Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania 100 lat temu w kinie, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania 100 lat temu w kinie, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 lutego 2019

16. Święto Niemego Kina | Sherlock Holmes

Święto Niemego Kina, flagowe wydarzenie Filmoteki Narodowej – Instytutu Audiowizualnego, odbędzie się w dniach 4 – 7 kwietnia w kinie Iluzjon. Głównym bohaterem tegorocznej edycji będzie Sherlock Holmes.



Dlaczego Sherlock Holmes? W 2009 roku w piwnicy kościoła w Sosnowcu odkryto niewielki, ale bardzo cenny zbiór taśm filmowych z zaginionymi filmami epoki kina niemego. Wśród nich znalazł się „Pies Baskerville’ów” w reżyserii Richarda Oswalda z 1929 roku. Film ten, będący ostatnią niemą ekranizacją opowieści o genialnym detektywie Sherlocku Holmesie, odrestaurowaliśmy w FINA w partnerskim projekcie z San Francisco Silent Film Festival. W naszych zbiorach znajduje się jedyna znana obecnie zachowana kopia 35 mm tego filmu. Premierowy pokaz tego sensacyjnego zjawiska otworzy 16. Święto Niemego Kina.

Decyzja o zaprezentowaniu „Psa Baskerville’ów” podczas tegorocznego Święta stała się dla nas punktem wyjścia do zaprogramowania innych interesujących dzieł filmowych z tego okresu, których bohaterami byli Sherlock lub detektywi inspirowani jego postacią. Pokażemy m.in. odnalezionego w 2014 roku „Sherlocka Holmesa” Arthura Bertheleta z 1916 roku, z legendarnym Williamem Gillette’em w roli tytułowej, a także „Znak czterech” Maurice’a Elveya z 1923 roku – dojrzałe osiągnięcie filmu detektywistycznego.


Wprawdzie kino gatunkowe gościło już na Święcie Niemego Kina, jednak ekranizacje prozy Arthura Conan Doyle’a pokażemy po raz pierwszy. Uzupełnimy je o nawiązania gatunkowe, pastisze i apokryfy. Na szczególną uwagę zasługują dwa filmy, w których głównymi bohaterkami są kobiety: „Miss Clever versus the Black Hand” nieznanego reżysera z 1914 roku i stanowiący gatunkowy miszmasz „Filibus” w reżyserii Mario Roncoroniego z 1915 roku – będzie to światowa prapremiera nowej odrestaurowanej wersji.


Serge Bromberg


Drugi ważny blok programowy stanowi autorski wybór filmów dokonany przez Serge’a Bromberga. Ten francuski popularyzator kina niemego, nazywany Indianą Jonesem zaginionych filmów, od wielu dekad przybliża je widzom, zaskakując nowatorskim ujęciem tematu. Bromberg odnajduje filmy, restauruje wielkie znaleziska i przywraca publiczności to, co pozostawało na marginesie zainteresowań archiwów filmowych. Serge Bromberg jako człowiek prawdziwie wszechstronny – założyciel Lobster Films, producent, reżyser (zdobywca Cezara dla najlepszego filmu dokumentalnego za „Inferno – niedokończone piekło”), kurator – da się nam poznać także jako konferansjer, showman i akompaniator. 

Chociaż na życzenie Serge’a Bromberga nie zdradzimy pełnego programu aż do dnia pokazu, możemy uchylić rąbka tajemnicy i ogłosić, że znajdą się w nim najcenniejsze filmy z pierwszych lat XX wieku: „Po balu” (1897) i „Podróż na Księżyc” Georges’a Mélièsa z 1902 roku, „Metamorfoza motyla” wytwórni Pathé z 1904 roku, „Halucynacje strażaka” produkcji Folies Bergère z Josephine Baker z 1927 roku. Niektóre z tych filmów, niezwykłej urody, są malowane ręcznie i nigdy nie były pokazywane w Polsce na dużym ekranie w odrestaurowanych wersjach. Ciekawostką będzie pokaz jedynej znanej reklamy społecznej w komediowej tonacji („Those Awful Hats”) zrealizowanej przez Davida Warka Griffitha. Pokażemy także nieco późniejszą „Bitwę stulecia” (1928) Clyde’a Bruckmana o przygodach Flipa i Flapa – będzie to kolejna światowa repremiera odrestaurowanej wersji Lobster Films. Seanse – przeznaczone dla widzów w każdym wieku – mogą stać się niezwykłą podróżą w przeszłość także dla widzów najmłodszych.

100 lat temu w kinie


Podczas tej edycji Święta zainaugurujemy nowy, stały cykl w kinie Iluzjon – „100 lat temu w kinie”. Pragniemy w ciągu całego roku, a nie tylko w trakcie Święta, pokazywać filmy nieme będące kamieniami milowymi w rozwoju światowej kinematografii, reprezentujące ciekawe projekty rekonstrukcyjne bądź filmy przed laty przeoczone, dziś zaskakujące wartościami artystycznymi i nowoczesnością. Do tych ostatnich należy otwierający cykl „Behind the Door” w reżyserii Irvina Willata z 1919 roku.

Pokazy 16. Święta Niemego Kina uświetnią wprowadzeniami do filmów znakomici goście z całego świata: badacze i kuratorzy, specjaliści, pod których opieką odbywały się prace archiwistyczne i restauratorskie. Obok wspomnianego Serge’a Bromberga będą to m.in.: prof. dr Giovanna Fossati – główna kustosz EYE Filmmuseum w Amsterdamie, prof. Russell Merritt z Uniwersytetu w Berkeley i Rob Byrne – dyrektor San Francisco Silent Film Festival. Wszystkim projekcjom towarzyszyć będzie muzyka wykonywana na żywo przez wybitnych polskich artystów.

informacja prasowa


wtorek, 2 kwietnia 2019

100 lat temu w kinie

Podczas zbliżającego się Święta Niemego Kina specjalnym pokazem filmu „Za drzwiami” Irvina Willata z 1919 roku zainaugurujemy nowy, stały cykl w kinie Iluzjon – „100 lat temu w kinie”. Zapraszamy 6 kwietnia o godz. 21:30.

Za drzwiami, reż. Irving Willat

Pragniemy w ciągu całego roku, a nie tylko w trakcie Święta, pokazywać filmy nieme będące kamieniami milowymi w rozwoju światowej kinematografii, reprezentujące ciekawe projekty rekonstrukcyjne bądź filmy przed laty przeoczone, dziś zaskakujące wartościami artystycznymi i nowoczesnością. Do tych ostatnich należy otwierający cykl "Za drzwiami" w reżyserii Irvina Willata z 1919 roku.

Bohaterem filmu jest Oscar Krug, Amerykanin o niemieckich korzeniach. Po tym, jak w 1917 roku Stany Zjednoczone włączają się do wojny z Niemcami, zaczyna odczuwać wrogość sąsiadów. Oscar kocha z wzajemnością Alice. Kiedy dziewczyna wbrew woli rodziny poślubia ukochanego, zostaje wygnana z domu. Wtedy postanawia dostać się na statek wojenny, którym dowodzi Oscar. Okręt zostaje zatopiony przez niemiecką łódź podwodną, a jej dowódca porywa Alice. Od tamtej chwili Oscar żyje tylko jedną myślą – aby pomścić ukochaną.


„Zemsta! Głęboka jak ocean!” – głosiło hasło promujące film Willata i nie ma w tym przesady. Historia jest niezwykle dramatyczna, nie brak w niej nawet makabry, widz nie doświadcza jednak nadmiaru okrucieństwa na ekranie.

Za drzwiami, reż. Irving Willat

Dynamiczny thriller powstał na fali powojennej refleksji nad przyczynami rozpętanej w Europie wojny. Kiedy w grudniu 1919 roku wszedł do kin, okazał się wielkim sukcesem – pamięć wojennych zmagań wciąż była w amerykańskim społeczeństwie żywa; ludzie chcieli oglądać na ekranie historie, które wzmacniały bohaterski mit ich żołnierzy.

Film został zrekonstruowany cyfrowo w 2016 roku przez San Francisco Silent Film Festival przy współpracy z Biblioteką Kongresu i moskiewskim Gosfilmem. Braki taśmy zostały w kilku miejscach uzupełnione nieruchomymi planszami i tekstem, dzięki którym opowieść nie traci na swojej płynności i sile.

W tegorocznym programie cyklu zaprezentujemy: Madame Dubarry  Ernsta Lubitscha, Brzdąca Charliego Chaplina, Skarb rodu Arne Mauritza Stillera oraz Złamaną lilię Davida W. Griffitha.

informacja prasowa

niedziela, 21 lipca 2019

Pierwszy melodramat w historii kina | Repremiera z muzyką na żywo

24 lipca o godz. 20:00 kino Iluzjon zaprasza na wyjątkowe filmowe wydarzenie – repremierę Złamanej lilii w reż. Davida W. Griffitha, z muzyką na żywo w wykonaniu Tomasza Mreńcy. Pokaz to już kolejna odsłona cyklu "100 lat temu w kinie", zainagurowanego podczas tegorocznej, 16. edycji Święta Niemego Kina.

fot. Maks Bereski/ Plakiat 
Pierwsza produkcja studia United Artists (założonego m.in. przez Charliego Chaplina i Davida W. Griffitha), pierwszy melodramat w historii kina, a zarazem prawdziwe arcydzieło, zdaniem wielu krytyków najpiękniejszy film w dorobku Davida W. Griffitha. Mimo stosunkowo banalnej fabuły – Złamana lilia to historia zakazanej miłości młodej Angielki (Lilian Gish) i chińskiego imigranta (Richard Barthelmess), rozgrywająca się głównie w takich miejscach jak palarnie opium czy portowe tawerny – reżyserowi za pomocą środków filmowych, w tym tzw. miękkiego stylu, udało się wykreować na ekranie świat urzekający subtelnością form i światłocieni oraz tajemniczością „orientalizującej” scenografii.

Przygotowania ścieżki dźwiękowej do filmu Złamana lilia podjął się Tomasz Mreńca – kompozytor, skrzypek związany z prowadzoną przez Mikołaja „Noona” Bugajaka wytwórnią Nowe Nagrania. Artysta ma na koncie dwa entuzjastycznie przyjęte albumy solowe, na których dźwiękom smyczków i syntezatorów towarzyszą ambientowe tła i elektroniczne szumy. „Gdybym był filmowcem, […] ustawiłbym się u Mreńcy w kolejce po soundtrack. Bo jest w jego najlepszych utworach coś ekscytująco narracyjnego i zarazem adekwatnego do powracającej mody na elektroniczny minimalizm w muzyce filmowej” – pisał w swojej recenzji Bartek Chaciński. Twórca Złamanej lilii nie ma już takiej możliwości, ale z przyjemnością ustawiliśmy się w jego imieniu. Prelekcję do filmu wygłosi Sebastian Smoliński.


Tomasz Mreńca, fot. Matylda Wojciechowska
Podczas ostatniej edycji Święta Niemego Kina filmem Za drzwiami w reżyserii Irvina Willata Filmoteka Narodowa – Instytut Audiowizualny zainaugurowała nowy cykl filmowy, zatytułowany "100 lat temu w kinie". W ramach cyklu pokazywane się filmy nieme będące kamieniami milowymi w rozwoju światowej kinematografii, dzieła reprezentujące ciekawe projekty rekonstrukcyjne lub produkcje przed laty przeoczone, a dziś zaskakujące wartościami artystycznymi i nowoczesnością.


