Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Bruno Schulz, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Bruno Schulz, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 marca 2022

Motyw domu w literaturze

We wszystkich kulturach dom symbolizuje schronienie, miejsce, w którym czujemy się bezpiecznie. Obraz domu, który zapamiętaliśmy z dzieciństwa, towarzyszy nam na ogół przez całe życie. O tym, że jest doświadczenie uniwersalne, świadczy fakt, że słowo dom jest jednym z najstarszych pojęć i występuje we wszystkich językach, także w najdawniejszych. Na przykład w języku irańskim – dam, w sanskryckim również dam, greckim – domos, czy w łacińskim -  domus

Dwór w Żelazowej Woli, pierwotnie będący oficyną dworską ,
fot. Wikipedia

Dom jest także symbolem rodu, dynastii. W wielu kulturach, określenie dom ojca oznaczało pochodzenie człowieka. W słowniku etymologicznym języka polskiego znajdziemy interesującą informację o tym, że słowiańskie słowo ród, znaczyło pierwotnie tylko „traf szczęśliwy”, „powodzenie”, „przyrost” i było nazwą bożka szczęścia, losu. Dopiero z czasem słowo ród zmieniło znaczenie i zaczęto kojarzyć je ze słowem krewny. W tym znaczeniu pojawia się on w Biblii Leopolity oraz Wujka.

Zarówno dom jak i rodzina pojawiają się w różnych  znaczeniach w literaturze. W Iliadzie Homera słowo dom występuje 103 razy, co dowodzi, że starożytni Grecy przywiązywali do niego dużą wagę. Wartość domu rozumianego jako rodzinne gniazdo znajdziemy także w drugiej epopei Homera – Odysei. Tytułowy bohater powracający do rodzinnej Itaki stał się symbolem człowieka wędrownego, który po latach doświadczeń wraca do Ojczyzny i do rodziny. 

Pojęcie domu kojarzy się nie tylko z gniazdem rodzinnym, ale również z Ojczyzną, która szczególnie w okresie romantyzmu była traktowana jako utracony dom. W większości wypadków obraz domu i dzieciństwa jest doświadczeniem ważnym i pozytywnym w życiu człowieka. Dom symbolizuje azyl, schronienie, kojarzy się z bezpieczeństwem. Niekiedy pozostaje tylko we wspomnieniu. W niektórych przypadkach jednak dom dzieciństwa ukazuje swoje drugie oblicze, za którym kryje się samotność, strach i różne traumatyczne przeżycia. W wierszu mój dom jest teraz pełen zasadzek Halina Poświatowska zdaje mówić, że mimo pozorów spokoju i poczucia bezpieczeństwa, dzieciństwo nie jest wolne od lęków i marzeń o innym lepszym świecie. Przywoływanie wspomnień z rodzinnego domu może się okazać powrotem do doświadczeń trudnych, z którymi bohater nigdy się nie uporał. 

Dom jest obrazem o niezwykłej głębi. W kulturze tradycyjnej jawi się on jako kosmos, azyl, łono matki, ale również jako więzienie, siedziba sił demonicznych i złych mocy. 

Litwo, ojczyzno moja!

Soplicowo, plan filmowy "Pana Tadeusza" w reż. Andrzeja Wajdy

Pojęcie domu kojarzy się nie tylko z gniazdem rodzinnym, ale również z Ojczyzną, która szczególnie w okresie romantyzmu była traktowana jako utracony dom. Takim właśnie domem – ostoją polskości było Soplicowo w epopei Adama Mickiewicza Pan Tadeusz. Już na wstępie Inwokacji padają pamiętne słowa: „Litwo! Ojczyzno moja! Ty jesteś jak zdrowie. // Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, // Kto cię stracił. Dziś piękność  twą w całej ozdobie // Widzę i opisuję, bo tęsknię po tobie”.
O domostwie Sopliców czytamy już na początku poematu: 

„Śród takich pól przed laty, nad brzegiem ruczaju, // Na pagórku niewielkim, we brzozowym gaju, // Stał dwór szlachecki”.
 
Zatem to dwór szlachecki z jego charakterystycznym otoczeniem stanowi symbol polskości. Drewniany, pobielany, otoczony drzewami, przede wszystkim topolami i brzozami – zagości na stałe w wyobraźni Polaków. Badacze twierdzą, że pierwowzorem Soplicowa są Tuhanowicze, a przyjazd panicza Tadeusza, który rozpoczyna poemat, jest wiernym odwzorowaniem autentycznej sceny pierwszego spotkania Mickiewicza z Marylą Wereszczakówną – jego wielką miłością i muzą. 

Soplicowo, plan filmowy "Pana Tadeusza" w reż. Andrzeja Wajdy

Cechą wyróżniającą dworek w Soplicowie jest nie tylko jego swojski, typowo polski krajobraz, ale również obecność tradycji. Otóż kiedy Tadeusz mija bramę, która jest otwarta, jakby podkreślając gościnność, wchodzi do wnętrza domu i przekonuje się, że wszystko jest jak dawniej – na swoim miejscu: portrety wielkich patriotów wywodzących się z Litwy – Tadeusza Kościuszki, Rejtana i dowódców z czasów insurekcji kościuszkowskiej – Jakuba Jasińskiego i Tadeusza Korsaka. Zaś stary kurantowy zegar gra mazurka Dąbrowskiego. Patriotyczną edukację pobierano przede wszystkim w domu, często wprost od ojców, wujów, którzy walczyli o wolną Polskę. Przechowywano pamiątki, które przywoływały postaci  patriotów godnych szacunku i naśladowania przy każdej okazji, np. w  karczmie ks. Robak wyjmuje tabakierę i opowiada, w jakich okolicznościach i kto mu ją ofiarował. Wykładem historii Polski jest także w poemacie gra Jankiela na cymbałach. Polskie są również kultywowane obyczaje, o których mowa przy każdej okazji: polowanie, powrót z lasu w odpowiednim szyku, a przede wszystkim uczty. Mickiewicz  szczegółowo opisuje potrawy, które pojawiały się na pańskich stołach, a nawet podaje przepisy kulinarne. Uczta jest szacownym ceremoniałem towarzysko – kulinarnym. 

Soplicowo, plan filmowy "Pana Tadeusza" w reż. Andrzeja Wajdy
Pana Tadeusza rozpoczyna i kończy uczta. Jej przebieg odbywa się według surowo przestrzeganych zaleceń wynikających z tradycji staropolskiej. Rozpoczynało je rytualne wejście gości i zajmowanie miejsca przy stole według rangi. Bardziej uroczyste uczty rozpoczynano polonezem, jak to ma miejsce w ostatniej księdze Pana Tadeusza. Wznoszono toasty, których ranga i kolejność była istotna. Gerwazy, który przywołuje chwalebne tradycje hucznych biesiad w zamku Horeszków, przypomina też sceny wznoszenia toastów, z których „Pierwszy wiwat za zdrowie króla Jegomości// Potem prymasa, potem królowej Jejmości…” Obyczaje związane ze stołem i biesiada były ściśle związane z polską kulturą szlachecką, więc w czasach niewoli miały wydźwięk patriotyczny. Uczta w Panu Tadeuszu gromadzi w jednym miejscu ludzi ze sobą skłóconych, jednoczy ich, stając się symbolem narodowego pojednania.

Bronowicka chata

"Wesele" stanisława Wyspiańskiego w reż. Andrzeja Wajdy
Niewola narodowa sprawiła, że temat Polski i Polaków powraca również i później – w okresie Młodej Polski. Wówczas to bronowicka chata stanie się jej symbolem. Pisząc swój dramat, Stanisław Wyspiański nie tylko upamiętnił ślub Lucjana Rydla z Jadwigą Mikołajczykówną, ale przestawił w postaci symboli polskie problemy Anno Domini 1901. Od tamtej pory „mówimy Weselem”, a wielu twórców, którzy chcą coś o Polsce i Polakach powiedzieć, nawiązuje do tego dramatu. 

   W klimat polskości wprowadzają nas już didaskalia dramatu, w których autor – malarz przede wszystkim – zobrazował „polską chatę”. Jest noc listopadowa, która kojarzy się nie tylko z powstaniem 1830 roku, ale także z Mickiewiczowskimi Dziadami. Słychać muzykę i gwar dobiegające z sąsiedniej izby. „I cała uwaga osób, które przez tę izbę – scenę przejdą, zwrócona jest tam, ciągle tam; zasłuchani, zapatrzeni ustawicznie w ten tan, na polską nutę… (…) taniec kolorów, krwawych wstążek, pawich piór, (…) barwnych kaftanów i kabatów, nasza dzisiejsza wiejska Polska”. Tę Polskę prezentują „święci obrazkowi”, Matejkowski „Wernyhora” i „Racławice”, a także „złożone na krzyż szable, flinty, pasy podróżne, torba skórzana”. Jest także stolik empirowy z resztkami brązów, stary alabastrowy zegar „dźwigający złocony krąg godzin; nad zegarem portret pięknej damy w stroju z lat 1840”. Są też szczególnie ważne dla Polaków obrazy: Matki Boskiej Ostrobramskiej oraz Matki Boskiej Częstochowskiej „w koralach i koronie polskiej Królowej, z Dzieciątkiem, które rączkę ku błogosławieństwu wzniosło.” Symbole Polski dawnej, szlacheckiej,  symbole wiary, nieodłącznie z historią Polski związane. 

"Wesele" stanisława Wyspiańskiego w reż. Andrzeja Wajdy
Na weselu w podkrakowskiej wsi spotkali się chłopi i wywodząca się ze szlachty polska inteligencja. Wyspiański pokazał ich wzajemną nieufność i brak zrozumienia. Dotyczy to państwa młodych. On, inteligent, dla którego żona jest piękną lalką przebraną w krakowski strój, ona – nie bardzo rozumiejąca, czemu mąż tyle mówi. Dostało się wszystkim: „panom” – że traktują chłopów z pogardą i chcieliby w nich widzieć postacie z sielanki, że mogliby wiele uczynić, ale „oni nie chcom chcieć”. Dostało się też „chłopom” – że mocni w gębie, a do czynu niezdolni, że nade wszystko dbają o „czapkę z piór”, toteż gubią złoty róg, a naród ostatecznie zapada w sen i snuje swój chocholi taniec. Wesele Wyspiańskiego rozgrywa się w bronowickiej chacie, stając się dramatem o narodzie, o jego teraźniejszości i przyszłości, o jego potencjalnej sile i rozpaczliwej niemocy.

Mityczny Drohobycz


W przeciwieństwie do Pana Tadeusza i Wesela, proza Bruno Schulza, pisarza tworzącego w dwudziestoleciu międzywojennym, kreuje dom jako część mitu dzieciństwa. Jest to mitologia całkowicie prywatna, zarazem jednak niezwykle piękna i sugestywna. Autor Sklepów cynamonowych niemal całe swoje życie przeżył w małym miasteczku na Kresach, w obwodzie lwowskim – w Drohobyczu. Dzieciństwo Schulza minęło z końcem epoki patriarchalnego kupiectwa. Następujące zmiany były m.in. efektem odkrycia ropy naftowej. Schulz był malarzem, toteż jego proza jest bardzo obrazowa. Opisywał swój dom i Drohobycz – swoją „małą ojczyznę” na różne sposoby, m.in. w opowiadaniu Ulica Krokodyli.  

