Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania National Gallery, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania National Gallery, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 listopada 2024

Rembrandt – Hoogstraten. Kolor i iluzja - wystawa w Kunsthistorisches Museum Wien /relacja, zdjęcia/

8 października 2024 w Muzeum Historii Sztuki w Wiedniu otwarto wystawę prac dwóch mistrzów baroku:  Rembrandta i  Hoogstratena. Obrazy wypożyczono z renomowanych muzeów na całym świecie, m.in. National Gallery w Londynie, Rijksmuseum, Luwru i Metropolitan Museum. Wystawa opowiada o tym, jaki wpływ miała sztuka Rembrandta na jego utalentowanego ucznia Samuela van Hoogstratena. Miałam okazję zobaczyć ją w grudniu 2024 dwukrotnie. Ekspozycja skupia się na imponującym efekcie koloru i zadziwiających technikach iluzjonistycznych, którymi Rembrandt i Hoogstraten fascynowali widzów dawniej i czynią to nadal.

Rembrandt, Autoportret z dwoma okręgami, ok. 1665, Kenwood Hose London,
wystawa "Rembrandt – Hoogstraten. Kolor i iluzja",  Kunsthistorisches Museum Wien,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek


Fascynacja iluzją


Ekspozycja skupia się na imponującym efekcie koloru i zadziwiających technikach iluzjonistycznych, którymi Rembrandt i Hoogstraten fascynowali widzów dawniej i czynią to nadal. Imponująca różnorodność najważniejszych dzieł dwóch holenderskich malarzy ukazuje ogromne zainteresowanie iluzją i percepcją w tamtych czasach: dążenie do realistycznego przedstawienia, oszukiwanie oka, tworzenie iluzjonistycznych efektów. Obrazy Rembrandta i Hoogstratena wydają się być żywe, namacalne i iluzyjne, nawet dla dzisiejszych oczu. Wciąż zanika w nich granica między sztuką a rzeczywistością. "Dziewczyna w ramie obrazu" (znana także jako "Żydowska narzeczona" albo "Dziewczyna w kapeluszu"), wypożyczona na tę wystawę ze zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie, która była twarzą ekspozycji na plakatach, jest tego najlepszym przykładem. Utrzymany w typowej dla rembrandtowskiego chiaroscuro mrocznej kolorystyce obraz posiada trzy silne akcenty świetlne; główne ognisko światła pada na twarz (poniżej czoła) i częściowo szyję oraz na obie dłonie.

Rembrandt, Dziewczyna w ramie obrazu, 1641, wystawa "Rembrandt – Hoogstraten.
Kolor i iluzja",  Kunsthistorisches Museum Wien, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Samuel van Hoogstraten - tajemniczy uczeń Rembrandta

O ile postać Rembrandta jest dość dobrze znana, o tyle uczeń pozostał w jego cieniu. Samuel van Hoogstraten lub Hoogstraeten (ur. 2 sierpnia 1627 w Dordrechcie, zm. 19 października 1678 tamże) był holenderskim malarzem i grafikiem okresu baroku, uczniem Rembrandta.

Początkowo pobierał nauki u swojego ojca Dircka van Hoogstratena, a następnie w l. 1642-48 - u Rembrandta w Amsterdamie. W 1651 przeniósł się do Wiednia, a w 1653 wyjechał do Rzymu. Po pobycie w Londynie w l. 1662-66 osiadł w Holandii. Był członkiem związku malarzy Pictura.

Malował sceny rodzajowe (wizerunki postaci wyglądających przez okno, widoki korytarzy), portrety, martwe natury typu trompe l’oeil. Tworzył grafiki, eksperymentował z narzędziami optycznymi, konstruował zabawki optyczne (perspektywiczne pudełka), pisał traktaty o sztuce (jego wierszowany traktat o malarstwie ukazał się w 1678). 

                                           
Hoogstraten, Stary człowiek w oknie, 1653, Kunsthistorisches Museum Wien,
wystawa "Rembrandt – Hoogstraten. Kolor i iluzja", fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Hoogstraten nie tylko przedstawił w swoim traktacie malarskim teoretyczne rozważania na temat związku między techniką malarską a iluzją przestrzenną. Jego specjalnością były trompe-l'oeils, "oszukać oko", jak ten, którym zdaje się dorównywać geniuszowi Mistrza.  Jest to rodzaj iluzjonizmu artystycznego, który daje wrażenie trójwymiarowego realizmu. Historia trompe l’oeil sięga starożytnej Grecji. Pliniusz Starszy zapisuje w swojej Historii naturalnej słynną konfrontację dwóch greckich malarzy z V wieku p.n.e., Zeuksisa i Parrhasiusa, którzy brali udział w konkursie malarskim. Każdy z nich starał się stworzyć obraz, który wytwarzałby doskonalszą iluzję rzeczywistego świata. 

Artysta nie tylko wspaniale namalował twarz starego człowieka, jego siwą brodę, zamyślone spojrzenie, lekko  pochyloną głowę, która wychyla się  z jednej z szyb w oknie. Można odnieść wrażenie, że wychodzi on w naszą przestrzeń, że nas obserwuje. Chociaż ma życzliwą twarz, jest w tym coś bardzo niepokojącego. Z wielkim pietyzmem oddał też samo okno i ścianę wokół niego. Na parapecie na zewnątrz umieścił mały wazonik, co wzmacnia i podkreśla głębię obrazu. Parapet okienny jest otoczony przez kamienny mur. 

Na wystawie w Kusthistorisches Museum znalazły się także postacie i sceny religijne, mitologiczne, a także portrety i autoportrety, w  których kolor i iluzja odegrały znaczącą rolę. Oto kilka z nich:

Hoogstraten, Martwa natura z listem, 1651-1654, wystawa 
wystawa "Rembrandt Hoogstraten. Kolor i iluzja" w Kunsthistorisches Museum Wien,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek



Rembrandt, Jeremiasz opłakujący zniszczenie Jerozolimy, 1630,
Rijksmuseum Amsterdam, wystawa "Rembrandt Hoogstraten. Kolor i iluzja" w 
Kunsthistorisches Museum, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek


Rembrandt, Minerwa w swoim pokoju, 1635, Kolekcja Leiden, Nowy Jork, 
wystawa "Rembrandt Hoogstraten. Kolor i iluzja" w Kunsthistorisches Museum Wien,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek


Rembrandt, Kobieta w łożu (a. Sara oczekująca na Tobiasza), 1647,
National Galleries of Sckotland, wystawa wystawa "Rembrandt – Hoogstraten.
Kolor i iluzja",  Kunsthistorisches Museum Wien, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

wtorek, 3 września 2024

NFM I „Gorący świat” – wystawa malarstwa z kolekcji Zachęty l 2.09–3.11.2024

Narodowe Forum Muzyki zaprasza na wystawę malarstwa z kolekcji Zachęty – Narodowej Galerii Sztuki Gorący świat, której kuratorami są Joanna Egit-Pużyńska i Michał Jachuła. Towarzyszy ona 59. edycji Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans im. Andrzeja Markowskiego. Wernisaż odbędzie się 5 września o godz. 18.00 w foyer NFM (pl. Wolności 1). Wystawę można zwiedzać od 2 września do 3 listopada 2024 r.  Dostępna jest codziennie w godz. 11.00–18.00, a podczas koncertów zewnętrznych organizatorów – po okazaniu ważnego biletu na dane wydarzenie.



"Gorący świat"
Wystawa malarstwa z kolekcji
Zachęty — Narodowej Galerii Sztuki
Hot World
 Exhibition of paintings from the collection of Zachęta — National Gallery of Art  


Zofia Artymowska

Roman Artymowski

Jan Berdyszak

Urszula Brzozowska-Strzałecka

Jan Dobkowski

Andrzej Dłużniewski

Janusz Eysymont

Stefan Gierowski

Aleksandra Jachtoma

Jerzy Kałucki

Robert Maciejuk

Przemysław Matecki

Jerzy Tchórzewski

Ryszard Winiarski

Rajmund Ziemski


2.09–3.11.2024

foyer Narodowego Forum Muzyki foyer of the National Forum of Music

50-071 Wrocław, plac Wolności 1


wernisaż exhibition opening: 5.09.2024, godz. 18 6 pm

kuratorzy curators: Joanna Egit-Pużyńska, Michał Jachuła 

współorganizator: Zachęta — Narodowa Galeria Sztuki

co-organised by: Zachęta – National Art Gallery

Gorący świat. Wystawa malarstwa z kolekcji Zachęty — Narodowej Galerii Sztuki 

kuratorzy: Joanna Egit-Pużyńska, Michał Jachuła


Wystawa malarstwa z kolekcji Zachęty — Narodowej Galerii Sztuki w Warszawie przygotowana dla Narodowego Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego we Wrocławiu obejmuje dzieła artystów i artystek posługujących się różnymi językami abstrakcji, od lat 60. XX wieku do początków XXI wieku. Wybór prac artystów kilku pokoleń, reprezentujący najważniejsze nurty malarstwa niefiguratywnego w sztuce polskiej — jak abstrakcja biomorficzna, geometryczna czy kolorystyczna — ukazuje bogaty potencjał tego języka artystycznego, dla którego punktem wyjścia był prosty, a zarazem radykalny gest odejścia od figuracji. Dzieła malowane w oparciu o refleksję konceptualną, namysł nad światem przyrody i doświadczenia emocjonalne przybliżają indywidualne aspekty poznawania, odkrywania i przeżywania świata. 


