Tytuł bloga powstał z inspiracji prozą Brunona Schulza, w której wielokrotnie, w różnych kontekstach, pada to tajemniczo brzmiące słowo, znaczące o wiele więcej niż „składniki”, bo mające rangę metafory, symbolu…
Kulturalne Ingrediencje nie jest blogiem monotematycznym, np. książkowym czy filmowym. Łączę w nim wszystkie moje pasje w jedną całość. Znajdują się tu teksty dotyczące literatury, filmu, muzyki i sztuk plastycznych. Ponadto rozmowy z artystami i własne zapiski.To także moje archiwum.
Narodowe Forum Muzyki zaprasza na koncert, podczas którego zabrzmi Pasja wg św. Jana Johanna Sebastiana Bacha. Koncert realizowany w ramach 25. Wielkanocnego Festiwalu Ludwiga van Beethovena. Wykonawcami są: Wrocławska Orkiestra Barokowa oraz wybitna śpiewaczka Julia Lezhneva.
Julia Lezhneva1, fot. Emil Matveev
Pasja wg św. JanaJohanna Sebastiana Bacha jest wcześniejszym z jego dwóch opracowań pasji, które przetrwały do naszych czasów. Utwór fascynuje siłą ekspresji i bezpośredniością w wyrażaniu emocji, należy do niekwestionowanych arcydzieł chrześcijańskiej kultury i jest ukoronowaniem muzyki epoki baroku.
Warto przypomnieć, że Pasja według św. Jana jest najwcześniejszą i jedną z dwóch zachowanych kompozycji Jana Sebastiana. Po raz pierwszy zabrzmiała 7 kwietnia 1724 roku w kościele św. Mikołaja w Lipsku. Potem była przez kompozytora kilkakrotnie zmieniana. Obecny kształt BWV 245 zawdzięczamy redaktorom zbiorowego wydania dzieł wszystkich Bacha. Test Pasji relacjonuje głównie sceny sądowe przed najwyższym kapłanem i Piłatem, toteż chóry kapłanów i ludu są głównymi nosicielami akcji dramatycznej. Muzycznie jest więc Pasja Janowa uboższa od Mateuszowej. Fragmenty Pisma św. przeplatają się z tekstami niemieckiej poezji religijnej tamtych czasów, które stanowią rodzaj osobistej refleksji wiernych, ukazującej ich duchową więź z rozgrywającymi się wydarzeniami Męki Pańskiej.
Pasja jest swoistym kazaniem muzycznym, które ma wpłynąć na postawy moralne słuchaczy. Rozpoczyna ją chór, który zwraca się do Boga: Herr, unser Herrscher… („Panie, władco nasz…”), po czym następuje recitatiw Ewangelisty, rozpoczynającego swą opowieść od wydarzeń Ogrodu Oliwnego. Już pierwsza aria altu jest takim właśnie komentarzem do przedstawionych wydarzeń:
By z więzów mych grzechów
uwolnić mnie
mój Zbawca zostaje pojmany,
Kolejne chorały i arie spełniają podobną rolę, odwołując się do wrażliwości i emocji słuchaczy, którzy stają się poniekąd uczestnikami przedstawianych zdarzeń, np. zaparcia się Piotra, wydania Jezusa na ubiczowanie, sceny pod krzyżem... Podkreśla się ciągle głęboki sens tej Ofiary.
W bardzo interesującym artykule Szymona Paczkowskiego możemy przeczytać, że Bach zastosował metrum 12/8, które służyło w baroku odmalowaniu życia pasterskiego. To tylko pozorny paradoks, ponieważ pastorale staje się u Bacha muzycznym symbolem wiecznego pokoju i zbawienia, które przyniosła ze sobą śmierć Chrystusa. Jest On bowiem Dobrym Pasterzem, który ginie za swoje owce, jak to zapowiada Stary Testament. Pastorale jest również nawiązaniem do rajskiego ogrodu, który został utracony na skutek grzechu, ale dzięki Mesjaszowi mamy szansę do niego powrócić.
