Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Get, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Get, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 grudnia 2017

Mirosław Ratajczak: "Get Eugeniusza Stankiewicza" /recenzja, relacja ze spotkania/

W Wydawnictwie Warstwy ukazał się obszernie ilustrowany album będący pierwszą próbą opisania fenomenu artysty. Jego autorem jest Mirosław Ratajczak - krytyk sztuki, przyjaciel i znawca twórczości Geta. Publikacja zawiera ponadto reprezentacyjny zbiór prac - od juweniliów po ostatnie dokonania.
 
Mirosław Ratajczak, Get Eugeniusza Stankiewicza


Sztukmistrz z Wrocławia 


Autoportret w czapeczce maskującej, 1989, miedzioryt kolorowany_skan

Kim był? Danuta Wróblewska w posłowiu do katalogu wystawy "miedzioryt Towarzyski" z 2003 roku tak oto opisała tego niezwykle we Wrocławiu popularnego artystę:

Get Stankiewicz to specjał tamtych stron, to sztukmistrz w tym rozumieniu słowa, jak to ujmował Norwid. Prócz umiejętności i daru ręki ma zapamiętanie w pracy i iskrę szaleństwa skromnie nazywaną fantazją. Jest prawdziwym, skocznym ułanem metalu. (...) prześmiewca z siebie i ironista wobec rzeczy i ludzi, odkrywa widzowi groteskę obrazu jak smaczne ciasteczko. (...) Słowem Get  - celebrant warsztatu, człowiek zasad i rygoru, umie strzelić do nas okiem i robi to przednio.

"Get Eugeniusza Stankiewicza"


W promocji książki, która odbyła się 18 czerwca w Kinie Helios Nowe Horyzonty, uczestniczyli m.in. autor publikacji, brat Geta - Janusz Stankiewicz, przyjaciel - Jan Jaromir Aleksiun oraz wieloletnia współpracowniczka - Barbara Idzikowska. Spotkanie poprowadził redaktor naczelny Wydawnictwa - Jarosław Borowiec.
 
Barbara Idzikowska, Mirosław Ratajczak, Jan Aleksiun, Janusz Stankiewicz
fot. B. Lekarczyk-Cisek

Starannie wydany i bogato ilustrowany album ma układ chronologiczny. Rozpoczyna go tekst dotyczący wystawy z 1976 roku w Muzeum Plakatu w Wilanowie. Oprócz Eugeniusza Stankiewicza uczestniczyli w niej także Jan Jaromir Aleksiun, Jerzy Czerniawski oraz Jan Sawka. Pod  nazwą "Czterech w Wilanowie" wydarzenie to przejdzie później do historii sztuki. Wszyscy zrobili indywidualne kariery, ale przyjaźń przetrwała do 2011 roku - do śmierci Geta. Końcowy esej, zatytułowany "Czarna skrzynka", dotyczy ostatniego okresu twórczości artysty, kiedy to - wespół z Barbarą Idzikowską - zajął się kolejną odsłoną "lenistwa przez pracę": szkłem artystycznym. Powstały wówczas wielce oryginalne rysunki na szkle, witraże, prace eksperymentalne. Pomiędzy  esejami znajdziemy także opowieść o artyście niezwykle oryginalnym, którego nie da się zamknąć w żadnym schemacie, choć sam o sobie mówił:

Mnie można wytłumaczyć tylko w kontekście rzeczy, które się działy. Umrę wraz z kontekstem. Nie wszedłem we własny świat artystyczny, nie zajmuję się sobą, moje obrazki są pastiszem, wtórnością. Nie jestem uniwersalny jak malarze kwiatów.

Album Mirosława Ratajczaka uchyla trochę drzwi prowadzące do świata, któremu na imię Get. I jest to świat z pewnością fascynujący. 

Mirosław Ratajczak: opowieść o człowieku z pasją 

 
Od Becketta do czarnych skrzynek, montaż okolicznościowy, wystawa Metamorfozy 2,
1964/2010, techniki różne

Sam autor publikacji określa ją mianem krytycznego eseju i pragnąłby - jak zastrzega we wstępie - zrezygnować ze słów "artysta" i "sztuka", koresponduje to bowiem z niechęcią Geta do jednoznacznego definiowania zjawisk artystycznych. Dla niego najistotniejsze było prowokowanie reakcji estetycznych i intelektualnych u widzów, by wytrącić ich ze stereotypów i klisz. 

To jest opowieść o człowieku i jego pracy, której nieodłącznym elementem była pasja, a pierwszorzędną cechą - szeroko pojęta niezależność - czytamy w posłowiu. Swoje zadanie pojmowałem jako próbę przywołania tego wszystkiego, co bezpośrednio wpływało na twórczość Eugeniusza Geta - Stankiewicza i formowało ją; chciałem przywołać konteksty dziś już umykające nam z pola widzenia, z pamięci. 
Sprawiał wrażenie, jakby urodził się od razu Getem - powiedział podczas spotkania Mirosław Ratajczak. Aby zrozumieć, dlaczego był tak inny, należy znać konteksty jego twórczości. Był otwarty wobec ludzi i rzeczywistości, ostro obserwujący i reagujący na swój sposób. Wszystkie jego prace zawierają bardzo osobiste spojrzenie na świat, ale nigdy nie mówi o sobie. 
 
Wystawa w Muzeum Plakatu/skan


In memoriam

Jan Jaromir Aleksiun: Zaskakiwał pomysłami


Mówią o mnie, że byłem przyjacielem Geta. To była przyjaźń bardzo szczególna - opowiadał podczas spotkania prof. Jan Aleksiun.
Get nie był wylewnym człowiekiem. Zawsze mnie zaskakiwał swoimi pomysłami, bo były i ciekawe, i dające do myślenia. Robił rzeczy, które nie każdy odważyłby się robić, np. miedzioryty. Wspólnie odbyliśmy kilka zabawnych podróży. Najdłuższa z nich była do Bretonii przez Paryż, gdzie musieliśmy załatwiać niemiecką wizę. Zaniosłem nasze dokumenty do konsulatu i okazało się, że otrzymamy je dopiero po jakimś czasie, wraz z wizą. Kiedy wróciłem do Geta, ten bardzo się oburzył, że mamy jechać do Bretonii bez paszportów i pobiegł do konsulatu. Wrócił z niczym, a w dodatku rozchorował się, więc nie mógł jeść tych wszystkich smakołyków, którymi uraczyli nas przyjaciele. Nie mógł również palić (a palił namiętnie) i od tego czasu już nigdy nie wziął papierosa do ust. Wyglądało to wtedy tak, jakby się obraził na cały świat i niczego już od tego świata nie chciał.
 
Wesele, plakat, 1986

Barbara Idzikowska: Wiarygodny, lojalny, wspierający, o wielkiej wyobraźni


Get był wspaniałym współpracownikiem - wspominała Barbara Idzikowska. Między nami było dwadzieścia lat różnicy. Górował nade mną swoim doświadczeniem, a ja byłam nim zafascynowana. Zawsze jednak uzupełnialiśmy się. Jego konstruktywność była czymś niezwykłym. Nie spisywaliśmy umów, bo Get był wiarygodny, lojalny, zawsze wspierający. Był też nieprzewidywalny, jeśli chodzi o wyobraźnię twórczą - nigdy siebie nie powtarzał. Moim przywilejem i szczęściem było patrzeć, jak pracował.  

Janusz Stankiewicz: Chciał być oryginalny



Plakat, 1979

Brat mnie tolerował, bo ja w jego pracowni sprzątałem i robiłem herbatę - opowiadał z humorem Janusz Stankiewicz. Właściwie to nie chcę opowiadać anegdot, bo Get opowiadał je potem jako swoje, odpowiednio zmieniając, z czym nie bardzo się zgadzałem. 

Często przychodzili do niego studenci, ale także uznani artyści, chociaż on wcale nie udzielał rad. Get rysował od kiedy pamiętam. Było nas w domu troje dzieci i zawsze zabierał dla siebie największy kawałek stołu, pochłonięty rysowaniem. Nigdy nie kopiował, zawsze chciał być oryginalny. 
 
Bez tytułu, 1978. akryl, płyta pilśniowa/skan

Sam artysta wspomina z lekką ironią lata liceum:

(...) na pamiątkowym, legitymacyjnym zdjęciu, które dostałem od kolegi na koniec liceum, umieszczona była lekko złośliwa, lecz dająca pocieszenie dedykacja: "Klasowemu Matejce - Stach", co razem z chlebakiem, wygranym w ogólnopolskim konkursie na nalepkę dla autostpowiczów, i podobnym sposobem pozyskanym aparatem fotograficznym Start - za obrazek przedstawiający lodołamacz "Lenin", w konkursie zorganizowanym przez TPPR [ Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej]  pod hasłem "Z życia ZSRR" - tworzyło całkiem niezły dorobek.

Ten charakterystyczny, autoironiczny ton, towarzyszył mu właściwie zawsze...

