Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania czesław miłosz, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania czesław miłosz, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty

środa, 18 marca 2026

Dwójka na miejscu z Wrocławia

 Program 2 Polskiego Radia zaprasza na specjalną audycję „Dwójka na miejscu” z Wrocławia. W sobotę, 21 marca wydanie poświęcone będzie jubileuszowi 65-lecia miesięcznika „Odra”. Zapraszają Monika Zając i Małgorzata Szymankiewicz.

21 marca, w specjalnym wydaniu „Dwójki na miejscu" z Wrocławia będzie można usłyszeć archiwalia, które opowiadają o przeszłości „Odry”, czyli pisma kulturalno-społecznego, które od kilku dekad jest ważnym forum debat, miejscem dyskusji i polemik z udziałem najwybitniejszych krajowych i zagranicznych badaczy, pisarzy, artystów i publicystów. Dziennikarki Programu 2 Polskiego Radia porozmawiają m. in. o tym, jakie znaczenie dla współczesnych twórców i czytelników ma dziś „Odra", której pierwszy numer ukazał się 65 lat temu, w marcu 1961 roku. 

To na jego łamach swoje wiersze, opowiadania, reportaże i teksty filozoficzne publikowali najważniejsi twórcy powojennej Polski: wrocławianie Jerzy Grotowski, Tadeusz Różewicz, Urszula Kozioł, a także Stanisław Lem, Wisława Szymborska, Czesław Miłosz, Zbigniew Herbert, Gustaw Herling-Grudziński, Ryszard Kapuściński, Hanna Krall, Józef Hen i Jarosław Marek Rymkiewicz.

informacja prasowa

wtorek, 25 czerwca 2024

Imieniny Jana Kochanowskiego - literacki piknik Biblioteki Narodowej

29 czerwca w Ogrodzie Krasińskich w Warszawie odbędzie się coroczne wydarzenie Biblioteki Narodowej, czyli najhuczniej obchodzone imieniny w stolicy. Literacki piknik odbędzie się w tym roku już po raz dwunasty, a jego bohaterem będzie Czesław Miłosz. 


Imieniny Jana Kochanowskiego to literacki piknik, który odbywa się w Ogrodzie Krasińskich oraz sąsiadującym z nim Pałacu Rzeczypospolitej. Po raz pierwszy został zorganizowany przez Bibliotekę Narodową w 2012 roku, przede wszystkim w reakcji na utrzymujący się z roku na rok niski poziom czytelnictwa, ale również w celu podkreślenia, jak istotna dla krajowej produkcji wydawniczej jest polska literatura.

Od tego czasu odbyło się już jedenaście  edycji wydarzenia, każda poświęcona innej postaci – m.in. Julianowi Tuwimowi, Zbigniewowi Herbertowi, Franciszce i Stefanowi Themersonom, Josephowi Conradowi, Tadeuszowi Boyowi-Żeleńskiemu czy Krzysztofowi Kamilowi Baczyńskiemu, Leopoldowi Tyrmandowi (których Jan Kochanowski w ten symboliczny sposób zaprosił na swoje imieniny). 

„W moich latach chłopięcych wybrałem zawód przyrodnika” – wyznał poeta. Zainspirowani dziecięcymi fascynacjami Miłosza zaprosimy imieninowych gości na botaniczny spacer po Ogrodzie Krasińskich, z Adamem Wajrakiem porozmawiamy o polskich noblistach i ich zaangażowaniu w ochronę przyrody, a z Małgorzatą Lebdą i Szymonem Opryszkiem o wodzie i rzekach.

Autora „Doliny Issy” będą wspominać m.in. Adam Michnik i Joanna Miłosz, a jego twórczość stanie się pretekstem do rozmów o przekładach poezji i małych ojczyznach. Magdalena Walach i Jerzy Radziwiłowicz przeczytają korespondencję Czesława Miłosza i Wisławy Szymborskiej, o której opowie Michał Rusinek. W otwartym dla publiczności Pałacu Rzeczypospolitej będzie można oglądać poświęconą Miłoszowi wystawę – rękopisy i osobiste pamiątki poety.


Co oprócz inspiracji Czesławem Miłoszem?

W tym roku na Imieninach Jana zadebiutują audiobooki – będzie można wziąć udział w profesjonalnych warsztatach lektorskich (dorośli), a w plenerowym studiu spróbować swoich sił w roli lektora (dorośli i dzieci). Z myślą o najmłodszych czytelnikach Teatr Guliwer otworzy Imieniny spektaklem „Ale kino”, a o dodatkowe atrakcje (warsztaty i spotkania) zadbają Fundacja Pogranicze oraz wydawnictwa dziecięce.

Nie zabraknie stałych punktów programu: przyciągającego rzesze warszawiaków meczu poetyckiego, spektaklu Teatru Improwizowanego Klancyk, wykonania „Pieśni świętojańskiej o Sobótce” (Bastarda Trio i Dorota Miśkiewicz z gościnnym udziałem Jerzego Rogiewicza) czy dansingu pod gwiazdami (Nicponie). Jak co roku w Ogrodzie Krasińskich będzie można zapoznać się z ofertą kilkudziesięciu polskich wydawnictw, zdobyć autograf ulubionego pisarza oraz skorzystać z cienia drzew i strefy gastronomicznej.


PROGRAM IMIENIN JANA KOCHANOWSKIEGO 2024

29 czerwca 2024


SCENA ZIELONA

11:00

Klancyk gra Miłosza. Improwizowany spektakl teatralny


12:00

Co czytać, gdy ci smutno?

Doradzają Sylwia Chutnik i Paweł Sołtys

Prowadzi Katarzyna Kasia


13:00

Gorliwość tłumacza

O współpracy na linii poeta – tłumacz rozmawiają Jerzy Jarniewicz i Andrzej Kopacki

Prowadzi Paweł Bem


14:00

Miłosz. Powrót

O próbie nowego spojrzenia na Czesława Miłosza rozmawiają Joanna Miłosz-Piekarska i Michał Szymański

Prowadzi Marta Perchuć-Burzyńska


15:00

Noblista do Noblistki

O korespondencji Wisławy Szymborskiej i Czesława Miłosza opowiada Michał Rusinek

Listy czytają Magdalena Walach i Jerzy Radziwiłowicz

Prowadzi Jan Bończa-Szabłowski


16:30

Wspominając poetę

Czesława Miłosza wspominają Andrzej Franaszek i Adam Michnik


18:00

Bardzo przyrodniczy mecz poetycki

Drużyna Magdaleny Walach: Michał Czernecki, Katarzyna Kasia, Miłosz Markiewicz, Mirosław Zbrojewicz

Drużyna Grażyny Wolszczak: Wojciech Fiedorczuk, Aleksandra Hamkało, Monika Padewska, Jerzy Radziwiłowicz

Prowadzi Grzegorz Markowski


20:00

Pieśń świętojańska o Sobótce

Muzyka i wykonanie: Bastarda Trio i Dorota Miśkiewicz z gościnnym udziałem Jerzego Rogiewicza


21:30

Dansing w ogrodzie

Grają Nicponie


SCENA NIEBIESKA

11:00

Ale Kino, czyli kolaż klasyki poezji dla dzieci w muzycznej oprawie

Plenerowa adaptacja spektaklu Teatru Guliwer

Scenariusz i reżyseria: Joanna Zdrada


12:15

Atlas roślin dziadka Kunata, cz. I

Przyrodniczy spacer po Ogrodzie Krasińskich z botanikiem Pawłem Pawlikowskim z Centrum Nauk Biologiczno-Chemicznych UW


13:00

Atlas roślin dziadka Kunata, cz. II

Rodzinne warsztaty monotypii botanicznej z Kseniją Konopek z Fundacji Pogranicze


14:00

Twarzą w stronę rzeki

O kryzysie wodnym i czytaniu rzek rozmawiają Małgorzata Lebda i Szymon Opryszek

Prowadzi Magdalena Kicińska


15:00

Całe życie na papierze

O zawiłościach pracy nad biografiami rozmawiają Andrzej Franaszek, Wojciech Orliński i Ula Ryciak

Prowadzi Łukasz Wojtusik


16:00

Stamtąd

O małych ojczyznach i literackich miejscach peryferyjnych rozmawiają Łukasz Barys i Urszula Honek

Prowadzi Katarzyna Hagmajer-Kwiatek (Program 2 Polskiego Radia)


17:00

Nie wolno wycinać starych drzew

O tym, co pisarze robią dla przyrody opowiada Adam Wajrak

Prowadzi Monika Ochędowska


SCENA ŻÓŁTA

11:00

Spotkanie z Piotrem Pazdejem, laureatem Nagrody Literackiej im. Marka Nowakowskiego

Prowadzi Wojciech Chmielewski


12:00

Spotkanie z Michałem Książkiem, laureatem Nagrody Literackiej m.st. Warszawy w kategorii Książka o tematyce warszawskiej

Prowadzi Olga Wróbel


13:00

Quiz Literacki (z wieloma nagrodami)

Prowadzą Maciej Marcisz i Anna Wysocka z Nowego Klubu Czytelniczego


14:30

Flirt z Paralipomeną

Na temat sztuki i wiedzy niekoniecznej rozmyśla Jan Gondowicz

Prowadzi Eliza Kącka


15:30

Jak zostać lektorem audiobooków?

Otwarte warsztaty z lektorem Maciejem Jabłońskim


16:30

Slam poetycki (z nagrodą dla zwycięzcy)

Prowadzi Monika Marianna Błaszczak

/ rejestracja uczestników: fundacja.slamowa.zgloszenia@gmail.com


PONADTO W PROGRAMIE:

od 11:00


• Kiermasz książek


• Spotkania z autorami


• Warsztaty dla dzieci 


• Nagraj swoje demo lektorskie – mobilne studio nagrań audiobookowych dla małych i dużych

Początkujących lektorów wspierają Ewa Abart i PICK A VOICE Audiobooki


• Warsztaty z wyobraźni. Miłoszowa rodzinna gra terenowa

/ rejestracja uczestników do godz. 16:00


• Czytanie na trawie z Narodowym Programem Rozwoju Czytelnictwa 2.0.

Warsztaty literackie i plastyczne dla najmłodszych, książkowa fotobudka, biblioteczka i strefa relaksu z książką


15:30–17:30

Kwiateczki rwała, wianek gotowała. Wiankowa strefa warsztatowa

Prowadzi Joanna Piekarska

/ warto przynieść swoje kwiaty


od 19:00

Jazzowe przerwy muzyczne

Gra Drabek/Olter/Ziółkowski Trio


W PAŁACU RZECZYPOSPOLITEJ:

od 11:00 do 19:00


Miłosz. Powrót – wystawa czasowa

Kurator: Michał Szymański

Projekt wystawy: Studio Karolina Fandrejewska

Oprowadzania kuratorskie: 11:30, 15:30


Trzy razy otwierana – wystawa stała

Oprowadzania: 11:00, 12:00, 13:00, 14:00, 16:00

informacja prasowa


poniedziałek, 11 grudnia 2023

2024 Rokiem Czesława Miłosza

Senat Rzeczypospolitej Polskiej z inicjatywy Wydawnictwa Znak i instytucji partnerskich uchwalił rok 2024 Rokiem Czesława Miłosza. W uzasadnieniu czytamy m. in.: "Jako pisarz i  myśliciel uniwersalny stał się jednym z  największych autorytetów intelektualnych. W  swojej twórczości Miłosz przekraczał granice kultur, gatunków i języków. Obcował z  całą tradycją poetycką – od Biblii, którą tłumaczył, oraz najbliższego mu dziedzictwa polskiej poezji, poprzez wiersze  poetów anglosaskich, po Daleki Wschód".

