Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Polański, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Polański, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 lutego 2024

Śladami artystów osobnych – Krótka historia polskiego kina cz. II w Kinie Nowe Horyzonty

"Nieoczywistość" to hasło-klucz do interpretacji dorobku twórców, którzy nie wpisywali się w główny nurt w polskim kinie, a ich filmy kierowały rodzimą kinematografię na niezbadane ścieżki. Śladami artystów osobnych podąża druga odsłona przeglądu "Krótka historia polskiego kina", prezentowanego w Kinie Nowe Horyzonty.

Autorskie, osobne, nieoczywiste i zaskakujące. Kolejne miesiące w Kinie Nowe Horyzonty ucieszą miłośników polskiego kina i wszystkich, którzy poszukują dzieł spoza głównego nurtu. W ramach przeglądu zobaczymy kultowe i zapomniane arcydzieła, odważne eksperymenty formalne, jak i wymykające się schematom filmy gatunkowe. Wszystkie tytuły dzięki cyfrowej rekonstrukcji nadają się idealnie do ponownego odkrycia. 

"Ostatni dzień lata" w reż. Tadeusza Konwickiego

Tegoroczną edycję przeglądu 19 lutego otworzy „Ostatni dzień lata” – debiut Tadeusza Konwickiego, był pierwszym polskim filmem nowofalowym, powstałym równolegle do francuskiej Nouvelle Vague. Nieoczywista historia spotkania dwojga nieznajomych wymyka się prostym streszczeniom, a nastrojowość obrazu mimo upływu lat nie straciła na ważności. Po seansie odbędzie się spotkanie z kuratorem przeglądu, filmoznawcą Tomaszem Kolankiewiczem. 

W lutym Bałtyk zamienimy na Mazury, gdzie rozgrywa się akcja dramatu psychologicznego „Nóż w wodzie” Romana Polańskiego. Następne miesiące należeć będą do takich nazwisk jak Jerzy Skolimowski („Ręce do góry) czy Henryk Kluba („Słońce wschodzi raz na dzień”). W czerwcu na wielkim ekranie przypomniana zostanie „Trzecia część nocy”: brawurowy debiut Andrzeja Żuławskiego, który nawiązywał do problematyki i stylu Szkoły Polskiej, a zarazem gwałtownie ją przekraczał, eskalując okrucieństwo, chaos moralny i naturalistyczne obrazy. 

Przegląd domkną jesienne pokazy takich tytułów jak „Konopielka” w reżyserii Witolda Leszczyńskiego; „Krzyk” – trzeci samodzielny film Barbary Sass, klasyczki kina kobiet w Polsce – oraz „O-bi O-ba. Koniec cywilizacji”, czyli science-fiction autorstwa Piotra Szulkina.


Organizator przeglądu: Stowarzyszenie Kin Studyjnych

Kurator przeglądu: Tomasz Kolankiewicz

Szczegóły: https://www.kinonh.pl/cykl.s?id=979 


Program


19 lutego (poniedziałek) | 19.00

„Ostatni dzień lata”, reż. Tadeusz Konwicki / Polska 1958 / 59’


18 marca (poniedziałek) | 19.00

„Nóż w wodzie”, reż. Roman Polański / Polska 1962 / 101’


15 kwietnia (poniedziałek) | 19.00

„Ręce do góry”, reż. Jerzy Skolimowski 1967


20 maja (poniedziałek) | 19.00

„Słońce wschodzi raz na dzień” , reż. Henryk Kluba 1967


17 czerwca (poniedziałek) | 19.00

„Trzecia część nocy”, reż. Andrzej Żuławski 1971


15 lipca (poniedziałek) | 19.00

„Na wylot”, reż. Grzegorz Królikiewicz, 1972


19 sierpnia (poniedziałek) | 19.00

„Rejs”, reż. Marek Piwowski, 1970


16 września (poniedziałek) | 19.00

„Konopielka”, reż. Witold Leszczyński 1982


21 października (poniedziałek) | 19.00

„Krzyk”, reż. Barbara Sass 1983


18 listopada (poniedziałek) | 19.00

„O-bi O-ba. Koniec cywilizacji”, reż. Piotr Szulkin 1984

informacja prasowa

niedziela, 28 stycznia 2024

Andrzej Krakowski': Żyjemy w ich snach /wywiad/

O nostalgii za Wrocławiem, trudach emigracji, zajęciach z Hitchcockiem  i okolicznościach powstania książek o polskich korzeniach Hollywoodu rozmawiam z reżyserem, scenarzystą, pisarzem i wykładowcą - Andrzejem Krakowskim.

