Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Pasja według św. Mateusza, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Pasja według św. Mateusza, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

środa, 5 marca 2025

Pasje Johanna Sebastiana Bacha - tradycja w Concertgebouw

Wykonywanie Pasji Johanna Sebastiana Bacha w Niedzielę Palmową każdego roku  jest jedną z najstarszych tradycji Concertgebouw Orchestra. Jak to się zaczęło – i dlaczego tradycja ta jest nadal tak silna po 126 latach? 

Philip Herreweghe leads the St Matthew Passion in the Concertgebouw (2014),
fot. Anne Dokter

Pasja według św. Mateusza Johanna Sebastiana Bacha to nie tylko jedno z największych arcydzieł, jakie kiedykolwiek skomponowano, ale jest również bardzo lubiana przez publiczność — szczególnie w Holandii, gdzie tysiące miłośników muzyki uczestniczy w jej wykonaniach w tygodniu poprzedzającym Wielkanoc od prawie 130 lat.

Podstawy tej szczególnej tradycji sięgają 1899 roku, kiedy to Willem Mengelberg, ówczesny główny dyrygent Concertgebouw Orchestra, zdecydował, że wykonanie arcydzieła Bacha powinno odbywać się co roku w Niedzielę Palmową. Wielka Sala Concertgebouw jest co roku wypełniona w każdą Niedzielę Palmową, chociaż Pasja według św. Mateusza jest teraz wykonywana naprzemiennie z Pasją według św. Jana Bacha. Wyjaśnimy, jak to się stało później w tym artykule, ale najpierw musimy cofnąć się trochę w czasie, ponieważ tradycja pasyjna Concertgebouw Orchestra nie pojawiła się znikąd: wiele czynników i wydarzeń poprzedziło pierwsze wykonanie w Niedzielę Palmową w 1899 roku.

Ponowne odkrycie Bacha

Johann Sebastian Bach został w dużej mierze zapomniany do czasu swojej śmierci w 1750 roku. Kilku jego synów stało się znacznie bardziej popularnymi i wpływowymi kompozytorami, a polifoniczne dzieła „starego Bacha” zaczęto uważać za staromodne i zbyt skomplikowane: studiowało je tylko kilku koneserów, wśród nich Mozart i Beethoven. Następnie pojawił się Felix Mendelssohn, który miał zaledwie 20 lat, gdy wydobył Pasję według św. Mateusza z niepamięci. Dyrygował utworem w Berlinie 11 marca 1829 roku, ponad sto lat po jego pierwszym wykonaniu w Lipsku, chociaż dostosował partyturę do gustu publiczności XIX wieku: jego zmiany obejmowały chór 158 śpiewaków i dużą liczbę cięć. Odniósł wielki sukces, a precedens, który Mendelssohn ustanowił, stopniowo zaczął być akceptowany gdzie indziej. Muzyka Bacha rozpoczęła zasłużone odrodzenie w Niemczech i Austrii, gdzie Schumann, Brahms i Bruckner oddali hołd wielkiemu mistrzowi baroku.

Pasja według św. Mateusza w Holandii

Minęło sporo czasu, zanim to odrodzenie dotarło do Holandii. Pierwsze wykonanie Pasji według św. Mateusza odbyło się w Rotterdamie w 1870 r., a niemiecko-holenderski kompozytor i dyrygent Julius Röntgen zorganizował występ z zaledwie trzyletnią orkiestrą Concertgebouw w 1891 r. Następnie odbyły się występy w różnych miejscach, co doprowadziło do ustanowienia przez Mengelberga corocznego wykonywania Pasji w 1899 r.

Wykonania Bacha Mengelberga stały się legendarne, chociaż należy zauważyć, że on również poszedł w ślady Mendelssohna i dostosował swoje wykonania do gustów epoki. Orkiestra w czasach Bacha składała się z około dziesięciu do trzydziestu muzyków, których instrumenty brzmiały i były używane zupełnie inaczej. Mengelberg używał pełnej orkiestry symfonicznej, która grała w typowy dla tamtych czasów rozległy sposób, a także korzystał z dużych sił chóralnych. Znacznie skrócił również utwór, chociaż wykonanie nadal wydawało się trwać wieczność z powodu jego powolnego tempa. Podczas gdy jego interpretacja spotkała się z pewną krytyką ze strony prasy, otrzymał on również co najmniej tyle samo pochwał; kontynuował więc swoją późnoromantyczną wizję Bacha aż do ostatniego wykonania utworu w 1944 r.

Coroczny „Mengelberg-Matthäus” osiągnął swój cel i stał się tradycją. Mengelberg opuścił tylko jeden występ Pasji według św. Mateusza z powodu choroby, zanim jego stanowisko w Concertgebouw Orchestra stało się nie do utrzymania w 1945 roku. Nastąpiła dwuletnia przerwa (1945-1946), po której jego następcą został Eduard van Beinum. Bernard Haitink został nowym głównym dyrygentem orkiestry po śmierci van Beinuma w 1959 roku, ale wolał delegować nieco wyspecjalizowane zadanie prowadzenia św. Mateusza Eugenowi Jochumowi, drugiemu stałemu dyrygentowi orkiestry w tamtym czasie.

Wykonania zbliżone do autentyku

Ludzie zaczęli tymczasem zdawać sobie sprawę, że wykonania barokowe niekoniecznie skorzystałyby na nowoczesnej orkiestrze symfonicznej i chórze składającym się z setek śpiewaków — i że być może warto wziąć pod uwagę okres i okoliczności, w których muzyka została napisana. W latach 60. i 70. XX wieku pojawiła się coraz większa liczba muzyków, którzy opierali swoje wykonania na historycznych źródłach pisanych; chociaż jakiekolwiek pojęcie dokładnego brzmienia muzyki Bacha musi pozostać kwestią domysłów, muzycy mogli przynajmniej używać instrumentów z tego okresu lub ich kopii i brać pod uwagę historyczne opisy praktyki wykonawczej. Wielka Brytania i Holandia przewodziły temu trendowi, który ostatecznie doprowadził do alternatywnej tradycji wykonywania Pasji w bardziej autentycznym stylu przez Bachvereniging w Naarden, a także wiele innych. Ta sytuacja stworzyła ideologiczną przepaść między „autentycznym” Naarden a „romantycznym” Amsterdamem.

 Nikolaus Harnoncourt dyryguje Pasją według św. Mateusza podczas transmisji Konkursu
Piosenki Eurowizji (1975). zdjęcie: NOS


Św. Mateusz i św. Jan

Przepaść została zasypana w 1975 r., kiedy orkiestra Concertgebouw zaprosiła austriackiego dyrygenta i klawesynistę Nikolausa Harnoncourta (1929-2016), jednego z czołowych przedstawicieli historycznej praktyki wykonawczej, jako dyrygenta gościnnego. Jego propozycja wykonania Pasji według św. Jana Bacha zamiast Pasji według św. Mateusza była niczym innym, jak rewolucją: Pasja według św. Jana  najwcześniejszą Pasją kompozytora i po raz pierwszy zabrzmiała 7 kwietnia 1724 roku w kościele św. Mikołaja w Lipsku. Harnoncourt zredukował orkiestrę do zaledwie 29 muzyków i zatrudnił równie skromny Nederlands Kamerkoor (Holenderski Chór Kameralny). 

Muzycy orkiestry zostali "nawróceni". Harnoncourt poprowadził Pasję według św. Mateusza w następnym roku, a Św. Jana ponownie w 1977 roku, od kiedy to Concertgebouw Orchestra wykonała na zmianę dwie wielkie Pasje. Co jeszcze ważniejsze, nauczył orkiestrę wiele na temat historycznej praktyki wykonawczej dla muzyki z XVIII i początku XIX wieku, na co otrzymał dodatkowe godziny prób. Smyczki nauczyły się grać bardziej przejrzyście, z mniejszą ilością vibrato i bardziej ostrym atakiem, podczas gdy orkiestra jako całość zdała sobie sprawę, że era nadmiernie romantycznych interpretacji takiego repertuaru dobiegła końca. Orkiestra następnie mianowała Harnoncourta honorowym gościnnym dyrygentem, tytuł ten został przekazany Ivánowi Fischerowi kilka lat po śmierci Harnoncourta. Nie tylko historyczna praktyka wykonawcza jest teraz zakorzeniona w muzykach, ale specjaliści od repertuaru są również zapraszani kilka razy w sezonie od kilku lat. I — orkiestra nadal wykonuje Pasję według św. Jana i Pasję według św. Mateusza naprzemiennie w Wielkim Tygodniu.

W tym roku prezentujemy Pasję według św. Mateusza pod dyrekcją eksperta baroku Riccardo Minasi w piątek 11 kwietnia i niedzielę 13 kwietnia. Bilety są nadal dostępne.

informacje ze strony Royal Concertgebouw Orchestra

P.S. Miałam okazję posłuchać Pasji według św. Jana w Concertgebouw 1 kwietnia 2023 roku, gdy pojechałam do Amsterdamu na wystawę Vermeera. Nederlande Kamerorkest dyrygował René Jacobs.



piątek, 19 kwietnia 2024

Bach Pasjami... /relacja z koncertów "Pasji wg św. Mateusza w NOSPR i w Narodowym Forum Muzyki/

Okres przedświąteczny był dla mnie w tym roku szczególny, miałam bowiem okazję dwukrotnego wysłuchania Pasji według św. Mateusza Johanna Sebastiana Bacha w dwóch różnych interpretacjach: Philippe'a Herreweghe w katowickim NOSPR oraz Jarosława Thiela w Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu. Dwie różne koncepcje, inne składy chórów i różni soliści, a jednak obydwa koncerty były niezwykle poruszające...

