Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania czesław miłosz, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania czesław miłosz, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 grudnia 2023

2024 Rokiem Czesława Miłosza

Senat Rzeczypospolitej Polskiej z inicjatywy Wydawnictwa Znak i instytucji partnerskich uchwalił rok 2024 Rokiem Czesława Miłosza. W uzasadnieniu czytamy m. in.: "Jako pisarz i  myśliciel uniwersalny stał się jednym z  największych autorytetów intelektualnych. W  swojej twórczości Miłosz przekraczał granice kultur, gatunków i języków. Obcował z  całą tradycją poetycką – od Biblii, którą tłumaczył, oraz najbliższego mu dziedzictwa polskiej poezji, poprzez wiersze  poetów anglosaskich, po Daleki Wschód".

Czesław Miłosz nad Bugiem, 1981 (PAP)

W  2024 roku przypadnie 20. rocznica śmierci Czesława Miłosza, jednego z  najoryginalniejszych i  najbardziej płodnych twórców dwudziestowiecznej literatury polskiej i światowej. Twórczość noblisty, przetłumaczona na ponad 40 języków, nieustająco spotyka się z żywym odbiorem na świecie. Dzieła Miłosza pomagają zrozumieć współczesny świat w obliczu wyzwań przyszłości: nowych technologii, zmieniającej się duchowości czy przemian globalnego świata. Czesław Miłosz, jeden z  najwybitniejszych polskich pisarzy współczesnych wyróżnionych Literacką Nagrodą Nobla. Doceniony na całym świecie za twórczość poetycką, prozatorską, eseistyczną i translatorską (w tym przekłady ksiąg biblijnych). Pracował jako dyplomata i profesor literatury na emigracji we Francji i w Stanach Zjednoczonych. Otrzymał najwyższe wyróżnienia państwowe, w tym Order Orła Białego.

Światowe uznanie przyniósł mu, wydany we wczesnych latach 50. we Francji, tom esejów "Zniewolony umysł", który stanowi przenikliwą, do dziś nietracącą na aktualności analizę świadomości porażonej przez totalitarne utopie – jedna z najważniejszych książek XX w. O  wadze twórczości Czesława Miłosza świadczą liczne nagrody, wśród nich – przyznana przez Akademię Szwedzką za całokształt twórczości w 1980 r. – Nagroda Nobla w dziedzinie literatury. W opinii zarówno międzynarodowej krytyki, jak i współczesnych mu poetów, jego dzieło to jedno z najbardziej znaczących zjawisk światowej literatury. 

Z tej okazji Wydawnictwo Znak planuje rozpocząć wydawanie kolekcjonerskiej edycji dzieł jednego z najbardziej znanych polskich pisarzy XX wieku. W najbliższym czasie ukażą się między innymi:

  • Najważniejsze teksty eseistyczne noblisty z przedmowami Olgi Tokarczuk i Timothy’ego Snydera
  • Wybory poezji: w tym "Ocalenie" – pierwsze wznowienie od 1945 roku oraz dwujęzyczny, polsko-angielski wybór wierszy pt. "Zmyślenie albo wielki sen" / "Fiction or a Long Dream".
informacja prasowa

piątek, 16 sierpnia 2019

Dwójka z okazji 15. rocznicy śmierci Czesława Miłosza

Czesław Miłosz. Poeta totalny, organiczny, natchniony. W związku z 15. rocznicą śmierci poety przypomnieliśmy jego postać w rozmowie z autorką książki "Miłosz w Krakowie" opowiadającej nie tylko o tajemnicach procesu twórczego, ale też ujawniającej nieznane aspekty skomplikowanej osobowości poety.


Czesław MiłoszFoto: NAC/domena publiczna

W związku z 15. rocznicą śmierci poety przypomnieliśmy jego postać w rozmowie z autorką książki "Miłosz w Krakowie" opowiadającej nie tylko o tajemnicach procesu twórczego, ale też ujawniającej nieznane aspekty skomplikowanej osobowości poety.

"Autorka jest bystrą obserwatorką, potrafi przenikliwie interpretować zarówno utwory literackie, jak i relacje międzyludzkie. Ten dziennik i kalendarz to także kronika życia literackiego i kulturalnego, w którego centrum tkwił Miłosz. Skrupulatnie odnotowane reakcje poety – czasem emocjonalne i gwałtowne – na ludzi, sytuacje, książki i aktualne wydarzenia będą z pewnością źródłem komentarzy i ożywionych dyskusji. Jeszcze nigdy nie byliśmy tak blisko Miłosza twórcy, a przede wszystkim Miłosza człowieka" - czytamy w nocie wydawniczej książki.

- Miłosza nie zajmowała sama literatura. Ona była rezultatem jego namysłu nad sensem życia, nad najważniejszymi pytaniami. Gdyby umiał malować lub komponować, pewnie nie uprawiałby poezji, by wyrazić to, co zajmowało jego umysł - powiedziała Agnieszka Kosińska.

Na ile postać Czesława Miłosza jako wybitnego poety i moralisty odpowiada jego prywatnemu wizerunkowi? Który z polskich poetów był mu najbliższy? Jak wiele trudu wymagało od niego zmaganie się z wewnętrznym głosem twórczym? O tym w nagraniu audycji.

***

Rozmawiał: Jakub Kukla

Gość: Agnieszka Kosińska (pisarka, edytorka, bibliografka, osobista sekretarka i znawczyni twórczości Czesława Miłosza)

Data emisji: 14.08.2019

Godzina emisji: 16.30


Materiał został wyemitowany w audycji Wybieram Dwójkę.

informacja prasowa

Link do audycji znajdziecie TUTAJ.


wtorek, 25 czerwca 2024

Imieniny Jana Kochanowskiego - literacki piknik Biblioteki Narodowej

29 czerwca w Ogrodzie Krasińskich w Warszawie odbędzie się coroczne wydarzenie Biblioteki Narodowej, czyli najhuczniej obchodzone imieniny w stolicy. Literacki piknik odbędzie się w tym roku już po raz dwunasty, a jego bohaterem będzie Czesław Miłosz. 


Imieniny Jana Kochanowskiego to literacki piknik, który odbywa się w Ogrodzie Krasińskich oraz sąsiadującym z nim Pałacu Rzeczypospolitej. Po raz pierwszy został zorganizowany przez Bibliotekę Narodową w 2012 roku, przede wszystkim w reakcji na utrzymujący się z roku na rok niski poziom czytelnictwa, ale również w celu podkreślenia, jak istotna dla krajowej produkcji wydawniczej jest polska literatura.

Od tego czasu odbyło się już jedenaście  edycji wydarzenia, każda poświęcona innej postaci – m.in. Julianowi Tuwimowi, Zbigniewowi Herbertowi, Franciszce i Stefanowi Themersonom, Josephowi Conradowi, Tadeuszowi Boyowi-Żeleńskiemu czy Krzysztofowi Kamilowi Baczyńskiemu, Leopoldowi Tyrmandowi (których Jan Kochanowski w ten symboliczny sposób zaprosił na swoje imieniny). 

„W moich latach chłopięcych wybrałem zawód przyrodnika” – wyznał poeta. Zainspirowani dziecięcymi fascynacjami Miłosza zaprosimy imieninowych gości na botaniczny spacer po Ogrodzie Krasińskich, z Adamem Wajrakiem porozmawiamy o polskich noblistach i ich zaangażowaniu w ochronę przyrody, a z Małgorzatą Lebdą i Szymonem Opryszkiem o wodzie i rzekach.

Autora „Doliny Issy” będą wspominać m.in. Adam Michnik i Joanna Miłosz, a jego twórczość stanie się pretekstem do rozmów o przekładach poezji i małych ojczyznach. Magdalena Walach i Jerzy Radziwiłowicz przeczytają korespondencję Czesława Miłosza i Wisławy Szymborskiej, o której opowie Michał Rusinek. W otwartym dla publiczności Pałacu Rzeczypospolitej będzie można oglądać poświęconą Miłoszowi wystawę – rękopisy i osobiste pamiątki poety.


Co oprócz inspiracji Czesławem Miłoszem?

W tym roku na Imieninach Jana zadebiutują audiobooki – będzie można wziąć udział w profesjonalnych warsztatach lektorskich (dorośli), a w plenerowym studiu spróbować swoich sił w roli lektora (dorośli i dzieci). Z myślą o najmłodszych czytelnikach Teatr Guliwer otworzy Imieniny spektaklem „Ale kino”, a o dodatkowe atrakcje (warsztaty i spotkania) zadbają Fundacja Pogranicze oraz wydawnictwa dziecięce.

Nie zabraknie stałych punktów programu: przyciągającego rzesze warszawiaków meczu poetyckiego, spektaklu Teatru Improwizowanego Klancyk, wykonania „Pieśni świętojańskiej o Sobótce” (Bastarda Trio i Dorota Miśkiewicz z gościnnym udziałem Jerzego Rogiewicza) czy dansingu pod gwiazdami (Nicponie). Jak co roku w Ogrodzie Krasińskich będzie można zapoznać się z ofertą kilkudziesięciu polskich wydawnictw, zdobyć autograf ulubionego pisarza oraz skorzystać z cienia drzew i strefy gastronomicznej.


PROGRAM IMIENIN JANA KOCHANOWSKIEGO 2024

29 czerwca 2024


SCENA ZIELONA

11:00

Klancyk gra Miłosza. Improwizowany spektakl teatralny


12:00

Co czytać, gdy ci smutno?