Hot World. Exhibition of paintings from the collection of Zachęta — National Gallery of Art  

Curators: Joanna Egit-Pużyńska, Michał Jachuła

Artists: Zofia Artymowska, Roman Artymowski, Jan Berdyszak, Urszula Brzozowska-Strzałecka, Jan Dobkowski, Andrzej Dłużniewski, Janusz Eysmont, Stefan Gierowski, Aleksandra Jachtoma, Jerzy Kałucki, Robert Maciejuk, Przemysław Matecki, Jerzy Tchórzewski, Ryszard Winiarski, Rajmund Ziemski.

The exhibition of paintings from the collection of Zachęta – National Gallery of Art in Warsaw prepared for the National Forum of Music in Wrocław includes works by artists using various languages ​​of abstraction, from the 1960s to the beginning of the 21st century. The selected works by artists from several generations, representing the most important trends in non-figurative painting in Polish art – such as biomorphic, geometric or colour abstraction – show the rich potential of this language of artistic expression, for which the starting point was a simple, yet radical gesture of moving away from figuration. Works painted based on conceptual reflection, reflection on the world of nature and emotional experiences bring us closer to individual aspects of learning, discovering and experiencing the world.

informacja prasowa


wtorek, 26 marca 2024

Paryż 1874: Wynalazek impresjonizmu - wystawa w Musee-Orsay /zapowiedź/

 Od 26 marca do 14 lipca 2024 r. w Musee-Orsay w Paryżu będzie prezentowana wystawa "Paryż 1874 Wynalezienie impresjonizmu". Mija właśnie 150 lat od momentu, kiedy to 15 kwietnia 1874 roku otwarto w Paryżu pierwszą wystawę impresjonistów. „Głodni wolności”. Monet, Renoir, Degas, Morisot, Pissarro, Sisley, a nawet Cézanne postanowili uwolnić się od obowiązujących zasad organizując własną wystawę. Musée d'Orsay prezentuje około 130 dzieł i na nowo spogląda na tę kluczową datę, uważaną za początek awangardy.

Claude Monet, "Impresja, wschód słońca",1872, Paryż, Musée Marmottan 

Co dokładnie wydarzyło się wiosną 1874 roku w Paryżu i jakie znaczenie można dziś nadać wystawie, która stała się legendarna? „Paryż 1874. Impresja” ma na celu prześledzenie początków ruchu artystycznego, który pojawił się w szybko zmieniającym się świecie.
 
„Paryż 1874” podsumowuje okoliczności, które skłoniły 31 artystów – spośród których tylko siedmiu jest obecnie powszechnie znanych – do zebrania się, aby wspólnie zaprezentować swoje prace. Klimat tego okresu przypomina okres powojenny: po wojnie francusko-niemieckiej w 1870 r., a następnie gwałtownej wojnie domowej. W kontekście kryzysu artyści na nowo zastanawiają się nad swoją sztuką i odkrywają nowe kierunki. Mały „klan buntowników” maluje sceny współczesnego życia lub pejzaże w jasnych kolorach i z żywym akcentem, szkicowane na świeżym powietrzu. Jak zauważa jeden z obserwatorów, „wydaje się, że szukają przede wszystkim wrażenia”.
 
W „Paryżu 1874” wybór dzieł, które pojawiły się na wystawie impresjonistów w 1874 r., zostaje zestawiony z obrazami i rzeźbami prezentowanymi w tym samym czasie w Salonie Oficjalnym. Ta bezprecedensowa konfrontacja pozwala odtworzyć wizualny szok prac wystawianych wówczas przez impresjonistów, ale także go zniuansować poprzez nieoczekiwane podobieństwa i nakładanie się pierwszej wystawy impresjonistów na Salon.
 
Wystawa w Musée d'Orsay ukazuje sprzeczności i nieskończone bogactwo twórczości wiosną 1874 roku, podkreślając jednocześnie radykalną nowoczesność sztuki tych młodych artystów. „Powodzenia!”, zachęca jeden z krytyków, „z innowacji zawsze coś wyjdzie. »

Wystawa organizowana jest przez muzea Orsay i Orangerie oraz Narodową Galerię Sztuki w Waszyngtonie, gdzie będzie prezentowana od 8 września 2024 r. do 20 stycznia 2025 r.

Anne Robbins, kuratorka malarstwa w Musée d'Orsay;
Sylvie Patry, ogólna kuratorka dziedzictwa;
Kurator Galerii Narodowej w Waszyngtonie
Mary Morton, kuratorka i kierownik działu malarstwa francuskiego w National Gallery of Art w Waszyngtonie;
Kimberly Jones, kuratorka XIX-wiecznego malarstwa francuskiego, National Gallery of Art w Waszyngtonie

informacja prasowa


EXPOSITION PARIS 1874 - Bande annonce - FR/EN | Musée d'Orsay


sobota, 6 stycznia 2024

Frans Hals. Mistrz chwili - wystawa w Gemäldegalerie / 12.07.24 - 03.11.24

W 2024 roku berlińska Gemäldegalerie poświęci pierwszą od ponad 30 lat kompleksową wystawę przeglądową Fransowi Halsowi, wielkiemu mistrzowi holenderskiego portretu. Zobaczymy około 50 najważniejszych prac Halsa z ponad 20 publicznych i prywatnych kolekcji w Europie, USA i Kanadzie. 

Frans Hals, "Błazen grający na lutni", ok. 1623, Luwr, fot. domena publiczna

Obok Rembrandta i Vermeera, Hals (1582/83–1666) uważany jest za jednego z najwybitniejszych malarzy holenderskich XVII wieku. Jeden z najwybitniejszych portrecistów wszech czasów, był niekonwencjonalny, ekspresyjny i nowatorski. Nie tylko ówczesne elity zamawiały u niego portrety, był także pierwszym artystą, który dedykował portretowe wizerunki ludziom marginalizowanym przez społeczeństwo. Jego ponowne odkrycie w XIX wieku odcisnęło piętno na ewolucji nowoczesnego malarstwa, jak żaden inny artysta epoki wczesnonowożytnej.

Frans Hals, "Śmiejący się kawaler", 1624, Wallace Collection, fot. domena publiczna

Na wystawie zaprezentowano około 50 najważniejszych prac Halsa z ponad 20 publicznych i prywatnych kolekcji w Europie, USA i Kanadzie. Wystawa w Berlinie nie tylko zaprezentuje arcydzieła Halsa, ale także rzuci światło na jego środowisko artystyczne w Haarlemie, jego współpracę z innymi artystami oraz fascynację, jaką jego twórczość wzbudziła wśród współczesnych malarzy niemieckich na przełomie XIX i XX wieku.

Frans Hals to jeden z najwybitniejszych portrecistów z kręgu malarstwa europejskiego. Malował portrety grupowe i indywidualne oraz sceny rodzajowe. Hals, jako ulubiony malarz Haarlemu, nie narzekał na brak zamówień. Malował portrety pojedyncze, wizerunki par małżeńskich lub narzeczeńskich, portrety rodzinne, czy też kompanii strzeleckich. Przede wszystkim jednak był mistrzem portretów grupowych, zamawianych powszechnie w siedemnastowiecznej Holandii przez członków różnych mieszczańskich instytucji: straży municypalnych, zarządów przytułków i szpitali, zarządów cechów. W dużych miastach dostanie się do tak wąskiego grona malarzy otrzymujących podobne zamówienia było trudne i stanowiło to wyraźną nobilitację artysty. W Haarlemie Hals wyrobił sobie pozycję głównego wykonawcy portretów miejskich gwardii strzeleckich. Kompanie strzeleckie, oddziały składające się z wolontariuszy, odegrały swego czasu dużą rolę w walce z Hiszpanami o niepodległość, stąd brało się ich znaczenie polityczne i towarzyskie w siedemnastowiecznej Holandii. Ponieważ jednak ich rola militarna znacząco zmalała w latach rozejmu (1609-1621) i potem, gdy działania wojenne nie były zbyt ożywione, zeszły one na plan dalszy, przybrały jednak charakter klubów towarzyskich, których członkowie dawali się portretować dla upamiętnienia wspólnych bankietów oraz ćwiczeń strzeleckich. W Haarlemie były 2 kompanie strzeleckie – św. Jerzego (do którego należał Hals) i św. Hadriana, obie kilkakrotnie przedstawiane na płótnach przez artystę. Frans Hals namalował w sumie ponad 100 portretów.