Książka Mirosława Ratajczaka "Get  Eugeniusza Stankiewicza" ukazała się w Wydawnictwie Warstwy w czerwcu 2015 roku.
Relacja ze spotkania ukazała się pierwotnie na portalu Kulturaonline w 2015 roku.


czwartek, 8 maja 2025

FETA GETA” – hołd dla twórczości Eugeniusza Geta Stankiewicza w Muzeum Współczesnym Wrocław

Muzeum Współczesne Wrocław zaprasza na otwarcie wystawy „FETA GETA”, poświęconej twórczości Eugeniusza Geta Stankiewicza, które odbędzie się 17 maja 2025 roku o godzinie 17:00. Ekspozycja ta to wyjątkowa okazja do spotkania z jednym z najbardziej oryginalnych twórców polskiej grafiki drugiej połowy XX wieku. Wystawa prezentuje wybrane prace artysty – od plakatów i druków użytkowych, po metaforyczne autoportrety i fantazyjne przedstawienia zwierząt. 


Koncepcja wystawy: „FETA GETA”

Wystawa „FETA GETA” to prezentacja prac Eugeniusza Geta Stankiewicza – artysty niezależnego, wybitnego grafika, twórcy o wyjątkowym dorobku, wielokrotnie porównywanego do Albrechta Dürera. Ekspozycja stanowi przegląd jego wieloletniej praktyki artystycznej, ukazując charakterystyczne dla niego podejście do grafiki użytkowej i warsztatowej, autoportretu, metafory wizualnej i symboliki.


Idea przewodnia i tematyka

Eugeniusz Get Stankiewicz w swojej twórczości konsekwentnie zacierał granice między grafiką użytkową a warsztatową, czego wyrazem była m.in. jego praca dyplomowa – projekt książeczki Kochankowie z Toledo oraz afisz do spektaklu Exodus krakowskiego Teatru Stu. Oba projekty, oparte na odważnym, wizualnie silnym przekazie, cechuje prostota i enigmatyczność – elementy obecne w całej twórczości artysty.

Autoportret w czapeczce maskującej, 1989, miedzioryt kolorowany,
skan książki Mirosława Ratajczaka, Get Eugeniusza Stankiewicza

Motywy graficzne w jego pracach często przybierały formę rebusów, pełnych humoru, aluzji i metafor, tworząc osobisty język wizualny. Stały się one kroniką życia kulturalnego – zwłaszcza studenckiego – oraz wydarzeń artystycznych drugiej połowy XX wieku.

Charakterystyczne są także liczne przedstawienia zwierząt, również fantastycznych, oraz liczne autoportrety – głowa, twarz, palec z odciskiem linii papilarnych – w których artysta twierdził, że „przedstawia siebie, bo siebie zna najlepiej”.

Główne zagadnienia wystawy:

  • Grafika jako rebus – forma pełna symboliki i intelektualnej gry z odbiorcą.
  • Autoportret i obecność artysty – ciało, twarz i tożsamość jako nośnik sensów.
  • Zwierzęta i ornamentyka – barwne, fantazyjne przedstawienia o stylistyce secesyjno-barokowej.
  • Granica między użytkowością a sztuką – konsekwentne łamanie podziałów estetycznych i formalnych.

Narracja kuratorska i aranżacja przestrzeni

Wystawa ukazuje wybrane prace Stankiewicza, m.in. plakaty, druki, książeczkę dyplomową i afisz teatralny, stanowiące kluczowe momenty jego twórczości. Kompozycja ekspozycji pozwala na prześledzenie wizualnych i ideowych wątków obecnych w jego pracy – od inspiracji Dürerem, przez twórcze eksperymenty graficzne, po autoportret jako manifest osobisty.

Wesele, plakat, 1986


Artysta: Eugeniusz Get Stankiewicz

Eugeniusz Get Stankiewicz (1942–2011) był grafikiem, twórcą plakatów, książek, ilustracji i instalacji, absolwentem PWSSP we Wrocławiu. Pozostawił po sobie bogaty dorobek twórczy, w którym łączył niezależność intelektualną z formalną dyscypliną. Tworzył w technikach szlachetnych, takich jak miedzioryt, akwaforta i mezzotinta, często łączonych ze sobą. Jego twórczość stanowi unikatowe zjawisko w historii współczesnej grafiki polskiej.


O Muzeum Współczesnym Wrocław (MWW):

Historia i misja:

Muzeum Współczesne Wrocław działa od 2011 roku jako instytucja kultury podlegająca Prezydentowi Wrocławia. Skupia się na prezentacji i popularyzacji sztuki współczesnej, szczególnie twórczości wrocławskiej, a także na działalności edukacyjnej i społecznej.

Unikalna lokalizacja:

Muzeum mieści się w modernistycznym schronie z 1942 roku przy placu Strzegomskim – znanym jako „schron dla sztuki”. Jego architektura tworzy wyjątkową scenografię dla wystaw.

Instalacja sąsiednia:

Przy muzeum znajduje się rzeźba „Pociąg do nieba” Andrzeja Jarodzkiego – parowóz Ty2-1035 „wjeżdżający” w niebo, symbol przemiany i podróży w czasie.

informacja prasowa

sobota, 29 grudnia 2018

Dürery z kolekcji Książąt Lubomirskich na wystawie w Ossolineum /relacja z wystawy/

W dniu 25 kwietnia 2009 roku otwarto w Ossolineum niezwykłą pod wieloma względami wystawę. Tytuł „Dürery XX. Lubomirskich” kryje nie tylko dramatyczną historię utraconych grafik, ale także ideę artystycznego dialogu. Czego dotyczy ów dialog i kim są jego uczestnicy – to pytania, które zapewne stawiał sobie każdy, kto na wystawę przybył i stał się poniekąd uczestnikiem tego dialogu.


Skąd Dürer w Ossolineum?


Przedwojenne Ossolineum było nie tylko wspaniałą biblioteką. Jego integralną część stanowiło wydawnictwo oraz Muzeum Książąt Lubomirskich, które powstało w wyniku porozumienia między Józefem Maksymilianem hrabią Ossolińskim a księciem Henrykiem Lubomirskim, który wzbogacił zbiory Zakładu Narodowego o wspaniałą kolekcję dzieł sztuki. Było wśród nich m.in. 30 rysunków przypisywanych Albrechtowi Dürerowi, genialnemu artyście renesansowemu. W roku 1929 historycy sztuki Mieczysław Gębarowicz i Hans Tietze wydali katalog rysunków norymberskiego mistrza i po niezwykle rzetelnych i żmudnych kwerendach i dociekaniach nieomal detektywistycznych ocenili, że 24 z nich należy przypisać Dürerowi. Jak się później okaże, miało to daleko idące konsekwencje.

Kolekcję zaprezentowano po raz pierwszy w roku 1928 na wystawie jubileuszowej w Muzeum Lubomirskich we Lwowie oraz w Germanisches Nationalmuseum w Norymberdze. W 1936 r. III Rzesza wypożyczyła je na wystawę zorganizowaną z okazji olimpiady. Wybuchła wojna. 2 stycznia 1940 roku w miejsce Zakładu Narodowego im. Ossolińskich powołano Lwowską Filię Biblioteki Akademii Nauk USRS w Kijowie i przejęto zbiory ossolińskie, a następnie zlikwidowano Muzeum Lubomirskich. Kiedy do Lwowa wkroczyli Niemcy, w listopadzie 1941 utworzono z kolei Staatsbibliothek – II Oddział Biblioteki Państwowej. Jej komisarycznym zarządcą został profesor Gębarowicz, który jednocześnie pełnił funkcję konspiracyjnego dyrektora Zakładu Narodowego im. Ossolińskich z nadania księcia Andrzeja Lubomirskiego (syna Henryka).
Jak w dobrze skonstruowanym filmie sensacyjnym, już na drugi dzień po zajęciu Lwowa, tj. 2 lipca 1941 roku, dr Kai Mühlmann, komisarz do spraw zabezpieczenia dzieł sztuki w Generalnym Gubernatorstwie, rozpoczął poszukiwania kolekcji Dürera. Ostatecznie trafił do Biblioteki Baworowskich, gdzie Gębarowicz ukrył rysunki, i zażądał ich oddania, grożąc mu śmiercią. Pozostawił tylko cztery prace, których w katalogu nie było: "Głowę brodatego starca", "Gołębia dwugłowego", "Marię ze Zwiastowania" i "Gołębia ze Zwiastowania". Dwadzieścia sześć skonfiskowanych rysunków dostarczono następnie Führerowi, który zapragnął umieścić je w specjalnym muzeum III Rzeszy, a póki co postanowił się z nimi nie rozstawać.

Albrecht Dürer, Głowa starca/Wikipedia

Po wojnie rysunki Mistrza z Norymbergi odnaleziono, jak wiele innych zagrabionych dzieł – w kopalni soli w miejscowości Alt Aussee koło Salzburga. Zwrócono je Jerzemu Rafałowi Lubomirskiemu, który o zwrot ten wystąpił, powołując się na rzekome pełnomocnictwo udzielone mu przez ojca – księcia Andrzeja, kuratora literackiego ZNiO od 1882 roku. Jerzy Rafał zdecydował się sprzedać kolekcję i w konsekwencji dzieła uległy rozproszeniu. Zwrot dzieł sztuki osobie prywatnej był precedensem, w dodatku niezgodnym z przepisami międzynarodowymi, te bowiem stanowiły, że zagrabione dzieła zwracano państwom, a te przekazywały je właścicielom. W trudnych powojennych latach nie było możliwości upomnieć się o nie. W 1970 roku prasa polonijna USA zaalarmowała, że w Stanach znajdują się obiekty z dawnej kolekcji Lubomirskich. Jednakże dopiero po upadku komunizmu rozpoczęto na nowo starania o odzyskanie utraconych skarbów. W 2001 r. do instytucji posiadających w swych zbiorach rysunki Dürera ze zbioru Lubomirskich wysłano listy rewindykacyjne. Ponadto 17 września 2002 r. dyrektor Ossolineum Adolf Juzwenko podpisał z wnukami księcia Andrzeja Lubomirskiego umowę – „Uroczyste Postanowienie”, na mocy której postanowiono:

(…) doprowadzić do odtworzenia Muzeum Lubomirskich w ramach Ossolineum i przywrócić mu dawną świetność; (…) podjąć wszelkie możliwe działania, zmierzające do odzyskania eksponatów, które wolą Henryka Lubomirskiego i jego następców zostały przekazane do Muzeum Lubomirskich.