Andrzej Krakowski, fot. materiały prasowe

Spotykamy się we Wrocławiu, gdzie promuje Pan swoje książki: ”Pollywood”, opowiadające o tym, że Hollywood stworzyli głównie polscy emigranci. Ale tych poloników jest znacznie więcej. Podobno Pański ojciec urodził się właśnie tutaj – w stolicy Dolnego Śląska?

Andrzej Krakowski: Tak, mój ojciec urodził się we Wrocławiu, kiedy jeszcze to miasto nosiło nazwę Breslau. Także moja żona pochodzi z Wrocławia. Ja sam jestem związany z tym miastem uczuciowo. Między 1956 a 1968 rokiem ojciec [Józef Krakowski – przyp. B.L.-C.] był szefem produkcji zespołu Forda, a następnie ”Kamera”, a ponieważ nie lubił Warszawy, wiele filmów realizował we Wrocławiu, m.in. filmy Wojciecha Jerzego Hasa, ”Nóż w wodzie” Romana Polańskiego. Bardzo lubiłem z nim przyjeżdżać, bo to miasto żyło jakimś innym życiem. Brakowało mi świata, który chciałem poznać, a który zniszczyła wojna. W tamtym czasie Wrocław to jeszcze miał, podobnie Łódź. Po latach, kiedy miałem możliwość przyjechać do Polski w 1986 roku, wróciliśmy właśnie do Wrocławia. I oczywiście kręciłem tu filmy.

Czy to ojciec sprawił, że zainteresował się Pan filmem?

Nie, przeciwnie – ojciec bardzo nie chciał, abym zajmował się filmem. Kiedy po maturze złożyłem papiery do szkoły filmowej w Łodzi, bardzo się zdenerwował. Uratował mnie fakt, że pięciu uczniów z mojej klasy wyselekcjonowano na studia dyplomatyczne do Moskwy, w rezultacie czego ojciec uznał, że już lepsza od tego jest szkoła filmowa.

Józef Krakowski ((pierwszy z lewej) na planie filmu "Nóż w wodzie", Filmoteka Narodowa

Filmem zaraził mnie Andrzej Munk, który był zaprzyjaźniony z ojcem i całą naszą rodziną. Kiedy zabierano mnie na spacery do Lasku Bielańskiego, a ja bez przerwy gadałem, to Andrzej kładł mi palec na usta i mówił, abym powiedział to wszystko jednym słowem. W ten sposób uczył mnie nie tylko pewnej ascezy, ale również estetyki ironii. To we mnie pozostało, a ironia przekradła się również do moich książek.

Z perspektywy lat lepiej rozumiem, dlaczego ciągnęło mnie do filmu. Kiedy wprowadzono religię do szkół, zaczęto nas, nie biorących udziału w zajęciach,  szykanować. Będąc na planie filmowym u Munka (”Zezowate szczęście”) oraz Nasfetera (”Małe dramaty”), zwróciłem uwagę na to, że reżyser tworzy własny model świata. Pomyślałem wtedy, że dobrze by było stworzyć taki własny świat, w którym by mi nikt nie dokuczał, szczególnie że byłem rudy, mały i na dodatek Żyd(śmiech). W tym świecie panowałoby dobro.

 Chciał Pan w gruncie rzeczy reżyserować swoje życie, by mieć na nie wpływ…

Tak, chciałem mieć na nie wpływ.

Studia to bardzo ważny okres w życiu młodego człowieka zetknął się Pan z wieloma indywidualnościami. Kto w tamtym czasie był Pana mistrzem?

To się właściwie zmieniało. Na pierwszym roku był Jerzy Passendorfer, który nas szybko zagnał do pisania scenariuszy, bo już wtedy miał zamiar kręcić film o Janosiku. Podobno sporo naszych pomysłów weszło potem do tego filmu.