Rozpoczyna je opis pięknej starej mapy miasta, którą ojciec narratora przechowuje w biurku. „Zawieszona na ścianie, zajmowała niemal przestrzeń całego pokoju i otwierała daleki widok na całą dolinę Tyśmienicy, wijącej się falisto bladozłotą wstęgą, na całe Pojezierze szeroko rozlanych moczarów i stawów, na pofałdowane przedwzgórza, ciągnące się ku południowi (…), coraz mniejszych i coraz bledszych, w miarę jak odchodziły ku złotawej i dymnej mgle horyzontu”. 
Spośród wielu uliczek i kamienic wyróżnia się ulica Krokodyli – jak nazwał autor realny odpowiednik drohobyckiej ulicy Stryjskiej.  To dziwna ulica, nieobecna na planach miasta, jakby wstydliwie ukryta. Dlaczego? Otóż dowiadujemy się, że jest to miejsce „pasożytnicze”, wyłącznie użyteczne, pseudoamerykańskie. Charakteryzuje je na pierwszy rzut oka tandeta i pretensjonalność – kamienice są tanie i byle jak postawione, o charakterystycznych karykaturalnych fasadach. Przeważają magazyny , sklepy, zakłady fryzjerskie, z anglojęzycznymi napisami. Rdzenni mieszkańcy miasteczka trzymają się z dala od tej okolicy zamieszkałej przez szumowiny i kreatury – ludzi niemoralnych, „zbiegów spod sztandaru godności własnej”. A jednak wszyscy – także narrator – czują się wciągnięci w tandetny urok tej dzielnicy. Suną więc tłumnie główną ulicą jak senny korowód marionetek, demonstrując wielkomiejskie maniery.  Co więcej, mieszkańcy zdają się być dumni z odoru zepsucia, którym tchnie ulica Krokodyli: „Nie mamy potrzeby niczego sobie odmawiać – myślą z dumą – stać nas i na prawdziwą wielkomiejską rozpustę”. A jednak nadzieje na wielkomiejską zmianę okazują się nieporozumieniem. Ludzie błądzą od szyldu do szyldu, wędrują od sklepu do sklepu, ale wszystko sprawia wrażenie papierowej imitacji. 

"Xięgi Schilza" w Teatrze Polskim we Wrocławiu
Pozornie realistyczny opis ulicy nieustannie się przemienia pod wpływem wyobraźni autora. Opisując świat tradycji i porządku zderza go z nowym – gorszym i tandetnym światem wczesnego kapitalizmu, który właśnie nadchodzi i którego cechą jest komercja, brzydota i tandeta. U Schulza ulica Krokodyli stała się symbolem urzekającego, chorobliwego piękna imitacji, zachowując jednak swe rzeczywiste cechy, zalążki magicznej metamorfozy. Czerpanie z wyobraźni było bowiem dla pisarza procesem czerpania z pamięci, także pamięci emocjonalnej.

Dom jest  jednym z najważniejszych toposów kulturowych, obrazującym związki  człowieka z domem i rodziną, a także z narodem i ojczyzną. W okresie zaborów dom stanie się ostoją polskości – wraz z kultywowanymi tam obyczajami, patriotycznymi postawami i kulturą, jak to ma miejsce w romantycznej epopei Adama Mickiewicza  Pan Tadeusz. Również bronowicka chata posłuży Stanisławowi Wyspiańskiemu jako symbol Polski, aby dokonać gorzkiej diagnozy kondycji Polaków na początku XX wieku. Istnieją również prywatne mitologię domu i miasta – jako „małych ojczyzn”, jak w opowiadaniu Brunona Schulza, powstałym już w wolnej Polsce. 

wtorek, 22 września 2020

Bruno Schulz. Festiwal 2020

 W dniach 7–18 października we Wrocławiu odbędzie się – już po raz dziewiąty – Bruno Schulz. Festiwal, który w tym roku został połączony z Międzynarodowym Festiwalem Poezji Silesius i Literacką Nagrodą Europy Środkowej Angelus. Część wydarzeń będzie dostępna online.



Tegoroczny festiwal będzie nieco inny niż dotychczasowe, bo inny jest także rok 2020. Pandemia i związane z nią obostrzenia sprawiły, że część wrocławskich wydarzeń kulturalnych musiała przenieść się z wiosny na jesień. Ale kultura łączy, dlatego i my postanowiliśmy połączyć siły: kilka wrocławskich imprez literackich, między innymi Międzynarodowy Festiwal Poezji Silesius, Literacka Nagroda Europy Środkowej Angelus i właśnie Bruno Schulz. Festiwal, spotkają się w październiku na wspólnej Jesieni we Wrocławiu Mieście Literatury.

A rozpocznie ją rocznica przyznania Nagrody Nobla Oldze Tokarczuk. Jak w tej sytuacji moglibyśmy nie odwołać się do jej pamiętnych słów z mowy noblowskiej: „Świat umiera, a my nawet tego nie zauważamy”? Ich echo z pewnością będzie pobrzmiewać w spotkaniach z Edwinem Bendykiem, Karoliną Jaklewicz, Pawłem Piotrem Reszką oraz Klementyną Suchanow.

Tegoroczni goście Bruno Schulz. Festiwal zmierzą się jednak nie tylko ze słowami noblistki, lecz także z biografiami – własnymi (Tadeusz Sobolewski) i cudzymi (Sylwia Chwedorczuk, Izolda Kiec, Weronika Kostyrko), przyznając się do czerpania z nich wprost (Krzysztof Varga) lub skrzętnie to ukrywając (Irek Grin, Mikołaj Grynberg). W programie nie zabraknie również premierowych spotkań (Michał Nogaś) i gorących rozmów o tegorocznej Nagrodzie Nobla w powstałym specjalnie w tym celu studiu noblowskim.

Wszystkie festiwalowe wydarzenia odbędą się w Prozie – klubie Wrocławskiego Domu Literatury. Związane z pandemią obostrzenia sprawiają, że będzie się tam mogła pojawić ograniczona liczba osób. Ale nic straconego: wszystkie wydarzenia będziemy transmitować online, żebyście mogli być razem z nami, nie wychodząc z domów. Zatem już w przyszłym tygodniu wypatrujcie programu Jesieni we Wrocławiu Mieście Literatury. I do zobaczenia – na żywo lub przed ekranem telefonu, tabletu czy laptopa.

PROGRAM WYDARZEŃ

Bruno Schulz. Festiwal

sobota, 3 października

10.15

Lekcje pod Klepsydrą: Inga Iwasiów, Michał Rusinek

[wydarzenie zamknięte]

17.00

W Polsce, czyli wszędzie. Z Edwinem Bendykiem rozmawia Irek Grin

Proza Klub Wrocławskiego Domu Literatury

18.45

Zerwane rozmowy. 105 wierszy na inne okazje. Z autorką Agnieszką Wolny-Hamkało i redaktorem Jakubem Skurtysem rozmawia Darek Foks

Proza Klub Wrocławskiego Domu Literatury

Organizator: Wrocławski Dom Literatury

20.30

Studio noblowskie. Rozmawiają Inga Iwasiów, Justyna Sobolewska, Michał Nogaś i Michał Rusinek, moderuje Irek Grin

Proza Klub Wrocławskiego Domu Literatury

Organizator: Wrocławski Dom Literatury

informacja prasowa

czwartek, 19 marca 2020

Portret dziecka w literaturze polskiej XIX i XX wieku

Dziecko było przez wiele wieków ignorowane jako temat literacki czy w ogóle temat sztuki. Pierwszym modelem dziecka w historii sztuki jest Dzieciątko Jezus. Początkowo jest on pomniejszonym dorosłym, podobnie jak inne dzieci przedstawiane na obrazach o tematyce religijnej. 

Gerard Terborch, Chłopiec iskający psa, ok. 1655

Dopiero gotyk ukazuje nagie dziecko, które staje się alegorią śmierci i duszy. Pod wpływem klasycyzmu powstawały niezliczone putta – nagie, pyzate dzieci, będące jednak przede wszystkim elementem dekoracyjnym. W XV i XVI wieku nie przedstawiano jeszcze dziecka samego, ale w scenach rodzajowych widzimy dziecko w otoczeniu rodziny, bawiące się, słuchające kazań czy dziecko w szkole. Samodzielny portret dziecka pojawia się dopiero w XVII wieku. Malarze tacy jak Rubens Van Dyck czy Frans Hals portretują dzieci wielmożów i bogatego mieszczaństwa. Ale nie tylko, o czym świadczy mój ulubiony portret "Chłopca iskającego psa" G. Terborcha. W XVII wieku daje się też odczuć wyraźne upodobanie do malutkich dzieci, ich przymilania i gaworzenia.

Zanim literatura zaroiła się od dzieci, pogląd na dziecko i na rolę dzieciństwa w życiu człowieka ukształtowali Jan Jakub Rousseau i Franciszek Schiller. Pod wpływem autora Emila zaczęto uważać, że dziecko powinno być wychowywane z dala od cywilizacji, w harmonii z przyrodą. Poglądy Rousseau wpłynęły także na romantyczne portrety dzieci.

Alberta Sternera ilustracja do Króla olch, ok. 1910

Romantycy uważają, że dziecko obdarzone jest szczególną wrażliwością i widzi oraz czuje więcej niż dorosły. Przykładem takiego portretu dziecka jest syn z ballady Goethego Król Olch. Utwory romantyków pełne są dzieci obdarzonych szczególnymi własnościami. Takim dzieckiem jest np. Orcio z dramatu Zygmunta Krasińskiego Nie-Boska komedia. Romantyczne portrety dziecięce odbiegają jednakże od realizmu. Są to raczej puer senex, dzieci-starcy, czujące i rozumiejące więcej, żyjące na granicy dwóch światów: fantastycznego i realnego.

Realistyczne portrety dzieci pojawią się w literaturze dopiero w okresie pozytywizmu. Dziecko staje się wówczas bohaterem pierwszoplanowym, choć czasami pełni również funkcje epizodyczne. Dzieci w przedstawieniach pozytywistów są na ogół skrzywdzone przez los, biedne, słabe, często skazane na przedwczesną śmierć, ponieważ nie mają szans na pełny rozwój i wyjście z nędzy. Są to dzieci pochodzące z ubogich rodzin, wiejskich albo miejskich. Portretując tak licznie biedne dzieci, pisarze pozytywistyczni postępują zgodnie z programem epoki, który nakazywał pochylać się nad najsłabszymi, najbardziej skrzywdzonymi. Wyrównywanie szans miało uzdrowić społeczny organizm. Pojawienie się tylu literackich portretów dzieci spowodowało również zainteresowanie pisarzy dziecięcą wrażliwością, innym niż u dorosłych spojrzeniem na świat. Wiele powieści XX wieku wykorzystuje punkt widzenia dziecka, aby opowiedzieć o świecie z innej perspektywy. Przykładem może być słynna powieść Guntera Grassa Blaszany bębenek .


