Tytuł bloga powstał z inspiracji prozą Brunona Schulza, w której wielokrotnie, w różnych kontekstach, pada to tajemniczo brzmiące słowo, znaczące o wiele więcej niż „składniki”, bo mające rangę metafory, symbolu…
Kulturalne Ingrediencje nie jest blogiem monotematycznym, np. książkowym czy filmowym. Łączę w nim wszystkie moje pasje w jedną całość. Znajdują się tu teksty dotyczące literatury, filmu, muzyki i sztuk plastycznych. Ponadto rozmowy z artystami i własne zapiski.To także moje archiwum.
25 lutego o 18:00 na teatralnym podwórku Wrocławskiego Teatru Pantomimy odbędzie się premiera spektaklu „Królowa. Baśń podwórkowa”. Przedstawienie, wyreżyserowane przez Artura Borkowskiego, powstało na motywach „Królowej Śniegu” H. Ch. Andersena i jest propozycją familijną.
„Królowa. Baśń podwórkowa” to historia o przyjaźni trwalszej niż najstarsze lodowce świata, o przyjaźni cieplejszej niż Słońce.
Klasyczny motyw podróży, realizujący się w podążaniu Gerdy za porwanym przez Królową Śniegu Kajem, jest pretekstem do ukazania ciepłego i walecznego serca głównej bohaterki.
Siła Gerdy, jej samozaparcie, narastająca z każdym krokiem odwaga, pokazują, że każdy z nas – mały, czy duży – ma w sobie niezwykłe pokłady siły umożliwiające podjęcie walki o to, na czym nam naprawdę zależy.
9 stycznia 2018 r. Wrocławski Teatr
Pantomimy zaprezentował nowy spektakl według scenariusza i w reżyserii Joanny
Gerigk. „Café Panique” to tytuł zbioru opowiadań Rolanda Topora, z którego prozy powstała tragikomiczna, pantomimiczna opowieść o różnych obliczach samotności w rytmie jazzu i bluesa.
Świat jest teatrem
Na spektakl
składa się kilka etiud, połączonych w całość miejscem akcji – tytułową Café
Panique, będącą czymś w rodzaju teatrum
mundi. Stoliki z lampkami i pojawiający się w tej przestrzeni ludzie są w
istocie znakami pewnych sytuacji egzystencjalnych i wynikających z nich
wewnętrznych problemów. To odrealnienie podkreśla dodatkowo panujący półmrok.
fot. Natalia Kabanow/Wrocławski Teatr Pantomimy
Od początku
siedzącemu przy stoliku samotnemu Mężczyźnie, opróżniającemu kolejne kieliszki,
towarzyszy jazzowy band, grający najpierw smętnego bluesa, a potem utwory
jazzowe. Na podeście Piosenkarka Cleo śpiewa bezsłowne wokalizy. Ubrana w
długą, połyskliwą czerwoną suknię, miewa problemy z nagabującymi ją mężczyznami,
głównie ze względu na imponujących rozmiarów biust, co ją wyraźnie deprymuje.
Przez
kawiarenkę przewijają się także inni goście.
Wszyscy oni z jakichś powodów są
samotni: porzucony przez ukochaną narzeczony, który nagle wydał się jej zbyt
pospolity, bezręki mężczyzna – z powodu swego kalectwa. Bywają też ludzie
samotni z wyboru, jak Poeta Coco Paco, którego prześladuje Muza
negatywna. Jakby tego było mało, na dalszym planie miotają się wdzięcznie
Łososie, stanowiąc dla niektórych bohaterów zabawny kontrapunkt, ale przede
wszystkim wprowadzające do opowieści surrealistyczny ton. Akcja rozwija się
dynamicznie: smutny Mężczyzna pragnie zbliżyć się do Piosenkarki, ale
przeszkadza mu w tym nieśmiałość oraz … inni mężczyźni. W końcu jednak, z
pomocą opłaconego Kelnera, udaje mu się przeżyć z nią (wbrew jej woli) krótki
romans, którego pointa jest dość zaskakująca i osobliwa, mieści się jednak w
groteskowej poetyce opowieści.
Julien - meloman (Krzysztof Szczepańczyk) oraz
Orkiestra jazzowa, fot. B. Sowa/WTP
Gdy marzenia się spełniają
Pozostali
bohaterowie, także z lepszym lub gorszym skutkiem, radzą sobie ze swoimi
problemami i kompleksami. Dość zaskakujący finał okazuje się być tylko grą
znaczeń, bo w tym lekkim jak pianka spektaklu wszystko jest tragikomiczne,
groteskowe, a niekiedy wręcz absurdalne. Możemy ponadto snuć rozważania, co by
było, gdyby spełniały się skryte ludzkie pragnienia, skoro bezręki człowiek po
otrzymaniu protez tak skutecznie dyryguje nie tylko orkiestrą, ale i całym
otoczeniem, że z ulgą pozbywa się tej władzy, gdy tylko nadarzy się okazja. Strach
pomyśleć, co by było, gdyby marzenia literalnie się spełniały, zdaje się mówić
Topor. I nie można odmówić mu racji. Skazani na brak albo nadmiar, na tragizm
albo śmieszność, na siebie albo na
innych – musimy się chyba z tym pogodzić…
Jan Kochanowski (Poeta) i Anna Nabiałkowska (Muza negatywna),
fot. Bartek Sowa/WTP
Postać jako stan umysłu
Spektakl
prezentuje nie tyle postaci, co raczej stan umysłu. Mnie widocznie najbliżej
było do Poety, bo kompletnie zawojował mnie tą rolą Jan
Kochanowski. Poeta stworzył sobie samotnię, aby móc bez przeszkód pisać. Dodam,
że ja takiej samotni nie mam i tylko o niej czasem marzę J, a dzięki spektaklowi mogłam
doświadczenie „samotni spełnionej” dogłębnie zbadać J Otóż na początku pisarz doznaje radości tworzenia, ale ta nie trwa długo. Przerywa ją osobliwa Muza negatywna,
która robi wszystko, aby mu tę „osobność” zakłócić i ostatecznie doprowadza go
do... szaleństwa. Anna Nabiałkowska w
roli owej anty-muzysugestywnie
towarzyszyła w tej historii fantastycznemu Janowi Kochanowskiemu, co i rusz wyjmując
zza obfitego stanika różne akcesoria, ostentacyjnie pożerając pieczywo i z
premedytacją pastwiąc się nad Poetą. Okazuje się, że samotnia może się okazać
pułapką, a przed muzą można uciec tylko w szaleństwo. Z prawdziwą przyjemnością
i szczerze rozbawiona przyglądałam się, jak Poeta stopniowo się przepoczwarza, coraz bardziej rozpaczliwe są jego gesty i próby pozbycia się nieznośnej Muzy, na koniec - z uśmiechem szczęśliwego idioty poddaje się zabiegom Lekarza (Artur Borkowski, cudownie grający również bezrękiego Dyrygenta). Na koniec, zawinięty w kaftan bezpieczeństwa udaje się w siną dal z Łososiami... Taką rolę długo się pamięta!
