poniedziałek, 26 listopada 2018

"Silesia rediviva" - wystawa śląskiej sztuki barokowej w Pekinie

Arcydzieła i sztandarowe dzieła wczesnego baroku pokaże Muzeum Narodowe we Wrocławiu na wystawie w Stołecznym Muzeum w Pekinie. Po raz pierwszy Chińczycy będą mieli okazję podziwiać ekspresję i wyrafinowany kunszt obrazów Michaela Leopolda Willmanna i rzeźb Matthiasa Steinla, artystów już za swojego życia uznanych za wybitnych, darzonych uznaniem i powszechnie podziwianych.


Matthias Steinl, Archanioł Michał, ok. 1700

"Silesia rediviva" (Śląsk odrodzony) to wystawa prezentująca dzieła wybitnych indywidualności artystycznych regionu położonego w centrum Europy i na skrzyżowaniu najważniejszych szlaków
handlowych. Wystawione zabytki powstały w drugiej połowie XVII w. – okresie, w którym Śląsk po wojnie trzydziestoletniej (1618–1648) bardzo intensywnie odbudowywał potencjał artystyczny. Dzięki sprzyjającym okolicznościom – ambitnemu i świadomemu mecenatowi elit szlacheckich / mieszczańskich, a także ostatnich przedstawicieli książąt z rodu Piastów oraz duchowieństwa katolickiego – stał się regionem, który utalentowani i podziwiani artyści wybierali na miejsce swojego życia i pracy.

Michael Lucas Leopold Willmann, Autoportret, 1682


„Pokażemy wybitne dzieła śląskiego Rembrandta, czyli Michaela Leopolda Willmanna: m.in. podobizny opatów cysterskich i autoportret malarza, znakomite przedstawienia tajemniczego i groźnego świata przyrody (Powołanie św. Mateusza i Ucieczka do Egiptu), obrazy o tematyce mitologicznej (Porwanie Persefony i Orfeusz grający zwierzętom), bohaterów ikonografii religijnej czasów kontrreformacji (Śmierć św. Urszuli i Święta Katarzyna)” – mówi Piotr Oszczanowski, dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu.

Michael Lucas Leopold Willmann, Orfeusz grający zwierzętom, ok. 1670

Silesia rediviva. Barok na Śląsku – kolekcja sztuki i rzemiosła artystycznego z Muzeum Narodowego we Wrocławiu
Termin prezentacji: 18 grudnia 2018 – 24 marca 2019
Miejsce ekspozycji: Stołeczne Muzeum Chin, Pekin (Capital Museum / 首都博物)






Matthias Steinl, Putto grające na skrzypcach oraz Putto grające na ręcznych organach (fragment), 1676-1696

informacja prasowa


niedziela, 25 listopada 2018

Małe Wielkie Kolekcje: Kolekcja Bogdana Góreckiego w mia Art Gallery

W mia ART GALLERY trzecia prezentacja prywatnej kolekcji i po raz trzeci wyjątkowa wystawa. Bohaterem najnowszej prezentacji dzieł jest  Bogdan Górecki - historyk sztuki zafascynowany sztuką naiwną, szkłem, ceramiką, malarstwem i grafiką. 



Niezwykle różnorodna, prawdziwa, zachwycająca w swojej szczerości. Kolekcja zwyczajna i niezwyczajna. Obejmuje zbiór przeszło trzystu obiektów, zarówno tych klasy muzealnej, co prywatnych dowodów przyjaźni – dla właściciela – równie cennych.

Eugeniusz Get Stankiewicz, bez tytułu, technika mieszana, 33 x 33 cm, 1994

Jak pisze we wstępie do katalogu opiekun merytoryczny programu Małe Wielkie Kolekcje, prof. Waldemar Okoń:
 „Niektóre kolekcje przypominają „silva rerum” - las rzeczy wypełniony tajemniczą treścią, na którą składają się przedmioty zebrane przypadkowo i pośpiesznie, dary artystów, pamiątki niespodziewanych spotkań i trudnych niekiedy pożegnań. (…) Kolekcja Bogdana Góreckiego zawiera w sobie ów „las rzeczy” przypominany teraz dzięki naszej wystawie. Liczne obrazy, grafiki, rysunki,  szkło i ceramika, sztuka ludowa i stare meble.

Pojawiają się w niej nazwiska tak znanych artystów jak Hanna Krzetuska, Mira Żelechower-Aleksiun, Eugeniusz Get- Stankiewicz, Zbigniew Karpiński, Alfons Mazurkiewicz, Konrad Jarodzki, Edward Dwurnik, Eugeniusz Geppert, Andrzej Klimczak-Dobrzaniecki, Krystyna Cybińska, Bronisław Wolanin, Henryk Albin Tomaszewski, ale też takie, o których historia sztuki zapomniała lub z jakichś nie do końca często jasnych powodów, nie chciała pamiętać…”

grafiki autorstw Eugeniusza Geta-Stankiewicza, fot. Linda Parys


Bogdan Górecki (1939-2018)

Urodził się 2 lutego 1939 r. w Mołodecznie na Białorusi. Ukończył średnią  szkołę w Zielonej Górze. W latach 1960 -  1965 studiował historię sztuki na Uniwersytecie we Wrocławiu. Równolegle z historią sztuki  rozpoczął studia na kierunku Archeologii Polski, które zakończył 1967 r. W czasie studiów ukończył także Zaoczne Studium Filmowe przy Wojewódzkim Domu Kultury we Wrocławiu (1963-1966).

Edward Dwurnik, Lament., olej na płótnie, 1986, 113 x 146 cm

Po ukończeniu studiów pracował jako kierownik w Klubie Robotniczym PKP we Wrocławiu na Gądowie (1966-1972), Wydziale Kultury dla m. Wrocławia i woj. Wrocławskiego, a także Biurze Wystaw Artystycznych. W latach 1973-1979 prowadził Galerię Pracowni Sztuk Plastycznych Jatki, w której odbyło się w tym czasie wiele interesujących wystaw (m.in. „Sztuka Kobiet”, wystawa malarstwa Hanny Krzetuskiej). W 1979 r. rozpoczął pracę w Biurze Wystaw Artystycznych jako specjalista do spraw programowych, pełniący obowiązki dyrektora. W 1983 r. po zorganizowaniu wystawy Edwarda Dwurnika, która poruszała tematykę Sierpnia 1980 oraz stanu wojennego, został zwolniony z pracy. W tym samym 1983 r. rozpoczął pracę w Muzeum Narodowym we Wrocławiu. Od 1984 do 1995 w imieniu Muzeum organizował Dział Polski na Międzynarodowym Konkursie Ceramiki Artystycznej w Faenzie (Włochy).

Józef Hałas, Portret Hanny Krzetuskiej, tusz na papierze, 1983, 25 x 17 cm

W 1986 r. współdziałał z Mariuszem Hermansdorferem przy organizacji cyklu wystaw „Nasza Galeria”.   W 1987 r. Bogdan Górecki objął kierownictwo Działu Ceramiki i Szkła w Galerii Sztuki XX w., od 1990 r. na stanowisku kustosza. Oprócz malarstwa interesował się od dawna ceramiką i szkłem artystycznym, zwłaszcza twórczością plastyków związanych z wzornictwem przemysłowym. Przygotował  wiele ekspozycji popularyzujących kamionkę bolesławiecką i twórczość wybitnego projektanta Bronisława Wolanina.