W 2004 roku Zakład Narodowy im. Ossolińskich, przy wsparciu środowisk polonijnych USA, wydał anglojęzyczny katalog zawierający nie tylko historię i opis zaginionej kolekcji, ale również dokumenty objaśniające jej status prawny, w tym także poufne memoranda Jamesa Heatha, szefa komórki prawnej w biurze wojskowym Departamentu Stanu USA.


„Dürery” Książąt Lubomirskich na wystawie w Ossolineum?


Sprawa rysunków Dürera ożyła ponownie, tym razem za sprawą wrocławskiego artysty Eugeniusza Geta Stankiewicza. Otóż przed kilkoma laty, po zaprezentowanej w Ossolineum w 2003 roku wystawie zatytułowanej „Miedzioryt Towarzyski”, postanowił on przenieść rysunki Dürera na płyty miedziorytnicze. Tak powstał projekt „Dürery XX. Lubomirskich”, do którego artysta zaprosił Barbarę Idzikowską i Romana Kowalika. Nie chodziło jednak o „zwykłą” rekonstrukcję utraconej kolekcji, ale także o wypełnienie powstałej luki własną formą. Miał to być poniekąd dialog artystów z Dürerem, z odbiorcą i … sobą samym. Z inspiracji brakującej kolekcji zrodził się więc pomysł niezwykły. Oto troje wrocławskich artystów – każdy posługując się własnymi metodami, własnym tworzywem – powołało do życia „nowe Dürery”…


„Dürery” Geta

Eugeniusz Get Stankiewicz, Autoportret-ręka-poduszka; oko i fragment twarzy, 
Fot. Cz. Chwiszczuk.

Get Stankiewicz – pisze w katalogu wystawy „Miedzioryt Towarzyski” Danuta Wróblewska – o płycie metalowej, rysunku na niej, ryciu, narzędziach, kresce i światłocieniu miękkich partii (…) wie wszystko. Zna praktyki historyczne i ich niuanse warsztatowe po koniec wieku XVIII. Prócz umiejętności i daru ręki ma zapamiętanie w pracy i iskrę szaleństwa skromnie nazywaną fantazją.

Warto zatem przyjrzeć się, jak „wygląda” dialogowanie Geta i kto mu partneruje, poza – co oczywiste – artystami, których do tego dialogu zaprosił. Pierwotne wobec miedziorytów i rysunków są w tym wypadku miedziorytnicze interpretacje rysunków mistrza z Norymbergi. Na wystawie można je zobaczyć obok gotowych prac (są to często kolejne wersje odbitek) również płyty miedziorytnicze, stanowiące ich matryce. Ale u Geta najważniejsze są – jak sam twierdzi – grafiki. Wystawę otwiera Głowa starca, wykonana techniką miedziorytu punktowego. Od oryginału odróżnia ją wiele elementów: rozmiar, charakterystyczne „oszmiańskie passe-partout”. Pod nią – znacznie mniejszy rozmiarami – Autoportret, okrągła główka, jakby dziecięca. Skąd to skojarzenie? Zgadnij, Koteczku, jakby powiedział Witkacy.

Tworząc własną wersję Autoportretu z ręką i poduszką, Get Stankiewicz nie tylko rozdzielił studium sześciu poduszek od autoportretu, ale wyposażył swoją „kopię” we własną grafikę przedstawiającą oko obramowane „oszmiańskim wydzierusem”, podczas gdy Sześciu poduszkom towarzyszy Głowa na czarnej poduszce – z prowokacyjnie rozdziawioną gębą, zwierzęco-lubieżna w wyrazie.
Na miedziorytach Geta znajdziemy też inne „znaki”: nadruki, stempelki, inskrypcje, np. godło topór z
napisem Ossolineum albo napis Muzeum w Oszmianie… Pierwowzór i „kopię” zdaje się łączyć skłonność do poszukiwań własnej ekspresji i autoironiczny dystans do samego siebie. Owo „dobudowywanie znaczeń” do już istniejących tworzy nie tylko rodzaj ukrytego dyskursu ze sobą samym, prowokuje także odbiorcę do poszukiwania ukrytych znaczeń i tym samym – do wzięcia udziału w dialogu.

Dyskurs z Dürerem i Getem jednocześnie podejmują pozostali artyści.

„Dürery” Barbary Idzikowskiej


Barbara Idzikowska, Madonna karmiąca Dzieciątko, Fot. Cz. Chwiszczuk.

Tworząc „swoje Dürery”, artystka wypowiada się w zupełnie innym tworzywie – łączy rysunek ze specjalnie przygotowaną taflą szklaną (szkło sodowe, fryta szklana). Jej Głowa starca – rysunek na szkle – zawiera dodatkowo elementy łączące szklane moduły: wystające z kompozycji metalowe druciki czynią ją trójwymiarową. Obok Głowy starca artystka umieściła Dzidziusia z brodą, według Geta Stankiewicza, ewokując w ten sposób dodatkowe znaczenia. Z kolei okazała Madonna karmiąca Dzieciątko, umieszczona w oknie Refektarza Ossolineum, nawiązuje do idei witrażu. Kompozycja podzielona jest na 15 modułów-kwadratów, których centralną część wypełnia „cytat” Dürera, ale artystka rozwija aspekt kolorystyczny obrazu, gdzie czerwień symbolizuje uczucia (serce), zieleń – nadzieję (na szczęście i zwycięstwo), błękit – oznacza spokój, kontemplację, wierność. Zarówno czerwień jak i błękit są w ikonografii kolorami Matki Bożej.


Dürery” Romana Kowalika


Roman Kowalik, Chrystus jako Król Świata, rysunek piórkiem, 1507, 
Fot. Cz. Chwiszczuk.

Z twórczością Dürera artysta zetknął się już wcześniej, wykonując mistrzowską kopię Czterech jeźdźców Apokalipsy według św. Jana. W ramach projektu wykonał matryce drzeworytnicze do sześciu należących ongiś do kolekcji Książąt Lubomirskich rysunków, które – obok drzeworytów – można zobaczyć na wystawie. Dla Romana Kowalika to właśnie „klocek”, a nie jego odbitka na papierze staje się oryginalnym dziełem sztuki. W Autoportrecie z prawą ręką zastosował klocki olchowe, w Świętej Rodzinie – czereśniowe, w przypadku Głowy aniołka – orzechowe, zaś w „Wypustce ornamentalnej z motywem pelikana”– użył drzewa jabłoni. Pominąwszy fakt, że już rzeźbiarsko potraktowane drzewo wzbudza w widzu doznania estetyczne, to po uważnym przyjrzeniu się im zaczynamy dostrzegać w nich „wariacje na temat Dürera”. Głowa aniołka, dla przykładu, została wyposażona w pełnoplastyczną sugestię brakującego w pierwowzorze fragmentu.

Na koniec można by żartobliwie stwierdzić, że o ile historycy sztuki: Gębarowicz i Tietze weszli w role detektywów, aby kolekcję Dürera rzetelnie opisać, o tyle artyści daleko poza nią wyszli. Obcując bowiem z kopiami rysunków z utraconej kolekcji (poza wyjątkiem, jakim jest Głowa starca), wykorzystali przede wszystkim swój talent i wyobraźnię, aby „odtworzyć” kolekcję na swój sposób. Być może jedyny możliwy...


Artykuł ukazał się pierwotnie w "Nowym Życiu", w lipcu 2009 roku.

niedziela, 25 listopada 2018

Małe Wielkie Kolekcje: Kolekcja Bogdana Góreckiego w mia Art Gallery

W mia ART GALLERY trzecia prezentacja prywatnej kolekcji i po raz trzeci wyjątkowa wystawa. Bohaterem najnowszej prezentacji dzieł jest  Bogdan Górecki - historyk sztuki zafascynowany sztuką naiwną, szkłem, ceramiką, malarstwem i grafiką. 



Niezwykle różnorodna, prawdziwa, zachwycająca w swojej szczerości. Kolekcja zwyczajna i niezwyczajna. Obejmuje zbiór przeszło trzystu obiektów, zarówno tych klasy muzealnej, co prywatnych dowodów przyjaźni – dla właściciela – równie cennych.