Na drugim roku naszym opiekunem był Stanisław Różewicz, na trzecim – Andrzej  Wajda, a na czwartym Janusz Morgenstern. Każdy przynosił ze sobą bagaż swoich doświadczeń, przeżyć i snów. Wajda, u którego odbyłem staż asystencki przy ”Popiołach”, był cudowny. Dzięki niemu wiedzieliśmy na przykład jak wywieść w pole cenzurę.

Już na początku studiów Stanisław Wohl polecił nam napisać na kartkach, jakie kino chcemy tworzyć za dziesięć lat. To miało być nasze credo artystyczne. Dokładnie pamiętam, co wówczas napisałem, a mianowicie, że fascynuje mnie los człowieka postawionego wobec wyborów, z których żaden nie jest dobry. Kiedy teraz patrzę w pewnej perspektywie na moje filmy, dostrzegam w nich tę myśl, którą wówczas zapisałem.

Wojciech Jerzy Has i Józef Krakowski podczas kręcenia "Lalki", fot. Filmoteka Narodowa

Kiedy ukończył Pan szkołę filmową, otrzymał stypendium do USA, ale ten wyjazd okazał się bardzo brzemienny. Kiedy bowiem już Pan znalazł się w Stanach – był rok 1968 – okazało  się, że odebrano Panu obywatelstwo i możliwość powrotu do Polski. Jak wyglądało Pańskie życie w tym momencie, gdy trzeba było zacząć wszystko od nowa?

Miałem wprawdzie w Stanach przyjaciół, m.in. Romka Polańskiego, który mi bardzo pomógł. I to w sposób bardzo mądry. Wszystko to jednak było rozciągnięte w czasie i trwało parę lat. Roman nie uległ namowom mojego ojca, który chciał, abym pracował z Polańskim, wiedząc, że taka zależność nie skończyłaby się niczym dobrym. Obiecał mi natomiast, że kiedy zacznę robić swój pierwszy niezależny film, wówczas przedstawi mnie szefom studiów filmowych. I tak się stało.

W tym czasie znalazła się ze mną na emigracji moja młodsza siostra, wtedy tuż przed maturą. Musiałem więc zacząć pracować, aby utrzymać ją, a wspomóc także ojca, który znalazł się bez pieniędzy we Frankfurcie. Miałem co prawda w Los Angeles rodzinę ze strony ojca, ale oni stosunkowo szybko umyli ręce. Myśmy byli już innymi emigrantami niż oni: lepiej wykształceni, wiedzieliśmy więcej o świecie, szybko nauczyliśmy się języka (zwłaszcza siostra). Kuzyn pomógł mi załatwić pracę w fabryce produkującej półki, znacznie oddalonej od miasta. Komunikacja była bardzo zła, więc nie mając samochodu musiałem liczyć na to, że podwiezie mnie właściciel. W rezultacie często sypałem na… półce w fabryce. Ale gdy się ma – jak ja wówczas – dwadzieścia jeden lat, jest się niezniszczalnym i najmądrzejszym.

Kiedy więc robiąc dobrą minę do złej gdy, naprawiłem zepsutą prasę hydrauliczną, awansowałem do roli kierowcy dużej ciężarówki. Było to duże wyzwanie, bo na początku nie miałem żadnego doświadczenia. Po opuszczeniu terenu fabryki, kiedy znikłem z pola widzenia szefa, zadzwoniłem do Marka Hłaski, który mieszkał wówczas w Hollywood i sporo drinkował. Upłynęło trochę czasu, zanim zrozumiałem jego instrukcje. Prowadziłem ciężarówkę przez trzy miesiące i nie zdarzył mi się żaden wypadek, nie dostałem żadnego mandatu. Bardzo się wtedy pociłem, ale funkcjonowałem (śmiech).

Na szczęście zmagał się Pan z tą materią dość krótko. Co było dalej?

W Los Angeles spotkałem dwóch ludzi, których poznałem w Warszawie: Henryka Warsa i Bronisława Kapera. Ojciec znał Warsa jeszcze z Armii Andresa, więc namówił mnie na spotkanie z nim. Okazał się bardzo serdeczny, ale niestety nie był w stanie mi pomóc. Skierował mnie do Bronka Kapera, który był wówczas jednym z szefów Akademii Filmowej i miał rozliczne znajomości. Ten jednak odmówił mi pomocy. Minęło sporo lat i stosunki między nami uległy poprawie, a nawet zawiązała się przyjaźń, ale na początku tak to wyglądało. Polański był w tym czasie w Londynie, a Krzysztof Komeda już nie żył.