Philippe Herreweghe dyryguje Pasją według św. Mateusza J. S. Bacha
w katowickim NOSPR, fot. materiały prasowe NOSPR

Pasja według św. Mateusza - genialne dzieło Johanna Sebastiana Bacha

Swoją kompozycją Pasji według św. Mateusza, której premiera odbyła się w Wielki Piątek 11 kwietnia 1727 roku w kościele św. Tomasza w Lipsku, Bach stworzył arcydzieło, które było i jest nadal wyjątkowe w historii muzyki. Dobór środków muzycznych, niezwykle śmiały język harmoniczny - aż do otwartego dysonansu, zawsze z intencją interpretacji teologicznej, ma również dziś wyjątkowy charakter. Bezprecedensowe połączenie trzech chórów, dwóch organów, dwóch orkiestr i ośmiu solistów wychodzących z chórów, by w w ariach i recytatywach podejmować refleksję nad tym, że odkupienie ludzkości odbyło się przez cierpienie i śmierć Chrystusa na krzyżu i że po dziś dzień wszyscy mamy w tym udział... Już druga, przejmująca aria: "Blute nur" wskazuje na związek pomiędzy niewinnym cierpieniem Jezusa a człowiekiem, który go zdradził, co jest nie tylko aluzją do Judasza, ale do nas wszystkich. 

Johann Sebastian Bach skomponował Pasję według św. Mateusza jako kantor kościoła św. Tomasza w Lipsku. Była to istotna część liturgii Wielkiego Piątku. Nabożeństwo trwało w sumie pięć godzin i przy użyciu niezwykle skomplikowanych środków muzycznych było w istocie refleksją nad historią Męki Pańskiej według Ewangelii św. Mateusza. Po pierwszej części nastąpiło około godzinne kazanie, po którym przedstawiono dłuższą część drugą. 

Pasji według św. Mateusza słucham od lat w różnych wykonaniach: zarówno na żywo, zazwyczaj podczas corocznych koncertów przed Wielkanocą, posiadam też w swojej fonotece kilka jej znakomitych wersji, z których najwyżej cenię sobie nagranie z 1999 roku w wykonaniu Collegium Vocale Gent pod Philippe Herreweghe, z Ianem Bostridgem jako Ewangelistą, Dietrichem Henschelem w roli Jezusa, z udziałem Andreasa Scholla, którego aria "Erbarme Dich, mein Gott" przeszła do historii. W ubiegłym roku, przy okazji pobytu w Amsterdamie, dokąd udałam się na wystawę Vermeera, wysłuchałam w Concertgebouw obu Pasji Bacha: Janowej - w interpretacji René Jacobsa oraz Mateuszowej, którą poprowadził John Butt, z Nicholasem Mulroy`em jako Ewangelistą i Matthew Brookiem jako Chrystusem. Mimo tych wieloletnich spotkań z Pasjami Bacha, ich ponowne wysłuchanie jest dla mnie zawsze mocnym przeżyciem. Tak było i tym razem. 

John Eliot Gardiner w swojej książce "Muzyka w Zamku Niebios. Portret Johanna Sebastiana Bacha" próbuje wyjaśnić to silne oddziaływanie Pasji wg św. Mateusza, porównując ją do greckiej tragedii o królu Edypie. Mimo że Grecy doskonale znali tę historię, z jej brutalnością, moralnym zgorszeniem, cierpieniem i poniżeniem jej bohatera, to jednak dawali się porwać relacji Sofoklesa, jakby ją słyszeli po raz pierwszy, przeżywając litość i trwogę (katharsis). Podobnie było zapewne z wiernymi zgromadzonymi w Wielki Piątek, 11 kwietnia 1709 roku w Kościele św. Tomasza w Lipsku, choć znali doskonale zapisaną w Ewangelii św. Mateusza historię Męki Pańskiej. Podobnie jest także z nami, ponieważ emocje wypływające z towarzyszenia ludzkiemu dramatowi są ponadczasowe i ciągle na nas oddziałują. A cóż dopiero wtedy, gdy tym człowiekiem, który niewinnie cierpi, jest sam Zbawiciel... 

Muzyka Bacha ma strukturę dramatyczną, a jej założeniem było oddziaływanie na zmysły, wyobraźnię i duchowość słuchaczy. Bach zrównoważył relację Ewangelisty refleksjami zatroskanych świadków wydarzeń, zawartymi w komentarzach (arioso) i w modlitwie (arie). Widać to szczególnie dobrze w wersji Sir Simona Rattle z Orkiestrą Filharmonii Berlińskiej i Chórem Radia Berlińskiego z 2010 roku, mającej częściowo teatralny charakter, ale bardziej w duchu teatru greckiego, w znaczeniu, o którym pisałam w związku z tragedią Edypa. Reżyser Peter Sellars zaprzeczał zresztą próbom nazwania tego teatrem, twierdząc, że jest to rodzaj modlitwy, medytacji. 

Pasja według św. Mateusza w NOSPR, 23 marca 2024,
fot. materiały prasowe NOSPR


Pasja według św. Mateusza w katowickim NOSPR

Prezentacją Pasji w katowickim NOSPR – sali słynnej ze wspaniałej akustyki – Philippe Herreweghe rozpoczął realizację swojego nowego projektu, będącego kolejną próbą zmierzenia się z tym genialnym dziełem, co dowodzi, że Maestro jest ciągle w pełni sił twórczych, pomimo ukończenia osiemdziesięciu lat. Siedząc blisko i nieco z boku sceny, miałam tym razem niebywałą okazję przyglądać się, jak pracuje z orkiestrą, chórem i solistami. Herreweghe nie jest bynajmniej typowym dyrygentem – ze swoimi muzykami porozumiewał się za pomocą spojrzeń, dyskretnych gestów, przybliżając się często do wykonawców, którzy akurat śpiewali swoje arie albo wykonywali sola na instrumentach. To silna, charyzmatyczna osobowość: znakomicie panuje nad całością, a jednocześnie ma dar współtworzenia, współbycia z członkami zespołu. Czasami jednak, w partiach solowych z akompaniamentem jednego instrumentu, siadywał z boku – jakby chciał dać do zrozumienia, że pozostawia przestrzeń wykonawcom, do których ma absolutne zaufanie.

Philippe Herreweghe podczas koncertu, fot. Marek Cisek

Nic zresztą dziwnego, bo w projekcie znaleźli się wykonawcy znakomici, a przy tym odniosłam wrażenie, że Maestro dobierał ich wedle barwy głosu, co sprawiło, że całość zabrzmiała inaczej. Wystąpiło trzech tenorów (w tym Julian Prégardien, który "odziedziczył" tę rolę po swoim słynnym ojcu, ale wykonał ją zupełnie  inaczej, bardziej dramatycznie), z których każdy śpiewał w sposób wyjątkowy: Hugo Hymas, dysponujący ciepłym tenorem, podobnym nieco do głosu słynnego angielskiego śpiewaka: Anthony Rolfe Johnsona, brzmiał inaczej niż  Benedict Hymas, współpracujący z Maestro już wcześniej, chwalony za rolę Ewangelisty i dysponujący inną barwą głosu, choć równie piękną, liryczną. Podobnie było z kontratenorami, których również było dwóch i obaj dysponowali innymi barwami głosów, jednak zdecydowanym faworytem tego koncertu okazał się Hugh Cutting – artysta o niepowtarzalnej barwie i skali głosu, który już kończąc studia w Royal College of Music otrzymał z rąk Króla Karola III Złoty medal im. Sourindry Mohun Tagore. Mimo młodego wieku, z Pasją wg św. Mateusza wystąpił w Carnegie Hall, śpiewał także kantaty, a w sezonie 2023/24 ponownie pracuje z Les Arts Florissants i Williamem Christie, przygotowując niejeden wspólny projekt. Głos ma doprawdy niepowtarzalny – po koncercie w NOSPR zasłużenie otrzymał gorącą owację. Arią "Erbarme Dich" poruszył nas dogłębnie. 

Hugh Cutting, fot. materiały prasowe NOSPR

Nie mogę również nie wspomnieć o wykonawcy roli Jezusa - austriackim śpiewaku operowym Florianie Boeschu, współpracującym m. in. z Giovannim Antoninim czy z sir Simonem Rattle. Głęboki, piękny baryton – kreował postać Jezusa wspaniale, z dostojeństwem, a także przejmująco dramatycznie w scenie, kiedy Zbawiciel umiera na Krzyżu ze słowami "Boże mój, czemuś mnie opuścił?".

Dwa pozostałe barytony o męskiej sile i pięknych konturach zaprezentowali: Philipp Kaven jako Piłat i Konstantin Krimmel jako Piotr. Istotny w interpretacji Pasji Mateuszowej był również podział na dwa niewielkie składem chóry (po sześć osób z lewej i prawej strony), z których wyłaniali się soliści. To, co napisałam o wybranych solistach, można by odnieść do instrumentalistów, którzy im pięknie towarzyszyli, ale w ten sposób moja relacja rozrosłaby się do niebywałych rozmiarów...

Dość powiedzieć, że w swojej najnowszej wersji Pasji według św. Mateusza Philippe Herreweghe  zdaje się zmierzać do  klarownej interpretacji stworzonej przez Bacha genialnej kompozycji, stosując tym razem oszczędne środki, niejako upraszczając się. Skład orkiestry i chórów jest skromniejszy, nie ma też chóru chłopięcego ani organów. Prostota, szlachetny umiar i pięknie brzmiące głosy w towarzystwie pojedynczych instrumentów nadają tej interpretacji jakiś intymny, sprzyjający skupieniu i osobistemu przeżyciu, wymiar. O tym, że tak wykonana Pasja Mateuszowa poruszyła serca i wyobraźnię słuchaczy, świadczył aplauz tak głośny, że można by go porównać z widownią koncertów zespołów rockowych. Maestro Herreweghe zdawał się być nim tak oszołomiony, że zapomniał podziękować za występ wykonawcy roli Jezusa, centralnej postaci Pasji...