Poeta i Łosoś, fot. Natalia Kabanow
Muszę przy
tym podkreślić, że wszyscy mimowie grający (przeważnie podwójne) role byli fantastyczni. Monika Rostecka
stworzyła dwie tak skrajnie różne postaci, jak seksowna Piosenkarka i
eteryczna, drobna dziewczyna, pewna siebie i swoich walorów, że przez jakiś
czas sądziłam, że to dwie różne aktorki. Co za mimika, jaka mowa ciała! Tej pierwszej
nie powstydziłaby się Giulietta Masina, drugiej - wczesna Ewa Bem.
Monika Rostecka jako Piosenkarka, fot. Natalia Kabanow
Na uwagę zasługuje także postać
Mężczyzny, którego znakomicie zagrał Mariusz
Sikorski: nieruchoma twarz, ekspresja „tępego” spojrzenia, wyrazisty gest…
Wzrusza, odpycha, bawi – to rola, którą także długo się pamięta. Podobnie jak
dwuznaczny – uprzejmy i bezwzględny zarazem Kelner Zbigniewa Szymczyka, sprzyjający zwłaszcza tym, którzy mają pieniądze. A także cudownie wprawiający w ruch stare
analogowe płyty J
Pozostaną
także w pamięci sceny zbiorowe – Orkiestra jazzowa, ubrana w peleryny, jakby
rodem z „Deszczowej piosenki”, tworząca rozmaite układy muzyczno-taneczne,
służąca jako „przerywnik” i „leitmotiv”, a także tło dla przeżyć bohaterów i
ich obsesja (uciekający bezskutecznie Meloman). Łososie w wykonaniu Agnieszki
Dziewy, Pauliny Jóźwin i Mateusza Kowalskiego wprowadzały do spektaklu niezbędną
szczyptę surrealizmu i subtelny humor.
Dyrygent (Artur Borkowski) i Orkiestra jazzowa, fot. Natalia Kabanow
Słowa
uznania należą się autorce scenariusza i reżyserce spektaklu – Joannie Gerigk, która znakomicie
poradziła sobie z materią pantomimy, a nawet wprowadziła do niej nowy, ożywczy
ton – atmosferę groteski i niedopowiedzenia z ducha prozy Rolanda Topora, który
okazał się dobrym materiałem na spektakl bez słów, co nie jest takie oczywiste
ani też proste, jeśli się zważy, jaki to język.
Na koniec
trzeba dodać, że spektakl niosła świetna muzyka, składająca się nie tylko z
jazzowych standardów, ale również oryginalnych kompozycji Sebastiana Ładyżyńskiego i jego zespołu. Dzięki temu był to
spektakl o samotności, z jej wadami i zaletami, w rytmie jazzu i bluesa – w atmosferze
retro jazzowych klubów lat 30.(?). Interesująca scenografia Michała Dracza dopełnia całości obrazu.
„Café
Panique” to spektakl, którego nie można przeoczyć!
materiał filmowy Radia Wrocław/YouTube
„Café Panique”, premiera 9 lutego
2018 r.
scenariusz i reżyseria: JOANNA GERIGK
scenografia: MICHAŁ DRACZ
wykonanie rekwizytów: ALEKSANDRA
STAWIK
muzyka: SEBASTIAN ŁADYŻYŃSKI
OBSADA:
Mężczyzna I – MARIUSZ SIKORSKI
Piosenkarka, Cleo – MONIKA ROSTECKA
Muza negatywna, Kobieta – ANNA NABIAŁKOWSKA
Julien – KRZYSZTOF SZCZEPAŃCZYK
Dyrygent, Lekarz – ARTUR BORKOWSKI
Poeta Coco Paco – JAN KOCHANOWSKI
Mężczyzna II, Artysta malarz – MATEUSZ KOWALSKI
Kelner – ZBIGNIEW SZYMCZYK
Orkiestra jazzowa – ARTUR BORKOWSKI, PAULINA JÓŹWIN, JAN KOCHANOWSKI, ANNA NABIAŁOWSKA, KRZYSZTOF SZCZEPAŃCZYK
Goście z nosami – ARTUR BOROWSKI, AGNIESZKA DZIEWA, JAN KOCHANOWSKI,
ANNA NABIAŁKOWSKA
Celebryci – ARTUR BORKOWSKI, JAN KOCHANOWSKI, MATEUSZ KOWALSKI,
ANNA NABIAŁOWSKA, MONIA ROSTECKA, KRZYSZTOF SZCZEPAŃCZYK
Ruszają zapisy na dwumiesięczny cykl warsztatów Grupy Otwartej we Wrocławskim Teatrze Pantomimy w ramach projektu Akcja: EDUKACJA 3.0.