Traf chciał, że na występy do Los Angeles przyjechała Ida Kamińska i kiedy poszedłem się z nią przywitać, zostałem przedstawiony siwemu, dystyngowanemu panu, mówiącemu piękną polszczyzną, którym okazał się wybitny przedwojenny reżyser – Józef Lejtes. Zaopiekował się mną i poznał z innymi reżyserami. Poza tym dopingował mnie do nauki i mimo zmęczenia, mobilizowałem się. W pewnym momencie dostałem się do Amerykańskiego Instytutu Filmowego, który – o czym mało kto wie – został zorganizowany przez prof. Stanisława Wohla, któremu trzy miesiące przed otwarciem uczelni skończyła się wiza, więc wrócił do Polski. Ściągnięto wtedy Franka Daniela z czeskiej szkoły filmowej i powstanie uczelni przypisano Czechom.

A. Krakowski, Łódź 4 Kultur

Jak wyglądały studia w Amerykańskim Instytucie Filmowym? Kto Pana Uczył? Podobno wśród wykładowców był także sam Alfred Hitchcock?

Spotkania z Hitchcockiem wyróżniały się spośród pozostałych zajęć. Milos Forman i John Cassavetes  unikali pomieszczeń, a ponieważ szkołę otaczał olbrzymi ogród, w nim odbywaliśmy zajęcia, siedząc pod drzewami. Hitchcock – przeciwnie, zdecydowanie wolał zamknięte pomieszczenia, a w dodatku zakazywał otwierania okiem albo drzwi balkonowych. Panowała absolutna cisza. Sam reżyser ubrany był zawsze w garnitur, do którego nosił krawat. Siadywał w wielkim fotelu i patrzył na nas bardzo przenikliwie i poważnie, podczas gdy myśmy truchleli. Co więcej, z szacunku dla niego ubieraliśmy się również lepiej niż zwykle, za wyjątkiem Davida Lyncha, który wszystko robił na opak. Na zajęcia z Hitchcockiem ubierał jeansy i słomkowy kapelusz i mistrz zawsze patrzył tylko na niego. Z kolei na zajęcia do  Cassavetesa i Formana przychodził ubrany w garnitur i znowu przyciągał wzrok.

Hitchcock zazwyczaj przynosił nam sceny, pochodzące głównie z jego programu telewizyjnego i przy okazji dawał świetne lekcje. Jedną z takim scen przygotowywał mój kolega Mike Murphy, który wszystko dokładnie poustawiał. Kiedy Hitchcock zapytał go, gdzie ustawi kamerę, wybrał miejsce twierdząc, że stamtąd będzie najlepiej widać. Na to mistrz bardzo się zdenerwował, nakrzyczał na Mike`a i wyrzucając mu, że nie ma żadnej wizji, kazał mu opuścić salę. W taki oto gwałtowny sposób nauczył nas, że filmu nie robi się dlatego, że coś dobrze widać. Reżyser musi dokonać wyboru i wiedzieć, czego chce. Mimo gwałtownego charakteru, miał zawsze na swoich zajęciach komplet słuchaczy. 

Pański wyjazd do Stanów, ze względu na jego okoliczności, przywiódł mi na myśl historię biblijnego Józefa, którego bracia sprzedali do Egiptu. Gdyby nie Pan, te książki, w których zawarł Pan historie Polaków – pionierów przemysłu filmowego, a także artystów, nie powstałyby. W którym momencie doszedł Pan do wniosku, że powinna powstać książka przybliżająca sylwetki ludzi o polskim rodowodzie, którzy stworzyli Hollywood?

Na początku przeżywaliśmy gniew, ból i mówiliśmy już tylko po angielsku, próbując odciąć się od polskich korzeni. Widzieliśmy przy tym domy Warsa i Lejtesa, gdzie pielęgnowało się język polski i czuło się dumę z faktu bycia Polakami. Zrozumiałem po pewnym czasie, że od tego nie można uciec. Nie ma łatwych emigracji. Moja siostra została programistką i świetnie sobie dawała radę, ja jednak byłem skazany na język, na inną mentalność i kulturę i było mi bardzo ciężko.