Frans Hals (ukończony przez Pietera Codde, 1637), The Meagre Company, 1633.
Rijksmuseum, Amsterdam ©

Sława Halsa dotarła do Amsterdamu, skąd, co było bardzo wyjątkowe, otrzymał w 1633 roku zamówienie na wykonanie portretu oficerów Kompanii Kuszników pod wodzą kapitana Reyniera Reaela i porucznika Michielszoona Blaeuwa (obecnie obraz znajduje się w Muzeum Państwowym, w Amsterdamie). Praca nad wielkim portretem przeciągała się i w lipcu 1636 roku Hals został wezwany do Amsterdamu, aby tam, na miejscu, ukończyć dzieło. Mimo że potrzebował pieniędzy, gdyż od paru miesięcy był w poważnych tarapatach finansowych, odmówił odbycia dwunastomilowej podróży do Amsterdamu. Nalegał, aby członkowie gwardii przyjechali do jego pracowni, jako najdogodniejszego miejsca malowania obrazu. Tamci jednak nie ustąpili, portret został w 1637 roku ukończony przez Pietera Codde (1599–1679), a sam Hals prawdopodobnie nigdy nie uzyskał zapłaty za dzieło.

Frans Hals, Portret pary, (prawdopodobnie Isaac Abrahamsz Massa i Beatrix van der Laen),
około 1622 © Rijksmuseum, Amsterdam

Ludzie z wczesnych portretów Halsa urzekają witalną siłą, zdrowiem i pogodą. W jego obrazach brak wykwintnych metafor i nawiązań. Przykładowo, u jego współczesnemu malarzowi – Jordaensowi – przedstawienia flamandzkiej społeczności są dokonane poprzez odwoływanie się do motywów biblijnych i mitologicznych. Tymczasem Hals malował ludzi sobie bliskich – kompanów pijatyk, nie posiadających grosza przy duszy. Nie dążył do pogłębiania psychiki swych modelów ani do bardziej wnikliwego jej studiowania. Dostrzegał w twarzy swego modela przede wszystkim to, co da się ująć jednym spojrzeniem i jak nikt potrafił przenieść swą wizję na płótno. Posiadał wielką zdolność do obserwacji szybkich ruchów, gestykulacji, mimiki. O ile było to możliwe, Hals pozwalał swym modelom zachować postawę niewymuszoną. Wykonywał swe obrazy w szaleńczym tempie, nie dbając o poprawność formalną, by oddać zaobserwowane gwałtowne i zamaszyste ruchy. Był jednym z pierwszych artystów posługujących się swobodnymi i lekkimi pociągnięciami pędzla na płótnie, którymi jednocześnie potrafił wyraźnie określić plastyczną formę.

Frans Hals, Młody człowiek trzymający czaszkę (Vanitas), 1626-8, The National Gallery, Londyn

Późne portrety przenika wewnętrzny niepokój. Nie ma tu już śladu żywej, pełnej temperamentu mimiki modeli i śmiałych, energicznych ruchów pędzla. Ludzie wydają się być nikłymi cieniami. Artysta, który tak wiele oczekiwał od życia, przeżywał głębokie rozczarowanie, co wpłynęło na wygląd jego ostatnich dzieł. W tym okresie można znaleźć w jego twórczości przestrogi przypominające o przemijalności dóbr ziemskich i próżności ambicji życiowych.

Powszechne uznanie zdobył Hals również w drugiej połowie XIX wieku. Przyczyniły się do tego zakupy jego obrazów przez bogatych Amerykanów oraz uznanie, jakie zdobył u impresjonistów. Z pewnością był inspiracją dla Vincenta van Gogha pod względem technicznym (stosowanie techniki impastu). Ten rodzaj ekspresji po ponad trzystu latach rozwoju znalazł najbardziej dobitny wyraz w dziele Jacksona Pollocka.

Twórczość Halsa stała się inspiracją dla kilku utworów Jacka Kaczmarskiego: „Trzy portrety” – zgodnie z tytułem inspirowanym trzema portretami: pijanego żołnierza, Cyganki i lekarza, „Portret zbiorowy w zabytkowym wnętrzu”, „Portret zbiorowy we wnętrzu – Dom Opieki.

Wystawa jest wspierana przez Kuratorium Preußischer Kulturbesitz oraz Ernst von Siemens Kunststiftung.

Wystawa specjalna Gemäldegalerie – Staatliche Museen zu Berlin, National Gallery w Londynie i Rijksmuseum w Amsterdamie, we współpracy z Muzeum Fransa Halsa w Haarlemie.

informacja prasowa

sobota, 30 września 2023

Frans Hals - wystawa w National Gallery w Londynie

Dziś otwarto w National Gallery wystawę obrazów Fransa Halsa - jednego z najwybitniejszych przedstawicieli baroku w malarstwie holenderskim. Wystawa potrwa do 21 stycznia 2024 roku. Zostanie pokazanych około 50 najlepszych dzieł Halsa, w tym wyjątkowy najsłynniejszy obraz "Śmiejący się kawaler" z Wallace Collection.  Ekspozycja została przygotowana przez Galerię Narodową, Rijksmuseum w Amsterdamie, Gemäldegalerie, Staatliche Museen zu Berlin we współpracy z Muzeum Fransa Halsa w Haarlemie.

Hals był jednym z najbardziej poszukiwanych malarzy swojego pokolenia. Utalentowany artysta, którego zręczna praca pędzla nie miała sobie równych, zbudował swoją sławę na nowym stylu portretu - bardzo niezwykłym w jego czasach - który pokazywał zrelaksowanych, żywych opiekunów, często uśmiechniętych, a nawet śmiejących się. XVII-wieczna holenderska publiczność była nimi zachwycona, a popularność jego portretów przyniósł  status słynnego syna Haarlemu.

Ta wystawa, pierwsza duża retrospektywa Halsa od ponad trzydziestu lat, oznacza także możliwość odkrycia tego malarza przez nowe pokolenie.

Frans Hals, Młody człowiek trzymający czaszkę (Vanitas), 1626-8, The National Gallery, Londyn
Na wystawie zgromadzono około 50 najlepszych dzieł Halsa, w tym wyjątkowy, "Śmiejący się kawaler" (1624) ze zbiorów Wallace Collection.

Od małych prac po portrety dużych grup, sceny rodzajowe i portrety małżeńskie ponownie połączone po raz pierwszy z międzynarodowych kolekcji, odwiedzający zobaczą najlepsze prace jego życia.

Hals to jeden z najwybitniejszych portrecistów z kręgu malarstwa europejskiego. Malował portrety grupowe i indywidualne oraz sceny rodzajowe. Hals, jako ulubiony malarz Haarlemu, nie narzekał na brak zamówień. Malował portrety pojedyncze, wizerunki par małżeńskich lub narzeczeńskich, portrety rodzinne, czy też kompanii strzeleckich. Przede wszystkim jednak był mistrzem portretów grupowych, zamawianych powszechnie w siedemnastowiecznej Holandii przez członków różnych mieszczańskich instytucji: straży municypalnych, zarządów przytułków i szpitali, zarządów cechów. W dużych miastach dostanie się do tak wąskiego grona malarzy otrzymujących podobne zamówienia było trudne i stanowiło to wyraźną nobilitację artysty. W Haarlemie Hals wyrobił sobie pozycję głównego wykonawcy portretów miejskich gwardii strzeleckich. Kompanie strzeleckie, oddziały składające się z wolontariuszy, odegrały swego czasu dużą rolę w walce z Hiszpanami o niepodległość, stąd brało się ich znaczenie polityczne i towarzyskie w siedemnastowiecznej Holandii. Ponieważ jednak ich rola militarna znacząco zmalała w latach rozejmu (1609-1621) i potem, gdy działania wojenne nie były zbyt ożywione, zeszły one na plan dalszy, przybrały jednak charakter klubów towarzyskich, których członkowie dawali się portretować dla upamiętnienia wspólnych bankietów oraz ćwiczeń strzeleckich. W Haarlemie były 2 kompanie strzeleckie – św. Jerzego (do którego należał Hals) i św. Hadriana, obie kilkakrotnie przedstawiane na płótnach przez artystę. Frans Hals namalował w sumie ponad 100 portretów.