W styczniu i lutym zajęcia poprowadzi duet aktorów-pedagogów: Agnieszka Dziewa i KrzysztofSzczepańczyk. Najbliższe dwa miesiące będą okazją do rozwinięcia wiedzy i techniki pantomimy, a także zastosowanie jej w działaniu.
Trening klasycznej pantomimy jest wprost idealną kontynuacją grudniowych zajęć z Pauliną Jóźwin. Tym razem ćwiczenia wzbogacające świadomość ruchową, potraktowane zostaną klasycznie, co przełoży się na budowanie postaci mima, który doskonale panując nad swoim ciałem jest w stanie improwizować różnego rodzaju etiudy pantomimiczne.
Pierwszy blok warsztatów poprowadzi Krzysztof Szczepańczyk, który w czasie zajęć z uczestnikami powtórzy i rozwinie zagadnienia związane z techniką pantomimy:
1. Klasyczna rozgrzewka pantomimiczna inspirowana zajęciami plastyki ruchu z aktorami pracującymi z Henrykiem Tomaszewskim,
2. Tok i impuls – czym są, czym to się od siebie różnią, jak poprawnie wykonać i jak wykorzystać w teatrze pantomimy,
3. Izolacje - wnikliwa praca precyzująca dokładność ruchu w różnych jego zakresach,
4. Kontrapunkt, napięcie, rozluźnienie - zastosowanie w ruchu, świadoma umiejętność wykorzystania kontrapunktu pantomimicznego. Bardzo dokładna praca nad napięciem i rozluźnieniem poszczególnych części ciała,
5. Iluzja - kolejny etap bardzo precyzyjnej pracy z ciałem, dążący do idealnego kreowania wyimaginowanej rzeczywistości mima
Zamknięciem pierwszej części warsztatów, będzie pokaz indywidualnych etiud pantomimicznych.
W drugim miesiącu warsztatów uczestnicy pod okiem Agnieszki Dziewy zmierzą się z budowaniem wspólnie choreodramu, opartego na wypracowanej wcześniej technice pantomimy. Punktem wyjścia będzie codzienność, każdego z nas zestawiona z pragnieniem miłości, chęci wyzwolenia, a może po prostu spotkania i rozmowy. Uczestnicy warsztatów zamienią się w poszukiwaczy tego, co dla nich najważniejsze.
W trakcie warsztatów uczestnicy nauczą się tworzyć sceny grupowe i indywidualne oparte na emocjach i zadaniach aktorskich, a także poszerzą warsztat aktora-mima o pracę z rekwizytem. Podsumowaniem lutowych spotkań będzie pokaz wspólnie wypracowanego choreodramu.
Decyduje kolejność zgłoszeń. Ilość miejsc jest ograniczona.
Więcej informacji na stronie www.pantomima.wroc.pl w zakładce edukacja
Warsztaty w Grupie Otwartej są częścią projektu edukacyjnego WTP Akcja: EDUKACJA i adresowane są do młodzieży, dorosłych i seniorów. Autorski program zajęć, opracowany przez pedagogów i aktorów wrocławskiej pantomimy, daje możliwość zapoznania się z różnymi formami pantomimy, w tym szczególnie pantomimy zespołowej ukształtowanej przez Henryka Tomaszewskiego. W programie warsztatów znajdują się zarówno zajęcia z techniki, podczas których uczestnicy poznają elementarne zasady pantomimy (m.in. kontrapunkt, tok, iluzję czy identyfikację), jak i zajęcia aktorskie skupiające się na indywidualnej i zespołowej pracy nad scenami i etiudami.
Warsztaty odbywają się w miesięcznych i dwumiesięcznych blokach. Pod opieką reżyserską zespołu aktorskiego WTP grupa ma za zadanie przygotować pokaz powarsztatowy lub przedstawienie teatralne.
Zadanie dofinansowane jest ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego i z budżetu UMWD.
„Szatnia” w reżyserii Zbigniewa
Szymczyka w sposób fenomenalny cytuje sceny z przedstawień Henryka Tomaszewskiego,
tworząc jednocześnie oryginalny,
autorski spektakl – parabolę ludzkiego
życia, od narodzin aż po śmierć.
plakat przedstawienia
Tytułowa szatnia urasta więc do rangi metafory miejsca, skąd czerpie się mity, obrazy, wzory, symbole,
tworząc z nich nowe konfiguracje,
budując współczesne i zarazem ponadczasowe przesłanie.
Szatnia, reż. Zbigniew Szymczyk
Na pierwszym planie: Krzysztof Roszko, na drugim - Izabela Cześniewicz, foto. B. Sowa
Najnowszy
spektakl Wrocławskiego Teatru Pantomimy, skromnie zatytułowany „Szatnia”, jakby reżyser chciał uniknąć
skojarzeń z prawdziwą sceną, zatrzymując się w miejscu będącym jej
przedsionkiem, okazuje się jednakbardzo
nośną metaforą. Nawiązuje do przedstawień i metod Mistrza, będąc świadectwem
ich żywotności. Stylizację sygnalizuje już plakat przedstawienia, utrzymany w
konwencji retro: grupa osób niosąca jakąś postać, jakby w żałobnym kondukcie.
Jednakże to, co ujrzymy, zaprzecza, jakoby sztuka Mistrza pantomimy umarła.
Przeciwnie, ożywa na scenie pełnią swoich możliwości.
Szatnia
Ramy
spektaklu tworzy scena, w której młody człowiek – mim (Artur Borkowski) pozostaje po próbie samotnie w garderobie
teatralnej, w której rozegra się spektakl zwany życiem. W takiej właśnie
przestrzeni pojawi się postać ubranego w czerwony strój mężczyzny z minionej
epoki, która jak Mefisto albo Dante poprowadzi bohatera przez różne odsłony
historii – historii Teatru Tomaszewskiego i jednocześnie historii kultury,
wreszcie historii człowieka – od narodzin aż po śmierć.
Przestrzeń
sceniczną „Szatni” wypełniają ruchome szafki teatralne, które spełniają
niezwykle funkcjonalne i różnorodne role.