W perspektywie dziecka


W utworach pisarzy polskich także pojawia się perspektywa dziecka, które jest zarazem bohaterem i narratorem wydarzeń. Z takim przypadkiem mamy do czynienia w noweli Marii Konopnickiej Nasza szkapa. Przedstawia ona dzieje ubogiej rodziny żyjącej w Warszawie na Powiślu. Historię tę poznajemy dzięki opowiadaniu chłopca, który jest członkiem tej rodziny i zarazem jednym z bohaterów wydarzeń. Dzięki takiej perspektywie obserwujemy świat oczami dziecka, a nie obiektywnego narratora. Witek opowiada bez emocji o chorej i umierającej matce i o tym, jak ojciec musi wyprzedawać domowe przedmioty, aby kupić lekarstwa i jedzenie. Dla dzieci są to wydarzenia wprowadzające w ich życie różne nowości, nie traktują tego  jak dorośli. Wyprzedaż przedmiotów staje się dla nich formą zabawy. Jedynie sprzedaż konia – tytułowej szkapy - wywołuje smutek i żal. Nie dlatego jednak, że koń pomagał zarabiać ojcu na życie, ale dlatego, że byli do niego bardzo przywiązani. Nie należy jednak sądzić, że dzieci, w tym narrator, są niewrażliwe i nie kochają rodziców. Mają jednak naturalną skłonność do zamieniania wszystkiego w zabawę, do poszukiwania radości w drobiazgach, czego dorośli już nie potrafią. Nieświadomość nieszczęścia i nędzy jest w gruncie rzeczy rodzajem łaski, dzięki której dzieci zdają się mieć zwyczajne dzieciństwo. Nawet śmierć matki wywołuje nie tyle smutek, co staje się przedmiotem zdziwienia i rozważań, dotyczących jej cichego odejścia. Dzieci nie rozumieją, co to śmierć, nie traktują jej jako czegoś nieodwracalnego. Dziwi  je raczej, że najmłodszy brat, Piotruś, nie zauważył odejścia matki,  mimo że spał tuż obok. Kolejną reakcją jest wprawdzie smutek, ale narrator stwierdza zarazem, że bawili się tego dnia doskonale, bo tak wielu było chętnych do zabawy. Jak zabawę bowiem traktowali chłopcy swoją żałobę, dzięki której sąsiedzi po raz pierwszy byli dla nich serdeczni, a oni grali role biednych sierot, którymi rzeczywiście byli. Ten dystans, ta gra, pozwoliła im zapewne znieść smutek i przygnębienie. Kiedy dzieci zostają same i przestają grać, smutek jednak je dopada. 
               Najbardziej paradoksalna jest ostatnia scena noweli – pogrzeb matki. Dzieje się tak za sprawą konia, który został wypożyczony do przewiezienia trumny na cmentarz. Radość dzieci z powodu odzyskania szkapy jest tak wielka, że zapominają o smutku oraz o tym, że czeka je pogrzeb matki. Stroją ją, „jakby pannę młodą w świeże gałęzie akacji i tak przystrojoną prowadzą w tryumfalnym pochodzie” . Ostatni obraz pokazuje, że życie zwycięża śmierć.
                 Dzięki wprowadzeniu dziecięcego narratora, opowiadanie zyskuje inny wymiar i działa z tym większą siłą wyrazu. Dramatyzm wynika stąd, że to, co dla dorosłych jest tragedią, dla dzieci występujących w noweli, nieświadomych powagi  sytuacji,  jest przygodą i zabawą. Groza przedstawionej tutaj skrajnej nędzy i zniszczenie rodziny zostało pokazane z perspektywy dziecka, stając się nie tylko dokumentem, wiarygodnym, dzięki osobie świadka wydarzeń. Dodatkowo taka perspektywa narracji i sportretowane przez dziecko wydarzenia i ludzie, w tym inne dzieci, zyskują nowy, dramatyczny walor, stają się niebanalne, jeszcze bardziej poruszając czytelnika.

Bruno Schulz, Emeryt i chłopcy, 1937

                    Narratorem opowiadań Bruno Schulza jest żydowski chłopiec, syn kupca bławatnego, mieszkający w małej miejscowości, gdzieś na Kresach. Pisarz nadaje mu swoje własne rysy, próbując w ten sposób powrócić do dzieciństwa, do czasów, kiedy jeszcze żył jego ojciec. Były to czasy względnej stabilizacji i spokoju. Poza tym narrator, opisując chorobę ojca, dokonuje twórczego przekształcenia, w którym ojciec nie umiera, lecz zmienia formę bytu. Staje się to ptakiem, to karakonem, tematem twórczych fantazji, w których właściwie nie umiera się nigdy. Schulz napisał swoje opowiadania jako dorosły człowiek, ale zarazem zachował wiele z wyobraźni dziecka. Posłużył się charakterystycznymi dla swego pochodzenia i wykształcenia odniesieniami do Tory oraz do  kultury starożytnej Grecji.

                    Sklepy cynamonowe  otwiera opowiadanie zatytułowane Sierpień, w którym bohater opowiada, jak to po wyjeździe ojca do wód został sam z matką i starszym bratem, pozostawiony „na pastwę białych od żaru i oszałamiających dni letnich”. Narrator opisuje swoją wyprawę z matką do krewnych w upalny sierpniowy dzień, posługując się licznymi metaforami i fantastycznymi skojarzeniami. Opowiada w sposób obrazowy, że kiedy wychodziło się z ciemnej sieni domu, natychmiast wstępowało się „w słoneczną kąpiel dnia”. W tej kąpieli „przechodnie, brodząc w złocie, mieli oczy zmrużone od żaru, jakby zalepione miodem”, a jednocześnie otwarte na skutek upału usta i zastygłe twarze kojarzą się narratorowi z maskami rodem z greckiego obrzędu ku czci Dionizosa. „Starcy i młodzi, dzieci i kobiety, pozdrawiali się w przejściu tą maską, namalowaną grubą, złotą farbą na twarzy, szczerzyli do siebie ten grymas bakchiczny – barbarzyńską maskę kultu pogańskiego.”.  Obok inspiracji greckim obrzędem pojawia się nawiązanie biblijne, kiedy to rynek – „pusty i żółty od żaru”, przypomina biblijną pustynię. Nie dość jednak na tym. Wyobraźnia narratora nie ogranicza się do tych dwóch źródeł. Za chwilę bowiem opisuje „stare domy, polerowane wiatrami wielu dni”, które zdają się mieć swoją historię i fizjonomię – jak ludzie, którzy je zamieszkują.
                   Zatrzymując się na początku opowiadania możemy prześledzić , w jaki sposób narrator Schulza kreuje swój fantastyczny, niezwykły świat. Otóż po pierwsze, korzysta ze źródeł swojego wykształcenia klasycznego – ze znajomości greckiej kultury. Po drugie, dla jego sposobu opowiadania charakterystyczna jest obrazowość, typowa dla kultury semickiej. Jednocześnie nawiązania te zostają przetworzone za pomocą niezwykłych metafor, porównań, epitetów, charakterystycznych dla języka poezji. Schulz wprawdzie czyni narratorem swoich opowiadań dziecko, ale jest to rodzaj kreacji jego autorskiego porte parole. Świadczy o tym między innymi fakt, że autor korzysta z własnej biografii, przetwarzając ją jednak w sposób, który jest niepowtarzalny, charakterystyczny właśnie dla jego pisarstwa. Będąc dorosłym człowiekiem, Schulz zachowuje wyobraźnię dziecka i czyni je „opowiadaczem” swojej historii. 

Portret zbiorowy dzieci w krucjacie – Bramy raju Jerzego Andrzejewskiego

                   Obok indywidualnych portretów dzieci, pojawiły się w literaturze również ich portrety zbiorowe – jako pewnej społeczności, rządzącej się swoimi prawami, swoją wyobraźnią. 
Opowiadanie Jerzego Andrzejewskiego Bramy raju zostało zainspirowane informacją pochodzącą z Dziejów powszechnych Fryderyka Schloessera, dotyczącą średniowiecznych wypraw krzyżowych, w których brały udział dzieci. Fenomen ten – do dziś trudny do racjonalnego wyjaśnienia – staje się dla autora opowiadania pretekstem do rozważań na temat niebezpieczeństw ideologii. Największa krucjata dziecięca wyruszyła z Francji pod przewodnictwem ubogiego pastuszka imieniem Stefan Twierdził on, że sam Bóg powołał go do misji udania się do Ziemi Świętej z grupą równie niewinnych jak on dzieci, ponieważ tylko niewinność może odkupić grzechy. Niespodziewanie zebrała się ogromna rzesza około trzydziestu tysięcy dzieci, których nie powstrzymali ani rodzice, ani władze kościelne. Z czasem przyłączali się do nich również dorośli. Historia dopowiada, że zarówno francuska, jak i niemiecka pielgrzymka, zakończyła się tragicznie. Część dzieci utonęła, część sprzedano w niewolę, wielu umarło z wycieńczenia, nie mogąc znieść trudów pielgrzymki. Z wyprawy wróciło około siedem tysięcy – „boso, o głodzie, teraz już wyśmiewani, wyszydzani, a dziewczęta niekiedy w odmiennym, stanie”.

                  Bazując na tych informacjach Andrzejewski opisuje wyprawę krzyżową posługując się zmiennymi narratorami. Oprócz narracji odautorskiej, w opowiadaniu znajdują się fragmenty, w których dziecięcy bohaterowie odbywają spowiedź i bezpośrednio opowiadają o swoich motywach, cierpieniach, przeżyciach. Na czele krucjaty idzie chłopiec imieniem Jakub zwany Znalezionym, ponieważ rzeczywiście jest on podrzutkiem wychowanym przez kowala Szymona – ojca Maud, zakochanej w nim dziewczyny. Sylwetka duchowego przywódcy zyskuje na pewnym obiektywizmie, ponieważ opowiada o nim kilku bohaterów, w tym Maud i Robert. Z ich relacji wyłania się postać charyzmatyczna. Chłopiec zawsze był inny, niż wszyscy, stronił od dziecięcych zabaw, a jeżeli już brał w nich udział, to sprawiał wrażenie nieobecnego duchem. Jego „obcość” nie tylko nie budziła agresji, ale fascynowała otoczenie. Chłopiec był przy tym urodziwy i pełen wdzięku. Nikt nie wątpił, że otrzymał on swoje posłannictwo od Boga. Ze spowiedzi Jakuba dowiadujemy się jednak, że to nie Bóg, ale Ludwik z Vendome namówił go do wyprawy, snując przed nim uwodzicielski obraz owej wyprawy. W związku z tym, że nie Bóg, ale człowiek, i to człowiek obciążony wszystkimi możliwymi grzechami, stał się powodem owej wyprawy,  pochód zmierza ku samozagładzie. Do bram Jerozolimy dochodzą nieliczni.

                  Taka konstrukcja narracji, kiedy pojawia się wielu opowiadających, jest w zamierzeniu pisarza uwiarygodnieniem historii. Czytając, poznajemy myśli bohaterów i mamy wrażenie, że to nie autor, ale oni sami, bezpośrednio, dzielą się z nami swoją historią, która w dodatku rozgrywa się na naszych oczach. 