Eugeniusz Get Stankiewicz, bez tytułu, technika mieszana, 33 x 33 cm, 1994

Jak pisze we wstępie do katalogu opiekun merytoryczny programu Małe Wielkie Kolekcje, prof. Waldemar Okoń:
 „Niektóre kolekcje przypominają „silva rerum” - las rzeczy wypełniony tajemniczą treścią, na którą składają się przedmioty zebrane przypadkowo i pośpiesznie, dary artystów, pamiątki niespodziewanych spotkań i trudnych niekiedy pożegnań. (…) Kolekcja Bogdana Góreckiego zawiera w sobie ów „las rzeczy” przypominany teraz dzięki naszej wystawie. Liczne obrazy, grafiki, rysunki,  szkło i ceramika, sztuka ludowa i stare meble.

Pojawiają się w niej nazwiska tak znanych artystów jak Hanna Krzetuska, Mira Żelechower-Aleksiun, Eugeniusz Get- Stankiewicz, Zbigniew Karpiński, Alfons Mazurkiewicz, Konrad Jarodzki, Edward Dwurnik, Eugeniusz Geppert, Andrzej Klimczak-Dobrzaniecki, Krystyna Cybińska, Bronisław Wolanin, Henryk Albin Tomaszewski, ale też takie, o których historia sztuki zapomniała lub z jakichś nie do końca często jasnych powodów, nie chciała pamiętać…”

grafiki autorstw Eugeniusza Geta-Stankiewicza, fot. Linda Parys


Bogdan Górecki (1939-2018)

Urodził się 2 lutego 1939 r. w Mołodecznie na Białorusi. Ukończył średnią  szkołę w Zielonej Górze. W latach 1960 -  1965 studiował historię sztuki na Uniwersytecie we Wrocławiu. Równolegle z historią sztuki  rozpoczął studia na kierunku Archeologii Polski, które zakończył 1967 r. W czasie studiów ukończył także Zaoczne Studium Filmowe przy Wojewódzkim Domu Kultury we Wrocławiu (1963-1966).

Edward Dwurnik, Lament., olej na płótnie, 1986, 113 x 146 cm

Po ukończeniu studiów pracował jako kierownik w Klubie Robotniczym PKP we Wrocławiu na Gądowie (1966-1972), Wydziale Kultury dla m. Wrocławia i woj. Wrocławskiego, a także Biurze Wystaw Artystycznych. W latach 1973-1979 prowadził Galerię Pracowni Sztuk Plastycznych Jatki, w której odbyło się w tym czasie wiele interesujących wystaw (m.in. „Sztuka Kobiet”, wystawa malarstwa Hanny Krzetuskiej). W 1979 r. rozpoczął pracę w Biurze Wystaw Artystycznych jako specjalista do spraw programowych, pełniący obowiązki dyrektora. W 1983 r. po zorganizowaniu wystawy Edwarda Dwurnika, która poruszała tematykę Sierpnia 1980 oraz stanu wojennego, został zwolniony z pracy. W tym samym 1983 r. rozpoczął pracę w Muzeum Narodowym we Wrocławiu. Od 1984 do 1995 w imieniu Muzeum organizował Dział Polski na Międzynarodowym Konkursie Ceramiki Artystycznej w Faenzie (Włochy).

Józef Hałas, Portret Hanny Krzetuskiej, tusz na papierze, 1983, 25 x 17 cm

W 1986 r. współdziałał z Mariuszem Hermansdorferem przy organizacji cyklu wystaw „Nasza Galeria”.   W 1987 r. Bogdan Górecki objął kierownictwo Działu Ceramiki i Szkła w Galerii Sztuki XX w., od 1990 r. na stanowisku kustosza. Oprócz malarstwa interesował się od dawna ceramiką i szkłem artystycznym, zwłaszcza twórczością plastyków związanych z wzornictwem przemysłowym. Przygotował  wiele ekspozycji popularyzujących kamionkę bolesławiecką i twórczość wybitnego projektanta Bronisława Wolanina.

Henryk Tomaszewski, szkło sodowe dymne, wolno kształtowane na gorąco, 1960-1970, wys. 50 cm

Posumowaniem jego studiów nad kamionką jest bogato ilustrowane opracowanie "Bolesławiecka Ceramika  Artystyczna 1950-2000”, Bolesławiec 2000. Z wystaw z dziedziny szkła użytkowego wyróżnić należy ekspozycję Reginy i Aleksandra Puchałów, projektantów w hucie „Julia” w Szklarskiej Porębie, Eryki i Jana Drostów w hucie szkła gospodarczego „Ząbkowice” w Dąbrowie Górniczej czy Stefana Sadowskiego w hucie  „Sudety” w Szczytnej.  Podsumowaniem jego prac z zakresu szkła artystycznego jest katalog zbiorów "Ceramika i szkło polskie XX wieku", Muzeum Narodowe,  Wrocław 2004, w którym opracował część dotyczącą szkła.

zdjęcie z ekspozycji, praca Anny Malickiej Zamorskiej, Łysa Śpiewaczka, porcelana, lata 70-80te. ,
wys. 15 cm, fot. Linda Parys

W 2005 r. w ogólnopolskim Konkursie  MKiS w kategorii "Dokonania z zakresu działalności naukowej"| katalog otrzymał Główną Nagrodę – Sybillę. Katalogowi zbiorów towarzyszyła wystawa, której komisarzem był Bogdan Górecki. W 2004 r. przeszedł na emeryturę, ale przez wiele lat nadal współpracował z Muzeum. Zmarł 3 marca  2018 r. otoczony troskliwą opieką rodziny i przyjaciół.

zdjęcie z ekspozycji for. Linda Parys

Kolekcja Bogdana Góreckiego 
27 listopada – 14 grudnia 2018
mia ART GALLERY
ul. Św. Mikołaja 61-62
50-127 Wrocław
Autor ekspozycji: Bogusław Deptuła
Opiekun merytoryczny programu: prof. Waldemar Okoń
Godziny otwarcia galerii
wt. – pt. 12:00 – 18:00
sob.12:00 – 16:00

Organizator: mia ART GALLERY
Partnerzy: Fundacja All That Art, Sleepwalker.pl, fabrykasensu.pl

informacja prasowa

środa, 7 października 2026

„Dzwonił do mnie Różewicz, żebym przyszedł z aparatem...” – wystawa fotografii Janusza Stankiewicza w Muzeum Pana Tadeusza

 9 października 2026 Muzeum Pana Tadeusza zaprasza na wystawę fotografii Janusza Stankiewicza: "Dzwonił do mnie Różewicz, żebym przyszedł z aparatem...”. Wernisaż w piątek o 17.00. Ekspozycję można oglądać do 28 marca 2027.

Choć początki znajomości Janusza Stankiewicza z Tadeuszem Różewiczem sięgają wczesnych lat dziewięćdziesiątych XX wieku, a twórczość poety zawsze była dla fotografa bardzo ważna, to ich znajomość zacieśniła się dopiero wtedy, gdy Różewicz zaczął bywać u Eugeniusza Geta Stankiewicza, brata Janusza. Get, wrocławski grafik i rzeźbiarz, autor Miedziorytu towarzyskiego znajdującego się w zbiorach Ossolineum, miał pracownię w tak zwanym Domku Miedziorytnika przy wrocławskim Rynku. Na spotkania Różewicz często przynosił ze sobą skarby znalezione podczas spacerów w parku, takie jak szyszki, piórka, kasztany czy plastikową żabkę kupioną w sklepie z pamiątkami. Efektem tych wizyt stał się cykl Zabawy przyjemne i pożyteczne prezentowany w Muzeum Narodowym we Wrocławiu w 2003 r., a także cd. Nauki chodzenia, do którego inspiracją był styropianowy model w kształcie litery „Y” autorstwa Jana Jaromira Aleksiuna. Z kolei w 2009 r. powstała jeszcze Teka zawierająca plansze z grafikami Geta Stankiewicza zestawione z wierszami Różewicza i rysunkami obu twórców.

Janusz Stankiewicz jako drukarz prac swojego brata często uczestniczył w tych spotkaniach, a jego fotografie stały się wyjątkową dokumentacją wspólnej pracy. Zdjęcia wykonane przez Stankiewicza znalazły się później na okładkach tomików Wyjście oraz nauka chodzenia. Każda z fotografii jest na odwrocie dokładnie opisana, z miejscem, czasem, datą, a nawet godziną spotkania lub opisem okoliczności, tematem rozmów czy cytatem –  zawsze eleganckim, kaligraficznym stylem. Po przeprowadzce poety na Biskupin wizyty Janusza stopniowo przenosiły się do domu Różewicza. Do domu i przede wszystkim do ogrodu, który był dla Różewicza szczególnie ważny. Na wykonanych w ciągu kilkunastu lat zdjęciach widać autora Niepokoju w prywatnym, zacisznym otoczeniu. To Różewicz nieoficjalny i pozbawiony pozy: siedzi przy stole z ciasteczkami i nalewką, w zamyśleniu wpatruje się w kwiaty, prezentuje bibeloty w „pracowni” – tak nazywał pokój, w którym powstawały wiersze – spaceruje po ogrodzie w kapciach i ulubionej niebieskiej bluzie, chowa się za drzewem jak dziecko i zmęczony wspiera się o ulubioną jarzębinę. 