Przechodzą przez nie - niby przez tajemne drzwi z innego czasu i przestrzeni – postacie-cytaty,
postacie-symbole, tworząc za pomocą kostiumu i ruchu wieloznaczne obrazy. Zmieniają się też konwencje gry i stylistyka
muzyczna. Muzyka jest zresztą w tym spektaklu znakomita i starannie dobrana. Jest
też w pantomimie Zbigniewa Szymczyka scena pozbawiona muzyki, w której aktorzy,
ubrani w jednakowe kostiumy, tworzą niezwykle plastyczne widowisko z własnych
ciał, będące pokazem zarówno gry zespołowej, jak też indywidualnej, co jako
żywo skojarzyć się może z „Labiryntem” Henryka Tomaszewskiego.
Zasadnicza opowieść
rozpoczyna się od sceny narodzin, będących nawiązaniem do etiudy „Ziarno i
skorupa”. Ta z kolei zostanie rozwinięta w dwóch odsłonach – pierwszej,
ukazującej Pigmaliona stwarzającego Galateę, będącą
cytatem pantomimy Tomaszewskiego
zatytułowanej „Kobieta” oraz drugiej, która jest fragmentem „Akcji – Sen nocy letniej”, z Markiem Oleksym
jako Oberonem. Za pomocą czarodziejskiego kwiatu dotyka on leżącego na plecach
klęczących mimów człowieka, jakby powołując go do życia, co jako żywo
przypomina znaną z Biblii historię stworzenia człowieka, po czym łączy go z
kobietą.
Kolejne
etiudy prezentują etap samopoznania – kobieta przeglądająca się w tafli wody, w
oczach mężczyzny, a także innej kobiety.
Wspaniałe są etiudy pantomimiczne, w których poprzez subtelny żart pokazuje się
typowo kobiece i typowo męskie zachowania. Następująca po nich scena
„małżeńska” zdaje się być zarazem nawiązaniem do „Detektywa” H. Tomaszewskiego,
ale nie tylko. Została bowiem wykonana w
konwencji komedii slapstickowej, ale jej puenta jest zaskakująco współczesna. Odbywają
się zaślubiny, po nich scena konsumowania tortu, która przeradza się w scenę
konsumpcji seksualnej, tyle że … to dama konsumuje dżentelmena. Cóż jednak pozostaje
kobiecie, kiedy skonsumuje mężczyznę, panie feministki? Można się domyślić.
Szatnia, fot. B. Sowa
Kolejne
sceny cytują „Menażerię cesarzowej Filissy”, „Hamleta…” oraz „Rycerzy króla
Artura”, a jednocześnie wprowadzają tematykę zdrady, dojrzewania starzenia się,
cierpienia i śmierci. Tę ostatnią zagrał – jak na początku swojej pracy w
teatrze Mistrza – Zbigniew Szymczyk. Zarazem jednak kostium Śmierci nawiązuje
do postaci, jaką stworzył w „Strzelnicy” sam Henryk Tomaszewski. Oto bowiem za
sprawą scenografii i kostiumów współpracującej z Henrykiem Tomaszewskim Zofii de Ines – Lewczuk, możemy
posmakować, czym ten teatr był i jest nadal. Także dzięki kolejnym pokoleniom
artystów Pantomimy, których talent i umiejętności sprawiają, że ich przedstawienia
są dla widzów nadal atrakcyjne.
Zbigniewowi Szymczykowi udała się rzecz niebywała. Nie tylko przywołał teatr swego Mistrza,
pokazując jak był on znakomity, skoro jego wielowarstwowe i wieloznaczne obrazy
nie należą do lamusa, lecz ciągle uskrzydlają wyobraźnię widza. Zasług reżysera
jest znacznie więcej. Cytując Tomaszewskiego zbudował bowiem własny spektakl,
całkowicie współczesny, będący refleksją na temat kondycji teatru i aktora, a
także spektakl, w którym widzowie mogą się przejrzeć jak w lustrze, bo „świat
jest teatrem, aktorami ludzie”.
17 listopada 2023 roku polską premierę będzie miał nowy album Narodowego Forum Muzyki, nagrany przez Polish Cello Quartet i poświęcony Fryderykowi Chopinowi. Na płycie, która jest drugim krążkiem zespołu, znalazł się wybór dzieł i gatunków kluczowych dla twórczości Chopina: mazurki, walce, preludia, nokturny i etiuda. Album zawiera transkrypcje na kwartet wiolonczelowy Chopinowskich utworów zamówione przez zespół u trojga kompozytorów: Sabiny Meck, Piotra Mossa i Leszka Kołodziejskiego.
Płytę zarejestrowano w doskonałej akustycznie Sali Czerwonej Narodowego Forum Muzyki. Reżyseria nagrania, mastering: Agnieszka Szczepańczyk, Antoni Grzymała (CD Accord), montaż: Agnieszka Szczepańczyk. Album można kupić w Kasie NFM, w księgarni Niskie Łąki oraz online w Sklepie NFM.
TYTUŁ: Polish Cello Quartet – Chopin Project Wykonawcy: Polish Cello Quartet: Tomasz Daroch, Wojciech Fudala, Krzysztof Karpeta, Adam Krzeszowiec – wiolonczele
Fryderyk Chopin (1810–1849)
1. Mazurek F-dur WN 25 1′24
2. Mazurek a-moll op. 17 nr 4 4′24
3. Mazurek B-dur op. 7 nr 1 2′30
4. Preludium e-moll op. 28 nr 4 Prelude in E minor, Op. 28 No. 4 2′15
5. Preludium h-moll op. 28 nr 6 Prelude in B minor, Op. 28 No. 6 1′59
6. Preludium gis-moll op. 28 nr 12 1′15
7. Preludium c-moll op. 28 nr 20 2′13
8. Preludium Des-dur op. 28 nr 15 „Deszczowe” 6′03
9. Walc Des-dur op. 64 nr 1 „Minutowy” 2′16
10. Lento con gran espressione [Nokturn] cis-moll WN 37 4′16
Oddajemy w Państwa ręce album z transkrypcjami utworów kompozytora bliskiego naszym sercom. Od zawsze chcieliśmy usłyszeć twórczość fortepianową Fryderyka Chopina w odsłonie wiolonczelowej, a inspiracją dla nas były opracowania Auguste’a Franchomme’a i nagrania kwartetu wokalnego Novi Singers.