                 Opracowując temat portretu dziecka w prozie polskiej XIX i XX wieku, skoncentrowałam się na tych utworach, w których świat przedstawiony jest w opowiadaniu dziecka. Uznałam, że taka perspektywa narracji stwarza nowe możliwości opowiadania. Dziecięcy narrator jest nie tylko świadkiem i uczestnikiem wydarzeń, ale też jest to świadek mający inną wyobraźnię i wrażliwość. Pozwala ona czytelnikowi zrozumieć skomplikowany i często już niezrozumiały świat dziecka, w którym dramatyzm miesza się z zabawą, fantazja z realizmem, śmieszność z powagą. Dla niektórych autorów – jak Schulz czy Andrzejewski – kreacja dziecięcego narratora stwarza możliwość opowiadania z pewnego dystansu o sprawach trudnych lub niemożliwych do opowiedzenia wprost. Narrator dziecięcy nie tylko opisuje świat dorosłych, stwarza także interesujące portrety innych dzieci, z którymi wchodzi w różne relacje. W przypadku prozy Schulza i Andrzejewskiego dziecko jest ponadto rodzajem przenośni, autorzy bowiem mówią o problemach i sprawach ludzi dorosłych. 


środa, 18 września 2019

Program Bruno Schulz Festiwal 2019

W dniach od 13. do 20. października odbędzie się we Wrocławiu Bruno Schulz Festiwal. Rozpocznie go premiera książki "Korespondencja", przybliżającej trwającą blisko 60 lat przyjaźń dwóch rodzin: Różewiczów i Voglerów, a zakończy spotkanie z laureatem Nagrody Angelusa. Pomiędzy tymi wydarzeniami mieści się bogaty i różnorodny program tegorocznej edycji. 




PROGRAM WYDARZEŃ
Bruno Schulz. Festiwal

       WROCŁAW, 13–20 PAŹDZIERNIKA 2019 ROKU

13 października, niedziela

RÓŻEWICZOWIE – VOGLEROWIE: „KORESPONDENCJA”
Jan Stolarczyk, Andrzej Zawada; prowadzenie: Anna Romaniuk

Książka Wydawnictwa Warstwy przybliża trwającą blisko 60 lat przyjaźń dwóch rodzin.
O mniej znanym obliczu Tadeusza Różewicza i Henryka Voglera porozmawiają
przyjaciel i sekretarz poety oraz historyk literatury, pod przewodnictwem redaktorki książki.
PROZA Klub Wrocławskiego Domu Literatury, Przejście Garncarskie 2, II p.

współorganizatorzy: Wrocławski Dom Literatury i Wydawnictwo Warstwy

14 października, poniedziałek

17.00
„OBRAZKI LITEWSKIE”
z autorem Herkusem Kunčiusem rozmawia Laurynas Vaičiūnas
W cokolwiek alternatywnej wizji rzeczywistości wykreowanej przez litewskiego pisarza na Litwę zajechali Piotr I (Romanow), Włodzimierz Ilicz (Lenin), Hannibal (Lecter) oraz Michaił (Gorbaczow).
Tradycja zajazdów wciąż ma się tam znakomicie!
PROZA Klub Wrocławskiego Domu Literatury, Przejście Garncarskie 2, II p.

19.00
Szkoła gatunku. Lekcje literatury:
MAGDALENA GRZEBAŁKOWSKA
z autorką rozmawia Urszula Glensk
Spotkanie z wybitną pisarką i reportażystką, która wirtuozersko splata swoje opowieści z drobiazgowo zgromadzonych faktów oraz ich współ-czującej interpretacji. Zarazem rozsadza utarte wyobrażenia o reportażu i wytycza jego nowe szlaki.

PROZA Klub Wrocławskiego Domu Literatury, Przejście Garncarskie 2, II p.
współorganizatorzy: Wrocławski Dom Literatury i Wydawnictwo Warstwy
projekt współfinansowany przez Fundację KGHM Polska Miedź

15 października, wtorek

17.00
„LUDZIE KULTURY”
z autorem Darkiem Foksem rozmawia Irek Grin

Premiera opublikowanej przez Wydawnictwo Warstwy najnowszej książki poetyckiej laureata Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius za całokształt twórczości (2014) i poety niebanalnego.
PROZA Klub Wrocławskiego Domu Literatury, Przejście Garncarskie 2, II p.
współorganizatorzy: Wrocławski Dom Literatury i Wydawnictwo Warstwy

19.00
panel
ELITY FANTASTYCZNE

Wojciech Orliński, Tomasz Pindel; prowadzenie: Michał Cetnarowski
Fantastyka to rozrywka popularna, a nawet arcypopularna, zjawisko znaczone dziełami Verne’a,
Lema i Dicka oraz emocjami milionów fanów. Spotkanie wokół książek Macieja Parowskiego
„Leksykon moich autorów” i Tomasza Pindla „Historie fandomowe”.
PROZA Klub Wrocławskiego Domu Literatury, Przejście Garncarskie 2, II p.

16 października, środa

17.00
„TRYLOGIA CHASYDZKA”
Marcin Wodziński; prowadzenie: Adam Szostkiewicz
Spotkanie z autorem pierwszej kartograficznej wizualizacji mistycznego ruchu chasydyzmu „Chasydyzm. Atlas historyczny”, a także dwóch tomów pism o chasydyzmie: „Chasydyzm. wszystko, co najważniejsze” i „Studiując chasydyzm”.
PROZA Klub Wrocławskiego Domu Literatury, Przejście Garncarskie 2, II p.


19.00
„LWÓW – KRES ILUZJI. OPOWIEŚĆ O POGROMIE LISTOPADOWYM 1918”
z autorem Grzegorzem Gaudenem rozmawia Mirosław Maciorowski

Rozmowa o narodzinach Niepodległej, którym we Lwowie (i nie tylko) towarzyszyły rabunki,
gwałty i morderstwa, dokonywane przez Polaków w dzielnicach żydowskich.
PROZA Klub Wrocławskiego Domu Literatury, Przejście Garncarskie 2, II p.


21.00
„CHAMO SAPIENS”
z autorem Jackiem Fedorowiczem rozmawia Michał Michrowski

Spotkanie z klasykiem polskiej szkoły kabaretowej, którego inteligencji i poczuciu humoru
bardzo, bardzo wiele zawdzięczają nasze zwoje mózgowe i mięśnie brzucha. Okazja nie tylko
dla tęskniących za „60 minutami na godzinę”!
PROZA Klub Wrocławskiego Domu Literatury, Przejście Garncarskie 2, II p.

17 października, czwartek

10.00–12.15
LEKCJE POD KLEPSYDRĄ
wykłady dla licealistów poprowadzą:
Michał Nogaś, „Nowi polscy pisarze i reporterzy, na których warto zwrócić uwagę”
Rafał Księżyk, „Jak słuchać i jak pytać. Sztuka wywiadu”
Liceum Ogólnokształcące nr VII im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego we Wrocławiu, ul. Krucza 49
(impreza zamknięta)

17.00
panel
WYWRACANIE KULTURY. O DANDYSACH, HIPSTERACH I MUTANTACH
Olga Drenda, Rafał Księżyk; prowadzenie: Marta Mizuro
Rozmowa o elicie elit? O off-elicie? O antyelicie? Konkretnie o trzech figurach
„niedocenionych bohaterów nowoczesności”: dandysa, hipstera i mutanta.
PROZA Klub Wrocławskiego Domu Literatury, Przejście Garncarskie 2, II p.


19.00
MAŁGORZATA SZEJNERT
z autorką rozmawia Michał Nogaś
Spotkanie z klasyczką współczesnego reportażu, która swoim talentem przemieniła ten gatunek w prozę najwyższej próby.
PROZA Klub Wrocławskiego Domu Literatury, Przejście Garncarskie 2, II p.


21.00
panel
PRZEKŁADY – DIETA ELIT
Marek Bieńczyk, Małgorzata Łukasiewicz; prowadzenie: Magda Heydel

Co swojskie i własne, to sercu, umysłowi i żołądkowi najbliższe. Czasem jednak trzeba rozejrzeć się
po świecie, a za przewodników wybrać tłumaczy literatury. Spotkanie z wybitnymi tłumaczami,
którzy opowiedzą między innymi o tym, dlaczego wybierają do przekładu te, a nie inne dzieła.
PROZA Klub Wrocławskiego Domu Literatury, Przejście Garncarskie 2, II p.

18 października, piątek

10.00–12.15
LEKCJE POD KLEPSYDRĄ
wykłady dla licealistów poprowadzą:
Wojciech Bonowicz, „Koniec świata czy nowy początek? Rozmowa o kilku wierszach” Krzysztof Varga, „Warto być outsiderem – Edmund Niziurski jako piewca buntowników”
Liceum Ogólnokształcące nr VII im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego we Wrocławiu, ul. Krucza 49
(impreza zamknięta)

16.30
panel
KSIĘGA DLA STARYCH URWISÓW.
WSZYSTKO, CZEGO JESZCZE NIE WIECIE O EDMUNDZIE NIZIURSKIM

Wojciech Tomczyk, Krzysztof Varga; prowadzenie: Marcin Baran
Rozmowę o pisarzu dla młodzieży, który intensywnie wpłynął na mentalność i wrażliwość językową sporej części polskiej inteligencji po II wojnie światowej, poprzedzi projekcja filmu „Druga młodość czwororęcznych.
Rzecz o Edmundzie Niziurskim” w reżyserii Ryszarda Nyczki (TVP, 1997).
PROZA Klub Wrocławskiego Domu Literatury, Przejście Garncarskie 2, II p.



19.00
panel
O WSI I O ELITARNOŚCI
Stanisław Obirek, Marian Pilot; prowadzenie: Anna Nasiłowska

Czy system wartości charakterystyczny dla polskiej wsi jest konkurencyjny
dla elitarności miejskiej? Czy elitarność chłopska może być bardziej pociągająca
dla narodu wywodzącego się z warstwy chłopskiej?
PROZA Klub Wrocławskiego Domu Literatury, Przejście Garncarskie 2, II p.

21.00
SALON ANGELUSA NA BRUNO SCHULZ. FESTIWAL – KAWIARNIA EUROPA

Bianca Bellová (Czechy), Georgi Gospodinow (Bułgaria), Siergiej Lebiediew (Rosja),
Christoph Ransmayr (Austria), Sasha Marianna Salzmann (Niemcy, ur. Rosja),
Jurij Wynnyczuk (Ukraina), Polina Żerebcowa (Rosja); prowadzenie: Wojciech Bonowicz, Szymon Kloska
Spotkanie z nominowanymi do Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus 2019.
Barbara, ul. Świdnicka 8B
współorganizatorzy: Wrocławski Dom Literatury i Wydawnictwo Warstwy

19 października, sobota

15.00
panel
KŁOPOTY Z ELITAMI
Antoni Dudek, Jan Lityński; prowadzenie: Witold Bereś

Czy elity są do istnienia świata niezbędne? Wedle jakich kryteriów definiować elity?
Wreszcie: czym elity powinny się dzisiaj zajmować i jakie warunki spełniać,
by nie tylko czuć się elitami, lecz także być za elity uznane?
PROZA Klub Wrocławskiego Domu Literatury, Przejście Garncarskie 2, II p.