Florian Boesch w roli Jezusa, fot. materiały prasowe NOSPR


Pasja według św. Mateusza we wrocławskim Narodowym Forum Muzyki


Pasja według św. św. Mateusza w NFM we Wrocławiu,
fot. Joanna Stoga
Wrocławski koncert odbył się 27 marca i poprowadził go Jarosław Thiel – dyrektor Wrocławskiej Orkiestry Barokowej, a także wiolonczelista. Zważywszy, że wystąpiły dwa chóry: Chór NFM oraz Chór Chłopięcy NFM, a ponadto soliści – zadanie miał niełatwe. Thiel również nie jest typowym dyrygentem, choć w innym tego słowa znaczeniu niż Herreweghe. W wywiadzie udzielonym mi przed paru laty stwierdził, że czuje się bardziej wiolonczelistą ("Bardziej wiolonczelista niż dyrygent"), a jednak w perspektywie tego koncertu można to uznać za rodzaj kokieterii. Jarosław Thiel prowadzi ponadto Akademie Muzyki Dawnej (zanim stanął za pulpitem dyrygenckim, był świeżo po Akademii Francuskiej, która wypadła doskonale). Z pewnością jest dyrygentem bardziej od Herreweghe ekspresyjnym i zaprezentował melomanom Pasję Mateuszową inaczej, porywając bez reszty wrocławską publiczność, o czym świadczyła owacja na stojąco. Bo też była to wspaniała Pasja!

W centrum: Jarosław Thiel, fot. Joanna Stoga
Już sam początek Pasji Mateuszowej: "Kommt, Ihr Tochter" wywołuje dreszcz emocji. Potężny wielogłosowy chór przenosi nas niejako do centrum wydarzeń. We wrocławskiej Pasji 24-osobowy chór (po 12 chórzystów po lewej i prawej stronie) zabrzmiał mocno – to głos społeczności, która uczestniczy w wydarzeniach, jest ich narratorem i komentatorem, a jednocześnie głosami wiernych i (w scenach Męki) i wściekłego, agresywnego tłumu krzyczącego "Ukrzyżuj!". Chóru NFM słuchałam wielokrotnie, także w Pasjach i śmiem twierdzić, że potrafi zaśpiewać WSZYSTKO i znakomicie odnajduje się zarówno w wielkim repertuarze, jak i wówczas, gdy śpiewa a capella angielskie pieśni ludowe (koncert "W Anglii zielonej, kraju łąk" pod P. McCreeshem). I tym razem interpretował Bacha wspaniale, zaś od czasu do czasu wyłaniały się z chóru pojedyncze głosy śpiewające drugoplanowe postaci, jak choćby Judasza. W pierwszej części Pasji usłyszeliśmy także głosy dziecięce, będące symbolem niewinnego Baranka. Chór Chłopięcy NFM wystąpił w nieco pomniejszonym składzie siedemnastu głosów, ale zabrzmiał czysto i pięknie. 

Chór NFM, fot. Joanna Stoga
Wielkim atutem zaprezentowanej we Wrocławiu Pasji Mateuszowej byli także soliści. Jarosław Thiel zaprosił do współpracy prawdziwe tuzy. W roli Ewangelisty wystąpił James Gilchrist - angielski tenor znany ze znakomitych interpretacji utworów J. S. Bacha. Współpracował m. in. z sir Johnem Eliotem Gardinerem przy realizacji projektu tzw. kantat pielgrzymkowych, a także w projekcie Tona Koopmana i Amsterdam Baroque Orchestra & Choir, aby nagrać wszystkie dzieła wokalne Bacha. Śpiewał też Pasję według św. Mateusza w Concertgebouw. Czy można było znaleźć lepszego wykonawcę do tej roli... Był znakomity: dramatyczny, ale inaczej niż Prégardien, na sposób bardziej zniuansowany i dojrzały. W moim odczuciu był tego koncertu niekwestionowanym faworytem. 

James Gilchrist jako Ewangelista, fot. Joanna Stoga
Drugi zaproszony angielski tenor Ian Bostridge, bardziej może od Gilchrista znany, a to za sprawą spektakularnych sukcesów nie tylko w nagraniach Bacha (śpiewał m. in. rolę Ewangelisty w wymienionym przeze mnie nagraniu z Ph. Herreweghe), ale także jako "specjalista od Schuberta" (napisał interesującą pracę o jego "Podróży zimowej") i nagrodzony wykonawca "Pięknej młynareczki". Z pewnością niezwykle utalentowany i mimo upływu lat – dysponujący pięknym, mocnym głosem, a jego interpretacje utworów muzycznych są zwykle najwyższej próby. Tak było i tym razem. Był wspaniały, ale, jak sądzę, niedostatecznie wykorzystano jego udział w Pasji. 

Ian Bostridge, fot. Joanna Stoga
W roli Jezusa wystąpił Yannick Debus – baryton znany z wielu ról operowych, wielokrotnie współpracujący z René Jacobsem i Freiburg Baroque Orchestra. Przejmujący głos o wspaniałej barwie i nieprzenikniona twarz, co może dziwić, zważywszy, że jest przede wszystkim śpiewakiem operowym. Nie rozczarował mnie również amerykański kontratenor Terry Wey, który pięknie zaśpiewał "Erbarme dich, mein Gott". I nie tylko, ale ta aria zawsze najbardziej mnie porusza... Towarzyszył mu wspaniały skrzypek barokowy - Zbigniew Pilch. Nie sposób wymienić wszystkich solistów i muzyków, dość powiedzieć, że podczas tego szczególnego koncertu dali popis swojego kunsztu. Porwali publiczność, która nagrodziła ich gromkimi brawami.  

sobota, 22 grudnia 2018

Kameralne Pasje Jana Sebastiana na 47. Festiwalu Wratislavia Cantans

Obecny, 47 Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans, wyróżnia spośród innych bardzo intensywna obecność kompozycji Jana Sebastiana Bacha. Bardzo to szczęśliwy pomysł, który wynika z faktu, że w tym roku przypada 100. rocznica wykonania utworów lipskiego kantora we Wrocławiu. A dla mnie była to niezwykła okazja do posłuchania na żywo mojego ukochanego kompozytora.



Swoje refleksje rozpocznę od „Pasji według św. Jana, którą usłyszeliśmy w opracowaniu i pod dyrekcją brytyjskiego muzykologa i dyrygenta – Andrew Parrotta. Do jej wykonania zaprosił on ośmioro śpiewaków z założonego przez siebie zespołu Taverner Consort & Players. Towarzyszyła im kilkunastoosobowa Wrocławska Orkiestra Barokowa, grająca na wiernych kopiach instrumentów z czasów kantora z Lipska. Z dyskusji około festiwalowych wynikało, że kameralne wykonanie obu Pasji może się okazać co najmniej kontrowersyjne. Jakoż tak się nie stało. Dla mnie ważne było coś zupełnie innego, to mianowicie, czy interpretacja Parrotta i jego muzyków poruszy mnie swoim pięknem, czy też nie. Przyznam, że – nawykła do znakomitych interpretacji obu tych kompozycji – niełatwo daję się uwieść:-)

Andrew Parrott, fot. prasowa

Warto przypomnieć, że „Pasja według św. Jana” jest najwcześniejszą i jedną z dwóch zachowanych kompozycji Jana Sebastiana. Po raz pierwszy zabrzmiała 7 kwietnia 1724 roku w kościele św. Mikołaja w Lipsku. Potem była przez kompozytora kilkakrotnie zmieniana. Obecny kształt BWV 245 zawdzięczamy redaktorom zbiorowego wydania dzieł wszystkich Bacha. Test Pasji relacjonuje głównie sceny sądowe przed najwyższym kapłanem i Piłatem, toteż chóry kapłanów i ludu są głównymi nosicielami akcji dramatycznej. Muzycznie jest więc Pasja Janowa uboższa od Mateuszowej. Fragmenty Pisma św. przeplatają się z tekstami niemieckiej poezji religijnej tamtych czasów, które stanowią rodzaj osobistej refleksji wiernych, ukazującej ich duchową więź z rozgrywającymi się wydarzeniami Męki Pańskiej.

Pasja jest swoistym kazaniem muzycznym, które ma wpłynąć na postawy moralne słuchaczy. Rozpoczyna ją chór, który zwraca się do Boga: „Herr, unser Herrscher…” („Panie, władco nasz…”), po czym następuje recitatiw Ewangelisty, rozpoczynającego swą opowieść od wydarzeń Ogrodu Oliwnego. Już pierwsza aria altu jest takim właśnie komentarzem do przedstawionych wydarzeń:

By z więzów mych grzechów
uwolnić mnie
mój Zbawca zostaje pojmany


Koncert Pasja według św. Jana, dyr. Andrew Parrott/prasowe

Kolejne chorały i arie spełniają podobną rolę, odwołując się do wrażliwości i emocji słuchaczy, którzy stają się poniekąd uczestnikami przedstawianych zdarzeń, np. zaparcia się Piotra, wydania Jezusa na ubiczowanie, sceny pod krzyżem... Podkreśla się ciągle głęboki sens tej Ofiary.
W bardzo interesującym artykule Szymona Paczkowskiego, zamieszczonym w starannie wydanym katalogu festiwalowym, możemy przeczytać, że Bach zastosował metrum 12/8, które służyło w baroku odmalowaniu życia pasterskiego. To tylko pozorny paradoks, ponieważ pastorale staje się u Bacha muzycznym symbolem wiecznego pokoju i zbawienia, które przyniosła ze sobą śmierć Chrystusa. Jest On bowiem Dobrym Pasterzem, który ginie za swoje owce, jak to zapowiada Stary Testament. Pastorale jest również nawiązaniem do rajskiego ogrodu, który został utracony na skutek grzechu, ale dzięki Mesjaszowi mamy szansę do niego powrócić.
Słodycz niektórych arii Pasji Janowej również warta jest podkreślenia. Z pewnością należy do nich aria tenoru:

Mein Jesu, ach! mein Jesu, / Jezu mój, ach! Mój Jezu,
dein schmerzhaft bitter Leiden“ / Twe gorzkie, bolesne cierpienie
radości tysiąckroć przyczyną,
co wymazuje me przewinienie

Przejmująca jest także aria altu: „Es is vollbracht” („Dokonało się”), szczególnie pamiętna w wykonaniu Andreasa Scholla („Johannes-Passion” w opracowaniu i pod dyrekcją Philippe Herreweghe, wyd. Harmonia Mundi, 2001). Rozwija się z opadającego następstwa dźwięków, na których Jezus, gdy opada Mu głowa w chwili zgonu, szepcze ostatnie słowa…

Wrocławski koncert Andrew Parrotta z pewnością nie osiągnął mistrzostwa Philippe Herreweghe i jego Collegium Vocale Gent, co nie znaczy że nie było w niej pięknych i poruszających momentów.