Czesław Miłosz nad Bugiem, 1981 (PAP)

W  2024 roku przypadnie 20. rocznica śmierci Czesława Miłosza, jednego z  najoryginalniejszych i  najbardziej płodnych twórców dwudziestowiecznej literatury polskiej i światowej. Twórczość noblisty, przetłumaczona na ponad 40 języków, nieustająco spotyka się z żywym odbiorem na świecie. Dzieła Miłosza pomagają zrozumieć współczesny świat w obliczu wyzwań przyszłości: nowych technologii, zmieniającej się duchowości czy przemian globalnego świata. Czesław Miłosz, jeden z  najwybitniejszych polskich pisarzy współczesnych wyróżnionych Literacką Nagrodą Nobla. Doceniony na całym świecie za twórczość poetycką, prozatorską, eseistyczną i translatorską (w tym przekłady ksiąg biblijnych). Pracował jako dyplomata i profesor literatury na emigracji we Francji i w Stanach Zjednoczonych. Otrzymał najwyższe wyróżnienia państwowe, w tym Order Orła Białego.

Światowe uznanie przyniósł mu, wydany we wczesnych latach 50. we Francji, tom esejów "Zniewolony umysł", który stanowi przenikliwą, do dziś nietracącą na aktualności analizę świadomości porażonej przez totalitarne utopie – jedna z najważniejszych książek XX w. O  wadze twórczości Czesława Miłosza świadczą liczne nagrody, wśród nich – przyznana przez Akademię Szwedzką za całokształt twórczości w 1980 r. – Nagroda Nobla w dziedzinie literatury. W opinii zarówno międzynarodowej krytyki, jak i współczesnych mu poetów, jego dzieło to jedno z najbardziej znaczących zjawisk światowej literatury. 

Z tej okazji Wydawnictwo Znak planuje rozpocząć wydawanie kolekcjonerskiej edycji dzieł jednego z najbardziej znanych polskich pisarzy XX wieku. W najbliższym czasie ukażą się między innymi:

  • Najważniejsze teksty eseistyczne noblisty z przedmowami Olgi Tokarczuk i Timothy’ego Snydera
  • Wybory poezji: w tym "Ocalenie" – pierwsze wznowienie od 1945 roku oraz dwujęzyczny, polsko-angielski wybór wierszy pt. "Zmyślenie albo wielki sen" / "Fiction or a Long Dream".
informacja prasowa

niedziela, 14 listopada 2021

Taniec w literaturze i sztuce

 Taniec jest najwznioślejszą, najbardziej wzruszającą ze wszystkich sztuk, bo nie jest tylko prostą interpretacją czy wyobrażeniem życia;  jest samym życiem. (Havelock Elis)

Kadr z filmu Pina Wima Wendersa

Od bardzo dawna ludzie za pomocą tańca starali się opanować przyrodę, pokonać wrogów, wyrazić dziękczynienie dobrym bóstwom... W starożytnej Grecji taniec miał charakter sakralny. Wypowiadał za pomocą gestów i ruchów ciała to, co w misteriach było tajemnicą porządku kosmicznego, kierującego „tańcem gwiazd”. Jego wzniosłość naśladowali tancerze poruszający się w świętym korowodzie ku czci Dionizosa. Taniec dał początek tragedii, a ponadto sam teatr grecki posługiwał się formami tanecznymi. 

Choć wydaje się to dzisiaj w naszej kulturze zaskakujące, tańcem wyrażano także żałobę po śmierci członka plemienia. Taniec był także wyrazem czegoś wręcz przeciwnego – symbolizował odrodzenie płodności, miał charakter  orgiastyczny i ekstatyczny. 

Franciszek Lekszycki  (1600–1668), Taniec śmierci, olej na płótnie,
Opactwo Bernardynów w Krakowie 

Dance Macabre: życie jako taniec ku śmierci


Szczególną rolę odegrał taniec w średniowieczu. Do najpopularniejszych przedstawień plastycznych należał wówczas  Taniec Śmierci zwany początkowo Dance Macabre (dosł. Makabryczny Taniec). Pojawił się on po raz pierwszy na krużgankach Cmentarza Niewiniątek. Śmierć była tam przedstawiana jako szkielet - wielki tancerz, który porywa za sobą ludzi wszystkich stanów i zawodów, niezależnie od ich płci i wieku. Taniec śmierci miał poruszać wyobraźnię i oddziaływać na żyjących, aby zdążyli się poprawić i zaczęli cnotliwe życie. Jest w tym malowidle wyobrażenie śmierci jako czegoś nieuniknionego, a zarazem niejaka pociecha, że dotyczy ona wszystkich, bez wyjątku. 

Takie właśnie przesłanie dostrzeżemy w przedstawieniu Tańca Śmierci, który znajduje się w Kaplicy Świętej Anny w Kościele Bernardynów w Krakowie. Jest to obraz barokowy o charakterze vanitatywnym, łączący tematykę rodzajową i religijną. Choć namalowany został w XVII wieku, nawiązuje wprost do średniowiecznych przedstawień tego tematu.

Jego środkowa część prezentuje tytułowy taniec, w którym biorą udział przedstawiciele różnych stanów społecznych. Kobietom, wśród których znajdują się zarówno wieśniaczki, jak  i królowa, towarzyszą naprzemiennie kościotrupy. Ich gesty przypominają figury tańca.  U dołu obrazu dwaj mężczyźni muzykują na skrzypcach i klawikordzie. Każdemu z nich towarzyszy szkielet trzymający kartkę z zapisem nutowym. W dolnej części przedstawienia, po lewej stronie,  widać Adama i Ewę kuszonych przez węża, co sugeruje, że śmierć wzięła się z grzechu pierwszych rodziców. Natomiast po prawej widać rozwartą diabelską paszczę, w której wnętrzu płoną ludzkie postaci. To dusze grzeszników wędrują po śmierci w otchłań piekielną. U góry obrazu, w lewym narożniku przedstawiono grupę ukrzyżowania - konającego na krzyżu Chrystusa, Największą Marię Pannę i Świętego Jana. Grzech Adama i Ewy został odkupiony, a śmierć zwyciężona. Daje to oglądającemu nadzieję, która nie towarzyszyła średniowiecznym przedstawieniom Tańca Śmierci. Dopełnieniem głównej części obrazu jest poświata, z której wyłania się Bóg Ojciec. Widać także czterowiersz o następującej treści: 

„Rożnych stanów piękne grono

Gęstą śmiercią przepleciono

Żyjąc wszystko tańcujemy

A że obok śmierć nie wiemy.”

Życie porównane zostało do tańca, w którym biorą udział wszyscy ludzie, nie mając przy tym świadomości śmierci i przemijania. 

Taniec - symbol sztuki i Absolutu w wierszu C. K. Norwida


Taniec symbolizuje nie tylko śmierć i przemijanie, ale również sztukę i Absolut, jak to można zauważyć w wierszch Cypriana Kamila Norwida. W jego liryce, zgodnie z romantyczną tendencją do syntezy sztuk, pojawia się muzyka i malarstwo, co jest w przypadku tego artysty czymś naturalnym, był bowiem także malarzem. W jego utworach literackich pojawiają się na różnych etapach - w juweniliach i w twórczości dojrzałej, liczne i wieloznaczne obrazy tańca. Poeta wykorzystuje metaforę tańca, aby dokonać filozoficznego czy moralnego uogólnienia, a także, by zawrzeć w nim istotne przesłanie. Norwid jest także autorem publicystycznej rozprawy "Tańce polskie", w której analizuje genezę i funkcje kilku tańców, próbując określić ich wpływ na świadomość społeczną. Semantyka tańca jako elementu gry salonowej, niewerbalny znak w stosunkach międzyludzkich - to tylko jeden z aspektów pojmowania przez Norwida znaczenia tańca. Postrzega w nim aspekty dzieła sztuki, a także sakralizuje go.
Do najbardziej interesujących utworów, w których wykorzystuje motyw tańca,  należy m. in. liryk „Do słynnej tancerki rosyjskiej – nieznanej zakonnicy” . Utwór ten skierowany został do wybitnej rosyjskiej tancerki Marty Nikołajewny Murawiewej. Już od pierwszej strofy podmiot liryczny usiłuje zwrócić uwagę na niezwykłe zjawisko, jakim jest taniec w jej wykonaniu. Tancerka zdaje się unosić w powietrzu, pomiędzy niebem a ziemią, co nie jest tylko zwykłą metaforą. Obraz ten oznacza, że „taniec to sztuka, która pochodzi od Boga i do Boga wraca”. Taki taniec można porównać do modlitwy różańcowej, otwiera bowiem drogę prowadzącą do Boga, do zbawienia. 

Taniec jest sztuką będącą nie tylko widomym znakiem harmonii, doskonałości i pełni ludzkich możliwości. Widok jego piękna jest przeżyciem estetycznym, ale ma również wartość moralną. Widząc tak boskie piękno, tak wysublimowaną duchowość, człowiek doznaje uczuć najwyższego wzruszenia - jak w przeżyciu mistycznym. W ten sposób sztuka zbliża do Boga nie tylko artystę, ale również tego, kto ze sztuką obcuje. Ciało ludzkie staje się dzięki tańcowi źródłem przeżyć estetycznych,  duchowych, wreszcie mistycznych. Sztuka Murawiewej stała się dla Norwida inspiracją do napisania liryku, który jest hołdem złożonym wielkiej artystce, ale przede wszystkim refleksją na temat roli sztuki w osiągnięciu absolutu. W jakimś sensie wiersz czyni ją nieśmiertelną. 

Koncert “Świat walca” w filharmonii, źródło: zestochowskie24.pl


Taniec a historiozofia - "Walc" Czesława Miłosza


Temat tańca podejmuje także Czesław Miłosz w wierszu napisanym w 1942 roku, a zatytułowanym „Walc”. Tym razem jednak poeta posługuje się tematem dla wyrażenia refleksji dotyczącej historii dziejów. 
Akcję utworu umiejscawia w roku 1910, który poprzedza narodziny poety. Ramy utworu stanowi bal, natomiast środkowa część jest apokaliptyczną wizją wojennej tragedii. Podmiot liryczny przyjmuje postawę proroka, który rozpoznaje przyszłe losy własne i narodu, podobnie jak czynili to romantycy. 

Odnajdziemy w wierszu wiele nawiązań romantycznych, wśród nich połączenie obrazów tańca z obrazami tragedii. Z takim zabiegiem kompozycyjnym spotkamy się w III cz. Dziadów, ponieważ i tam Mickiewicz łączy scenę w więzieniu z Salonem warszawskim i Balem u Senatora. Zamknięcie tematu w formie muzycznej ma również charakter romantycznego nawiązania. 