Bezpośrednią iskrą, która sprawiła, że podjąłem się napisania książek, był przyjazd Maćka Putowskiego – scenografa, który na polecenie Muzeum Kinematografii szukał w Stanach eksponatów na wystawę na stulecie kinematografii. Zapytał mnie o filmowców amerykańskich o polskich korzeniach. Kiedy zasypałem go nazwiskami, złapał się za głowę i stwierdził, że trzeba by zrobić o tym osobną wystawę. Ekspozycja ostatecznie nie powstała, ale zacząłem dojrzewać do napisania książki. Kiedy zacząłem szperać w poszukiwaniu informacji, zrozumiałem, że sam nie zdawałem sobie sprawy, jak wielka jest to skala.

Niektórych bohaterów swoich książek poznał Pan osobiście. Jacy byli prywatnie?

Niektórych rzeczywiście poznałem osobiście. Jacy byli? Każdy był inny, ale wszyscy mieli pasje kolekcjonerskie i konkurowali ze sobą o to, kto ma lepsze obrazy. Potrafili być uszczypliwi w stosunku do siebie, np. Billy Wilder dokuczał Otto Premingerowi, że nie kupuje obrazów, tylko nazwiska. Dla Wildera, który tryskał humorem, życie było jednym wielkim gagiem. Mieli też dla siebie dużo ciepła i pomagali sobie, gdy była taka potrzeba.

O niektórych bohaterach dowiadywałem się w niezwykłych okolicznościach. Tak było z Markiem M. Dintenfassem, który powinien był znaleźć się w pierwszym tomie – jako prawdziwy pionier, ale do materiałów o nim dotarłem znacznie później. Niezwykły człowiek, którego poznawanie sprawiło mi wiele satysfakcji, mimo że nie było osobiste. Tacy jak on i jemu podobni stworzyli pewną wizję świata i my dzisiaj żyjemy w ich snach.

Jest Pan nie tylko historykiem kina – odkrywcą jego polskich korzeni, ale także wykładowcą, scenarzystą i reżyserem. Pańska twórczość jest, niestety, w Polsce mało znana. Proszę wobec tego przybliżyć naszym czytelnikom problematykę Pańskich filmów.

Zawsze powtarzam, że jestem w Polsce najlepiej utrzymanym sekretem (śmiech).  Nie jestem ”tylko” filmowcem i nie znoszę szufladkowania. W gruncie rzeczy jestem humanistą: piszę, robię filmy, rysuję karykatury… Wszystko się u mnie zaczyna od idei, która sama sobie znajduje ujście. Czasami w formie książki, a kiedy indziej – filmu lub sztuki. Muszę też odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego chcę opowiedzieć tę właśnie historię. Zazwyczaj moje pobudki są głęboko humanistyczne: nie chcę, aby ktoś doświadczył czegoś, przed czym  pragnę go w pewien sposób przestrzec.

Filmem, który bardzo cenię i lubię, jest mój ostatni obraz – ”W poszukiwaniu Palladyna” (2009). Zrobiłem go z dwóch powodów. Po pierwsze, kiedy w czasie choroby żony znalazłem się w nowym otoczeniu nieznanych mi ludzi, doświadczyłem wiele serdeczności i opieki, za które chciałem swoim filmem podziękować. Po drugie, zauważyłem, że młodzi ludzie są wiecznie roznarzekani, a przy tym niecierpliwi i chętnie idą na gotowe. Zacząłem się zastanawiać, dlaczego tacy są – co myśmy im takiego przekazali. My, to znaczy pokolenie lat sześćdziesiątych – dzieci-kwiaty, które były narcyzami interesującymi się wyłącznie sobą i które rozbiły naturalną strukturę rodziny. Nikt młodemu pokoleniu nie powiedział: ”Przepraszam, to ja zawiniłem” i ja poprzez ten film chciałem to zrobić.

 Czym się Pan aktualnie zajmuje? Czy powstanie trzeci tom Pańskiej historii Hollywood?

