem Jarussky.

Julia Lehzneva jako Mona Lisa

Barbara Lekarczyk-Cisek: Kiedy słuchałam Pani po raz pierwszy podczas festiwalu Wratislavia Cantans w 2013 roku, przeżyłam głębokie wzruszenie… Skojarzyło mi się to z biografią Ch. Andersena, w której przeczytałam, że kiedy śpiewała jego przyjaciółka Jenny Lind, wszyscy płakali. Wydawało mi się to nieco egzaltowane i niezrozumiałe, dopóki sama czegoś podobnego nie doświadczyłam. I nie tylko ja…. Czy Pani ma świadomość, że tak oddziałuje na słuchaczy?

Julia Lehzneva: To, o czym Pani mówi, mnie samej jest bardzo bliskie. Takie reakcje słuchaczy wprawiają mnie w drżenie. Z drugiej strony, sama jestem człowiekiem, który łatwo wzrusza się do łez. Gdyby nie tacy ludzie jak Pani, którzy potrafią się wzruszyć słuchając muzyki, to wszystko nie byłoby takie piękne i głębokie. Muzyka może być bardzo piękna, ale to dzięki ludziom staje się ona przeżyciem.  Myślę, że taka reakcja słuchaczy to jest dar i jestem wdzięczna za taką publiczność. Sądzę też, że nie byłoby to możliwe, gdyby muzycy sami nie potrafili się tak wzruszyć.

Zdumiewać też może niezwykły rozwój Pani kariery. Ukończyła Pani z wyróżnieniem  szkołę średnią przy Konserwatorium Moskiewskim, a później, w wieku zaledwie 18 lat, wyjechała na studia do Wielkiej Brytanii. Czy było to dla Pani trudne doświadczenie: z Sachalina do Moskwy, a potem w wielki świat?

Z Sachalina wyjechaliśmy do Moskwy, kiedy miałam siedem lat. To było najtrudniejsze doświadczenie. Wiedziałam wprawdzie, że tylko w ten sposób mogę rozwijać swoje umiejętności i zainteresowania. Mama wierzyła w mój talent i uważała, że powinnam zająć się muzyką. Mimo to na początku płakałam i ciągle dopytywałam mamę, kiedy wrócimy do domu. To była tęsknota do mojej małej ojczyzny, którą tam pozostawiłam. Później do Moskwy zaczęli przyjeżdżać moi przyjaciele z Sachalina i rozłąka przestała być tak bolesna, a tęsknota słabła.  Kiedy byłam na tyle dojrzała, że wiedziałam, iż chcę być śpiewaczką, Moskwa stała się moim domem. Mogłam chodzić na koncerty, poznałam nowych przyjaciół, w tym niezastąpionego Miszę [mowa o Michaile Antonenko, przyjacielu i agencie Julii].  Kiedy wyjeżdżałam do Cardiff w Wielkiej Brytanii, miałam świadomość, że jest to wyjazd okresowy. Zresztą, były to już inne czasy. Mogłam się komunikować z bliskimi przez skype` a.  Byłam też otoczona starszymi i życzliwymi ludźmi. Nie odczuwałam więc tak bardzo rozstania. 

Julia Lehzneva podczas występu w ramach Akademii Haendlowskiej, 
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

W pewnym momencie w Pani życiu zaczęły się pojawiać wybitne indywidualności muzyczne.  Pierwszą był Marc Minkowski, który podobno  znalazł Panią na … You Tube. Proszę opowiedzieć o współpracy z nim.

To był 1998 rok. Nie mogłam uwierzyć, kiedy otrzymałam wiadomość od agenta Marca Minkowskiego! Okazało się, że usłyszał mnie na You Tube i zapragnął  mnie poznać osobiście. Było to dla mnie kompletnym zaskoczeniem, jakimś cudem. Nie mieściło mi się w głowie, że można tak po prostu usłyszeć kogoś na YouTube i chcieć go poznać. Tak się złożyło, że Minkowski przyjechał miesiąc później do Moskwy z „Peleasem i Melisandą” Debussy`go i miał wystąpić w Moskiewskim Akademickim Teatrze Muzycznym im.  Stanisławskiego i Niemirowicza – Danczenki. Spotkaliśmy się w przerwie pomiędzy próbami przedstawienia. Poprosił, abym coś zaśpiewała. Byłam tak szczęśliwa, że gotowa byłam zaśpiewać i altem, i sopranem. Minkowski niczego mi nie narzucał. Akompaniował mi Misza. Zaśpiewałam Kantatę 51 J.S. Bacha, Mozarta i arię Kopciuszka Rossiniego… Wtedy Marc zaproponował mi udział w projekcie. Była to Msza h - moll (B minor Mass) J.S. Bacha i mieliśmy ją wykonać w Santiago de Compostella. Miałam śpiewać w chórze, ale zaśpiewałam też arię drugiego sopranu – „Laudamus Te”. Byłam absolutnie szczęśliwa, choć bardzo zdenerwowana. Przygotowałam się bardzo starannie, ale i tak miałam wrażenie, że to za mało. Prosiłam, aby zwracano się do mnie z komentarzami co do mojego śpiewu, ale uwag nie było. Marc odnosił się do mnie jak do własnego dziecka - był bardzo opiekuńczy i troskliwy. Od razu poczułam jego sympatię i nawiązała się nić porozumienia. W takiej atmosferze rozkwitam. Później otrzymałam także zaproszenie do Salzburga, gdzie występowałam jako solistka, wykonując „Litanie” W. A. Mozarta i Magnificat J. S. Bacha. 