Warstwie treści podporządkowana jest forma wiersza. Fascynacja rytmem walca znalazła odzwierciedlenie w instrumentacji głoskowej wiersza: każda kolejna figura taneczna rozpoczyna się od aliteracji, a mianowicie od samogłoski „i”, ponadto zaś melodyjność walca podkreśla wielokrotnie powtarzająca się samogłoska „o”, a także liczne powtórzenia i paralelizmy. Rytm wiersza odpowiada taktowi walca na ¾. 
Podmiot liryczny, świadomie nawiązując do epoki romantycznej,  wprowadza temat martyrologii narodu, która powtarza się w dziejach, a równocześnie dystansuje się do takiego pojmowania historii poprzez ironiczny dystans. Jego bohater jest „małpio uśmiechnięty” i „w niewolnictwie szczęśliwy”. Prezentuje więc postawę będącą przeciwieństwem romantycznej idealizacji cierpienia. Scena balu stanowi klamrę utworu. Historia pokazana jest w sposób symboliczny. Jej kołowrót przypomina koło walca, które ciągle się obraca w tragicznym rytmie. Bohaterka, nieświadoma losu czekającego jej syna, tańczy dalej, ale jego przyszłość jest już wiadoma. Ten, który ją poznał, doskonale wie, że postawa buntu wobec historii jest niemożliwa. 
Jak widać, taniec może służyć nie tylko refleksji na temat Boga i absolutu, sztuki i piękna, ale również na temat tragicznego uwikłania człowieka w historię.

Kadr z filmu Wima Wendersa "Pina"

Pina Bausch - wszechobecność tańca w życiu człowieka


Temat tańca podejmuje również ambitne kino. Dość wspomnieć trylogię hiszpańskiego reżysera Carlosa Saury: Tango, Flamenco i Carmen czy nagrodzoną Oskarem animację naszego rodaka Zbigniewa Rybczyńskiego – Tango. 
Spośród wielu filmów, w których taniec odgrywa istotną rolę, zwraca uwagę film Wima Wendersa, poświęcony znanej tancerce i choreografce Pinie Bausch. Jest - podobnie jak wiersz Norwida - hołdem złożonym wybitnej artystce, za pomocą środków wyrazu sztuki innej niż taniec. Tym razem nie jest to tylko słowo, ale całe bogactwo języka filmowego, łącznie z nowoczesnymi technikami ostatnich lat, dającymi wrażenie trójwymiarowości obrazu (3D). 

Film jest opowieścią o Pinie Bausch, snutą przez jej najbliższych współpracowników, artystów, którzy dzięki współpracy z Piną stworzyli wybitne role. Jednocześnie są to kreacje świadczące o metodzie pracy Piny Bausch, która starała się zawsze obserwować swoich tancerzy, aby wydobyć z nich to wszystko, co było w nich najlepsze. Pina Bausch była artystką niezwykłą. Nie tylko łamała konwencje i stereotypy tanecznej ekspresji, ale taniec to był jej sposób na życie, ogromna wewnętrzna pasja, którą potrafiła zarazić innych. Taniec był sposobem na życie, czymś pierwotnym i prawdziwym, bez czego człowiek czuje się niepełny. "Tańczcie – powiada w pewnym momencie artystka – bo inaczej zginiemy!". 

Cechą charakterystyczną teatru Piny Bausch jest rodzaj kreacji zbiorowej - wspólna praca i współtworzenie. Niektórzy z jej artystów pracowali z  Tanztheater przez wiele lat. Również twórcy scenografii, kostiumów, a także autorzy oprawy muzycznej są stałymi współpracownikami artystki. 
Pina Bausch podejmuje kwestie podstawowych uczuć, takich jak: miłość, gniew, nienawiść, rozpacz, agresja, ból. Odwołując się do historii mitycznych, tworzy spektakle wyrażające istotne treści dotyczące życia człowieka, zarówno w sensie metafizycznym, jak też psychologicznym czy egzystencjalnym. Reżyser od początku stara się uchwycić istotę tej sztuki. Pokazuje aktorów w trakcie tworzenia ról, podczas przedstawień, a także komentujących swoje życie w sztuce. Osiąga przez to zamierzony cel: ukazuje wszechobecność tańca w życiu człowieka. Tancerze grają swoje role zarówno na scenie, jak też w przestrzeni miejskiej, dzięki czemu odnosi się wrażenie wszechobecności tańca. Nie byłoby to możliwe bez techniki filmowej. Dzięki niej widz ma wrażenie nie tylko wszechobecności tańca, ale również jego wielowymiarowości - zarówno w sensie dosłownym, jak i przenośnym. 

Powyższe przykłady uzmysławiają, jak złożona i bogata jest symbolika tańca. Taniec odnosi się do wszystkich bez wyjątku sfer życia. Dotyczy zagadnień religijnych, jest związany z obrzędowością, symbolizuje przemijanie, śmierć, ale również odnosi się do wszystkiego, co ma związek z życiem człowieka: z metafizyką, problemami egzystencjalnymi, marzeniami, snami, a także ze sztuką. Nie tylko w tym sensie, że taniec jest sztuką. Również dlatego, że jest tworzeniem, które wyraża dążenie człowieka do absolutu, a także do przekraczania własnych ograniczeń. 

sobota, 8 sierpnia 2020

Motyw apokalipsy w twórczości polskich poetów

Polscy poeci współcześni nawiązują do Apokalipsy św. Jana tworząc  własne, odmienne  wizje końca świata. Ich wyobrażenia noszą piętno doświadczeń ich twórców, mają też odmienne od pierwowzoru przesłanie.

Albrecht Dürer, Św. Jan i 24 starców w niebie

     O tym, że ludzkość od dawna interesowały zagadnienia początku i końca świata, świadczą najstarsze teksty, do których należą: Stary i Nowy Testament. Najbardziej znaną wizję końca świata znajdziemy w Apokalipsie Św. Jana.  Należy jednak pamiętać, że próby wyjaśnienia, jak będzie wyglądał koniec świata, odnajdziemy również w księgach Starego Testamentu. np. w Księdze Daniela, Księdze Baruha, a także w utworach apokryficznych, np.  wyroczni Sybilii, psalmach Salomona czy tzw. Apokalipsie Abrahama. Apokaliptyczny charakter mają też niektóre fragmenty Nowego Testamentu np. Ewangelia wg Św. Marka (13: 24-26, 14:61-62) czy  Listy Św. Pawła. ( I i II do Koryntian (2:6-8; 12:2-4).

Samo słowo „apokalipsa” pochodzi od greckiego apokalipsis tzn. odsłaniam to, co ukryte i oznacza objawienie przez Boga tajemnic za pośrednictwem wybranego proroka.
Dzięki popularności tego motywu, powstał gatunek piśmiennictwa narracyjnego objaśniającego ukrytą przyszłość za pomocą zagadkowych symboli. Nosi on nazwę apokalipsy.
Jako rodzaj literacki apokalipsa oddziałuje przede wszystkim na literaturę o charakterze katastroficznym i mistycznym.

Głównym tematem piśmiennictwa apokaliptycznego są wizje Sądu Ostatecznego. Najważniejszym źródłem obrazów końca świata jest dla literatury Apokalipsa Św. Jana. Jej treścią jest ciąg wizji, których doznał Jan. Szczególną rolę należy przypisać symbolom Apokalipsy, w tym symbolice cyfr. Wśród nich podkreśla się szczególną rolę liczby siedem. Od niej pochodzą charakterystyczne znaki i symbole. Należą do nich: Wizja tronu i Baranka otwierającego kolejnych siedem pieczęci, znak Niewiasty, Smoka i aniołów z siedmioma plagami, czterech jeźdźców apokalipsy, Archanioł Michał walczący ze Smokiem, a także siedmiogłowa bestia. Siedem jest cyfrą oznaczającą doskonałość i pełnię.

Albrecht Dürer, Wizja Chrystusa i siedmiu świeczników/Wikipedia

W epoce romantyzmu Apokalipsę Św. Jana uważano za wzorcowe dzieło sztuki, zwłaszcza poezji. Romantyczna koncepcja poety – kapłana i proroka, będącego pośrednikiem między człowiekiem a Bogiem, została sformułowana przez niemieckich filozofów. Wyznaczała także status polskiego poety romantycznego i charakter jego wyobraźni. Jej ślady odnajdziemy w: „Nie-Boskiej komedii” Zygmunta Krasińskiego, w twórczości Adama Mickiewicza w młodzieńczym „Hymnie na dzień Zwiastowania”, a także w „Widzeniu” ks. Piotra w III cz. „Dziadów” czy w Prologu „Kordiana” Juliusza Słowackiego.  W nawiązującej do romantyzmu epoce Młodej Polski powróciły katastroficzne wizje końca świata. Najbardziej  znaną jest hymn Jana Kasprowicza „Dies irae”.
W późniejszych epokach II wojna światowa widziana jest przez poetów jako „apokalipsa spełniona”.  Wśród nich wyróżnia się twórczość Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, autora m. in. „Czterech Jeźdźców Apokalipsy” i „Sądu Ostatecznego”.

Również literatura współczesna nie jest wolna od wątków apokaliptycznych. Pojawiają się one w literackich utopiach i antyutopiach np. w twórczości Herberta George’a Wellsa i George’a Orwella, których utwory są chętnie przenoszone na ekran, co dowodziłoby aktualności problematyki.
Wizje końca świata pojawiają się również we współczesnej literaturze polskiej. Najbardziej znanym utworem nawiązującym już w tytule do tego motywu jest „Mała apokalipsa” Tadeusza Konwickiego. Motyw apokalipsy pojawił się także w twórczości Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, w opowiadaniach „Drugie przyjście”, „Pożar w Kaplicy Sykstyńskiej” czy „Jubileusz”.


Przeciwko katastroficznym wizjom


Wiersz Czesława Miłosza o charakterystycznym tytule „Piosenka o końcu świata” pochodzi z wydanego tuż po wojnie tomu poezji "Ocalenie", ale napisany został podczas wojny. Możemy więc domyślać się, że temat końca świata został sprowokowany przez przeżycia wojenne autora.
Wizja Miłosza nie przypomina jednak wcale jego biblijnego pierwowzoru. Już sam tytuł jest rodzajem prowokacji. Piosenka kojarzy się z czymś zwykłym i banalnym, niepasującym do poważnego i dramatycznego tematu końca świata. Poeta tymczasem przedstawia ów dzień, który wygląda jak każdy inny. Ludzie pracują, ptaki i owady, a także ryby morskie wykonują odwieczne te same czynności i tylko obraz węża może kojarzyć się z jego biblijnym przodkiem.
Poszczególne obrazy nie zawierają żadnych znaków. Obserwujemy zwykłe sceny obyczajowe: kobiety idą pod parasolami, sprzedawcy warzyw się nawołują, a pijak zasypia na skraju trawnika.
Przywołując postać proroka, podmiot mówiący przekornie oświadcza, że nie jest on prorokiem „bo ma inne zajęcia”. Ów prorok-nie-prorok  powtarza zresztą dwukrotnie, że innego końca świata nie będzie.
Utwór Miłosza nie poddaje się jednoznacznej interpretacji. Mądrość życia polega, jego zdaniem, na świadomości śmierci. Jednocześnie odrzuca wizję Św. Jana jako nieprawdziwą. Koniec świata w jego interpretacji dziejów – człowieka doświadczonego przez wojnę - dokonuje się bez znaków, patosu, wielkich wizji i bez pocieszenia.