Jestem w trakcie pisania. Dodam, że cały ten cykl książek będzie miał swoją wersję filmową. Każdemu z moich bohaterów poświęcę jeden odcinek serii filmów dokumentalnych. Zgromadziłem materiał na pięć książek – ponad pięćdziesiąt postaci i chciałbym wykorzystać zarówno materiały archiwalne, jak też inscenizacje i fotoanimacje. Zamierzam rozbudować ścieżkę dźwiękową i nagrać komentarz w siedmiu językach, co pozwoli mi dotrzeć do widzów na całym świecie. Ponadto planuję nakręcić film fabularny o Krzysztofie Komedzie, ponieważ do tej pory nikt nie powiedział prawdy o jego życiu. Znaliśmy się już w czasach dzieciństwa i przyjaźnili; byłem świadkiem jego wypadku i opiekowałem się wraz z innymi podczas jego pobytu w szpitalu. Czas odkłamać wszystkie powstałe wokół jego osoby mity.

Interesujące plany. Pozostaje mieć nadzieję, że zobaczymy te filmy w Polsce. Dziękuję za rozmowę.

Recenzję książki można znaleźć pod tym linkiem

Wywiad ukazał się 17 czerwca 2016 r. na portalu Kulturaonline.

wtorek, 8 sierpnia 2023

Tajemnica geniuszu: "Amadeusz" Miloša Formana /recenzja filmu/

Kim jest artysta - szaleńcem czy geniuszem? A może jednym i drugim? Co na ten temat mówi literatura i film? Współczesne kino powraca do tych  ponadczasowych zagadnień dotyczących relacji między artystą a społeczeństwem, pokazując, że pewne problemy są ponadczasowe. W każdej epoce mogą  zdarzyć się ludzie nieprzeciętnie uzdolnieni, których talenty staną się przedmiotem zawiści innych. Artysta zawsze płaci wysoką cenę za to, że jest po stronie wartości i mówi prawdę o człowieku. 

Kadr z filmu Miloša  Formana: "Amadeusz"
Do XX w. to głównie literatura zajmowała się problemami artysty -  jego relacją z Bogiem i innymi ludźmi. Wraz z pojawieniem się kina powstały nowe możliwości opowiadania historii i opisywania świata za pomocą ruchomych obrazów. Bardzo szybko film stał się sztuką i zaczął zastępować literaturę. Pojawiło się ambitne kino, które podjęło poważną problematykę . 

Do takich filmów należy z pewnością Amadeusz w reżyserii Miloša Formana. Powstał na podstawie sztuki teatralnej znanego dramatopisarza Petera  Shaffera , która była wystawiana również w Polsce. W roli Mozarta wystąpił wówczas Roman Polański, a w roli Salieriego Tadeusz Łomnicki. Film Formana znacznie się jednak rożni od teatralnej wersji. Przede wszystkim film ma charakter retrospekcji. Narratorem jest Salieri znajdujący się u schyłku  życia w zakładzie psychiatrycznym, po nieudanej próbie samobójczej, Rozmawia z młodym księdzem i ta spowiedź z życia ma wiele cech prawdopodobieństwa. Zwierza się księdzu, który jest przedstawicielem Boga, gdy tymczasem on jest z Bogiem skłócony. Wprawdzie zarówno Salieri   jak i Mozart są postaciami historycznymi, jednak film nie jest biografią żadnego z nich, lecz eksponuje przede wszystkim problem geniuszu i jego braku. 

Salieri jest człowiekiem sukcesu. Zdobył pozycję na dworze królewskim - jako wzięty kompozytor. Jest wdzięczny Bogu za to wszystko i bardzo skromny. Mozart natomiast jest jego przeciwieństwem. Sprawia wrażenie dużego dziecka, rozpieszczonego i pewnego siebie, które o nic nie prosi, a wszystko przychodzi mu bez trudu. Salieri nie może zrozumieć, jak to możliwe, żeby tak mierny człowiek był obdarzony takim geniuszem. Uważa,  że Bóg jest niesprawiedliwy i postanawia się zemścić. Pragnie zniszczyć Mozarta i w ten sposób „ukarać” Boga za tę niesprawiedliwość. Knuje więc intrygę , w której  finale Mozart ma napisać Requiem – utwór żałobny na zamówienie anonimowego  zleceniodawcy, pod którym kryje się on sam. Zamierza doprowadzić Mozarta do śmierci, przywłaszczyć jego utwór i przedstawić go światu jako swój. Wprawdzie część planu udaje się mu spełnić, ale i tak nie odzyskuje spokoju z powodu spełnionej zemsty. W rezultacie popada w szaleństwo i usiłuje popełnić samobójstwo. Ocalony, nadal żywi się swoją nienawiścią, ponieważ ma świadomość, że jest miernym artystą i to jest jego największa kara. 