Czasem czytał jakiś wiersz i pytał fotografa, co o nim sądzi. „A co ja miałem na to odpowiedzieć?” – komentuje dzisiaj Stankiewicz. Te zdjęcia powstały niejako przy okazji spotkań, w sposób naturalny, ale raz było inaczej. Różewicz zadzwonił do Stankiewicza – bo to on zawsze dzwonił – poprosił, żeby przyszedł z aparatem i dodał, że zdjęcia mogą być nieostre, ale nie wyjaśnił nic więcej. Włożył na siebie obszerny, gruby sweter, usiadł na stołku, Stankiewicz zaczął robić zdjęcia. Z przejęcia zapomniał, że w aparacie nie ma jeszcze filmu. Ta zamówiona przez poetę sesja, która powstała w styczniu 2012, była zarazem ostatnią: „Więcej zdjęć nie będzie… Ogród może pan dalej fotografować” – powiedział po jej zakończeniu Różewicz. Później, gdy oglądał odbitki, zdjęcia bardzo mu się podobały. Rozmawiali wtedy o Van Goghu. Stankiewicz dopiero po czasie znalazł w albumie z malarstwem wizerunek Starego człowieka w smutku przedstawiający mężczyznę siedzącego na krześle i prawdopodobnie to tym obrazem zainspirował się Różewicz. Portret Różewicza z twarzą w dłoniach znalazł się w książce – poeta zestawił go ze zdjęciem z pierwszej komunii i komentarzem: „jak szybko mija czas”. 

Ostatnie dwa lata tej znajomości to głównie dokumentacja ogrodu Różewicza. Widzimy, jak mijają kolejne pory roku, czas płynie. Jarzębina rośnie, kwitnie, owocuje, „Niech pan przyjedzie, został ostatni listek”, a potem znów przychodzi wiosna. Czasem gdzieś w tle widać też malutkiego Różewicza. Lubił później oglądać te zdjęcia, wołał żonę i mówił: „Wiesławo, popatrz, jakie piękne zdjęcia zrobił pan Janusz!”. Stankiewicz wspomina: „Cały czas myślał o drzewach. Wskazywał na jedno i mówił mi, że są z nim w tym ogrodzie najstarsi. Kiedy poprosiłem, żeby stanął przy drzewie do zdjęcia, skrył się za gałęziami i liśćmi. Otulał się nim, podobnie jak na zdjęciu z dzieciństwa z matką, przy kwitnącej jabłoni”. Spotkali się jeszcze 25 marca 2014 r. Przebieg tego spotkania widzimy niemal klatka po klatce: wczesna wiosna, kwitną pierwsze kwiaty, poeta spaceruje po ogrodzie z laską, a jego żona wzmacnia trawę. Zaczyna padać, Różewicz idzie do domu, prosi, aby po zakończeniu fotografowania Stankiewicz przyszedł na czekoladową Pliskę. Siądą, jak zwykle, przy stole w salonie, wypiją likier, będą rozmawiać. Gdy Różewicz na chwilę wyjdzie, Stankiewicz zrobi jeszcze zdjęcie pustego krzesła, a przez okno widok ogrodu w deszczu. I to będzie ich ostatnie spotkanie. Tadeusz Różewicz zmarł miesiąc później, 24 kwietnia 2014 r., nie zdążył zobaczyć wiosennych zdjęć z ogrodu, choć były już wywołane.

Janusz Stankiewicz powiedział niedawno, że dla niego to nie tyle wystawa, co opowieść o spotkaniach: „Nigdy nie wiedziałem, czy będą kolejne, każde mogło być ostatnie, dlatego starałem się uchwycić jak najwięcej”. 


Biogram

Janusz Stankiewicz – współtwórca, aktor i przez wiele lat szef Teatru Mimu „Gest” we Wrocławiu, fotograf, drukarz, miłośnik kaligrafii, z wykształcenia historyk. Urodził się w 1944 roku w Oszmianie na Wileńszczyźnie. Od 1962 roku mieszka we Wrocławiu. Brat i współpracownik Eugeniusza Geta Stankiewicza, drukarz oraz dokumentalista jego prac, między innymi zrealizowanych wspólnie z Tadeuszem Różewiczem Zabaw przyjemnych i pożytecznych oraz cd. Nauki chodzenia. Autor wystaw fotograficznych, między innymi Oszmiański aparat’czik i Ogrody R. Najbardziej znanym cyklem jego prac jest Epitafium i wiatr…, seria fotografii kilkuset osób na tle epitafium Melchiora Brichsela na ścianie kościoła pw. św. Elżbiety we Wrocławiu, zebranych w albumie pod tym samym tytułem. Janusz Stankiewicz przez kilkanaście lat fotografował poetę Tadeusza Różewicza.


„Dzwonił do mnie Różewicz, żebym przyszedł z aparatem…”
wystawa fotografii Janusza Stankiewicza
9 października 2026–28 marca 2027


kuratorka: Ewelina Wypchło

produkcja: Ewelina Wypchło i zespół Działu Technicznego

współpraca multimedialna: Magdalena Sozańska, Dział Technologii Informatycznych

opieka konserwatorska: Dział Konserwacji i Aleksandra Kuklewska

identyfikacja wizualna: Magdalena Subocz

promocja: Marek Paś i zespół Działu Projektów Muzealnych

opracowanie tekstów: Dobromiła Jankowska

użyczenie obiektów ze zbiorów Zakładu Narodowego im. Ossolińskich: Dział Rękopisów

wykonanie skanów fotografii: Pracownia Reprograficzna


informacja prasowa

wtorek, 14 sierpnia 2018

Retrospektywa Hala Ashby’ego i hity festiwali | 9. American Film Festival już od 23 października

Już w październiku zapraszamy na spotkanie ze wszystkimi stanami kina w ramach 9. American Film Festival. W programie m.in. hity festiwali Sundance i Tribeca, retrospektywa Hala Ashby’ego – hollywoodzkiego buntownika, czy nowy film Gusa Van Santa – Bez obaw, daleko nie zajdzie.





Hity festiwali


W trakcie AFF widzowie mają okazję zobaczyć kino z USA, które powstaje poza głównym obiegiem i hollywoodzkimi biznesplanami. W programie odnajdziemy hity festiwali (np. Sundance czy Tribeca), prezentujących alternatywne spojrzenie na kino. Na 9. American Film Festival znajdzie się m.in. najnowszy film Gusa Van Santa (Buntownik z wyboru/Good Will Hunting, Słoń/Elephant) – Bez obaw, daleko nie zajdzie (Don't Worry, He Won't Get Far on Foot) – opowieść o znanym z ciętego dowcipu Johnie Callahanie, jednym z najsłynniejszych amerykańskich rysowników, w którego wciela się Joaquin Phoenix.


W tegorocznym programie znajdzie się też Leave No Trace Debry Granik, pokazywany premierowo na Sundance portret ojca i córki, którzy uciekając przed cywilizacją, postanawiają zamieszkać w lesie. Leave No Trace zbiera świetne recenzje, a w serwisie Rotten Tomatoes należy do wąskiego grona filmów cieszących się notą 100% pozytywnych ocen.


Retrospektywa Hala Ashby’ego


Hal Ashby zasłynął początkowo jako montażysta (Oscar za W upalną noc/In the Heat of the Night – z 1967), a jako reżyser zadebiutował w 1970 roku filmem Właściciel (The Landlord). Już w pierwszej produkcji zaznaczył swoją pozycję hollywoodzkiego buntownika – zaangażowanego społecznie i politycznie portrecisty intensywnej fali zmian w USA po 1968 roku. Czas jego świetności przypada na lata 70., kiedy oprócz Właściciela wyreżyserował jeszcze 6 innych filmów. W każdym z nich stawiał krzywe zwierciadło przed konserwatywną i rasistowską Ameryką, ukazując m.in. skostniałe normy społeczne (Harold i Maude/Harold and Maude), gdzie prezentuje historię przyjaźni między 19-letnim chłopakiem a 79-letnią kobietą), wyśmiewając stereotypowe wyobrażenie męskości (np. Ostatnie zadanie/The Last Detail ze świetnym Jackiem Nicholsonem), czy obnażając polityczny populizm (jak w Wystarczy być/Being There), według prozy Jerzego Kosińskiego, gdzie niewykształcony i niepiśmienny mężczyzna zostaje prezydentem Stanów Zjednoczonych). Podczas American Film Festival zobaczymy 7 najważniejszych filmów Ashby’ego i najnowszy dokument o reżyserze. 



Nowy system sprzedaży karnetów


Od tego roku zmienia się system rezerwacji miejsc na pokazy – wzorem systemu znanego z MFF Nowe Horyzonty. Aby dostać się na wybrany film, nie trzeba będzie już stać w kolejkach. Karnety użytkowników zostaną przypisane do konta internetowego – rezerwacja na poszczególne seanse zostanie przeprowadzona całkowicie on-line. Sprzedaż karnetów zacznie się na początku września – przez stronę americanfilmfestival.pl.

informacja prasowa

Na 9. American Film Festival zapraszamy od 23 do 28 października do wrocławskiego Kina Nowe Horyzonty. Szczegółowy program już wkrótce.

czwartek, 14 września 2023

Wydarzenia w Muzeum Narodowym we Wrocławiu i oddziałach 12–17.09.2023

 Kolekcja polskiej sztuki współczesnej Muzeum Narodowego we Wrocławiu liczy ponad 20 tysięcy eksponatów, ale muzealne sale mają swoje wystawiennicze limity, dlatego w cyklu #dziełomiesiąca prezentowane są wybrane prace nieeksponowana na co dzień na wystawie stałej. We wrześniu w Pawilonie Czterech Kopuł będzie można obejrzeć serię szkiców Jana Sawki do niezrealizowanego malarsko-świetlnego spektaklu „Mesjasz”, który miał być integralną częścią Międzynarodowego Festiwalu Oratoryjno-Kantatowego Wratislavia Cantans w 1992 roku. Na 49 kartach i 15 modelach ten znakomity artysta stworzył propozycje iluminacji najważniejszych budowli publicznych Wrocławia.