17.00
panel
ULB, CZYLI ELITY ZZA WSCHODNIEJ GRANICY
Jurij Andruchowycz, Andrej Chadanowicz, Laurynas Vaičiūnas; prowadzenie: Irek Grin
Czy elity na Ukrainie, Litwie i Białorusi to grupy do siebie podobne, czy całkowicie różne?
Czy borykają się z takimi samymi problemami? Jak się definiują
po prawie 30 latach od odzyskania niepodległości?
PROZA Klub Wrocławskiego Domu Literatury, Przejście Garncarskie 2, II p.

20.00
GALA WRĘCZENIA LITERACKIEJ NAGRODY EUROPY ŚRODKOWEJ ANGELUS 2019
Teatr Muzyczny Capitol, ul. Marszałka J. Piłsudskiego 67
(impreza zamknięta – wejście za zaproszeniami)

 20 października, niedziela

12.00
SPOTKANIE Z LAUREATKĄ LUB LAUREATEM
LITERACKIEJ NAGRODY EUROPY ŚRODKOWEJ ANGELUS 2019
prowadzenie: Piotr Śliwiński

Laureatkę/laureata poznamy w sobotę, 19 października 2019 roku.
Jedno jest pewne – będzie to autorka zagraniczna/autor zagraniczny.
PROZA Klub Wrocławskiego Domu Literatury, Przejście Garncarskie 2, II p.
współorganizatorzy: Wrocławski Dom Literatury i Wydawnictwo Warstwy

14.00
POKAZYWANIE JĘZYKA
Katarzyna Kłosińska i Michał Rusinek; prowadzenie: Irek Grin

Spotkanie z dwojgiem naukowców, którzy połączyli siły, by przyjrzeć się językowi władzy.
A przedmiot ich badań, za sprawą polityków, wciąż pokazuje swoje zaskakujące możliwości.
Oratorium Marianum (Oratorium Maryjne Kongregacji Łacińskiej), pl. Uniwersytecki 1

16.00
ZMYŚLENIE I PRAWDA
Olga Tokarczuk; prowadzenie: Katarzyna Kantner

Spotkanie z najwybitniejszą polską pisarką współczesną, która w swych książkach snuje fascynujące opowieści, a na co dzień nie waha się zajmować zdecydowanego stanowiska w najgorętszych polskich sporach. Z pisarką rozmawiać będzie autorka monografii „Jak działać za pomocą słów? Proza Olgi Tokarczuk jako dyskurs krytyczny”.
Oratorium Marianum (Oratorium Maryjne Kongregacji Łacińskiej), pl. Uniwersytecki 1

18.00
panel
3, A WŁAŚCIWIE 4 POETÓW I NIEWIERSZE

Wojciech Bonowicz, Zbigniew Machej, Filip Zawada; prowadzenie: Marcin Sendecki
Kiedy autor wierszy pisze niewiersze, to co to oznacza? Że czegoś mu w wierszach mało?
Autorów „Dziennika końca świata” (Bonowicza), „Antidotum noctis” (Macheja)
i „Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek” (Zawadę) przesłucha na tę okoliczność
poeta, który prozą jeszcze się nie wypowiadał.
PROZA Klub Wrocławskiego Domu Literatury, Przejście Garncarskie 2, II p.

NA WSZYSTKIE IMPREZY WSTĘP BEZPŁATNY. WIĘCEJ INFORMACJI NA DYBOOK.PL

informacja prasowa

wtorek, 10 września 2019

PO/WY/MIARY - artyści śladami pseudonaukowych badań antropologicznych /relacja z wystawy/

Od 8 września 2019 r. Pawilon Czterech Kopuł zaprasza na wystawę trojga artystów: Doroty Nieznalskiej, Jörga Herolda i Katariny Pirak Sikku. Podążają oni śladami pseudonaukowych badań antropologicznych, wykorzystywanych przeciwko człowiekowi. Poprzez zgromadzone na wystawie artefakty stawiane są pytania o źródła takich zjawisk, a także o ich trwałość i aktualność.

Fragment ekspozycji Doroty Nieznalskiej, wystawa "PO/WY/MIARY",
Pawilon Czterech Kopuł, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Wystawa to doprawdy nietypowa, zdumiewająca, na której spotykają się historia, polityka i sztuka. Inspiracją do jej powstania stała się wieloczłonowa instalacja Doroty Nieznalskiej, powstała w rezultacie badań artystki, które przeprowadziła w archiwum Instytutu Niemieckich Prac na Wschodzie (Institut für Deutsche Ostarbaeit, IDO), którego założycielem był w 1940 roku w Krakowie niesławnej pamięci Generalny Gubernator Hans Frank. Dostępny na wystawie dokument wyjaśnia, na czym polegały badania tej pseudonaukowej placówki.

Fragment ekspozycji Doroty Nieznalskiej, wystawa "PO/WY/MIARY",
Pawilon Czterech Kopuł, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

"To, co państwo zobaczycie na wystawie, jest wynikiem mojej fascynacji historią, którą odkryłam w archiwum IDO - mówiła podczas konferencji prasowej Dorota Nieznalska. Część z tych zbiorów trafiła w 2008 roku do Instytutu Antropologii Kultury UJ. Moja instalacja podejmuje wiele wątków faszystowskich badań, z których pierwszy obejmuje lata 1943-1944 na terenie Generalnej Guberni. Drugi wątek jest właściwie tożsamościowy i dotyczy mojej własnej historii rodzinnej. Główna praca, która została wyeksponowana na początku wystawy, przedstawia moją rodzinę, która przetrwała akcję Wisła. Na większości fotografii wcielonych w ikonostas znajdują się przedstawienia ludności łemkowskiej".

Dorota Nieznalska, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Dorota Nieznalska opanowała nawet technikę dagerotypii, aby podczas długiego i mozolnego procesu realizacji mieć możliwość pochylenia się nad poszczególnymi osobami, by przywrócić im ich wartość i podmiotowość.

Instalacja  Jörga Herolda, wystawa "PO/WY/MIARY, fot. B. Lekarczyk-Cisek

Artystą, do który dołączył do projektu Nieznalskiej, jest Jörg Herold - archeolog-dokumentalista, który niejako w korespondencji do prac artystki stworzył własne dzieło, będące zarazem symbolicznym zamknięciem wspomnianych nazistowskich badań. Artysta podjął także wątek badań rasowych w nawiązaniu do XIX-wiecznych teoretyków: niemieckiego antropologa J.F. Blumenbacha i włoskiego psychiatry i kryminologa C. Lambrosa. Instalacja Herolda nosi tytuł "Ostarbeit" i obejmuje także wcześniejsze realizacje artysty. Przeważają motywy czaszek, możemy np. zobaczyć rodzaj instalacji będącej wyobrażeniem laboratorium, z narzędziami do pomiarów itp.

Instalacja  Jörga Herolda, wystawa "PO/WY/MIARY", fot. B. Lekarczyk-Cisek
"Chciałem pokazać, że owe badania nie służyły nauce, lecz skazywaniu pewnych grup społecznych na zagładę - wyjaśniał artysta podczas konferencji prasowej. Blumenbach miał w swojej pracowni belkę, na której ustawiał zebrane przez siebie czaszki, a miał ich około 800. Poszukiwał najpiękniejszej i okazała się nią czaszka młodej polinezyjskiej dziewczyny. To mnie zainspirowało do zbudowania mojej instalacji".

Trzecią artystką, która wzięła udział w projekcie, jest Katarina Pirak Sikku - artystka wizualna, której fotografie, rysunki i instalacje odnoszą się zarówno do historii rodziny, jak i do historii.

Obrazy Katariny Pirak Sikku, wystawa "PO/WY/MIARY, fot. B. Lekarczyk-Cisek

Zachęcam do obejrzenia tej nietypowej wystawy, a także do refleksji na temat osobliwej predylekcji niektórych nacji, a także pojedynczych ludzi, aby inne uznać za "gorsze" - za owe "manekiny gorszej rangi", jak by powiedział Bruno Schulz.  Wiemy już, jakie to ma skutki...


po/wy/miary
Dorota Nieznalska  ■  Jörg Herold  ■  Katarina Pirak Sikku

8 września – 24 listopada 2019
Kuratorzy wystawy: Iwona Dorota Bigos, Martin Schibli

Pawilon Czterech Kopuł

Bruno Schulz. Festiwal 2019

VIII edycja Bruno Schulz. Festiwal odbędzie się w dniach 13–20 października we Wrocławiu. W tym roku motywem przewodnim festiwalowych spotkań będzie fenomen ELIT: dawnych i nowych, polskich i światowych.

[Bruno Schulz. Festiwal] [fot. Max Pflegel] [Wydawnictwo EMG]

Chcemy zastanowić się, czy elity naprawdę były zawsze i czy zawsze elity były możliwe do zdefiniowania, a jeśli tak, to wedle jakich kryteriów? Kto może aspirować do bycia elitą, a kto może odmawiać innym prawa do czucia się elitą? Wreszcie pragnęlibyśmy poświęcić nieco czasu namysłowi nad tym, czym elity powinny się zajmować współcześnie i jakie warunki spełniać, by mogły nie tylko czuć się elitami, ale także, by chciały być uznane za elity.

Na festiwalu spotkacie m.in.: Jurija Andruchowycza, Wojciecha Bonowicza, Antoniego Dudka, Jacka Fedorowicza, Darka Foksa, Grzegorza Gaudena, Magdalenę Grzebałkowską, Katarzynę Kłosińską, Jana Lityńskiego, Stanisława Obirka, Mariana Pilota, Michała Rusinka, Małgorzatę Szejnert, Olgę Tokarczuk, Krzysztofa Vargę czy Marcina Wodzińskiego.

Od kilku lat festiwal towarzyszy Literackiej Nagrodzie Europy Środkowej „Angelus”, a zatem tradycyjnie w przeddzień jej wręczenia zapraszamy na festiwalową Café Europa, czyli spotkanie z siódemką pisarek i pisarzy nominowanych do tegorocznej nagrody. Właśnie poznaliśmy finałową listę, a zatem w spotkaniu wezmą udział (mamy nadzieję, że w pełnym składzie): 

Bianca Bellová, „Jezioro”, tłum. Anna Radwan-Żbikowska, Wydawnictwo Afera (Czechy)
Georgi Gospodinow, „Fizyka smutku”, tłum. Magdalena Pytlak, Wydawnictwo Literackie (Bułgaria)
Siergiej Lebiediew, „Granica zapomnienia”, tłum. Grzegorz Szymczak, Claroscuro Publishing House (Rosja)
Christoph Ransmayr, „Cesarski zegarmistrz”, tłum. Jacek St. Buras, Wydawnictwo Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu (Austria)
Sasha Marianna Salzmann, „Poza siebie”, tłum. Agnieszka Walczy, Prószyński i S-ka (Niemcy, ur. Rosja)
Jurij Wynnyczuk, „Tango śmierci”, tłum. Bohdan Zadura, Wydawnictwo KEW (Ukraina)
Polina Żerebcowa, „Mrówka w słoiku. Dzienniki czeczeńskie 1994–2004”, tłum. Agnieszka Knyt, Michał B. Jagiełło, Ośrodek KARTA (Rosja)

Szczegółowy program festiwalu już wkrótce.

informacja prasowa

piątek, 26 kwietnia 2019

Grafika Rembrandta zakupiona na pchlim targu i erotyczna praca Brunona Schulza na wystawie "Grafika Artystyczna"


Na wystawie "Grafika Artystyczna" w DESA Unicum od 26 kwietnia zobaczyć można ekslibris wykonany dla książek erotycznych przyjaciela Bruno Schulza, Maksymiliana Goldsteina. Ponadto zaś pojawią się również grafiki innych wybitnych twórców, m.in. Stanisława Szukalskiego, Rembrandta, Pabla Picassa, Jerzego Nowosielskiego, Ryszarda Winiarskiego czy Stanisława Kubickiego.