Kosmiczna i prywatna eschatologia jako triumf totalitaryzmu w wierszu Zbigniewa Herberta „U wrót doliny”


        Inaczej wyobraża sobie koniec świata Zbigniew Herbert. Jego wiersz zatytułowany „U wrót doliny” wyrasta nie tyle z przeżyć wojennych, co raczej z doświadczenia totalitaryzmu.
W utworze tym  odnajdziemy nawiązania do Apokalipsy Św. Jana już na początku. Deszcz spadających gwiazd i łąka popiołów są metaforami, które mają wyraźny związek z wizjami Św. Jana. Jednocześnie roztacza on przed nami obraz, w którym „pod strażą aniołów” nieliczni ocaleni są pędzeni na Sąd Ostateczny. Ludzie ci przypominają „beczące stado dwunogów”, co jest ironicznym nawiązaniem do motywu Dobrego Pasterza i jego owiec. 
    Część tego wiersza ma charakter reportażu, w którym beznamiętnie opowiada się o rozgrywających się tutaj dantejskich scenach. Za pomocą licznych metafor, które oddają grozę tej sytuacji, np. świst eksplozji, świst ciszy, opowiada się nam o bezwzględnym odłączaniu od siebie ludzi i istot sobie bliskich. Wbrew temu bowiem, czego nauczają ewangeliści, „będziemy zbawieni pojedynczo”. Obraz ten przypomina raczej transport do obozu pracy, w którym rolę strażników więziennych pełnią aniołowie stróże. 
   Herbert korzysta także z innych środków wyrazu przypominających swoją poetyką film. Są to mikroscenki przedstawiające intymne dramaty, np. rozstanie wieloletniego małżeństwa, staruszki z jej ulubionym kanarkiem, a nawet drwala z jego narzędziem pracy. Okazuje się, że trzeba wyzbyć się wszystkiego. Są i tacy, którzy nadaremne próbują przemycić drogie im pamiątki, ale nie udaje im się to.
Na koniec, posługując się cytatem z Ewangelii,  nazywa Herbert Sąd Ostateczny „ostatecznym podziałem” na zgrzytających zębami i śpiewających psalmy.

Obydwaj poeci pod wpływem doświadczenia wojny, okupacji, totalitaryzmów, utracili wiarę w naturalny sprawiedliwy porządek rzeczy, a tym samym w obietnicę zawarte w Biblii, a w szczególności w Apokalipsie, mówiące o tym, że koniec świata będzie w istocie końcem śmierci i zła i że „Bóg otrze każdą łzę, a śmierci już nie będzie”. Ich apokalipsa nie ma ani wspaniałych wizji, ani nie niesie pociechy.


Groteskowe obrazy apokaliptyczne w "Końcu świata" Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego


      Odmienną od zaprezentowanej w wierszach Miłosza i Herberta wizję końca świata przedstawia Konstanty Ildefons Gałczyński w utworze, który powstał jeszcze przed drugą wojną światową - w 1922 r. Nie jest on więc obciążony doświadczeniami drugiej wojny i totalitaryzmu.
Ujęcie tematu ma charakter typowy dla Gałczyńskiego, tzn. żartobliwy i groteskowy. Groteska przejawia się tutaj w zderzeniu poważnej treści z żartobliwą formą. Zarówno tytuł, jak i motto, mają taki właśnie charakter. Podtytuł „Wizje Świętego Ildefonsa” są informacją, że nie należy traktować utworu zbyt serio, ponieważ nie ma takiego świętego, po drugie nie ma nawet takiego imienia. Gałczyński przybrał je prowokacyjnie i używał jako rodzaj żartu. Również motto i dedykacja są wymieszaniem powagi z żartem. Cytaty zapowiadające koniec świata po łacinie mieszają się tutaj z określeniami w rodzaju „trąby powietrznej w kwiecie wieku”.

        Akcja rozgrywa się we Włoszech, w Bolonii, gdzie pracownicy akademii o wymyślnych imionach w rodzaju Pandafilanda, zapowiadają koniec świata. W efekcie wszyscy wpadają w panikę. Dzieją się rozmaite znaki, nie mające jednak nic wspólnego z Apokalipsą Św. Jana, np. pękają lustra, co zdaniem narratora jest karą za grzechy.
Zagłada postępuje, wszystko się rozpada: teatry, sklepy, cyrki, ubikacje. Tymczasem ludzie postanowili zaprotestować przeciwko temu i tłum ruszył w pochodzie. Nie był to jednak pochód zwyczajny ale – jak to u Gałczyńskiego – „anarchiści niosący piekielne maszyny szli obok masonów, marksistów, rewolucjonistów i kukluksklanów”.
W pewnym momencie następują wprost nawiązania do Apokalipsy Św. Jana, ale z użyciem kolokwializmów: „Kosmiczna zaczęła się chryja z całą straszliwą atmosferą. Vide Święty Jan – apokalipsa – Patmos”. Na koniec „świat jak łódź bez steru, jak potworny kadłub Tytanika zatonął w odmętach eteru”.
Ostatecznie okazuje się, że wszystko to „sługa boży Ildefons słyszał przez telefon” i zapisał jako swoją księgę apokalipsy.

      Jak widać z przytoczonych przykładów, polscy poeci współcześni nawiązują do Apokalipsy św. Jana tworząc  własne, odmienne  wizje końca świata.
Czesław Miłosz w „Piosence o końcu świata” wyobraża go sobie – w opozycji do Apokalipsy św. Jana - bez znaków i dramatycznych zapowiedzi, ale jako proces, który „staje się już”.
Zbigniew Herbert nadaje wydarzeniom reporterski ton i przedstawia je na podobieństwo doświadczeń pokolenia, które zaznało okrucieństwa totalitaryzmu.
     Można też temat Apokalipsy i końca świata potraktować z dystansem i na wesoło, bawiąc się słowami, obrazami, mieszając realizm z fantazją, jak to robi Konstanty Ildefons Gałczyński. Jego apokalipsa przypomina bardziej groteskowo-satyryczny kabaret niż koniec świata.
Wszystkie te wyobrażenia końca świata noszą piętno doświadczeń ich twórców, mają też odmienne od pierwowzoru przesłanie.


poniedziałek, 29 czerwca 2020

Anna Arno: "Kot. Opowieść o Konstantym A. Jeleńskim" /recenzja książki/

Biografia Anny Arno pokazuje Konstantego Jeleńskiego jako człowieka wielu talentów, postać fascynującą i pełną sprzeczności. Niewątpliwą zasługą autorki jest dotarcie do wielu osób, które znały go osobiście, a także do ogromnej ilości źródeł. Na naszych oczach powstaje portret, który pociąga swoim bogactwem, a także skłania do refleksji nad tym, czym jest życie, co jest w nim najistotniejsze i co po człowieku zostaje w sercach i pamięci innych ludzi.


Urok otaczał go jak powłoka


             Swoją opowieść o Konstantym Jeleńskim, zwanym przez rodzinę i przyjaciół Kotem, Anna Arno rozpoczyna od... opisu jego wyglądu, od stwierdzenia, że był pięknym mężczyzną. Pozornie nieoczywisty początek ma jednak swoje życiowe uzasadnienie: zazwyczaj tak właśnie poznajemy ludzi, dopisując im cechy charakteru na podstawie ich wyglądu i sposobu bycia. Bywa to niekiedy bardzo mylące, jak wiadomo. Jednak autorka zmierza dalej, pragnąc odkryć to, co skrywa wygląd zewnętrzny. Trudno to ocenić komuś, kto go bezpośrednio nie poznał, a tak jest w przypadki autorki biografii, a także większości jej czytelników Rodzi to zrozumiały dystans - Arno ogląda zdjęcia z różnych lat i porównując je rozmyśla. Na jednych jest szczęśliwy, zadowolony z życia, na innych zmęczony i przedwcześnie postarzały. Jako dziecko - cherubin o jasnych włosach, pod koniec życia zaś jego rysy nabierają swego rodzaju patyny, a twarz szlachetnieje. 
           Dywagacje o tym, jak wyglądał,  przechodzą w głębsze rozważania - padają pytania, jaki był Kot Jeleński. I tak, niemal niepostrzeżenie, zaczynamy się przyglądać człowiekowi pełnemu sprzeczności, lubianemu przez większość ludzi, którzy się z nim zetknęli, choć każdy z nich postrzegał go - co zrozumiałe - na swój sposób. Wszyscy jednak są zgodni co do tego, że miał nienaganny sposób mówienia, pełną dystynkcji pozę oraz przedwojenną elegancję. W filmie dokumentalnym Agnieszki Holland i Andrzeja Wolskiego, poświęconemu Józefowi Czapskiemu, Jeleński jest właśnie taki, a  przy tym skromny,. Mówi niewiele (miłym dla ucha ciepłym barytonem) i umie słuchać. Rozmówcy Anny Arno podkreślają, że miał dar uwagi, talent do bycia "tu i teraz", przenikliwą inteligencję, swobodnie mówił kilkoma językami. Przy tych wszystkich swoich zaletach był skromny i przystępny. Miał też wielki urok osobisty i lubił ludzi. "Urok otaczał go jak powłoka" - pisze autorka biografii - był czymś od niego nieodłącznym.

Konstanty A. Jeleński, lata 50.,  fot. Muzeum Literatury

Człowiek wielu sprzeczności


             Jednak ten pełen uroku osobistego mężczyzna był też człowiekiem wielu sprzeczności. Salonowiec, zaprzyjaźniony z wieloma znanymi ludźmi, czuł się jednocześnie wolny od snobizmów i miał dystans do tego, być może dlatego, że od dzieciństwa stykał się z pisarzami, artystami, politykami (ojciec, również Konstanty, był ambasadorem w II RP). Homoseksualista, mający ciągle nowe przygody i romanse, a przecież prawdziwie zakochany w malarce Leonor Fini, spędził z nią dużą część swego życia - od poznania aż do śmierci. Jak tłumaczył swemu bliskiemu przyjacielowi Józefowi Czapskiemu, związek ten, "to może jedyna rzecz, którą w życiu osiągnąłem, jedyna, która mi zostawia jakieś otwarte drzwi, które czuję. przyszłość (w sensie przyszłości psychicznej) związana jest dla mnie tylko z Leonor, dlatego, że ją kocham".
Dodajmy, że dla niej Jeleński wyprowadził się od matki, z którą całe życie łączyła go bardzo silna więź. Można by zaryzykować stwierdzenie, że nigdy nie oderwał się od pępowiny. Być może dlatego, że do 12 roku życia wychowywał się u babci i zawsze mu matki brakowało. Związawszy się z Leonor, której pani Jeleńska nie znosiła, ciągle tłumaczył jej, dlaczego tak postąpił i jak ważna w jego życiu jest ta kobieta.