Pasja według św. Mateusza, dyr. Paul McCreesh/prasowe

Drugą Pasję – Mateuszową przygotował Paul Mc Creesh. Dodajmy, że z arcydziełem tym mierzył się już wcześniej, czego dowodem wydana przez Deutsche Grammophon w 2003 roku płyta, w której nagraniu wzięli udział wybitni – jeśli nie najwybitniejsi - wykonawcy Bacha: Mark Padmore jako Ewangelista, James Gilchrist, Peter Harvey, Magdalena Kožena… Można się więc było obawiać, że to, co usłyszymy w kameralnej wersji – na ośmioro wykonawców – nie sprosta naszym oczekiwaniom. A jednak, a jednak.. odważę się stwierdzić, że była to jedna z najpiękniejszych wersji Pasji Mateuszowych, jaką słyszałam w życiu. A słyszałam te najlepsze: Philippe Herreweghe, Johna Eliota Gardinera... I to w samym mateczniku – w Kościele św. Tomasza w Lipsku w 2005 roku, co samo w sobie było wielkim przeżyciem…

"Pasja według św. Mateusza" jest zgodnym z Ewangelią opisem Męki Pańskiej, podzielonym na szereg obrazów. Fragmenty Pisma Świętego uzupełniają recytatywy i arie, będące rodzajem pobożnej medytacji tychże scen. Natomiast w wersetach chorału wyrażane są uczucia wiernych. Autorem tekstów jest współpracujący z kompozytorem Picander, który ujmuje sytuację w zwięzłe, a zarazem głębokie rozważania.

Przyjrzyjmy się bliżej niektórym fragmentom, aby pojąć jak pracował Bach. Otóż Pasję rozpoczyna chór – Córa Syjonu, która w pieśni Kommt, ihr Töchter, helf mir klagen… wzywa do opłakiwania niewinnego Baranka Bożego. Jest to wyraźne nawiązanie do Ks. Izajasza (53,7): „Znęcano się nad nim, lecz on znosił to w pokorze i nie otworzył ust swoich, jak jagnię na rzeź prowadzone”. Poprzez nawiązania do Starego Testamentu Picander kształtuje główne myśli chóru wstępnego, przywołując postać Izaaka niosącego drewno na gorę Moria, gdzie ma stać się ofiarą.

Pasja według św. Mateusza, dyr. Paul McCreesh/prasowe


Fragmenty Pisma zawsze mają charakter obrazowy, są muzyczną wizualizacją ewangelicznego wydarzenia. Początek został więc pomyślany realistycznie: falowanie tłumu, krzyki i nawoływania zostały oddane za pomocą wznoszenia się i opadania głosów ludzkiej gromady, a jednocześnie towarzyszy mu dźwięk orkiestry – ciężki i pełen niepokoju. Tłum jest pełen współczucia, podziwia cierpliwość Baranka, który umiera za nasze winy. Dalej następują kluczowe sceny opowieści, przeplatane ariami – medytacjami.
Pierwszą z nich jest uczta w Betanii i namaszczenie Jezusa – jako zapowiedź zbliżającej się śmierci. Do tej sceny skomponował Bach recytatyw i arię "Buß und Reu", w której wykonawca (najczęściej alt – symbolizujący w dziełach lipskiego kompozytora grzesznika) wyznaje, że pragnąłby – jak owa pobożna kobieta - „przygotować Twe Ciało do grobu” Prosi zatem, by mógł „wylewać jako wonności łzy moich oczu na Twoją głowę”. Piękna aria "Buß und Reu", następująca po recytatywie, jest pełną pokory pieśnią, w której „Pokuta i skrucha kruszą pełne grzechu serce”.

Po niej następują kolejne fragmenty Ewangelii – zdrada Judasza, Pascha, podczas której Jezus oznajmia, iż jeden z uczniów Go wydał, a także ustanawia Nowe Przymierze. Przepowiada też Piotrowi, że się Go zaprze. Następują po sobie sceny w Ogrodzie Oliwnym, gdy uczniowie zasypiają zamiast czuwać, pojmanie, sąd i wydanie Jezusa Piłatowi, Męka i Ukrzyżowanie. Opowieść Ewangelisty przybiera na sile i staje się coraz bardziej dramatyczna.


Albert Schweitzer, wybitny znawca muzyki Bacha i jego biograf, twierdzi, że „Im bardziej uprzytamniamy sobie dramatyczny zarys Pasji według świętego Mateusza, tym bardziej dochodzimy do przekonania, iż jest to dzieło cudowne”. I trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. Kiedy bowiem słuchamy tych przejmująco pięknych arii, to po każdej z nich mamy przeświadczenie, że nic doskonalszego i przejmującego nie da się stworzyć, jednak okazuje się, że dla Jana Sebastiana nie ma takich ograniczeń. Na przykład kiedy Jezus samotnie cierpi w Ogrójcu, po pełnym współczucia recytatywie („Ach, gdyby miłość do Ciebie, mój Panie, mogła zmniejszyć Twój lęk i drżenie albo pomóc Ci je znosić. Jakże szczęśliwy bym tu został”) następuje aria tenoru „Ich will bei meinem Jesu wachen”, w której śpiewak wyznaje: „Chciałbym czuwać u boku Jezusa”. Kameralny śpiew przy akompaniamencie fletu, a towarzyszy mu dyskretny chór (wiernych?), który jest skończenie piękny i można by ten fragment dłużej kontemplować, a jednak… Wkrótce potem – scena zaparcia się Piotra i kolejna przepiękna aria – tym razem altu: „Erbarme dich” przekonuje nas, że piękno nie zna ograniczeń. Aria i następujący po niej chorał przynoszą rodzaj oczyszczenia – płacz, ale i wiarę w łaskę Boga, która jest potężniejsza niż grzech. Podobnie w scenie ubiczowania i skazania – gdy po recytatywie Erbarm es Gott! następuje kolejna przepiękna aria altu: Können Tränen – pełna głębokiego współczucia.

Interesującym jest także przyjrzeć się temu, jak Bach muzycznie osiąga owe efekty dramatyzmu, współczucia i ilustracyjności. Otóż chór końcowy drugiej części został pomyślany jako muzyka przy składaniu do grobu. Najpierw słuchamy recytatywu i arii basu:
„Nun ist der Herr zur Ruh gebracht“. Potem następuje pieśń chóru – niezwykle stonowana i liryczna. Kiedy spojrzymy na zapis nutowy, uprzytomnimy sobie, że składa się on z opadających motywów – jakby nasze spojrzenie towarzyszyło czynności grzebania zmarłego:

Najczęściej Bach posługuje się figurami retorycznymi czyli Decoratio. W całej Mateuszowej Pasji można dostrzec ponad 100 takich figur. Na przykład w instrumentalnym wstępie do arii "Blute nu du hebes Herz!" („Ty krwawisz, serce ukochane!”), którą śpiewa sopran jako komentarz do zdrady Judasza, po słowach recytatywu "I odtąd szukał sposobności aby Go zdradzić" Bach użył figury zwanej Catachresis - czyli „nadużycie” - przez zastosowanie niedozwolonego "faux Bourdonu" oraz nieprawidłowo rozwiązując wszystkie występujące tam synkopy. Ten wielki fałsz muzyczny i nadużycie obrazują fałszywą postawę Judasza. Błąd jego decyzji przedstawiony został jako błąd w sztuce. Dzisiaj zapewne nie odbieramy tego jako błąd, lecz raczej licentia poetica, ale kiedyś było to wręcz zakazane.

Nie miejsce tutaj, aby wchodzić w zawiłe szczegóły muzycznej retoryki Wielkiego Kantora lipskiego, jednakże przykład powyższy pozwala dotknąć tego wielce złożonego zagadnienia. Mając to w pamięci, tym bardziej będziemy cenić mistrzostwo interpretacji śpiewaków Paula McCreesha. Nicholas Mulroy był wspaniały nie tylko jako Ewangelista, ale również jako wykonawca arii, a także chórzysta. Wspaniale zaśpiewali zresztą wszyscy artyści, których głosy znakomicie brzmiały zarówno w ariach i recytatywach, jak też w partiach chóru. Osiągnęli jakąś cudowną proporcję między tym, co dramatyczne, a tym, co liryczne i refleksyjne. Wielkie brawa!



Pasja według św. Jana”, BWV 245
Andrew Parrott – dyrygent
Taverner Consort:
Emily Van Evera – sopran
Clare Wilkinson – alt
Charles Daniels – tenor, Ewangelista
Halvor F. Melien – bas, Chrystus
Śpiewacy tutti:
Rachel Elliott – sopran
Caroline Trevor – alt
Jeremy Budd – tenor
Tomáš Šelc – bas, Piłat
Wrocławska Orkiestra Barokowa
Jarosław Thiel – dyrektor artystyczny

„Pasja według św. Mateusza”, BWV 244
Paul McCreesh – dyrygent
Chór I
Helen-Jane Howells – sopran
Anna Stephany – alt
Nicholas Mulroy – tenor, Ewangelista
Thomas Walker – tenor
Marcus Farnsworth – bas
Stephan Loges – bas-baryton
Chór II
Susan Gilmour Bailey – sopran
Ivonne Fuchs – alt
Thomas Walker – tenor
Stephan Loges – bas-baryton
Gabrieli Consort & Players

Artykuł ukazał się na portalu PIK Wrocław 8 września 2012 r.

wtorek, 27 lutego 2024

Pasja wg św. Mateusza J. S. Bacha w Narodowym Forum Muzyki z gwiazdami /zapowiedź koncertu/

 27 marca 2024 roku o 19.00 zostanie zaprezentowana w Narodowym Forum Muzyki Pasja wg św. Mateusza Johanna Sebastiana Bacha. Wśród wykonawców znaleźli się dwaj znakomici angielscy tenorzy: Ian Bostridge  oraz James Gilchrist jako Ewangelista. W rolę Jezusa wcieli się Yannick Debus – baryton znany z wielu ról operowych, wielokrotnie współpracujący z René Jacobsem i Freiburg Baroque Orchestra. Partie sopranu zaśpiewa Joanne Lunn - angielska śpiewaczka, która współpracowała z Monteverdi Choir pod dyr. sir Johna Eliota Gardinera w projekcie tzw. kantat pielgrzymkowych J. S. Bacha. Artystom towarzyszyć będzie Chór NFM i Wrocławska Orkiestra Barokowa pod batutą Jarosława Thiela.