Nadzwyczajna śpiewność i emocjonalność, w naszym odczuciu, wyróżniają muzykę Chopina w sposób szczególny. Z uwagi na idiomatyczne podobieństwo wiolonczeli do głosu ludzkiego ośmieliliśmy się zrealizować ten projekt – jeden z najbardziej szalonych i oryginalnych w naszej karierze. Praca nad Chopinowskim repertuarem była dla nas wspaniałą artystyczną przygodą. Z radością dzielimy się z Państwem jej rezultatami.
Płyta zespołu Polish Cello Quartet z utworami Chopina (…) przynosi transkrypcje na kwartet wiolonczelowy autorstwa Sabiny Meck, Piotra Mossa i Leszka Kołodziejskiego. Uwagę zwraca już sam nieczęsto spotykany skład wykonawczy: cztery wiolonczele. W kontekście życia i twórczości Fryderyka Chopina ta obsada ma pewien wyjątkowy walor, a dotyczy on specyfiki instrumentu. Otóż Chopin lubił wiolonczelę i chętnie tworzył muzykę na ten instrument. Co więcej, przyjaźnił się z wiolonczelistami. Jako młodzieniec bywał w Antoninie, w dworku myśliwskim księcia Antoniego Radziwiłła – mecenasa sztuki, polityka, wiolonczelisty i kompozytora. Chopin doceniał talent kompozytorski arystokraty, obaj razem muzykowali, a dla poszerzenia wspólnego repertuaru młody Fryderyk skomponował Poloneza C-dur na wiolonczelę i fortepian (później dopisał jeszcze do niego Introdukcję). Bliskim przyjacielem Chopina był znakomity francuski wiolonczelista Auguste Franchomme, również kompozytor i pedagog. Dokonał on transkrypcji wybranych utworów Chopina oraz z nim występował. To jemu polski kompozytor zadedykował ostatnie wielkie arcydzieło, jakim była Sonata g-moll op. 65 na fortepian i wiolonczelę. Tak więc to właśnie wiolonczelę uważać można – po fortepianie, a przed głosem ludzkim – za drugi istotny dla twórczości Chopina instrument. Pozwala to uznać wiolonczelowe opracowania jego dzieł za historycznie „uprzywilejowane”.
Artur Bielecki, fragment eseju zamieszczonego w booklecie dołączonym do płyty
Nagrano w Sali Czerwonej Narodowego Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego, w dniach 18–20.03.2023.
Reżyseria nagrania, mastering: Agnieszka Szczepańczyk, Antoni Grzymała
Program 2 Polskiego Radia zaprasza na premierę słuchowiska „Sonety krymskie. Poetycki dziennik podróży” na podstawie słynnego cyklu wierszy Adama Mickiewicza w reżyserii Dariusza Błaszczyka. W obsadzie znakomitości sceny teatralnej: Krzysztof Kwiatkowski, Krzysztof Wakuliński i Justyna Kowalska. Emisja w najbliższą niedzielę, 29 maja, na antenie Dwójki. Początek o godz. 19.00.
W najbliższą niedzielę, 29 maja o godz. 19.00 na antenie Dwójki odbędzie się premiera słuchowiska „Sonety krymskie. Poetycki dziennik podróży” wg słynnego cyklu wierszy autorstwa Adama Mickiewicza. Radiowej adaptacji i reżyserii podjął się Dariusz Błaszczyk - reżyser wielokrotnie nagradzany za swoje radiowe produkcje.
Scenariusz słuchowiska wiernie odzwierciedla cykl poetycki, a co za tym idzie przebieg podróży młodego Adama Mickiewicza, który latem i jesienią 1825 roku wybrał się ze swoimi towarzyszami na Krym. Radiowa adaptacja w warstwie dźwiękowej nawiązuje do bogatej kultury tatarskiej, obecnej na Półwyspie Krymskim, ale i do drugiego wątku tematycznego sonetów – tęsknoty za ojczyzną, za Litwą, która pobrzmiewa w niemal każdym tekście cyklu.
Za muzykę odpowiada Jacaszek - artysta dźwiękowy, autor eksperymentalnej muzyki elektroakustycznej, który podejmuje rozmaite motywy muzyczne i dźwiękowe składające się na złożony obraz tej poetyckiej podróży.
Obsada: Krzysztof Kwiatkowski (Pielgrzym), Krzysztof Wakuliński (Mirza), Justyna Kowalska (Ona), Arina Piskovskaya (głos ukraiński), Nedim Usejnow (głos tatarski).
Adam Mickiewicz – „Sonety krymskie. Poetycki dziennik podróży”; adaptacja radiowa i reżyseria – Dariusz Błaszczyk; realizacja akustyczna – Agnieszka Szczepańczyk; muzyka – Jacaszek.
Premiera w Programie 2 Polskiego Radia w niedzielę, 27 maja, o godz. 19.00 w „Wieczorze ze słuchowiskiem”.
Adam Mickiewicz "Sonety krymskie. Poetycki dziennik podróży" | reportaż z planu słuchowiska
Recenzowanie przedstawień Leszka
Mądzika jest zadaniem tyleż karkołomnym i właściwie niewykonalnym, co tłumaczenie metafory albo opisywanie tak subtelnych i ulotnych wrażeń jak
zapach kwiatu albo migotanie słonecznego promyka na ścianie… Ktoś nawet powiedział niezwykle trafnie, że
spektakle Mądzika należałoby właściwie odtańczyć, to znaczy wyrazić swoje
wrażenia w formie innej sztuki, koniecznie niewerbalnej. Mając świadomość
niemożliwego, nie poddam się jednak. Nawet wówczas, jeśli oznacza to przegraną,
nie mogę przecież nie podjąć wyzwania.