Jan Sawka, Mesjasz, 1992, fot. W. Rogowicz 


#dziełomiesiąca
Jan Sawka, szkice do projektu plastycznego „Mesjasz” w ramach
festiwalu „Wratislavia Cantans”, 1992
5 września – 7 pażdziernika 2023

Seria szkiców Jana Sawki do niezrealizowanego malarsko-świetlnego spektaklu „Mesjasz”, który
Cantans w 1992 roku, to dzieło miesiąca prezentowane we wrześniu w Pawilonie Czterech Kopuł.
Na 49 kartach i 15 modelach ten znakomity artysta stworzył propozycje iluminacji najważniejszych
budowli publicznych Wrocławia, m.in. kościołów św. Wojciecha i NMP na Piasku, Ratusza, Gmachu
Głównego Uniwersytetu Wrocławskiego czy Muzeum Narodowego we Wrocławiu.
„Informujemy melomanów, zwłaszcza wrocławskich, że z urlopów należy powrócić przed
6 września….” – tak troskliwie nawoływała lokalna prasa w 1992 r. 6 września we Wrocławiu
rozpoczęła się 27. edycja Międzynarodowego Festiwalu Oratoryjno-Kantatowego Wratislavia
Cantans. 
Muzyczne święto nad Odrą rozpoczęły i stosownie zwieńczyły dwa wykonania
najsłynniejszego dzieła G.F. Händla „Mesjasz”. Organizatorzy chcieli w ten sposób uczcić 250-lecie
prawykonania tego oratorium pod dyrekcją samego kompozytora w Dublinie.
Program festiwalu obfitował w wiele wyjątkowych muzycznych wydarzeń. Zabrakło w nim jednak
plenerowej instalacji plastyczno-muzycznej, którą specjalnie na tę okazję skrupulatnie i z rozmachem
zaprojektował Jan Sawka – malarz, grafik, scenograf i architekt, który od 1977 r. mieszkał na stałe
w Stanach Zjednoczonych, lecz swoje projekty realizował na całym świecie.
Z Wrocławiem artysta był związany już studiów i pierwszych praktyk, kiedy jako swoisty rzecznik
polskiej kontrkultury przez wiele lat był odpowiedzialny za oprawę graficzną m.in.
Międzynarodowego Studenckiego Festiwalu Teatru Otwartego czy festiwalu Jazz nad Odrą – i to
właśnie jazzowe projekty z lat 70. są jednymi z najbardziej charakterystycznych i rozpoznawalnych
prac artysty. Działania opozycyjne Sawki w grupie wrocławskich artystów (J.J. Aleksiun,
J. Czerniawski, E. Get-Stankiewicz), których prace zaprezentowano na wystawie „Czterech”
w Muzeum Plakatu w Wilanowie w 1976 r., doprowadziły ostatecznie do wydalenia go z kraju,
z którym jednak nigdy się nie rozstał. Realizował i dostarczał swoje projekty korespondencyjnie,
a kiedy w końcu przyjechał do Polski, prezentował w wielu miastach swoje prace na wystawach pod
wspólną nazwą „The Returns (Powroty)”.
Na festiwal Wratislawia Cantans artysta rozrysował na 49 kartach propozycję iluminacji ważniejszych
budowli publicznych, które miały towarzyszyć händlowskiej edycji Wratislavia Cantans. W szkicach
artysta zawarł przemyślane wizualizacje, wstępnie zaprojektowane konstrukcje, rozwiązania
technologiczne, widoki z lotu ptaka, rzuty boczne budynków oraz wykazy potrzebnych sprzętów czy
przeliczenie obsługi oświetlenia. Do projektu „Mesjasz” Sawka dołączył także niewielkie, opracowane
z dwóch stron, modele sztandarów, które docelowo miały wypełnić przestrzeń południowej strony
Rynku między Sukiennicami a pomnikiem Aleksandra Fredry. Artysta zaplanował w tej przestrzeni 15 płacht podwieszonych po łuku, jedna za drugą, na delikatnych konstrukcjach, eksponowanych zmieniającymi się
układami świateł.

Po koncercie inauguracyjnym w katedrze św. Marii Magdaleny, a dokładnie po zakończeniu
oratorium, na fasadzie kościoła miał rozjarzyć się mieniącymi kolorami symboliczny „Mesjasz”
o wysokości 6 metrów i rozpiętości skrzydeł 3 metry. Sawka chciał, by przez cały czas trwania
festiwalu postać ta rozświetlała się po zmroku i pulsowała fluorescencyjnymi kolorami, którymi
pokryte było całe płótno.
Po świetlnej uwerturze w mieście miały rozpocząć się projekcje na budynkach, które artysta wybrał
ze względu na znakomitą ekspozycję i wyjątkową prezencję. Miał być wśród nich kościół
św. Wojciecha, kościół NMP na Piasku, Ratusz, Gmach Główny Uniwersytetu Wrocławskiego czy
Muzeum Narodowe we Wrocławiu, dla których stworzył stosowne szkice.
Na fasadzie budynku Muzeum Narodowego miała zostać wyświetlona iluminacja z motywem oczu.
W ten sposób Sawka chciał szczególnie wyeksponować miejsce wystawy prac swoich oraz Eugeniusza
Geta-Stankiewicza i Anny Skibskiej, a także miejsce koncertu uświetniającego wernisaż, który był
zorganizowany w ramach festiwalu. Finalnie na tej wystawie zaprezentowano także wszystkie rysunki
przygotowawcze do projektu „Mesjasz”, który nie doszedł do skutku, ponieważ niemal w ostatniej
chwili wycofał się jego sponsor.

Justyna Chojnacka
Dział Grafiki i Rysunku Współczesnego Muzeum Narodowego we Wrocławiu

Animacje szkiców: https://mnwr.pl/w-bialych-rekawiczkach-jan-sawka/
Prezentację z cyklu #dziełomiesiąca dopełni w dniu 24 września o g. 16:00 wykład Justyny Chojnackiej pt. „Jan Sawka. Architekt spektakli multimedialnych”. Prelegentka przyjrzy się innym, pokrewnym w charakterze, realizacjom tego znakomitego artysty. Przeanalizowana zostanie propozycja Sawki na rozświetlenie wrocławskich budynków w ramach Międzynarodowego Festiwalu Oratoryjno-Kantatowego Wratislavia Cantans w 1992 roku, a także zaprezentowane projekty zrealizowane później w Tokio, Houston, Teksasie czy ukończony tuż przed śmiercią spektakl multimedialny „Voyage”.
Z kolei 20 września o g. 12:00 Iwona Gołaj poprowadzi warsztaty dla dorosłych, którego uczestnicy, inspirując się pomysłami Jana Sawki, stworzą własne projekty dekoracji gmachu Pawilonu Czterech
Kopuł.

Muzeum Narodowe we Wrocławiu


16.09, g. 12:00

Pałace Wrocławia – wykład Anny Zwiech w ramach cyklu „Mój Śląsk. Fascynacje”. Wydarzenie towarzyszące Europejskim Dniom Dziedzictwa

Będzie to opowieść o dawnych budowlach pałacowych istniejących we współczesnej przestrzeni architektonicznej Wrocławia, które w przeszłości pełniły funkcję reprezentacyjno-mieszkalną, obecnie zaś wiele z nich mieści muzea, biblioteki, hotele czy służy jako siedziby instytucji.

Wstęp wolny

Miejsce: Muzeum Narodowe we Wrocławiu, s. 116


16.09, g. 15:00

Ciekawostki muzealne: „Śladami Piastów śląskich” [PJM] – oprowadzanie dla dzieci i dorosłych (Głuchych) z tłumaczeniem na polski język migowy. Prowadzenie: Sławomir Ortyl, tłumaczenie PJM: Elżbieta Resler

Uczestnicy spotkania obejrzą wizerunki władców i książąt z dynastii Piastów z „Pocztu królów Polski” Jana Matejki oraz poznają kilka ciekawostek z życia artysty. Omówione zostaną: drzewo genealogiczne książąt wrocławskich, detale na sarkofagach Henryka II Pobożnego i Henryka IV Probusa oraz zagadkowe losy ich szczątków, legenda o św. Jadwidze śląskiej, kultura rycerska i wreszcie obraz, na którym… zamalowano księcia.

Bilety w cenie 3 zł

Zapisy: edukacja@mnwr.pl, 71 372 51 48

Miejsce: Muzeum Narodowe we Wrocławiu


16.09, g. 16:00

Szlakiem paradoksów przez wystawy stałe – spotkanie dla osób 60+ w ramach obchodów Wrocławskich Dni Seniora, prowadzanie: Grzegorz Wojturski

Spacer tematyczny po wystawach stałych Muzeum Narodowego we Wrocławiu będzie okazją do poznania historii zawierających nieoczywiste perypetie bohaterów i zaskakujące finały. Na pozór sprzeczne emocje i decyzje postaci przedstawionych w opowieściach z kart Biblii, historii świata lub mitologii są świadectwem różnorodności ludzkich charakterów i postaw; są też przestrogą przed stereotypowym, powierzchownym myśleniem o takich wartościach jak miłość, nienawiść, śmierć, poświęcenie czy doświadczanie satysfakcji życiowej.