Słodycz niektórych arii Pasji Janowej również warta jest podkreślenia. Z pewnością należy do nich aria tenoru:
dein schmerzhaft bitter Leiden“ / Twe gorzkie, bolesne cierpienie
radości tysiąckroć przyczyną,
co wymazuje me przewinienie
Przejmująca jest także aria altu: w Es is vollbracht („Dokonało się”), szczególnie pamiętna w wykonaniu Andreasa Scholla („Johannes-Passion” w opracowaniu i pod dyrekcją Philippe Herreweghe, wyd. Harmonia Mundi, 2001). Rozwija się z opadającego następstwa dźwięków, na których Jezus, gdy opada Mu głowa w chwili zgonu, szepcze ostatnie słowa…
Obecny, 47 Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans, wyróżnia spośród innych bardzo intensywna obecność kompozycji Jana Sebastiana Bacha. Bardzo to szczęśliwy pomysł, który wynika z faktu, że w tym roku przypada 100. rocznica wykonania utworów lipskiego kantora we Wrocławiu. A dla mnie była to niezwykła okazja do posłuchania na żywo mojego ukochanego kompozytora.
Swoje refleksje rozpocznę od „Pasji według św. Jana”, którą usłyszeliśmy w opracowaniu i pod dyrekcją brytyjskiego muzykologa i dyrygenta – Andrew Parrotta. Do jej wykonania zaprosił on ośmioro śpiewaków z założonego przez siebie zespołu Taverner Consort & Players. Towarzyszyła im kilkunastoosobowa Wrocławska Orkiestra Barokowa, grająca na wiernych kopiach instrumentów z czasów kantora z Lipska. Z dyskusji około festiwalowych wynikało, że kameralne wykonanie obu Pasji może się okazać co najmniej kontrowersyjne. Jakoż tak się nie stało. Dla mnie ważne było coś zupełnie innego, to mianowicie, czy interpretacja Parrotta i jego muzyków poruszy mnie swoim pięknem, czy też nie. Przyznam, że – nawykła do znakomitych interpretacji obu tych kompozycji – niełatwo daję się uwieść:-)
Andrew Parrott, fot. prasowa
Warto przypomnieć, że „Pasja według św. Jana” jest najwcześniejszą i jedną z dwóch zachowanych kompozycji Jana Sebastiana. Po raz pierwszy zabrzmiała 7 kwietnia 1724 roku w kościele św. Mikołaja w Lipsku. Potem była przez kompozytora kilkakrotnie zmieniana. Obecny kształt BWV 245 zawdzięczamy redaktorom zbiorowego wydania dzieł wszystkich Bacha. Test Pasji relacjonuje głównie sceny sądowe przed najwyższym kapłanem i Piłatem, toteż chóry kapłanów i ludu są głównymi nosicielami akcji dramatycznej. Muzycznie jest więc Pasja Janowa uboższa od Mateuszowej. Fragmenty Pisma św. przeplatają się z tekstami niemieckiej poezji religijnej tamtych czasów, które stanowią rodzaj osobistej refleksji wiernych, ukazującej ich duchową więź z rozgrywającymi się wydarzeniami Męki Pańskiej.
Pasja jest swoistym kazaniem muzycznym, które ma wpłynąć na postawy moralne słuchaczy. Rozpoczyna ją chór, który zwraca się do Boga: „Herr, unser Herrscher…” („Panie, władco nasz…”), po czym następuje recitatiw Ewangelisty, rozpoczynającego swą opowieść od wydarzeń Ogrodu Oliwnego. Już pierwsza aria altu jest takim właśnie komentarzem do przedstawionych wydarzeń:
By z więzów mych grzechów uwolnić mnie mój Zbawca zostaje pojmany
Koncert Pasja według św. Jana, dyr. Andrew Parrott/prasowe
Kolejne chorały i arie spełniają podobną rolę, odwołując się do wrażliwości i emocji słuchaczy, którzy stają się poniekąd uczestnikami przedstawianych zdarzeń, np. zaparcia się Piotra, wydania Jezusa na ubiczowanie, sceny pod krzyżem... Podkreśla się ciągle głęboki sens tej Ofiary.