Ian Bistridge, fot. materiały prasowe NFM

Środa w Wielkim Tygodniu przyniesie wykonanie dzieła należącego do tych w historii muzyki najsłynniejszych – Pasji według św. Mateusza Johanna Sebastiana Bacha. Jest ona jedną z dwóch zachowanych w całości pasji napisanych przez tego kompozytora. Wśród znakomitych muzyków wykonujących oratorium z towarzyszeniem Wrocławskiej Orkiestry Barokowej znajdzie się m.in. Ian Bostridge – fantastyczny brytyjski tenor znany od lat dziewięćdziesiątych przede wszystkim z interpretacji niemieckiego repertuaru pieśniowego.  

Swoje wielkie dzieło Bach skomponował z myślą o prezentacji podczas wielkopiątkowego nabożeństwa w kościele św. Tomasza w Lipsku, gdzie był zatrudniony jako kantor. Miano je tam wykonać, dzieląc utwór kazaniem na dwie części. Ostatecznie po raz pierwszy Pasji wierni wysłuchali tam w Wielki Piątek w 1727 lub 1729 roku. Wkrótce potem została ona jednak na niemal sto lat zapomniana. Zyskała popularność dopiero w 1829 roku, gdy w Berlinie zaprezentował ją razem z Berliner Singakademie Felix Mendelssohn Bartholdy. Było to wówczas pierwsze wykonanie Pasji poza Lipskiem.

Kompozycję tworzą dwadzieścia cztery sceny. Bach przedstawia w niej obrazy Ostatniej Wieczerzy, modlitwy w Ogrójcu, pojmania, procesu, ukrzyżowania i pochówku Jezusa. Całość rozpoczyna się na dwa dni przed śmiercią Jezusa (a więc właśnie w środę), który zapowiada uczniom swoją mękę. Teksty Ewangelii uzupełnione są tu o fragmenty protestanckiego chorału i poetycki komentarz autorstwa Picandra. Pod względem muzycznym niemiecki kompozytor zawarł tu cały repertuar uprawianych w epoce baroku form – zarówno religijnych, jak i świeckich. Będąc mistrzem muzycznej retoryki, doskonale dobiera kompozytorskie środki do treści opracowywanego tekstu. Znajdziemy tu zatem zarówno pobożną kontemplację, jak i rozdzierającą emocjonalność, a geniusz dawnego kantora kościoła św. Tomasza w Lipsku wciąż fascynuje. Słuchając Pasji według św. Mateusza, bez żadnych wątpliwości będziemy mieć do czynienia z arcydziełem.

informacja prasowa

Pasja wszech czasów / Herreweghe w katowickiej NOSPR /zapowiedź koncertu/

23 marca 2024 r. o 19.30 w sali koncertowej NOSPR zostanie zaprezentowana Pasja wg św. Mateusza Johanna Sebastiana Bacha. Wystąpię znakomici wykonawcy. Collegium Vocale Gent poprowadzi maestro Philippe Herreweghe, a w roli Ewangelisty wystąpi niemiecki tenor Julian Prégardien, rolę Jezusa zaśpiewa austriacki bas baryton Florian Boesch, a partie sopranu wykona Dorothee Mields – niemiecka śpiewaczka koncertowa muzyki barokowej i współczesnej. Koncert poprowadzi znany dziennikarz muzyczny - Marcin Majchrowski.

Philippe Herreweghe, fot. Michiel Hendryckx

Na dzień przed Niedzielą Męki Pańskiej w NOSPR usłyszymy dzieło, z którym niewiele utworów w historii muzyki może się równać. Wykonanie poprowadzi Philippe Herreweghe – dyrygent, który w 2018 roku wystąpił w Katowicach ze starszą o pięć lat Bachowską Pasją Janową. Matthäus-Passion BWV 244 pierwszy raz zabrzmiała w Wielki Piątek 1729 roku w Lipsku. Wielkich rozmiarów kompozycję tworzą 24 sceny składające się na obrazy Ostatniej Wieczerzy, modlitwy w Ogrójcu, pojmania, procesu, ukrzyżowania i pochówku Jezusa. Tekst złożył Bach głównie z Ewangelii według św. Mateusza, wielkopostnych chorałów oraz madrygałowych strof dopisanych przez Picandra. 

Akcję toczoną przez recytatywy Ewangelisty wstrzymują arie i chorały – to czas zarówno do pobożnej kontemplacji, jak i śledzenia licznych zdobień zwrotami retoryki muzycznej. Bach szczegółowo ilustruje wydarzenia – od otwierającego chóru Kommt, ihr Töchter, helft mir klagen (niepokojący puls instrumentów, krzykliwe komentarze tłumu – dwóch chórów) po finałową część Wir setzen uns mit Tränen nieder (uroczysty charakter uwypuklony rytmem polonezowym). Kompozytor nie tylko dokładnie odwzorował treść, ale dodał też osobisty wyraz ufności i nadziei. Mimo że Pasja według św. Mateusza jest subtelna i nie zawiera wielu fragmentów dramatycznych, cechuje ją ogromna rozpiętość emocjonalna. To jeden z tych utworów, który nawet po jednokrotnym przesłuchaniu można zapamiętać na całe życie. Warto zadbać, by było to dobre wykonanie.

Piotr Mika

informacja prasowa

wtorek, 20 marca 2018

Janowi Sebastianowi Bachowi z okazji urodzin


21 marca świętujemy urodziny Jana Sebastiana Bacha. Muzyka lipskiego Kantora towarzyszy mi ciągle - mam całkiem pokaźną kolekcję płyt z nagraniami jego kompozycji. Przeważają interpretacje Johna Eliota Gardinera i Philippe`a Herreweghe. Oczywiście, byliśmy też z Markiem "u źródeł" - w Kościele św. Tomasza w Lipsku. Poniższy tekst nieco żartobliwie oddaje moją miłość do tej muzyki.

 Ja pod pomnikiem Jana Sebastiana przy Kościele św. Tomasza w Lipsku, fot. Marek
Gdybym wypełniała ankietę, w rubryce "uzależnienia”, bez wahania wpisałabym: "Bach”. To jedyna słabość, której nie muszę się wstydzić, a nawet mogę zarażać nią innych. A wszystko zaczęło się od płyty z Mszą h- moll, podarowanej mi przez męża na urodziny. Potem był wyjazd do Lipska na Bach Festival, aby usłyszeć Mszę h-moll na żywo. Od tego czasu nie rozstaję się z moim ulubionym kompozytorem.

Ja na Bachfest, Lipsk, fot. Marek

Muzyka lipskiego Kantora towarzyszy mi od rana do wieczora. Skoro świt, kiedy miotam się jeszcze nieprzytomnie, z moim nastrojem harmonizuje kantata 97: Legich mich späte nieder, erwache frűhe wieder, lieg oder ziehe fort, ich Schwachheit und in Banden... Co znaczy po polsku:
 
Czy kładę się wieczorem,
Czy wstaję w ranną porę,
Czy jestem tu, czy tam,
W słabości, w zniewoleniu
I w każdym mym cierpieniu
Pociechę w Słowie mam.

Na śniadanie – proszę bardzo: niegdyś "Kantata o kawie”, aktualnie - kantaty na bas, w fenomenalnym wykonaniu Petera Kooij.  Najczęściej słucham BWV 82, z ariami: "Ich habe genug” ("Mam tego dość” wyraża tęsknotę za oderwaniem się od wszystkiego, co ziemskie):

Zadosyć już mam.
Ja Zbawcę już mego , wzorem Symeona,
W stęsknione me wziąłem nadziei ramiona,
Zadosyć już mam

Uwielbiam także słuchać arii "Ich freue mich auf meinem Tod” ("Cieszę się, że umrę” – to wyjątkowa kompozycja utrzymana w radosnym rytmie walca, wyrażająca ekstatyczną radość z powodu świadomości, że oto skończą się kłopoty i nastąpi Wieczna Radość), które  - wbrew tytułom - bardzo dobrze mnie usposabiają:

Na śmierć się moją już raduję.
Ach! Już napotkać bym ją rad.

Nawet na zakupy  bez Bacha się nie ruszam. Zaopatrzona w odtwarzacz  CD albo (coraz częściej) komórkę mogę, a nawet muszę kontynuować :-)

Wsiadam więc do tramwaju, a ten sam ciepły bas  Petera Kooij`a w kantacie BWV 56 przekonuje mnie, że Mein Wandel auf der Welt ist einer Schiffahrt gleich:

Moja wędrówka po tym świecie
Morskiej podróży podobna przecie:
Krzyż mój, bieda i zmartwienia,
To fale, co mnie przykrywają.
Które mnie bez wytchnienia
O lęk śmiertelny przyprawiają.
Kotwicą, która mnie utrzymuje,
Jest miłosierdzie Boga,
Którym mnie Pan często raduje.
On wola do mnie:
Jestem przy tobie!

Wrzucam do reklamówki kolejne sprawunki, a jednym uchem łowię: Ich will den Kreuzstab gerne tragen (Chcę chętnie ponieść ten krzyż).

Potem  obiad, a mnie towarzyszy płyta z nagraniami kantat: BWV 29 Wir danken Dir, Gott (Dziękujemy Ci, Panie), BWV 119 Preise, Jerusalem, den Herrn [Chwal, Jeruzalem, Pana] oraz BWV 120 Gott, man lobet dich in der Stille [Boże, chwali się Ciebie w cichości]– z cudownymi ariami w wykonaniu Marka Padmore` a, Petera Kooy, Ingeborg Danz. A to tylko fragment dnia powszedniego...