„Mniej więcej przed stu laty, blisko ćwierć wieku po słynnym paryskim pokazie kinematograficznym braci Lumiere, kino nieme zaczęło wkraczać w najbardziej dojrzałą fazę rozwoju. To w 1919 roku narodził się wielki filmowy impresjonizm, a począwszy od roku 1920 – awangarda filmowa, która wkrótce wystrzeliła osiągnięciami takich twórców jak Dżiga Wiertow czy Rene Clair. Wtedy także zaczęły powstawać wielkie filmowe arcydzieła, które na stałe weszły do kanonu kina” – pisała kuratorka programowa cyklu, Anna Witek.

Kadr z filmu „Złamana lilia", fot. Archiwum FINA
W tegorocznym programie kina Iluzjon zaprezentujemy także: Madame Dubarry Ernsta Lubitscha oraz Skarb rodu Arne Mauritza Stillera.

Po pokazie zapraszamy widzów na lampkę prosecco!

informacja prasowa

poniedziałek, 3 czerwca 2019

Repremiera pierwszego melodramatu w historii kina z muzyką na żywo

15 czerwca kino Iluzjon zaprasza na wyjątkowe filmowe wydarzenie – repremierę "Złamanej lilii" w reż. Davida W. Griffitha z muzyką na żywo w wykonaniu Tomasza Mreńca. Pokaz to już kolejna odsłona cyklu "100 lat temu w kinie", zainaugurowanego podczas tegorocznej, 16. edycji Święta Niemego Kina. 

"Złamana Lilia" – kadr z filmu / materiały promocyjne Park Circus

Pierwsza produkcja studia United Artists (założonego m.in. przez Charliego Chaplina i Davida W. Griffitha), pierwszy melodramat w historii kina, a zarazem prawdziwe arcydzieło, zdaniem wielu krytyków najpiękniejszy film w dorobku Davida W. Griffitha. Mimo stosunkowo banalnej fabuły – "Złamana lilia" to historia zakazanej miłości młodej Angielki (Lilian Gish) i chińskiego imigranta (Richard Barthelmess), rozgrywająca się głównie w takich miejscach jak palarnie opium czy portowe tawerny – reżyserowi za pomocą środków filmowych, w tym tzw. miękkiego stylu, udało się wykreować na ekranie świat urzekający subtelnością form i światłocieni oraz tajemniczością „orientalizującej” scenografii.

Przygotowania ścieżki dźwiękowej do filmu "Złamana lilia" podjął się Tomasz Mreńca – kompozytor, skrzypek związany z prowadzoną przez Mikołaja „Noona” Bugajaka wytwórnią Nowe Nagrania. Artysta ma na koncie dwa entuzjastycznie przyjęte albumy solowe, na których dźwiękom smyczków i syntezatorów towarzyszą ambientowe tła i elektroniczne szumy. „Gdybym był filmowcem, […] ustawiłbym się u Mreńcy w kolejce po soundtrack. Bo jest w jego najlepszych utworach coś ekscytująco narracyjnego i zarazem adekwatnego do powracającej mody na elektroniczny minimalizm w muzyce filmowej” – pisał w swojej recenzji Bartek Chaciński. Twórca Złamanej lilii nie ma już takiej możliwości, ale z przyjemnością ustawiliśmy się w jego imieniu. Prelekcję do filmu wygłosi Michał Oleszczyk.

Tomasz Mreńca/ fot. Maria Matylda Wojciechowska
Podczas ostatniej edycji Święta Niemego Kina filmem "Za drzwiami" w reżyserii Irvina Willata Filmoteka Narodowa – Instytut Audiowizualny zainaugurowała nowy cykl filmowy, zatytułowany "100 lat temu w kinie". W ramach cyklu pokazywane są filmy nieme będące kamieniami milowymi w rozwoju światowej kinematografii, dzieła reprezentujące ciekawe projekty rekonstrukcyjne lub produkcje przed laty przeoczone, a dziś zaskakujące wartościami artystycznymi i nowoczesnością.

„Mniej więcej przed stu laty, blisko ćwierć wieku po słynnym paryskim pokazie kinematograficznym braci Lumiere, kino nieme zaczęło wkraczać w najbardziej dojrzałą fazę rozwoju. To w 1919 roku narodził się wielki filmowy impresjonizm, a począwszy od roku 1920 – awangarda filmowa, która wkrótce wystrzeliła osiągnięciami takich twórców jak Dżiga Wiertow czy Rene Clair. Wtedy także zaczęły powstawać wielkie filmowe arcydzieła, które na stałe weszły do kanonu kina” – pisała kuratorka programowa cyklu, Anna Witek.

W tegorocznym programie kina Iluzjon zaprezentujemy także: "Madame Dubarry" Ernsta Lubitscha, "Brzdąca" Charliego Chaplina oraz "Skarb rodu" Arne Mauritza Stillera.

Adres:

Kino Iluzjon | ul. Narbutta 50A | Warszawa

informacja prasowa

wtorek, 14 stycznia 2020

110 lat dobrego kina we Wrocławiu - jubileusz w Dolnośląskim Centrum Filmowym

Dolnośląskie Centrum Filmowe jako najstarsze kino we Wrocławiu, mające swoje korzenie jeszcze w przedwojennym Breslau, obchodzi wyjątkowy jubileusz. W tym roku mija dokładnie 110. rocznica otwarcia kina Palast-Theater w miejscu, gdzie później stało kino Warszawa a dziś DCF. 



Z tej okazji Dolnośląskie Centrum Filmowe przygotowało wiele wydarzeń, które mają przeprowadzić widzów przez ponad stuletnią historię kina – pokazy największych filmowych hitów stulecia, projekcje zrekonstruowanych polskich filmów, wystawy afiszy kinowych i fotosów filmowych, spotkania z twórcami a także wycieczki szlakiem dawnych wrocławskich kin.

Konferencja prasowa w dniu 14 stycznia 2020 r.. W centralnym miejscu - Jarosław Perduta,
fot. materiały prasowe DCF

- Rok 2020 to czas naszego wielkiego jubileuszu. Jako jedyne historyczne kino w stolicy Dolnego Śląska czujemy się spadkobiercami nie tylko tradycji kina "Warszawa", ale także funkcjonującego w tym samym miejscu niemieckiego kina "Palast-Theater", które rozpoczęło swoją działalność już w 1910 roku. Zapraszamy widzów do świętowania z nami. Z okazji jubileuszu przygotowaliśmy szereg specjalnych propozycji. Będzie filmowo, muzycznie, lirycznie, nostalgicznie, ale i energetycznie! Będą wspaniali goście i dużo wspomnień – mówi Jarosław Perduta, dyrektor Dolnośląskiego Centrum Filmowego.

Pola Negri (Apolonia Chałupiec) w filmie Bestia w reż. Aleksandra Hertza

Na początek jubileuszu - Bestia :-)

Oficjalnie obchody jubileuszowe rozpoczną się 30 stycznia, a otworzy je specjalny pokaz filmu „Bestia” z 1917 roku z Polą Negri w roli głównej i muzyką na żywo. Będzie to pierwsze spotkanie w ramach zaplanowanego na cały rok cyku „Dekady”, podczas którego w DCF wyświetlane będą filmowe arcydzieła reprezentatywne dla każdej z dekad minionego stulecia, m.in. „Metropolis”, „La Strada” czy „Casablanka”. 30 stycznia otwarta zostanie także wystawa prezentująca archiwalne afisze filmowe i repertuary kina Warszawa z lat 40-tych ubiegłego stulecia. 

Odrestaurowane dzieła polskiej kinematografii



Kolejnym jubileuszowym cyklem prowadzącym widzów przez historię kina będą „Rekonstrukcje” czyli pokaz odrestaurowanych dzieł polskiej kinematografii, wśród nich znajdą się m.in. „Faraon” Jerzego Kawalerowicza, „Niewinni czarodzieje” Andrzeja Wajdy czy „Ręce do góry” Jerzego Skolimowskiego.


W ramach jubileuszu w DCF będzie można obejrzeć także wystawy starych zdjęć dokumentujących przemiany kina od Palast-Theater poprzez Kino Warszawa po DCF, a także fotosów autorstwa Stefana Kurzypa z filmów, które powstały we wrocławskiej Wytwórni Filmów Fabularnych. 

- Historię naszego kina tworzyły nie tylko filmy tu wyświetlane, ale także widzowie, którzy odwiedzali nas przez dekady. I właśnie ich chcemy zaprosić do tego, aby dzielili się swoimi wspomnieniami związanymi z DCF a także naszym poprzednikiem – kinem Warszawa. Specjalnie dla nich otworzymy platformę internetową, na której będziemy umieszczać spisane i nagrane wspomnienia. Dlatego już dziś zapraszamy do kontaktu każdego, kto chciałby się podzielić swoimi wspomnieniami i zdjęciami. Chcemy, aby wśród osób opowiadających swoje historie byli zarówno wrocławianie związani z przemysłem filmowym i kulturą jak i widzowie, którzy zachowali miłe wspomnienia związane z najstarszym wrocławskim kinem – dodaje Jarosław Perduta.

W jubileuszowym roku ogłoszone zostaną także konkursy na grafiki i zdjęcia o tematyce kinowej. Zaplanowane są też konkursy filmowe i fotograficzne dla uczniów szkół podstawowych i średnich. 


Kino Palast-Theater




Początki kina we Wrocławiu sięgają końca XIX w. i wiążą się nierozerwalnie z pierwszym pokazem filmowym, który przy wykorzystaniu nowoczesnego kinematografu (skonstruowanego w 1895 r. przez braci Louisa i Augusta Lumière) odbył się 7 września 1896 r. w małej sali Wrocławskiego Domu Koncertowego, który mieścił się przy Gartenstrasse 39–41 (ob. ul. Piłsudskiego, budynek nie istnieje). Nowa forma przekazu bardzo szybko zyskała wielu zwolenników. Przez trzy miesiące wyświetlania filmów z możliwości, jakie dawał wynalazek braci Lumière, skorzystało ponad 90 tys. osób.

Początkowo seanse filmowe organizowane były w zaadaptowanych na daną chwilę pomieszczeniach restauracyjnych i teatralnych oraz w domach towarowych. Gościł je także w swoich wnętrzach np. Wrocławski Dom Koncertowy. Po 1900 r. filmy weszły do repertuaru kilku wrocławskich teatrów variétés. Wrocław odwiedzany był także przez cieszące się dużą popularnością kina objazdowe, które gościły tu aż do czerwca 1911 r. Warto pamiętać, że przełom XIX i XX w. (do 1908 r.) to okres, gdy blisko 80 proc. pokazywanych w Niemczech filmów pochodziło z zagranicy, głównie z Francji. 
Okres dynamicznego rozwoju kinematografii, czego jednym z przejawów był gwałtowny wzrost liczby kin, przypadł na dekadę bezpośrednio poprzedzającą I wojnę światową. Pierwsze wrocławskie kina stacjonarne w przestrzeni miejskiej pojawiły się właśnie w tym okresie. Początkowo mieściły się w niewielkich pomieszczeniach i dysponowały małą liczbą miejsc, bowiem do ich urządzenia wystarczał tylko projektor, ekran i kilka krzeseł. Tego typu kina zwane były kinami sklepowymi lub kintoppami (ze względu na możliwość palenia w ich wnętrzach tytoniu oraz konsumpcję piwa).
Za pierwsze tego typu kino można uznać otwarte w 1906 r., czyli zaledwie osiem lat po pierwszym wrocławskim seansie filmowym, kino „Fata-Morgana” mieszczące się przy Nikolaistrasse 65–68 (ob. ul. św. Mikołaja) w jednym z pierwszych wrocławskich domów handlowych (ob. siedziba Wrocławskich Zakładów Zielarskich „Herbapol”). Istniejące do 1914 r. kino początkowo mieściło ok. 100 widzów, a po rozbudowie w 1909 r. – blisko 150.
Wraz ze wzrostem popularności kinematografii kina zaczęto organizować w specjalnie do tego celu przystosowanych dużych salach o bogatym wystroju, dzięki czemu zwane były pałacami kinowymi.