W bardzo interesującym artykule Szymona Paczkowskiego, zamieszczonym w starannie wydanym katalogu festiwalowym, możemy przeczytać, że Bach zastosował metrum 12/8, które służyło w baroku odmalowaniu życia pasterskiego. To tylko pozorny paradoks, ponieważ pastorale staje się u Bacha muzycznym symbolem wiecznego pokoju i zbawienia, które przyniosła ze sobą śmierć Chrystusa. Jest On bowiem Dobrym Pasterzem, który ginie za swoje owce, jak to zapowiada Stary Testament. Pastorale jest również nawiązaniem do rajskiego ogrodu, który został utracony na skutek grzechu, ale dzięki Mesjaszowi mamy szansę do niego powrócić.
Słodycz niektórych arii Pasji Janowej również warta jest podkreślenia. Z pewnością należy do nich aria tenoru:
Mein Jesu, ach! mein Jesu, / Jezu mój, ach! Mój Jezu, dein schmerzhaft bitter Leiden“ / Twe gorzkie, bolesne cierpienie radości tysiąckroć przyczyną, co wymazuje me przewinienie
Przejmująca jest także aria altu: „Es is vollbracht” („Dokonało się”), szczególnie pamiętna w wykonaniu Andreasa Scholla („Johannes-Passion” w opracowaniu i pod dyrekcją Philippe Herreweghe, wyd. Harmonia Mundi, 2001). Rozwija się z opadającego następstwa dźwięków, na których Jezus, gdy opada Mu głowa w chwili zgonu, szepcze ostatnie słowa…
Wrocławski koncert Andrew Parrotta z pewnością nie osiągnął mistrzostwa Philippe Herreweghe i jego Collegium Vocale Gent, co nie znaczy że nie było w niej pięknych i poruszających momentów.
Pasja według św. Mateusza, dyr. Paul McCreesh/prasowe
Drugą Pasję – Mateuszową przygotował Paul Mc Creesh. Dodajmy, że z arcydziełem tym mierzył się już wcześniej, czego dowodem wydana przez Deutsche Grammophon w 2003 roku płyta, w której nagraniu wzięli udział wybitni – jeśli nie najwybitniejsi - wykonawcy Bacha: Mark Padmore jako Ewangelista, James Gilchrist, Peter Harvey, Magdalena Kožena… Można się więc było obawiać, że to, co usłyszymy w kameralnej wersji – na ośmioro wykonawców – nie sprosta naszym oczekiwaniom. A jednak, a jednak.. odważę się stwierdzić, że była to jedna z najpiękniejszych wersji Pasji Mateuszowych, jaką słyszałam w życiu. A słyszałam te najlepsze: Philippe Herreweghe, Johna Eliota Gardinera... I to w samym mateczniku – w Kościele św. Tomasza w Lipsku w 2005 roku, co samo w sobie było wielkim przeżyciem…
"Pasja według św. Mateusza" jest zgodnym z Ewangelią opisem Męki Pańskiej, podzielonym na szereg obrazów. Fragmenty Pisma Świętego uzupełniają recytatywy i arie, będące rodzajem pobożnej medytacji tychże scen. Natomiast w wersetach chorału wyrażane są uczucia wiernych. Autorem tekstów jest współpracujący z kompozytorem Picander, który ujmuje sytuację w zwięzłe, a zarazem głębokie rozważania.
Przyjrzyjmy się bliżej niektórym fragmentom, aby pojąć jak pracował Bach. Otóż Pasję rozpoczyna chór – Córa Syjonu, która w pieśni Kommt, ihr Töchter, helf mir klagen… wzywa do opłakiwania niewinnego Baranka Bożego. Jest to wyraźne nawiązanie do Ks. Izajasza (53,7): „Znęcano się nad nim, lecz on znosił to w pokorze i nie otworzył ust swoich, jak jagnię na rzeź prowadzone”. Poprzez nawiązania do Starego Testamentu Picander kształtuje główne myśli chóru wstępnego, przywołując postać Izaaka niosącego drewno na gorę Moria, gdzie ma stać się ofiarą.