Bruno Schulz, Ekslibris Maksymiliana Goldsteina "Ex lirbis eroticis", 1920 r.

Bruno Schulz był postacią niezwykłą. Wybitny pisarz, znany najbardziej jako autor „Sklepów cynamonowych” i „Sanatorium pod klepsydrą”, tworzył też wyjątkowe grafiki. Posługiwał się przy tym rzadko używaną techniką cliché verre. Do najbardziej znanych prac Schulza należą m.in. ryciny przedstawiające sadomasochistyczne wizje. Zachwycił się nimi sam Witkacy. Na wystawie "Grafika Artystyczna" w DESA Unicum od 26 kwietnia zobaczyć będzie można ekslibris wykonany dla książek erotycznych przyjaciela artysty – Maksymiliana Goldsteina. Ponadto pojawią się również grafiki innych wybitnych twórców m.in. Stanisława Szukalskiego, Rembrandta, Pabla Picassa, Jerzego Nowosielskiego, Ryszarda Winiarskiego czy Stanisława Kubickiego.


Fetysz damskiego ciała i erotyczne wizje to znak rozpoznawczy twórczości Brunona Schulza. Jego najbardziej znana realizacja graficzna – „Xięga Bałwochwalcza” przedstawia kłębowisko ludzi oddających się miłości fizycznej i układających się w ornamentalne układy. Podobnie rzecz ma się w przypadku grafiki prezentowanej na wystawie. Widzimy na niej wrota (bądź nagrobek) zbudowane z ludzkich ciał. W nieokiełznanej wyobraźni artysty brama otwierała drogę do rozkoszy pomieszanej z cierpieniem. Ekslibris Maksymiliana Goldsteina „Ex libris eroticis” stworzony został właśnie do książki erotycznej.

Rembrandt van Rijn, "Archanioł Rafael opuszczający rodzinę Tobiasza", stan II (4), 1641-47 r.
Jednym z najciekawszych obiektów na wystawie jest również grafika Rembrandta „Archanioł Rafael opuszczający rodzinę Tobiasza” z 1641 -1647 roku. Artysta uważany jest za jednego z największych światowych twórców. Obrazy Rembrandta znajdują się w najważniejszych kolekcjach, a te dostępne na rynku aukcyjnym kosztują fortunę. Graficzna twórczość artysty jest równie istotna jak jego malarstwo. Ciekawa jest również historia pochodzenia samej pracy. Właściciel grafiki zakupił ją na pchlim targu we Francji.

Stanisław Szukalski, Kopernik, lata 70. XX w. r.

Na wystawie pojawi się również praca Stanisława Szukalskiego, artysty o którym ostatnio było bardzo głośno na całym świecie z powodu filmu biograficznego wyprodukowanego przez samego Leonardo DiCaprio. W lutym tego roku w DESA Unicum prezentowany był obraz artysty – jeden z niewielu istniejących. Tym razem będzie można zobaczyć pracę „Kopernik”. To dzieło związane z projektami Szukalskiego dotyczącymi przyszłości Polski.

Roman Cieślewicz, "Litographie rouge (Kamikaze)

Drugą część wystawy Grafika Artystyczna stanowią dzieła twórców współczesnych. Prezentowane są na niej prace m.in. twórców op-artu jak Victor Vasarely czy Richard Anuszkiewicz. Warto zwrócić uwagę na grafiki Romana Cieślewicza. Artysta współpracował z najlepszymi francuskimi magazynami m.in. z „Vogue”. W latach 1965-1969 był dyrektorem artystycznym magazynu „Elle”, któremu narzucił własną wizję graficzną. Wielkie uznanie przyniosły mu projekty wielostronicowych katalogów do prestiżowych wystaw w paryskim Centrum Pompidou. Prywatnie był mężem jednej z najważniejszych polskich artystek – Aliny Szapocznikow. W DESA Unicum będzie można zobaczyć dwie realizacje Cieślewicza – „Corps diplomatique” oraz „Litographie rouge (Kamikaze)’’.

Andrzej Wróblewski, "Pielgrzym", 1946 r.

Jedną z najcenniejszych prac jest również wczesny drzeworyt Andrzeja Wróblewskiego. „Pielgrzym” powstał w 1946 roku i jest jednym z pierwszych dzieł artysty wykonanych w tej technice.

Na wystawie pojawią się również prace m.in. Teodora Axentowicza, Mojżesza Kislinga, Zofii Stryjeńskiej, Jana Dobkowskiego czy Romana Opałki.
Wystawę można oglądać do 7 maja.

Wystawa Grafika Artystyczna: 26 kwietnia - 7 maja 2019, godz. 11-19 (poniedziałek-piątek) i godz. 11-16 (sobota), Dom Aukcyjny DESA Unicum, ul. Piękna 1A, Warszawa, wstęp wolny

Aukcja Grafika Artystyczna. Sztuka Dawna: 7 maja 2019, godz. 19.00, Dom Aukcyjny DESA Unicum, ul. Piękna 1A, Warszawa


poniedziałek, 8 października 2018

Bruno Schulz. Festiwal WROCŁAW, 9–14 października 2018 ROKU

We wtorek, 9 października 2018 roku, rozpoczyna się kolejny Bruno Schulz Festiwal, który w zamierzeniu organizatorów jest zarówno formą uczczenia pamięci pisarza i przypomnieniem jego dzieła, jak i wielkim świętem literatury. Tematem wiodącym 7. edycji BSF będzie biografia jako gatunek literacki, filmowy i komiksowy.




Powstał w 2012 roku z okazji 120 rocznicy urodzin i 70 rocznicy śmierci jednego z najwybitniejszych europejskich prozaików - Brunona Schulza. Od 2013 roku Bruno Schulz Festiwal wspiera Literacką Nagrodę Europy Środkowej ANGELUS, w przeddzień wręczenia nagrody organizując spotkanie z nominowanymi autorami. Tematem wiodącym 7. edycji BSF będzie biografia jako gatunek literacki, filmowy i komiksowy.

Oto szczegółowy program:

wtorek, 9 października

18.00
SAGA LWOWSKA
spotkanie z Petrem Jacenką; prowadzenie: Łukasz Wojtusik
Rozmowa z ukraińskim pisarzem, dziennikarzem, wykładowcą creative writing i inżynierem programistą, autorem Sagi lwowskiej, książki zabierającej czytelników w pełną przygód podróż retro, dla której tłem jest wielka historia XX wieku.
Klub Proza, Przejście Garncarskie 2, II p.
współorganizator: Wrocławski Dom Literatury i Wydawnictwo Warstwy

20.00
GROCHOWIAK. WOJNA I ŻYCIE
rozmowa z Jackiem Łukasiewiczem; prowadzenie: Marcin Baran
Spotkanie z wybitnym znawcą polskiej poezji współczesnej, autorem monograficznej pracy poświęconej Stanisławowi Grochowiakowi, poecie metafizycznemu, znakomitemu prozaikowi i dramaturgowi, twórcy wstrząsających tekstów, których powstanie wymusiła tragedia II wojny światowej.

Klub Proza, Przejście Garncarskie 2, II p.

środa, 10 października

10.00–12.15
LEKCJE POD KLEPSYDRĄ
Wykłady dla licealistów poprowadzą:
Urszula Glensk, Reportaż – literatura między słowem i faktem
Adam Poprawa, Literatura jako zabawa
Liceum Ogólnokształcące nr VII im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego we Wrocławiu, ul. Krucza 49
(impreza zamknięta)

16.00
panel
BRUNO SCHULZ – BIOGRAFIA POTRZEBNA OD ZARAZ?
Jerzy Jarzębski, Stanisław Rosiek; prowadzenie: Stanisław Bereś
Trzech znakomitych profesorów uniwersyteckich o nieuniwersyteckich temperamentach intelektualnych w rozmowie na temat księgi życia Schulza. Czy taką księgę da się napisać?
Czy raczej na zawsze powinna zostać we fragmencie, niedopowiedzeniu?
Klub Proza, Przejście Garncarskie 2, II p.

18.00
panel
(O)POWIEŚĆ GRAFICZNA WILLA EISNERA
Wojciech Birek, Michał Traczyk; prowadzenie: Artur Wabik
Kiedy wydawało się, że w ramach sztuki opowiadania wymyślono już wszystko, Eisner, wybitny twórca komiksu, stworzył powieść graficzną: wciągającą, wzruszającą, głęboką.
W Polsce wciąż nie dość znaną.
Klub Proza, Przejście Garncarskie 2, II p.

20.00
SILVA RERUM II
spotkanie z Kristiną Sabaliauskaitė; prowadzenie: Michał Nogaś
Rozmowa z wybitną litewską pisarką na co dzień mieszkającą w Londynie, autorką bestsellerowej sagi historycznej Silva Rerum, której kolejny tom ukazuje się po polsku. Litwa sprzed trzystu lat i dalsze dzieje rodziny Narwojszów… Autorka jest laureatką prestiżowych nagród literackich oraz finalistką  Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus 2016.
Klub Proza, Przejście Garncarskie 2, II p.
(z cyklu „Literatura pod napięciem”, patron: TAURON Polska Energia SA,

współorganizator: Wrocławski Dom Literatury)

czwartek, 11 października

10.00–12.15
LEKCJE POD KLEPSYDRĄ
Wykłady dla licealistów poprowadzą:
Michał Nogaś, Jak rozmawiać, żeby słuchać i słyszeć drugą stronę.


O prowadzeniu wywiadów i spotkaniach ze znajomymi
Stanisław Rosiek, Wokół Schulza
Liceum Ogólnokształcące nr VII im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego we Wrocławiu, ul. Krucza 49
(impreza zamknięta)

10.00–12.15
LEKCJE POD KLEPSYDRĄ
Wykłady dla licealistów poprowadzą:
Wojciech Bonowicz, O wierszach Andrzeja Bursy
Wojciech Birek, Jak komiks kreuje i pokazuje świat
Liceum Ogólnokształcące nr XII im. Bolesława Chrobrego we Wrocławiu, pl. Orląt Lwowskich 2A
(impreza zamknięta)

16.00
panel
MAX BLECHER, ROZŚWIETLONA JAMA. DZIENNIK SANATORYJNY
Joanna Kornaś-Warwas, Paulina Subocz, Ireneusz Staroń; prowadzenie: Adam Lipszyc
Blecher – rumuński Bruno Schulz, rumuński Franz Kafka, rumuński Tomasz Mann… Przede wszystkim wspaniały prozaik. Przedwcześnie zmarły autor, którego kolejna książka – zapiski z czasu choroby – właśnie trafia do polskiego czytelnika.
Klub Proza, Przejście Garncarskie 2, II p.