Frans Hals (ukończony przez Pietera Codde, 1637), The Meagre Company, 1633.
Rijksmuseum, Amsterdam ©
Sława Halsa dotarła do Amsterdamu, skąd, co było bardzo wyjątkowe, otrzymał w 1633 roku zamówienie na wykonanie portretu oficerów Kompanii Kuszników pod wodzą kapitana Reyniera Reaela i porucznika Michielszoona Blaeuwa (obecnie obraz znajduje się w Muzeum Państwowym, w Amsterdamie). Praca nad wielkim portretem przeciągała się i w lipcu 1636 roku Hals został wezwany do Amsterdamu, aby tam, na miejscu, ukończyć dzieło. Mimo że potrzebował pieniędzy, gdyż od paru miesięcy był w poważnych tarapatach finansowych, odmówił odbycia dwunastomilowej podróży do Amsterdamu. Nalegał, aby członkowie gwardii przyjechali do jego pracowni, jako najdogodniejszego miejsca malowania obrazu. Tamci jednak nie ustąpili, portret został w 1637 roku ukończony przez Pietera Codde (1599–1679), a sam Hals prawdopodobnie nigdy nie uzyskał zapłaty za dzieło.

Frans Hals, Portret pary, (prawdopodobnie Isaac Abrahamsz Massa i Beatrix van der Laen),
około 1622 © Rijksmuseum, Amsterdam
Ludzie z wczesnych portretów Halsa urzekają witalną siłą, zdrowiem i pogodą. W jego obrazach brak wykwintnych metafor i nawiązań. Przykładowo, u jego współczesnemu malarzowi – Jordaensowi – przedstawienia flamandzkiej społeczności są dokonane poprzez odwoływanie się do motywów biblijnych i mitologicznych. Tymczasem Hals malował ludzi sobie bliskich – kompanów pijatyk, nie posiadających grosza przy duszy. Nie dążył do pogłębiania psychiki swych modelów ani do bardziej wnikliwego jej studiowania. Dostrzegał w twarzy swego modela przede wszystkim to, co da się ująć jednym spojrzeniem i jak nikt potrafił przenieść swą wizję na płótno. Posiadał wielką zdolność do obserwacji szybkich ruchów, gestykulacji, mimiki. O ile było to możliwe, Hals pozwalał swym modelom zachować postawę niewymuszoną. Wykonywał swe obrazy w szaleńczym tempie, nie dbając o poprawność formalną, by oddać zaobserwowane gwałtowne i zamaszyste ruchy. Był jednym z pierwszych artystów posługujących się swobodnymi i lekkimi pociągnięciami pędzla na płótnie, którymi jednocześnie potrafił wyraźnie określić plastyczną formę.

Frans Hals, Śmiejący się kawaler, 1624 © The Wallace Collection, Londyn
Późne portrety przenika wewnętrzny niepokój. Nie ma tu już śladu żywej, pełnej temperamentu mimiki modeli i śmiałych, energicznych ruchów pędzla. Ludzie wydają się być nikłymi cieniami. Artysta, który tak wiele oczekiwał od życia, przeżywał głębokie rozczarowanie, co wpłynęło na wygląd jego ostatnich dzieł. W tym okresie można znaleźć w jego twórczości przestrogi przypominające o przemijalności dóbr ziemskich i próżności ambicji życiowych.

Powszechne uznanie zdobył Hals również w drugiej połowie XIX wieku. Przyczyniły się do tego zakupy jego obrazów przez bogatych Amerykanów oraz uznanie, jakie zdobył u impresjonistów. Z pewnością był inspiracją dla Vincenta van Gogha pod względem technicznym (stosowanie techniki impastu). Ten rodzaj ekspresji po ponad trzystu latach rozwoju znalazł najbardziej dobitny wyraz w dziele Jacksona Pollocka.

Twórczość Halsa stała się inspiracją dla kilku utworów Jacka Kaczmarskiego: „Trzy portrety” – zgodnie z tytułem inspirowanym trzema portretami: pijanego żołnierza, Cyganki i lekarza, „Portret zbiorowy w zabytkowym wnętrzu”, „Portret zbiorowy we wnętrzu – Dom Opieki.

Wystawa została przygotowana przez Galerię Narodową, Rijksmuseum w Amsterdamie, Gemäldegalerie, Staatliche Museen zu Berlin we współpracy z Muzeum Fransa Halsa w Haarlemie.

Frans Hals: Master of the Quick Brush Stroke - Artist Portrait - Meet the Artist


sobota, 15 kwietnia 2023

Tajemnicze konwersacje z Vermeerem /o wystawie w Rijksmuseum/

Tak wspaniała wystawa, jaką ma Johannes Vermeer w Muzeum Królewskim w Amsterdamie, jest doprawdy zjawiskiem unikalnym. W jego malarstwie zachwyciły mnie barwy i światło, a przede wszystkim zawarta w jego obrazach tajemnica, która fascynuje i sprawia, że toczymy z nimi niekończącą się rozmowę, pełną zagadek i niedopowiedzeń.

Rijksmuseum, fot. Marek Cisek

Związki z Vermeerem

    Moja przygoda z Vermeerem trwa od lat, a zaczęła się od zauroczenia jego "Koronczarką", którą zobaczyłam w Luwrze, w latach 90. ubiegłego wieku. Zakupiona wówczas reprodukcja, o wiele większa niż oryginał, zdobi ścianę kuchni, tworząc klimatyczne zaplecze z drewnianą ławą i kącikiem muzycznym. Wcześniej jednak, w końcu lat 70. obejrzałam francuski film w reżyserii Claude`a Goretty pod tytułem "Koronczarka", z niezapomnianą rolą Isabelle Huppert... To był pierwszy impuls, pomimo że nie miał bezposredniego związku z obrazem. Dopiero obejrzany w 2004 roku film Petera Webbera: "Dziewczyna z perłą" sprawił, że przeczytałam opracowania dotyczące Vermeera, które były w owym czasie dostępne (a była to dość skąpa kolekcja) i napisałam recenzję. Nie była to jednakże biografia malarza, choć wysmakowane kadry Eduardo Serra przywodziły jako żywo na myśl obrazy Mistrza z Delft. 

     Pojawił się też znakomity cykl Phila Grabsky` ego: "Wystawy na ekranie", dzięki któremu mogłam obejrzeć wystawę „Vermeer i muzyka”, która była eksponowana w National Gallery of London w 2013 roku. Dokument opowiadał o związkach malarstwa niderlandzkiego z muzyką, przy czym centrum wystawy stanowiły płótna Johannesa Vermeera. Podczas wirtualnego oglądania obrazów można było zapoznać się z różnymi interpretacjami i zobaczyć tak istotne detale. Wszyscy interpretatorzy byli jednak zgodni co do tego, że Vermeer, nawet jeśli podejmował temat podobny do któregoś ze swoich poprzedników lub rówieśników – nadawał mu niezwykły, tajemniczy ton. 


Przed "Koronczarką" Vermeera w Luwrze, Paryż 1997

    W 2017 roku Muzeum Luwr we współpracy z Narodową Galerią w Dublinie oraz Narodową Galerią Sztuki w Waszyngtonie zaprezentował znakomitą wystawę "Vermeer i mistrzowie malarstwa rodzajowego", której głównym bohaterem był Johannes Vermeer. Po raz pierwszy od 1966 roku zgromadzono w jednym miejscu  dwanaście obrazów Mistrza z Delft, konfrontując je z dziełami innych artystów Złotego Wieku. Tej wystawy nie widziałam osobiście ani wirtualnie, ale napisałam o niej na podstawie zamieszczonych na stronie Luwru materiałów informacyjnych i obrazów.

     I wreszcie w tym roku zdarzyła się rzecz niebywała, do której  – jak to teraz widzę  – dojrzewałam latami: Rijksmuseum zorganizowało znaczącą, bo liczącą aż 28 obrazów Mistrza z Delft, wystawę. To bardzo dużo zważywszy, że według tego muzeum na świecie istnieje raptem 37 dzieł Vermeera. Wyjazd, którego główną atrakcją miała być wystawa, wzbogacił się ponadto o dwa wspaniałe koncerty: "Pasję według św. Mateusza" i "Pasję według św. Jana" J. S. Bacha w znakomitym wykonaniu  – w Concertgebouw (ale to osobna opowieść), a w samym Muzeum Królewskim byliśmy dwukrotnie, odwiedziliśmy także Van Gogh Museum oraz Hermitage Amsterdam, gdzie gościła nieduża, ale interesująca wystawa z kolekcji w Lejdzie: "Rembrandt i jemu współcześni". Cztery dni wypełnione muzyką i sztuką najwyższej próby... 