Pasja według św. Mateusza, dyr. Paul McCreesh/prasowe
Fragmenty Pisma zawsze mają charakter obrazowy, są muzyczną wizualizacją ewangelicznego wydarzenia. Początek został więc pomyślany realistycznie: falowanie tłumu, krzyki i nawoływania zostały oddane za pomocą wznoszenia się i opadania głosów ludzkiej gromady, a jednocześnie towarzyszy mu dźwięk orkiestry – ciężki i pełen niepokoju. Tłum jest pełen współczucia, podziwia cierpliwość Baranka, który umiera za nasze winy. Dalej następują kluczowe sceny opowieści, przeplatane ariami – medytacjami.
Pierwszą z nich jest uczta w Betanii i namaszczenie Jezusa – jako zapowiedź zbliżającej się śmierci. Do tej sceny skomponował Bach recytatyw i arię "Buß und Reu", w której wykonawca (najczęściej alt – symbolizujący w dziełach lipskiego kompozytora grzesznika) wyznaje, że pragnąłby – jak owa pobożna kobieta - „przygotować Twe Ciało do grobu” Prosi zatem, by mógł „wylewać jako wonności łzy moich oczu na Twoją głowę”. Piękna aria "Buß und Reu", następująca po recytatywie, jest pełną pokory pieśnią, w której „Pokuta i skrucha kruszą pełne grzechu serce”.
Po niej następują kolejne fragmenty Ewangelii – zdrada Judasza, Pascha, podczas której Jezus oznajmia, iż jeden z uczniów Go wydał, a także ustanawia Nowe Przymierze. Przepowiada też Piotrowi, że się Go zaprze. Następują po sobie sceny w Ogrodzie Oliwnym, gdy uczniowie zasypiają zamiast czuwać, pojmanie, sąd i wydanie Jezusa Piłatowi, Męka i Ukrzyżowanie. Opowieść Ewangelisty przybiera na sile i staje się coraz bardziej dramatyczna.
Albert Schweitzer, wybitny znawca muzyki Bacha i jego biograf, twierdzi, że „Im bardziej uprzytamniamy sobie dramatyczny zarys Pasji według świętego Mateusza, tym bardziej dochodzimy do przekonania, iż jest to dzieło cudowne”. I trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. Kiedy bowiem słuchamy tych przejmująco pięknych arii, to po każdej z nich mamy przeświadczenie, że nic doskonalszego i przejmującego nie da się stworzyć, jednak okazuje się, że dla Jana Sebastiana nie ma takich ograniczeń. Na przykład kiedy Jezus samotnie cierpi w Ogrójcu, po pełnym współczucia recytatywie („Ach, gdyby miłość do Ciebie, mój Panie, mogła zmniejszyć Twój lęk i drżenie albo pomóc Ci je znosić. Jakże szczęśliwy bym tu został”) następuje aria tenoru „Ich will bei meinem Jesu wachen”, w której śpiewak wyznaje: „Chciałbym czuwać u boku Jezusa”. Kameralny śpiew przy akompaniamencie fletu, a towarzyszy mu dyskretny chór (wiernych?), który jest skończenie piękny i można by ten fragment dłużej kontemplować, a jednak… Wkrótce potem – scena zaparcia się Piotra i kolejna przepiękna aria – tym razem altu: „Erbarme dich” przekonuje nas, że piękno nie zna ograniczeń. Aria i następujący po niej chorał przynoszą rodzaj oczyszczenia – płacz, ale i wiarę w łaskę Boga, która jest potężniejsza niż grzech. Podobnie w scenie ubiczowania i skazania – gdy po recytatywie Erbarm es Gott! następuje kolejna przepiękna aria altu: Können Tränen – pełna głębokiego współczucia.