Doradzają Sylwia Chutnik i Paweł Sołtys

Prowadzi Katarzyna Kasia


13:00

Gorliwość tłumacza

O współpracy na linii poeta – tłumacz rozmawiają Jerzy Jarniewicz i Andrzej Kopacki

Prowadzi Paweł Bem


14:00

Miłosz. Powrót

O próbie nowego spojrzenia na Czesława Miłosza rozmawiają Joanna Miłosz-Piekarska i Michał Szymański

Prowadzi Marta Perchuć-Burzyńska


15:00

Noblista do Noblistki

O korespondencji Wisławy Szymborskiej i Czesława Miłosza opowiada Michał Rusinek

Listy czytają Magdalena Walach i Jerzy Radziwiłowicz

Prowadzi Jan Bończa-Szabłowski


16:30

Wspominając poetę

Czesława Miłosza wspominają Andrzej Franaszek i Adam Michnik


18:00

Bardzo przyrodniczy mecz poetycki

Drużyna Magdaleny Walach: Michał Czernecki, Katarzyna Kasia, Miłosz Markiewicz, Mirosław Zbrojewicz

Drużyna Grażyny Wolszczak: Wojciech Fiedorczuk, Aleksandra Hamkało, Monika Padewska, Jerzy Radziwiłowicz

Prowadzi Grzegorz Markowski


20:00

Pieśń świętojańska o Sobótce

Muzyka i wykonanie: Bastarda Trio i Dorota Miśkiewicz z gościnnym udziałem Jerzego Rogiewicza


21:30

Dansing w ogrodzie

Grają Nicponie


SCENA NIEBIESKA

11:00

Ale Kino, czyli kolaż klasyki poezji dla dzieci w muzycznej oprawie

Plenerowa adaptacja spektaklu Teatru Guliwer

Scenariusz i reżyseria: Joanna Zdrada


12:15

Atlas roślin dziadka Kunata, cz. I

Przyrodniczy spacer po Ogrodzie Krasińskich z botanikiem Pawłem Pawlikowskim z Centrum Nauk Biologiczno-Chemicznych UW


13:00

Atlas roślin dziadka Kunata, cz. II

Rodzinne warsztaty monotypii botanicznej z Kseniją Konopek z Fundacji Pogranicze


14:00

Twarzą w stronę rzeki

O kryzysie wodnym i czytaniu rzek rozmawiają Małgorzata Lebda i Szymon Opryszek

Prowadzi Magdalena Kicińska


15:00

Całe życie na papierze

O zawiłościach pracy nad biografiami rozmawiają Andrzej Franaszek, Wojciech Orliński i Ula Ryciak

Prowadzi Łukasz Wojtusik


16:00

Stamtąd

O małych ojczyznach i literackich miejscach peryferyjnych rozmawiają Łukasz Barys i Urszula Honek

Prowadzi Katarzyna Hagmajer-Kwiatek (Program 2 Polskiego Radia)


17:00

Nie wolno wycinać starych drzew

O tym, co pisarze robią dla przyrody opowiada Adam Wajrak

Prowadzi Monika Ochędowska


SCENA ŻÓŁTA

11:00

Spotkanie z Piotrem Pazdejem, laureatem Nagrody Literackiej im. Marka Nowakowskiego

Prowadzi Wojciech Chmielewski


12:00

Spotkanie z Michałem Książkiem, laureatem Nagrody Literackiej m.st. Warszawy w kategorii Książka o tematyce warszawskiej

Prowadzi Olga Wróbel


13:00

Quiz Literacki (z wieloma nagrodami)

Prowadzą Maciej Marcisz i Anna Wysocka z Nowego Klubu Czytelniczego


14:30

Flirt z Paralipomeną

Na temat sztuki i wiedzy niekoniecznej rozmyśla Jan Gondowicz

Prowadzi Eliza Kącka


15:30

Jak zostać lektorem audiobooków?

Otwarte warsztaty z lektorem Maciejem Jabłońskim


16:30

Slam poetycki (z nagrodą dla zwycięzcy)

Prowadzi Monika Marianna Błaszczak

/ rejestracja uczestników: fundacja.slamowa.zgloszenia@gmail.com


PONADTO W PROGRAMIE:

od 11:00


• Kiermasz książek


• Spotkania z autorami


• Warsztaty dla dzieci 


• Nagraj swoje demo lektorskie – mobilne studio nagrań audiobookowych dla małych i dużych

Początkujących lektorów wspierają Ewa Abart i PICK A VOICE Audiobooki


• Warsztaty z wyobraźni. Miłoszowa rodzinna gra terenowa

/ rejestracja uczestników do godz. 16:00


• Czytanie na trawie z Narodowym Programem Rozwoju Czytelnictwa 2.0.

Warsztaty literackie i plastyczne dla najmłodszych, książkowa fotobudka, biblioteczka i strefa relaksu z książką


15:30–17:30

Kwiateczki rwała, wianek gotowała. Wiankowa strefa warsztatowa

Prowadzi Joanna Piekarska

/ warto przynieść swoje kwiaty


od 19:00

Jazzowe przerwy muzyczne

Gra Drabek/Olter/Ziółkowski Trio


W PAŁACU RZECZYPOSPOLITEJ:

od 11:00 do 19:00


Miłosz. Powrót – wystawa czasowa

Kurator: Michał Szymański

Projekt wystawy: Studio Karolina Fandrejewska

Oprowadzania kuratorskie: 11:30, 15:30


Trzy razy otwierana – wystawa stała

Oprowadzania: 11:00, 12:00, 13:00, 14:00, 16:00

informacja prasowa


poniedziałek, 11 czerwca 2018

Festiwal Miłosza: Poeta w pułapce przeszłości

O literackich sporach, pamięci, historii oraz sztuce opowiadania rozmawiali goście w drugim dniu Festiwalu Miłosza.


Czesław Miłosz
Piątkowym spotkaniom patronował nie tylko Miłosz, ale i Herbert. Nic dziwnego, bo ideowy spór, który dwójka poetów wiodła przez kilkoma dekadami, do dziś potrafi rozpalić literackie środowisko. – Jeśli ktoś uwolnił się od dyskusji o tym, jak i co mówić o polskiej przeszłości, to tylko reprezentanci najmłodszego pokolenie polskich poetów – mówiła Joanna Orska podczas debaty „Rok myśliwego czy jagnięcia”. – Twórcy tacy jak np. Ilona Witkowska, choć w Polskę są mocno zaangażowani, potrafią odejść od narodowego mitu, przynosząc nie tylko nowy, eksperymentalny język, ale i nową narrację.

Festiwal Miłosza
Mniej o ideach, a więcej o relacjach Miłosza i Herberta dyskutowali zaś Andrzej Franaszek i Renata Gorczyńska. Biograf obu poetów i autorka rozmów z noblistą analizowali, jak na twórców wpłynęła wieloletnia relacja mistrz - uczeń, przypomnieli co stało się podczas słynnej kolacji u Carpenterów oraz skrupulatnie wyliczali różnice i podobieństwa w postawach obu twórców. – Psychika, duma, odmienne poglądy – to wszystko w końcu ich podzieliło – mówiła Gorczyńska. – Ale pamiętajmy o tym, że na pewnym etapie Miłosz i Herbert tworzyli wiersze tak podobne, jakby mówili jednym głosem.

Echa Herberta pobrzmiewały w opowieści jeszcze jednego festiwalowego gościa – Eugenijusa Ališanki. Litewski poeta i tłumacz (to dzięki niemu Litwini mogą czytać m.in. Szymborską, Różewicza i Świetlickiego) jak sam mówi „czuje więź z polskimi poetami”. – Kiedyś wydawało mi się, że twórca powinien wznosić się nad bieżące sprawy, ale z czasem zrozumiałem, że to co najważniejsze kryje się bardzo blisko, w codzienności. Aby o niej pisać sięgam po ironię i maski, w których nakładaniu Herbert był mistrzem – mówił poeta.

Festiwal Miłosza
Organizatorzy festiwalu często podkreślają, jak ważny dla nich jest głos poetów z najbliższych Polsce krajów. Wczoraj wybrzmiał on nie tylko w utworach Ališanki, ale i pochodzącej z Rosji Marii Stiepanowej. Poetka w swoich wierszach mierzy się z trudnym dziedzictwem własnej ojczyzny. – Rosja to kraj skolonizowany przez przeszłość, a to musi znaleźć odbicie w poezji. Dopóki obrazy dawnych zdarzeń są w mojej głowie, dopóty muszę o nich pisać – mówiła.

Okazją do lektury polskiej poezji było zaś wczoraj spotkanie z Markiem K.E. Baczewskim, który czytał swe wiersze krakowskiej publiczności, uwodząc uczestników spotkania erudycją i poczuciem humoru.

Festiwal Miłosza
O tym, jak o trudnej przeszłości opowiadać i jak tych opowieści słuchać, mówił wczoraj Mikołaj Grynberg. Spotkanie z autorem „Oskarżam Auschwitz” i „Księgi Wyjścia” było podsumowaniem dwudniowych warsztatów historii mówionej. – Warto rozmawiać, bo wokół nas ciągle są ludzie, którzy chcą opowiadać swoje historie – mówił. Wczoraj zakończyły się również warsztaty translatorskie z języków angielskiego, hiszpańskiego i słoweńskiego.

Drugi dzień festiwalu muzycznie zamknął Andrzej Stasiuk, który razem z ukraińskim zespołem Haydamaky na dziedzińcu Pałacu Biskupa Erazma Ciołka rozgrzał festiwalową publiczność brawurowymi wykonaniami „Stepów Akermańskich” i innych utworów Adama Mickiewicza.

Festiwal Miłosza
informacja prasowa

sobota, 30 maja 2020

9. edycja Festiwalu Miłosza pod hasłem "Nowy stan skupienia" startuje już 4 czerwca!

9. edycja jednego z najważniejszych wydarzeń poetyckich w Polsce przenosi się do sieci – rusza już 4 czerwca. Festiwal otworzy poetycko-muzyczny wielogłos z udziałem m.in. Ewy Lipskiej, Ryszarda Krynickiego i Adama Zagajewskiego. 