Tajemnicze rozmowy


Johannes Vermeer, "Przerwana lekcja muzyki", 1860-61, The Frick Collection, Nowy Jork,
tu: wystawa Vermeera w Rijksmuseum, fot. Marek Cisek
      W ikonografii chrześcijańskiej istnieje pewien typ przedstawienia noszący nazwę Sacra conversatione (dosł. święte rozmowy). Pojawił się w sztuce włoskiej XIV wieku jako hierarchiczna kompozycja, w której Matka Boża zajmuje centralne miejsce, a po jej bokach stoją symetrycznie ustawieni święci. Ten rodzaj malarstwa doczekał się licznych wariantów w okresie wczesnego i rozwiniętego renesansu, rozpowszechnił się także w całej Europie jako popularne przedstawienie główne nastaw ołtarzowych. W późniejszym okresie hierarchiczność przedstawienia została przełamana przez wprowadzenie elementu narracyjnego, kontaktu i rozmowy pomiędzy przedstawionymi postaciami. Otóż Vermeer zdaje się kontynuować ten rodzaj przedstawienia, choć jego conversatione są całkiem nieświęte. Toczą się jednak nie tylko pomiędzy postaciami na obrazie, ale także między nimi a znaczącymi przedmiotami: instrumentami muzycznymi, obrazami i innymi, a także pomiędzy nimi a widzem. Mało tego  – obraz staje się także pretekstem do rozmowy pomiędzy oglądającymi go. A ponieważ jest w tych płótnach tyle tajemnic i ukrytych treści, konwersacje te właściwie nie mają końca. Podejrzewam też, że ukryta w płótnach Vermeera warstwa autotematyczna dodaje im szczególnej wielowymiarowości. Na tym właśnie polega geniusz malarza, tym czaruje i uwodzi, a nam sprawia przyjemność fakt, że uczestniczymy w owej tajemniczej rozmowie  – to ekscytujące! Moje "konwersacje" z płótnami Vermeera przedstawię na podstawie kilku wybranych obrazów, lecz nadam im kształt otwarty. Nie mam także ambicji opisania całej wystawy ani przybierania pozy historyka sztuki  – to nie moja rola. 

"Koronczarka", czyli kontemplacja zamiast rozmowy


Johannes Vermeer, "Koronczarka", ok. 1669–1671, Luwr, Paryż, tu:
wystawa "Vermeer" w Rijksmuseum, Amsterdam, fot. Marek Cisek
     Fakt, że zaczynam od tego płótna, jest w świetle tego, co napisałam na początku, oczywisty. 
Obraz przedstawia dziewczynę zajmującą się wyrobem koronek. Choć skupiona na swojej pracy młoda kobieta nie nawiązuje kontaktu z widzem, to jednak obraz "przemawia". I to jak silnie!
Wisława Szymborska jest m. in. autorką wiersza "Vermeer", który nawiązuje wprawdzie do "Mleczarki", sądzę jednak, że oddaje istotę każdego kobiecego portretu Vermeera.

Dopóki ta kobieta z Rijksmuseum
w namalowanej ciszy i skupieniu
mleko z dzbanka do miski
dzień po dniu przelewa,
nie zasługuje Świat
na koniec świata. 

Z pewnością nie zasługuje na koniec świata Świat koronczarki. Ora et labora  – przepełniony staranną pracą i modlitwą (obok stolika służącego do do wyrobu koronek, na stole przykrytym kolorowym dywanem spoczywa książka  –  prawdopodobnie Biblia). Jej skupienie w jakiś tajemniczy sposób udziela się również widzowi Można bez końca kontemplować tę twarz, staranne, gładkie uczesanie, pracowite dłonie... Wzrok przykuwa także intensywna żółć stanika  –  kolor przez Vermeera ulubiony. Żółcień  –  jak podaje w swoim Słowniku symboli Władysław Kopaliński –  jest symbolem wieczności, świętości, Prawdy objawionej (Płaszcz św. Piotra), stałości (wiary), energii, światła, jasności... Także dobroci, szczęścia, godności, jedności, delikatności... Stojąc przed "Koronczarką" nie toczymy zbędnych rozmów. Po prostu kontemplujemy coś zachwycającego, pełnego harmonii i spokoju.

"Pani ze służącą" - pomiędzy wiernością a pokusą


J. Vermeer, "Dama ze służącą", 1666-67, The Frick Collection, Nowy Jork,
tu: wystawa "Vermeer" w Rijksmuseum, fot. Marek Cisek
         Żółcienie dominują także w stroju kobiety przedstawionej na obrazie "Dama ze służącą". To również jedno z tych fascynujących płócien, które przemawiają i przy który mogłoby się stać bez końca... 
Siedząca przy stole kobieta, ubrana w żółty kaftan obszyty białym futrem, została ukazana w momencie pisania listu (częsty motyw w malarstwie niderlandzkim) i podparłszy podbródek palcami lewej ręki, jakby nieco zaskoczona, zwróciła się w stronę służącej, która właśnie przyniosła list. Być może jest to list od osoby, do której kieruje swoje słowa młoda kobieta... Jej twarz wyraża zaskoczenie i zdziwienie, mówi coś do pokojówki, a może tylko wydała cichy okrzyk... Uwagę zwraca nie tylko żółć jej kaftana, ale także piękna, pobłyskująca perła w uchu, naszyjnik z drobnych pereł wokół szyi i starannie zapleciony warkocz upięty z tyłu głowy, również ozdobiony perłami. Może zdumiewać, że samotna, przebywająca w domu kobieta ubrana jest tak starannie, jakby się kogoś spodziewała. Jednakże wiemy, że perła symbolizuje czystość, wzniosłość i poświęcenie. W przeciwieństwie do takich obrazów, jak "Szklanka wina" czy "Śpiąca dziewczyna", przedstawiona tu kobieta zachowała czystość i jest wierna mężowi, do którego pisze. A może służąca przynosi list od wielbiciela, wystawiając ją w ten sposób na próbę? Wyłania się bowiem ze sfery mroku i ma wstydliwie opuszczony wzrok, co mogłoby uzasadniać i taką interpretację...

Przed obrazem Vermeera "Dziewczyna z lutnią", The Frick Collection,
Nowy Jork, fot. Marek Cisek
Choć obrazy Vermeera są na ogół niewielkie, to jednak za sprawą kolorów i rysunku zwracają na siebie uwagę już z daleka, przyciągają wzrok. Kiedy zaś znajdziemy się w ich pobliżu, stają się tym bardziej pociągające  –  przez to, że z jednej strony są narracyjne (conversatione), a zarazem pełne tajemnic i ukrytych znaczeń, których czasami możemy się domyślać, ale i tak pozostanie jakaś sfera niedopowiedzenia. Dlaczego dama z powyższego obrazu nie sięga po list, jeśli pochodzi on od mężczyzny, do którego właśnie pisze? A jeśli to zaproszenie na randkę od wielbiciela, dlaczego tak uważnie przygląda się służącej, jakby jednak rozważała przyjęcie propozycji? Tego nie dowiemy się nigdy i to także jest siłą malarstwa Vermeera.

O czym myśli "Kobieta pisząca list"?


J. Vermeer, "Kobieta pisząca list", National Gallery of Art, Waszyngton,
wystawa "Vermeer", fot. Marek Cisek
      Wybrane przeze mnie obrazy tworzą swoistą triadę: łączy je postać głównej bohaterki i kolorystyka, przy czym szczególną rolę odgrywa żółcień kaftana. Jak wspomniałam, tematyka pisania listów była w czasach Vermeera bardzo popularna, nikt jednak nie nadał jej tyle treści i nie wyposażył w tyle tajemnic. 
Przedstawiona na płótnie młoda dziewczyna patrzy na nas badawczo, co sprawia, że znajdujemy się w sytuacji voyerystów, ale jej delikatny uśmiech i baczne, akceptujące spojrzenie sprawia, że nie odczuwamy z tego powodu dyskomfortu. Podejmujemy ów kontakt wzrokowy i tak rozpoczyna się nasza conversatione. Do kogo pisze? Dlaczego naszyjnik z pereł leży obok niej? Co znajduje się w tajemniczych skrzyneczkach? Biżuteria? Przybory do pisania? A może listy miłosne? Co przedstawia obraz wiszący za nią na ścianie? Tego nie zobaczymy, ale w komentarzu National Gallery of Art przeczytamy, że "ten ciemny, ledwo rozpoznawalny wizerunek przypomina martwą naturę z instrumentami muzycznymi. Jedynym rozpoznawalnym instrumentem jest kontrabas. Instrumenty muzyczne często są aluzją do miłości, można zatem rozumieć, że list jest adresowany do nieobecnego kochanka". Dodajmy, że połyskujące w uszach młodej kobiety perły kojarzą się pozytywnie  – z czystością i poświęceniem. Co odpowiedziałaby nagabywana naszymi wścibskimi pytaniami? Zapewne zbyłaby nas swoim skromnym, nieśmiałym uśmiechem. Ile jednak mieliśmy przyjemności obcując z nią choćby przez niedużą chwilę...