Interesującym jest także przyjrzeć się temu, jak Bach muzycznie osiąga owe efekty dramatyzmu, współczucia i ilustracyjności. Otóż chór końcowy drugiej części został pomyślany jako muzyka przy składaniu do grobu. Najpierw słuchamy recytatywu i arii basu:
„Nun ist der Herr zur Ruh gebracht“. Potem następuje pieśń chóru – niezwykle stonowana i liryczna. Kiedy spojrzymy na zapis nutowy, uprzytomnimy sobie, że składa się on z opadających motywów – jakby nasze spojrzenie towarzyszyło czynności grzebania zmarłego:
Najczęściej Bach posługuje się figurami retorycznymi czyli Decoratio. W całej Mateuszowej Pasji można dostrzec ponad 100 takich figur. Na przykład w instrumentalnym wstępie do arii "Blute nu du hebes Herz!" („Ty krwawisz, serce ukochane!”), którą śpiewa sopran jako komentarz do zdrady Judasza, po słowach recytatywu "I odtąd szukał sposobności aby Go zdradzić" Bach użył figury zwanej Catachresis - czyli „nadużycie” - przez zastosowanie niedozwolonego "faux Bourdonu" oraz nieprawidłowo rozwiązując wszystkie występujące tam synkopy. Ten wielki fałsz muzyczny i nadużycie obrazują fałszywą postawę Judasza. Błąd jego decyzji przedstawiony został jako błąd w sztuce. Dzisiaj zapewne nie odbieramy tego jako błąd, lecz raczej licentia poetica, ale kiedyś było to wręcz zakazane.
Nie miejsce tutaj, aby wchodzić w zawiłe szczegóły muzycznej retoryki Wielkiego Kantora lipskiego, jednakże przykład powyższy pozwala dotknąć tego wielce złożonego zagadnienia. Mając to w pamięci, tym bardziej będziemy cenić mistrzostwo interpretacji śpiewaków Paula McCreesha. Nicholas Mulroy był wspaniały nie tylko jako Ewangelista, ale również jako wykonawca arii, a także chórzysta. Wspaniale zaśpiewali zresztą wszyscy artyści, których głosy znakomicie brzmiały zarówno w ariach i recytatywach, jak też w partiach chóru. Osiągnęli jakąś cudowną proporcję między tym, co dramatyczne, a tym, co liryczne i refleksyjne. Wielkie brawa!
Pasja według św. Jana”, BWV 245 Andrew Parrott – dyrygent
Taverner Consort:
Emily Van Evera – sopran
Clare Wilkinson – alt
Charles Daniels – tenor, Ewangelista
Halvor F. Melien – bas, Chrystus
Śpiewacy tutti:
Rachel Elliott – sopran
Caroline Trevor – alt
Jeremy Budd – tenor
Tomáš Šelc – bas, Piłat
Wrocławska Orkiestra Barokowa
Jarosław Thiel – dyrektor artystyczny
„Pasja według św. Mateusza”, BWV 244 Paul McCreesh – dyrygent
Chór I
Helen-Jane Howells – sopran
Anna Stephany – alt
Nicholas Mulroy – tenor, Ewangelista
Thomas Walker – tenor
Marcus Farnsworth – bas
Stephan Loges – bas-baryton
Chór II
Susan Gilmour Bailey – sopran
Ivonne Fuchs – alt
Thomas Walker – tenor
Stephan Loges – bas-baryton
Gabrieli Consort & Players
Artykuł ukazał się na portalu PIK Wrocław 8 września 2012 r.
Program 2 Polskiego Radia przygotował niezwykłą gratkę dla melomanów, którzy nie będą mogli wziąć udziału w wiosennej odsłonie Festiwalu Actus Humanus Resurrectio 2019, czyli największej polskiej prezentacji muzyki dawnej. W dniach 17-21 kwietnia na antenie radiowej Dwójki wyemitowanych zostanie 5 koncertów z Gdańska. W programie transmisji arcydzieła muzyki dawnej – w interpretacjach współczesnych mistrzów wykonawstwa.