W istocie bowiem poruszam się w rytmie roku liturgicznego. Na szczęście, J.S. Bach, będąc człowiekiem głębokiej wiary i kantorem lipskiego kościoła, stworzył wiele stosownych kompozycji.
Oczekiwanie  na Wielkanoc wypełniają mi Pasje: Mateuszowa i Janowa. J.S. Bach napisał ich cztery, ale nie wszystkie dotrwały do naszych czasów. Najchętniej sięgam po Pasję według św. Mateusza – jest to bowiem dzieło absolutnie genialne. Składa się z 24 scen tekstu Ewangelii, które inkrustuje Bach pieśniami wyrażającymi głos nabożnego współczucia. Piękno i doskonałość wyrazu pasyjnej relacji w recytatywach Ewangelisty i Jezusa przekraczają granice możliwości werbalnej analizy. Skromniejsza rozmiarami, ale równie piękna, jest Pasja według św. Jana.  Układ pieśni jest podobny: obok tekstu Ewangelii pojawiają się piękne, pełne refleksji arie.  Jest to także czas, kiedy w Narodowym Forum Muzyki można .posłuchać którejś z Pasji na żywo. I od wielu lat z tego korzystam.

Autograf Pasji według św. Mateusza - śmierć Chrystusa na krzyżu
Lubię także czas oczekiwania i nie ukrywam, że i wówczas bardzo pomaga mi muzyka Jana Sebastiana Bacha. Słucham kantat na adwent (BWV 36, 61, 62) i narasta we mnie radość, bo: „Die Liebe zieht mit sanften Schritten” („To miłość nadchodzi, powolne jej kroki,// Łagodnie się wita ze swym oblubieńcem. // Bo jako się oblubienica // Swym ukochanym wnet zachwyca, // Tak za Jezusem idzie cale moje serce...”).
Z kantatą „Bewundert, o Menschen, dies große Geheimnis“(„Podziwiaj, o ludu, tę sprawę tajemną:
To władca najwyższy ukazał się nam.//Tu skarbów niebiańskich widzimy obrazy, // Tu z manny niebieskiej posiłek nam dan.//O cudzie! Wszak dziewiczość zostaje bez skazy.”)  właściwie unoszę się w powietrzu w radosnym nastroju. To już krok od Bożego Narodzenia. A skoro tak, to oczywiście „Weinachtsoratorium”. Lubię w nim właściwie wszystko: i chóry – patetyczne i pełne radosnego nastroju - z kotłami i trąbkami, i recytatywy według Ewangelii Mateuszowej i Łukaszowej, i oczywiście  arie - zwłaszcza radosną „Großer Herr, o starker Kőnig” („Wielki Panie, Królu mocny”), a także słodką kołysankę „Schlafe, mein Liebster, geniße der Ruh” ”( „Śpij, Ukochany, spokojem się raduj”).
  
W muzyce Bacha wszystko jest piękne i uduchowione. Można zachwycić się i wzruszyć „Zwiastowaniem” Tycjana czy Fra Angelico, kto jednak prześcignie muzyczny portret Najświętszej Maryi Panny z „Magnificat” tego kompozytora...

  



niedziela, 22 kwietnia 2018

Akademia Mendelsohnowska w Narodowym Forum Muzyki /zapowiedź/

Utwory Felixa Mendelssohna-Bartholdy`ego oraz ”Pasja wg św. Mateusza” J.S. Bacha w jego opracowaniu zabrzmią w dniach od 22-24 lutego, podczas Akademii Mendelsohnowskiej w Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu.


Po Akademiach: Bachowskiej, Händlowskiej i Mozartowskiej, Narodowe Forum Muzyki i Wrocławska Orkiestra Barokowa zaprezentują w lutym tego roku kolejną – tym razem nie tak spektakularną, choć nie mniej zacną: Akademię Mendelsohnowską.

Felix Mendelssohn-Bartholdy

Felix Mendelssohn-Bartholdy, portret pędzla Jamesa Warrena Childe

Bohater tegorocznej edycji urodził się w rodzinie żydowskiego bankiera -  Abrahama Mendelssohna-Bartholdy`ego, zaś jego dziadek, Mojżesz, był filozofem. Felix Mendelssohn-Bartholdy rozpoczął naukę gry na fortepianie w wieku sześciu lat, pod okiem swojej matki. Od siódmego roku życia uczyła go Marie Bigot w Paryżu. Następnie studiował w Berlinie kompozycję u Carla Friedricha Zeltera, uważanego za najlepszego pedagoga. Pierwszy publiczny koncert dał podobno w wieku dziewięciu lat. Już jako dziecko podejmował próby kompozytorskie, a swój pierwszy utwór (kwartet fortepianowy) opublikował mając trzynaście lat.

Komponował opery (”Die Hochzeit des Camacho”), utwory symfoniczne (”Symfonię Szkocką”), kameralne (”Pieśni bez słów”), a także muzykę religijną: części mszalne, kantaty, chorały, oratoria (m.in. ”Święty Paweł”, ”Eliasz”). Te ostatnie powstały pod wpływem fascynacji muzyką Jana Sebastiana Bacha, którego ów reformator niemieckiej muzyki religijnej odkrył na nowo po prawie stuletniej nieobecności. Dlatego właśnie na koniec Akademii zabrzmi ”Pasja według św. Mateusza” J. S. Bacha w opracowaniu Mendelssohna oraz w wykonaniu Wrocławskiej Orkiestry Barokowej, Dresdner Kammerchor i Chóru NFM, pod batutą Hansa-Christopha Rademanna.

Pasja wg św. Mateusza, fot. Sławek Przerwa

Koncerty kameralne i utwory wokalne

Zanim jednak zabrzmi wielki finał, usłyszymy koncerty kameralne z udziałem wybitnych instrumentalistów, jak Roel Dieltiens i Piet Kuijken, którzy zaprezentują panoramę muzyki wczesnoromantycznej, inspirowanej kompozycjami lipskiego Kantora.

Dzieła wokalne natomiast usłyszymy w wykonaniu chóru festiwalowego, pod kierunkiem Agnieszki Franków-Żelazny. Będą to w przeważającej części motety i pieśni. Ponadto NFM Filharmonia Wrocławska pod batutą Rubena Gazariana wykona V Symfonię D-dur, ”Reformacyjną” Mendelssohna. W 2017 roku świętujemy bowiem na całym świecie 500-lecie reformacji.

Jak co roku, pojawią się wybitni soliści: Linus Roth, Ingeborg Danz i Nicholas Mulroy.
Jak co roku – obok mistrzowskich wykonań utworów kompozytora -  warsztaty dla młodych wokalistów i instrumentalistów, a ponadto wykłady i spotkania z udziałem publiczności.

Akademia Mendelsohnowska rozpocznie się 22, a zakończy 26 lutego 2017 roku.

czwartek, 15 listopada 2018

Ten niezwykły Herreweghe i wspaniały Bronfman /relacja z koncertu/

Prawdziwym wydarzeniem tego sezonu NFM był koncert Królewskiej Orkiestry Concert Gebouw pod batutą Philippe Herreweghe, a także występ genialnego pianisty Yefima Bronfmana.


Koncert Królewskiej Orkiestry Concertgebouw | RCO meets Wrocław,
fot. Sławek Przerwa NFM

6 listopada 2018 roku byliśmy świadkami prawdziwego muzycznego wydarzenia: dla wrocławskiej publiczności zagrała znakomita Królewska Orkiestra Concertgebouw, którą poprowadził wspaniały flamandzki dyrygent, Philippe Herreweghe. To nie pierwszy jego występ we Wrocławiu, ale na swój sposób niezwykły. Zwykliśmy kojarzyć tego wybitnego dyrygenta przede wszystkim z muzyką dawną, której jest niezrównanym interpretatorem. Jego nagrania J.S. Bacha, w szczególności "Pasja według św. Mateusza" czy "Msza H-moll" nie mają sobie równych! Słuchaliśmy we Wrocławiu muzyki Bacha, ”Hail, Bright Cecilia” Henry Purcella, ale nigdy kompozycji Beethovena i Brahmsa. Mało tego, Herreweghe, zawsze tak skupiony i oszczędny w gestach, tym razem był dynamiczny i porywający.

Koncert Królewskiej Orkiestry Concertgebouw | RCO meets Wrocław, 
fot. Sławek Przerwa NFM

Na początku zabrzmiała Uwertura do opery "Oberon" Carla Marii von Weberna, której prapremiera odbyła się w Londynie 12 kwietnia 1826 roku. A ponieważ uwertura owa w sposób kapitalny prezentuje tematy "Oberona", toteż często była prezentowana jako osobny utwór. Tak też było na wrocławskim koncercie. Był to także ten niezwyczajny moment, kiedy obok mistrzów stanęli uczniowie - uczestnicy Akademii Orkiestrowej NFM. Dodać trzeba, że już po raz czwarty Narodowe Forum Muzyki organizuje program edukacyjny, którego uczestnicy uczą się u najlepszych: koncertmistrzów oraz liderów NFM Filharmonii Wrocławskiej, mają też wyjątkową okazję, aby uczestniczyć we wspaniałych koncertach. Trzeba jednak dodać, że w przypadku koncertu prowadzonego przez Phillippe Herreweghe młodzi muzycy zagrali dzięki zaproszeniu Royal Concertgebouw Orchestra, która realizuje projekt „Side by Side” (‘ramię w ramię’). Jak mogliśmy się dowiedzieć z programu koncertu:

"Podczas każdego z koncertów RCO odbywającego się we wszystkich 28 krajach Unii Europejskiej w ramach trasy „RCO meets Europe” orkiestra zaprasza do pierwszego utworu muzyków z lokalnych młodzieżowych orkiestr i oddając im jedno miejsce przy każdym pulpicie, dzieli się swoim doświadczeniem i wiedzą".