Film został wzbogacony o cytaty z oper Mozarta, a scena na łożu śmierci pozwala nam zrozumieć głębokie treści zawarte w Requiem. Daje możliwość zaprezentowania struktury muzycznej rożnych kompozycji Mozarta i w ten sposób pozwala dostrzec ich piękno. Z jego przesłania wynika, że geniusz artysty jest rodzajem daru, który otrzymuje się bez względu na zasługi. Prawdziwy artysta, taki jak Mozart, jest rzadkim zjawiskiem. Istotne jest również przesłanie mówiące, że geniusz nie zawsze idzie w parze z osobowością i zachowaniem artysty. Jako człowiek może on mieć rożne wady, które budzą rozczarowanie i niechęć. Próbując odpowiedzieć na pytanie, kim jest prawdziwy artysta, Miloš Forman stawia nas wobec tajemnicy . Nie da się racjonalnie wytłumaczyć, dlaczego jeden człowiek jest wybitnym artystą, a inny przeciętnym.


wtorek, 27 czerwca 2023

Allan Starski laureatem Platynowych Lwów na 48. FPFF

Nagrodę Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych za całokształt twórczości otrzyma w tym roku Allan Starski. Scenograf odbierze statuetkę Platynowych Lwów podczas finałowej gali 48. FPFF.

Allan Starski, fot. materiały prasowe

Wiadomość o przyznaniu mi Platynowych Lwów przyjąłem z niekłamaną radością! Była autentycznym, miłym zaskoczeniem. Pozwoliła spojrzeć na filmy, w których uczestniczyłem, z szerszej perspektywy. Poczułem dumę, że w moim scenograficznym dorobku znalazły się dzieła nie tylko bogate w obrazie, ale też znaczące dla polskiej i światowej kinematografii – mówi Allan Starski.

Joanna Łapińska, dyrektor artystyczna festiwalu, komentuje: Platynowe Lwy trafią do artysty obdarzonego niesamowitą wyobraźnią i wrażliwością. Allan Starski wspaniale czuje materię kina, a jego projekty zawsze wynoszą filmową opowieść na nowy poziom. Poza tym niezwykle ciekawie opowiada o swojej pracy, o czym przekonają się widzowie tegorocznej edycji.

Allan Starski jest laureatem wielu prestiżowych nagród, wśród których najważniejszą jest Oscar za scenografię do filmu Stevena Spielberga Lista Schindlera. Trzykrotnie wyróżniony Orłem – za Pana Tadeusza (reż. Andrzej Wajda), Pokłosie (reż. Władysław Pasikowski) oraz Pianistę (reż. Roman Polański), który zapewnił mu także najważniejszą francuską nagrodę filmową – Cezara. Współpracował z wieloma reżyserami polskimi i światowymi, m.in. Agnieszką Holland, Krzysztofem Kieślowskim, Peterem Webberem i Stijnem Coninxem.

W ostatnich latach projektował scenografie do filmów The Cut (reż. Fatih Akin) i Ukryta gra (reż. Łukasz Kośmicki) z Billem Pullmanem w roli głównej. Jest również autorem scenografii do sztuk scenicznych i telewizyjnych. Do najsłynniejszych jego realizacji należą nagrodzone na Festiwalu Polskiej Twórczości Telewizyjnej projekty do spektaklu telewizyjnego Wujaszek Wania (reż. Aleksander Bardini), a także do Czarownic z Salem (reż. Zygmunt Hübner) i Rozmów z katem (reż. Andrzej Wajda) dla Teatru Powszechnego w Warszawie.