Pięć dni Wielkiego Tygodnia, dziesięć koncertów, największe światowe gwiazdy wykonawstwa historycznego i przodujący w tej dziedzinie artyści polscy – najnowsza odsłona Actus Humanus to przede wszystkim trzy różne wersje ciemnych jutrzni, ujętych w klamrę arcydziełami Bacha.
Ciemne jutrznie to modlitwy odmawiane tradycyjnie przed świtem w czasie Triduum Paschalnego, a ich nazwa wiąże się ze starym zwyczajem zapalania, a następnie gaszenia świec – aż do zapadnięcia zupełnej ciemności. W epoce baroku zyskały bogatą oprawę muzyczną, której tworzenia podejmowali się najwybitniejsi kompozytorzy, zwłaszcza francuscy.
Serię tę zainauguruje w Wielki Czwartek (18 kwietnia) sopranistka Sophie Karthäuser i znany już w Gdańsku, wyśmienity Ensemble Correspondances pod dyrekcją Sebastiena Dauce’a cyklem Michela Richardade Lalande’a – prawdziwej gwiazdy swoich czasów. Wielkopiątkową (19 kwietnia) kontynuacją będzie koncert – powracającego na festiwal zespołu La Compagnia del Madrigale. Ta najwybitniejsza dziś grupa zajmująca się renesansową muzyką włoską, przedstawi należący do gatunku madrigali spitituali zbiór Responsoria et alia ad Officium Hebdomadae Sanctae spectantia, autorstwa mrocznego geniusza – Carla Gesualda.
Z kolei w Wielką Sobotę (20 kwietnia) uwielbiany w Gdańsku Christoph Rousset z zespołem Les Talens Lyriques wykona repertuar szczególnie bliski sercu tego klawesynisty i dyrygenta: Leçons de ténèbresMarca-Antoine’a Charpentiera oraz Françoisa Couperina.
Introdukcjami do wieczornej zadumy będą recitale trojga artystów polskich: flecistki Agnieszki Gorajskiej, Adama Struga (z zespołem Monodia Polska i grającą na pozytywie szkatulnym Marią Erdman) oraz Moniki Kaźmierczak – miejskiej carillonistki Gdańska.
Trzy medytacyjne dni festiwalu ujęte zostaną w podwójną klamrę bachowską. Sensacyjnie zapowiada się zwłaszcza pierwszy koncert wieczorny (17 kwietnia), podczas którego legendarny William Christie i jego zespół Les Arts Florissants po raz pierwszy w Polsce wykonają Pasję Janową Bacha.
Szczegółowy program transmisji w radiowej Dwójce:
17 kwietnia, środa, godz. 20.00: transmisja koncertu inauguracyjnego – program: Jan Sebastian Bach – Pasja Janowa BWV 245; wyk. Reinoud Van Mechelen – tenor (Ewangelista), Alex Rosen – bas (Jezus), Emmanuelle de Negri – sopran, Lucile Richardot – mezzosopran, Anthony Gregory – tenor, Renato Dolcini – baryton, Les Arts Florissants, dyr. William Christie.
18 kwietnia, czwartek, godz. 20.00:Michel-Richard de Lalande – Leçons de ténèbres (i inne); Anonim – Plange quasi virgo (i inne); Marc-Antoine Charpentier – Salve Regina H 18; wyk. Sophie Karthäuser – sopran, Ensemble Correspondances, Sébastien Daucé – dyrygent, klawesyn.
19 kwietnia, piątek, godz. 20.00: Carlo Gesualdo da Venosa – Responsoria et alia ad Officium Hebdomadae Sanctae spectantia; wyk. La Compagnia del Madrigale.