J. Vermeer, "Mleczarka", ok. 1660, Rijksmuseum, Amsterdam, fot. Marek Cisek
     Tak wspaniała wystawa, jaką ma obecnie Johannes Vermeer w Muzeum Królewskim w Amsterdamie, jest doprawdy zjawiskiem unikalnym. Już nie musiałam "pielgrzymować" za Vermeerem, jak to określił Zbigniew Herbert, od galerii do galerii, bo oto niemal wszystkie, a w każdym razie znacząca ich większość znalazła się na tej ekspozycji. Niestety, nie udało mi się obejrzeć "Dziewczyny z perłą", która została zabrana do Hagi tuż przed moim przyjazdem do Amsterdamu... W malarstwie Vermeera zachwyciły mnie barwy i światło, a przede wszystkim zawarta w jego obrazach tajemnica, która fascynuje i sprawia, że toczymy z nimi niekończącą się rozmowę, pełną zagadek i niedopowiedzeń.

wtorek, 31 stycznia 2023

Brzydka księżna: piękno i satyra w renesansie - nowa wystawa w National Gallery w Londynie

 16 marca 2023 roku w londyńskiej National Gallery zostanie otwarta  wystawa "Brzydka księżna: piękno i satyra w renesansie". Poza głównymi portretami przedstawiającymi "Brzydką księżniczkę" Quintena Massysa i "Starego mężczyznę" Leonarda da Vinci, zobaczymy na niej satyryczne przedstawienia osób w malarstwie renesansu, kształtujące postawy moralne i estetyczne.

Dzięki tej wystawie będzie można ponownie przyjrzeć się jednej z najbardziej znanych twarzy w National Gallery: XVI-wiecznemu przedstawieniu starej kobiety niderlandzkiego malarza Quintena Massysa, obrazowi znanemu jako "Brzydka księżna". Po raz pierwszy praca ta jest prezentowana wraz z rysunkiem Leonardo da Vinci, zwracając w ten sposób uwagę na ich wspólne zainteresowanie fantastycznymi, "groteskowymi" głowami, a także żywą wymianą artystyczną między Włochami a Europą Północną w okresie renesansu.

Leonardo da Vinci, Stary mężczyzna, kolekcja prywatna,
źródło: Newsweek

A zatem "Brzydka księżna" ponownie spotyka się na wystawie ze swoim towarzyszem, "Starym człowiekiem" Leonarda da Vinci, wypożyczonym z prywatnej kolekcji. Massys pokazuje nam kobietę, której wiek, wygląd i zachowanie znacznie różnią się od innych. Jest to świadomy wybór artysty. Jej karykaturalne rysy twarzy, diabelskie nakrycie głowy, nisko wycięta sukienka i pomarszczony biust zostały wykorzystane przez Massysa do sparodiowania tradycyjnego portretu małżeńskiego: jest to stara kobieta zachowująca się jak panna i oferująca swojemu partnerowi – który jest bardziej formalnie i realistycznie ubrany – nieodwzajemniony dowód swojej miłości.

Można by pomyśleć, że ten obraz służył tylko jako okrutny żart, w którym jesteśmy zaproszeni do śmiechu z samooszukiwania się tej kobiety. Kiedy jednak spojrzy się poza powierzchnię obrazu, można odkryć księżną, która jest również wywrotowa, zacięta i niepokorna - bezczelnie lekceważąca konwencje swoich czasów. Obraz oddaje wzrost sztuki świeckiej i satyrycznej w okresie renesansu, dwóch obszarów, których Massys był pionierem.

Quentin Massys, Stara kobieta (Brzydka księżna) Foto: National Gallery.

Na wystawie znajdują się również prace renesansowe przedstawiające sposób, w jaki kobiety, starość i różnice twarzy stawały się obiektem satyry lub były demonizowane, kształtując postawy estetyczne i moralne istniejące do dziś.

informacja prasowa

piątek, 16 grudnia 2022

Bernardo Bellotto. W 300. rocznicę urodzin malarza - wystawa w Zamku Królewskim w Warszawie

 Dla uczczenia jubileuszu 300. rocznicy urodzin Bernarda Bellotta, zwanego Canalettem, Staatliche Kunstsammlungen w Dreźnie oraz Zamek Królewski w Warszawie – dwie placówki muzealne, które posiadają w swoich kolekcjach najwięcej dzieł artysty – wspólnie organizują wystawę przedstawiającą drogę twórczą i dorobek jednego z najsłynniejszych weducistów XVIII w.

Odsłony wystawy, która została pokazana najpierw w Gemäldegalerie Alte Meister w Dreźnie, a obecnie prezentowana jest w Zamku Królewskim w Warszawie (do 8 stycznia 2023 r.), różnią się zawartością, jakkolwiek pewien wybór dzieł pokazany został w obu muzeach. Na wystawie znajdują się obrazy, grafiki i rysunki najbardziej charakterystyczne dla poszczególnych okresów twórczości Canaletta. 

Pierwszą ich część stanowią prace z czasu młodości spędzonej w Wenecji i z okresu podróży do innych miast włoskich: Florencji, Mediolanu, Rzymu, Werony. Druga poświęcona jest pobytowi artysty w Dreźnie, gdzie pracował dla dworu Wettinów ponad dwadzieścia lat – z przerwą, kiedy po wybuchu wojny siedmioletniej w Europie musiał szukać zatrudnienia w Wiedniu i Monachium. Ostatni okres życia i twórczości malarza przypadł na Warszawę, gdzie artysta pracował dla króla Stanisława Augusta i przedstawicieli arystokracji. 

Bernardo Bellotto, „Widok Warszawy od strony Pragi” – animacja

W Zamku Królewskim w Warszawie, w sali zaprojektowanej na zamówienie polskiego króla, do dzisiaj można podziwiać zespół 22 wedut Warszawy i okolic, stanowiący największą istniejącą serię obrazów Bellotta. 

Na wystawie w Warszawie znajdują się dzieła Bernarda Bellotta, między innymi z National Gallery i British Museum w Londynie, Kunsthistorisches Museum w Wiedniu, J.P. Getty Museum w Los Angeles, Fitzwilliam Museum w Cambridge, Manchester Gallery of Art, Museo Capodimonte w Neapolu, Pinacoteca del Castello Sforzesco w Mediolanie, Musei Reali w Turynie oraz Gemäldegalerie Alte Meister w Dreźnie.

O wystawie „Bernardo Bellotto. W 300. rocznicę urodzin malarza”

Wystawie towarzyszy obszerny naukowy katalog zawierający eseje przygotowane przez najlepszych znawców twórczości Bellotta, a także noty omawiające poszczególne dzieła, przygotowane przez kuratorów/właścicieli. Katalog posiada trzy wersje językowe: angielską, niemiecką i polską. Można go nabyć w zamkowym sklepie oraz e-sklepie.

Świat Bellotta – film edukacyjny

informacja prasowa



Kuratorzy wystawy: dr Artur Badach, Magdalena Królikiewicz, Zamek Królewski w Warszawie


Wystawie towarzyszą:


program edukacyjny

 

katalog przygotowany przez zamkowe wydawnictwo Arx Regia (do nabycia w zamkowym sklepie oraz e-sklepie)

sobota, 9 kwietnia 2022

"Raphael' - otwarcie wystawy słynnego malarza w National Gallery of London

Od dziś Muzeum Narodowe w Londynie zaprasza na wystawę poświęconą Rafaelowi, która - jako jedna z pierwszych - prezentuje cały dorobek słynnego artysty renesansowego. Widzowie będą mogli przyjrzeć się jego słynnym obrazom i rysunkom, a także jego pracom w dziedzinie architektury, poezji i projektom rzeźb, gobelinów oraz grafik.


Jego życie było krótkie, praca płodna, a spuścizna nieśmiertelna. Malarz, rysownik, architekt, archeolog i poeta, Rafael uchwycił w swojej sztuce to, co ludzkie i boskie, miłość i przyjaźń, naukę i moc. W swojej krótkiej karierze, trwającej zaledwie dwie dekady, Raphael ukształtował bieg zachodniej kultury, jak niewielu artystów wcześniej lub później.

