Mimo że krótszy niż zazwyczaj, tegoroczny festiwal Wratislavia Cantans na długo pozostanie w pamięci - nie tylko ze względu na piękną muzykę i znakomite wykonania, ale także z powodu okoliczności, w których się odbył. Mimo wszystko, światła dla świata zabłysły z całą mocą.
Od lat przywykłam do tego, że co roku, wrześniową porą, czeka mnie prawdziwe muzyczne święto - festiwal Wratislavia Cantans. Jednak tego roku, z powodu pandemii, stało się oczywiste, że nic już nie jest pewne... To uczy pokory i uświadamia, że trzeba się cieszyć chwilą. Jednocześnie fakt, że mimo wszystko 55. edycja festiwalu o tak długiej tradycji odbyła się w ograniczonych wymiarach i stała niejako forpocztą przyszłorocznej pełnej wersji, napawa optymizmem. Taka też była intencja organizatorów, by mimo ograniczeń zabłysło "Światło nad światem" - by zabrzmiała piękna muzyka, a sale wypełniła publiczność.
"Muzyka jest przestrzenią, w której ludzie się jednoczą - napisał we wstępie do katalogu festiwalu Andrzej Kosendiak, jego dyrektor generalny. Pomaga z nadzieją patrzeć w przyszłość. Chcemy, by była ona lepsza, piękniejsza dzięki tym, którzy działają na rzecz dobra. Są światłami dla świata".
W podobnym duchu wypowiedział się Giovanni Antonini, dyrektor artystyczny Wratislavii, podkreślając, że "Teraz bardziej niż kiedykolwiek, w chaosie bieżących zdarzeń, świat potrzebuje komunikacji. Komunikacji autentycznej, w której muzyka i sztuka mogą stanowić duchowe światło w mroku i doświadczanej przez nas niepewności." I dodał: "Wierzymy, że piękno może pomóc uratować świat!".
Jeżeli zatem założyć, że piękno, zwłaszcza piękno muzyki, to wartość duchowa, łącząca nas z Bogiem, to z pewnością może ono uratować świat. Jak napisał w "Promethidionie" Cyprian Kamil Norwid, „Bo piękno na to jest, by zachwycało/ Do pracy – praca, by się zmartwychwstało”.
Na program festiwalu złożyło się pięć koncertów, które zaprezentowano podczas weekendu - od 11 do 13 września 2020 roku. Jeśli ktoś nie mógł przybyć do Narodowego Forum Muzyki, miał możliwość skorzystać z transmisji radiowych.
Krzysztof Penderecki pro memoria
![]() |
| Koncert "Hommage à Penderecki", fot. Karol Sokołowski |
"Natchnienia" i niezwykła Agata Zubel
![]() |
| Agata Zubel, fot. Łukasz Rajchert |
Nazajutrz wysłuchałam dwóch koncertów absolutnie niezwykłej urody. Pierwszym były "Natchnienia", na które złożyły się kompozycje Andrzeja Panufnika, Benjamina Brittena i Edwarda Elgara. Pierwszy utwór: Love song został nadzwyczaj pięknie wykonany przez duet: ludzki głos (Agata Zubel) i harfę (Malwina Lipiec-Rozmysłowicz) z akompaniamentem orkiestry (NFM Orkiestra Leopoldinum). Cudowny, liryczny utwór, napisany przez Panufnika w 1976 roku na prośbę zaprzyjaźnionej z nim i jego żoną mezzosopranistki Meriel Dickinson do wiersza Love Song (Pieśń miłosna) angielskiego poety Sir Philipa Sidneya. Wielokrotnie powtarzająca się pierwsza, czterotaktowa fraza pieśni, ze słowami: „My true love hath my heart” („Prawdziwa miłość opanowała moje serce”), występuje w nim zawsze w tej samej postaci melodycznej, ale każdorazowo rozpoczyna się od innego dźwięku. Panufnik pod koniec życia opracował tę pieśń na głos, harfę (fortepian) i na orkiestrę smyczkową. Dodać muszę, że uroczy ten utwór zabrzmiał w wykonaniu Agaty Zubel zupełnie inaczej, niż do tego przywykłam - bardziej oryginalnie, niebanalnie, cudownie wprost. Harfistka zaś okazała się o wiele bardziej interesującym towarzyszem miłosnego dialogu niż fortepian.