20 kwietnia, sobota, godz. 20.00: Marc-Antoine – Charpentier Seconde Leçon du Jeudi Saint H 103 (i inne); wyk. Deborah Cachet – sopran, Judith Van Wanroij – sopran, Les Talens Lyriques, Christophe Rousset – kierownictwo artystyczne, klawesyn, pozytyw.
21 kwietnia, niedziela, godz. 20.00: Jan Sebastian Bach – Koncerty Brandenburskie BWV 1046-1051; wyk. Akademie für Alte Musik Berlin.
Więcej informacji na stronach dwojka.polskieradio.pl i actushumanus.com.
21 marca świętujemy urodziny Jana Sebastiana Bacha. Muzyka lipskiego Kantora towarzyszy mi ciągle - mam całkiem pokaźną kolekcję płyt z nagraniami jego kompozycji. Przeważają interpretacje Johna Eliota Gardinera i Philippe`a Herreweghe. Oczywiście, byliśmy też z Markiem "u źródeł" - w Kościele św. Tomasza w Lipsku. Poniższy tekst nieco żartobliwie oddaje moją miłość do tej muzyki.
Ja pod pomnikiem Jana Sebastiana przy Kościele św. Tomasza w Lipsku, pocz. lat 2000, fot. Marek
Gdybym wypełniała ankietę, w rubryce "uzależnienia”, bez wahania wpisałabym: "Bach”. To jedyna słabość, której nie muszę się wstydzić, a nawet mogę zarażać nią innych. A wszystko zaczęło się od płyty z Mszą h- moll, podarowanej mi przez męża na urodziny. Potem był wyjazd do Lipska na Bach Festival, aby usłyszeć Mszę h-moll na żywo. Od tego czasu nie rozstaję się z moim ulubionym kompozytorem.
Ja po raz pierwszy na Bachfest, Lipsk, fot. Marek
Muzyka lipskiego Kantora towarzyszy mi od rana do wieczora. Skoro świt, kiedy miotam się jeszcze nieprzytomnie, z moim nastrojem harmonizuje kantata 97: Legich mich späte nieder, erwache frűhe wieder, lieg oder ziehe fort, ich Schwachheit und in Banden... Co znaczy po polsku:
Czy kładę się wieczorem,
Czy wstaję w ranną porę,
Czy jestem tu, czy tam,
W słabości, w zniewoleniu
I w każdym mym cierpieniu
Pociechę w Słowie mam.
Na śniadanie – proszę bardzo: niegdyś "Kantata o kawie”, aktualnie - kantaty na bas, w fenomenalnym wykonaniu Petera Kooij. Najczęściej słucham BWV 82, z ariami: "Ich habe genug” ("Mam tego dość” wyraża tęsknotę za oderwaniem się od wszystkiego, co ziemskie):
Zadosyć już mam.
Ja Zbawcę już mego , wzorem Symeona,
W stęsknione me wziąłem nadziei ramiona,
Zadosyć już mam
Uwielbiam także słuchać arii "Ich freue mich auf meinem Tod” ("Cieszę się, że umrę” – to wyjątkowa kompozycja utrzymana w radosnym rytmie walca, wyrażająca ekstatyczną radość z powodu świadomości, że oto skończą się kłopoty i nastąpi Wieczna Radość), które - wbrew tytułom - bardzo dobrze mnie usposabiają:
Na śmierć się moją już raduję.
Ach! Już napotkać bym ją rad.
Nawet na zakupy bez Bacha się nie ruszam. Zaopatrzona w odtwarzacz CD albo (coraz częściej) komórkę mogę, a nawet muszę kontynuować :-) Wsiadam więc do tramwaju, a ten sam ciepły bas Petera Kooij`a w kantacie BWV 56 przekonuje mnie, że Mein Wandel auf der Welt ist einer Schiffahrt gleich:
Moja wędrówka po tym świecie
Morskiej podróży podobna przecie:
Krzyż mój, bieda i zmartwienia,
To fale, co mnie przykrywają.
Które mnie bez wytchnienia
O lęk śmiertelny przyprawiają.