Henryk Tomaszewski, szkło sodowe dymne, wolno kształtowane na gorąco, 1960-1970, wys. 50 cm

Posumowaniem jego studiów nad kamionką jest bogato ilustrowane opracowanie "Bolesławiecka Ceramika  Artystyczna 1950-2000, Bolesławiec 2000. Z wystaw z dziedziny szkła użytkowego wyróżnić należy ekspozycję Reginy i Aleksandra Puchałów, projektantów w hucie „Julia” w Szklarskiej Porębie, Eryki i Jana Drostów w hucie szkła gospodarczego „Ząbkowice” w Dąbrowie Górniczej czy Stefana Sadowskiego w hucie  „Sudety” w Szczytnej.  Podsumowaniem jego prac z zakresu szkła artystycznego jest katalog zbiorów "Ceramika i szkło polskie XX wieku", Muzeum Narodowe,  Wrocław 2004, w którym opracował część dotyczącą szkła.

zdjęcie z ekspozycji, praca Anny Malickiej Zamorskiej, Łysa Śpiewaczka, porcelana, lata 70-80te. ,
wys. 15 cm, fot. Linda Parys

W 2005 r. w ogólnopolskim Konkursie  MKiS w kategorii "Dokonania z zakresu działalności naukowej"| katalog otrzymał Główną Nagrodę – Sybillę. Katalogowi zbiorów towarzyszyła wystawa, której komisarzem był Bogdan Górecki. W 2004 r. przeszedł na emeryturę, ale przez wiele lat nadal współpracował z Muzeum. Zmarł 3 marca  2018 r. otoczony troskliwą opieką rodziny i przyjaciół.

zdjęcie z ekspozycji for. Linda Parys

Kolekcja Bogdana Góreckiego 
27 listopada – 14 grudnia 2018
mia ART GALLERY
ul. Św. Mikołaja 61-62
50-127 Wrocław
Autor ekspozycji: Bogusław Deptuła
Opiekun merytoryczny programu: prof. Waldemar Okoń
Godziny otwarcia galerii
wt. – pt. 12:00 – 18:00
sob.12:00 – 16:00

Organizator: mia ART GALLERY
Partnerzy: Fundacja All That Art, Sleepwalker.pl, fabrykasensu.pl

informacja prasowa

sobota, 24 listopada 2018

DIAMENTOWY MIKROFON POLSKIEGO RADIA I PRZEDPREMIEROWY EGZEMPLARZ PŁYTY DLA KRZYSZTOFA PENDERECKIEGO

W piątek 23 listopada odbył się koncert zamknięcia Festiwalu Krzysztofa Pendereckiego z okazji 85. urodzin Mistrza. W trakcie uroczystości w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej Prezes Polskiego Radia Andrzej Rogoyski wręczył wybitnemu kompozytorowi Diamentowy Mikrofon oraz pierwszy egzemplarz płyty „Sonoristic Penderecki by Penderecki” wydanej przez Agencję Muzyczną Polskiego Radia.


Polskie Radio honoruje Diamentowym Mikrofonem wybitne osobowości, których działalność w najważniejszych sferach naszego życia publicznego w doniosły sposób wpływa na kształt narodowej radiofonii i szerzej – narodowej kultury. Wśród osobistości wyróżnionych tą najbardziej prestiżową nagrodą radiową są m.in. św. Jan Paweł II, Jan Nowak-Jeziorański, Jerzy Waldorff, Czesław Miłosz – wielcy Polacy, żarliwi patrioci, charyzmatyczni artyści, których twórczość i głos na zawsze zapisały się na taśmach Polskiego Radia, ale i w sercach milionów polskich słuchaczy.

Dziś głębokim ukłonem witam w tym gronie Pana Profesora – najwybitniejszego współczesnego polskiego kompozytora,  od  dziesięcioleci  współpracującego z Polskim Radiem – mówił w piątek 23 listopada w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej Prezes Polskiego Radia Andrzej Rogoyski. – Diamentowy Mikrofon przyznany Profesorowi w roku jubileuszu 85-lecia jest hołdem Polskiego Radia dla Pańskiego znakomitego dorobku kompozytorskiego i dyrygenckiego. Jest także wyrazem wdzięczności i uznania dla Pańskiego oddania dla Polskiego Radia. O tej serdecznej więzi świadczy działalność zarówno jako wieloletniego przewodniczącego Rady Programowej Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia, pomysłodawcy i spiritus movens budowy nowej siedziby Orkiestry, jak i twórcy współpracującego z naszymi radiowymi zespołami. O tej więzi świadczy również długoletnia współpraca ze Studiem Eksperymentalnym Polskiego Radia. Jedno z pierwszych dzieł – „Brygada śmierci” do tekstu Leona Weliczkera z udziałem Tadeusza Łomnickiego zrealizował Pan w Studiu Eksperymentalnym 55 lat temu, w 1963 roku. Najnowsze nagrania – prowadzonej przez Profesora Narodowej Orkiestry Symfonicznej, które zostały właśnie wydane na płycie „Sonoristic Penderecki by Penderecki” – powstały pół roku temu, powiększając tym samym imponującą ilość nagrań studyjnych i koncertowych znajdujących się w naszych archiwach – mówił Prezes Andrzej Rogoyski.

Pierwszy egzemplarz płyty „Sonoristic Penderecki by Penderecki” Maestro otrzymał od Prezesa Polskiego Radia tuż przez finałowym koncertem. Album zawiera najznakomitsze dzieła awangardowe Krzysztofa Pendereckiego nagrane przez Narodową Orkiestrę Symfoniczną Polskiego Radia (NOSPR) w Katowicach pod dyrekcją samego kompozytora. Są to najnowsze nagrania Mistrza – utrwalone w grudniu 2017 roku kompozycje: Emanacje – na 2 orkiestry smyczkowe, De natura sonoris I – na wielką orkiestrę symfoniczną, De natura sonoris II – na orkiestrę symfoniczną, Polimorfia na 48 instrumentów smyczkowych, Fluorescencje – na wielką orkiestrę symfoniczną. Całość stanowi doskonałą prezentację okresu tzw. sonoryzmu – nowatorskich dokonań dźwiękowych Pendereckiego z lat 60. i początku 70., które przyniosły kompozytorowi międzynarodowy rozgłos.

Album przygotowany i wydany przez Agencję Muzyczną Polskiego Radia znajdzie się w sprzedaży w styczniu 2019 r.


Więcej informacji na stronach dwojka.polskieradio.pl i beethoven.org.pl/festiwal/.

informacja prasowa

Idę do kina - subiektywny poradnik kinomana, 24 - 30 listopada 2018

"Idę do kina" kontynuuje stały cotygodniowy cykl, zawierający przegląd nowości filmowych. Ich wybór jest całkowicie subiektywny, ale daje jakieś rozeznanie :-) Zobaczcie, co dla Was (i dla siebie) wybrałam w tym tygodniu.