            Kot był  jedynakiem z bogatej szlacheckiej rodziny, a przecież musiał na skutek wybuchu II wojny szybko dorosnąć - walczył, a potem całe życie opiekował się matką i ojcem (choć jego biologicznym rodzicem był hrabia Carlo Sforza) i już od 19 roku życia to on dbał o rodziców. Mieszkali już wówczas osobno (ojciec był alkoholikiem i miewał napady furii), co nie ułatwiało sprawy. Kilka lat spędził z matką we Włoszech, ale po poznaniu argentyńskiej malarki Leonor Fini, zamieszkał z nią  w Paryżu. W pewnym momencie sprowadził matkę, którą zapraszał codziennie na śniadania i obiady, a ona mimo to ciągle do niego wydzwaniała, bo czuła się nieszczęśliwa i samotna. Ciągle się kłócili. Kiedy się postarzała, zapewnił jej (na próbę) prywatny dom opieki, z którego pani Rena (jak nazywano Teresę Jeleńską) uciekła, pociągając za sobą innych pensjonariuszy. Była bowiem, podobnie jak jej syn, wolnym duchem. Ostatecznie została we własnym domu, gdzie Kot, na zmianę z pielęgniarką, opiekował się nią.

Konstanty A. Jeleński z Leonor Fini, Muzeum Literatury/skan
         Jeleński potrafił być ofiarny również w stosunku do swojej partnerki życiowej, malarki Leonor Fini. Znosił cierpliwie  jej kaprysy, wybuchy złości, zmiany nastrojów. Nikt nie rozumiał siły tego związku i mało kto akceptował egocentryczną i ekscentryczną Fini. Żyli we troje z dawnym kochankiem malarki, arystokratą i malarzem Stanislao Leprim, stanowiąc egzotyczną "rodzinę", w której każdy prowadził swoje odrębne życie intymne. Również Leonor, która swoich nowych kochanków mianowała asystentami i tym samym stawali się częścią "rodziny" :-)  Mimo to (a może właśnie dlatego) Kot był nią zafascynowany. Zachowały się czułe, pełne miłości listy do niej, a jeden z nich zawiera obszerną charakterystykę jej osoby (pamiątki ich związku trafiły po śmierci Leonor Fini do warszawskiego Muzeum Literatury). Jeleński cenił stałość związku, który wymagał dbałości o drugą osobę. Sam niczego nie oczekiwał. Troska o Leonor - jej karierę, dobre samopoczucie - była dla niego najważniejsza. Pisał:

"Jestem Ci bardziej wdzięczny za to, że Cię kocham (bowiem w ten sposób dziękuję Ci za to, że jesteś, jaka jesteś), jeszcze bardziej niż za to, że jestem przez Ciebie <<kochany>>".

Przyjaciel w drodze


Z Witoldem Gombrowiczem, Vence, 15 sierpnia 1967, fot. Bohdan Paczowski/FOTONOVA
               Ta piękna i rzadka cecha, polegająca na służeniu bliskim, przekładała się również na relacje z innymi ludźmi, głównie z literatami. Można by bez większej przesady powiedzieć, że to Kot Jeleński wylansował Witolda Gombrowicza i zrobił to wyłącznie ze szlachetnych pobudek. Zafascynowany "Ferdydurke", którą czytał przed wojną jako 15-latek, odbierający rzeczywistość podobnie jak autor "Iwony, księżniczki Burgunda", pragnął zaprezentować go światu.

"Jeleński był wyznawcą dzieł Gombrowicza - twierdzi Anna Arno - ale polubił też schowanego za nim chorego, kalekiego emocjonalnie człowieka."

Od pisarza - podobnie jak od Leonor Fini - nie oczekiwał wdzięczności, znosił jego humory, a jednocześnie czuł z nim głębszą, ojcowsko-synowską więź. Tak, potrafił być szlachetny i bezinteresowny.

Poszczególne rozdziały biografii poświęcono relacjom Kota z innymi osobami, które były dla niego szczególnie ważne. Oświetlają one w jakiś sposób nie tylko bohatera książki, ale pozwalają poznać bliżej także owe postaci. Poza już wymienionymi, są to: Jarosław Iwaszkiewicz, Czesław Miłosz i Józef Czapski. Każda z tych relacji ma inne korzenie i dopełnia w jakiś sposób biografię Konstantego Jeleńskiego. O tym, jak ważny był Kot w biografiach owych pisarzy, niech zaświadczy prywatny  nekrolog napisany przez Zbigniewa Herberta:

"Mój najserdeczniejszy, najczulszy, zawsze gotowy do pomocy przyjaciel w drodze. Dzięki niemu przeżyłem mój pierwszy sezon paryski w latach 1958-1960, wspomagał finansowo z zasobów Kongresu Wolności Kultury, który potem okazał się jaczejką CIA. Kotowi odpłacałem się czarną niewdzięcznością".

Biografia Anny Arno pokazuje Konstantego Jeleńskiego jako człowieka wielu talentów, jako postać fascynującą i pełną sprzeczności. Niewątpliwą zasługą autorki jest dotarcie do wielu osób, które znały go osobiście, a także do ogromnej ilości źródeł. Mimo to nie odczuwamy nadmiaru informacji. Na naszych oczach powstaje portret, który pociąga swoim bogactwem, a także skłania do refleksji nad tym, czym jest życie, co jest w nim najistotniejsze i co po człowieku zostaje w sercach i pamięci innych ludzi.

Książka Anny Arno "Kot. Opowieść o Konstantym A. Jeleńskim" ukazała się w Wydawnictwie Iskry 17 czerwca 2020 roku. 

sobota, 30 maja 2020

9. edycja Festiwalu Miłosza pod hasłem "Nowy stan skupienia" startuje już 4 czerwca!

9. edycja jednego z najważniejszych wydarzeń poetyckich w Polsce przenosi się do sieci – rusza już 4 czerwca. Festiwal otworzy poetycko-muzyczny wielogłos z udziałem m.in. Ewy Lipskiej, Ryszarda Krynickiego i Adama Zagajewskiego. 




„Nowy stan skupienia” – pod takim hasłem odbędzie się tegoroczna edycja Festiwalu Miłosza. I choć Kraków jak co roku będzie centrum poetyckiego wrzenia, tym razem festiwalową geografię należy potraktować bardzo umownie. Przeniesiony w całości do sfery online Festiwal Miłosza dotrze wszędzie tam, gdzie okna przeglądarek internetowych otworzą się na poezję. Głównym miejscem spotkań z autorami i autorkami ważnymi dla poezji polskiej i zagranicznej będzie festiwalowy fanpage na Facebooku. Od 4 czerwca, czyli od dnia, w którym planowane było otwarcie tegorocznej edycji wydarzenia w tradycyjnej formie w gościnnym Narodowym Starym Teatrze im. Heleny Modrzejewskiej, miłośnicy i miłośniczki poezji będą mogli korzystać w sieci z bogatego festiwalowego programu. Jego pierwszym punktem, którego nie można przeoczyć, jest poetycko-muzyczne spotkanie „Republica Poetica” z udziałem polskich poetów i poetek. W programie trwającego do jesieni wydarzenia znajdą się także premiery pięciu tomów poetyckich, warsztaty uważnego pisania z Barbarą Klicką, Mikołajem Grynbergiem i Tomaszem Cieślakiem-Sokołowskim, cykl podcastów, Konkurs Młodej Poezji dla poetek i poetów przed debiutem oraz wydarzenia pod patronatem pasma OFF. Podczas tej niecodziennej edycji festiwalu próba uchwycenia stanu poezji „tu i teraz” spotka się z badawczym spojrzeniem w przeszłość za sprawą prezentacji archiwalnych materiałów filmowych poświęconych polskim twórcom literackim.


Nowy stan skupienia



Epidemia koronawirusa wymusiła zmianę w relacjach zawodowych, sposobie spędzania czasu, komunikowania się, a także tworzenia i korzystania z dóbr kultury. Nowy stan skupienia oznacza wielowątkową zmianę: przeniesiemy program Festiwalu Miłosza do ogólnodostępnych przestrzeni internetu, skierujemy uwagę na literaturę, zgromadzimy się w rozgałęzieniach światłowodów, a nade wszystko zadbamy o stan skupienia na słowie, detalu, znaczeniu, emocjach – wyjaśniają koncepcję tegorocznej edycji organizatorzy: Olga Brzezińska, dyrektor programowa wydarzenia, Krzysztof Siwczyk, jego dyrektor artystyczny i Izabela Helbin, dyrektor Krakowskiego Biura Festiwalowego. Ta dziwna sytuacja życia w „międzyczasie”, w zawieszeniu i niepewności dnia jutrzejszego, wyostrza naszą uwagę na to, co – mamy taką nadzieję – chwilowo utracone. Poezja od wielu lat korzysta z nowych form komunikacji. Nie jest językiem ze spiżu. Reaguje w swojej nieskończonej różnorodności, na najdrobniejsze poruszenia w wielkim słowniku, z którego czerpiemy, opisując świat. Czasami przyczynia się do poważnych zmian w tym słowniku, przywracając słowom ich podstawowe znaczenia. Zysk płynący z doświadczenia pandemii polega na wyostrzonej uwadze, z jaką traktujemy otaczającą nas rzeczywistość – piszą organizatorzy w liście skierowanym do odbiorców festiwalu. Wreszcie poezja to język nadziei żywo reagujący na społeczne i kulturowe procesy, szukający słów na nazwanie tego, co jeszcze przed nami. Kilkumiesięczną przygodę z poezją otworzy wyjątkowe spotkanie, którego tytuł nie powinien nikogo zwieść.



Republica Poetica: Piosenka o końcu świata




Jeśli nadejdzie koniec świata, wydarzy się on niepostrzeżenie: wszystko pozostanie na swoim miejscu, życie będzie toczyć się zwyczajnym rytmem, jak zawsze. Innego końca świata nie będzie – pisze Czesław Miłosz w wierszu pochodzącym z wydanego w 1945 roku tomu Ocalenie. A może koniec świata dzieje się teraz na naszych oczach? 4 czerwca o godzinie 19.00 podczas otwarcia 9. edycji Festiwalu Miłosza w wieczorze poetycko-muzycznym inspirowanym Piosenką o końcu świata wezmą udział uznani polscy poeci i poetki. Nowego stanu skupienia lirycznej materii poszukają wspólnie Miłosz Biedrzycki, Wojciech Bonowicz, Małgorzata Lebda, Ewa Lipska, Ryszard Krynicki, Joanna Oparek, Krzysztof Siwczyk i Adam Zagajewski. Spotkanie poprowadzi Marta Eloy Cichocka, a za oprawę muzyczną będzie odpowiadać kontrabasista Marcin Oleś. Zwrotki tej „piosenki” zbudują wiersze festiwalowych gości czytane w języku polskim, angielskim, francuskim i hiszpańskim. Wydarzenie będzie transmitowane na facebookowym profilu Festiwalu Miłosza oraz w serwisie YouTube na kanale Narodowego Starego Teatru im. Heleny Modrzejewskiej.