„Nowy stan skupienia” – pod takim hasłem odbędzie się tegoroczna edycja Festiwalu Miłosza. I choć Kraków jak co roku będzie centrum poetyckiego wrzenia, tym razem festiwalową geografię należy potraktować bardzo umownie. Przeniesiony w całości do sfery online Festiwal Miłosza dotrze wszędzie tam, gdzie okna przeglądarek internetowych otworzą się na poezję. Głównym miejscem spotkań z autorami i autorkami ważnymi dla poezji polskiej i zagranicznej będzie festiwalowy fanpage na Facebooku. Od 4 czerwca, czyli od dnia, w którym planowane było otwarcie tegorocznej edycji wydarzenia w tradycyjnej formie w gościnnym Narodowym Starym Teatrze im. Heleny Modrzejewskiej, miłośnicy i miłośniczki poezji będą mogli korzystać w sieci z bogatego festiwalowego programu. Jego pierwszym punktem, którego nie można przeoczyć, jest poetycko-muzyczne spotkanie „Republica Poetica” z udziałem polskich poetów i poetek. W programie trwającego do jesieni wydarzenia znajdą się także premiery pięciu tomów poetyckich, warsztaty uważnego pisania z Barbarą Klicką, Mikołajem Grynbergiem i Tomaszem Cieślakiem-Sokołowskim, cykl podcastów, Konkurs Młodej Poezji dla poetek i poetów przed debiutem oraz wydarzenia pod patronatem pasma OFF. Podczas tej niecodziennej edycji festiwalu próba uchwycenia stanu poezji „tu i teraz” spotka się z badawczym spojrzeniem w przeszłość za sprawą prezentacji archiwalnych materiałów filmowych poświęconych polskim twórcom literackim.


Nowy stan skupienia



Epidemia koronawirusa wymusiła zmianę w relacjach zawodowych, sposobie spędzania czasu, komunikowania się, a także tworzenia i korzystania z dóbr kultury. Nowy stan skupienia oznacza wielowątkową zmianę: przeniesiemy program Festiwalu Miłosza do ogólnodostępnych przestrzeni internetu, skierujemy uwagę na literaturę, zgromadzimy się w rozgałęzieniach światłowodów, a nade wszystko zadbamy o stan skupienia na słowie, detalu, znaczeniu, emocjach – wyjaśniają koncepcję tegorocznej edycji organizatorzy: Olga Brzezińska, dyrektor programowa wydarzenia, Krzysztof Siwczyk, jego dyrektor artystyczny i Izabela Helbin, dyrektor Krakowskiego Biura Festiwalowego. Ta dziwna sytuacja życia w „międzyczasie”, w zawieszeniu i niepewności dnia jutrzejszego, wyostrza naszą uwagę na to, co – mamy taką nadzieję – chwilowo utracone. Poezja od wielu lat korzysta z nowych form komunikacji. Nie jest językiem ze spiżu. Reaguje w swojej nieskończonej różnorodności, na najdrobniejsze poruszenia w wielkim słowniku, z którego czerpiemy, opisując świat. Czasami przyczynia się do poważnych zmian w tym słowniku, przywracając słowom ich podstawowe znaczenia. Zysk płynący z doświadczenia pandemii polega na wyostrzonej uwadze, z jaką traktujemy otaczającą nas rzeczywistość – piszą organizatorzy w liście skierowanym do odbiorców festiwalu. Wreszcie poezja to język nadziei żywo reagujący na społeczne i kulturowe procesy, szukający słów na nazwanie tego, co jeszcze przed nami. Kilkumiesięczną przygodę z poezją otworzy wyjątkowe spotkanie, którego tytuł nie powinien nikogo zwieść.



Republica Poetica: Piosenka o końcu świata




Jeśli nadejdzie koniec świata, wydarzy się on niepostrzeżenie: wszystko pozostanie na swoim miejscu, życie będzie toczyć się zwyczajnym rytmem, jak zawsze. Innego końca świata nie będzie – pisze Czesław Miłosz w wierszu pochodzącym z wydanego w 1945 roku tomu Ocalenie. A może koniec świata dzieje się teraz na naszych oczach? 4 czerwca o godzinie 19.00 podczas otwarcia 9. edycji Festiwalu Miłosza w wieczorze poetycko-muzycznym inspirowanym Piosenką o końcu świata wezmą udział uznani polscy poeci i poetki. Nowego stanu skupienia lirycznej materii poszukają wspólnie Miłosz Biedrzycki, Wojciech Bonowicz, Małgorzata Lebda, Ewa Lipska, Ryszard Krynicki, Joanna Oparek, Krzysztof Siwczyk i Adam Zagajewski. Spotkanie poprowadzi Marta Eloy Cichocka, a za oprawę muzyczną będzie odpowiadać kontrabasista Marcin Oleś. Zwrotki tej „piosenki” zbudują wiersze festiwalowych gości czytane w języku polskim, angielskim, francuskim i hiszpańskim. Wydarzenie będzie transmitowane na facebookowym profilu Festiwalu Miłosza oraz w serwisie YouTube na kanale Narodowego Starego Teatru im. Heleny Modrzejewskiej.



Stałe punkty festiwalowej materii



Jak co roku na festiwalu nie zabraknie premier tomików poetyckich. Wspólnie z Wydawnictwem a5, Instytutem Mikołowskim im. Rafała Wojaczka, Korporacją Ha!art, Wydawnictwem Pogranicze i Wydawnictwem Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej i Centrum Animacji w Poznaniu organizatorzy przygotowali pięć wyjątkowych premier poetyckich. Cztery tomy poezji ujrzą światło dzienne 4 czerwca, w dzień rozpoczęcia się 9. edycji wydarzenia, a do ich lektury zaproszą na festiwalowym profilu na Facebooku ich autorzy i tłumacze. Podczas tegorocznej odsłony festiwalu nie zabraknie też akcentów offowych. Pod patronatem eksperymentalnego pasma OFF odbędą się streamingi slamów poetyckich organizowanych wspólnie przez magazyn „KONTENT” i Krakowską Szkołę Poezji. Już wkrótce zostaną ogłoszone kolejne festiwalowe wydarzenia, m.in. V Konkurs Młodej Poezji dla poetek i poetów przed debiutem oraz nabór na warsztaty uważnego pisania.

informacja prasowa

środa, 18 marca 2026

Dwójka na miejscu z Wrocławia

 Program 2 Polskiego Radia zaprasza na specjalną audycję „Dwójka na miejscu” z Wrocławia. W sobotę, 21 marca wydanie poświęcone będzie jubileuszowi 65-lecia miesięcznika „Odra”. Zapraszają Monika Zając i Małgorzata Szymankiewicz.

21 marca, w specjalnym wydaniu „Dwójki na miejscu" z Wrocławia będzie można usłyszeć archiwalia, które opowiadają o przeszłości „Odry”, czyli pisma kulturalno-społecznego, które od kilku dekad jest ważnym forum debat, miejscem dyskusji i polemik z udziałem najwybitniejszych krajowych i zagranicznych badaczy, pisarzy, artystów i publicystów. Dziennikarki Programu 2 Polskiego Radia porozmawiają m. in. o tym, jakie znaczenie dla współczesnych twórców i czytelników ma dziś „Odra", której pierwszy numer ukazał się 65 lat temu, w marcu 1961 roku. 

To na jego łamach swoje wiersze, opowiadania, reportaże i teksty filozoficzne publikowali najważniejsi twórcy powojennej Polski: wrocławianie Jerzy Grotowski, Tadeusz Różewicz, Urszula Kozioł, a także Stanisław Lem, Wisława Szymborska, Czesław Miłosz, Zbigniew Herbert, Gustaw Herling-Grudziński, Ryszard Kapuściński, Hanna Krall, Józef Hen i Jarosław Marek Rymkiewicz.

informacja prasowa

sobota, 25 sierpnia 2018

"Bramy raju" w reż. Pawła Passiniego. Zgubne skutki ideologii /recenzja teatralna/

W marcu 2014 roku Wrocławski Teatr Współczesny zaprezentował interesującą adaptację prozy Jerzego Andrzejewskiego „Bramy raju” w reżyserii Pawła Passiniego.


  Powieść ukazała się w 1960 roku i jest – obok „Ciemności kryją ziemię” – drugą, nawiązującą do średniowiecza, parabolą, w której autor porusza zagadnienia współczesne, również własne problemy i obsesje. Aby zrozumieć, dlaczego sięga po średniowieczną „maskę”, należałoby przypomnieć, że debiutował przed II wojną światową jako pisarz prawicowy, moralista piszący w duchu Conrada. Powieścią, która ugruntowała jego pozycję, był „Ład serca”(1938 r.).

Fascynowała go noc. Drobni ludzie ze swymi namiętnościami w nocy – pisze o Andrzejewskim Czesław Miłosz – której ogrom i tajemniczość ogarniały ich los olbrzymią draperią; taka była przeważnie sceneria jego teatru, choć nie pisał sztuk, tylko opowiadania i powieści.

Słowa Miłosza na temat przedwojennej twórczości Andrzejewskiego znakomicie oddają także klimat „Bram raju”. Oto niesiony ideą obrony Grobu Pańskiego pochód pielgrzymów, prowadzony przez Pięknego Jakuba, depce próbującego powstrzymać  ich Spowiednika i podąża dalej:
I szli całą noc.
Zdanie to dobitnie uwydatnia zwycięstwo mistyfikacji i zgubnej ideologii. Średniowiecze było dla Andrzejewskiego rodzajem maski, w której mógł bez obaw pisać o sprawach współczesnych i w ten sposób uniknąć ingerencji cenzury.