Zuzanna i starcy we Wrocławskim Teatrze Pantomimy
Najnowsze
przedstawienie Leszka Mądzika – artysty wszechstronnego, od ponad czterdziestu
lat realizującego autorskie przedstawienia na założonej przez siebie Scenie
Plastycznej KUL, powstało we współpracy z Wrocławskim Teatrem Pantomimy. Autor Lustra, zainspirowanego twórczością
Brunona Schulza, sięga tym razem po temat wywodzący się niejako z ducha
rysunków autora Sklepów cynamonowych,
które przedstawiają świat obsesji kobietą i kobiecością. Zuzanna i starcy – opowieść znana z biblijnej Księgi Dawida – służy
artyście jako inspiracja do rozważań nad Wieczną Kobiecością (jakby powiedział
Goethe), która pociąga mężczyzn w każdym okresie życia. Opowieść ta jednak
wiedzie dalej jeszcze, ponieważ jest to także – i może przede wszystkim –
historia, w której kłamstwo i władza próbuje ukryć prawdę i zniszczyć ją, ale
bezskutecznie.
Zuzanna i starcy we Wrocławskim Teatrze Pantomimy
Spektakl Zuzanna i starcy można, a nawet należy
nie tyle oglądać, co kontemplować. Przed oczami widza nieśpiesznie przesuwają
się obrazy: najpierw nagich ludzkich stóp, które drepcą w różne strony, a ich
dreptanie staje się jakąś gonitwą, poszukiwaniem, „wydreptywaniem’ czegoś bliżej
nieokreślonego – tęsknoty? marzenia?
Pojawienie
się zjawiskowej Zuzanny, spowitej w połyskliwie czerwoną materię, robi
szczególnej wrażenie na tle owej szarości i monotonii drepczących stóp. Jest
uosobieniem piękna, wdzięku, delikatności. Wyniesiona wysoko – stanowi,
zdawałoby się, nieosiągalny szczyt marzeń i pragnień każdego. W kontraście do
niej pokazani są starcy – półnagie postacie w maskach, miotające się w swoich
ciasnych, zamkniętych przestrzeniach, przypominających trumny. W ich
pragnieniach pojawiają się nagie kobiece ciała, prężące się zmysłowo – jak na
rysunkach Schulza. Skąpo oświetlone Mądzikowe „ruchome obrazy” niesie przy tym
piękna muzyka Jana A. P. Kaczmarka. Są one odległe od banalnej dosłowności:
możemy jedynie kontemplować zarysy sylwetki – jej harmonijne piękno – jak
piękno rzeźby czy obrazu. Wreszcie starcy, powodowani żądzą, wspinają się ku
swojemu pragnieniu, jednak bezskutecznie.
Zuzanna – jak każda doskonałość – jest nieuchwytna, nie można jej
posiąść. Półnadzy starcy zamieniają się wówczas w sędziów w czarnych togach –
skoro nie mogą mieć Zuzanny, zniszczą ją. To, co piękne, jest także kruche,
toteż dramatyczny koniec wydaje się być nieuchronny… A jednak tak się nie
dzieje. Ku Zuzannie wspina się piękny młodzieniec przypominający Chrystusa – to
Dawid, obrońca niewinnej dziewicy. Ostatecznie więc zwycięża Dobro i Prawda.
Zuzanna i starcy we Wrocławskim Teatrze Pantomimy
Przedstawienie
Mądzika, choć nawiązuje do znanego z płócien wielu mistrzów tematu voyeryzmu, nie zatrzymuje się jednak na tym, lecz penetruje znacznie głębiej.
Fascynacja kobietą, tęsknota za kobiecością, niezależnie od wieku mężczyzny, to
ważny, ale nie jedyny temat przedstawienia. Porusza ono bowiem temat prawdy,
której bronić nie jest łatwo. Postawa Zuzanny jest więc godna najwyższego uznania
– to nie tylko przedmiot erotycznych pragnień, ale także człowiek, który
potrafi zawierzyć Opatrzności, trwać przy prawdzie do końca, nawet jeśli grozi
za to śmierć.
„Zuzanna i starcy”
scenariusz, reżyseria, scenografia i kostiumy: Leszek Mądzik
muzyka: Jan A.P.
Kaczmarek
obsada: Izabela
Cześniewicz, Agnieszka Dziewa, Aneta Piorun, Artur Borkowski, Mateusz Kowalski,
Radomir Piorun, Krzysztof Roszko,
Mariusz Sikorski, Krzysztof Szczepańczyk
premiera: 19 kwietnia
2013 roku, Teatr Polski Scena na Świebodzkim we Wrocławiu
Recenzja ukazała się pierwotnie na portalu WYWROTA.PL
„Moby Dick”, czyli zwycięski projekt laureata Konkursu na debiut, Jakuba Zalasy, będzie miał swoją premierę 31 stycznia 2025 r. w Centrum Sztuk Performatnych Piekarnia Instytutu Grotowskiego.
Fot. materiały prasowe WTP
"Moby Dick" to zwariowana adaptacja klasycznej powieści Hermana Melville’a, podejmująca temat relacji międzygatunkowych. Równocześnie stanowi przestrzeń do namysłu nad szeroko rozumianą “kondycją ludzką” i jest rodzajem hymnu na cześć życia.
Z perspektywy formalnej - spektakl bazuje na wieloletniej tradycji pantomimy i unikatowym języku wrocławskiego zespołu, w zderzeniu ze współczesnym językiem teatru dramatycznego, z muzyką wykonywaną na żywo.
Zapraszamy na nasz statek, gdzie niesieni przez fale i w rytm dźwięków waleni będziemy wspólnie jeść, śpiewać i tańczyć.