Stałe punkty festiwalowej materii



Jak co roku na festiwalu nie zabraknie premier tomików poetyckich. Wspólnie z Wydawnictwem a5, Instytutem Mikołowskim im. Rafała Wojaczka, Korporacją Ha!art, Wydawnictwem Pogranicze i Wydawnictwem Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej i Centrum Animacji w Poznaniu organizatorzy przygotowali pięć wyjątkowych premier poetyckich. Cztery tomy poezji ujrzą światło dzienne 4 czerwca, w dzień rozpoczęcia się 9. edycji wydarzenia, a do ich lektury zaproszą na festiwalowym profilu na Facebooku ich autorzy i tłumacze. Podczas tegorocznej odsłony festiwalu nie zabraknie też akcentów offowych. Pod patronatem eksperymentalnego pasma OFF odbędą się streamingi slamów poetyckich organizowanych wspólnie przez magazyn „KONTENT” i Krakowską Szkołę Poezji. Już wkrótce zostaną ogłoszone kolejne festiwalowe wydarzenia, m.in. V Konkurs Młodej Poezji dla poetek i poetów przed debiutem oraz nabór na warsztaty uważnego pisania.

informacja prasowa

sobota, 15 lutego 2020

Wizerunki aniołów w literaturze i sztuce

Anioły na obrazach dawnych malarzy są piękne, dlatego często zapominamy, że są niematerialne i że ich piękno ma charakter duchowy. Sztuka próbuje dokonać rzeczy niemożliwej: pokazać coś, czego nie widać i powiedzieć nam przy tym coś istotnego. 

Św. Michał Archanioł,  Angelo Bronzino (1503–1572),
fresk w kaplicy Eleonora Toledo w Palazzo Vecchio we Florencji

Nazwy aniołów i ich rola


  Większość z nas wyobraża sobie anioła jako zwiewną istotę ze skrzydłami. Taki wizerunek anioła utrwalił się dzięki dawnym mistrzom. Kiedy mowa o aniele Gabrielu, widzimy go oczami wyobraźni Leonarda da Vinci albo Boticcellego: klęczy przed Marią, ubrany w piękny renesansowy strój, ze skrzydłami lekko uniesionymi, jakby dopiero sfrunął na ziemię. Anioły na obrazach dawnych malarzy są piękne, dlatego często zapominamy, że są niematerialne i że ich piękno ma charakter duchowy. Sztuka próbuje dokonać rzeczy niemożliwej: pokazać coś, czego nie widać i powiedzieć nam przy tym coś istotnego.

Wyobrażenia aniołów pochodzą ze Starego i Nowego Testamentu, ale każda epoka próbowała zinterpretować je zgodnie ze swoim światopoglądem. Najbardziej spopularyzował wizerunek anioła renesans. Portrety aniołów Leonarda da Vinci czy Rafaela do dziś uchodzą za najwybitniejsze dzieła sztuki o tej tematyce.

Słowo anioł jest określeniem funkcji. W języku hebrajskim mal’ak, greckim angelos oznacza posłańca, wysłannika. Dlatego też anioły przedstawiano przede wszystkim jako skrzydlatych posłańców Boga.

       Spośród wielu aniołów szczególnie wyróżniają się archaniołowie, znajdujący się najbliżej Boskiego tronu. Wśród nich jest Rafael, którego imię oznacza ‘uzdrowienie, lekarstwo Boże’. Z kolei archanioł Michał uważany jest za przywódcę wojsk niebiańskich. Jego imię oznacza ‘Któż jest jak Bóg?’. Postać tego anioła  pojawia się zwłaszcza w scenach Sądu Ostatecznego, kiedy pokonuje bestię. Archanioł Gabriel, którego imię oznacza ‘mąż silny’ albo ‘Bóg jest mocny’, wielokrotnie spełniał rolę boskiego posłańca, między innymi w Nowym Testamencie zwiastował narodziny Jana Chrzciciela i poczęcie Mesjasza.Ostatnim z archaniołów jest Uriel, którego imię oznacza ‘Światło Boga’.

Co możemy jednak powiedzieć na temat wyglądu anioła na podstawie tekstu źródłowego, jakim jest Biblia? Otóż Stary Testament nie daje nam opisu zewnętrznej postaci anioła. Będąc istotą niematerialną, przybiera on niekiedy jakąś postać, by ułatwić człowiekowi obcowanie ze sobą. Tak było w przypadku anioła Rafała, który wcielił się w postać Azariasza – krewnego Tobiasza.
Czasami anioł miał jakiś szczególny wygląd, o czym świadczy fragment Ks. Daniela: „Lecz widzę czterech mężów rozwiązanych, przechadzających się pośród ognia i nie dzieje się im nic złego; wygląd czwartego przypomina anioła” (Dn 3,92).

Jan Lebenstein, Anioł Apokalipsy, ilustracje do wydania Ks. Apokalipsy w tłum. Cz. Miłosza

Jednak pełny opis anioła odnajdziemy dopiero w Apokalipsie św. Jana:

”I ujrzałem innego potężnego anioła, zstępującego z nieba, obleczonego w obłok, tęcza była nad jego głową, a oblicze jego było jak słońce, a nogi jego jak słupy ogniste, i w prawej ręce miał otwartą książeczkę. Nogę prawą postawił na morzu, a lewą na ziemi (Ap 10,1-3). Jednak i ta wspaniała wizja wymaga od zwykłego śmiertelnika niemałej wyobraźni.

Wizerunki aniołów odnajdziemy w sztuce począwszy od starożytności, a na współczesności kończąc. Jest to motyw popularny i nośnik różnych treści. Także pozareligijnych i związanych z kulturą masową. Najstarsze przedstawienia chrześcijańskie aniołów znajdują się w katakumbach rzymskich i ukazują istoty niebiańskie bez skrzydeł. Anioły ze skrzydłami i aureolą pojawiły się dopiero na początku V wieku.

Serafin we fragm. fresku Sąd Ostateczny Pietra Cavalliniego w Kościele św. Cecylii w Rzymie, XII w..

Początkowo najchętniej przedstawiano sceny Zwiastowania, Abrahama ofiarującego syna Izaaka oraz podróż Rafaela z Tobiaszem. Do najwybitniejszych obrazów należy Zwiastowanie Fra Angelico, Leonard da Vinci, Rafaela, Tycjana i Rembrandta.
Innym popularnym tematem, w którym pojawiają się aniołowie, jest Sąd Ostateczny. Szerzej piszę o tym w artykule o śpiewających aniołach.

Boska Komedia Dantego, ilustracje Gustawa Dore 

Poza sztukami plastycznymi, motywy aniołów pojawiają się także w literaturze, na przykład Dante w ‘Boskiej Komedii’ przedstawia olśniewające wizje aniołów. W literaturze polskiej  upodobał je sobie szczególnie romantyzm. Jest to epoka, w której wiara w istnienie tajemniczego, niematerialnego świata była bardzo mocna. W XX wieku obrazy aniołów pojawiają się także w twórczości takich pisarzy jak: Jean Coctau, Paul Claudel, Bolesław Leśmian, Jerzy Zawiejski, Czesław Miłosz, Zbigniew Herbert. Poza sztuką wysoką anioły przeniknęły także do sztuki popularnej, a mianowicie do  filmu. Najbardziej znany jest cykl filmów z aniołem w Krakowie Artura Więcka, z Krzysztofem Globiszem w roli tytułowej, a także  film Wima Wendersa „Niebo nad Berlinem” czy "Grający z talerza" Jana Jakuba Kolskiego,, gdzie Anioł Śmierci przybiera postać kobiety, jak słyynym cyklu Jacka Malczewskiego Thanatos.

Motyw anioła w literaturze - Dziady  Adama  Mickiewicza 

i Prawiek Olgi Tokarczuk


Istotną cechą romantyzmu była wiara w istnienie niewidzialnego świata, duchów, zjaw, aniołów, które w sposób istotny wpływają na życie człowieka. O ludzką duszę toczy się nieustanna walka między dobrem a złem.
Widać to szczególnie w III części Dziadów Adama Mickiewicza. Świat przedstawiony przez poetę  jest rządzony przez Opatrzność, która bezustannie czuwa nad losem jednostek  i narodów, a zarazem nad historią całego kosmosu. Bóg posługuje się przy tym aniołami, których funkcja polega na pośredniczeniu między ludźmi a Nim.

W Dziadach szczegółowy obraz kondycji głównego bohatera poznajemy w Prologu III części. Podczas snu opiekujący się Gustawem Anioł Stróż zdradza nam szczegóły swojej misji i życiorysu swego podopiecznego. Dowiadujemy się, że Gustaw jest sierotą i dzieckiem trudnym. Anioł Stróż spełnia więc zarazem rolę matki, wpływa na dobre myśli i próbuje kreślić przed dzieckiem wspaniałą przyszłość. Czasami jednak, gdy dobro w żaden sposób nie zachęca bohatera do poprawy, anioł przybiera postać piekielnej larwy, by niegrzeczną duszę ukarać.
Romantyczny Anioł Stróż podlega emocjom jak człowiek: płacze, wątpi, denerwuje się, wstydzi, jednak wstawiennictwo zmarłej matki sprawia, że nawet zniechęcony podejmuje trud opieki nad Gustawem. Decyduje się też uprosić Boga, aby poddał Gustawa ciężkiej próbie. Stąd uwięzienie i doświadczenie upadku.

Archanioł Rafał z Tobiaszem, Boticcelli

Poza Aniołem Stróżem pojawiają się też w Dziadach cz. III chóry aniołów i archaniołowie, którzy śpiewają pieśni na chwałę Boga. Teksty tych pieśni wypełnia Mickiewicz ważnymi treściami dotyczącymi postępowania człowieka. Aniołowie wierzą głęboko, że Jezus na pewno ulituje się nad tym grzesznikiem, który nie przestał szanować Jego matki. Koncert ten jest jednocześnie wielkim śpiewem o włączeniu Gustawa/Konrada do Bożego planu zbawienia, podczas którego zostanie mu powierzona pewna misja. Będąc pośrednikami między niebem a ziemią, aniołowie towarzyszą człowiekowi w jego trudnej drodze do zbawienia. Światopogląd romantyczny każe wierzyć człowiekowi, że na tej drodze nie jest on sam, a szczególną pomocą są dla niego właśnie aniołowie,  zwłaszcza Anioł Stróż.

Archanioł Michał

Anioł Stróż w powieści współczesnej pisarki Olgi Tokarczuk jest inny niż anioł romantyczny. Podobna jest natomiast wiara, że każdy człowiek ma przypisanego sobie anioła, który towarzyszy mu od narodzin aż do śmierci. Anioł Misi w przeciwieństwie do anioła Gustawa - nie posiada instynktów, emocji ani potrzeb. Jest czystą duchowością i mądrością. Zna przeszłość i przyszłość. Świat poznaje wyłącznie przez siebie samego. Anioł Stróż w ‘Prawieku’ nie sądzi, nie podlega emocjom, nie myśli logicznie. Jest to więc „rozum wyzbyty myślenia, a wraz z nim - omyłek, lęku, uprzedzeń”. Jedynym uczuciem, w jakie został wyposażony jest instynkt współczucia. Anioły nie wiedzą wprawdzie, czym jest cierpienie, ale mają świadomość, że świat jest go pełen.

Inną cechą aniołów w Prawieku jest ich zmienność. Czasem patrzą na inne światy i anioły i wówczas zdarza się, że nie towarzyszą ludziom gdy ci ich potrzebują. Anioł widzi więcej niż człowiek, ale nie wszystko. Widzi na przykład ludzkie myśli i stara się ulżyć człowiekowi, którego ma pod opieką. Na przykład anioł Misi towarzyszy jej nie tylko podczas narodzin, ale także wówczas, gdy Misia rodzi własne dziecko. Widząc jej cierpienie, zabiera ją wówczas do Jerozolimy, aby zaznała uczucia miłości od Zbawiciela. Dzięki temu Misia z ufnością i bez trudu wydaje na świat syna.
Poza Aniołem Stróżem pojawiają się w Prawieku archaniołowie, którzy strzegą go ze wszystkich stron. Liczba cztery jest symbolem świata. Tokarczuk nawiązuje w ten sposób do tego samego boskiego porządku, o którym pisze Mickiewicz i zarazem przypomina, jakie są zadania aniołów.