Bramy raju w reż. Pawła Passiniego, fot. WTW
Treść utworu poprzedza cytat z „Dziejów powszechnych” Fryderyka Schloessera, w którym mowa jest o wyprawie krzyżowej dzieci, która miała miejsce w 1212 roku. Nie jest to jednakże jedyna inspiracja. Maria Janion  w swoim eseju „Krucjata niewiniątek?” twierdzi, że z całą pewnością istnieje związek między prozą Andrzejewskiego a „Krucjatą dziecięcą” Marcelego Schwoba (1896 r.), gdzie również znajduje się taka parafraza kronikarskiego zapisu, w którym odnotowano dziwne wydarzenia niepokojące Europę w początkach XIII wieku. Pojawiały się mianowicie liczne sekty, szaleńcy, a wreszcie wywabiono z domów ponad siedem tysięcy dzieci, które opowiadały, że idą do Ziemi Świętej. Otóż – jak twierdzi Janion – podobieństwo do utworu Schwoba nie ogranicza się jedynie do pomysłu literackiego, lecz sięga psychologii idei. Utwór Andrzejewskiego dotyczy bowiem problemu zawładnięcia przez ideę, która ma niszczący charakter. W „Bramach raju”  pisarz ukrywa w owej pojemnej paraboli własne problemy i konflikty: utratę wiary, „uwiedzenie” ideą komunizmu, homoseksualizm…

Po tekst Schwoba sięgnął także reżyser przedstawienia:

Zaintrygowało mnie spojrzenie na krucjatę oczami gapiów. W oryginale, u Schwoba, są to wypowiedzi papieża, wędrownego klechy. Wykorzystuję je, bo najczęściej jesteśmy właśnie w pozycji gapiów – powiedział Paweł Passini podczas konferencji prasowej.
Dla Passiniego „Bramy raju” to również ostrzeżenie przed zgubnymi ideologiami, których nie brakuje we współczesnym świecie.

Przekład powieściowego strumienia świadomości „Bram raju” na język sceniczny, a także nieco archaiczny język Schwoba, były z pewnością sporym wyzwaniem. Narratorem – świadkiem wydarzeń, ich prześmiewczym komentatorem uczynił postać ni to mnicha, ni to trędowatego – Goliarda. Słowem, kogoś, kto znajduje się poza społeczeństwem, a więc może je obserwować i komentować z ironicznym dystansem.

Bramy raju w reż. Pawła Passiniego, fot. Tomasz Wałków
 W przedstawieniu Passiniego scena została podzielona na dwie części: przednią, gdzie odbywa się spowiedź głównych bohaterów, oraz tylną, przedstawiającą labirynt, będący miejscem pielgrzymki. Zamyka je błyszcząca ściana z połyskliwej, srebrzystej  blachy, która tworzy tło wydarzeń: przestrzeń wędrówki. Ponadto jest symbolicznym ograniczeniem i fatamorganą zarazem. Labirynt, po którym poruszają się postaci, jest zresztą nie tylko symbolem pielgrzymki, ale również znakiem zagubienia, owym mitologicznym labiryntem, w którym ukrywa się potwór.

Zasadnicza akcja sztuki rozgrywa się na proscenium, przypominającym wnętrze kościoła. Pielgrzymi z oczami zasłoniętymi opaskami, niewidzący, wyznają Spowiednikowi – starcowi ubranemu  w habit franciszkanina – swoje grzechy. Spowiedź bowiem jest w swej istocie próbą dotarcia do prawdy tkwiącej w człowieku, prawdy o nim samym. Opaskę nosi też na początku Spowiednik, którego dręczy sen: prowadzone przez ślepca dzieci idą na pustynię, gdzie czeka je zagłada. Opaska Spowiednika symbolizuje jego niczym nie uzasadnione złudzenie, że uda mu się powstrzymać idący pochód. Kiedy zrozumie, że to niemożliwe, zrozpaczony wyznaje swoją niewiarę w istnienie Boga. W końcu zaś ginie, zdeptany przez tłum, który zawierzył idei.

Główni bohaterowie: Maud, Robert, Blanka, Aleksy i Jakub są dziećmi, których motywacje nie mają bynajmniej charakteru religijnego. Są albo nieszczęśliwi i bez wzajemności zakochani, albo wręcz uwiedzeni. Wierzą jednak, że Jakub – ich przywódca – jest wolny od takich przywiązań i moralnie czysty. Okazuje się jednak, że uwodząc wszystkich swoją pięknością fizyczną i moralną, sam nie jest wolny od podobnych doświadczeń i że nie wyruszyłby na wyprawę, gdyby nie „uwiedzenie” przez Ludwika z Vendôme. Rycerz ów był jednym z łupieżców Konstantynopola w 1204 roku i zabójcą rodziców Aleksego, którego adoptował i uczynił swoim kochankiem. Uwodzicielstwo o podłożu homoseksualnym odgrywa tutaj istotną rolę, ideologia rodzi się bowiem z pożądań cielesnych.  Można by za Henrykiem, bohaterem Gombrowiczowskiego „Ślubu”, powtórzyć, że wiara bohaterów nie ma charakteru transcendentnego, lecz powstaje w „kościele międzyludzkim”.

Bramy raju w reż. Pawła Passiniego, fot.WTW
Interesującym rozwiązaniem scenicznym jest we wrocławskim przedstawieniu „podwojenie” bohaterów, np. Roberta gra Jerzy Senator i Michał Szwed, Aleksego – Maciej Tomaszewski i Piotr Bondyra. W ten sposób możemy obserwować te same życiorysy w nowej, dojrzalszej perspektywie. Młodzi aktorzy symbolizują dziecięctwo i niewinność postaci, niewinność nota bene pozorną. Natomiast dojrzali odtwórcy tych samych ról ukazują nam dorosłych już bohaterów – ludzi nieszczęśliwych i pozbawionych złudzeń. I chociaż monologi młodych aktorów brzmią nieporadnie i są słabsze interpretacyjnie, a nawet dykcyjnie, podczas gdy ich starsi koledzy kreują pogłębione dramatycznie role, to jednak całość sprawia wrażenie celowości tego zamierzenia. Ich warsztatowa nieporadność wpisuje się niejako w  nieporadność i zagubienie granych przez nich postaci dziecięcych.

Na uwagę zasługuje także plastyczna uroda przedstawienia, którą rzeźbi światło na ludzkich sylwetkach. Passini już w „Osądzie” pokazał, że bliski mu jest teatr plastyczny. W „Bramach raju” zdaje się tę poetykę rozwijać. Wysmakowanym kadrom (celowo używam tego filmowego określenia) ukazanym w konwencji snu, towarzyszy dyskretna muzyka i mocne dźwięki, które tworzą harmonijną całość. Z całą pewnością jest to interesująca propozycja teatralna.

Recenzja ukazała się pierwotnie na portalu Kulturaonline.


czwartek, 5 października 2017

Kristina Sabaliauskaitė: O nadmiarze wyobraźni /wywiad/

Litewska pisarka opowiada o fascynacji szczegółem, roli wyobraźni i ograniczeniach, które każą zostawiać pewne fakty ”poza kadrem”.