Miejsce akcji – statek Pequod, miejsce schronienia dla pięciu zbłąkanych dusz, tajemniczego wróżbity i całego imaginarium zwierzęcego.
Cel – upolować wiecznie nieuchwytnego, białego wieloryba.
Problem jednak polega na tym, że zniekształcony przez mitotwórcze zapędy człowieka Moby Dick, urósł do rangi konceptu. Jego ciało to ogromny ekran projekcyjny, na którym wyświetlają się nasze ambicje, lęki, i marzenia. Jego ubarwienie znaczy śmierć. Białą flagę.
Co skrywa pamięć wody?
Jakie opowieści przywieje wiatr?
O czym śpiewają syreny?
Po raz pierwszy realizujemy premierę wybraną głosami naszych widzów. To nasza publiczność, w otwartym głosowaniu, zdecydowała o laureacie konkursu i finalnie – o przedstawieniu, które wejdzie do naszego repertuaru. Cieszymy się, że razem z naszą widownią możemy tworzyć otwarty, oparty na dialogu i poszukiwaniu nowoczesnych form komunikacji. – mówi dyrektorka teatru, Agnieszka Charkot.
"Moby Dick" na motywach powieści Hermana Melville’a,
wydanej przez Państwowy Instytut Wydawniczy w tłumaczeniu Bronisława Zielińskiego.
Premiera: 31 stycznia 2025 Kolejne spektakle: 1 lutego | godz. 19:00, 2 lutego | godz. 17:00, 27-28 lutego | godz. 19:00 Miejsce: Centrum Sztuk Performatywnych Piekarnia Instytutu Grotowskiego
W sobotę, 24 czerwca, na Scenie Letniej w Ogrodzie Wrocławskiego Teatru Pantomimy będzie mieć swoją repremierę przedstawienie "Mikrokosmos" w reżyserii Konrada Dworakowskiego, inspirowane „Calineczką” H. Ch. Andersena .
„Mikrokosomos” miał swoją premierę we wrześniu 2011 roku na Scenie im. Jerzego Grzegorzewskiego w Teatrze Polskim we Wrocławiu. Pretekstem do jego powstania była inspiracja baśniową „Calineczką”. Ogród przy alei Dębowej 16 zaroi się baśniowymi stworzonkami – prócz Calineczki, pojawią się żaby, pająki, żuczki, biedronki, motyle.
"Mikrokosmos", fot. Bartłomiej Sowa
Dwuipółcentymetrowa dziewczynka jest metaforą dziecka z całą jego bezbronnością, posłuszeństwem i niewinnością, a jednocześnie postacią ciekawą świata, silną i zdecydowaną, dążąca do tego, by być sobą i czuć się wolną. Powodem takiej, swobodnej interpretacji jest dla twórców chęć podjęcia dialogu ze stereotypem bohatera dziecięcego, sprowadzonego do postawy bezwolnej, pozbawionej charakteru. „Mikrokosmos” jest luźną interpretacją zakorzenionego w powszechnej świadomości, popularnego motywu.
Twórcą scenariusza i reżyserem spektaklu jest Konrad Dworakowski - znany z wielu realizacji dla najlepszych teatrów w Polsce, m.in. Teatru Lalki i Aktora „Groteska" w Krakowie, Teatru Lalek Pleciuga w Szczecinie, Teatru Lalek Guliwer w Warszawie.
Scenografię i kostiumy zaprojektowała Maria Balcerek, twórczyni wielokrotnie nagradzana za swoje projekty dla oper i teatrów dziecięcych w Polsce i za granicą. Muzykę do spektaklu skomponował Piotr Klimek - autor muzyki symfonicznej, chóralnej, kameralnej i elektronicznej oraz twórca instalacji dźwiękowych.
Monika Rostecka jako Calineczka, fot. Bartłomiej Sowa
Repremiera „Mikrokosmosu” składa się na cykl letnich wydarzeń w Ogrodzie Wrocławskiego Teatru Pantomimy. Ogród daje nam też możliwość realizowania naszej misji, czyli PORUSZANIA - wyobraźni, emocji i ciała. W najbliższym czasie zaprosimy Widzów na „Los Mimos”, kreację zbiorową zespołu aktorskiego (7, 8, 9 lipca). Szykujemy także plenerowy pokaz niemego filmu „Bal" w reż. Ettore Scoli z muzyką wykonywaną na żywo przez Grzegorza Mazonia (27 lipca) oraz improwizowaną potańcówkę, czyli PANTO TAŃCZY.
MIKROKOSMOS GRAMY scenariusz i reżyseria Konrad Dworakowski
Wrocławski Teatr Pantomimy znajduje się na ostatniej prostej w przygotowaniach do premiery przedstawienia „𝗦𝘆𝗺𝗳𝗼𝗻𝗶𝗮 𝗮𝗹𝗽𝗲𝗷𝘀𝗸𝗮. 𝗧𝗵𝗿𝗶𝗹𝗹𝗲𝗿 𝘀𝗽𝗶𝗿𝘆𝘁𝘆𝘀𝘁𝘆𝗰𝘇𝗻𝗼-𝗽𝗮𝗻𝘁𝗼𝗺𝗶𝗺𝗶𝗰𝘇𝗻𝘆 𝗶𝗻𝘀𝗽𝗶𝗿𝗼𝘄𝗮𝗻𝘆 𝗽𝗼𝘀𝘁𝗮𝗰𝗶𝗮̨ 𝗪𝗮𝗻𝗱𝘆 𝗥𝘂𝘁𝗸𝗶𝗲𝘄𝗶𝗰𝘇 𝘇 𝗺𝘂𝘇𝘆𝗸𝗮̨ 𝗥𝘆𝘀𝘇𝗮𝗿𝗱𝗮 𝗦𝘁𝗿𝗮𝘂𝘀𝘀𝗮”. W poniedziałek twórcy rozpoczęli próby w Piekarni, gdzie 2 czerwca odbędzie premiera.