Wstęp wolny

Zapisy: edukacja@mnwr.pl, 71 372 51 48

Miejsce: Muzeum Narodowe we Wrocławiu


17.09, g. 12:00

Jak dawniej bywało, czyli o przemianach obyczajów – wykład Jadwigi Jasińskiej-Sadury w ramach Europejskich Dni Dziedzictwa

Spotkanie poświęcone zmianom w obrębie różnych dziedzin: wychowania dzieci, podejścia do rodziny, relacji żona–mąż, rozrywek, mody, tradycji czy przesądów – zilustrowane dziełami sztuki i fotografiami.

Wstęp wolny

Miejsce: Muzeum Narodowe we Wrocławiu, s. 116

List powitalny z okazji przybycia do Książa pary książęcej: Hansa Heinricha XV Hochberga 
księcia von Pless i Mary (Daisy) von Pless, fot. B. Lekarczyk-Cisek

Muzeum Etnograficzne

16.09, g. 17:00

„Chłopki. Opowieść o naszych babkach” – spotkanie z autorką książki Joanną Kuciel-Frydryszak. Wydarzenie w ramach Europejskich Dni Dziedzictwa

Chłopki, wieśniaczki, włościanki. Dziewczynki, które marzą o szkole, ale muszą pomagać w polu, więc chodzą do niej tylko zimą; dziewczęta na wydaniu, które modlą się, by nie wyjść „za dziada” albo wdowca z czwórką dzieci. Biedne gospodynie, ale też żony bogatych kmieciów – wiecznie zapracowane, dla siebie samych nieważne, poświęcające się dla rodziny. Często lekceważone, od dziecka przyuczane do służenia innym, pracy ponad siły i godzenia się z najgorszym, niewybranym przez siebie losem. O czym marzyły? Za czym tęskniły? Co odmieniało ich los?

Wstęp wolny

Miejsce: Muzeum Etnograficzne


17.09, g. 12:00

Kasztanowe ludki – warsztaty rodzinne dla dzieci w wieku 7–12 lat w ramach cyklu „ETNO w południe”, prowadzenie: Julia Szot

Na zajęciach stworzymy figurki z kasztanów i innych darów jesieni. Spróbujemy poruszyć wyobraźnię i w liściach, łupinach i korze dostrzec zwierzęta i ludziki. To będą zajęcia dla cierpliwych, ale dostarczające inspiracji i sporej dawki satysfakcji!

Bilety w cenie 5 zł

Zapisy: edukacja@muzeumetnograficzne.pl, 71 344 33 13

Miejsce: Muzeum Etnograficzne

17.09, g. 17:00

„Pamiętnik” – spektakl dokumentalny. Przedstawienie w wykonaniu Klaudii Kący-Jasic (reż. Jolanta Sakowska, scen. Jerzy Welter). Wydarzenie w ramach Europejskich Dni Dziedzictwa

Monodram powstał w oparciu o tekst autentycznego pamiętnika przywołującego dramatyczne przeżycia dziecka, którym była w czasie wojny i tuż po jej zakończeniu autorka zapisków. Treść wspomnień odczytuje po śmierci babci jej wnuczka, dla której pamiętnik został napisany. Tekst odsłania wrażliwość i wewnętrzne bogactwo autorki, co bohaterkę przedstawienia skłania do refleksji i stawiania pytań o to, dlaczego tak często brakuje nam czasu na rozmowę i odwagi na zadanie prostych pytań bliskiej przecież osobie. Spektakl odwołuje się do doświadczenia powszechnego, bo jakże często przychodzi nam żałować, że nie zapytaliśmy o coś bliskich, póki żyli. Jakże często zbyt późno dowiadujemy się, że ktoś był świadkiem i uczestnikiem niezwykłych wydarzeń. W monodramie przyjęta została perspektywa młodego człowieka, który by poznać prawdę o przeszłości, ma już tylko do czynienia z zatartymi śladami.

Spektakl dokumentalny zrealizowany we współpracy z Instytutem im. Jerzego Grotowskiego

Premiera 2019 roku we Wrocławiu, Teatr na Faktach

Czas trwania: 50 min.

Wstęp wolny

Miejsce: Muzeum Etnograficzne

Szafa wrocławska, Śląsk, Wrocław, ok. 1760, wystawa "Szaleństwo rokoka!",
fot. B. Lekarczyk-Cisek

Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej


12.09, g. 12:00

„Szaleństwo rokoka!” – oprowadzanie dla seniorów. Spacer po wystawie czasowej „Szaleństwo rokoka! Fascynacja rokokiem na Śląsku (XVIII–XXI w.)” – wydarzenie w ramach Wrocławskich Dni Seniora

Ekspozycja jest pierwszą w historii muzealnictwa próbą zaprezentowania do tej pory niedostrzeganego, niedocenianego i pomijanego zjawiska w sztuce regionu jakim było rokoko. To także demonstracja zmian stylistycznych, które miały miejsce na Śląsku w drugiej połowie XVIII w., również ponownego zafascynowania nimi na przełomie XIX i XX w., a wreszcie szukania odpowiedzi na pytanie, czy ta stylistyka interesuje i fascynuje współczesnych.

Wstęp z biletem na wystawę czasową, wstęp wolny dla osób 60+.

Zapisy: edukacja.pawilon@mnwr.pl, 71 712 71 81

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej


15.09, g. 16:00

O czwartej pod Kopułami – oprowadzanie po wystawie czasowej „Szaleństwo rokoka! Fascynacja rokokiem na Śląsku (XVIII–XXI w.)”

A może by tak zacząć weekend od spotkania ze sztuką? Pawilon Czterech Kopuł zaprasza na oprowadzanie po wystawie czasowej, będącej pierwszą w historii muzealnictwa próbą zaprezentowania do tej pory niedostrzeganego, niedocenianego i pomijanego zjawiska w sztuce regionu jakim było rokoko. To także demonstracja zmian stylistycznych, które miały miejsce na Śląsku w drugiej połowie XVIII w., również ponownego zafascynowania nimi na przełomie XIX i XX w., a wreszcie szukania odpowiedzi na pytanie, czy ta stylistyka interesuje i fascynuje współczesnych.

Wstęp z biletem na wystawę czasową

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej


16.09, g. 11:00

Sznurówka, bawet, rogówka – warsztaty plastyczno-ruchowe Barbary Przerwy dla dzieci w wieku 6–10 lat w ramach cyklu „Muzealne poruszenie”

Sznurówka, rogówka, cztery bawety… Kto chciał pięknie w rokoku wyglądać, musiał znać różne modowe sekrety!

Zapraszamy do podziwiania zabytkowych strojów na wystawie „Szaleństwo rokoka!”, omówimy dokładnie, z jakich elementów składała się suknia typu francuskiego oraz wykwintny strój męski. Dziecięce portrety będą inspiracją dla uczestników warsztatów do zaprojektowania stroju w stylu rokokowym.Wstęp z biletem na wystawę czasową, wstęp wolny dla osób 60+.

Bilety w cenie 5 zł

Zapisy: edukacja.pawilon@mnwr.pl, 71 712 71 81

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej


16.09, g. 11:00

Nie tylko Rydet – obrazy polskiej wsi na fotografiach z kolekcji Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Wykład Aleksandry Szwedo w ramach Europejskich Dni Dziedzictwa

Obraz polskiej wsi i jej mieszkańców utrwalił się w historii fotografii głównie dzięki „Zapisowi socjologicznemu” Zofii Rydet. Podczas wykładu zostaną zaprezentowane mniej znane prace artystów fotografików przedstawiające wiejski habitat.  

Wstęp wolny

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej


17.09, g. 13:00

Oprowadzanie w języku niemieckim po wystawie czasowej „Szaleństwo rokoka! Fascynacja rokokiem na Śląsku (XVIII–XXI w.)”. Prowadzenie: Nicole Ullrich

Ekspozycja jest pierwszą w historii muzealnictwa próbą zaprezentowania do tej pory niedostrzeganego, niedocenianego i pomijanego zjawiska w sztuce regionu jakim było rokoko. To także demonstracja zmian stylistycznych, które miały miejsce na Śląsku w drugiej połowie XVIII w., również ponownego zafascynowania nimi na przełomie XIX i XX w., a wreszcie szukania odpowiedzi na pytanie, czy ta stylistyka interesuje i fascynuje współczesnych.

Wstęp z biletem na wystawę czasową

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej

17.09, g. 11:00

Rokokowe kwiatki do skrzaciej chatki – rodzinne warsztaty Sławomira Ortyla dla dzieci w wieku 3–5 lat, w ramach wydarzeń towarzyszących wystawie „Szaleństwo rokoka! Fascynacja rokokiem na Śląsku (XVIII–XXI w.)”