Kristina Sabaliuskaite, fot. Rokas Daluli

Barbara Lekarczyk-Cisek: Polscy czytelnicy mogą od niedawna cieszyć się możliwością obcowania z Pani fascynującą powieścią "Silva rerum". Wyznam, że na mnie zrobiła ona wielkie wrażenie - zarówno z powodu interesującej formy, jak też fascynującej treści i erudycji. Pani bohaterowie - rodzina Narwojszów - są polską szlachtą żyjącą w XVII wieku. Dlaczego tacy bohaterowie i dlaczego XVII wiek? Czy ma to jakiś związek z Pani polskimi korzeniami?
Kristina Sabaliauskaitė:  Ależ ja opisuję litewską szlachtę!  Narwojszowie pochodzą z Miłkont na Żmudzi i są typowo litewską średnią szlachtą herbu Kościesza. To rozpoznanie Narwojszów przez polskiego czytelnika jako "swojej" szlachty jest miłym dowodem, jak niewiele kulturowo w tych czasach różniło szlachtę Wielkiego Księstwa Litewskiego i Korony, przecież byliśmy jedną Rzeczpospolitą Obojga Narodów. Obecnie wiele przedstawicieli litewskich rodów arystokracji z powodu historycznych wstrząsów XX wieku mieszka w Polsce – może to też wzmacnia pojęcie polskości dawnego litewskiego nobilitetu. Jednak w XVII-XVIII wieku tożsamość szlachcica Wielkiego Księstwa Litewskiego nie była określana poprzez język, lecz przez tożsamość polityczną i wyznaniową. Nawet genealogicznie litewska arystokracja wywodziła się nie z Sarmatów jak Polacy, tylko od starożytnych Rzymian i Palemona. Lecz praktycznie, z powodu koligacji, bliskich więzi politycznych i osobistych, rzeczywiście stanowili jeden szlachecki naród Rzeczypospolitej. Wiek XVII i XVIII znam najlepiej z powodu studiów, więc naturalnie, że trafił na strony moich powieści. A korzenie... Czesław Miłosz kiedyś powiedział, że jest ostatnim obywatelem Wielkiego Księstwa Litewskiego... Niech więc ja będę obywatelką i, miejmy nadzieję, że nie ostatnią, ponieważ pamięć historyczna o tej epoce nadal trwa i ma wielu zwolenników.
Obraz Wilna w powieści odbiega od obrazów, które znamy z polskich książek historycznych. Poza znakomitą znajomością architektury, wykazała się Pani również wielką erudycją, jeśli chodzi o historię Uniwersytetu, uczone dzieła tamtych lat, a nawet znajomością klasztornej reguły. Jak wyglądało zbieranie materiałów do książki?
Mam nadzieję, że ten obraz w moich powieściach nie odbiega od historycznych studiów naukowych. Miałam taki zamysł, by połączyć  w moich powieściach naukę historii ze sztuką i literaturą piękną, więc chciałam wykorzystać swoją wiedzę akademicką.  Oczywiście, opisując poszczególne zjawiska – epidemię dżumy, medycynę, historię uniwersytetu czy wileńskich Żydów – trzeba sięgać po dodatkowe źródła, ale jak już ma się dobre  naukowe instrumentarium badawcze, nie jest to dużym wyzwaniem. Kiedy więc opisuję przestrzeń konwiktu – muszę wiedzieć, ile tam stoi lóżek, ile jest okien, jakie jest ogrzewane, co wisi na ścianach i co studenci jedli na śniadanie, jakich słów czy przekleństw używali. Niekoniecznie to wszystko jednak musi trafić na strony, trzeba znać miarę...
Przeczytałam gdzieś,  jak Roman Polański filmował "The Ghost Writer" – sam w półotwartej szafie porządkował wiszące garnitury, chociaż operator filmowy uprzedził go, że najprawdopodobniej ta szafa nie znajdzie się w kadrze... Ale on musiał wiedzieć, w jakim porządku wiszą garnitury jego bohatera. Ja pracuję podobnie i tak samo dużo tej zebranej wiedzy, paradoksalnie, ”pozostawiam poza kadrem”. Nie chcę popełnić błędu, który zdarza się wielu literatom po raz pierwszy sięgającym po powieść historyczną i pracę ze źródłami:  fascynują się każdym egzotycznym dla siebie, nowo odkrytym, szczegółem i z powodu tej fascynacji zbyt dużo tych zbędnych opisów i detali trafia na strony powieści.
Jak więc wygląda moje zbieranie materiałów do książki? 15-20 lat studiów i pracy archiwalnej, stosy literatury naukowo-historycznej z poszczególnych dziedzin i... bezwzględne odrzucanie wszystkiego, co zbędne, z pozostawieniem tylko tego, co jest konieczne dla  literackiego dzieła. Gdy opisuję jak bohaterowie jedzą jesiotra (w ”Silva rerum” cz. III), to oprócz wiedzy na temat XVIII-wiecznego jadłospisu, ma to również znaczenie symboliczne dla całej narracji...
Pani bohaterowie doświadczają tak charakterystycznej dla ludzi tamtej epoki ulotności życia i na różne sposoby próbują sobie z tym poradzić. Zarazem jednak mamy nieodparte wrażenie, że są tacy sami jak my: przeżywają problemy okresu dojrzewania, poszukują sensu życia, buntują się przeciwko narzuconym rolom, a także upływowi czasu. Skąd u Pani taka przenikliwość psychologiczna, która sprawia, że nawet drugoplanowe postaci nie szeleszczą papierem?
Każde pokolenie widzi historię przez pryzmat własnych doświadczeń, a powieść historyczna nie jest wyjątkiem. Bohaterowie Dumasa czy Sienkiewicza to raczej portrety  XIX-wiecznego romantycznego człowieka w kostiumie z dawnej epoki. Chciałam tego uniknąć, lecz będąc historykiem, miałam świadomość ograniczoności poznania i zdawałam sobie sprawę, że nie mogę tak po prostu "teleportować się" w ciało i duszę XVII-wiecznego człowieka. Jednocześnie miałam do dyspozycji rozmaitość historycznych źródeł, które dawały mi bardziej wielowymiarowe pojęcie o człowieku baroku. Nie był to wyłącznie pobożny, ciągle medytujący swoją kruchość osobnik – czasami jego wiara była teologicznie wyrafinowana, czasami – bardzo naiwna, wręcz magiczna czy zabobonna. W kronikach żeńskich klasztorów znajdujemy kiełki pierwotnego feminizmu i dążenia do pracy intelektualnej. W księgach sądowych zaś – całą paletę grzechów tego ”pobożnego człowieka baroku”, a w sztuce – fascynację cielesnością i zmysłowością, o których może ludzie tej epoki krępowali się pisać w osobistych dokumentach. Pewne wątki są ogólnoludzkie, więc w niektórych aspektach XVII-wieczni bohaterowie  może są nam bliżsi niż XIX-wieczni: pruderyjni i sentymentalni romantycy. Ale nie, nie są tacy sami jak my – chociaż w drugiej połowie XVIII wieku, razem z oświeceniem i sekularyzmem, staną się jeszcze bardziej nam bliscy. "Obłąkany książę" Radziwiłł z ”Silva rerum” cz. III, tak demonizowany przez XIX-wiecznych historyków, był synem swojej epoki, a jednocześnie może być bardzo dobrze zrozumiany przez współczesnego czytelnika. Właśnie do jego psychiki - geniusza-szaleńca było mi najciekawiej – jako  pisarce – zajrzeć. Konsultowałam się nawet na jego temat z lekarzami psychiatrii, ustalając możliwą diagnozę. Sądzę, że w powieści historycznej autor musi spróbować dodać do suchego faktu czy postaci historycznej prawdę o egzystencji i ludzkim losie.
Niektóre sceny z Pani powieści są bardzo barwne i na długo pozostają w pamięci, np. piękna scena nad jeziorem w Milkontach czy ślub Jana Kirdeja z Urszulą w pustym, zniszczonym kościele... Czy były jakieś inspiracje, czy też takie sceny biorą się z wyobraźni?
To tajemnica twórczego laboratorium, której nie zdradzę! (śmiech). Ale sądzę, że nadmiar wyobraźni nigdy nie był chyba wadą dla pisarza... (śmiech). Myślę, że dobra powieść jest trochę jak to holenderskie pudełko trompe-l'oeil, o którym piszę w pierwszej części „Silva rerum”: daje nam iluzję spojrzenia na jakiś mały, magiczny, zamknięty świat, który funkcjonuje według swoich reguł i zmusza nas, aby w niego bezwarunkowo uwierzyć, jeżeli chcemy dostać się do jego wnętrza. Czasami, w niektórych przypadkach, udaje  się  taka iluzja bezpośredniego ”bycia we wnętrzu powieści”. Dowiedzieć się, jak jest konkretnie stworzona – to trochę jakby ją zburzyć i tym samym zniszczyć coś cudownego. Można się przy tym strasznie rozczarować widząc, co jest w środku i jak to jest zrobione.
W Pani narracji bardzo lubię to, że jest nieśpieszna: długie zdania, czasami na całą stronę, a jednak czytelnik nie ma wrażenia, że jest nudno - przeciwnie, nawet, jeśli "nic się nie dzieje", np. w scenie, gdy Kazimierz delektuje się starymi księgami z biblioteki Sapiehy. Współczesny człowiek posługuje się najczęściej skrótami. Czy nie obawiała się Pani, że będzie to dla niego swoistym wyzwaniem, któremu nie sprosta?
Może nic się nie dzieje w tej scenie w bibliotece, ale jednak nie jest ona całkiem przypadkowa, co  zauważą czytelnicy następnych części (śmiech). Skróty i szybkość, ciągły brak czasu – są znakiem ubóstwa naszej epoki. Szybkie jedzenie, szybko wyprodukowane tanie rzeczy, które wyrzuca się po kilku użyciach, szybkie spotkania, szybkie, krótkotrwałe związki podyktowane wygodą… Albo książki typu paperback – do  szybkiego przeczytania i wyrzucenia lub jeszcze bardziej efemeryczne ebooki... Jednak największym luksusem nadal pozostają rzeczy stworzone powoli – nie sms, a zaproszenie dostarczone pocztą czy kurierem, napisane odręcznie, atramentem, na herbowym papierze. Albo długo dojrzewające wino, coś zrobionego odręcznie, specjalnie i na wymiar. Nie CD, ale bilet na koncert symfoniczny... Zgadzam się, że książki, w które włożono wiele lat pracy – czasami całe dekady badań i osobistego dojrzewania – mogą  być traktowane jako wyraz  kultury nietypowej. Jednakże  zaleta tego "luksusu"  jest taka, że jest to luksus demokratyczny i dostępny wielu ludziom. A zatem moja wielowarstwowa historyczna powieść może jest rodzajem buntu przeciwko tej współczesnej szybkości życia i trendom wydawniczym?
Nikt nie będzie czytał długich zdań, ludzie przyzwyczajeni do sms-ów? I to jeszcze bez dialogów?! Zobaczymy, zobaczymy... (śmiech). Mówiąc poważnie – myślę, że pewne kreatywne ograniczenia, które twórca stawia sam sobie, są czasami bardzo dobre, bo stają się wyzwaniem i są wyrazem dążenia do pewnej, jemu tylko wiadomej, wirtuozerii. Nie, nie obawiałam się, że tak skomplikowany tekst bez dialogów stanie się wyzwaniem dla czytelnika – ponieważ nigdy nie myślę, że czytelnik jest głupszy ode mnie i nigdy nie staram się go intelektualnie zdominować. A i dialogi mogę napisać – moje opowiadania "Danielius Dalba & inne historie" zawierają mnóstwo dialogów i dialektów środowiskowych.
Nie znamy jeszcze w Polsce pozostałych części trylogii. Czy możemy liczyć na to, że zostaną również przetłumaczone? A może uchyli Pani rąbka tajemnicy, o czym one opowiadają?
To pytanie trzeba zadać wydawnictwu. Pierwsza część to dopiero początek całej przygody, choć mogę zdradzić, że jeden tom to jedno pokolenie rodziny Narwojszów i jeden etap historii kraju. Druga część opowiada o latach 1707-1711, o Wojnie Północnej i o wielkiej dżumie na Litwie, trzecia – o dosyć spokojnym czasie, latach 1748-1749, kiedy jednak mamy do czynienia z dwoma wielkimi pożarami w Wilnie. Jest także ”ciemna strona” pozłacanego i porcelanowego okresu rokoka, a jednym z głównych jej bohaterów jest obłąkany Książę Marcin Mikołaj Radziwiłł i  jego ucieczka do ezoterycznego świata kabały oraz domniemane przejście na judaizm.
Potomek Narwojszów stanie się świadkiem i powiernikiem tego XVIII-wiecznego skandalisty, który, całkiem możliwe, dał początek żydowskiej legendzie o wileńskim Ger Cedeku. Tak więc pierwsza część to dopiero początek. Czytelników czeka bardzo nietypowa historia miłosna z  wojną i dżumą w tle, kwestie predestynacji, ślepych przypadków i nieubłaganego losu, podróże, szaleństwa, ucieczki w podświadomość i świat rozkoszy, awanturnicy, święci, magnaci, egzystencjalne pytania dotyczące grzechu i zbawienia...  Typowe XVIII-wieczne życie, ale ciekawostką jest to, że losy bohaterów są kontynuowane przez kolejne tomy powieści. Możemy zaobserwować, jak dzieje jednego pokolenia wpływają na kolejne... Obiecuję, że czytelnicy na pewno dowiedzą się w następnych częściach, co stało się z Kazimierzem, Urszulą i Birontem, jak ułożyły się ich losy oraz zapoznają się z ich potomkami, którzy są nie mniej kolorowymi charakterami. I będą wiele, wiele razy zaskoczeni...
Tym bardziej niecierpliwie czekamy! Dziękuję za rozmowę.