Restauracja Pałacowa – Palast Restaurant




Pierwszym zasługującym na miano pałacu kinowego, a jednocześnie jednym z pierwszych kin stacjonarnych – powstałym po „Fata-Morganie” (1906) i „Colloseum” (1909) – było to, które utworzono w przystosowanej do organizowania sensów filmowych dawnej sali balowej Palast-Restaurant (Restauracja Pałacowa). Wybór miejsca nie był przypadkowy, ponieważ sala stanowiła część kompleksu rozrywkowego znajdującego się przy jednej z najbardziej reprezentacyjnych ulic miasta. Całe założenie otoczone było rzędami kamienic usytuowanych wzdłuż południowo-wschodniej części Tauentzienplatz (ob. pl. T. Kościuszki), wschodniej części Neue Schweidnitzerstrasse (ob. ul. Świdnicka), budynkami hotelu Vier Jareszeiten (dawny hotel „Cztery Pory Roku”, ob. hotel „Polonia”) oraz dawnym ogrodem willi Juliusa Schultzego (ob. podwórzec za budynkiem administracyjnym Teatru Muzycznego „Capitol”).

Wejście do kompleksu prowadziło przez okazałą wielofunkcyjną kamienicę, zaprojektowaną przez Georga Schneidera, wzniesioną w 1898 r. przy Neue Schweidnitzerstrasse 16 (ob. ul. Świdnicka; kamienica nie istnieje, w jej miejscu powstały budynki KDM), należącą do wrocławskiego kupca i przedsiębiorcy budowlanego Moritza Branissa. Sześciokondygnacyjnej fasadzie nowej kamienicy, która zastąpiła istniejącą w tym miejscu od połowy XIX w. skromniejszą budowlę, nadano bardzo reprezentacyjny charakter. Wysokie na dwie kondygnacje okna, dwupiętrowe wykusze, loggie i balkony oraz trójkątne szczyty ze sterczynami nadawały jej pałacowego charakteru. Na parterze mieściły się eleganckie sklepy: należący do Maxa Fraenkla sklep z męską odzieżą, sklep z konfekcją damską, którego właścicielem był Mehlmann oraz dom handlowy firmy Leipziger & Koeßler oferujący m.in. dywany, obicia do mebli i zasłony. Na pierwszym piętrze ulokowana była pracownia krawiecka należąca do firmy Franz und Gotzmann. Na pozostałych kondygnacjach znajdowały się m.in. mieszkania na wynajem, a także kancelaria prawna Gerstenberga.



W oparciu o zachowaną, choć niekompletną, dokumentację architektoniczną oraz na podstawie analizy źródeł ikonograficznych, w tym kart pocztowych i zdjęć, a także wrocławskich ksiąg adresowych, można przyjąć, że cały kompleks składał się z trzech budynków: nieistniejącej obecnie wielofunkcyjnej kamienicy stojącej przy Neue Schweidnitzerstrasse, a także dwóch oficyn usytuowanych w podwórzu. W pierwszej, przylegającej wówczas do kamienicy frontowej a obecnie już nieistniejącej, na piętrach znajdowały się mieszkania, zaś na parterze mieściły się piwiarnie wraz z wyszynkami, z których podawano rodzime piwa pochodzące z Browaru Pfeifferhof (powojenny Browar Piast) należącego do Carla Scholtza oraz piwa bawarskie sprowadzane z Klumbach z Browaru Petzbräu A.G. Druga większa oficyna (późniejsze kino „Warszawa”) kryła w sobie sale restauracyjne Palast-Restaurant oraz wysoką na dwie kondygnacje salę balową (Festsälen). Dopełnieniem całego założenia rozrywkowego był ogród  restauracyjno-rozrywkowy mogący pomieścić ok. 450 osób, w którym serwowano piwo i posiłki (ob. na połowie terenu dawnego ogrodu znajduje się budynek DCF, a pozostała część wykorzystywana jest jako parking). Aby dojść do sali balowej należało wejść od strony Neue Schweidnitzerstrasse i przejść przez długi korytarz reprezentacyjnej kamienicy.
Palast-Restaurant, ze względu na swoje atrakcyjne położenie w samym centrum miasta oraz bogatą ofertę gastronomiczną, cieszyła się dużym zainteresowaniem wrocławian oraz przyjezdnych.


Palast-Theater



W wyniku przeprowadzonej w 1910 r. przebudowy sali balowej Palast-Restaurant zmieniono jej funkcję, tworząc w tym miejscu salę kinową, tzw. Kinomatographen-Theater, zaś całe założenie zyskało nową nazwę – Palast-Theater. Przebudowano także wejście do kamienicy od strony Neue Schweidnitzerstrasse, wyraźnie akcentując w ten sposób nowe przeznaczenie całego kompleksu, a dużym szyldem umieszczonym tuż nad wejściem zachęcając przechodniów do odwiedzenia obiektu znajdującego się w podwórzu. 

Pierwszy seans filmowy w Palast-Theater odbył się 3 września 1910 r. w godzinach popołudniowych. Wielką atrakcją, która miała przyciągnąć widzów na pokaz filmu, była możliwość zostania sfilmowanym tuż przed seansem, a następnego dnia obejrzenia w nowo otwartym kinie „swojego wiernego naturze żywego obrazu”, jak zapowiadano w „Schlesische Zeitung”. Właścicielem kina był wówczas Franz Thiemer, który w lokalnej prasie gorąco zachęcał wrocławian do odwiedzenia „najpiękniejszej sali barokowej Wrocławia”.

Thiemer nieustająco dbał o markę kina, dlatego stale zabiegał o możliwość wyświetlania wysokiej klasy filmów. Jak ustalił Andrzej Dębski, znawca wrocławskiej kinematografii, to właśnie w Palast-Theater codziennie od 20 do 30 grudnia 1910 r. oraz 18 do 31 stycznia 1911 r. (w sumie 40 projekcji zawsze przy pełnej sali) wyświetlany był jeden z pierwszych filmów długometrażowych. Był nim duński film „Afgrunden” (niem. „Abgründe”; prod. Hjalmar Davidsen, reż. Urban Gad; premiera 12 września 1910 r. w Kopenhadze) z Astą Nielsen, duńską gwiazdą kina niemego w roli głównej (dzięki tej roli stała się ona pierwszą międzynarodową gwiazdą filmową). Był to pierwszy film rozpowszechniany w Niemczech w systemie dystrybucji opartym na monopolu. To właśnie Thiemer nabył prawa do jego projekcji we Wrocławiu w swoim kinie Palast-Theater, gdzie cieszył się olbrzymim zainteresowaniem, które przerosło oczekiwania samego właściciela kina. Co ciekawe, „Abgründe” był ponadto pierwszym we Wrocławiu filmem reklamowanym w prasie nazwiskami reżysera i aktorów.


3 maja 1913 r. w Palast-Theater odbyła się wrocławska premiera filmu „Quo vadis?” według powieści Henryka Sienkiewicza w reżyserii Enrico Guazzoniego. Film ten, do którego projekcji Thiemer miał wyłączną licencję na terenie Śląska, przez specjalistyczne francuskie pismo „Le Courier Cinématographique” uznany został „prawdziwym cudem sztuki”. Rok 1913 w kinie Palast-Theater to także wrocławska premiera głośnego, bo uchodzącego za pierwszy niemiecki obraz artystyczny, filmu „Student z Pragi” w reżyserii Stellana Rye’a.

Kino Palast-Theater było jednym z trzech najchętniej odwiedzanych kin okresu przed I wojną światową. O jego popularności świadczy m.in. fakt, że w lutym 1914 r., czyli po 41 miesiącach istnienia, spodziewano się w nim milionowego widza. Wynika stąd, że średnia frekwencja kinowa wynosiła ok. 24,4 tys. osób miesięcznie, czyli ponad 800 osób dziennie. Co ciekawe, właściciel kina pozwalał widzom na palenie tytoniu podczas sensów, co było wówczas bardzo modne, stało jednak w sprzeczności z wydanym 3 czerwca 1911 r. rozporządzeniem wrocławskiej policji, które zakazywało palenia w pomieszczeniach przeznaczonych do projekcji filmowych. Za taką postawę na Thiemera sąd nałożył nawet karę finansową.



Prestiż Palast-Theater współtworzony był m.in. przez muzyków, bowiem muzyka w wykonaniu orkiestry była wówczas nieodłącznym elementem towarzyszącym projekcjom filmów niemych. W 1910 r. na otwarciu kina wystąpiła „pierwszorzędna orkiestra paryska składająca się z pięciu mężczyzn”, jak donosiły lokalne gazety, zaś później kino posiadało już własną orkiestrę teatralną. 
W pierwszych latach istnienia kino liczyło ok. 430 miejsc. Po późniejszych modernizacjach pojemność sali zwiększyła się do 460 miejsc, zaś po przebudowie znajdującej się nad kinem sali na część balkonową, co nastąpiło w 1925 r., na widowni mogło zasiąść 650 osób. Z czasem w Palast-Theater funkcjonowały dwie sale – duża (Großer Saal) oraz mała (Kleiner Saal). W czasie obu wojen światowych kino nadal funkcjonowało, jednak na nieco zmienionych zasadach, co wiązało się z faktem, że podczas wojny film zyskał na wartości jako środek propagandowy.

Palast-Theater kilkukrotnie zmieniał właścicieli, jednak wszyscy zabiegali o wysoką jakość wyświetlanych filmów oraz stałe udoskonalanie i modernizowanie wyposażenia. Ostatnim właścicielem obiektu w czasach niemieckich była firma Schauburg Aktien Gesellschaft für Theater und Lichtspiele, która zarządzała kinem od 1922 r. aż do końca II wojny światowej. Pomimo iż w latach 30. XX w. we Wrocławiu istniało blisko 40 kin, to właśnie Palast-Theater – mieszczący się w „zagłębiu kinowym” obok m.in. kin „Capitol”, „Deli”, „Ufa Theater” – należał do jednych z największych, najpopularniejszych i najbardziej znanych wrocławskich kin. Popularności nie zaszkodził nawet fakt, że obiekt był ukryty w podwórzu, a dodatkowo brakowało mu efektownej „kinowej” fasady, co w latach 20. i 30. miało ogromne znaczenie.   