Rafael, Bindo Altoviti,, ok. 1515, Samuel H. Kress Collection, 1943.4.33

Ta wystawa, jedna z pierwszych w historii, która eksploruje całą karierę Rafaela, przygląda się jego słynnym obrazom i rysunkom, a także jego pracom w dziedzinie architektury, poezji i projektowania rzeźb, gobelinów i grafik.

Wystawa o niespotykanej skali, prezentuje arcydzieła ze zbiorów najważniejszych krajowych i międzynarodowych muzeów i kolekcji, w tym: z Luwru, Narodowej Galerii Sztuki, Waszyngtonu, Muzeum Prado, Muzeum Uffizi i Muzeum Watykańskiego. Jest to bezprecedensowa okazja, aby zobaczyć zakres umiejętności, kreatywności i pomysłowości Rafaela. Już za życia został okrzyknięty geniuszem, po jego śmierci opłakiwali go w swych wierszach wybitni poeci. Rafael był zaprzyjaźniony z wielkimi humanistami swojej epoki, jak Baldassare Castiglione czy Bernardo Dovizi da Bibbiena. Przyjaźnił się i rywalizował z innym artystami, prowadził też żywą korespondencję z Albrechtem Dürerem. W swoich wielkich dziełach starał się pogodzić wartości chrześcijańskie z optymizmem epoki odrodzenia oraz z pogańską filozofią antyczną, odkrywaną przez ludzi renesansu. Widać to w takich jego dziełach jak np. Szkoła ateńska, gdzie Rafael w papieskiej sali przedstawił grupę uczonych, skupionych według największych filozofów antyku, których autorytet uznawał także Kościół katolicki – Platona i Arystotelesa.

Rafael, portret Baltazara Castoglione, 1515, Muzeum Luwr

Był człowiekiem bardzo religijnym. Od 1514 należał do Bractwa Ciała Chrystusowego w Urbino i do tajnego stowarzyszenia ludzi świeckich Oratorium Boskiej Miłości w Rzymie. Zmarł przedwcześnie po ataku febry w wieku 37 lat. Zgodnie z życzeniem pochowany został w rzymskim Panteonie. Epitafium wyryte na grobowcu brzmi: „Tu spoczywa Rafael. Bałem się tego, co niezgłębione, pokonałem zwyczajne, wielkim równy, tylko śmiertelne zmarło ze mną”. Madonnę nad grobem (Madonna del Sasso) wyrzeźbił Lorenzo Lotti (Lorenzetto).

Rafael, Studium głowy apostoła podczas Przemienienia, ok. 1519-1520,
Pinacoteca Vaticana, kolekcja prywatna, New York. fot. Tim Nighswander/IMAGING4ART

Informacje i zdjęcia - ze strony muzeum Scuderie del Quirinale, The National Gallery of London  oraz z Wikipedii

Raphael | Trailer | National Gallery

The Credit Suisse Exhibition:
Raphael
9 April - 31 July 2022
Location: Rooms 1–8



środa, 9 lutego 2022

Rafael w National Gallery of London

Od 9 kwietnia do 21 lipca Galeria Narodowa w Londynie zaprasza na przekrojową wystawę prac Rafaela Santi -  włoskiego malarza i architekta, najmłodszego z trójki słynnych artystów włoskiego renesansu – obok Michała Anioła i Leonarda da Vinci, znanego przede wszystkim z licznych przedstawień Madonny.


Jego życie było krótkie, praca płodna, a spuścizna nieśmiertelna. Malarz, rysownik, architekt, archeolog i poeta Rafael uchwycił w swojej sztuce to, co ludzkie i co boskie: miłość i przyjaźń, naukę i moc. W swojej krótkiej karierze, trwającej zaledwie dwie dekady, Rafael wpłynął na kształt zachodniej kultury, jak niewielu artystów wcześniej lub później.

To wystawa, jedna z pierwszych w historii, która ukazuje całą twórczość Rafaela, pozwala przyjrzeć się jego słynnym obrazom i rysunkom, a także pracom z dziedziny architektury, poezji i projektowania rzeźb, gobelinów i grafik.

Dzięki temu, że pożyczono prace Rafaela z Ermitażu, Luwru, Narodowej Galerii Sztuki w Waszyngtonie, Muzeum Prado, Muzeum Uffizi, Muzeum Watykańskiego i Galerii Doria Pamphilj, jest to bezprecedensowa okazja, aby zobaczyć zakres umiejętności, kreatywności i pomysłowości artysty.

Rafael, Madonna z Dzieciątkiem i św. Janem, 1510, Waszyngton National Gallery of Art

informacja prasowa

niedziela, 6 lutego 2022

Kobieta demoniczna w literaturze i sztuce

Kobiety fatalne istniały w mitologii i literaturze od niepamiętnych czasów. Sprowadzały na mężczyzn nieszczęścia, prowokowały do występków i do zbrodni. W kręgu kultury chrześcijańskiej najbardziej znaną ikoną jest postać Ewy kuszącej Adama i sprowadzającej w ten sposób nieszczęście nie tylko na niego, ale na całe ludzkie plemię. 

Salome, 1526, Lucas Cranach, Szépmuvészeti Múzeum, Budapest

Na kartach Biblii znajdziemy także inne kobiety, które stają się przyczyną nieszczęść. Należy do nich Salome, córka Herodiady, która za namową matki zażąda głowy Jana Chrzciciela na tacy… 

Wczesnymi przykładami femme fatale są: sumeryjska bogini Isztar i biblijne Dalila i Salome oraz Lilith z tradycji judaistycznej. W mitologii greckiej funkcję femme fatale pełnią syreny, Sfinks, Skylla i Klitajmestra.W mitologii i tragedii greckiej pojawia się postać Klitajmestry, która zabija wraz z kochankiem swego męża Agamemnona – króla Sparty, zwycięskiego wodza spod Troi. Medea zaś uśmierca brata, aby pomóc Jazonowi w zdobyciu złotego runa, a potem zabija własne dzieci, aby go w ten sposób ukarać za zdradę… Najpiękniejsza zaś kobieta starożytności – Helena przyczynia się do upadku Troi. Ale i w czasach nam bliższych literatura roi się od postaci w rodzaju Lady Makbet, która popycha męża do zbrodni. 

Bogaty wybór kobiet fatalnych odnajdziemy w literaturze romantyzmu: cygankę Carmen Meriméego, do której w chwili pocałunku mówi Don Jose: „Jesteś diabłem”, Cecylię – satanistyczną Kreolkę z Tajemnic Paryża oraz liczne postacie wzięte wprost z kart Biblii i ze starożytności.

Jednak w sposób szczególnie intensywny zaroiło się od kobiet fatalnych w epoce modernizmu. Artyści – mężczyźni z upodobaniem ukazywali kobiety – niszczycielki, kobiety – modliszki, kobiety – wampiry.

Caravaggio, Salome z głową Jana Chrzciciela, ok. 1610, National Gallery of London

Jedną z najbardziej popularnych postaci biblijnych, która posłużyła artystom za prototyp kobiety fatalnej, jest Salome. Jej historię znamy  z Nowego Testamentu. Za namową matki Salome zażądała głowy Jana Chrzciciela, który rozgniewał i upokorzył Herodiadę, karcąc ją za niezgodne z prawem małżeństwo z Antypasem. W historii tej Salome jest naiwną młodą dziewczyną, która wypełnia polecenia matki, będąc przez nią zdominowana. 

Do najbardziej znanych literackich wersji opowieści o Salome należy dramat Oscara Wilde’ a, który ukazał się w 1894r w Anglii z ilustracjami Beardley’ a. Wilde przedstawia judejską księżniczkę jako równorzędną partnerkę Jana Chrzciciela- satanistyczny symbol rozkoszy. W jego interpretacji to nie Jan jest ofiarą, ale kusicielem. W centrum dramatu znajduje się Salome, której urodę i okrucieństwo pisarz celebruje. Klasyczny obraz okrutnej dziewicy, z którym mamy do czynienia, nie jest czymś nowym. Wywodzi się z mitologii greckiej, z legend o dziewicach - łowczyniach : Artemidzie czy Atalancie. Polowanie należy do pradawnych symbolów erotycznych. Salome nie brak cech tych mitologicznych dziewic. To ona pierwsza wyznaje miłość janowi, a kiedy zostaje odrzucona, ścigać go będzie aż do śmierci. Podczas gdy Wilde prezentuje obraz Salome przypominającą pogańską boginię, autor ilustracji przedstawia ją w sposób bardziej złożony. 