Kristina Sabaliuskaite, fot. Monika Penkulu


Kristina Sabaliauskaitė – litewska  pisarka o polskich korzeniach, doktor historii sztuki, od 2002 zamieszkała w Londynie. Autorka bestsellerowej trylogii ”Silva rerum” (2008-2014), wielopokoleniowej sagi szlacheckiej rodziny Narwojszów, w której z wielką pieczołowitością odmalowała czasy Rzeczpospolitej Obojga Narodów XVII i XVIII wieku na Litwie, przyczyniając się do przywrócenia tego okresu do szerokiej świadomości. Pierwsza część ”Silva rerum”, której polskie wydanie ukazało się w 2015 roku, została uznana za jedną z 10 powieści dekady przez litewski PEN Club, a cała trylogia została w 2015 roku nagrodzona prestiżową nagrodą im. Liudasa Dovydėnasa. Została także uhonorowana przez miasto Wilno Nagrodą św. Krzysztofa, którą z litewskich pisarzy otrzymał tylko Venclova.

Wywiad ukazał się 17 lutego 2016 roku na portalu Kulturaonline.


czwartek, 22 marca 2018

„Rok myśliwego” – goście Festiwalu Miłosza 2018

Spotkania autorskie, wspólne czytanie wierszy, dyskusje i debaty – w dniach 7-10 czerwca Kraków, już po raz siódmy, stanie się światową stolicą poezji. 




Festiwal Miłosza 2018 będzie okazją do spotkania z wybitnymi polskimi twórcami, m.in.: Markiem Krystianem Emanuelem Baczewskim, Marzanną Bogumiłą Kielar, Marcinem Baranem i Urszulą Kozioł, a także gośćmi z zagranicy, wśród których znajdą się: Jane Hirshfield i Ron Padgett (USA), Eugenijus Ališanka (Litwa), Katja Gorečan (Słowenia), Maria Stiepanowa (Rosja) i Olvido García Valdés (Hiszpania). Dyrektorem artystycznym festiwalu jest poeta i krytyk literacki Krzysztof Siwczyk.

„»Rok myśliwego« – pod takim hasłem odbędzie się kolejna odsłona Festiwalu Miłosza w Krakowie. »Rok myśliwego« Czesława Miłosza to wyjątkowy diariusz jednego roku z życia dojrzałego poety, który zawiera w sobie aktualny dziś model światoodczucia. Doświadczamy rzeczywistości radykalnie fragmentarycznej. Świat wydaje się uchwytny tylko w chwili bieżącej. Towarzyszy nam przy tym poczucie rosnącego zagrożenia. Próbujemy budować własną tożsamość w bliskim kontakcie z rzeczywistością, która nam nieustannie umyka. Na dobrą sprawę nie wiemy, czy rzeczywistość jest projekcją naszych lęków i wyobrażeń, czy może jednak tkwi w niej twardy rdzeń sensu, który możemy za pomocą literatury odkryć” – mówi Krzysztof Siwczyk, dyrektor artystyczny festiwalu. 

Czesław Miłosz, kreśląc portrety swoich przeciwników (ale i pobratymców), w „Roku myśliwego” proponuje wielogłos ścierających się idei i literackich estetyk. Nie rezygnuje jednocześnie z artykulacji swoich momentami twardych i kontrowersyjnych przekonań. Zmienna amplituda sporu w literaturze, etyce, sprawach społecznych, kwestii stosunku do ojczyzny, ekosfery czy metafizyki, pozwala nam rozpoznać charakter czasów, w jakich żyjemy. Gra toczy się o język sporu.

„Poezja jest punktem wyjścia do dyskusji, bo otwiera nam oczy i wyostrza naszą uwagę na  różne sposoby mówienia o świecie, który przyszło nam dzielić. Poezja może stać się też punktem dojścia, dając niepowtarzalną szansę na porozumienie, lub przynajmniej znalezienie wspólnego mianownika  w tej wielości języków, systemów wartości i poglądów” – mówi Olga Brzezińska, prezes Fundacji Miasto Literatury i dyrektor programowy festiwalu organizowanego wraz z Krakowskim Biurem Festiwalowym.

W każdym akcie lektury i pisania polujemy na świat, który niechybnie nam umyka. Codziennie doświadczamy trwogi przemieszczania się ról w tym polowaniu. Bywamy zwierzyną łowną, kiedy ideologiczne ciążenie redukuje skomplikowany obraz rzeczywistości do prostych, egzystencjalnych recept, wywłaszczających nas z prawa do złożoności naszych postaw i wyborów. Myśliwymi stajemy się w momencie, kiedy własne światoodczucie próbujemy implantować bliźnim poza dialogiem i poszanowaniem odmienności czyjegoś języka i wyrażanych w tym języku wartości. Jedno nas łączy: jesteśmy uczestnikami gry o zmiennych regułach, gdzie stawką jest współistnienie w różnicy bądź ślepa przemoc instytucjonalnie zadekretowanej prawdy. 

„Festiwal Miłosza jest spotkaniem różnych poetyckich prywatności i wybitnych literackich indywidualności – mówi Izabela Helbin, dyrektor Krakowskiego Biura Festiwalowego. – Tłumy czytelników ściągają do Krakowa, by spotkać się z niezwykle cenionymi pisarzami. Tak będzie też w tym roku, a dzięki obecności twórców z wielu krajów świata, Kraków stanie się miejscem, w którym o poezji mówi się różnymi językami”.

W Krakowie zagoszczą wybitne poetki i wybitni poeci, reprezentujący sześć języków i tyleż odmiennych wizji literatury. Z zagranicy zawitają do nas Jane Hirshfield i Ron Padgett z USA, Eugenijus Ališanka z Litwy, Katja Gorečan ze Słowenii, Maria Stiepanowa z Rosji i Olvido García Valdés z Hiszpanii. Ich wielogłos wzmocnią polskie poetki i poeci: Marek Baczewski, Marcin Baran, Tomasz Bąk, Jerzy Jarniewicz, Marzanna Bogumiła Kielar, Urszula Kozioł, Joanna Oparek, Andrzej Szuba i Ilona Witkowska. Mamy nadzieję, że podobnie jak w poprzednich latach Festiwal Miłosza stanie się wielkim świętem poezji różnych tradycji, czasem spotkania i rozmowy o literaturze, o ideach i o świecie. Liczymy na to, że będzie to także czas wielogłosu, a nie retoryki wykluczenia i politycznej stygmatyzacji.

Szlaki Festiwalu wyznaczy również niebanalna kreacja graficzna, w której wszechobecne czerwone i czarne kropki nawiązują do rytmu dni w roku. Autor koncepcji, Tomek Budzyń, tłumaczy: „Kropek jest 365, jak dni w kalendarzu, niektóre nachodzą na siebie, niektóre się dłużą, a inne z porządku. Ich intensywne kolory nawiązują do ścierających się światopoglądów, ale też są w nieustannym dialogu”.

Organizatorami Festiwalu są: Miasto Kraków, Krakowskie Biuro Festiwalowe i Fundacja Miasto Literatury.

informacja prasowa

czwartek, 23 maja 2019

Znamy tytuły i autorów nominowanych do Nagrody Literackiej Nike!

Pierwszego dnia Warszawskich Targów Książki poznaliśmy dwadzieścia książek, które w tym roku nominowane zostały do Literackiej Nagrody Nike ogłoszono w czwartek. Finalistów nagrody poznamy we wrześniu, a laureata - w pierwszą niedzielę października.


W finałowej dwudziestce znalazły się powieści, poezja, eseje, reportaże, biografie oraz monografia naukowa. Jury Nagrody Literackiej Nike 2018, w składzie: Teresa Bogucka, Agata Dowgird, Maryla Hopfinger, Dariusz Kosiński, Anna Nasiłowska, Antoni Pawlak, Paweł Próchniak, Joanna Szczęsna i Marek Zaleski (przewodniczący), wybrało 20 publikacji nominowanych do tytułu najlepszej książki roku.

Jury nominowało biografie: Urszuli Glensk „Hirszfeldowie. Zrozumieć krew”, Aleksandra Kaczorowskiego „Ota Pavel. Pod powierzchnią” i Emila Marata „Sen Kolumba”.

Nominowane eseje to: „Kontener” Marka Bieńczyka, „Gramatyka bieli. Antropologia doświadczeń granicznych” Dariusza Czai, „Tłumacz między innymi” Jerzego Jarniewicza, „Do nielicznego grona szczęśliwych” Marcina Króla, „Młyny Boże. Zapiski o Kościele i Zagładzie” Jacka Leociaka, „Czerwone listy. Esej frankistowskie o literaturze polskiej” Adama Lipszyca.

„Autoportret z martwą naturą. Ostatnie wiersze Nazara Honczara” Anety Kamińskiej, „Do czasu” Piotra Matywieckiego oraz „Mordercze ballady” Marty Podgórnik - to nominowane tomy poezji.

Wśród powieści znalazły się „Prymityw. Epopeja narodowa” Marcina Kołodziejczyka, „Krótka wymiana ognia” Zyty Rudzkiej, „Turysta polski w ZSRR” Juliusza Strachoty, „Królestwo” Szczepana Twardocha oraz „Inni ludzie” Doroty Masłowskiej.

Nominowano również monografię Joanny Tokarskie-Bakir „Pod klątwą. Społeczny portret pogromu kieleckiego” oraz dwa reportaże - „Błoto słodsze niż miód” Małgorzaty Rejmer i „Nie ma” Mariusza Szczygła.