Film Palast Theater Palast, ul_Jakobstrae, źródło: Polska.org



Kino Warszawa




Choć powojenny Wrocław, który na mocy rozstrzygnięć jałtańskich i poczdamskich włączony został w granice Polski, był miastem mocno zniszczonym w wyniku działań wojennych, to jednak kina (zwane także kinoteatrami), będące z jednej strony namiastką luksusu i synonimem normowania się – przynajmniej pozornie – sytuacji, a z drugiej – specyficznym narzędziem propagandy okresu PRL, błyskawicznie zaczęły pojawiać się w pejzażu miasta. Z ponad trzydziestu kin działających wcześniej w mieście, tylko cztery po przeprowadzeniu niezbędnych remontów mogły nadawać się do użytkowania.

16 czerwca 1945 r., czyli niewiele ponad miesiąc po objęciu stolicy Dolnego Śląska przez polską administrację – co nastąpiło 10 maja 1945 r. wraz z przybyciem do Wrocławia prezydenta miasta Bolesława Drobnera – w zrujnowanym działaniami wojennymi Wrocławiu otwarto pierwsze kino. Ulokowano je w budynku dawnego kina Palast-Theater, który był stosunkowo mało zniszczony i po prowizorycznym remoncie oraz naprawieniu i uzupełnieniu zdekompletowanej aparatury i wyposażenia nadawał się do użytkowania. Dużym problem do pokonania okazał się brak prądu, czemu jednak udało się stosunkowo szybko zaradzić. „Nasz Wrocław” w połowie czerwca 1945 r. donosił: „Życie kulturalne Wrocławia zaczyna pomału odradzać się. Jednym z widomych tego znaków jest otwarcie pierwszego kina Warszawa przy ulicy Świdnickiej, które nastąpi w sobotę 16 czerwca o godz. 16.00 czasu sowieckiego”. 

Podobnie jak za czasów przedwojennych, tak i zaraz po wojnie wejście do kina znajdowało się przez zrujnowaną wówczas kamienicę od strony ul. Świdnickiej (w listopadzie 1945 r. przemianowanej na ul. Fredry, później Stalingradzką). Korytarz, którego początek znajdował się u wejścia do kamienicy, stanowił ewenement, bowiem gdy wyburzono całą kamienicę (ok. 1948–1949), korytarz postanowiono zachować. Rozebrano go dopiero w czasie budowy Kościuszkowskiej Dzielnicy Mieszkaniowej (pocz. lat 50.).

Temu pierwszemu w powojennym Wrocławiu obiektowi kinowemu nadano nazwę „Warszawa” – na cześć stolicy. Premierowym filmem wyświetlonym 16 czerwca 1945 r. był dokument pt. „Majdanek”, który decyzją Zarządu Miejskiego Wrocławia prezentowano podczas bezpłatnych seansów dla Polaków i Niemców. Sala kina „Warszawa”, mogąca pomieścić w początkowym okresie funkcjonowania ok. 600 widzów, znajdowała się dokładnie w tym samym miejscu, gdzie przed wojną. Kino działało na bazie wyposażenia poniemieckiego, które w kolejnych latach sukcesywnie modernizowano i wymieniano na nowe.

Obok takich kin, jak otwarty 13 października „Pionier” i „Polonia” działająca od 13 września oraz kina „Wyzwolenie”, które zorganizowano w budynku szkoły na Sępolnie, kino „Warszawa” było jednym z czterech funkcjonujących we Wrocławiu w 1945 r. Od 1 stycznia 1946 r. wrocławianie mogli uczęszczać także do kina Śląsk” przy ul. Ogrodowej (ob. Piłsudskiego), które otwarto w dawnym kinie „Capitol”, cieszącym się przed II wojną światową sławą największego (widownia na 1200 miejsc) i najbardziej luksusowego kina we wschodnich Niemczech. Pod koniec 1946 r. we Wrocławiu działało już 7 kin, w których od końca wojny wyświetlono w sumie ponad 4 tys. seansów dla 1,5 mln widzów, co świadczy o tym, że kino było dość popularną formą spędzania wolnego czasu.
  Początkowo repertuar wrocławskich kin, w tym kina „Warszawa” nie był zbyt bogaty, bo obejmował przede wszystkim filmy radzieckie, jak np. „Najazd”, „Mściciele ludowi”, „Iwan Groźny”, „Za siedmioma górami”, „Antoni Iwanowicz gniewa się”, „Świniarka i pastuch”, „W imię Ojczyzny”. W repertuarze znajdowały się także stare polskie filmy – „Dorożkarz nr 13” i „Strachy”. Od grudnia 1945 r. wyświetlano ponadto „Polską Kronikę Filmową”. Rok 1946 r. to również głównie filmy radzieckie, ale także stare filmy polskie, jak np. „Profesor Wilczur” i „Znachor”. Z czasem zaczęły pojawiać się także filmy produkcji zachodniej m.in. francuskie, amerykańskie i angielskie. Poprawa repertuaru nie trwała jednak długo i skończyła się wraz z nadejściem okresu stalinowskiego. Za największe kinowe wydarzenie drugiej połowy lat 40. XX w. można uznać pierwszy polski film powojenny „Zakazane piosenki”, który w kinie „Warszawa” emitowano wielokrotnie, począwszy od 1947 r.
Poza seansami filmowymi w kinie „Warszawa” – podobnie jak i innych kinoteatrach – odbywały się także rozmaite spektakle, wieczory poetyckie i koncerty, a także spotkania o charakterze politycznym, zaś poza filmami fabularnymi wyświetlano także np. dokumentalne filmy przyrodnicze, a także wspomnianą już „Polską Kronikę Filmową” oraz „Aktualności krajowe i zagraniczne”.
Już od 1945 r., gdy tylko zaczęły działać drukarnie, wrocławskie kina drukowały duże (86 x 61 cm) afisze, które następnie rozwieszane były w rozmaitych miejscach w całym mieście. Reklamowano nie tylko projekcje poszczególnych filmów, ale także wyświetlanych cyklicznie kronik filmowych oraz aktualności, a także inne wydarzenia, które odbywały się w kinie. Niejednokrotnie stosowano przy tym łagodne akty perswazji, które miały dodatkowo zachęcić odbiorców do wzięcia udziału w ogłaszanym wydarzeniu, np. w miesiącach zimowych kino „Warszawa” podawało informację, iż sala jest ogrzewana, co w trudnej powojennej rzeczywistości i w okresie mroźnych zim było ogromną zaletą. Na afiszach często pojawiały się ponadto informacje o możliwościach dojazdu do kina, np. „Dojazd tramwajem nr 2”. Afisze z repertuarami wrocławskich kin zwykle zawierały informacje o filmach wyświetlanych w danym miesiącu lub innym okresie, np. dwóch tygodni. Na afiszach z pierwszych powojennych lat kino „Warszawa” jest wymieniane zwykle jako drugie lub trzecie w kolejności (po kinie „Śląsk” i „Scala”). Co ciekawe, obok adresu kina i godzin projekcji filmu, przy tytule zawsze pojawiała się informacja na temat pochodzenia filmu, np. „Film produkcji amerykańskiej”, nie zaś informacja o jego twórcy czy pierwszoplanowych aktorach. Afisze kinowe, podobnie jak i inne druki ulotne z pierwszych powojennych lat, dają ciekawy obraz życia na Ziemiach Zachodnich, gdyż są tzw. dokumentami życia społecznego. Wiele z nich zgromadzonych jest w Bibliotece Uniwersyteckiej we Wrocławiu, a kina „Warszawa” dotyczy ok. 100 afiszy z lat 1945–1949.   
 
 

Okolica kina „Warszawa” na początku lat 50. XX w. stała się jednym wielkim placem budowy, co wiązało się z budową Kościuszkowskiej Dzielnicy Mieszkaniowej. To wtedy rozebrano korytarz prowadzący do kina od strony dzisiejszej ul. Świdnickiej. Od tego czasu gmach kina obejmował jedynie stary i zniszczony budynek, który w 1958 r., tj. w chwili ukończenia KDM, schowany był za nowymi, socrealistycznymi zabudowaniami. To sprawiło, że na przełomie lat 50. i 60. podjęto pierwsze prace mające na celu gruntowny remont i modernizację obiektu.

Projekt, przygotowany w latach 1959–1960 przez warszawskich architektów, Stefana Sienickiego i Jana Pańkowskiego, zakładał całkowitą przebudowę przy jednoczesnym zachowaniu obrysu dotychczasowego budynku. Planowano przebudowę wejścia i klatki schodowej, remont elewacji, modernizację sali kinowej, która miała zostać przystosowana do projekcji panoramicznych, a w przyziemiu utworzenie klubokawiarni. Budynek miał mieć dwa wejścia i dwie atrakcyjne elewacje – północną i południową. Choć projekt był ciekawy i ambitny, ale jednak dość ogólnie przedstawiony, na co wskazują zachowane szkice, to jednak nie doczekał się realizacji, został bowiem odrzucony przez Prezydium Rady Narodowej Miasta Wrocławia z uwagi na zbyt wysokie koszty jego realizacji, szacowane na ok. 6 mln ówczesnych zł. Z uzasadnienia odrzucenia projektu wynika, że ówczesne władze miejskie Wrocławia nie chciały inwestować tak dużych środków finansowych w stare, poniemieckie kino, schowane w podwórzu pośród gęstej zabudowy, a zatem stosunkowo mocno ukryte. Po tej decyzji na kilka kolejnych lat kino „Warszawa” popadło w zapomnienie władz miejskich, te skupiły się bowiem na planowaniu wzniesienia nowych obiektów kinowych w Śródmieściu, co miało związek z panującą wówczas tendencją do stawiania dużych, efektownych i wolno stojących gmachów kinowych.

Do tematu przebudowy popadającego w ruinę kina „Warszawa” powrócono w 1963 r. za sprawą Okręgowego Zarządu Kin. Planowano nie tylko remont zakładający częściowe wyburzenie obiektu od strony zachodniej i dobudowanie nowej wnęki ekranowej i balkonu, ale także podniesienie rangi kina poprzez dostosowanie obiektu do projekcji panoramicznej i zamontowanie urządzeń stereofonicznych. Opis techniczny kina sporządzony w 1963 r. zawiera wiele informacji na temat jego stanu w tamtym czasie. Wiadomo, że sala kinowa mogła pomieścić wówczas 415 osób, zaś na balkonie zasiąść mogło dalszych 190 widzów. Co ciekawe, na I i II piętrze znajdowały się pomieszczenia mieszkalne, które były zajęte najprawdopodobniej przez pracowników kina i ich rodziny. Przygotowany przez Zygmunta Nawrota z Biura Projektów Miasta Wrocławia projekt przebudowy zakładał stworzenie parterowego, lekkiego, przestronnego i w znacznej mierze oszklonego pawilonu. Podobnie jak poprzedni projekt, także i ten nie został jednak zrealizowany. 
W obliczu problemów finansowych Wrocławia, przez które nie udało się w latach 60. zrealizować budowy nowoczesnego obiektu kinowego, a także w czasie, gdy w rozwijającym się mieście priorytet miało budownictwo mieszkaniowe a nie inwestycje w zakresie kultury, zdecydowano się na gruntowną przebudowę i modernizację kina „Warszawa”. Takie rozwiązanie okazało się najbardziej ekonomiczne z punktu widzenia finansów miejskich. Pierwsze założenia projektowe, autorstwa Henryka Majewskiego z Miejskiego Biura Projektów we Wrocławiu, powstały w 1964 r. i w kolejnych latach były rozwijane i precyzowane przez Majewskiego oraz Andrzeja Łukaszewicza. Główne założenie projektu brzmiało: „Przeprojektowanie kina istniejącego przez obniżenie całej bryły, wyburzenie dobudówek i stworzenie kina wolno stojącego przyległego tylko z jednej strony do budynku kawiarni”, czyli hotelu „Polonia”. Nie obyło się bez problemów i kilkukrotnych zmian koncepcji, jednak ostatecznie w 1969 r. udało się przygotować projekt techniczny. Zakładał on wyburzenie starego i będącego w fatalnym stanie technicznym gmachu i wniesienie nowego obiektu dokładnie w tym samym miejscu, czyli na fundamentach dawnego Palast-Theater. To sprawiło, że gmach mógł być znacznie większy, niż pozwalały na to ówczesne normy – dla kin z widownią od 500 do 800 miejsc normy przewidywały 1555 m2 powierzchni użytkowej, a tymczasem projekt przebudowy kina „Warszawa” zakładał 2185,2 m2.