Archanioł Gabriel, L. da Vinci, Zwiastowanie

Południowej granicy, od strony miasteczka, strzeże archanioł Gabriel. Sąsiedztwo miasteczka jest niebezpieczne, ponieważ  „rodzi pragnienie posiadania i bycia posiadanym”. Niebezpieczeństwo południowej granicy łączy się też z nieopanowanym erotyzmem. Zachodniej granicy Prawieku strzeże archanioł Michał - najwyższy rangą wojownik, stojący na czele hufców anielskich. Niebezpieczeństwem zachodniej granicy jest wpadnięcie w pychę.

Archanioł Uriel

Na wschodzie granicy Prawieku strzeże archanioł Uriel, uznawany za anioła światła, gdyż reprezentował światło bożej nauki. Prowadzi on rodzaj ludzki do zdrowia i dobrobytu, jednak jeśli jego wiedza jest nadużywana, wówczas ludzie ponoszą karę. Niebezpieczeństwem tej granicy jest głupota.
Na północy granicą opiekuje się archanioł Rafał - patron podróżnych. Rodzi ona niepokój podróży i niebezpieczeństwo demonów.

Według biblijnej tradycji, każdy z archaniołów zajmuje określone miejsce w stosunku do boskiego tronu chwały: Michał po prawej, Gabriel po lewej stronie, Rafał za tronem, a Uriel przed nim. Odpowiednio każdy archanioł strzegł wyznaczonego boku człowieka i jednej ze stron świata. Jednak archaniołowie w Prawieku nie stoją na swoich pozycjach. Jedynie Rafał stoi we właściwym sobie miejscu. Pozostali przesunęli się o jedno miejsce w lewo. Powoduje to destrukcję przestrzeni i degenerację tego miejsca. Wszystko zmierza ku upadkowi, a bohaterowie są skazani na cierpienie.
Można zatem stwierdzić, że o ile świat Dziadów Adama Mickiewicza ma swój porządek w Bożym ładzie, o tyle Olga Tokarczuk pokazuje zagładę tego porządku świata. Nawet aniołowie mylą swoje miejsca albo zapominają o swoich podopiecznych, gdy dzieje się im krzywda.

Wizerunki aniołów w sztuce są pochodną ich funkcji. Sposób ich przedstawienia nawiązuje do  przekazu biblijnego, ale kształtuje go  estetyka epoki i indywidualny styl autora.  Widać to wyraźnie, jeśli porównamy twórczość Adama Mickiewicza z powieścią współczesnej pisarki- Olgi Tokarczuk. Poza różnicami istnieją również podobieństwa i obserwujemy, jak jedni artyści wpływają na drugich, czego przykładem jest obraz Anioła Śmierci w twórczości Jacka Malczewskiego i jego filmowa wersja w Grającym z talerza Jana Jakuba Kolskiego.
Mimo wielu różnic w sposobach funkcjonowania aniołów sztuce, a co za tym idzie – w ludzkiej wyobraźni, pełnią one funkcję duchowych opiekunów człowieka.
Wielość prac literackich, malarskich, filmowych  dowodzi, że człowiek – także współcześnie – tęskni za sferą duchową, której aniołowie są widomymi znakami.


piątek, 16 sierpnia 2019

Dwójka z okazji 15. rocznicy śmierci Czesława Miłosza

Czesław Miłosz. Poeta totalny, organiczny, natchniony. W związku z 15. rocznicą śmierci poety przypomnieliśmy jego postać w rozmowie z autorką książki "Miłosz w Krakowie" opowiadającej nie tylko o tajemnicach procesu twórczego, ale też ujawniającej nieznane aspekty skomplikowanej osobowości poety.


Czesław MiłoszFoto: NAC/domena publiczna

W związku z 15. rocznicą śmierci poety przypomnieliśmy jego postać w rozmowie z autorką książki "Miłosz w Krakowie" opowiadającej nie tylko o tajemnicach procesu twórczego, ale też ujawniającej nieznane aspekty skomplikowanej osobowości poety.

"Autorka jest bystrą obserwatorką, potrafi przenikliwie interpretować zarówno utwory literackie, jak i relacje międzyludzkie. Ten dziennik i kalendarz to także kronika życia literackiego i kulturalnego, w którego centrum tkwił Miłosz. Skrupulatnie odnotowane reakcje poety – czasem emocjonalne i gwałtowne – na ludzi, sytuacje, książki i aktualne wydarzenia będą z pewnością źródłem komentarzy i ożywionych dyskusji. Jeszcze nigdy nie byliśmy tak blisko Miłosza twórcy, a przede wszystkim Miłosza człowieka" - czytamy w nocie wydawniczej książki.

- Miłosza nie zajmowała sama literatura. Ona była rezultatem jego namysłu nad sensem życia, nad najważniejszymi pytaniami. Gdyby umiał malować lub komponować, pewnie nie uprawiałby poezji, by wyrazić to, co zajmowało jego umysł - powiedziała Agnieszka Kosińska.

Na ile postać Czesława Miłosza jako wybitnego poety i moralisty odpowiada jego prywatnemu wizerunkowi? Który z polskich poetów był mu najbliższy? Jak wiele trudu wymagało od niego zmaganie się z wewnętrznym głosem twórczym? O tym w nagraniu audycji.

***

Rozmawiał: Jakub Kukla

Gość: Agnieszka Kosińska (pisarka, edytorka, bibliografka, osobista sekretarka i znawczyni twórczości Czesława Miłosza)

Data emisji: 14.08.2019

Godzina emisji: 16.30


Materiał został wyemitowany w audycji Wybieram Dwójkę.

informacja prasowa

Link do audycji znajdziecie TUTAJ.


czwartek, 23 maja 2019

Znamy tytuły i autorów nominowanych do Nagrody Literackiej Nike!

Pierwszego dnia Warszawskich Targów Książki poznaliśmy dwadzieścia książek, które w tym roku nominowane zostały do Literackiej Nagrody Nike ogłoszono w czwartek. Finalistów nagrody poznamy we wrześniu, a laureata - w pierwszą niedzielę października.


W finałowej dwudziestce znalazły się powieści, poezja, eseje, reportaże, biografie oraz monografia naukowa. Jury Nagrody Literackiej Nike 2018, w składzie: Teresa Bogucka, Agata Dowgird, Maryla Hopfinger, Dariusz Kosiński, Anna Nasiłowska, Antoni Pawlak, Paweł Próchniak, Joanna Szczęsna i Marek Zaleski (przewodniczący), wybrało 20 publikacji nominowanych do tytułu najlepszej książki roku.

Jury nominowało biografie: Urszuli Glensk „Hirszfeldowie. Zrozumieć krew”, Aleksandra Kaczorowskiego „Ota Pavel. Pod powierzchnią” i Emila Marata „Sen Kolumba”.

Nominowane eseje to: „Kontener” Marka Bieńczyka, „Gramatyka bieli. Antropologia doświadczeń granicznych” Dariusza Czai, „Tłumacz między innymi” Jerzego Jarniewicza, „Do nielicznego grona szczęśliwych” Marcina Króla, „Młyny Boże. Zapiski o Kościele i Zagładzie” Jacka Leociaka, „Czerwone listy. Esej frankistowskie o literaturze polskiej” Adama Lipszyca.

„Autoportret z martwą naturą. Ostatnie wiersze Nazara Honczara” Anety Kamińskiej, „Do czasu” Piotra Matywieckiego oraz „Mordercze ballady” Marty Podgórnik - to nominowane tomy poezji.

Wśród powieści znalazły się „Prymityw. Epopeja narodowa” Marcina Kołodziejczyka, „Krótka wymiana ognia” Zyty Rudzkiej, „Turysta polski w ZSRR” Juliusza Strachoty, „Królestwo” Szczepana Twardocha oraz „Inni ludzie” Doroty Masłowskiej.

Nominowano również monografię Joanny Tokarskie-Bakir „Pod klątwą. Społeczny portret pogromu kieleckiego” oraz dwa reportaże - „Błoto słodsze niż miód” Małgorzaty Rejmer i „Nie ma” Mariusza Szczygła.

Laureat 23. Nagrody Nike zostanie wybrany 6 października. Zwycięzca otrzyma 100 tys. zł i statuetkę projektu Gustawa Zemły. Fundatorami są „Gazeta Wyborcza” i Fundacja Agory.

Nagroda Literacka Nike przyznawana jest corocznie w październiku za najlepszą książkę poprzedniego roku. Jej celem jest promocja polskiej literatury. W konkursie mogą startować wszystkie gatunki literackie.

Wśród laureatów nagrody są m.in. Wiesław Myśliwski, Czesław Miłosz, Dorota Masłowska, Olga Tokarczuk, Jarosław Marek Rymkiewicz, Jerzy Pilch i Marcin Wicha, który otrzymał Nike 2018 za książkę „Rzeczy, których nie wyrzuciłem”.

[źródło: PAP, Wojciech Przylipiak]

sobota, 24 listopada 2018

DIAMENTOWY MIKROFON POLSKIEGO RADIA I PRZEDPREMIEROWY EGZEMPLARZ PŁYTY DLA KRZYSZTOFA PENDERECKIEGO

W piątek 23 listopada odbył się koncert zamknięcia Festiwalu Krzysztofa Pendereckiego z okazji 85. urodzin Mistrza. W trakcie uroczystości w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej Prezes Polskiego Radia Andrzej Rogoyski wręczył wybitnemu kompozytorowi Diamentowy Mikrofon oraz pierwszy egzemplarz płyty „Sonoristic Penderecki by Penderecki” wydanej przez Agencję Muzyczną Polskiego Radia.


Polskie Radio honoruje Diamentowym Mikrofonem wybitne osobowości, których działalność w najważniejszych sferach naszego życia publicznego w doniosły sposób wpływa na kształt narodowej radiofonii i szerzej – narodowej kultury. Wśród osobistości wyróżnionych tą najbardziej prestiżową nagrodą radiową są m.in. św. Jan Paweł II, Jan Nowak-Jeziorański, Jerzy Waldorff, Czesław Miłosz – wielcy Polacy, żarliwi patrioci, charyzmatyczni artyści, których twórczość i głos na zawsze zapisały się na taśmach Polskiego Radia, ale i w sercach milionów polskich słuchaczy.