Dawno, dawno temu żyła na świecie królowa Maria Antonina. Wyczerpana pałacowymi intrygami na wersalskim dworze, królowa rozkazała zbudować wioskę z pięknymi chatkami, spichlerzami a nawet młynem. A gdy wioska już stanęła, władczyni zamieszkała w położonej pośrodku (murowanej, rzecz jasna) chatce. I udając pasterkę pasała (wykąpane i wypachnione ponoć) owce, zbierała z kurnika (co oczywiste, wymyte wcześniej przez służącą) jajka. I w ogóle miło spędzała tam czas, spacerując nad brzegiem jeziora i tańcząc przy dźwiękach plenerowej orkiestry. A gdy tę historię poznały wrocławskie krasnale, zapragnęły podobnych chatek! Nie masz wyjścia… musisz przyjść, by pomóc im w budowie!

Bilety w cenie 5 zł

Zapisy: edukacja.pawilon@mnwr.pl, 71 712 71 81

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej


17.09, g. 12:00

Rokokowy wdzięk. Ubiory i wnętrza na Śląsku – Oprowadzanie w stroju z epoki po wystawie czasowej „Szaleństwo rokoka! Fascynacja rokokiem na Śląsku (XVIII–XXI w.)”, prowadzenie: Anna Prorok

Rokokowa stylistyka w XVIII stuleciu widoczna była – obok architektury, malarstwa i rzeźby – także w dziełach rzemiosła artystycznego takich jak ubiory, meble, szkło, ceramika i złotnictwo. Na wystawie zobaczyć można m.in. suknie dworskie w stylu francuskim i angielskim, stroje męskie, kamizelkę króla Fryderyka II, sznurówki i haftowane pantofelki. Sferom życia codziennego arystokratów i mieszczan na Śląsku towarzyszyły meble, naczynia szklane, ceramiczne i metalowe.

Uczestnicy oprowadzania obejrzą także elementy wyposażenia z Pałacu Królewskiego we Wrocławiu: żyrandol, zwierciadło, porcelanowy serwis i kartonierę, a przy okazji dowiedzą się, jak jadano, bawiono się na balach i polowano.

Prelegentka wystąpi w kostiumie historycznym według wzorów z połowy XVIII stulecia.

Wstęp z biletem na wystawę czasową

Zapisy: edukacja.pawilon@mnwr.pl, 71 712 71 81

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej

informacja prasowa

wtorek, 9 października 2018

Znamy program 9. American Film Festival

Za dwa tygodnie rozpocznie się 9. edycja American Film Festival – prezentacja wszystkich stanów kina z USA. W ciągu sześciu dni widzowie zobaczą aż 88 filmów pełnometrażowych, z czego 57 zostanie pokazanych w Polsce po raz pierwszy.


23 października AFF otworzy przebój festiwalu w Wenecji, znakomicie przyjęte przez krytyków Narodziny gwiazdy (A Star Is Born) Bradleya Coopera, w których – oprócz samego autora – w roli głównej występuje także Lady Gaga. Na zakończenie pokazani zostaną Bracia Sisters (The Sisters Brothers) Jacquesa Audiarda, nagrodzonego Srebrnym Lwem za reżyserię w Wenecji. W ekranizacji bestsellerowej powieści Patricka deWitta swój aktorski popis dają m.in. John C. Reilly, Joaquin Phoenix i Jake Gyllenhaal. Bracia Sisters łączą w sobie najlepsze elementy komedii absurdu w stylu braci Coen i epickich westernów doby Marlona Brando.

Hity światowych festiwali

Wymazać siebie, reż. Joel Edgerton

W programie znalazł się też hit festiwalu w Toronto – Wymazać siebie (Boy Erased) – poruszający dramat w reżyserii Joela Edgertona, z Lukasem Hedgesem, Nicole Kidman i Russellem Crowem w rolach głównych. We Wrocławiu pokazana zostanie także Góra (The Mountain) – nowy film Ricka Alversona, autora Komedii (3. AFF) i Rozrywki (6. AFF). W rolach głównych Jeff Goldblum i Tye Sheridan (gwiazda Player One Stevena Spielberga), który odwiedzi Wrocław w ramach AFF.

Podczas festiwalu będzie miał miejsce także jedyny polski pokaz przedpremierowy Suspirii – najnowszego filmu Luki Guadagnina, autora Tamtych dni, tamtych nocy (w filmie występują m.in. Tilda Swinton i Dakota Johnson). W programie American Film Festival znajdą się również m.in.: Damulka (Damsel) Davida Zellnera i Nathana Zellnera – przewrotny antywestern z Robertem Pattinsonem i Mią Wasikowską, Bez obaw, daleko nie zajdzie (Don’t Worry, He Won’t Get Far on Foot) Gusa Van Santa, ze znakomitym Joaquinem Phoenixem w roli głównej, Zatrzyj ślady (Leave No Trace) – nowy film Debry Granik, jednej z najważniejszych amerykańskich twórczyń kina niezależnego, Her Smell Alexa Rossa Perry’ego – z Elisabeth Moss – znaną m.in. z Opowieści podręcznej, odjechana Mandy Panosa Cosmatosa – z genialnym Nicolasem Cagem, wyreżyserowana przez Jennifer Fox Opowieść (The Tale) z Laurą Dern, Złe wychowanie Cameron Post (The Miseducation of Cameron Post) Desiree Akhavan (w roli tytułowej Chloë Grace Moretz), High Life w reżyserii Claire Denis (nowatorski dramat z Robertem Pattinsonem), Assassination Nation Sama Levinsona czy Nienawiść, którą dajesz (The Hate U Give) George’a Tillmana Juniora.

W trakcie AFF zobaczymy też Ethana Hawke’a w podwójnej roli – jako reżysera Blaze i aktora filmu Pierwszy reformowany (First Reformed).
W programie nie zabraknie najważniejszych amerykańskich dokumentów minionego roku – m.in. Free Solo Jimmy’ego China, Bliskich nieznajomych (Three Identical Strangers) Tima Wardle’a, Weed The People Abby Epstein czy RBG Julie Cohen.

Sekcje

Jednym ze znaków rozpoznawczych American Film Festival są sekcje konkursowe: Spectrum (12 filmów) – przegląd nowych tendencji i młodych talentów kina USA, oraz American Docs (15 filmów) – najgłośniejsze dokumenty prezentujące różne oblicza Ameryki. Oceniane przez widzów filmy będą ubiegać się o nagrody w dwóch kategoriach: film fabularny i film dokumentalny. Nagrody w obu konkursach ufundowała firma BNY Mellon.

Bohaterem tegorocznej retrospektywy będzie Hal Ashby – jeden z czołowych przedstawicieli nurtu New Hollywood; kultowy buntownik, który oddychał rewolucją 1968 roku. Podczas 9. AFF zobaczymy 7 filmów reżysera (m.in. Harolda i Maude czy Szampon) oraz Hal – pokazywany na Sundance dokument w reżyserii Amy Scott.

Indie Star Award

Sara Driver, fot. materiały AFF

Alexandre Rockwell i Sara Driver odbiorą we Wrocławiu Indie Star Award – nagrodę honorującą wybitnych twórców niezależnego kina amerykańskiego.  Alexandre Rockwell to autor m.in. nagrodzonego na Sundance Ugotowanego (In the Soup) czy noweli The Wrong Man – wchodzącej w skład Czterech pokoi (Four Rooms), współreżyserowanych przez Quentina Tarantino. Gościem AFF będzie także Sara Driver – producentka wczesnych filmów Jima Jarmusha (prywatnie jego partnerka) i reżyserka uznanych przez krytykę filmów fabularnych oraz dokumentów – w tym najnowszego – Basquiat: nim nadeszła sława (Boom for Real: The Late Teenage Years of Jean-Michel Basquiat).

Gościem specjalnym festiwalu będzie również Flynn McGarry – bohater filmu Chef Flynn – najmłodszy kucharz świata (Chef Flynn) – nastoletni szef kuchni, który szturmem zdobył ekstremalnie wymagający świat nowojorskich restauracji. Wspólnie z Justyną Słupską-Kartaczowską (szefową kuchni i właścicielką restauracji jadka) oraz Mariuszem Kozakiem (szefem kuchni Hotelu Monopol), Flynn McGarry przygotuje wyjątkowe menu (23 października, Hotel Monopol we Wrocławiu; dzień później w Warszawie).

Po raz kolejny odbędzie się także wydarzenie branżowe US in Progress, zorganizowane dzięki wsparciu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W tym roku głównym partnerem inicjatywy jest firma Papaya Films. W ramach projektu polskie firmy postprodukcyjne pomagają ukończyć niezależne filmy amerykańskie, a producenci mają okazję poznać polskie uwarunkowania koprodukcyjne oraz spotykać potencjalnych partnerów wśród polskiej branży filmowej.

Na 9. American Film Festival zapraszamy od 23 do 28 października. Pełny program festiwalu wraz z kalendarium seansów i opisami filmów  można znaleźć na stronie www.americanfilmfestival.pl.
Sprzedaż biletów na pojedyncze pokazy rozpocznie się w czwartek, 11 października, o 12:00.

informacja prasowa

Mozart – "Requiem" w Narodowym Forum Muzyki /zapowiedź/

6 listopada o 19.00 w Narodowym Forum Muzyki angielski dyrygent Jonathan Nott, uznawany za wybitnego interpretatora muzyki współczesnej, pod...

Popularne posty