Zdjęcie zrobione przeze mnie podczas Millennium Docs Against Gravity Film Festival

Zacznę od górnego C, czyli wydarzeń specjalnych w Dolnośląskim Centrum Filmowym. A dzieje się! :-)

W najbliższą niedzielę, 25 listopada o godz. 19.00, jest niebywała okazja obejrzenia wspaniałego filmu Jerzego Antczaka: "Noce i dnie".  Wystarczy odebrać w kasie miejscówkę i możemy dać się ponieść klimatowi tego obrazu, który nie tylko się nie zestarzał, ale z upływem czasu nabrał dodatkowych walorów.

trailer filmu

A już cztery dni później, w czwartek, 29 listopada o godz. 19.00 odbędzie się uroczysta premiera filmu Agnieszki Smoczyńskiej: "Fuga", a po niej spotkanie z reżyserką oraz scenarzystką i odtwórczynią głównej roli - Gabrielą Muskałą.

trailer filmu

Natomiast w poniedziałek, 26 listopada o godz. 20.00, aby w ramach w ramach Dyskusyjnego Klubu Filmowego obejrzeć kapitalny dokument  „Rumble. Jak Indianie zatrzęśli światem muzyki”, który gorąco polecam.

trailer filmu

Poza tym oczywiście warto wybrać się do kina na filmy premierowe. W tym tygodniu ma swoją premierę polska komedia “Miłość jest wszystkim”. W oficjalnym opisie czytamy:

Grudniowy czas przedświątecznej gorączki rozpocznie się wraz z przypłynięciem do miasta niezwykłego Świętego Mikołaja. Uruchomi to lawinę wyjątkowych zdarzeń. Romans z najpopularniejszym polskim piłkarzem spotka kobietę, której nikt nie nazwałby fanką futbolu. Zdrady i tajemnice zamieszają w niejednym małżeństwie, a dopracowany w każdym szczególe ślub będzie mieć zaskakujący finał.

A co piszą o filmie krytycy? Łukasz Kolakowski z Moovies Room stwierdza filozoficznie:

Z polskimi komediami romantycznymi ostatnio było mniej więcej tak, jak z naszą ekstraklasą piłkarską. Duże to, ładnie opakowane, jednak jakość za specjalnie nie powala. Zachowując to porównanie, Miłość jest wszystkim jest w tej Ekstraklasie taką Legią Warszawa. W dodatku tą sprzed dwóch lat, która coś tam nawet pograła w Lidze Mistrzów.

W opinii Krzysztofa Połaskiego z Telemagazynu to

Szalenie nudny film. Co prawda jest tutaj kilka udanych gagów, w których bryluje Ola Adamska, ale przewidywalność i nijakość fabuły tak wszystko psuje, że to aż niepojęte. Chyba najbardziej nieudolny film świąteczny ostatnich lat. Nudne, miałkie, bezbekowe. Nawet najgorsza część "Listów do M." jest lepsza od tego filmu.

Ale jeśli ktoś lubi obejrzeć czasem komedię...

trailer filmu

A jeżeli ktoś woli dreszczyk emocji, polecam thriller "Assassination Nation" Sama Levinsona. Treść:

W miasteczku Salem cztery nastolatki są oskarżone o publikowanie online prywatnych informacji dotyczących członków tej niewielkiej społeczności. Zaczyna się całkiem dosłowne polowanie na czarownice: z początku dosyć niewinne, szybko przeradza się jednak w serię brutalnych, krwawych ataków z użyciem siły.

Wspomniany Łukasz Kołakowski tym razem zachęca do obejrzenia filmu:

Nie możecie nie wpaść do Salem. Te dziewczyny Wam tego nie wybaczą!

Wysoko ocenia film Tomasz Raczkowski z Film.org.pl:

Proponuje błyskotliwą satyrę na mechanizmy funkcjonowania opinii publicznej i instynkty rządzące społeczeństwem.

trailer filmu

Do zobaczenia w kinie!

piątek, 23 listopada 2018

Życie jako teatr. Daria Bojan o wystawie Alina Bozbiciu: „Mimesis” /wywiad/

Wystawa malarstwa Alina Bozbiciu Mimesis, Galeria Dworcowa, fot.
Barbara Lekarczyk-Cisek


Barbara Lekarczyk-Cisek: Jesteśmy na niezwykle interesującej wystawie młodego, ale już znanego w świecie rumuńskiego malarza, Alina Bozbiciu. Jakie okoliczności sprawiły, że możemy podziwiać jego niezwykle ekspresyjne płótna we Wrocławiu?

Daria Bojan, asystentka kuratora wystawy, wraz z Alinem Bozbiciu,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Daria Bojan: Moja mama, Maria Rus Bojan, została w ubiegłym roku zaproszona wraz z Mariuszem Hersmansdorferem  do współpracy przy organizacji wystawy Magdaleny Abakanowicz. Nie mogłam wtedy wprawdzie wziąć osobistego udziału w tym przedsięwzięciu, jednak ogromne wrażenie zrobiły na mnie zdjęcia tej niezwykłej przestrzeni. Zapragnęłam wykorzystać ją do ekspozycji obrazów, więc w tym roku wracamy do Wrocławia z kolejną wystawą, tym razem malarstwa. Mam nadzieję, że będzie to początek długotrwałej współpracy między Rumunią a Polską i że zorganizujemy jeszcze niejedną wystawę artystów rumuńskich, zaś w Rumunii – artystów polskich.

Można bez większej przesady powiedzieć, że ta wymiana już trwa, tyle że w dziedzinie literatury. Wrocławskie Wydawnictwo Amaltea wydało kilka znakomitych książek rumuńskich pisarzy: Cristiana Teodorescu, Dana Lungu i Luciana dan Teodorovici, z których ten ostatni otrzymał Nagrodę Angelusa. Oczywiście, znane i lubiane jest również kino rumuńskie, szczególnie filmy Christiana Mungiu. Najmniej chyba wiemy o młodych rumuńskich malarzach, proszę zatem, aby Pani  przybliżyła nam ich nieco.

Alin Bozbiciu wywodzi się z tzw. szkoły malarskiej w Cluj. Tak zwanej, gdyż termin ten został ukuty przez międzynarodowe media i niezupełnie pokrywa się z rzeczywistością. Wywodzi się stąd, że najbardziej znani rumuńscy artyści, tacy jak Adrian Ghenie czy Victor Man, wywodzą się z Akademii Sztuki i Wzornictwa w Cluj, stali się mentorami i twórcami głównych kierunków artystycznych, które wpłynęły na rozwój następnych pokoleń artystów. Szkoła Cluj jest przede wszystkim zjawiskiem artystycznym zakorzenionym w bogatej tradycji historycznej rumuńskiego malarstwa figuratywnego o złożonym tle, który wciąż pozostaje do odkrycia. Również Alin Bozbiciu jest absolwentem tej uczelni. Wszyscy oni byli pod wpływem tych samych profesorów i mistrzów. Na bohatera dzisiejszej ekspozycji największy wpływ wywarł Cornel Brudascu, artysta rumuński o międzynarodowej sławie.

Alin Bozbiciu, Mimesis, Galeria Dworcowa we Wrocławiu, fot. B. Lekarczyk-Cisek

Wracając do wystawy „Mimesis”, proszę powiedzieć, jaka jest jej narracja - skąd taki tytuł i jaki był klucz do selekcji obrazów?