18.00
koncert
MICKIEWICZ
Andrzej Stasiuk – Haydamaky
Intensywna poezja Pierwszego Wieszcza, żywiołowa muzyka ukraińskiego zespołu i głęboki baryton polskiego prozaika-podróżnika połączone w jedno transowe wydarzenie.
Oratorium Marianum (Oratorium Maryjne Kongregacji Łacińskiej), pl. Uniwersytecki 1


piątek, 12 października

SPOTKANIE AUTORSKIE Z NOMINOWANYMI DO LITERACKIEJ NAGRODY EUROPY ŚRODKOWEJ ANGELUS 2018

Antonín Bajaja (Czechy), Weronika Gogola (Polska), Péter Nádas (Węgry),
Artur Nowaczewski (Polska), Maciej Płaza (Polska), Lutz Seiler (Niemcy), Marian Sworzeń (Polska)
prowadzenie: Wojciech Bonowicz i Szymon Kloska
goście specjalni: Brygida Helbig i Krzysztof Varga
Barbara, ul. Świdnicka 8B

19.30
POKOCHAWSZY
spotkanie z Jerzym Bralczykiem i Lucyną Kirwil; prowadzenie: Michał Nogaś
Autorzy słynnej książki-rozmowy Pokochawszy. O miłości w języku na żywo! Wszystko, co z kartek tej książki autorstwa językoznawcy i psycholog (oraz męża i żony) błyskało, iskrzyło i buchało, podczas tego spotkania buchać, iskrzyć i błyskać będzie w dwój- albo nawet i trójnasób!
Barbara, ul. Świdnicka 8B

21.00
panel
WIERSZE ŻYWE ANDRZEJA BURSY
O poezji (i pewnie też o życiu) najżywszego może poety polskiego spośród tych, którzy już nie żyją, rozmawiać będą: redaktor właśnie wydanych Dzieł (prawie) wszystkich Andrzeja Bursy Wojciech Bonowicz (sam poeta wybitny) oraz uniwersytecki badacz wierszy Piotr Śliwiński.  A poprowadzi tę rozmowę też na sprawy poezji nieobojętny Adam Poprawa.
Klub Proza, Przejście Garncarskie 2, II p.

22.30
turniej poetycki
TURNIEJ JEDNEGO WIERSZA ZAANGAŻOWANEGO, A DRUGIEGO JUŻ NIE
jury: Wojciech Bonowicz, Adam Poprawa, Piotr Śliwiński; prowadzenie: Marcin Baran
Turniej poetycki pod nienachalnym patronatem Andrzeja Bursy, mistrza zaangażowania
w instynktowne a precyzyjne drwienie z zaangażowania łatwego, systemowego, automatycznego.
Klub Proza, Przejście Garncarskie 2, II p.

zapisy w Klubie Proza godzinę przed imprezą

sobota, 13 października

13.00
panel
SŁAWOMIR MROŻEK I LEOPOLD TYRMAND W EMIGRACYJNYM LABIRYNCIE.
LISTY 1965–1982
Inga Iwasiów, Adam Poprawa; prowadzenie: Mariusz Urbanek
Mrożek – klasyk polskiego teatru, klasyk polskiego humoru. Tyrmand – klasyk polskiej literatury rozrywkowej, ale także znakomity pisarz obyczajowy i polityczny oraz diarysta. Obydwaj emigranci z PRL-u. Obydwaj łysiejący. Podobni? Niepodobni? Na pewno to, o czym pisali do siebie przed laty, warte jest namysłu i dzisiaj.
Klub Proza, Przejście Garncarskie 2, II p.

14.30
panel
PÓŹNE MIŁOŚCI, TRUDNE MIŁOŚCI…  – IWASZKIEWICZ, ANDRZEJEWSKI
prowadzenie: Marcin Sendecki
Autorzy monumentalnych prac: Anna Król (Wszystko jak chcesz. O miłości Jarosława Iwaszkiewicza i Jerzego Błeszyńskiego), Anna Synoradzka-Demadre (Jerzy Andrzejewski. Przyczynek do biografii prywatnej) i Radosław Romaniuk (Inne życie. Biografia Jarosława Iwaszkiewicza) opowiedzą nie tylko o swoich bohaterach, lecz także o tym, jak to jest pisać o sprawach najintymniejszych.
Klub Proza, Przejście Garncarskie 2, II p.

16.00
GOMBROWICZ. JA, GENIUSZ
spotkanie z Klementyną Suchanow; prowadzenie: Piotr Seweryn Rosół
Autorka fundamentalnej biografii Gombrowicz. Ja, geniusz w rozmowie o swoim bohaterze i swoim pisarstwie. Ale też o naszych czasach i naszych sprawach.
Klub Proza, Przejście Garncarskie 2, II p.

17.30
MŁODOPOLSKIE BIOGRAFIE I AUTOBIOGRAFIE WSPÓŁCZESNE
spotkanie z Brygidą Helbig i Krzysztofem Vargą; prowadzenie: Irek Grin
Do rozmowy zasiądą autorka biografii Marii Komornickiej, młodopolskiej pisarki, która uznała się za mężczyznę, i twórca autobiograficznych opowieści, w których Polak i Węgier to nie „dwa bratanki”, tylko matka i ojciec. Spotkanie z badaczką życia i twórczości pisarki niesamowitej i prozaikiem dokonującym wiwisekcji na sobie i narodach, z których pochodzi, przyniesie potężną dawkę emocji.
Klub Proza, Przejście Garncarskie 2, II p.

współorganizator: Wrocławski Dom Literatury

20.00­
GALA WRĘCZENIA LITERACKIEJ NAGRODY EUROPY ŚRODKOWEJ ANGELUS 2018
Teatr Muzyczny Capitol, ul. Marszałka J. Piłsudskiego 67
(impreza zamknięta – wejście za zaproszeniami)

niedziela, 14 października

12.00­
SPOTKANIE Z LAUREATKĄ LUB LAUREATEM LITERACKIEJ NAGRODY EUROPY ŚRODKOWEJ ANGELUS 2018
prowadzenie: Piotr Śliwiński
Laureatkę/laureata poznamy w sobotę, 13 października 2018 roku. Pewne jest jedno – laureaci tej nagrody to pisarze naprawdę interesujący.
Klub Proza, Przejście Garncarskie 2, II p.

13.30
panel
KOLABORACJA
o. Tomasz Dostatni, Jan Tomasz Gross, Jacek Leociak; prowadzenie: Urszula Glensk
Kolaboracja – rozmowa o tej części wojennej historii Polski, o której wolelibyśmy nie wiedzieć i nie pamiętać. Ale wiemy i pamiętamy.
Klub Proza, Przejście Garncarskie 2, II p.

16.00
projekcja i rozmowa
KOBRO / STRZEMIŃSKI. OPOWIEŚĆ FANTASTYCZNA
prowadzenie: Viola Krajewska
Zapraszamy na przedpremierowy pokaz filmu w reżyserii Borysa Lankosza Kobro / Strzemiński. Opowieść fantastyczna. A o tej parze niesamowitych artystów rozmawiać będą reżyser filmu i krytyczka sztuki oraz kurator Dorota Monkiewicz.
Klub Proza, Przejście Garncarskie 2, II p.


NA WSZYSTKIE IMPREZY WSTĘP BEZPŁATNY

poniedziałek, 1 października 2018

7. edycja Bruno Schulz Festiwal: biografia jako gatunek literacki, filmowy i komiksowy

Tegoroczna edycja Bruno Schulz. Festiwal odbędzie się w dniach 9-14 października 2018. Tematem wiodącym 7. edycji BSF będzie biografia jako gatunek literacki, filmowy i komiksowy.


O życiu i twórczości Jerzego Andrzejewskiego, Maksa Blechera, Witolda Gombrowicza, Jarosława Iwaszkiewicza, Sławomira Mrożka, Brunona Schulza i Leopolda Tyrmanda rozmawiać będą w trakcie paneli m.in. Stanisław Bereś, Anna Demadre-Synoradzka, Inga Iwasiów, Jerzy Jarzębski, Joanna Kornaś-Warwas, Anna Król, Adam Lipszyc, Radosław Romaniuk, Stanisław Rosiek, Piotr Seweryn Rosół, Klementyna Suchanow oraz Mariusz Urbanek.

Nie zabraknie spotkań z pisarzami wciąż tworzącymi: Rosjaninem Olegiem Pawłowem (laureatem zeszłorocznej Nagrody Literackiej Europy Środkowej „Angelus”), Litwinką Kristiną Sabaliauskaitė i Ukraińcem Petrem Jacenką.
Z siódemką pisarzy nominowanych do tegorocznej Nagrody Literackiej Europy Środkowej „Angelus” rozmawiać będą Wojciech Bonowicz i Szymon Kloska.

Nie tylko o biografii z Jerzym Bralczykiem i Lucyną Kirwil porozmawia Michał Nogaś.
Poezję i sylwetkę Andrzeja Bursy przypomną Wojciech Bonowicz, Adam Poprawa i Piotr Śliwiński.
Po zakamarkach powieści graficznych Willa Eisnera, twórcy i prawodawcy tego gatunku, oprowadzą Wojciech Birek, Michał Traczyk i Artur Wabik.

Borys Lankosz zaprezentuje swój najnowszy film “Kobro / Strzemiński. Opowieść fantastyczna”, a w rozmowie po projekcji obok reżysera udział wezmą Dorota Monkiewicz i Viola Krajewska.
Poezję Adama Mickiewicza zaśpiewają i zagrają Andrzej Stasiuk z zespołem Haydamaky.
Odbędzie się także tradycyjny konkurs poetycki.

informacja prasowa

czwartek, 14 czerwca 2018

`Xięgi Schulza` w Teatrze Polskim: Urok Autentyku /recenzja/

Najnowsza premiera Teatru Polskiego we Wrocławiu: "Xięgi Schulza", uzmysławia, że świat zaklęty w opowiadaniach skromnego nauczyciela rysunków z Drohobycza ożywa za każdym razem, kiedy sięgają po nie artyści, dla których Bruno Schulz jest wciąż żywym źródłem inspiracji. Xięgi te ciągle mają urok Autentyku.


Wyznam na wstępie, że Bruno Schulz pasjonuje mnie od dawna - od czasu studiów polonistycznych, kiedy to zachwyciłam się jego prozą po raz pierwszy i urok ten pozostał niezmienny po dziś dzień. Piękny poetycki język, a także niezwykła wyobraźnia sytuują tę twórczość w kręgu prozy onirycznej, niezwykle obrazowej, która fascynuje, a zarazem nie poddaje się zbyt łatwo interpretacjom. Choćby taki obraz rozpoczynający opowiadanie "Sierpień": służąca Adela wraca z zakupów i wyjmuje z koszyka kolejne produkty. Pozornie niewart opisu banał, tymczasem Schulz  opisuje to tak:

Adela wracała w świetliste poranki, jak Pomona z ognia dnia rozżagwionego, wysypują z koszyka barwną urodę słońca - lśniące pełne wody pod przejrzystą skórką czereśnie, tajemnicze, czarne wiśnie, których woń przekraczała to, co ziszczało się w smaku; morele, w których miąższu złotym był rdzeń długich popołudni; a obok tej czystej poezji owoców wyładowywała nabrzmiałe siłą i pożywnością płaty mięsa z klawiaturą żeber cielęcych, wodorosty jarzyn, niby zabite głowonogi i meduzy - surowy materiał obiadu o smaku jeszcze nieuformowanym i jałowym, wegetatywne i telluryczne ingrediencje obiadu o zapachu dzikim i polnym.