Decyzja o rozbiórce budynku kina „Warszawa” zapadła w 1965 r., ale zrealizowano ją dopiero trzy lata później, tj. w 1968 r. Wybudowany w tym miejscu nowy obiekt otwarto w 1973 r., główne wejście lokując od strony obecnej ul. Piłsudskiego. Powstała nowa amfiteatralna sala kinowa, a w przyziemiu oprócz kawiarni zorganizowano salę wystawową, co tłumaczono brakiem tego typu powierzchni wystawienniczej w ówczesnym Wrocławiu. Dzięki takiemu połączeniu funkcji rozrywkowej z kulturalną odbudowane kino „Warszawa” wpisało się w powszechny w latach 60. XX w. nurt kin wielofunkcyjnych. Dzięki tej przebudowie ukryty w podwórzu budynek nie ginął w gęstej zabudowie, zyskał ponadto dwie ciekawe elewacje, nietypowe wejście od strony obecnej ul. Piłsudskiego i reprezentacyjny hall.

W późniejszych latach kino było kilkukrotnie remontowane. W 1988 r. poddane zostało kolejnej modernizacji, będąc nieustannie aż do początku lat 90. najnowocześniejszym obiektem kinowym we Wrocławiu. Posiadało jedną salę kinową dla 600 osób i umieszczoną w podziemiach restaurację, którą w połowie lat 90. przerobiono na małą salę kinową z 90 miejscami. W takiej formie kino „Warszawa” przetrwało do 2010 r., gdy rozpoczęto generalny remont połączony ze zmianą właściciela oraz nazwy obiektu.


Dolnośląskie Centrum Filmowe


Dolnośląskie Centrum Filmowe, fot. polska.org

Tradycję tę do dziś kontynuuje Dolnośląskie Centrum Filmowe, które pod taką nazwą funkcjonuje od 2011 roku, kiedy kino zostało ponownie otwarte po gruntownym remoncie. Obecnie DCF ma dla gości niemal 600 miejsc w czterech salach, których nazwy upamiętniają nieczynne już kina należące do ówczesnej „Odry Film”: Warszawa, Lalka, Lwów i Polonia. DCF jest miejscem spotkań filmowych dla tych, którzy oczekują od kina czegoś więcej, niż tylko rozrywki. Repertuar stanowi szeroki wybór światowego, europejskiego i polskiego kina, oparty głównie na „studyjnych”, „art-housowych” propozycjach. Wśród tytułów polskich pojawiają się także filmy koprodukowane przez DCF. 

informacja prasowa, materiały prasowe DCF, układ tekstu i tytuły moje

piątek, 2 grudnia 2022

NYKVIST-BERGMAN. Przegląd w 100. rocznicę urodzin Svena Nykvista w Kinie Iluzjon

Filmoteka Narodowa- Instytut Audiowizualny zaprasza do kina Iluzjon w dniach 15- 19 grudnia na przegląd twórczości jednego z najbardziej wyjątkowych reżysersko-operatorskich duetów w historii kina – Svena Nykvista oraz Ingmara Bergmana. W ramach retrospektywy z okazji 100. rocznicy urodzin Nykvista zaprezentowane zostaną wybrane filmy z bogatego dorobku artystycznego tych zafascynowanych rolą światła twórców. 


Oprócz dzieł dobrze znanych, takich jak Fanny i Aleksander, część filmów kino Iluzjon zaprezentuje po raz pierwszy w Polsce. W programie znalazły się rzadkie filmy reżyserowane przez samego Nykvista oraz dokumenty przybliżające kulisy powstawania filmów Bergmana. Wydarzenie stanowi unikalną okazję do odkrycia niezwykłej filmografii twórców oraz przyjrzenia się roli operowania światłem w opowiadaniu o wewnętrznych przeżyciach bohaterów.

Dla mnie ważne są twórcze poszukiwania, opieram się przy tym bardziej na doświadczeniach i  odczuciach niż na pomiarach i światłomierzach. Technika to dla mnie grunt, na którym stoję, jest środkiem, nie zaś celem. Przede wszystkim zaś nie powinna stać się celem samym w sobie. Technika powinna być sługą, a nie panem kreatywności. Chodzi o to, by pokierować techniką, żeby rezultat końcowy stał się sztuką. To rzecz najtrudniejsza – i najciekawsza (Sven Nykvist, Kult światła, przeł. J.  Balbierz, Izabelin 2006, s. 200).

100 lat temu, 3 grudnia 1922 roku urodził się Sven Nykvist, jeden z najwybitniejszych operatorów filmowych w  historii kina. Nykvist, podobnie jak Gregg Toland, Vittorio Storaro czy Jerzy Wójcik,  wielokrotnie udowadniał, że dzięki sztuce operowania światłem można opowiadać w kinie nawet o  najbardziej subtelnych doznaniach wewnętrznych człowieka. Talent Nykvista został doceniony zarówno przez kolegów-filmowców, którzy silnie inspirowali się jego stylem operatorskim, jak i przez krytyków. Ochrzczony mianem „mistrza światła” artysta dwukrotnie dostał Oscara za najlepsze zdjęcia (za Szepty i krzyki i Fanny i Alexander), a ponadto został uhonorowany między innymi Cezarem za Czarny księżyc (1975) Louisa Malle’a i Nagrodą na MFF w Cannes za Ofiarowanie (1986) Andrieja Tarkowskiego.

Nykvist wywarł wyjątkowy wpływ na medium filmowe, rozwijając subtelne i oszczędne podejście do środków wizualnych, znane jako surowy „szkic ołówkiem”. Badał ekspresyjne właściwości światła, oddające duchową atmosferę opowieści. W swoim niezwykle płodnym dorobku artystycznym wykształcił przejmujący, poetycki język wizualny. Dzięki wyjątkowej wrażliwości na jakość światła potrafił za jego pomocą wytworzyć niepowtarzalny nastrój, często przybierający wymiar metafizyczny. Inspirował się sztuką, fotografią i  otoczeniem, z obserwacji którego wyniósł lekcję techniki oświetleniowej. Doskonale rozumiał surowość skandynawskiego pejzażu oraz kontrastowość północnego światła, z którego zmienności nieustannie czerpał.

Szwedzki operator pracował z gigantami X Muzy – Romanem Polańskim, Andriejem Tarkowskim, Louisem Mallem, Woodym Allenem czy Johnem Hustonem. Nie przypadkiem kinomani łączą jednak nazwisko Nykvista przede wszystkim z Ingmarem Bergmanem. Skandynawscy filmowcy współpracowali razem przy 21 dziełach –  od Wieczoru kuglarzy (1953) po telewizyjne Po próbie (1984), tworząc jeden z  najbardziej twórczych duetów w dziejach kina.

Nykvist ożywił filmy Bergmana, zastępując kontrastowe oświetlenie bardziej ascetycznymi środkami wizualnymi oraz częstszym użyciem zbliżeń. Za pomocą intensywnych studiów ludzkich twarzy, które później stały się rozpoznawalnym podpisem ich duetu, zgłębiał świat wewnętrzny postaci i oddawał ich głębszy, psychologiczny krajobraz. Bergmana i Nykvista łączyła twórcza więź, pasja do naturalnego światła, instynkt dotyczący efektów świetlnych, świadomość emocjonalnego oddziaływania oświetlenia oraz wspólny cel, który tworzeniu każdego filmu był ten sam: zachowanie prostoty. Światło stało dla nich przewodnikiem po duszy bohaterów. Oszczędne i surowe zdjęcia Nykvista otwierają przed nami wypełniony pauzami świat narracji Bergmana, stwarzając impuls do intelektualnej refleksji nad życiem filmowych bohaterów, ich wewnętrznymi konfliktami czy prozaicznością ich problemów w zetknięciu z nieuchronnością przemijania, przenosząc całość opowieści w wymiar uniwersalny.

Nie ulega wątpliwości, że to Ingmar Bergman nauczył mnie szacunku (respektu, wdzięczności) dla światła –  naturalnego, prawdziwego i żyjącego światła –  przyznawał Nykvist  w autobiografii pod tytułem Kult światła. Bergman nie osiągnąłby jednak tak wspaniałych rezultatów, gdyby nie operatorski talent Nykvista, który współpracując z autorem Persony (1966) zrewolucjonizował między innymi sposób pokazywania ludzkiej twarzy. To Ingmar rozbudził także moje zainteresowanie twarzą i jej znaczeniem, drobnymi zmianami jej rysów, oczyma. Prawda ukrywa się często w oczach aktora. Kiedy pokazuje się oczy, odkrywa się duszę. Pełna wyrazu twarz może sama w sobie stać się opowieścią. Jedno spojrzenie może powiedzieć więcej niż tysiąc słów (…) (Kult światła, s. 203) – pisał wybitny operator.

W swoich filmach, zwłaszcza tych zrobionych z Bergmanem – zauważał Stephen Holden w „New York Times” –  światło przyjmuje metafizyczny wymiar, który wykracza poza nastrój. Wydobywa i pogłębia uczucie udręki i  duchowego oddzielenia, które dręczy bohaterów Bergmana. Ale w scenach spokoju kręconych w plenerze, światło może także przywoływać przebłyski transcendencji.

Bergman wspominał współpracę z Nykvistem: Czasami opłakuję fakt, że nie robię już filmów. Jest to naturalne i  przemija. Przede wszystkim tęsknię za pracą ze Svenem Nykvistem, być może dlatego, że obaj jesteśmy całkowicie urzeczeni problemami światła, łagodnego, niebezpiecznego, marzycielskiego, żywego, martwego, czystego, mglistego, gorącego, gwałtownego, nagiego, nagłego, ciemnego, przypominającego wiosnę, opadającego, prostego, skośnego, zmysłowego, stonowanego, ograniczonego. (Ingmar Bergman, Laterna magica, przeł. Z. Łanowski, Czytelnik, Warszawa 1991)

Zaś Nykvist komentował w 1976 roku: Ingmar Bergman znaczył dla mnie więcej niż prawie ktokolwiek inny w  całym moim życiu ze względu na to, czego mnie nauczył. Zainteresował mnie tym, co uważam za najważniejszą rzecz w fotografii - używaniem światła do tworzenia nastroju.