Większość z tych obrazów powstała z myślą o tej właśnie wystawie. Bozbiciu jest niezwykle pracowitym artystą, toteż kiedy dowiedział się o możliwości zorganizowania ekspozycji w Polsce, pracował nad nią od sierpnia do października tego roku. Jeśli jednak popatrzymy na tę wystawę jak na pewną opowieść, jest to kontynuacja poprzedniej ekspozycji artysty, która była prezentowana na początku roku 2018 i mówiła o życiu jako o teatrze, w którym aktorami są ludzie.


Alin Bozbiciu, Mimesis, Galeria Dworcowa we Wrocławiu, fot. B. Lekarczyk-Cisek

Okazuje się, że topos Teatrum Mundi ciągle pozostaje żywy… Jak długo potrwa wystawa i co się stanie po jej zamknięciu ze znajdującymi się na niej płótnami?

Wystawa potrwa do 16 grudnia 2018 roku. Niektóre z płócien znajdują się w prywatnych kolekcjach, więc wrócą do właścicieli. Inne powrócą do Cluj, do artysty, mamy jednak nadzieję, że część z nich pozostanie w mia Art. Gallery pani Magdaleny Mielnickiej.

Dziękuję za rozmowę.


Alin Bozbiciu, fot. B. Lekarczyk-Cisek
Alin Bozbiciu mieszka i pracuje w Cluj-Napoca w Rumunii. Młody malarz jest jednym z najbardziej utytułowanych artystów z ostatniej fali absolwentów Szkoły Malarstwa w Cluj; w 2013 roku ukończył Wydział Malarstwa na Akademii Sztuki i Wzornictwa w Cluj. Od tego czasu jego prace były wystawiane w galeriach takich jak między innymi Le Plafond w Amsterdamie, Richard Taittinger Gallery w Nowym Jorku, a także w Galerii Untilthen w Paryżu. W 2017 roku uczestniczył w wystawie „Życie – instrukcja obsługi [Life as a User's Manual]”, drugiej edycji Biennale Sztuki Współczesnej w Timisoarze w Rumunii. W 2018 roku Alin Bozbiciu zaprezentował swoją drugą solową wystawę „Teatr jako życie [Theatre as Life]" w Galerii Untilthen w Paryżu i uczestniczył w wystawie „Czas jako gra człowieka [Time is the Game of Man]”, drugiej edycji letniego projektu „Art of the Treasure Hunt” w regionie Chianti we Włoszech, zainicjowanego przez Luziah Hennessy. Kuratorem projektu była Kasia Redzis, starsza kurator galerii Tate Liverpool. Jego prace stanowią część wielu ważnych kolekcji prywatnych w całej Europie, między innymi w Holandii, Belgii, Wielkiej Brytanii, Włoszech, Francji, Portugalii, Niemczech, Słowacji, na Węgrzech i w Rumunii, oraz na całym świecie, w krajach takich jak Korea Południowa, Tajwan, Chiny i Japonia.
(biogram ze strony mia Art Gallery)

Alin Bozbiciu
Mimesis: (Prze)twarzanie rzeczywistości

Kuratorzy: Magdalena Mielnicka oraz Maria Rus Bojan
Asystent kuratora: Daria Bojan

Alin Bozbiciu, Mimesis, Galeria Dworcowa we Wrocławiu, fot. B. Lekarczyk-Cisek

Wystawa czynna od 17 listopada – 16 grudnia 2018 r.

GALERIA DWORCOWA
I piętro
Dworzec Główny PKP we Wrocławiu

godziny otwarcia galerii:

wtorek – czwartek 15:00-20:00

piątek – niedziela 11:00 – 18:00

Alin Bozbiciu, Mimesis, Galeria Dworcowa we Wrocławiu,
fot. B. Lekarczyk-Cisek

Organizatorzy:

Fundacja All That Art., Strefa Kultury Wrocław

Partnerzy: mia ART GALLERY, MB Art Agency, Sleepwalker.pl

Projekt kulturalny współfinansowany przez Narodową Fundację Kulturalną (Rumunii)

czwartek, 22 listopada 2018

Mistrzowie Kina: Paolo Sorrentino. Przegląd twórczości autora „Wielkiego piękna”

Kino Nowe Horyzonty ma lekarstwo na szarą jesień: od początku grudnia zapraszamy na imprezy z Jepem Gambardellą i innymi postaciami z filmów maestra Paola Sorrentina. Przeglądem twórczości żywej legendy włoskiej kinematografii rozpoczynamy nowy cykl MISTRZOWIE KINA.

Wielkie piękno

Paolo Sorrentino, laureat Oscara i Europejskiej Nagrody Filmowej, to twórca, który wypracował unikalny styl opierający się na łączeniu przeciwieństw, kontrolowanej przesadzie i demaskowaniu sprzeczności włoskiej duszy. Czekając na jego najnowszy film, „ONI” (dystrybucja w Polsce:  Gutek Film), przypomnimy jego trzy wcześniejsze dzieła – „BOSKIEGO”, „WIELKIE PIĘKNO” i „MŁODOŚĆ”.
Bilety (na każdy z pokazów) za jedyne 15 zł; karnet na 3 pokazy w cenie 39 zł.

PROGRAM

1 grudnia (sobota), godz. 20:15

Toni Servillo w filmie Boski

„BOSKI” 
Filmowy portret Giulio Andreottiego, kontrowersyjnego polityka, który zdobył we Włoszech niemal władzę absolutną. W zestawie: lata 80. i 90., przemoc, groteska, humor, mafijne porachunki i znakomity Toni Servillo w roli głównej.

8 grudnia (sobota), godz. 20:15
„WIELKIE PIĘKNO”
Jedno z największych arcydzieł współczesnej kinematografii. Nagrodzony Oscarem portret Wiecznego Miasta, które poznajemy oczami pisarza Jepa Gambardelli. Przenikliwa, pełna inteligentnego humoru opowieść o kondycji człowieka jednocześnie zauroczonego, ale i zagubionego w świecie pustych gestów i płytkich relacji międzyludzkich; poszukującego sensu i piękna ukrytych w najmniejszych drobiazgach.

15 grudnia (sobota), godz. 20:15
„MŁODOŚĆ”

Młodość

Aktorski popis legend kina – Michaela Caine’a i Harveya Keitela, ze znakomitym drugim planem (m.in. Rachel Weisz, Paul Dano, Jane Fonda i sam Diego Maradona). Dwaj przyjaciele – mistrz muzyki klasycznej i wielki reżyser – wyjeżdżają do luksusowego kurortu w Szwajcarii. W perfekcyjnej scenerii analizują niedoskonałości, sukcesy, wzloty i upadki – zarówno swojej kariery, jak i życia prywatnego.
* * *
Premiera filmu „ONI” (LORO) już 28 grudnia 2018 r.
* * *
Więcej szczegółów na www.kinonh.pl.

informacja prasowa

Wspomnienia rodzinne: prababcia Cecylia Prejzner

Dziś świętej Cecylii, patronki chórzystów, lutników, muzyków, organistów. Przez mylne odczytanie antyfony z jej Passiones przypisano św. Cecylii grę na organach. Ciało Cecylii odnaleziono, w nienaruszonym stanie, w 822 roku w katakumbach św. Kaliksta i przeniesiono je do bazyliki św. Cecylii na Zatybrzu, wybudowanej już w IV wieku na miejscu domu świętej. Kiedyż, jak nie w takim dniu, należałoby wspomnieć moją prababcię po kądzieli - Cecylię Preisner (Prejzner)?