– Dziś głębokim ukłonem witam w tym gronie Pana Profesora – najwybitniejszego współczesnego polskiego kompozytora,  od  dziesięcioleci  współpracującego z Polskim Radiem – mówił w piątek 23 listopada w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej Prezes Polskiego Radia Andrzej Rogoyski. – Diamentowy Mikrofon przyznany Profesorowi w roku jubileuszu 85-lecia jest hołdem Polskiego Radia dla Pańskiego znakomitego dorobku kompozytorskiego i dyrygenckiego. Jest także wyrazem wdzięczności i uznania dla Pańskiego oddania dla Polskiego Radia. O tej serdecznej więzi świadczy działalność zarówno jako wieloletniego przewodniczącego Rady Programowej Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia, pomysłodawcy i spiritus movens budowy nowej siedziby Orkiestry, jak i twórcy współpracującego z naszymi radiowymi zespołami. O tej więzi świadczy również długoletnia współpraca ze Studiem Eksperymentalnym Polskiego Radia. Jedno z pierwszych dzieł – „Brygada śmierci” do tekstu Leona Weliczkera z udziałem Tadeusza Łomnickiego zrealizował Pan w Studiu Eksperymentalnym 55 lat temu, w 1963 roku. Najnowsze nagrania – prowadzonej przez Profesora Narodowej Orkiestry Symfonicznej, które zostały właśnie wydane na płycie „Sonoristic Penderecki by Penderecki” – powstały pół roku temu, powiększając tym samym imponującą ilość nagrań studyjnych i koncertowych znajdujących się w naszych archiwach – mówił Prezes Andrzej Rogoyski.

Pierwszy egzemplarz płyty „Sonoristic Penderecki by Penderecki” Maestro otrzymał od Prezesa Polskiego Radia tuż przez finałowym koncertem. Album zawiera najznakomitsze dzieła awangardowe Krzysztofa Pendereckiego nagrane przez Narodową Orkiestrę Symfoniczną Polskiego Radia (NOSPR) w Katowicach pod dyrekcją samego kompozytora. Są to najnowsze nagrania Mistrza – utrwalone w grudniu 2017 roku kompozycje: Emanacje – na 2 orkiestry smyczkowe, De natura sonoris I – na wielką orkiestrę symfoniczną, De natura sonoris II – na orkiestrę symfoniczną, Polimorfia na 48 instrumentów smyczkowych, Fluorescencje – na wielką orkiestrę symfoniczną. Całość stanowi doskonałą prezentację okresu tzw. sonoryzmu – nowatorskich dokonań dźwiękowych Pendereckiego z lat 60. i początku 70., które przyniosły kompozytorowi międzynarodowy rozgłos.

Album przygotowany i wydany przez Agencję Muzyczną Polskiego Radia znajdzie się w sprzedaży w styczniu 2019 r.


Więcej informacji na stronach dwojka.polskieradio.pl i beethoven.org.pl/festiwal/.

informacja prasowa

sobota, 25 sierpnia 2018

"Bramy raju" w reż. Pawła Passiniego. Zgubne skutki ideologii /recenzja teatralna/

W marcu 2014 roku Wrocławski Teatr Współczesny zaprezentował interesującą adaptację prozy Jerzego Andrzejewskiego „Bramy raju” w reżyserii Pawła Passiniego.


  Powieść ukazała się w 1960 roku i jest – obok „Ciemności kryją ziemię” – drugą, nawiązującą do średniowiecza, parabolą, w której autor porusza zagadnienia współczesne, również własne problemy i obsesje. Aby zrozumieć, dlaczego sięga po średniowieczną „maskę”, należałoby przypomnieć, że debiutował przed II wojną światową jako pisarz prawicowy, moralista piszący w duchu Conrada. Powieścią, która ugruntowała jego pozycję, był „Ład serca”(1938 r.).

Fascynowała go noc. Drobni ludzie ze swymi namiętnościami w nocy – pisze o Andrzejewskim Czesław Miłosz – której ogrom i tajemniczość ogarniały ich los olbrzymią draperią; taka była przeważnie sceneria jego teatru, choć nie pisał sztuk, tylko opowiadania i powieści.

Słowa Miłosza na temat przedwojennej twórczości Andrzejewskiego znakomicie oddają także klimat „Bram raju”. Oto niesiony ideą obrony Grobu Pańskiego pochód pielgrzymów, prowadzony przez Pięknego Jakuba, depce próbującego powstrzymać  ich Spowiednika i podąża dalej:
I szli całą noc.
Zdanie to dobitnie uwydatnia zwycięstwo mistyfikacji i zgubnej ideologii. Średniowiecze było dla Andrzejewskiego rodzajem maski, w której mógł bez obaw pisać o sprawach współczesnych i w ten sposób uniknąć ingerencji cenzury.

Bramy raju w reż. Pawła Passiniego, fot. WTW
Treść utworu poprzedza cytat z „Dziejów powszechnych” Fryderyka Schloessera, w którym mowa jest o wyprawie krzyżowej dzieci, która miała miejsce w 1212 roku. Nie jest to jednakże jedyna inspiracja. Maria Janion  w swoim eseju „Krucjata niewiniątek?” twierdzi, że z całą pewnością istnieje związek między prozą Andrzejewskiego a „Krucjatą dziecięcą” Marcelego Schwoba (1896 r.), gdzie również znajduje się taka parafraza kronikarskiego zapisu, w którym odnotowano dziwne wydarzenia niepokojące Europę w początkach XIII wieku. Pojawiały się mianowicie liczne sekty, szaleńcy, a wreszcie wywabiono z domów ponad siedem tysięcy dzieci, które opowiadały, że idą do Ziemi Świętej. Otóż – jak twierdzi Janion – podobieństwo do utworu Schwoba nie ogranicza się jedynie do pomysłu literackiego, lecz sięga psychologii idei. Utwór Andrzejewskiego dotyczy bowiem problemu zawładnięcia przez ideę, która ma niszczący charakter. W „Bramach raju”  pisarz ukrywa w owej pojemnej paraboli własne problemy i konflikty: utratę wiary, „uwiedzenie” ideą komunizmu, homoseksualizm…

Po tekst Schwoba sięgnął także reżyser przedstawienia:

Zaintrygowało mnie spojrzenie na krucjatę oczami gapiów. W oryginale, u Schwoba, są to wypowiedzi papieża, wędrownego klechy. Wykorzystuję je, bo najczęściej jesteśmy właśnie w pozycji gapiów – powiedział Paweł Passini podczas konferencji prasowej.
Dla Passiniego „Bramy raju” to również ostrzeżenie przed zgubnymi ideologiami, których nie brakuje we współczesnym świecie.

Przekład powieściowego strumienia świadomości „Bram raju” na język sceniczny, a także nieco archaiczny język Schwoba, były z pewnością sporym wyzwaniem. Narratorem – świadkiem wydarzeń, ich prześmiewczym komentatorem uczynił postać ni to mnicha, ni to trędowatego – Goliarda. Słowem, kogoś, kto znajduje się poza społeczeństwem, a więc może je obserwować i komentować z ironicznym dystansem.

Bramy raju w reż. Pawła Passiniego, fot. Tomasz Wałków
 W przedstawieniu Passiniego scena została podzielona na dwie części: przednią, gdzie odbywa się spowiedź głównych bohaterów, oraz tylną, przedstawiającą labirynt, będący miejscem pielgrzymki. Zamyka je błyszcząca ściana z połyskliwej, srebrzystej  blachy, która tworzy tło wydarzeń: przestrzeń wędrówki. Ponadto jest symbolicznym ograniczeniem i fatamorganą zarazem. Labirynt, po którym poruszają się postaci, jest zresztą nie tylko symbolem pielgrzymki, ale również znakiem zagubienia, owym mitologicznym labiryntem, w którym ukrywa się potwór.

Zasadnicza akcja sztuki rozgrywa się na proscenium, przypominającym wnętrze kościoła. Pielgrzymi z oczami zasłoniętymi opaskami, niewidzący, wyznają Spowiednikowi – starcowi ubranemu  w habit franciszkanina – swoje grzechy. Spowiedź bowiem jest w swej istocie próbą dotarcia do prawdy tkwiącej w człowieku, prawdy o nim samym. Opaskę nosi też na początku Spowiednik, którego dręczy sen: prowadzone przez ślepca dzieci idą na pustynię, gdzie czeka je zagłada. Opaska Spowiednika symbolizuje jego niczym nie uzasadnione złudzenie, że uda mu się powstrzymać idący pochód. Kiedy zrozumie, że to niemożliwe, zrozpaczony wyznaje swoją niewiarę w istnienie Boga. W końcu zaś ginie, zdeptany przez tłum, który zawierzył idei.

Główni bohaterowie: Maud, Robert, Blanka, Aleksy i Jakub są dziećmi, których motywacje nie mają bynajmniej charakteru religijnego. Są albo nieszczęśliwi i bez wzajemności zakochani, albo wręcz uwiedzeni. Wierzą jednak, że Jakub – ich przywódca – jest wolny od takich przywiązań i moralnie czysty. Okazuje się jednak, że uwodząc wszystkich swoją pięknością fizyczną i moralną, sam nie jest wolny od podobnych doświadczeń i że nie wyruszyłby na wyprawę, gdyby nie „uwiedzenie” przez Ludwika z Vendôme. Rycerz ów był jednym z łupieżców Konstantynopola w 1204 roku i zabójcą rodziców Aleksego, którego adoptował i uczynił swoim kochankiem. Uwodzicielstwo o podłożu homoseksualnym odgrywa tutaj istotną rolę, ideologia rodzi się bowiem z pożądań cielesnych.  Można by za Henrykiem, bohaterem Gombrowiczowskiego „Ślubu”, powtórzyć, że wiara bohaterów nie ma charakteru transcendentnego, lecz powstaje w „kościele międzyludzkim”.

Bramy raju w reż. Pawła Passiniego, fot.WTW
Interesującym rozwiązaniem scenicznym jest we wrocławskim przedstawieniu „podwojenie” bohaterów, np. Roberta gra Jerzy Senator i Michał Szwed, Aleksego – Maciej Tomaszewski i Piotr Bondyra. W ten sposób możemy obserwować te same życiorysy w nowej, dojrzalszej perspektywie. Młodzi aktorzy symbolizują dziecięctwo i niewinność postaci, niewinność nota bene pozorną. Natomiast dojrzali odtwórcy tych samych ról ukazują nam dorosłych już bohaterów – ludzi nieszczęśliwych i pozbawionych złudzeń. I chociaż monologi młodych aktorów brzmią nieporadnie i są słabsze interpretacyjnie, a nawet dykcyjnie, podczas gdy ich starsi koledzy kreują pogłębione dramatycznie role, to jednak całość sprawia wrażenie celowości tego zamierzenia. Ich warsztatowa nieporadność wpisuje się niejako w  nieporadność i zagubienie granych przez nich postaci dziecięcych.

Na uwagę zasługuje także plastyczna uroda przedstawienia, którą rzeźbi światło na ludzkich sylwetkach. Passini już w „Osądzie” pokazał, że bliski mu jest teatr plastyczny. W „Bramach raju” zdaje się tę poetykę rozwijać. Wysmakowanym kadrom (celowo używam tego filmowego określenia) ukazanym w konwencji snu, towarzyszy dyskretna muzyka i mocne dźwięki, które tworzą harmonijną całość. Z całą pewnością jest to interesująca propozycja teatralna.

Recenzja ukazała się pierwotnie na portalu Kulturaonline.


Początek jesieni – początek nowego sezonu wydarzeń w Muzeum Architektury we Wrocławiu

 Początek jesieni i początek sezonu wystawienniczego to w Muzeum Architektury we Wrocławiu prawdziwy kalejdoskop wydarzeń, spotkań, wernisaż...

Popularne posty