Koncert Królewskiej Orkiestry Concertgebouw | RCO meets Wrocław, 
fot. Sławek Przerwa NFM

Wspaniały Bronfman

Prawdziwą gwiazdą pierwszej części koncertu był znakomity pianista, Yefim Bronfman, który zagrał  IV Koncert fortepianowy G-dur op. 58 Ludwiga van Beethovena. Kiedy pojawił się na scenie - podstarzały i misiowaty - nikt zapewne nie spodziewał się, że za chwilę radykalnie zagarnie całą publiczność, która tego dnia wypełniła po brzegi salę główną NFM. Bronfman jest Uzbekiem, urodzonym w Taszkiencie. W wieku 15 lat wyemigrował do Izraela, a w 1989 został obywatelem amerykańskim. Zadebiutował w Carnegie Hall w 1989 roku i dał serię recitali z Isaacem Sternem w 1991 roku. W 1997 roku zdobył nagrodę Grammy za nagranie trzech koncertów fortepianowych Bartóka z Esa-Pekka Salonen i Los Angeles Philharmonic. Bronfman zajmuje się również muzyką kameralną, występował z wieloma zespołami kameralnymi i instrumentalistami. To wybitny muzyk, który równie znakomicie interpretuje kompozycje Prokofiewa i Szostakiewicza, jak też Beethovena. Oto co mówi na temat IV Koncertu fortepianowego G-dur op. 58:


Gra tego pianisty oczarowuje słuchacza swoją subtelnością z jednej strony i mocą z drugiej. To nie jest tylko sprawa techniki, ale właśnie tego "czegoś", które ten muzyk posiada. Można bez przesady powiedzieć, że zdominował orkiestrę i dyrygenta - był to koncert w jakimś sensie solowy, koncert świadczący o wielkiej indywidualności i niepowtarzalności zjawiska, któremu na imię Yefim Bronfman. 


Niezwykły Herreweghe

O ile Bronfman był najjaśniejszym punktem pierwszej części koncertu, o tyle w jego części drugiej dominował Philippe Herreweghe, który brawurowo poprowadził Królewską Orkiestrę Concertgebouw, wykonując II Symfonię D-dur op. 73 Johannesa Brahmsa. Utwór został skomponowany przez Brahmsa latem 1877 roku, podczas wizyty w Pörtschach, miasteczku leżącym w austriackiej prowincji Karyntia. Stąd jej radosny i niemal pasterski nastrój, zachęcający do porównań z Szóstą Symfonią Beethovena. Jednakże sam kompozytor był wobec swego dzieła bardzo krytyczny (a miał wówczas 21 lat!) i w liście do swojego wydawcy z dnia 22 listopada 1877 roku, stwierdził, że symfonia "jest tak melancholijna, że ​​nie będziesz w stanie jej znieść. Nigdy nie napisałem nic tak smutnego. Utwór powinno się opublikować w stosownie żałobnej oprawie".


Koncert Królewskiej Orkiestry Concertgebouw | RCO meets Wrocław, 
fot. Sławek Przerwa NFM
Premiera odbyła się w Wiedniu 30 grudnia 1877 r. w Filharmonii Wiedeńskiej pod kierunkiem Hansa Richtera. Kompozytor był dla siebie stanowczo zbyt surowy, gdy tymczasem utwór jest doprawdy przepiękny! Rozpoczyna go forma sonatowa, która w drugiej części zostaje podjęta przez wiolonczele kontrapunktowane przez fagoty, w trzeciej zaś rozwija się melodia oboju, która dominuje pizzicato wiolonczeli. Zawiera ona fragmenty nawiązujące do tańców słowiańskich współczesnego kompozytorowi Dvořáka. Ten lżejszy element zapewnia kontrast w stosunku do poprzednich dwóch. Jest w tej muzyce tęsknota do idealnego świata i jakieś niewysłowione piękno...

Wszystko to mieliśmy szczęście usłyszeć w fenomenalnym wykonaniu muzyków  Królewskiej Orkiestry Concert Gebouw, a także wspaniałego interpretatora muzyki -  Philippe Herreweghe, któremu zawdzięczamy nie tylko nowe odczytania utworów J.S. Bacha, ale również odkrywcze interpretacje Brahmsa, Beethovena i Rameau.

Koncert Królewskiej Orkiestry Concertgebouw | RCO meets Wrocław pod dyrekcją Philippe Herreweghe odbył się 6 listopada 2018 roku w Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu.

piątek, 3 kwietnia 2020

Dziś rozpoczyna się festiwal Misteria Paschalia 2.0 w Dwójce online

Odwołany Festiwal Misteria Paschalia przenosi się – jak wiele kulturalnych wydarzeń nawiązujących do akcji #zostańwdomu – do internetu. W dniach 3-13 kwietnia, czyli w trakcie Wielkiego Tygodnia i Wielkanocy, na stronie radiowej Dwójki będzie można wysłuchać aż 11 najlepszych koncertów z poprzednich odsłon krakowskiego święta muzyki dawnej. 


Na początek – w piątek 3 kwietnia o godz. 18.00 emisja pamiętnego wieczoru z utworami Henry’ego Purcella pt. „Hear my Prayer” w wykonaniu Les Arts Florissants pod dyrekcją Paula Agnew z 2014 roku. Zarówno ta, jak i pozostałe retransmisje do wysłuchania na stronie www.dwojka.polskieradio.pl.


Misteria Paschalia to jeden z najważniejszych festiwali muzyki dawnej w Europie, organizowany przez Krakowskie Biuro Festiwalowe w okresie Wielkiego Tygodnia i Wielkanocy od 2004 roku. Epidemia koronawirusa sprawiła, że przeżywanie tego wydarzenia w jego zwyczajowej formule – z muzyką na żywo – stało się w tym roku niemożliwe. Zespół Krakowskiego Biura Festiwalowego, telewizja Mezzo i radiowa Dwójka  – stały parter wydarzenia – zadbali jednak, aby tradycji stało się zadość. Stąd pomysł, by 17. Festiwal odbył się na zupełnie nowych zasadach, czyli całkowicie w przestrzeni cyfrowej.

Na swojej stronie internetowej Program 2 Polskiego Radia w trakcie Wielkiego Tygodnia i Świąt Wielkiej Nocy planuje serię retransmisji najlepszych koncertów z poprzednich Festiwali. Pozwoli to na obcowanie z muzyką nierozerwalnie związaną z tym wyjątkowym okresem i chrześcijańskimi źródłami europejskiej duchowości. A to wszystko oczywiście całkowicie bezpłatnie, by jak największej  grupie melomanów, a zwłaszcza miłośnikom muzyki dawnej, umożliwić uczestnictwo w tej wyjątkowej edycji festiwalu i przy okazji przypomnieć jego znakomitą historię, pisaną już od ponad 15 lat. 

– Na początek, w piątek 3 kwietnia o godz. 18.00 przygotowaliśmy emisję – w streamingu audio na stronie www.dwojka.polskieradio.pl – koncertu z 2014 roku „Hear my Prayer”, czyli Henry Purcell i Les Arts Florissants z Paulem Agnew jako dyrygentem – mówi Małgorzata Małaszko, dyrektor radiowej Dwójki i zarazem pomysłodawczyni „koncertu otwarcia” Festiwalu Misteria Paschalia 2.0 w Programie 2 Polskiego Radia.

W kolejnych dniach słuchacze i internauci mogą się spodziewać m.in. koncertu z utworami Brockes Passion TWV 5:1 Georg’a Philippa Telemanna (2017), Membra Jesu Nostri Dietricha Buxtehude’a oraz Stabat Mater Agostino Steffaniego (2016), czy wykonania kompozycji Michela Richarda de Lalande’a – MAJESTE! Te Deum and Grands Motets (2017). Będą również Arie i uwertury do Pasji Chrystusowej Metastasia w wykonaniu Soni Priny i {oh!} Orkiestry Historycznej (2019), czy wreszcie wielkopiątkowa Pasja według św. Mateusza w wykonaniu Orchestra of the Age of Enlightenment i Marca Padmore’a (2018).

informacja prasowa

piątek, 30 marca 2018

Jezus w Ogrójcu, Pojmanie i Sąd - na miedziorytach i akwafortach

Jezus w Ogrójcu, rycina z serii „Życie i Pasja Jezusa Chrystusa”, wzór: Maerten de Vos  (1532-1603),miedzioryt  z akwafortą ze zbiorów Gabinetu Grafiki Muzeum Książąt Lubomirskich, ZNiO
Jezus w Ogrójcu
Po Wieczerzy Jezus wraz z uczniami udał się do ogrodu Getsemani, u podnóża Góry Oliwnej, aby się tam modlić. Wziął z sobą trzech najbliższych mu uczniów, aby Mu towarzyszyli i czuwali wraz z Nim. Ci jednak zasnęli. Chrystus w chwili największej trwogi jest sam. Modli się do Ojca, prosząc trzykrotnie: 

«Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich! Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty». 

Na grafice de Vosa widzimy na pierwszym planie ten moment, kiedy anioł przynosi Chrystusowi ów kielich. W prawej ręce trzyma krzyż – symbol cierpienia, które musi przyjąć, aby wybawić ludzkość. Jest to jednocześnie anioł-pocieszyciel z Ewangelii św. Łukasza (nie ma go w tekście Mateusza). Na drugim planie widać już postać Judasza wskazującego siepaczom na Jezusa.
                                   Pojmanie Jezusa
Ewangelia Mateuszowa opowiada dalej, że „…nadszedł Judasz, jeden z Dwunastu, a z nim wielka zgraja z mieczami i kijami, od arcykapłanów i starszych ludu.  Zdrajca zaś dał im taki znak: «Ten, którego pocałuję, to On; Jego pochwyćcie!».  Zaraz też przystąpił do Jezusa, mówiąc: «Witaj Rabbi!», i pocałował Go.                                                                                                                                                   
 Rzekł do niego: «Przyjacielu, po coś przyszedł?»