Kotwicą, która mnie utrzymuje,
Jest miłosierdzie Boga,
Którym mnie Pan często raduje.
On wola do mnie:
Jestem przy tobie!
Wrzucam do reklamówki kolejne sprawunki, a jednym uchem łowię: Ich will den Kreuzstab gerne tragen (Chcę chętnie ponieść ten krzyż). Potem obiad, a mnie towarzyszy płyta z nagraniami kantat: BWV 29 Wir danken Dir, Gott (Dziękujemy Ci, Panie), BWV 119 Preise, Jerusalem, den Herrn [Chwal, Jeruzalem, Pana] oraz BWV 120 Gott, man lobet dich in der Stille [Boże, chwali się Ciebie w cichości]– z cudownymi ariami w wykonaniu Marka Padmore` a, Petera Kooy, Ingeborg Danz. A to tylko fragment dnia powszedniego... W istocie bowiem poruszam się w rytmie roku liturgicznego. Na szczęście, J.S. Bach, będąc człowiekiem głębokiej wiary i kantorem lipskiego kościoła, stworzył wiele stosownych kompozycji. Oczekiwanie na Wielkanoc wypełniają mi Pasje: Mateuszowa i Janowa. J.S. Bach napisał ich cztery, ale nie wszystkie dotrwały do naszych czasów. Najchętniej sięgam po Pasję według św. Mateusza – jest to bowiem dzieło absolutnie genialne. Składa się z 24 scen tekstu Ewangelii, które inkrustuje Bach pieśniami wyrażającymi głos nabożnego współczucia. Piękno i doskonałość wyrazu pasyjnej relacji w recytatywach Ewangelisty i Jezusa przekraczają granice możliwości werbalnej analizy. Skromniejsza rozmiarami, ale równie piękna, jest Pasja według św. Jana. Układ pieśni jest podobny: obok tekstu Ewangelii pojawiają się piękne, pełne refleksji arie. Jest to także czas, kiedy w Narodowym Forum Muzyki można .posłuchać którejś z Pasji na żywo. I od wielu lat z tego korzystam.
Autograf Pasji według św. Mateusza - śmierć Chrystusa na krzyżu
Lubię także
czas oczekiwania i nie ukrywam, że i wówczas bardzo pomaga mi muzyka Jana
Sebastiana Bacha. Słucham kantat na adwent (BWV 36, 61, 62) i narasta we mnie
radość, bo: „Die Liebe zieht mit sanften Schritten” („To miłość nadchodzi, powolne jej kroki,// Łagodnie się wita ze swym oblubieńcem. // Bo jako się oblubienica // Swym ukochanym wnet zachwyca, // Tak za Jezusem idzie cale moje serce...”).
Z kantatą
„Bewundert, o Menschen, dies große Geheimnis“(„Podziwiaj, o ludu, tę sprawę tajemną:
To władca najwyższy ukazał się nam.//Tu skarbów niebiańskich widzimy obrazy, // Tu z manny niebieskiej posiłek nam dan.//O cudzie! Wszak dziewiczość zostaje bez skazy.”) właściwie unoszę się w powietrzu w radosnym
nastroju. To już krok od Bożego Narodzenia. A skoro tak, to oczywiście
„Weinachtsoratorium”. Lubię w nim właściwie wszystko: i chóry – patetyczne i
pełne radosnego nastroju - z kotłami i trąbkami, i recytatywy według Ewangelii
Mateuszowej i Łukaszowej, i oczywiście
arie - zwłaszcza radosną „Großer Herr, o starker Kőnig” („Wielki Panie,
Królu mocny”), a także słodką kołysankę „Schlafe, mein Liebster, geniße der
Ruh” ”( „Śpij, Ukochany, spokojem się raduj”).
W muzyce
Bacha wszystko jest piękne i uduchowione. Można zachwycić się i wzruszyć
„Zwiastowaniem” Tycjana czy Fra Angelico, kto jednak prześcignie muzyczny
portret Najświętszej Maryi Panny z „Magnificat” tego kompozytora...