Prababcia Cecylia Prejznerowa po środku, z dzieckiem na kolanach
Zachowało się tylko to zdjęcie, na którym prababcia Cecylia nie jest całkiem widoczna - przysłania ją głowa siedzącego na kolanach Kubusia. Mimo to jednak prababcia była bardzo obecna w życiu swoich dzieci i ich potomstwa. Istniała tradycja nadawania dzieciom imienia matki, toteż  moja Babcia Waleria oraz Mama miały na drugie Cecylia, a kuzynka Mamy, ciotka Przetacznikowa z domu Prejzner (córka Adama, brata mojej Babci Walerii), nosi to imię do dziś. Mało tego, w domu moich Dziadków wisiał "od zawsze" obraz ze świętą Cecylią (teraz jest w moim posiadaniu), ogarniętą mistycznym widzeniem przy organach właśnie.

To nic, że nie mogę zobaczyć całej twarzy prababci. Znam ją bardzo dobrze, ponieważ przypomina do złudzenia Babcię Walerię...
Udało mi się dotrzeć do dokumentów (ksiąg parafialnych), z których wynika, że Cecylia Preisner (wtedy tak się pisało to nazwisko) z domu Fedyk urodziła się 10 lipca 1867 roku w Krasiczynie, a jej rodzicami byli: Józef Fedyk i Filomena Nowakowska. Skąd ta Filomena i dlaczego prababcia osiadła na Węgierce, gdzie zmarła 8 października 1957 roku? Otóż w rodzinie szeptano o jakimś mezaliansie, o "hrabiowskim pochodzeniu" i można by to między bajki włożyć, gdyby nie fakt, że wszyscy potomkowie Cecylii i Karola mieli szlachetne, bynajmniej nie chłopskie rysy twarzy. Na przykład moja Babcia Waleria wyglądała w młodości tak:


Podobnie było z pozostałymi Prejznerami i ich dziećmi. Oto zdjęcie brata Babci, Leona Prejznera, po którym szczególnie "znać rasę", jakby powiedział Gombrowicz:

Leon Prejzner
Prababci nigdy nie poznałam. Kiedy miałam pięć lat, przyszedł telegram z zawiadomieniem o Jej śmierci. Zapamiętałam taki obraz: Babcia Waleria stoi z tym telegramem przy oknie w kuchni i płacze. To był dla mnie wstrząs, bo chyba pierwszy raz widziałam, jak ta mocna, nie ulegająca zbytnio emocjom kobieta, płacze... Zapamiętałam nawet, co wtedy powiedziała: że prababcia była trudnym człowiekiem, ale że ją kochała.

Co to znaczyło "trudny człowiek"? Ano na przykład to, że prababcia Cecylia była surową matką, nie przytulała, nie rozpieszczała, raczej "tronowała". Ciepłym i serdecznym człowiekiem był za to (we wspomnieniach Babci) jej ojciec - pradziadek Karol. Był od Cecylii zaledwie o cztery lata starszy - urodził się (nie wiadomo dokładnie gdzie) w roku powstania styczniowego: w czerwcu 1863 r., zmarł zaś 16 czerwca 1938 roku. Spoczął w jednym grobie ze zmarłym w dzieciństwie na dyfteryt najmłodszym synem Babci - Józiem.
Prababcia kształciła wyłącznie synów, córki, w tym Babcia, przeznaczone były do zamążpójścia. I chociaż Waleria bardzo dobrze się uczyła, a jej nauczyciel próbował przekonać Cecylię, aby ją posłała "do szkół", ta kategorycznie odmówiła. Wysłała za to Babcię do klasztoru, którego przeoryszą była jej imienniczka Waleria, matka chrzestna, i tam Babcia odbyła kurs prowadzenia domu, gotowania, podawania do stołu... Innymi słowy, otrzymała stosowne dla panienki kompetencje, aby zostać dobrą żoną. I została. Wkrótce wypatrzył ją na jakimś weselu mój Dziadek Ignacy. Pobrali się 30 października 1921 roku i zamieszkali w Stanisławowie, skąd pochodził Dziadek.

Prababcia Cecylia była jak większość kobiet Jej pokolenia, a poza tym miała silną osobowość. Wywarła wpływ na życie wszystkich swoich dzieci, szczególnie że żyła długo, bo aż 90 lat. Umarła w domu, w którym przeżyła całe życie, w tzw. Prejznerówce, pod troskliwą opieką synowej Maryni. Dom przestał istnieć ze starości, opustoszał i jakoś nikt nie zabezpieczył zdjęć, dokumentów - wszystko przepadło... Zebrałam zaledwie okruchy pamięci o Niej i żałuję, że kiedy odwiedziłam Węgierkę, nie spisałam wspomnień wiekowych, ale żyjących jeszcze wnuczek i wnuków...

Przegląd filmów po rekonstrukcji cyfrowej Kino OdzySKANe

Od 6 do 9 grudnia 2018 roku w Kinie Iluzjon w Warszawie odbędzie się pierwsza edycja przeglądu filmów po rekonstrukcji cyfrowej Kino OdzySKANe. Widzowie obejrzą kilkanaście zrekonstruowanych kultowych filmów i seriali m.in.: Wrota Europy, Dług, Zmruż oczy, Żółty szalik czy Akademię Pana Kleksa. 



Przegląd organizowany jest przez Telewizję Polską i Filmotekę Narodową – Instytut Audiowizualny.
W Kinie Iluzjon zostaną zaprezentowane kultowe filmy i seriale, które po rekonstrukcji otrzymały drugie życie. Czterodniowa impreza w formule otwartego przeglądu przedstawi widzom efekty pracy specjalistów TVP i FINA.

W programie przeglądu Kina OdzySKANego znalazły się też wydarzenia towarzyszące m.in. warsztaty, spotkania z zaproszonymi gośćmi oraz koncert jazzowy Zbigniewa Namysłowskiego. Organizatorzy zadbali o repertuar zarówno dla dorosłego, jak i młodego widza.

Telewizja Polska od 60 lat tworzy audycje, które kształtują naszą wyobraźnię bawią i wzruszają. Obecne zasoby Archiwum Telewizji Polskiej tworzą unikatowy zbiór dokumentujący dorobek polskiej szkoły telewizyjnej i filmowej. Archiwa Telewizji Polskiej to niemal pół miliona taśm oraz ponad 120 tysięcy materiałów filmowych. Ówczesne możliwości techniczne nie pozwalały na ich archiwizację, dlatego nie wszystkie z nich zachowały się do dziś. W trosce o ochronę posiadanych zasobów TVP prowadzi proces digitalizacji i rekonstrukcji archiwalnych materiałów filmowych. Pracownia digitalizacji i rekonstrukcji TVP skupia ponad 50 wysoko wykwalifikowanych specjalistów, którzy dzięki nowoczesnej linii technologicznej nadają drugie życie filmom i serialom. Zrekonstruowane materiały w wysokiej jakości widzowie mogą na nowo odkrywać zarówno na antenach Telewizji Polskiej jak i na platformie VOD.