Pojmanie Jezusa, rycina z serii „Życie i Pasja Jezusa Chrystusa”, wzór: Maerten de Vos  (1532-1603),miedzioryt  z akwafortą ze zbiorów Gabinetu Grafiki Muzeum Książąt Lubomirskich, ZNiO
W centrum obrazu znajduje się Chrystus, którego obejmuje Judasz. Skłonił swoją głowę na jego ramię gestem czułym jak słowa, które wypowiada. Jednocześnie przytwierdza jednemu z żołnierzy ucho odcięte przez  Piotra. Poza nim nie widać uczniów, którzy – jak powiada ewangelista  - „…opuścili Go i uciekli.”
Pojmanie Chrystusa i Jego doprowadzenie przed oblicze Piłata pojawia się w sztuce wczesnochrześcijańskiej stosunkowo najwcześniej, wcześniej niż inne sceny Męki Pańskiej.
                                          Jezus przed swoimi sędziami
Mateusz opowiada w swojej Ewangelii, że Jezusa zaprowadzono przed oblicze najwyższego kapłana Kajfasza i Wysokiej Rady i tam próbowano znaleźć przeciw Niemu fałszywe świadectwo, aby Go zgładzić. A skoro się to nie udało, zapytano Go, czy jest Mesjaszem, na co Jezus odpowiedział twierdząco. Wówczas najwyższy kapłan oskarżył Go o bluźnierstwo, a pozostali bili Go, opluwali i szydzili. Jak w proroctwie Izajasza:
Podałem grzbiet mój bijącym
    i policzki moje rwącym Mi brodę.
    Nie zasłoniłem mojej twarzy
    przed zniewagami i opluciem
(Iz 50, 6)

Jezus przed swoimi sędziami, rycina z serii „Życie i Pasja Jezusa Chrystusa”, wzór: Maerten de Vos  (1532-1603),miedzioryt  z akwafortą ze zbiorów Gabinetu Grafiki Muzeum Książąt Lubomirskich, ZNiO
Na miedziorycie de Vosa scena ta rozgrywa się w pałacu najwyższego kapłana. Chrystus stoi pośród  żołnierzy ze związanymi rękami. Najwyższy kapłan zasiada na tronie w otoczeniu innych, którzy – co wynika z gestykulacji – doradzają mu. Najczęściej przedstawiano tę scenę w momencie, kiedy Kajfasz rozdziera swoje szaty, słysząc rzekome bluźnierstwo. U de Vosa  został zobrazowany początek przesłuchań, w toku których Chrystus staje niewinny wobec możnych tego świata, w otoczeniu zbrojnych, jak złoczyńca. Autor skupia się na gestach, mimice uczestników poszczególnych scen. Są jakby zatrzymaniem w kadrze, precyzyjnie odtworzonym momentem wydarzeń. Pozornie spokojny skłon głowy arcykapłana, mroczne twarze doradców,  żołnierz, którego ręka zastygła w geście uderzenia na odlew. Pozostali odwróceni do tyłu, gdzie dzieje się coś istotnego, ale nie wiemy co.
Jezus przed Piłatem

Jezus przed Piłatem, rycina z serii „Życie i Pasja Jezusa Chrystusa”, wzór: Maerten de Vos  (1532-1603),miedzioryt  z akwafortą ze zbiorów Gabinetu Grafiki Muzeum Książąt Lubomirskich, ZNiO

Wysoka Rada Żydowska nie miała prawa do wydania wyroku śmierci, toteż doprowadzono Go do rzymskiego namiestnika Piłata. Ten jednak, przesłuchując Go, nie znalazł żadnej winy. Mimo to pod wpływem nacisków uwalnia przestępcę Barabasza, a Jezusa skazuje na ubiczowanie i na śmierć. Ponownie na miedziorycie de Vosa scena rozgrywa się w pałacu, a Piłat zasiada na tronie, z koroną na głowie. Otaczają go członkowie żydowskiej rady. Chrystus zaś stoi w otoczeniu żołnierzy. W głębi – widzimy Go prowadzonego do Heroda.

Biczowanie
Po przesłuchaniach Piłat kazał Jezusa wychłostać. Według prawa rzymskiego, biczowanie poprzedzało ukrzyżowanie. Najwcześniejsze przedstawienia ubiczowania pochodzą z IX w. i stanowią ilustrację psalmu 35 (wołanie o pomoc przeciw niewdzięcznikom). Na ogół przedstawiano Jezusa przywiązanego do kolumny (pręgierza), a stojący po obu stronach pachołkowie uderzali Chrystusa biczem lub rózgami. Od XII w. scena zaczęła się regularnie pojawiać we włoskich cyklach pasyjnych, cierpienie Chrystusa stanowiło bowiem główny cykl rozważań mnichów z zakonu franciszkańskiego.  

Biczowanie, rycina z serii „Życie i Pasja Jezusa Chrystusa”, wzór: Maerten de Vos  (1532-1603),miedzioryt  z akwafortą ze zbiorów Gabinetu Grafiki Muzeum Książąt Lubomirskich, ZNiO
Na grafice Martena de Vos scena rozgrywa się w pałacu Piłata. W centrum sceny stoi przywiązany do kolumny Chrystus. Z Jego prawej i lewej strony w jakimś dziwnym dramatycznym „tańcu” ukazani są dwaj siepacze, jeden z nahajką, drugi z rózgą. Mistrzowski rysunek: widać każdy mięsień, każdy szczegół stroju. Na pierwszym planie, tyłem do widza, po prawej stronie -  żołnierz z kijem, który pilnuje wykonania wyroku albo może czeka na swoją kolej. W głębi, powyżej – mężczyzna trzymający pochodnię, a po obu jego stronach – członkowie Wysokiej Rady. W tle widać też trzech uzbrojonych żołnierzy. Znakomicie wykorzystano zasadę światłocienia.

Sceny Męki Pańskiej, Ukrzyżowanie i Zmartwychwstanie, La Sainte Bible francoise,  zwana Biblią Frizona - od nazwiska tłumacza, ilustracje: Jan Ziarnko, Paryż 1621, Dział Starych Druków ZNiO
Scenę tę odnajdziemy także w XVII-wiecznym starodruku: tzw. Biblii Frizona, czyli francuskim tłumaczeniu Pisma Świętego. Zawiera on ponad 70 rycin, w tym ok. 40 wykonanych i własnoręcznie sztychowanych przez polskiego malarza i grafika Jana Ziarnki (1575-1630). Obok sceny biczowania Ziarnko przedstawia równolegle (symultanicznie) inne przedstawienia Męki Pańskiej, a także Ukrzyżowanie, Zmartwychwstanie, Wniebowstąpienie i Triumf  Baranka. Rozgrywające się symultaniczne, jak w teatrze średniowiecznym sceny, są oznaczone literami alfabetu, ponadto zaś są one oddzielone murami – rodzajem kancjonałów.  Mimo ich ilości, są bardzo starannie i precyzyjnie przedstawione.
Król wyśmiany
Po zakończonym wyrokiem śmierci przesłuchaniu strażnicy odarli Chrystusa z szat, bili go, opluwali i szydzili z Niego. Włożyli Mu też na głowę koronę cierniową. Opisując to wydarzenie św. Mateusz nawiązuje do proroctwa Izajasza, trzeciej Pieśni Sługi Bożego:
Podałem grzbiet mój bijącym
    i policzki moje rwącym Mi brodę.
    Nie zasłoniłem mojej twarzy
    przed zniewagami i opluciem
(Iz 50, 6)

Biczowanie i Naigrywanie – Jan Ziarnko, La Sainte Bible
W centrum grafiki Martena de Vos widzimy udręczonego Chrystusa ze skrzyżowanymi dłońmi, w jednej trzyma trzcinę – parodię królewskiego berła, w cierniowej koronie na głowie –szyderstwem z korony prawdziwej, tak jak Chrystus jest wyszydzony jako król żydowski. Otaczają go strażnicy, których de Vos indywidualizuje. Po prawej stoi członek Najwyższej Rady, który zdaje się komentować rozgrywającą się scenę.
Ecce Homo
Św. Jan powiada, że po ubiczowaniu i wyśmianiu, Piłat wyprowadził Jezusa na zewnątrz, a następnie przemówił do tłumu:
«Oto wyprowadzam Go do was na zewnątrz, abyście poznali, że ja nie znajduję w Nim żadnej winy».  Jezus więc wyszedł na zewnątrz, w koronie cierniowej i płaszczu purpurowym. Piłat rzekł do nich:  «Oto Człowiek». (J 19, 4-5)

Albrecht Durer, Ecce Homo
Otóż ta właśnie scena stała się  uosobieniem Męki Pańskiej i występuje w wielu cyklach pasyjnych, gdzie Chrystus jest przedstawiany jako Mąż Boleści. Po scenę tę sięgali wybitni malarze: Hieronim Bosch, Albrecht Dürer, Hans Memling, Guido Reni, Tycjan czy Tintoretto.  
W swoim cyklu „Życie i Pasja Jezusa Chrystusa” Marteen  de Vos  ukazuje tę  scenę  na stopniach pałacu namiestnika. Na pierwszym planie widać dynamicznie przedstawiony tłum (żywa gestykulacja,  WYRAŹNA ekspresja twarzy), tak więc widz staje się „jednym z tłumu”.  W centrum obrazu – Chrystus  ubrany w płaszcz i koronę cierniową, z aureolą wokół głowy. W ręku trzyma trzcinę, co jest nawiązaniem do proroctwa Izajasza, wskazującym, że Jezus jest Sługą Pańskim, który „Nie złamie trzciny nadłamanej” (Iz 42, 3). W przeciwieństwie do Niego, członek Najwyższej Rady trzyma suchą gałąź – jak się domyślamy – drzewa figowego, które nie wyda owoców (Mk 11, 12). 

Oto człowiek, rycina z serii „Życie i Pasja Jezusa Chrystusa”, wzór: Maerten de Vos  (1532-1603),miedzioryt z akwafortą  ze zbiorów Gabinetu Grafiki Muzeum Książąt Lubomirskich, ZNiO

Urodziny Zofii Kossak w Górkach Wielkich

9 i 10 sierpnia w ruinach Dworu Kossaków znów będzie gwarno, jak dawniej, kiedy do Górek Wielkich zjeżdżali się m.in.: Maria Dąbrowska, Wańk...

Popularne posty