Na rysunkach Beardsley’ a odnajdziemy nawiązania do sztuki antycznej, a także do wizerunków kobiet orientalnych: bogini Izydy z księżycem we włosach i tańczących bóstw indyjskich. Znajdziemy także podobieństwo do postaci gejsz z japońskich drzeworytów oraz aluzje do obrazów Madonn i świętych w scenach miłości mistycznej. Rysunki te mają często świętokradczy charakter i są nasycone erotyzmem. Np. na rysunku zatytułowanym Klimaks Beardsley przedstawia klęczącą Salome, która trzyma oburącz głowę Jana Chrzciciela. Jej postać zdaje się unosić nad brzegiem wody, do której spadają krople krwi tworzące strumień o wężowym kształcie. Wężowy kształt mają także włosy Salome, również głowa Jana zdaje się być siedliskiem żmij. Ta wężowa forma jest aluzją do zapłodnienia. Dodajmy, że wąż w połączeniu z postacią kobiety i symboliką księżyca ma sugerować niezwykle intensywny czar. Piękna księżniczka porównana została w ten sposób do czarownicy, która uczestniczy w magicznej transformacji cyklu natury. Potwierdzałby to tytuł innej ilustracji: „Księżycowa kobieta”, która znajduje się na froncie dramatu Wilde’ a. 


Wild, podobnie jak Beradsley, był człowiekiem, który celowo prowokował zarówno w sposobie bycia, jak i w swoich utworach. Demonstrował zniewieściałość, nosił długie włosy drwił z męskich zawodów, a swoje pokoje przystrajał kobiecymi bibelotami. Wprawdzie ożenił się, ale przez cały okres trwania tego związku utrzymywał stosunki homoseksualne  i robił to w sposób ostentacyjny, za co został skazany na 2 lata ciężkich robót. Nigdy się już potem z tego nie podniósł i zmarł w biedzie w 46 roku życia. Kobiet nie lubił, ale eksponował w swoim wyglądzie i sposobie bycia cechy kobiece. Nic więc dziwnego, że przedstawił Salome w sposób groteskowy i prowokacyjny.

Gustav Klimt, Judyta z głową Holofernesa, 1901, olej na płótnie, 
Österreichische Galerie, Wiedeń
Z podobnego okresu pochodzi obraz Gustava Klimta zatytułowany Judyta, również nawiązujący do postaci biblijnej. Tym razem jest to postać ze Starego Testamentu. Judyta była wdową żyjącą w Betulii, która zasłynęła tym, że podczas oblężenia miasta przez jednego z wodzów Nabuchodonozora – Holofernesa, nie ulękła się go, ale dzięki podstępowi pokonała wroga i uwolniła swój lud od wroga. Udała przed nim, że opuściła nieżyczliwy jej naród i oddała się pod opiekę potężnego wodza. Ponieważ była bardzo piękna i wiarygodna, Holofernes uwierzył jej, nie przeczuwając podstępu. Kiedy upił się podczas uczty, którą wydał na jej cześć i pogrążył się we śnie, Judyta obcięła mu głowę jego własnym mieczem i zabrała ją z sobą jako trofeum i dowód. 
Historia ta zyskała wielką popularność wśród artystów, którzy wielokrotnie ją malowali, m. in.  Tintoretto, Caravaggio, Tycjan. Stała się ona również dzieł literackich, chętnie wystawiano ją w teatrze, a nawet komponowano opery. Do czasów modernizmu była ona symbolem odwagi i niezłomności w walce ze złem. Natomiast w czasach secesji zaczęto przedstawiać ją jako kobietę fatalną, która niszczy mężczyznę, wykorzystując jego słabość. 

Gustav Klimt, Judyta II (Salome), 1909
Powstały w 1909 r. obraz przedstawiający Judytę, jest drugą wersją tego tematu, podjętą przez  Klimta 8 lat wcześniej. Zaprezentowana na obrazie kobieta jest jeszcze bardziej agresywna i bezlitosna. Wyłania się z płaskiej powierzchni, uzyskanej dzięki nakładaniu się barwnych ornamentów, które wydają się ją jakby powstrzymywać przed wyjściem z obrazu. Głowa Jana Chrzciciela znajduje się w prawym dolnym rogu obrazu, prawie niewidoczna. Wygląda to tak, jakby sprawczyni, pełna jeszcze gniewu i nienawiści, pragnęła opuścić miejsce zbrodni. 

Klimt  wielokrotnie malował kobiety, przedstawiając je jako modliszki osaczające mężczyznę i niszczące go. Sam malarz wiódł dość swobodny tryb życia. Otaczały go liczne kobiety, ale do żadnej z nich nie był przywiązany. Miał z nimi co najmniej czternaścioro dzieci, którymi niespecjalnie się interesował. To raczej on był typem wampira, który wykorzystywał kobiety, a następnie porzucał je. 

Lucas Cranach Starszy, Adam i Ewa, 1526, Londyn, Courtauld Institute of Art
Wśród modernistycznych artystów przedstawiających kobiety w negatywnym świetle znajduje się również polski poeta Jan Kasprowicz. Zgodnie z ówczesną modą, nawiązuje on do tematów mitologicznych i przedstawia pramatkę Ewę podczas Sądu Ostatecznego. Jest ona ukazana jako ,,matka śmierci’’ , która ciągle grzeszy z szatanem. Jest rozpustna, zła, jest przyczyną grzechu i rozpaczy, a jednak nie spotyka jej kara, Boski gniew jej nie dosięga. 
Hymn Dies irae Kasprowicza jest przepełniony buntem przeciwko Bogu. Wynika z osobistego przeżycia poety, który doświadczył zdrady żony - Jadwigi. Porzuciła go dla Stanisława Przybyszewskiego - człowieka kontrowersyjnego, bohatera wielu romansów. 

Postać Stanisława Przybyszewskiego przybliża nam Tadeusz Żeleński w swoich wspomnieniach ,,Znaszli ten kraj ?’’ . Pojawił się on w Krakowie jako znana już postać berlińskiej bohemy artystycznej, ponieważ zaproponowano mu redakcję krakowskiego ,,Życia’’. Przyjechał wraz z żoną Dagny - Norweżką oraz dwojgiem małych dzieci. Polsko-norweski film biograficzny zatytułowany ,,Dagny’’, jest przede wszystkim portretem tej kobiety, która uznana została przez środowisko berlińskie za muzę artystów, a  jednocześnie za kobietę fatalną. W istocie Dagny pochodziła z porządnej mieszczańskiej rodziny i pojawiła się w Berlinie, aby studiować. Świat ówczesnej cyganerii szybko ją wchłonął i wykorzystał. Był to świat mężczyzn, w którym kobieta mogła funkcjonować wyłącznie jako towarzyszka mężczyzny. Wtedy też Dagny poznała Stanisława Przybyszewskiego, który związany był z zamężną kobietą i miał z nią czworo dzieci (sic!). Kiedy ożenił się z Dagny i porzucił kochankę, ta popełniła samobójstwo. Można by więc powiedzieć bez większej przesady, że to Przybyszewski okazał się człowiekiem niszczącym kobiety, a nie odwrotnie. Potwierdza to z resztą jego małżeństwo z Dagny. Pominąwszy fakt, że nie potrafił utrzymać rodziny, to jeszcze wikłał się w romanse z wieloma kobietami naraz, pozostawiając Dagny samą sobie. Kiedy próbowała naprawić relacje między nimi, prosząc go o powrót, wysłał ją do Tyfilisu pod opieką Władysława Emeryka, ale nigdy do niej  nie pojechał, choć jej to obiecał.  Dagny zaś została przez Emeryka zamordowana.

Kobiety fatalne są wytworem męskiej wyobraźni i właściwie do dziś taki ich portret przetrwał w filmie. Postać femme fatale często występowała w kinie gangsterskim oraz kinie noir. Wizerunek „kobiety fatalnej” utrwaliły Lauren Bacall w Wielkim śnie, Barbara Stanwyck w Podwójnym ubezpieczeniu i Rita Hayworth w Gildzie, czy Rebecca Romijn w Femme fatale. Miano femme fatale uzyskała także Mata Hari, egzotyczna tancerka, uznana za winną podwójnego szpiegostwa w okresie I wojny światowej. Można by do tego dorzucić Rebekę Alfreda Hitchcocka czy Ligeę Poego w adaptacji filmowej R. Cormana - lista to długa i znacząca... Dodajmy też, że we wszystkich przypadka autorami takiego wizerunku kobiety są mężczyźni.

Urodziny Zofii Kossak w Górkach Wielkich

9 i 10 sierpnia w ruinach Dworu Kossaków znów będzie gwarno, jak dawniej, kiedy do Górek Wielkich zjeżdżali się m.in.: Maria Dąbrowska, Wańk...

Popularne posty