Filmoteka Narodowa – Instytut Audiowizualny w swoich zbiorach posiada całość zachowanego dorobku polskiej kinematografii, w tym unikatową kolekcję filmów przedwojennych. Doświadczenie w obchodzeniu się ze stuletnią nawet taśmą filmową, sprawia, że FINA potrafi sprostać najtrudniejszym zadaniom konserwacji i restauracji filmów. Jako pierwsze archiwum filmowe w Europie uruchomiła pełną ścieżkę techniczną w technologii 4K. FINA – dzięki dokonanemu połączeniu Filmoteki Narodowej i Narodowego Instytutu Audiowizualnego – dysponuje dziś szerokim spektrum urządzeń i oprogramowania, dostosowanych do wszystkich formatów filmowych używanych w polskiej kinematografii profesjonalnej i amatorskiej.

Archiwalne zasoby obydwu instytucji przechowywane są w postaci analogowej, na nietrwałych światłoczułych taśmach filmowych i nośnikach magnetycznych. Dzięki rekonstrukcji cyfrowej zostają zachowane i udostępnione w najwyższej jakości dźwięku i obrazu kolejnym pokoleniom Polaków.

informacja prasowa

środa, 21 listopada 2018

Wrocławskie Targi Dobrych Książek, 29 listopada – 2 grudnia 2018 roku

Wrocławskie Targi Dobrych Książek to wydarzenie z dwudziestosześcioletnią tradycją, które zrodziło się z ogólnopolskich Spotkań Wydawców Dobrej Książki. Organizowane pod koniec roku kalendarzowego, są swoistym podsumowaniem literackiego roku w Polsce. Najlepsi wydawcy z całej Polski, fantastyczna oferta książek, a także bogaty program spotkań i wydarzeń sprawiają, że WTDK to prawdziwy festiwal literatury.

Wrocławskie Targi Dobrych Książek, fot. organizatorów

Organizatorem wydarzenia jest Wrocławski Dom Literatury – instytucja kultury powołana w ramach programu Europejskiej Stolicy Kultury Wrocław 2016 do działań na rzecz promocji literatury i czytelnictwa.

27. Wrocławskie Targi Dobrych Książek odbędą się w dniach 29 listopada – 2 grudnia 2018 roku w Hali Stulecia (ul. Wystawowa 1).

Gościem honorowym są Węgry.

27. Wrocławskie Targi Dobrych Książek  
29 listopada – 2 grudnia 2018
Hala Stulecia 
ul. Wystawowa 1, 51-618 Wrocław
WSTĘP WOLNY

Godziny otwarcia: 
29 listopada (czwartek) 12.00-19.00
30 listopada (piątek) 11.00-20.00
1 grudnia (sobota) 11.00-20.00
2 grudnia (niedziela) 11.00-17.00

Szczegółowy program - TUTAJ

INFORMACJA PRASOWA

"Boli tylko, gdy się śmieję". Listy i rozmowy Stanisława Lema, Ewy Lipskiej, Tomasza Lema /recenzja książki/

Korespondencja Ewy Lipskiej ze Stanisławem Lemem i jego synem Tomaszem to prawdziwa perełka epistolografii. Czyta się ją z niekłamaną przyjemnością, podziwiając wnikliwość i poczucie humoru całej trójki. 

Mój egzemplarz tomu korespondencji, jak widać "zaczytany" :-)

"Dzisiaj takich listów nie piszemy. Wysyłamy e-mailowe komunikaty, które lądują potem w elektronicznym koszu. (...) Może warto w naszym codziennym zabieganiu na chwilę się zatrzymać i popędzić co tchu w przeszłość" - radzi we wstępie Ewa Lipska. Ba, teraz to już nawet o papier listowy trudno, o czym sama się niedawno przekonałam, ale przede wszystkim poczułam nostalgię za czasami, kiedy sama często pisywałam listy albo pisywali je do mnie ludzie, z których wielu już odeszło... Mimo różnych życiowych zawirowań, część tej korespondencji udało mi się zachować i mogę dzięki temu "udać się w przeszłość", jak radzi poetka.

Jednak choć sama niezmiernie rzadko pisuję tradycyjne listy, to chętnie sięgam po korespondencję pisarzy. Bardzo lubię listy Kafki do Felicji Bauer, korespondencję Zbigniewa Herberta oraz Magdaleny i Zbigniewa Czajkowskich albo listy Stanisławy Przybyszewskiej do przyrodniej siostry Iwy Bennett - odsłaniają one bowiem intymny portret piszącego, jakiego trudno się dopatrzyć w jego "oficjalnej" twórczości. Tak było również w odniesieniu do korespondencji Ewy Lipskiej ze Stanisławem Lemem. Wyłania się z niej zupełnie inny portret poetki, którą kojarzyłam do tej pory z mrocznymi tekstami z tomu "Trzeci tom wierszy" (1972) czy "Żywa śmierć" (1979). W listach Lipska ma wspaniałe poczucie humoru, podobnie jak Lem.

Korespondencja rozwija się w okresie, gdy Stanisław Lem przebywa wraz z żoną i synem za granicą - w Wiedniu. Rozpoczyna się  w maju 1983 roku, kończy zaś w lutym 1991 roku i ten kontekst czasowy - stan wojenny i początki transformacji ustrojowej - odgrywa znaczącą rolę zarówno w życiu autorów listów, jak też jako temat ich korespondencji.

O czym piszą? Lem przeważnie o problemach ze zdrowiem, które traktuje z właściwym sobie ironicznym dystansem, a także o tym, jak im się żyje samotnie i markotno. Autor "Solaris" potrafi pisać inspirująco na każdy właściwie, nawet pozornie banalny, temat. Na przykład o gotowaniu obiadów przez żonę:

Żona moja oddaje się zuchwałym gastronomicznym eksperymentom, dającymi skutki lepsze lub gorsze, ale zawsze zaskakujące. Dziś uzyskała naleśniki, jakich by się najlepszy wytwórca egipskich pergaminów nie powstydził, ale onegdaj babka przewyższyła pulchnością pierzyny.

Piękne, prawda? :-)

Trwa stan wojenny, więc wszystkiego brakuje, ale i w tym wypadku poetka okazuje się zaradna i pomysłowa, jak większość z nas wtedy. Podczas gdy "Naród się konstytuuje, zrzesza, rewizytuje, obraduje", ona ... szyje.

Nic, tylko szyję... - pisze z sarkazmem, a mnie się to kojarzy z przedstawieniem "Niech sczezną artyści" Tadeusza Kantora, gdzie podobny tekst wygłaszał jeden z bohaterów. Mam też wiele zamówień na męskie koszule nocne. Na razie mogę je wykonywać z materiałów obiciowych, gdyż właśnie takie rzucili na rynek. Przyzna Pan jednak, że obiciowa koszula nocna to jest coś! I jakby zabezpieczając się przed cenzurą, dodaje: Nie ma to nic wspólnego z jakimkolwiek biciem i jest to też żadna aluzja polityczna (to uwagi dla dodatkowych czytelników).