Laureat 23. Nagrody Nike zostanie wybrany 6 października. Zwycięzca otrzyma 100 tys. zł i statuetkę projektu Gustawa Zemły. Fundatorami są „Gazeta Wyborcza” i Fundacja Agory.

Nagroda Literacka Nike przyznawana jest corocznie w październiku za najlepszą książkę poprzedniego roku. Jej celem jest promocja polskiej literatury. W konkursie mogą startować wszystkie gatunki literackie.

Wśród laureatów nagrody są m.in. Wiesław Myśliwski, Czesław Miłosz, Dorota Masłowska, Olga Tokarczuk, Jarosław Marek Rymkiewicz, Jerzy Pilch i Marcin Wicha, który otrzymał Nike 2018 za książkę „Rzeczy, których nie wyrzuciłem”.

[źródło: PAP, Wojciech Przylipiak]

sobota, 24 listopada 2018

DIAMENTOWY MIKROFON POLSKIEGO RADIA I PRZEDPREMIEROWY EGZEMPLARZ PŁYTY DLA KRZYSZTOFA PENDERECKIEGO

W piątek 23 listopada odbył się koncert zamknięcia Festiwalu Krzysztofa Pendereckiego z okazji 85. urodzin Mistrza. W trakcie uroczystości w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej Prezes Polskiego Radia Andrzej Rogoyski wręczył wybitnemu kompozytorowi Diamentowy Mikrofon oraz pierwszy egzemplarz płyty „Sonoristic Penderecki by Penderecki” wydanej przez Agencję Muzyczną Polskiego Radia.


Polskie Radio honoruje Diamentowym Mikrofonem wybitne osobowości, których działalność w najważniejszych sferach naszego życia publicznego w doniosły sposób wpływa na kształt narodowej radiofonii i szerzej – narodowej kultury. Wśród osobistości wyróżnionych tą najbardziej prestiżową nagrodą radiową są m.in. św. Jan Paweł II, Jan Nowak-Jeziorański, Jerzy Waldorff, Czesław Miłosz – wielcy Polacy, żarliwi patrioci, charyzmatyczni artyści, których twórczość i głos na zawsze zapisały się na taśmach Polskiego Radia, ale i w sercach milionów polskich słuchaczy.

– Dziś głębokim ukłonem witam w tym gronie Pana Profesora – najwybitniejszego współczesnego polskiego kompozytora,  od  dziesięcioleci  współpracującego z Polskim Radiem – mówił w piątek 23 listopada w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej Prezes Polskiego Radia Andrzej Rogoyski. – Diamentowy Mikrofon przyznany Profesorowi w roku jubileuszu 85-lecia jest hołdem Polskiego Radia dla Pańskiego znakomitego dorobku kompozytorskiego i dyrygenckiego. Jest także wyrazem wdzięczności i uznania dla Pańskiego oddania dla Polskiego Radia. O tej serdecznej więzi świadczy działalność zarówno jako wieloletniego przewodniczącego Rady Programowej Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia, pomysłodawcy i spiritus movens budowy nowej siedziby Orkiestry, jak i twórcy współpracującego z naszymi radiowymi zespołami. O tej więzi świadczy również długoletnia współpraca ze Studiem Eksperymentalnym Polskiego Radia. Jedno z pierwszych dzieł – „Brygada śmierci” do tekstu Leona Weliczkera z udziałem Tadeusza Łomnickiego zrealizował Pan w Studiu Eksperymentalnym 55 lat temu, w 1963 roku. Najnowsze nagrania – prowadzonej przez Profesora Narodowej Orkiestry Symfonicznej, które zostały właśnie wydane na płycie „Sonoristic Penderecki by Penderecki” – powstały pół roku temu, powiększając tym samym imponującą ilość nagrań studyjnych i koncertowych znajdujących się w naszych archiwach – mówił Prezes Andrzej Rogoyski.

Pierwszy egzemplarz płyty „Sonoristic Penderecki by Penderecki” Maestro otrzymał od Prezesa Polskiego Radia tuż przez finałowym koncertem. Album zawiera najznakomitsze dzieła awangardowe Krzysztofa Pendereckiego nagrane przez Narodową Orkiestrę Symfoniczną Polskiego Radia (NOSPR) w Katowicach pod dyrekcją samego kompozytora. Są to najnowsze nagrania Mistrza – utrwalone w grudniu 2017 roku kompozycje: Emanacje – na 2 orkiestry smyczkowe, De natura sonoris I – na wielką orkiestrę symfoniczną, De natura sonoris II – na orkiestrę symfoniczną, Polimorfia na 48 instrumentów smyczkowych, Fluorescencje – na wielką orkiestrę symfoniczną. Całość stanowi doskonałą prezentację okresu tzw. sonoryzmu – nowatorskich dokonań dźwiękowych Pendereckiego z lat 60. i początku 70., które przyniosły kompozytorowi międzynarodowy rozgłos.

Album przygotowany i wydany przez Agencję Muzyczną Polskiego Radia znajdzie się w sprzedaży w styczniu 2019 r.


Więcej informacji na stronach dwojka.polskieradio.pl i beethoven.org.pl/festiwal/.

informacja prasowa

sobota, 15 lutego 2020

Wizerunki aniołów w literaturze i sztuce

Anioły na obrazach dawnych malarzy są piękne, dlatego często zapominamy, że są niematerialne i że ich piękno ma charakter duchowy. Sztuka próbuje dokonać rzeczy niemożliwej: pokazać coś, czego nie widać i powiedzieć nam przy tym coś istotnego. 

Św. Michał Archanioł,  Angelo Bronzino (1503–1572),
fresk w kaplicy Eleonora Toledo w Palazzo Vecchio we Florencji

Nazwy aniołów i ich rola


  Większość z nas wyobraża sobie anioła jako zwiewną istotę ze skrzydłami. Taki wizerunek anioła utrwalił się dzięki dawnym mistrzom. Kiedy mowa o aniele Gabrielu, widzimy go oczami wyobraźni Leonarda da Vinci albo Boticcellego: klęczy przed Marią, ubrany w piękny renesansowy strój, ze skrzydłami lekko uniesionymi, jakby dopiero sfrunął na ziemię. Anioły na obrazach dawnych malarzy są piękne, dlatego często zapominamy, że są niematerialne i że ich piękno ma charakter duchowy. Sztuka próbuje dokonać rzeczy niemożliwej: pokazać coś, czego nie widać i powiedzieć nam przy tym coś istotnego.

Wyobrażenia aniołów pochodzą ze Starego i Nowego Testamentu, ale każda epoka próbowała zinterpretować je zgodnie ze swoim światopoglądem. Najbardziej spopularyzował wizerunek anioła renesans. Portrety aniołów Leonarda da Vinci czy Rafaela do dziś uchodzą za najwybitniejsze dzieła sztuki o tej tematyce.

Słowo anioł jest określeniem funkcji. W języku hebrajskim mal’ak, greckim angelos oznacza posłańca, wysłannika. Dlatego też anioły przedstawiano przede wszystkim jako skrzydlatych posłańców Boga.

       Spośród wielu aniołów szczególnie wyróżniają się archaniołowie, znajdujący się najbliżej Boskiego tronu. Wśród nich jest Rafael, którego imię oznacza ‘uzdrowienie, lekarstwo Boże’. Z kolei archanioł Michał uważany jest za przywódcę wojsk niebiańskich. Jego imię oznacza ‘Któż jest jak Bóg?’. Postać tego anioła  pojawia się zwłaszcza w scenach Sądu Ostatecznego, kiedy pokonuje bestię. Archanioł Gabriel, którego imię oznacza ‘mąż silny’ albo ‘Bóg jest mocny’, wielokrotnie spełniał rolę boskiego posłańca, między innymi w Nowym Testamencie zwiastował narodziny Jana Chrzciciela i poczęcie Mesjasza.Ostatnim z archaniołów jest Uriel, którego imię oznacza ‘Światło Boga’.

Co możemy jednak powiedzieć na temat wyglądu anioła na podstawie tekstu źródłowego, jakim jest Biblia? Otóż Stary Testament nie daje nam opisu zewnętrznej postaci anioła. Będąc istotą niematerialną, przybiera on niekiedy jakąś postać, by ułatwić człowiekowi obcowanie ze sobą. Tak było w przypadku anioła Rafała, który wcielił się w postać Azariasza – krewnego Tobiasza.
Czasami anioł miał jakiś szczególny wygląd, o czym świadczy fragment Ks. Daniela: „Lecz widzę czterech mężów rozwiązanych, przechadzających się pośród ognia i nie dzieje się im nic złego; wygląd czwartego przypomina anioła” (Dn 3,92).

Jan Lebenstein, Anioł Apokalipsy, ilustracje do wydania Ks. Apokalipsy w tłum. Cz. Miłosza

Jednak pełny opis anioła odnajdziemy dopiero w Apokalipsie św. Jana:

”I ujrzałem innego potężnego anioła, zstępującego z nieba, obleczonego w obłok, tęcza była nad jego głową, a oblicze jego było jak słońce, a nogi jego jak słupy ogniste, i w prawej ręce miał otwartą książeczkę. Nogę prawą postawił na morzu, a lewą na ziemi (Ap 10,1-3). Jednak i ta wspaniała wizja wymaga od zwykłego śmiertelnika niemałej wyobraźni.

Wizerunki aniołów odnajdziemy w sztuce począwszy od starożytności, a na współczesności kończąc. Jest to motyw popularny i nośnik różnych treści. Także pozareligijnych i związanych z kulturą masową. Najstarsze przedstawienia chrześcijańskie aniołów znajdują się w katakumbach rzymskich i ukazują istoty niebiańskie bez skrzydeł. Anioły ze skrzydłami i aureolą pojawiły się dopiero na początku V wieku.