Nykvist i Bergman współpracowali przy tak wybitnych filmach, jak Milczenie (1963), Goście wieczerzy Pańskiej (1966) i Szepty i krzyki (1972). Choć na przeglądzie w kinie Iluzjon nie zabraknie dzieł uznawanych za najciekawsze w ich twórczości (Twarzą w twarz z 1976 roku i Fanny i Alexander z 1982), to jednak skupimy się na dziełach mniej znanych i w większości niepokazywanych dotychczas w Polsce. Adaptacja utworu Wolfganga Amadeusza Mozarta Czarodziejski flet (1975) uchodzi za jedną z  najbardziej interesujących prób adaptacji opery na język filmowy. Z kolei zrealizowany w koprodukcji ze Stanami Zjednoczonymi Dotyk (1971), który początkowo został bardzo chłodno przyjęty przez krytykę, należy do niedocenianych i odkrywanych współcześnie na nowo dzieł reżysera. Na przeglądzie pokazane zostaną również dwa unikatowe dokumenty Bergmana, który bardzo rzadko kręcił filmy w  tym gatunku. Fårödokument 1969 (1970) to obraz przedstawiający wyspę Fårö, która w  pewnym momencie stała się dla reżysera prawdziwą oazą spokoju. Z kolei Dokument o Fanny i Alexander (1983) jest swego rodzaju making-ofem, pozwalającym zobaczyć, jak wyglądała praca obydwu artystów nad jednym z największych arcydzieł kina.

W Iluzjonie zaprezentujemy ponadto dwa filmy wyreżyserowane przez samego Nykvista – mało znane Pojedynczo (1978), zrealizowane wespół z Bergmanowskimi aktorami: Ingrid Thulin oraz Erlandem Josephsonem, a także znakomity dramat Wół (1991) oparty na historii, którą operator usłyszał w dzieciństwie. Przegląd zakończymy pokazem dokumentu Więcej niż Bergman (2013), przedstawiającym „pielgrzymkę” takich reżyserów jak Martin Scorsese, Francis Ford Coppola, Lars von Trier, Michael Haneke czy Woody Allen na Bergmanowską wyspę Fårö. Prelekcję przed filmem wygłosi prof. Tadeusza Szczepański największy znawca kina skandynawskiego w Polsce, autor monografii Zwierciadło Bergmana. 

Twarzą w twarz

15 grudnia | godz. 18:00

 reż. Ingmar Bergman, scen. Ingmar Bergman, zdj. Sven Nykvist, Szwecja, Włochy, 1976, 134 min

Jedna z najciekawszych Bergmanowskich psychodram koncentruje się na postaci odnoszącej sukcesy doktor psychiatrii, która powraca do swego domu rodzinnego, gdzie – osaczona przez wspomnienia z  przeszłości – stopniowo popada w załamanie nerwowe. Niezwykłe, o wielkiej intensywności kreacje Liv Ullmann i Erlanda Josephsonna i wizyjność niczym z sennego koszmaru na długo pozostają w  pamięci widzów.

Początkowo uznany za porażkę film z czasem zaczął być coraz bardziej doceniany. Co w takich filmach jak Twarz było zbyt wyrafinowane, tu jest poruszająco bezpośrednie, co Persona, podobnie wiele przekazująca przez obraz twarzy, gubiła w chłodzie formy, tu jest boleśnie czułe – pisał o dziele Adam Garbicz (Kino, wehikuł magiczny. Podróż trzecia, s. 158). Dramat Bergmana wiele zawdzięcza zdjęciom Svena Nykvista, który właśnie w tym dziele stworzył jedne z najwspanialszych portretów ludzkiej twarzy w kinie. Warto wspomnieć, że obraz z 1976 roku w dalszym ciągu pozostaje inspirujący – przykładowo, w 2021 roku Twarzą w twarz zostało wystawione w Teatrze Powszechnym (spektakl wyreżyserowała Maja Kleczewska).




Dokument o Fårö 1969 


15 grudnia | godz. 21:00

reż. Ingmar Bergman, zdj. Sven Nykvist, Szwecja, 1970, 58 min | napisy polskie, angielskie (English friendly)

Jeden z nielicznych filmów dokumentalnych zrealizowanych przez Ingmara Bergmana. Szwedzki twórca opowiada w nim o niewielkiej wyspie Fårö, którą odkrył poszukując lokacji do filmu Jak w zwierciadle. Reżyser od początku lat 60. systematycznie przyjeżdżał na wyspę, a w 2003 zamieszkał na niej na stałe. Zrealizowany w 1969 roku dokument nie opowiada jednak o Bergmanie, ale o samej Fårö i jej mieszkańcach. Bergman przedstawia problemy Szwedów zamieszkujących surowe miejsce, które pozbawione jest udogodnień i atrakcji dostępnych na kontynencie.

Film został nakręcony przez Svena Nykvista na taśmie 16 mm. 10 lat po realizacji tego fascynującego dokumentu, będącego niepowtarzalnym zapisem świadomości ludzi skazanych na życie w trudnych warunkach, z dala od wielkich miast, reżyser zdecydował się na swego rodzaju sequel. W Dokumencie o Fårö 1979 Bergman powrócił do ludzi występujących we wcześniejszym o dekadzie dziele, by sprawdzić, jak potoczyło się ich życie. O ile jednak ten drugi dokument był kilkakrotnie pokazywany w  polskiej telewizji, o tyle Dokument o Fårö 1969 pozostaje w Polsce obrazem praktycznie nieznanym. To jedyna okazja, aby zobaczyć, jak Bergman i Nykvist sprawdzili się jako dokumentaliści.


Pojedynczo


16 grudnia | godz. 18:00

reż. Sven Nykvist, Ingrid Thulin, Szwecja, 1978, 87 min


Bardzo mało znany film zrealizowany przez najbliższych współpracowników Ingmara Bergmana – Svena Nykvista, Ingrid Thulin i Erlanda Josephsona. Sytuacja wyjściowa jest klasycznie Bergmanowska. Wyemancypowana, dojrzała kobieta – malarka, która odczuwa coraz większy ciężar życiowej pustki, braku spontanicznych i autentycznych emocji, staje wobec bariery samotności i obcości. Próbuje nawiązać bliższe więzi ze swym towarzyszem dziecięcych zabaw – starym kawalerem i dziwakiem zajętym wyłącznie swymi książkami. Wspólna wyprawa do Kopenhagi wiele zmieni w życiu obojga.

Realizatorzy dyskretnie nawiązując do kina Bergmana pokusili się o ujęcie dramatycznych dylematów wyobcowania współczesnego człowieka w tonacji mniej poważnej, a nawet miejscami humorystycznej. W efekcie powstały inteligentnie skonstruowane wariacje na tematy bergmanowskie.


Wół

16 grudnia | godz. 20:30

reż. Sven Nykvist, Szwecja, Norwegia, Dania, 1991, 92 min

Najważniejszy film wyreżyserowany przez Svena Nykvista. Rozgrywający się w drugiej połowie XIX wieku Wół zainspirowany został autentycznymi wydarzeniami. Podczas okresu wielkiego głodu szwedzki chłop Helge Roos, aby nakarmić rodzinę, zabija wołu, który należy do bogatego hodowcy bydła. Mieszkańcy wioski są wstrząśnięci zabójstwem i zaczynają szukać winnego…

Zasłyszana w dzieciństwie historia o zabiciu wołu towarzyszyła Nykvistowi przez całe życie. Wreszcie na początku lat 90. twórca przeniósł opowieść na ekran. W różnych kontekstach popularne stało się określenie dreamteam – pisał Nykvist w Kulcie światła – uważam, że taka ekipa przytrafiła mi się w  czasie realizacji Wołu. Byli tam technicy i aktorzy, z którymi współpracowałem od trzydziestu lat. Choć film pomimo nominacji do Oscara za najlepszy film nieanglojęzyczny, nie odniósł dużego sukcesu, to jednak wydaje się dziełem niedocenionym i czekającym na ponowne odkrycie. Krytycy chwalili wspaniałe kreacje aktorów tej miary co Stellan Skarsgård, Max von Sydow i Liv Ullmann, a także wskazywali na inspiracje kinem Ingmara Bergmana.


Dotyk

17 grudnia | godz, 16:00

reż. Ingmar Bergman, Szwecja, USA, 1971, 112 min

Jeden z najmniej znanych filmów Ingmara Bergmana. Opowieść o Szwedce – przykładnej żonie i matce – która nawiązuje romans z archeologiem pracującym nieopodal jej domu. Relacja okazuje się bardzo trudna między innymi z powodu traumatycznej przeszłości mężczyzny. W Dotyku Bergman ukazuje pełne uczuciowego zamętu i miłosnej udręki spotkania Karin i Davida na tle średniowiecznych murów, archeologicznych wykopalisk, sakralnych ruin i runicznych napisów, które wobec ulotności ludzkich pragnień, dążeń i pasji składają się na kamienną scenerię niewzruszonego majestatu wiecznego trwania – pisał o filmie Tadeusz Szczepański (T. Szczepański, Zwierciadło Bergmana, s. 324)

Nakręcony na Gotlandii Dotyk był pierwszym anglojęzycznym filmem Ingmara Bergmana, zrealizowanym w koprodukcji szwedzko-amerykańskiej. Do głównej roli męskiej rozważano gwiazdy tej miary, co Paul Newman i Robert Redford. Dotyk poniósł jednak komercyjną klęskę i spotkał się z  mieszanym przyjęciem krytyków. Po latach filmoznawcy zaczęli jednak weryfikować wcześniejsze opinie. Dotyk jest dziełem bardzo rzadkim i bardzo pięknym – pisał amerykański krytyk Richard Brody w 2011 roku. Dużą zaletą dzieła Bergmana są zdjęcia Svena Nykvista, który nakręcił film w systemie Eastmancolor.


Fanny i Aleksander

17 grudnia | godz. 18:30

 reż. Ingmar Bergman, Francja, Szwecja, RFN, 1982, 188 min

Jedno z największych arcydzieł w historii kina. Zapowiadany przez Bergmana jako ostatni film, Fanny i Aleksander przynosi swego rodzaju podsumowanie wątków pojawiających się we wcześniejszych obrazach reżysera. W warstwie fabularnej jest to opis życia rodzinnego w domu surowego i  purytańskiego pastora na początku XX wieku. W warstwie głębszej ukazany jest metafizyczny konflikt dobra i zła, próby poszukiwania Boga, a co za tym idzie - sensu życia. To również pogłębiona refleksja na temat roli sztuki w życiu człowieka, jej magicznej i oczyszczającej zarazem siły.

Zainspirowane wspomnieniami Bergmana z dzieciństwa Fanny i Alexander traktowane bywa niekiedy jako summa twórczości szwedzkiego reżysera. To film nie tylko mistrzowski narracyjnie i fenomenalnie zagrany, ale też olśniewający wizualnie. Sukces artystyczny jest w dużej mierze zasługą Svena Nykvista. Patrząc na Fanny i Alexander, zadziwiać nas musi bogactwo barw, struktur, detali. Nykvist podniósł rzemiosło do rangi sztuki przez głębokie i subtelne zrozumienie tego, jak niewielkie zmiany odcieni mogą oddziaływać na cały film – pisał Bruce A. Block w recenzji cytowanej przez samego Nykvista (cyt. za: Kult światła, s. 176). Film otrzymał Oscary za najlepszy film nieanglojęzyczny, zdjęcia, scenografię i kostiumy.