Odpowiadając jej Stanisław Lem żartuje:
Koszule nocne z materiałów obiciowych dają wielkie możliwości, prócz noszenia ich, zwłaszcza w nocy, no bo chyba drapią? Ale może naród chce się hartować?

Pisarz ma inne problemy: przeprowadzkę, samotność, nudę, a przede wszystkim kłopoty ze zdrowiem: Tracę zmysły - zwierza się - wzrok i słuch, ale tu wszyscy tak ryzykownie jeżdżą, że prowadzić auto mogę spokojnie dalej.:-)
Przechodzi kolejne operacje, podczas których traci "dużo różnych wątpiów". To właśnie po jednej z nich wdaje się w rozmowę z lekarzem, który opowiada mu anegdotę o człowieku, który leżał w rowie, mając wbity w plecy ogromny nóż. Otóż został zagadnięty przez przechodnia, czy go nie boli, na co odparł: Tylko kiedy się śmieję. 
No i faktycznie zaśmiałem się - konkluduje pisarz - i zabolało jak diabli.

Życie niejednokrotnie jeszcze zaboli, ale oboje korespondenci (a później również przebywający na studiach w Stanach Zjednoczonych Tomasz) śmieją się właśnie dlatego, aby tak nie bolało.

Potem, wraz z transformacją, role się odwrócą, ale kierunek, w którym wędrują listy - nie. Ewa Lipska zostanie wicedyrektorem Instytutu Polskiego w Wiedniu, a Stanisław Lem powróci do Krakowa. Nadal będą śledzić absurdy życia społecznego i politycznego, także w Stanach (za sprawą Tomasza). Okazuje się, że tego nigdzie nie brakuje. Listy uzupełniają rozmowy Lipskiej z Lemem - równie błyskotliwe i dowcipne jak listy.

"Boli tylko, gdy się śmieję". Listy i rozmowy Stanisława Lema, Ewy Lipskiej, Tomasza Lema powinien przeczytać każdy, kto doświadczył tamtych czasów - aby je skonfrontować z własną refleksją, ale także młodsi czytelnicy - aby się przekonać, jak interesująca może być rozmowa, wymiana listów i jak jednak wiele straciliśmy porzucając tradycyjną korespondencję dla maili.

Korespondencja Ewy Lipskiej ze Stanisławem Lemem i jego synem Tomaszem to prawdziwa perełka epistolografii. Czyta się ją z niekłamaną przyjemnością, podziwiając wnikliwość i poczucie humoru całej trójki.

Boli tylko, gdy się śmieję". Listy i rozmowy Stanisława Lema, Ewy Lipskiej, Tomasza Lema ukazała się w Wydawnictwie Literackim, we wrześniu 2018 roku.






Fuga" Agnieszki Smoczyńskiej - pokaz przedpremierowy i spotkanie z twórcami

W czwartek, 29 listopada o godz. 19.00, Dolnośląskie Centrum Filmowe zaprasza na przedpremierowy pokaz filmu "Fuga" Agnieszki Smoczyńskiej, zrealizowany przy wsparciu Dolnośląskiego Funduszu Filmowego. Po projekcji spotkanie z reżyserką, aktorami oraz scenarzystką filmu Gabrielą Muskałą.


Gabriela Muskała w filmie Agnieszki Smoczyńskiej: Fuga

Recenzję filmu możecie przeczytać TUTAJ

Wywiad z reżyserką - TUTAJ

informacja prasowa

12. Festiwal Filmowy Pięć Smaków w Kinie Nowe Horyzonty we Wrocławiu (23-25 listopada)

Pięć Smaków to dobrze odmierzona mieszanka kina azjatyckiego. Podczas 12. edycji zobaczymy wydarzenia nagradzane na światowych festiwalach filmy z Japonii, Korei Południowej, Tajlandii czy Wietnamu. 

Samui Song

W programie znalazł się m.in. „Samui Song” – najnowszy film ulubieńca nowohoryzontowej publiczności, Pen-eka Ratanaruanga, czy przebój festiwalu w Rotterdamie – „Przerwane tłumaczenie” w reżyserii Shireen Seno. Na 12. Pięć Smaków zapraszamy od 23 do 25 listopada do wrocławskiego Kina Nowe Horyzonty.

PROGRAM

23 listopada, piątek, godz. 18.15 

„Ostatni rok”, reż. Hong Deok-pyo / Korea Południowa 2016, 82’
Jung-woo to nieśmiały chłopak, który studiuje na uczelni artystycznej. Potajemnie fascynuje się koleżanką z klasy, Ju-hee - piękną i utalentowaną, ale równie niedostępną i wycofaną ze szkolnego życia. Jung-woo pracuje na pół etatu przez Internet jako dostawca zakupów i w ten sposób pewnego dnia odkrywa sekret Ju-hee, która błaga, by nikomu go nie wyjawiał. Zaczyna się pełna niedopowiedzeń i napięcia gra, ponieważ każda z postaci ma swoją konkretną motywację i cel, a sekret nie pozostanie na długo w ukryciu. „Ostatni rok” to klasyczny melodramat rozgrywający się we współczesnej Korei Południowej. Reżyser Hong Deok-pyo używa konwencji kina gatunkowego, by przedstawić zjawiska społeczne, zwłaszcza sposób w jaki kształtują się relacje między mężczyznami a kobietami.

23 listopada, piątek, godz. 20.15

„Mord”, reż. Shinya Tsukamoto / Japonia 2018, 80’
Po 250 latach pokoju kasta samurajów czuje się odsunięta na margines historii. Posępny ronin, Mokunoshin, spędza czas w niewielkiej wiosce, ucząc sztuki miecza jednego z młodych chłopów i spędzając czas z jego małomówną siostrą. Tymczasem w zamkniętej na świat Japonii pojawiają się negocjatorzy z Zachodu. Dla bezczynnych wojowników to pretekst, by znów ruszyć w drogę – jednak motywacje wielu z nich nie są do końca czyste. Shinya Tsukamoto, słynący z nieszablonowego podejścia do gatunków filmowych, po raz pierwszy mierzy się z kinem samurajskim, które w ostatnich latach zostało w Japonii zdominowane przez mangowe interpretacje. „Mord” tymczasem to śmiertelnie poważny powrót do surowej formy i samej esencji gatunku.

24 listopada, sobota, godz. 18.15 

„Przerywane tłumaczenie”, reż. Shireen Seno / Filipiny 2017, 90’
Yael ma osiem lat, zestaw maleńkich sprzętów do gotowania i magnetofon, na którym potajemnie odtwarza z kasety głos ojca, pracującego w dalekich krajach. Jest koniec lat 80., Manila. Wiecznie zajęta matka, lekcje do odrobienia, zapach rozgrzanej słońcem skórzanej sofy. W telewizji reklamy magicznych japońskich długopisów, działające na wyobraźnię dziecka znacznie mocniej niż przepływające gdzieś w tle doniesienia z burzliwych politycznych przemian. Shireen Seno zaprasza widzów do mikroświata nad wiek dojrzałej, introwertycznej dziewczynki, oswajającej niełatwą rzeczywistość małymi rytuałami i z uwagą obserwującej poczynania dorosłych.