Z Markiem Minkowskim przyjechała Pani także do Krakowa….

Po raz pierwszy byłam w Krakowie w 2010 roku, na koncercie „Requem”, poświęconym ofiarom katastrofy smoleńskiej. Wypoczywaliśmy w Egipcie, kiedy otrzymałam wiadomość od Marca Minkowskiego, z prośbą, abym wzięła udział w koncercie na krakowskim Rynku. Samoloty nie kursowały z powodu erupcji wulkanu, więc z przygodami, jadąc m.in. 9 godzin pociągiem z Wiednia, udało nam się szczęśliwie dojechać na czas. Później wystąpiłam również w maju 2010 roku,  w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, w przedstawieniu opery Vivaldiego ”Ottone in Villa”, pod kierownictwem Giovanniego Antoniniego.

Z Markiem Minkowskim łączą Panią także polskie korzenie. Podobno Pani prababką była Maria Idalia  Stankiewicz…
Z przykrością muszę powiedzieć, że niewiele wiem na ten temat. Prababci nie poznałam osobiście. Zmarła, gdy miałam 5 lat.  Wiem, że była to kobieta niezwykła. Bardzo długo łudziła się, że jej mąż został zesłany, tymczasem, jak się później okazało, został rozstrzelany tuż po aresztowaniu. Mogę sobie tylko wyobrazić, co czuła, kiedy czekała, a potem – gdy dowiedziała się prawdy. Cały czas samotnie wychowywała dziecko – mojego ukochanego dziadka, z którym – po przeprowadzce do Moskwy – spędziłam szczęśliwe dzieciństwo i z którym byłam bardzo zżyta. Wiem, że Idalia i jej mąż poznali się w Berlinie. Byli naukowcami – zajmowali się badaniami ludzkiego mózgu. Mój dziadek przez pierwsze lata życia mówił wyłącznie po niemiecku. Kiedy wrócili do Moskwy, uznano ich ślub za nielegalny i to chyba uratowało dziadkowi życie, ponieważ był traktowany jako dziecko nieślubne. Prababcia przeżyła niemal sto lat. Obecnie zajmuję  jej mieszkanie. Całe swoje życie przeżył w nim też mój dziadek i wszystko tam przypomina mi, jakich miałam wspaniałych przodków. Pozostały po nich zdjęcia i pamiątki. Czuję, jakby ciągle byli ze mną, mimo że już odeszli.
wrocławski występ Julii, fot. Marek Cisek

Pasjonujące są te opowieści o przodkach i zapewne można by o nich jeszcze długo rozmawiać… Wróćmy jednak do tego, co jest zasadniczym tematem naszego spotkania, a mianowicie Pani kariery. Po Minkowskim pojawił się w Pani artystycznej biografii równie ważny muzyk – Giovanni Antonini. Z nim nagrała Pani swoją pierwszą płytę – ”Alleluja”. Czy miała Pani wpływ na jej kształt, na dobór utworów?