![]() |
| Malwina Lipiec-Rozmysłowicz i Agata Zubel, fot. Łukasz Rajchert |
Po Panufniku Agata Zubel zaprezentowała o wiele trudniejszy do interpretacji cykl pieśni Benjamina Brittena do słów Artura Rimbauda: "Les illuminations", mogliśmy więc posłuchać "poety przeklętego" w oryginale. Wyznam, że od koncertów Marka Padmore` a, który jak nikt interpretował Brittena, nie słyszałam równie wspaniałego wykonania.
Zbiór melodii zatytułowany "Les Illuminations" to wczesne dzieło Benjamina Brittena. Utwór został faktycznie ukończony, gdy kompozytor, zdeklarowany pacyfista, przebywał na wygnaniu w Stanach Zjednoczonych wraz ze swoim partnerem, śpiewakiem Peterem Pearsem. Utwory zostały skomponowane na wysoki głos i orkiestrę smyczkową, a ich pierwszą wykonawczynią była sopranistka Sophie Wyss. Później śpiewał je Peter Pears. Rimbaud kilkakrotnie odwiedzał Londyn w latach 1872-1874; to tam powstał rękopis "Iluminacji" (który w pewnym sensie stanowi jego testament literacki, zważywszy, że przestał pisać w 1875 r.). Podobnie jak kompozytor, żył wtedy w "zakazanym" związku z innym poetą - Paulem Verlainenem. Zbieżności te nie są zapewne przypadkowe. Britten wykorzystuje dziesięć wierszy Rimbauda, z których dwa (Fraza i Antyk) zostały zebrane w trzeciej części partytury. Muzyk przywiązuje szczególną wagę do zdania „Tylko ja mam klucz do tej szalonej parady”, które kończy wiersz Parade i czyni z niego rodzaj refrenu: Fanfary i Interlude (tytuły wymyślone przez Brittena). Utwory Brittena stawiają śpiewakom niezwykle wysokie wymagania techniczne, ale przede wszystkim dotyczą one ekspresji. Dla Agaty Zubel nie stanowiły żadnej przeszkody - bogactwo frazy, rozbudowana, a zarazem subtelna ekspresja, świadcząca zarówno o znakomitej technice wokalnej, jak i o wyobraźni oraz talencie wokalistki - wszystko to złożyło się na niezwykle poruszającą całość, która na długo pozostanie w pamięci.
![]() |
| Radek Baborák, fot. Łukasz Rajchert |
Interesująca okazała się także "Serenada na tenor, róg i smyczki" op. 31 tego samego kompozytora, a szczególnie grający na rogu Radek Baborák. Utwór powstał w 1943 roku, po powrocie Brittena do Anglii. Kompozytor był przez kilka tygodni hospitalizowany z powodu odry i właśnie w tym czasie napisał "Serenadę...". Utwór zawiera wiersze angielskich poetów na temat nocy - jej spokoju, a także złowieszczych aspektów. Partie tenoru przeznaczył kompozytor dla swego partnera - Petera Pearsa, natomiast podczas wrocławskiego koncertu wykonywał je austriacki tenor Martin Mitterrutzner. Całość koncertu poprowadził Ernst Kovacic - dyrygent, skrzypek, dyrektor artystyczny Wrocławskiej Orkiestry Kameralnej "Leopoldinum".
"Po burzy" - zjawiskowa Julia Lezhneva oraz Il Giardino Armonico
![]() |
| Julia Lezhneva, fot. Bogusław Beszlej |
![]() |
| Julia Lezhneva i Il Guardino Armonico podcza koncertu "Po burzy", fot. Bogusław Beszlej |
"Jak wielkie jest Twoje imię" - Georg Philipp Telemann
![]() |
| Marzena Michałowska, fot. Łukasz Rajchert |
Jacek Różycki z przesłaniem: "Światła dla świata"
![]() |
| Andrzej Kosendiak, fot. Karol Sokołowski |
![]() |
| Aldona Bartnik i Aleksandra Turalska, fot. Karol Sokołowski |













.jpg)


.jpg)