Dokument o „Fanny i Aleksander”

18 grudnia | godz. 17:00

 reż. Ingmar Bergman, Szwecja, 1986, 110 min

Unikatowy dokument, będący rodzajem making-ofu z planu Fanny i Alexander. Film daje niepowtarzalną okazję zobaczenia Ingmara Bergmana i Svena Nykvista przy pracy. Jak słynny reżyser odnosił się do aktorów? Jak komunikował się z operatorem? Jak pracował Sven Nykvist? Dokument o  „Fanny i Alexander” to lektura obowiązkowa dla wszystkich fanów obydwu twórców.

Będąc jednocześnie autoportretem i surowym elementarzem sztuki reżyserowania, Dokument o „Fanny i Alexander” daleko wykracza poza wąski zakres [making ofu – przyp. red.], przekształcając i rozwijając kluczowe zagadnienia tematyczne obecne w Fanny i Alexandrze: splecionej ontologii teatru i życia (a także, co nieuniknione, teatru i filmu), (…) osobistych rozrachunków ze śmiertelnością, wytrwałości w  obliczu psychicznego i fizycznego niepokoju, niewytłumaczalnej erupcji niesamowitego w codziennej egzystencji – pisał Paul Arthur w eseju opublikowanym na stronie Criterionu.


Czarodziejski flet


18 grudnia | godz. 19:30

 reż. Ingmar Bergman, Szwecja, 1975, 135 min

Adaptacja słynnej opery Wolfganga Amadeusza Mozarta. Opowieść o księciu Tamino, który wraz ze swym pomocnikiem Papageno, wyrusza w podróż, by uratować Paminę z rąk Sarastra. Obraz Bergmana uchodzi powszechnie za jedną z najbardziej udanych prób przeniesienia opery na ekran. Reżyser, który w wieku 12 lat zobaczył Czarodziejski flet w Operze Królewskiej w Sztokholmie, od zawsze pragnął stworzyć własną inscenizację Mozarta. Film powstawał z myślą o telewizji, jednak w 1975 roku trafił także do dystrybucji kinowej.

Teraz mieliśmy sfilmować osiemnastowieczną operę – pisał Nykvist w autobiografii. – Najbardziej figlarną operę Mozarta, z fantastycznymi stworzeniami i postaciami mitologicznymi. Dlatego Ingmar chciał, żebyśmy i my zaczęli fantazjować i bawić się kolorami. Pracować światłem barwnym i różnymi filtrami, prawie dokładne przeciwieństwo wszystkiego, co robiliśmy wcześniej. Było to i dla nas nowe wyzwanie, ale Ingmara bawiło komponowanie światła. Zmiany barw miały następować w takt skomponowanej wcześniej muzyki (Kult światła, s. 98-99). Efekt okazał się znakomity – film wzbudził zachwyty krytyków i został nagrodzony nagrodą BAFTA za najlepszy zagraniczny program telewizyjny, a także nominacją do Złotego Globu za najlepszy film zagraniczny.




Więcej niż Bergman


19 grudnia | godz. 19:00

reż. Jane Magnusson, Hynek Pallas, Szwecja, 2013, 107 min

Grupa filmowców udaje się na kinofilską pielgrzymkę na Fårö, położoną na Morzu Bałtyckim wyspę, gdzie stoi dawny dom reżysera Siódmej pieczęci, obecnie pełniący funkcję muzeum. Na temat szwedzkiego mistrza, jego spuścizny i sztuki filmowej wypowiadają się artyści, którzy przyjmują pozycję gorliwych wyznawców lub próbują wcielać się w rolę obrazoburców. Szczere, zabawne i dosadne wywiady z takimi twórcami jak Lars Von Trier, Martin Scorsese, Woody Allen, Isabella Rossellini i Michael Haneke przeplatane są z nigdy wcześniej niepokazywanymi materiałami zza kulis wielu filmów szwedzkiego mistrza. Film powstał w oparciu o wcześniejszą o rok telewizyjną serię Bergmans video.

Prelekcję przed filmem wygłosi prof. Tadeusz Szczepański – historyk filmu, tłumacz, wykładowca akademicki. Autor książek Eisenstein. U źródeł twórczości (1986) i Zwierciadło Ingmara Bergmana (1997, 2002, 2007), redaktor (lub współredaktor) takich pozycji jak Eisenstein – artysta i myśliciel (1982), Cudowny Kinemo. Antologia rosyjskiej myśli filmowej (2002), Od Ibsena do Aho: filmowe adaptacje literatury skandynawskiej (2015). Znawca kina skandynawskiego, w szczególności twórczości Ingmara Bergmana. Napisana przez niego monografia Zwierciadło Bergmana, uhonorowana Nagrodą im. Bolesława Michałka za najlepszą filmową książkę roku 1999, jest najpełniejszym jak dotychczas polskim opracowaniem twórczości szwedzkiego twórcy. Tłumaczył ponadto teksty Bergmana, między innymi książkę Obrazy oraz zbiór utworów dramatycznych Przedstawienia.  

informacja prasowa

wtorek, 10 maja 2022

Piramida kinematografii, czyli „Faraon”. Zaćmienie słońca w Iluzjonie

Filmoteka Narodowa – Instytut Audiowizualny zaprasza w dniach 21-22 maja 2022 roku na wyjątkowe wydarzenie filmowe „Faraon”. Zaćmienie słońca. Jest to drugie wydarzenie z cyklu W drodze po Oscara, w którym przedstawimy dziesięć polskich filmów, walczących przed laty o najbardziej prestiżową nagrodę filmową na świecie w kategorii Najlepszy Film Nieanglojęzyczny. Panel filmoznawców, spotkanie z Jerzym Zelnikiem, wystawa i koncert zespołu Bastarda wzbogacą program wydarzenia, umożliwiając spojrzenie na film w szerszej – współczesnej perspektywie.


Program wydarzenia

Faraon zyskał uznanie nie tylko w Polsce, lecz także na świecie – zdobył Złotą Kaczkę za najlepszy film roku oraz nominację do Oscara za Najlepszy Film Nieanglojęzyczny. Krytycy skupiali się przede wszystkim na ukazanych przez reżysera technikach rządzenia. Czy jednak opowieść o  konflikcie między młodym, idealistycznym Ramzesem a chłodnym, racjonalnym kapłanem Herhortem, jest tylko dramatem władzy? Warto ponad pół wieku po premierze bliżej przyjrzeć się temu arcydziełu, które skłaniać może do rozmaitych interpretacji.

PROGRAM:

21 MAJA (SOBOTA)

12:00 – 15:00 warsztaty dla dzieci W poszukiwaniu złotego skarabeusza

Warsztaty plastyczne dla dzieci w wieku 5-10 lat

Prowadząca: Klaudia Rutkowska

Makijaż egipski: Aleksandra Plewako-Szczerbińska


13:00 – 15:00 pokaz filmów dokumentalnych wokół Faraona i panel filmoznawców, Sala Mała Czarna

Goście: prof. Krzysztof Kornacki, dr Jacek Pająk oraz prof. Piotr Sitarski

Prowadzący: dr Robert Birkholc


15:30 – otwarcie wystawy Wokół Faraona


22 MAJA (NIEDZIELA)

12.00 – projekcja filmu Faraon, Sala Stolica

14:30 – spotkanie z aktorem Jerzym Zelnikiem oraz z  filmoznawcą i miłośnikiem Faraona Andrzejem Bukowieckim oraz Katarzyną Gliwą, kierowniczką Muzeum Barbary i  Stanisława Ptaków (Dział Teatralno-Filmowy Muzeum Katowic), Sala Stolica

19.30 – koncert zespołu Bastarda, Sala Stolica


23.05 godz. 20.00 – 25.05 godz. 20.00

Film Faraon oraz nagranie ze spotkania dostępne bezpłatnie na platformie Ninateka.pl

Pokaz filmu Faraon, reż. Jerzy Kawalerowicz, Polska, 1966, 150 min

22 maja, godz. 12:00, kino Iluzjon

Kadr z filmu Faraon, Fot. WFDIF

Egipt epoki Ramesydów. Nowy faraon Ramzes XIII chce reformować państwo i budować jego potęgę kosztem kapłanów, którzy – na czele z potężnym Herhorem – za rządów poprzedniego władcy zyskali ogromne wpływy. Młodość – idealistyczna i niecierpliwa – w konfrontacji ze sceptyczną i mądrą dojrzałością przeciwnika, posiadającego bogactwa i stanowiącą silną broń wiedzę, skazana jest jednak na nieuchronną klęskę.

Piramida kinematografii, superfilm uszlachetniony, anty-Kleopatra – donosiła polska prasa po premierze Faraona w 1966 roku. Już na długo przed wejściem filmu na ekrany dziennikarze kreowali atmosferę sensacji i szumnie zapowiadali dzieło Jerzego Kawalerowicza. Relacjonowano szczegóły wielkiej produkcji, kręconej między innymi na pustyni Kyzył-Kum pod Bucharą w Uzbekistanie oraz w Egipcie i ekscytowano się liczbą statystów, w roli których wystąpili…żołnierze armii radzieckiej. Film zachowa znamiona wielkiego spektaklu, będą sceny batalistyczne, wyścigi kwadryg, wielotysięczna armia statystów, którą wypełnię ekran, ale widowiskowość tych scen będzie jedynie służyła przedstawieniu jakiegoś innego świata – zaznaczał jednak sam Kawalerowicz przed realizacją.

Choć Faraon był ogromnym przedsięwzięciem produkcyjnym, zrealizowanym przy ogromnym wysiłku wszystkich członków ekipy, to jednak dla wielu okazał się dużym zaskoczeniem. Adaptacja słynnej powieści Bolesława Prusa nie miała w sobie bowiem nic z wystawnych, komercyjnych superwidowisk w stylu Ben Hura czy Kleopatry. Zamiast mnożyć gatunkowe atrakcje i epatować widzów wizualnymi bodźcami, reżyser postawił bowiem na ascetyzm i  redukcję. W efekcie powstał jeden z najbardziej oryginalnych filmów kostiumowych w  historii światowego kina.

Idei redukcji podporządkowana została zarówno znakomita scenografia Jerzego Skrzepińskiego, jak i fenomenalne zdjęcia Jerzego Wójcika, Wiesława Zdorta i Witolda Sobocińskiego. Wielobarwna, jaskrawa, kiczowata stylistyka hollywoodzkich „supergigantów” została zastąpiona w Faraonie paletą barw opartą na ugrach, bieli, czerni i złocie, kreującą specyficzny efekt patyny.