Zdecydowanie tak! W tej materii bardzo dobrze rozumieliśmy się z Antoninim. Uważam go za najwybitniejszego muzyka. Bardzo lubię występować z nim i jego Il Giardino Armonico. Mam takie odczucie, jakbyśmy wspólnie tworzyli obraz, rodzaj tkaniny, w której wątek i osnowa splatają się w harmonijną, nierozerwalną całość. Pomysł wspólnego nagrania wyszedł wprawdzie od Antoniniego, ale miałam swobodę w doborze repertuaru. Płyta zawiera motety Mozarta, Vivaldego, Händla i Porpory. Utwór tego ostatniego znalazła Katia, siostra Miszy [Antonenko], która odkryła w British Library  te wspaniałe kompozycje w stylu galante. Dziś mało komu znani, Porpora i Galuppi byli czołowymi przedstawicielami tego gatunku muzyki. Kiedy zobaczyłam motety Porpory, zachwyciłam się i wiedziałam, że muszę je zaśpiewać. Dzięki nim głos brzmi zupełnie wyjątkowo. Dla Giovanniego było to coś tajemniczego, niezwykłego, co w pewien sposób także go ubogaciło. Porpora dodał nowych barw i Giovanniemu, i jego orkiestrze.
Z Giovannim Antoninim zetknęłam się po raz pierwszy w 2010 roku. Jeździłam nawet do Mediolanu, gdzie odbywał ze mną specjalne próby, podczas których uczyłam się wykonywać recytatywy. Uczył mnie takiego odczuwania tej muzyki, aby ona żyła, przygotowywał mnie do improwizacji. Ten czas spędzony z Giovannim bardzo na mnie wpłynął i ukształtował moje podejście do muzyki. Giovanni doskonalił mój warsztat także później. Wskutek tej współpracy moje doświadczenie muzyki znacznie się pogłębiło. Także w zakresie pracy z instrumentami. Włosi mają swój rozpoznawalny styl grania.
Dodam, że włoskim renesansem interesowałam się już w dzieciństwie. W Moskwie chętnie chodziłam do muzeów, gdzie prezentowano dzieła włoskiego renesansu. Sama także rysowałam:  twarze kobiet, aniołów, z charakterystycznymi dla tej epoki nakryciami głowy. Miałam mnóstwo książek z reprodukcjami, które pasjami oglądałam. Ten włoski renesans był moją dziecięcą miłością, a muzyka stała się niejako jej dopełnieniem.


Julia-Lezhneva, fot.Uli Weber, DECCA

Po pamiętnym występie podczas Wratislavia Cantans w 2013 roku odbywała Pani koncerty z Giovannim Antoninim oraz Il Giardino Armonico. Została też zaproszona przez Philippe`a Jaroussky`ego  do nagrania „Stabat Mater” Pergolesiego. W jakich okolicznościach do tego doszło?

Byłam ogromnie szczęśliwa, kiedy zaprosił mnie do współpracy ten wspaniały kontratenor, a także – jak się później okazało – wspaniały człowiek. Poznałam go przypadkowo we wrześniu 2010 roku w konserwatorium, do którego pewnego dnia przyjechał. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom, kiedy w naszym skromnym studenckim bufecie, gdzie często piliśmy herbatę i rozmawiali, pojawił się ten znakomity śpiewak. Wszyscy staliśmy jak wrośnięci w podłogę i patrzyli jak nas mija. W pewnym momencie podszedł do mnie i przywitał się. Potem poszłam na jego koncert w Konserwatorium Moskiewskim. Zdarzyło mi się następnie słuchać go także podczas występów w na scenach europejskich, wtedy też spotykaliśmy się. W końcu zaprosił mnie do współpracy przy nagraniu „Stabat Mater” Pergolesiego. To niezwykła kompozycja, która otwiera przed wykonawcą niekończące się pokłady piękna. Szczególnie, jeśli wykonywana jest w kościele. Mimo tragizmu, w muzyce tej jest jakieś wewnętrzne światło. Utwór nas głęboko uduchowił, a my śpiewając dzieliliśmy się tym duchowym przeżyciem. Takich momentów się nie zapomina. To nie tylko szczęście, że mogłam ten utwór zaśpiewać, ale także że mogłam to zrobić z takimi wspaniałymi muzykami.

Na koniec chciałam Panią jeszcze zapytać, czy marzy Pani jeszcze o jakimś nagraniu, ale z tego, co słyszę, to marzenia spełniają się w Pani przypadku jeszcze zanim się pojawią…

Tak właśnie jest.  Z perspektywy czasu odczuwam radość i wdzięczność tego powodu. Nawet nie marzyłam, że to się ziści, a tu zdarza się taki cud. Nie musiało tak być, a jednak stało się. Czasami zastanawiam się nawet, dlaczego to zdarzyło się właśnie mnie…  Jest tylu innych, wspaniałych ludzi, tak samo utalentowanych, którzy takiego szczęścia nie mieli. Dlaczego przydarzyło się to właśnie mnie? Toteż patrzę na to jak na cud albo dar losu.

Chciałam jeszcze dodać, że my na Panią patrzymy również jak na dar i bardzo się cieszymy, że znowu możemy Pani posłuchać. Bardzo dziękuję za rozmowę.

G. F. Händel, Lascia Chio pianga

Gala Baletowa na otwarcie nowego sezonu artystycznego w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej

Gale baletowe to stały punkt repertuaru teatrów na całym świecie. W Teatrze Wielkim - Operze Narodowej będzie to jednocześnie otwarcie sezon...

Popularne posty