Jakąż trzeba mieć wyobraźnię, żeby w czynności tak pospolitej zobaczyć poezję obrazów, które stanowią swoisty ciąg (to jedno rozbudowane zdanie!) zmysłowych i zarazem filozoficznych skojarzeń.

"Xięgi Schulza" w reż. Jana Szurmieja, Teatr Polski, fot. Jan Oborski
Sądzę, że  ten cytat pokazuje jednocześnie,jakie możliwości interpretacyjne posiada ta literatura i jakim jest wyzwaniem dla każdego, kto próbuje transponować ją na język innej sztuki. Z pewnością udało się to Wojciechowi Jerzemu Hasowi w jego słynnej ekranizacji "Sanatorium pod Klepsydrą" (1973), do której nawiązania zobaczymy zresztą w spektaklu Jana Szurmieja. Bardzo interesującą, spójną koncepcyjnie i niezwykle twórczą adaptację sceniczną "Sklepów cynamonowych" widziałam przed kilku laty w wykonaniu Teatru Wierszalin Piotra Tomaszuka ("Traktat o manekinach"). Nowszą, choć nieco niezauważoną propozycją odczytania prozy Schulza, jest film dokumentalny z elementami animacji: "Bruno Schulz" Adama Sikory (2014), który prowadzi widza duktem rękopisów i rysunków artysty. O tym, że Schulz ciągle inspiruje różnych artystów świadczy także cykl trzynastu ogromnych płócien, namalowanych przez Mirę Żelechower-Aleksiun, zatytułowany "Kalendarz pamięci"(2007).

Intencją całej tej pracy była pamięć o Schulzu, z którym bardzo się w trakcie pracy zbliżyłam - opowiadała w wywiadzie artystka. Poczucie, że mogę przy nim trwać, to było …   Wprost nie mogłam się od niego oderwać!

Kalendarz Schulzowski, z archiwum artystki
Z tym większą ciekawością czekałam na premierę Teatru Polskiego we Wrocławiu, w którym spektakl na motywach prozy Schulza wyreżyserował Jan Szurmiej. Artysta niegdyś związany był z Wrocławiem, gdzie pracował jako aktor Teatru Pantomimy Gest, w latach 90. był dyrektorem Teatru Muzycznego Operetki Wrocławskiej, a także głównym reżyserem Opery Wrocławskiej. Ponadto zaś był twórcą i dyrektorem artystycznym Festiwalu im. Anny German w Zielonej Górze. Można więc było spodziewać się, że otrzymamy widowisko muzyczne. I tak się istotnie stało.

Muzyka skomponowana przez Marcina Partykę odgrywa w tym spektaklu rolę co najmniej równorzędną ze słowem i obrazem scenicznym. Kompozytor o dużym doświadczeniu scenicznym, nagrodzony na PPA za "wybitny wkład w kreowanie piosenki aktorskiej", który współpracował z Szurmiejem przy realizacji spektaklu "George & Ira Gershwin", stworzył muzykę znakomicie współbrzmiącą z całością przedstawienia. Właściwie nie sposób rozdzielić muzyki od słowa, ponieważ śpiewane są teksty samego Schulza. Wykonuje je przede wszystkim Lunarna Bogini (w tej roli słyszałam Monikę Rutkowską), której piękne wokalizy tworzą zarówno "senną" narrację spektaklu, jak też jego nastrój:

Rynek był pusty i żółty od żaru, wymieciony z kurzy gorącymi wiatrami, jak biblijna pustynia...

Kiedy na koniec zaśpiewa pieśń w języku jidysz, słyszymy go, ale nie rozumiemy - to język umarłych, po których pozostały obrazy kresowego miasteczka z onirycznych opowiadań Bruno Schulza...

"Xięgi Schulza" w reż. Jana Szurmieja, Teatr Polski, fot. Jan Oborski
Postać Lunarnej Bogini wskazuje na nawiązania do kultów pogańskich, a ściślej: kultu Wielkiej Bogini, jednak jest to nie tyle fascynacja pogaństwem, co kobiecością przedstawianą przez Schulza wielokrotnie (także na rysunkach) jako niezmiennie dominującą nad mężczyznami.

Osoba głównego bohatera i narratora zarazem została przez Szurmieja rozpisana na dwie role: Małego Józefka (Marcel Filipek) i dorosłego Józefa (Krzysztof Kuliński), co wydaje się niezbyt fortunnym pomysłem. Dziecko nie mówi takim językiem! To dorosły opowiada o sobie snując fantazje o świecie swego dzieciństwa, a czyni to w sposób wysoce wyrafinowany. Toteż słowa Schulza brzmią w ustach dziecka fałszywie, bo ono nie jest w stanie rozumieć tego, co mówi.

Trzecim ważnym narratorem we wrocławskim spektaklu jest Szlomo (bardzo dobry Mariusz Kilian), który zadaje ważne pytania i jest postacią z pogranicza dwóch rzeczywistości. Tak często obecny w opowiadaniach Schulza Ojciec (Jakub Krzysztof Franieczek) - w spektaklu czuły i łagodny, a niekiedy zabawny, pojawia się rzadko i na krótko, poza ważną sceną z manekinem i zabawną - ze strażakami. Oczywiście, jak to u Schulza, zdominowany jest przez kobiety. Te zaś otoczone są zazwyczaj mężczyznami, sprowadzonymi w spektaklu do roli "psów" na erotycznej uprzęży. Perwersyjne i wyuzdane - stają się obiektem pożądania i boginiami zarazem.

"Xięgi Schulza" w reż. Jana Szurmieja, Teatr Polski, fot. Jan Oborski

Początek spektaklu jest w zasadzie sztampowy, ale od momentu zaprezentowania ogromnej mapy Drohobycza oraz następującej po niej sceny zbiorowej na ulicy Krokodyli - nabiera tempa i już do końca je utrzymuje. Muzyka, choreografia i śpiew w kolejnych scenach zasługują na najwyższe uznanie. Oto nagle na naszych oczach pojawia się kolorowy świat przedwojennego Drohobycza, który wzbogacił się na ropie z pobliskiego Borysławia i zapanowało powszechne dolce vita, mające w sobie jednak coś wstydliwego, prowincjonalnego, czegoś gorszej rangi. Czy to nie przypomina trochę współczesności, zachowując przy tym urok stylu retro - pięknego i oryginalnego z dzisiejszej perspektywy?. Senne miasteczko i kolorową ulicę Krokodyli "wyczarował" wybitny scenograf, Wojciech Jankowiak, związany z Teatrem Polskim w latach 90., ale znany także ze swoich prac z lat 70., m.in. jako autor scenografii do spektaklu telewizyjnego "Stara kobieta wysiaduje" innego wybitnego twórcy teatru - Kazimierza Brauna.

Nie sposób było nie podziwiać pięknych kostiumów zaprojektowanych przez Martę Hubkę, które wykonawczynie nosiły z dużym wdziękiem. Być może były wśród nich także autentyki, skoro Teatr Polski ogłosił, że będzie skupował do tego spektaklu oryginalne stroje. Sceny te kojarzyły mi się z "Kabaretem" Boba Fosse`a, w którym zaprezentowano autentyczne dekadenckie kostiumy z lat 30. Myślę, że takie skojarzenie jest największym komplementem.

"Xięgi Schulza" w reż. Jana Szurmieja, Teatr Polski, fot. Jan Oborski
Ogromnie ważną rolę odgrywa w tym przedstawieniu także choreografia, której autorem jest sam reżyser. Układy choreograficzne, plastyka obrazu i jego dynamika - wszystko to sprawia, że spektakl tworzy skomponowaną harmonijnie całość i dobrze się go ogląda. No, może te dymy trochę przesadzone, zwłaszcza z pozycji pierwszego rzędu, ale efekt odrealnienia rzeczywiście dają.

Dodajmy, że na scenie występuje około czterdziestu aktorów, w tym wielu gościnnie, a jednak gra zespołowa jest momentami znakomita. Tę bajecznie kolorową rzeczywistość sceniczną "Xiąg Schulza" współtworzy także obecność kultury żydowskiej - z jej muzyką, strojami, obyczajami, mentalnością i religijnością. Wszystko to udało się reżyserowi pokazać jako świat wielokulturowy, barwny, którego niestety już nie ma. Ostatnia scena - śmierć bohatera, przypomina trochę "Proces" Kafki. Następujący po niej żałobny śpiew w języku jidysz - oznacza jego definitywny koniec. Na koniec widzimy jedynie szkielety domów i zgromadzonych w głębi sceny ludzi należących już do innej rzeczywistości.

Jednakże ten świat cieni pozostał zaklęty w opowiadaniach skromnego nauczyciela rysunków z Drohobycza i ożywa za każdym razem, kiedy sięgają po nie artyści, dla których Bruno Schulz jest ciągle żywym źródłem inspiracji. "Xięgi" autora "Sklepów cynamonowych" ciągle mają urok Autentyku.


Przedstawienie "Xiąg Schulza" obejrzałam 13 czerwca w następującej obsadzie (wersje są dwie):

Ojciec – Jakub KRZYSZTOF FRANIECZEK
Józef (Bruno Schulz) KRZYSZTOF KULIŃSKI
Mały Józef (Mały Bruno Schulz) MARCEL FILIPEK
Lunarna Bogini, Biały Pierrot MONIKA RUTKOWSKA
Matka IWONA STANKIEWICZ
Szloma MARIUSZ KILJAN
Adela ALDONA STRUZIK
Bianka JOANNA ALEKSANDROWICZ
Polda KATARZYNA BARAN
Paulina NATALIA RZEŹNIAK-POSPIESZALSKA
Paula MAGDALENA MAJTYKA
Undula DOROTA PRZYGODA
Zuzanna ALEKSANDRA CHAPKO
Magda Wang ALICJA BARAN
Pan fotograf STANISŁAW MELSKI
Tłuja BEATA MAŁECKA
Ojciec Bianki STANISŁAW MELSKI
Dodo DARIUSZ DUDZIK
Ciotka Retycja JOLANTA ZALEWSKA
Wuj Hieronim MARIAN CZERSKI
Cadyk MAREK FELIKSIAK
Woźnica DAWID OLSZOWY
Koń MARIUSZ KILJAN
Esesman MARCIN PIEJAŚ
Mieszkańcy Drohobycza EWELINA JAWORSKA, MARIKA KLARMAN, PAULA PHILIPP, BEATA ŚLIWIŃSKA, SŁAWOMIR BANAŚ, PATRYK KAZEK, MICHAŁ SIENKIEWICZ



„Feliks Janiewicz – Complete Violin Concertos” – nowy album wydany przez Narodowe Forum Muzyki

7 sierpnia 2026 roku premierę będzie miał nowy album Narodowego Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego we Wrocławiu, nagrany przez Bartłomi...

Popularne posty