Serafin we fragm. fresku Sąd Ostateczny Pietra Cavalliniego w Kościele św. Cecylii w Rzymie, XII w..

Początkowo najchętniej przedstawiano sceny Zwiastowania, Abrahama ofiarującego syna Izaaka oraz podróż Rafaela z Tobiaszem. Do najwybitniejszych obrazów należy Zwiastowanie Fra Angelico, Leonard da Vinci, Rafaela, Tycjana i Rembrandta.
Innym popularnym tematem, w którym pojawiają się aniołowie, jest Sąd Ostateczny. Szerzej piszę o tym w artykule o śpiewających aniołach.

Boska Komedia Dantego, ilustracje Gustawa Dore 

Poza sztukami plastycznymi, motywy aniołów pojawiają się także w literaturze, na przykład Dante w ‘Boskiej Komedii’ przedstawia olśniewające wizje aniołów. W literaturze polskiej  upodobał je sobie szczególnie romantyzm. Jest to epoka, w której wiara w istnienie tajemniczego, niematerialnego świata była bardzo mocna. W XX wieku obrazy aniołów pojawiają się także w twórczości takich pisarzy jak: Jean Coctau, Paul Claudel, Bolesław Leśmian, Jerzy Zawiejski, Czesław Miłosz, Zbigniew Herbert. Poza sztuką wysoką anioły przeniknęły także do sztuki popularnej, a mianowicie do  filmu. Najbardziej znany jest cykl filmów z aniołem w Krakowie Artura Więcka, z Krzysztofem Globiszem w roli tytułowej, a także  film Wima Wendersa „Niebo nad Berlinem” czy "Grający z talerza" Jana Jakuba Kolskiego,, gdzie Anioł Śmierci przybiera postać kobiety, jak słyynym cyklu Jacka Malczewskiego Thanatos.

Motyw anioła w literaturze - Dziady  Adama  Mickiewicza 

i Prawiek Olgi Tokarczuk


Istotną cechą romantyzmu była wiara w istnienie niewidzialnego świata, duchów, zjaw, aniołów, które w sposób istotny wpływają na życie człowieka. O ludzką duszę toczy się nieustanna walka między dobrem a złem.
Widać to szczególnie w III części Dziadów Adama Mickiewicza. Świat przedstawiony przez poetę  jest rządzony przez Opatrzność, która bezustannie czuwa nad losem jednostek  i narodów, a zarazem nad historią całego kosmosu. Bóg posługuje się przy tym aniołami, których funkcja polega na pośredniczeniu między ludźmi a Nim.

W Dziadach szczegółowy obraz kondycji głównego bohatera poznajemy w Prologu III części. Podczas snu opiekujący się Gustawem Anioł Stróż zdradza nam szczegóły swojej misji i życiorysu swego podopiecznego. Dowiadujemy się, że Gustaw jest sierotą i dzieckiem trudnym. Anioł Stróż spełnia więc zarazem rolę matki, wpływa na dobre myśli i próbuje kreślić przed dzieckiem wspaniałą przyszłość. Czasami jednak, gdy dobro w żaden sposób nie zachęca bohatera do poprawy, anioł przybiera postać piekielnej larwy, by niegrzeczną duszę ukarać.
Romantyczny Anioł Stróż podlega emocjom jak człowiek: płacze, wątpi, denerwuje się, wstydzi, jednak wstawiennictwo zmarłej matki sprawia, że nawet zniechęcony podejmuje trud opieki nad Gustawem. Decyduje się też uprosić Boga, aby poddał Gustawa ciężkiej próbie. Stąd uwięzienie i doświadczenie upadku.

Archanioł Rafał z Tobiaszem, Boticcelli

Poza Aniołem Stróżem pojawiają się też w Dziadach cz. III chóry aniołów i archaniołowie, którzy śpiewają pieśni na chwałę Boga. Teksty tych pieśni wypełnia Mickiewicz ważnymi treściami dotyczącymi postępowania człowieka. Aniołowie wierzą głęboko, że Jezus na pewno ulituje się nad tym grzesznikiem, który nie przestał szanować Jego matki. Koncert ten jest jednocześnie wielkim śpiewem o włączeniu Gustawa/Konrada do Bożego planu zbawienia, podczas którego zostanie mu powierzona pewna misja. Będąc pośrednikami między niebem a ziemią, aniołowie towarzyszą człowiekowi w jego trudnej drodze do zbawienia. Światopogląd romantyczny każe wierzyć człowiekowi, że na tej drodze nie jest on sam, a szczególną pomocą są dla niego właśnie aniołowie,  zwłaszcza Anioł Stróż.

Archanioł Michał

Anioł Stróż w powieści współczesnej pisarki Olgi Tokarczuk jest inny niż anioł romantyczny. Podobna jest natomiast wiara, że każdy człowiek ma przypisanego sobie anioła, który towarzyszy mu od narodzin aż do śmierci. Anioł Misi w przeciwieństwie do anioła Gustawa - nie posiada instynktów, emocji ani potrzeb. Jest czystą duchowością i mądrością. Zna przeszłość i przyszłość. Świat poznaje wyłącznie przez siebie samego. Anioł Stróż w ‘Prawieku’ nie sądzi, nie podlega emocjom, nie myśli logicznie. Jest to więc „rozum wyzbyty myślenia, a wraz z nim - omyłek, lęku, uprzedzeń”. Jedynym uczuciem, w jakie został wyposażony jest instynkt współczucia. Anioły nie wiedzą wprawdzie, czym jest cierpienie, ale mają świadomość, że świat jest go pełen.

Inną cechą aniołów w Prawieku jest ich zmienność. Czasem patrzą na inne światy i anioły i wówczas zdarza się, że nie towarzyszą ludziom gdy ci ich potrzebują. Anioł widzi więcej niż człowiek, ale nie wszystko. Widzi na przykład ludzkie myśli i stara się ulżyć człowiekowi, którego ma pod opieką. Na przykład anioł Misi towarzyszy jej nie tylko podczas narodzin, ale także wówczas, gdy Misia rodzi własne dziecko. Widząc jej cierpienie, zabiera ją wówczas do Jerozolimy, aby zaznała uczucia miłości od Zbawiciela. Dzięki temu Misia z ufnością i bez trudu wydaje na świat syna.
Poza Aniołem Stróżem pojawiają się w Prawieku archaniołowie, którzy strzegą go ze wszystkich stron. Liczba cztery jest symbolem świata. Tokarczuk nawiązuje w ten sposób do tego samego boskiego porządku, o którym pisze Mickiewicz i zarazem przypomina, jakie są zadania aniołów.

Archanioł Gabriel, L. da Vinci, Zwiastowanie

Południowej granicy, od strony miasteczka, strzeże archanioł Gabriel. Sąsiedztwo miasteczka jest niebezpieczne, ponieważ  „rodzi pragnienie posiadania i bycia posiadanym”. Niebezpieczeństwo południowej granicy łączy się też z nieopanowanym erotyzmem. Zachodniej granicy Prawieku strzeże archanioł Michał - najwyższy rangą wojownik, stojący na czele hufców anielskich. Niebezpieczeństwem zachodniej granicy jest wpadnięcie w pychę.

Archanioł Uriel

Na wschodzie granicy Prawieku strzeże archanioł Uriel, uznawany za anioła światła, gdyż reprezentował światło bożej nauki. Prowadzi on rodzaj ludzki do zdrowia i dobrobytu, jednak jeśli jego wiedza jest nadużywana, wówczas ludzie ponoszą karę. Niebezpieczeństwem tej granicy jest głupota.
Na północy granicą opiekuje się archanioł Rafał - patron podróżnych. Rodzi ona niepokój podróży i niebezpieczeństwo demonów.

Według biblijnej tradycji, każdy z archaniołów zajmuje określone miejsce w stosunku do boskiego tronu chwały: Michał po prawej, Gabriel po lewej stronie, Rafał za tronem, a Uriel przed nim. Odpowiednio każdy archanioł strzegł wyznaczonego boku człowieka i jednej ze stron świata. Jednak archaniołowie w Prawieku nie stoją na swoich pozycjach. Jedynie Rafał stoi we właściwym sobie miejscu. Pozostali przesunęli się o jedno miejsce w lewo. Powoduje to destrukcję przestrzeni i degenerację tego miejsca. Wszystko zmierza ku upadkowi, a bohaterowie są skazani na cierpienie.
Można zatem stwierdzić, że o ile świat Dziadów Adama Mickiewicza ma swój porządek w Bożym ładzie, o tyle Olga Tokarczuk pokazuje zagładę tego porządku świata. Nawet aniołowie mylą swoje miejsca albo zapominają o swoich podopiecznych, gdy dzieje się im krzywda.

Wizerunki aniołów w sztuce są pochodną ich funkcji. Sposób ich przedstawienia nawiązuje do  przekazu biblijnego, ale kształtuje go  estetyka epoki i indywidualny styl autora.  Widać to wyraźnie, jeśli porównamy twórczość Adama Mickiewicza z powieścią współczesnej pisarki- Olgi Tokarczuk. Poza różnicami istnieją również podobieństwa i obserwujemy, jak jedni artyści wpływają na drugich, czego przykładem jest obraz Anioła Śmierci w twórczości Jacka Malczewskiego i jego filmowa wersja w Grającym z talerza Jana Jakuba Kolskiego.
Mimo wielu różnic w sposobach funkcjonowania aniołów sztuce, a co za tym idzie – w ludzkiej wyobraźni, pełnią one funkcję duchowych opiekunów człowieka.
Wielość prac literackich, malarskich, filmowych  dowodzi, że człowiek – także współcześnie – tęskni za sferą duchową, której aniołowie są widomymi znakami.


Początek jesieni – początek nowego sezonu wydarzeń w Muzeum Architektury we Wrocławiu

 Początek jesieni i początek sezonu wystawienniczego to w Muzeum Architektury we Wrocławiu prawdziwy kalejdoskop wydarzeń, spotkań, wernisaż...

Popularne posty