24 listopada, sobota, godz. 20.15 

„Rok 1987”, reż. Jang Joon-hwan / Korea Południowa 2017, 129’
W styczniu 1987 roku 22-letni student umiera podczas policyjnego przesłuchania. Z nakazu Dyrektora Parka, ciało ma być poddane kremacji w celu zniszczenia dowodów zbrodni. Prokurator Choi odmawia wykonania polecenia i zarządza autopsję…Poprzez losy kilku postaci, różniących się wiekiem i rolą społeczną, reżyser Jang Joo-hwan przedstawia przebieg wydarzeń z różnych perspektyw. Podsumowuje kolejne etapy, które doprowadziły do fali demonstracji społecznych i, w konsekwencji, obalenia rządów autorytarnych w Korei Południowej. Film Jang Joo-hwana daje okazję do krytycznego spojrzenia na przeszłość i teraźniejszość kraju, stając się jednym z najbardziej emblematycznych tytułów współczesnego kina koreańskiego.

25 listopada, niedziela, godz. 18.15

„Song Lang”, reż. Leon Quang Le / Wietnam 2018, 90’
W latach 80-tych w Sajgonie małomówny i skryty Dung pracuje jako windykator długów zaciągniętych od lichwiarki Pani Nga. Pewnego dnia spotyka Linh-Phung, głównego aktora w trupie organizującej przedstawienia Cai-Luong - opery wietnamskiej opartej na ludowych podaniach. Dung pomaga Linh-Phung podczas bijatyki w restauracji i daje schronienie w swoim mieszkaniu. Pomimo początkowej wrogości, dwójka bohaterów powoli odkrywa, że wiele ich łączy.  Pełnometrażowy debiut Leona Le już jest filmem niezwykle dojrzałym, autorskim i świadomie przemyślanym. Staje się dowodem wieloletniego doświadczenia reżysera jako aktora scenicznego i tancerza, który doskonalił swoją wrażliwość wizualną pracując jako profesjonalny fotograf.

25 listopada, niedziela, godz. 20.15

„Samui Song”, reż. Pen-ek Ratanaruang / Tajlandia, Niemcy, Norwegia 2017, 108’
Viyada, trzydziestoletnia aktorka popularnych seriali, specjalizuje się w rolach czarnych charakterów. Jej życie prywatne także coraz bardziej przypomina filmową intrygę: kobieta tkwi w chłodnym małżeństwie z bogatym obcokrajowcem, niespełnionym rzeźbiarzem, coraz silniej angażującym się w religijny ruch pod przewodnictwem surowego guru. Bohaterka zmuszona będzie sięgnąć po drastyczne środki, by wydostać się z coraz bardziej opresyjnej sytuacji. Błyskotliwie poprowadzona, pełna napięcia narracja prowadzi widza w psychologiczny dramat z freudowskim zacięciem. Stylowe, chłodne zdjęcia kontrastują ze skrywanym głęboko kłębowiskiem emocji, które musi w końcu wybuchnąć.

* * *
Więcej informacji o 12. Festiwalu Filmowym Pięć Smaków można znaleźć na stronach www.piecsmakow.pl i www.kinonh.pl.

informacja prasowa

Tydzień Kina Litewskiego w kinie Iluzjon

Ambasada Republiki Litewskiej w Rzeczypospolitej Polskiej, Litewskie Centrum Filmowe oraz Filmoteka Narodowa – Instytut Audiowizualny mają zaszczyt zaprosić na Tydzień Kina Litewskiego. Początek: 23 listopada o godz. 19.00 w kinie Iluzjon.




Tydzień Kina Litewskiego zorganizowano w ramach obchodów 100-lecia Niepodległości Litwy.

Organizatorzy zaplanowali pokaz ponad 30 filmów, które powstawały w litewskich wytwórniach od 1958 roku. W programie znalazła się zarówno klasyka kina dokumentalnego i fabularnego, jak i nowe produkcje, a także filmy animowane dla dzieci i dorosłych.

„(…) na łące, we mgle, stoi koń” – według kuratorki festiwalu Sonaty Žalneravičiūtė jest to pierwszy stereotyp na temat kina litewskiego. Kolejne to: zwolnione tempo, brak ruchu, dużo milczenia i poetyckość, zwłaszcza w filmach dokumentalnych. Skąd ten koń i dlaczego Litewscy twórcy tak kochają poetyckie środki wyrazu? Jak w wielu krajach postsowieckich odpowiedź to komunistyczny reżim (konie na Litwie symbolizują niedolę rolników) oraz cenzura (twórcy nie mogąc mówić wprost o otaczającej ich rzeczywistości sięgali po język ezopowy). Jeśli chodzi o mgłę odpowiedź jest błaha – to bardzo częste zjawisko na Litwie.

Jednym z głównych zadań retrospektywy jest rozprawienie się z tymi stereotypami i pokazanie różnorodności litewskiej kinematografii. Nieprzypadkowo również tak duża retrospektywa litewskiego kina odbywa się z okazji obchodzonej w tym roku przez Litwę i Polskę 100. rocznicy odzyskania niepodległości.

Polsko-litewska kooperacja filmowa rozwija się wyjątkowo intensywnie od 2015 r., kiedy to osiągnięcia litewskiego kina zostały zaprezentowane na głównych festiwalach w Polsce: Krakowskim Festiwalu Filmowym, Międzynarodowym Festiwalu Filmowym Nowe Horyzonty, Warszawskim Międzynarodowym Festiwalu Filmowym, a w ramach Festiwalu Filmowego w Gdyni odbyło się Polsko-Litewskie Spotkanie Koprodukcyjne.

W ostatnich latach dostrzegalne są efekty tej współpracy – coraz częściej powstają polsko-litewskie koprodukcje, m.in. Cud (Stebuklas) Eglė’a Vertelytė’a, Święty (Šventasis) Andriusa Blaževičiusa, Szron (Šerkšnas) Šarūnasa Bartasa, Eter (Eteris) Krzysztofa Zanussiego, czy Habit i zbroja (Abitas ir šarvai) Pawła Pitery.

Program festiwalu skupia uwagę na najwybitniejszych litewskich artystach takich jak: Vytautas Žalakevičius, Henrikas Šablevičius, Šarunas Bartas, Giedrė Žickytė, Kristijonas Vildžiūnas, Audrius Stonys, Arūnas Matelis i wielu innych. Przegląd będzie doskonałą okazją do zapoznania się z panoramą litewskiego kina, obejmującą kilka pokoleń twórców oraz różnorodność gatunków i stylów.

PROGRAM PROJEKCJI

Bilety do kupienia w kasach kina Iluzjon albo na stronie:

http://www.iluzjon.fn.org.pl/aktualnosci/info/961/tydzien-kina-litewskiego.html

INFORMACJA PRASOWA

Urodziny Zofii Kossak w Górkach Wielkich

9 i 10 sierpnia w ruinach Dworu Kossaków znów będzie gwarno, jak dawniej, kiedy do Górek Wielkich zjeżdżali się m.in.: Maria Dąbrowska, Wańk...

Popularne posty