Jerzy Zelnik w filmie Faraon, Fot. WFDIF

Spotkanie z aktorem Jerzym Zelnikiem, z  filmoznawcą i miłośnikiem Faraona Andrzejem Bukowieckim oraz Katarzyną Gliwą, kierowniczką Muzeum Barbary i  Stanisława Ptaków

22 maja, godz. 14:30, kino Iluzjon

Jerzy Zelnik – aktor filmowy, teatralny i telewizyjny, kojarzony przede wszystkim z podwójną rolą w Faraonie Jerzego Kawalerowicza, którą zagrał jeszcze jako student warszawskiej PWST. W latach 60. był aktorem Starego Teatru w Krakowie, potem warszawskiego Teatru Powszechnego za dyrekcji Zygmunta Hűbnera i po jego śmierci. Zagrał w pięciu filmach Andrzeja Wajdy: Przekładańcu (1968) wg utworów Stanisława Lema jako doktor Burton, Krajobrazie po bitwie (1970) wg Tadeusza Borowskiego jako amerykański komendant, Piłacie i innych (1971) wg Mistrza i Małgorzaty Bułhakowa w roli Judy z Kiriatu, w adaptacji powieści Ziemia obiecana Władysława Reymonta (1975) jako Stein, pracownik kantoru oraz w Smudze cienia (1976). Wcielił się też w Łukasza Niepołomskiego w ekranizacji powieści Dzieje grzechu Stefana Żeromskiego w reż. Waleriana Borowczyka (1975). Telewizyjnej widowni znany był jako szlachetny prawnik Franciszek Murek w serialu Doktor Murek (1979) wg powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza czy Zygmunt August w serialu Królowa Bona (1980) i ekranizacji Epitafium dla Barbary Radziwiłłówny (1982) z Anną Dymną (serial i film w reż. Janusza Majewskiego). Znakomity był jako Razumow w Spiskowcach wg Conrada w teatralnym spektaklu Zygmunta Hűbnera (1979) i jako hrabia Henryk z Nie-Boskiej komedii Zygmunta Krasińskiego w telewizyjnym spektaklu tego reżysera (1982).

Andrzej Bukowiecki – absolwent filmoznawstwa UŁ i Studium Wiedzy o Filmie w Szkole Filmowej w Łodzi. W l. 1984–2011 pracownik, a w l. 2011-20 – dyrektor Domu Sztuki SMB „Jary” na Ursynowie. W placówce tej przez 36 lat upowszechniał kulturę filmową. Wykładał m.in. na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie i Akademii Polskiego Filmu. Współautor (z dr Rafałem Marszałkiem) albumu 100 lat polskiego filmu. 1908–2008 (2008). Autor m.in. monografii Kazimierza Prószyńskiego w wyd. Sto lat polskiego filmu. Część pierwsza: Początki (2008) oraz tekstu w pracy zbiorowej Jerzy Płażewski pod red. Barbary Gizy i Piotra Zwierzchowskiego (2021). Laureat Nagrody ZAIKS-u im. Krzysztofa Teodora Toeplitza za osiągnięcia w publicystyce filmowej (2020).

Katarzyna Gliwa –  magister teatrologii UJ, pracuje w Muzeum Historii Katowic, od 2010 roku kierownik Działu Teatralno-Filmowego z ekspozycją stałą „Muzeum Barbary i Stanisława Ptaków”. W zbiorach znajdują się pamiątki oraz dokumentacja życia artystycznego i prywatnego Barbary Ptak. Można tam oglądać fotografie, kostiumy sceniczne (m.in. dwie zbroje zaprojektowane do musicalu Człowiek z La Manchy, w którym wystąpił mąż Barbary, Stanisław Ptak), plakaty, nagrody, wyróżnienia oraz wiele innych ciekawostek zgromadzonych przez lata przez tę parę artystów.

Pokaz filmów dokumentalnych wokół Faraona

21 maja, godz. 13:00, kino Iluzjon

Fot. WFDIF
150 dni Faraona, reż. Grzegorz Lasota, 1966, 20 min

Film został zrealizowany dla Telewizji Polskiej podczas kręcenia dzieła Kawalerowicza i jest rodzajem making-offu.

Buchara-Faraon, reż. Ryszard Ronczewski, 2005

Wyreżyserowany przez Ryszarda Ronczewskiego – aktora grającego w adaptacji powieści Bolesława Prusa Eunanę – powstał po latach od premiery Faraona, jednak składa się głównie z fotografii zrealizowanych na planie filmu, którym towarzyszy komentarz twórców. Warto dodać, że dokument Ronczewskiego jest obrazem unikatowym, bardzo rzadko pokazywanym publicznie. 

Oskarowe kostiumy Barbary Ptak, reż. Krzysztof Korwin-Piotrowski, 2011, 48 min

Barwny, dynamiczny, pełen cennych wypowiedzi ludzi kina i teatru film o jednej z najciekawszych postaci świata polskiej kultury.

Panel filmoznawców „Piramida kinematografii“? Wokół „Faraona”

21 maja, godz. 13:00, kino Iluzjon

Fot. WFDIF
Uczestnicy debaty filmoznawczej „Piramida kinematografii“? Wokół „Faraona” pochylą się nad niezwykłą formą dzieła Kawalerowicza, postarają się odpowiedzieć na pytanie o wyjątkowość filmu na tle polskiej i światowej kinematografii, a także naświetlą rozmaite konteksty związane z jego powstaniem oraz recepcją. W spotkaniu udział wezmą dr hab. Krzysztof Kornacki (prof. UG), dr hab. Piotr Sitarski (prof. UŁ), dr Jacek Pająk oraz dr Robert Birkholc, który poprowadzi rozmowę. 

Krzysztof Kornacki – dr hab., prof. UG, filmoznawca specjalizujący się w historii kina polskiego. Autor monografii Kino polskie wobec katolicyzmu 1945 – 1970  (2004) oraz Popiół i diament Andrzeja Wajdy (2011). Współredaktor m.in. książek Sacrum w kinie: poszukiwanie i  degradowanie oraz Sacrum w kinie: dekadę później: szkice, eseje, rozprawy.

Piotr Sitarski – dr hab., prof. UŁ, filmoznawca zajmujący się kinem oraz nowymi mediami. Autor książek Rozmowa z cyfrowym cieniem. Model komunikacyjny rzeczywistości wirtualnej (2002) oraz Sens stylu: o twórczości filmowej Ridleya Scotta (2010). Współredaktor m.in. książek Filmowy świat Andrzeja Wajdy i Kamera - światło – montaż.

Jacek Pająk – dr, wykładowca w Warszawskiej Szkole Filmowej i reżyser dźwięku. Autor książki Dźwięk w filmie. Między sztuką a rzemiosłem (2018) oraz rozpraw m.in. w monografiach Antropologia postaci w dziele filmowym (2015) i Faraon. Poetyka filmu (2016) (pod red. S.  Kuśmierczyka). Przeprowadzał wywiady do książki Faraon. Rozmowy o filmie (2017) (red. S. Kuśmierczyk).

Robert Birkholc – dr, komparatysta zajmujący się relacjami literatury i filmu. Autor książki Podwójna perspektywa. O subiektywizacji zapośredniczonej w filmie (2019) oraz rozpraw m.in. w monografiach Antropologia postaci w dziele filmowym (2015) i Faraon. Poetyka filmu (2016) (pod red. S. Kuśmierczyka). Przeprowadzał wywiady do książki Faraon. Rozmowy o filmie (2017) (red. S. Kuśmierczyk).

Wystawa Wokół Faraona

Otwarcie wystawy 21 maja, godz. 15:30 

Fot. WFDIF

Na ekspozycję złożą się nagrania spotkań z osobami, które z różnych względów nie zagoszczą w głównym niedzielnym panelu. Obejrzymy rozmowy filmoznawcy  Andrzeja Bukowieckiego: ze znakomitym operatorem i reżyserem Łukaszem Guttem porozmawiają o  zmianach w sztuce operatorskiej od czasów Faraona i o tym czy film się zestarzał, z Anną Adamek –  siostrą nieżyjącej już charakteryzatorki filmu Faraon Teresy Tomaszewskiej – o jej współpracy przy tym projekcie i o tym jak charakteryzatornia zmienia się w gabinet terapeutyczny. Scenarzysta i reżyser Krzysztof Korwin-Piotrowski, autor filmu Oskarowe kostiumy Barbary Ptak, opowie swoim spotkaniu z tą wspaniałą kostiumografką. Igor Strojewski, zaprzyjaźniony z rodziną Bolesława Prusa przedstawi nam potomkinię pisarza. A egiptolog, profesor Andrzej Niwiński, znakomicie przedstawi analizę kilku scen z książki i filmu poddając je weryfikacji z punktu widzenia realiów tamtych czasów.

Na wystawie pokażemy jedyny zachowany fragment kostiumu z filmu – nakrycie głowy Faraona z ostatnich scen, w tym ze sceny śmierci. Obejrzeć będzie można nagranie makijażu egipskiego, wykonanego techniką z tamtych czasów, któremu towarzyszy opowieść o kolorach i naturalnych barwnikach.

Wystawę otworzy  Grzegorz Dziemidowicz były ambasador RP w Egipcie.

Koncert zespołu BASTARDA

22 maja, godz. 19:30, kino Iluzjon

Fot. materiały promocyjne zespołu
Zespół BASTARDA zagra koncert specjalny pod tytułem Faraon!  Muzyka tria oscylować będzie wokół tematów i motywów z filmu oraz oryginalnej ścieżki dźwiękowej Adama Walacińskiego. Odwołując się zarówno do treści jak i narracji dramatycznej dzieła, a także do wspaniałych kompozycji filmowych – BASTARDA stworzy nową, unikatową opowieść i z pewnością zabierzePaństwa w niezwykłą podróż.

BASTARDA to zespół powołany do życia przez Pawła Szamburskiego (klarnet), Tomasza Pokrzywińskiego (wiolonczela) oraz Michała Górczyńskiego (klarnet kontrabasowy). Grupa wydawniczo i środowiskowo związana z wytwórnią Lado ABC, jest również partnerem międzynarodowego projektu badawczego HERA Sound Memories. The Musical Past in Late - Medieval and Early Modern Europe. Artyści podejmują odważną próbę reinterpretacji muzyki dawnej oraz stworzenia na jej podstawie autorskiego języka dźwiękowego. Kilkusetletnie śpiewy chorałowe, motety, litanie rozbijają niejednokrotnie się na małe odcinki, stale zmieniający się kontrapunkt wczesnej polifonii imploduje w minimalizm. Muzycy improwizując wokół archaicznych melodii, komponując i aranżując na ich podstawie zupełnie nowe utwory - budują pomost łączący odległe w czasie muzyczne światy, docierają do ich uniwersalnego, duchowego wymiaru. Muzyka Bastardy to współczesna, oryginalna i bardzo osobista wypowiedź wsparta na bogatych tradycjach muzycznych

Zespół wystąpi w składzie:

Paweł Szamburski – klarnet
Tomasz Pokrzywiński - wiolonczela,
Michał Górczyński - klarnet kontrabasowy

Faraon – pokaz filmu na Ninatece!

23.05 godz. 20.00 – 25.05 godz. 20.00


W ramach wydarzenia "Faraon. Zaćmienie słońca", organizowanego przez Filmotekę Narodową – Instytut Audiowizualny i Kino Iluzjon zapraszamy na pokaz filmu Jerzego Kawalerowicza Faraon na Ninatece!

Oprócz filmu na Ninatece pojawi się również nagranie ze spotkania z aktorem Jerzym Zelnikiem oraz z filmoznawcą i miłośnikiem Faraona Andrzejem Bukowieckim oraz Katarzyną Gliwą, kierowniczką Muzeum Barbary i Stanisława Ptaków, które odbędzie się 22 maja w Kinie Iluzjon.

informacja prasowa

Mozart – "Requiem" w Narodowym Forum Muzyki /zapowiedź/

6 listopada o 19.00 w Narodowym Forum Muzyki angielski dyrygent Jonathan Nott, uznawany za wybitnego interpretatora muzyki współczesnej, pod...

Popularne posty