„Wanda żyje” – mówi Maria prawie dwadzieścia lat po zaginięciu córki na Kanczendzondze. Wszystkim przyjaciołom Wandy tłumaczy, że w Himalajach znajduje się centrum duchowe świata, a w związku z tym, że świat, w którym Wanda dotychczas przebywała, ją zawiódł, postanowiła zamieszkać i zostać na zawsze w górach. […] żyje teraz w klasztorze […] w Tybecie, blisko duchowego pępka świata.
Anna Kamińska "Wanda. Opowieść o sile życia i śmierci"
"Symfonia alpejska". Thriller spirytystyczno-pantomimiczny inspirowany postacią Wandy Rutkiewicz z muzyką Ryszarda Straussa to symfoniczna pantomima akcji w dziewięciu krwawych obrazach pełnych miłości. To fantazmatyczna historia zaginionego ciała Wandy Rutkiewicz, które nawiedza i wzywa zespół mimów w momencie, kiedy odmowa dyskusji, ucieczka i zniknięcie wydają się już jedyną słuszną drogą.
„Symfonia alpejska” jest wyprawą w poszukiwaniu cielesno-politycznego uzdrowienia, wiodącą przez górskie hale, zamieszkane przez białych, puszystych Yeti, przypominających papieży i zjawy, łudząco podobne do Tomaszewskiego; łąki spowite legendą Wandy, unoszącą się we mgle; tybetańskie klasztory na szczytach ośmiotysięczników.
Próba przedstawienia "Symfonia alpejska"
Reżyseria, choreografia i opracowanie muzyczne: CEZARY TOMASZEWSKI
"Mikrokosmos" w reżyserii Konrada Dworakowskiego to kolejne przedstawienie, które Wrocławski Teatr Pantomimy zagra zgodnie z planem, z tą różnicą, że z najmłodszą i nieco starszą publicznością spotyka się przed monitorami.
Mikrokosmos, reż. Konrad Dworakowski
Wrocławska Pantomima zaprasza na rejestrację spektaklu „Mikrokosmos”, który udostępniony będzie online na kanale YouTube PantomimaWroc.
Nagranie dostępne będzie 22 kwietnia od godz. 10:00 do 15:00. Link do rejestracji przedstawienia udostępniony będzie na www.pantomima.wroc.pl oraz na kanałach społecznościowych teatru.
7 października 2013 roku, Telewizja Polska wspólnie z Narodowym Instytutem Audiowizualnym (NINA) w ramach Internetowego Teatru TVP dla Szkół, przeprowadziły kodowaną transmisję przedstawienia pantomimy pt. „Mikrokosmos”. Wtedy transmisję zobaczyło 30 tysięcy uczniów z prawie 400 szkół w całej Polsce, a 22 kwietnia rejestracja tego przedstawienia dostępna będzie dla wszystkich zainteresowanych.
„Mikrokosmos” na motywach "Calineczki" Hansa Christiana Andersena
Reżyseria: Konrad Dworakowski
Scenografia: Maria Balcerek
Muzyka: Piotr Klimek
Reżyseria świateł: Barry
Wizualizacje: Michał Zielony
Obsada: Monika Rostecka, Agnieszka Charkot, Izabela Cześniewicz, Agnieszka Dziewa, Agnieszka Kulińska, Aneta Piorun, Artur Borkowski, Mateusz Kowalski, Mariusz Sikorski, Robert Wieczorek, Krzysztof Szczepańczyk
Obsługa techniczna przedstawienia pod kierownictwem Krzysztofa Kowalskiego
Czas trwania: 75 minut (bez przerwy)
Recenzję spektaklu znajdziecie TUTAJ. Wywiad z reżyserem - TUTAJ i TUTAJ.
"Mikrokosmos"/"Microcosm" Wrocławski Teatr Pantomimy
Powieść Jerzego Andrzejewskiego pt. „Popiół i diament” będzie można usłyszeć na antenie radiowej Jedynki w interpretacji aktorów Teatru Polskiego Radia. Premiera spektaklu o losach Maćka Chełmickiego w reżyserii Janusza Kukuły 13 marca o godz. 21.00.
Andrzej Mastalerz i Piotr Bajtlik, zdjęcia autorstwa Wojciecha Kusińskiego
Akcja toczy się po II wojnie światowej w niewielkim, prowincjonalnym miasteczku. Główny bohater – Maciek Chełmicki, żołnierz Armii Krajowej, uczestnik powstania warszawskiego, ma dokonać zamachu na komunistycznego działacza, Szczukę. W hotelu, gdzie się zatrzymuje poznaje dziewczynę - Krystynę Rozbicką. Zmęczony ciągłą walką, zaczyna marzyć o spokojnym życiu we dwoje. Czy ten zamiar jest możliwy do zrealizowania? Jak drogo przyjdzie głównemu bohaterowi okupić swoją decyzję?
- W naszym spektaklu nie moglibyśmy oddać całości fabuły tego wyjątkowego dzieła, więc postanowiliśmy wybrać konkretny wątek. Adaptacja skupia się na losach Maćka Chełmickiego oraz jego wielkiej przemianie. Jakie będą jej efekty i czy główny bohater zrezygnuje z obowiązku, by podążyć w kierunku miłości? O tym będzie można się przekonać w najbliższą sobotę 13 marca na antenie Programu 1 Polskiego Radia – mówi Janusz Kukuła, reżyser spektaklu.
Krzysztof Gosztyła i Andrzej Ferenc, zdjęcia autorstwa Wojciecha Kusińskiego
Jerzy Andrzejewski "Popiół i diament"
Adaptacja i reżyseria: Janusz Kukuła
Realizacja akustyczna: Agnieszka Szczepańczyk
Muzyka: Piotr Skotnicki
Obsada:
Rafał Zawierucha, Krzysztof Gosztyła, Piotr Bajtlik, Anna Cieślak, Andrzej Ferenc, Andrzej Mastalerz, Aleksandra Radwan, Marcin Troński