W 2006 roku Allan Starski stworzył oprawę scenograficzną do uroczystości Europejskiej Akademii Filmowej. Od lat prowadzi międzynarodowe warsztaty i master classes dotyczące scenografii filmowej. Ponadto jest autorem cenionej przez studentów i profesjonalistów książki "Scenografia".

Zawsze z dużą przyjemnością oglądałem ceremonię wręczania Platynowych Lwów dla moich wspaniałych kolegów reżyserów, tym razem cieszę się, że została uhonorowana praca współtwórcy filmu, scenografa – dodaje Allan Starski.

48. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni odbędzie się w dniach 18–23 września 2023 roku .

informacja prasowa

czwartek, 12 maja 2022

Platynowe Lwy dla Filipa Bajona

Nagrodę Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych za całokształt twórczości otrzyma w tym roku Filip Bajon. Reżyser i scenarzysta odbierze statuetkę Platynowych Lwów podczas finałowej gali 47. FPFF.

Filip Bajon, fot. Anna Rezulak

W dorobku Laureata jest prawie 40 filmów fabularnych i dokumentalnych, spektakli i seriali nagradzanych na festiwalach oraz przez prestiżowe gremia filmowe. Wiele z nich otrzymywało nagrody także na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych, m.in. „Aria dla atlety”, „Wizja lokalna 1901” , „Wahadełko”, „Magnat”, „Poznań ‘56”, „Kamerdyner”.

Platynowe Lwy corocznie przyznaje Komitet Organizacyjny Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych, by uhonorować dorobek wybitnych postaci polskiego kina. Kandydaturę Filipa Bajona rekomendowało w tym roku Stowarzyszenie Filmowców Polskich i Rada Programowa Festiwalu.

Filip Bajon urodził się 25 sierpnia 1947 roku w Poznaniu. W 1970 roku został absolwentem prawa na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu, cztery lata później ukończył reżyserię na PWSFTViT w Łodzi. W 1971 roku opublikował debiutancką powieść „Białe niedźwiedzie nie lubią słonecznej pogody”, za którą otrzymał nagrodę Wilhelma Macha.

Pierwsze lata kariery poświęcił na rozwijanie rzemiosła filmowego: realizował filmy eksperymentalne i telewizyjne, następnie związał się ze Studiem Filmowym „Tor”. Jego debiutancka fabuła „Aria dla atlety” z niezwykłą rolą Krzysztofa Majchrzaka wyróżniała się oryginalnością i przyniosła młodemu artyście znaczące nagrody m.in. w Gdańsku i San Remo.

Filip Bajon często opierał swoje historie na faktach i osadzał na styku epok. Interesowały go nie moralitety, lecz możliwości języka filmowego, dzięki którym mógł odtwarzać realia, wzbogacając je o autorską wizję. To unikalne podejście potwierdziły kolejne filmy Bajona: „Wizja lokalna 1901” (1980, Nagroda Dziennikarzy oraz Nagroda Główna Jury na FPFF w Gdańsku), „Wahadełko” (1981, nagroda za scenariusz oraz Nagroda Główna Jury na FPFF w Gdańsku i Wielki Jantar), „Limuzyna Daimler-Benz” (1981, Wielki Jantar) oraz „Magnat” (1986, Nagroda Specjalna Jury FPFF w Gdańsku) i „Bal na dworcu w Koluszkach” (1989), ustawiając go w pierwszym rzędzie najciekawszych polskich filmowców.

Ważnym wątkiem w karierze Bajona był motyw patriotyzmu podejmowany nieco inaczej niż u innych twórców. W „Poznaniu 56” (1996, Nagroda Specjalna FPFF w Gdyni) odniósł się do dobrze znanego i udokumentowanego wydarzenia historycznego, nie rezygnując z najważniejszych założeń swego stylu. W telewizyjnej „Saunie” (1992) z czułą ironią i dystansem portretował Polaków i ich postawy wobec przemian politycznych w latach 1980-1990. Tematowi polskiej transformacji poświęcił komedię „Lepiej być piękną i bogatą” (1993 r.). Styk epok i skutki gwałtownych przemian społecznych przedstawił także w dramacie „Fundacja” (2006).

Pierwsza dekada XXI wieku stała dla polskiego reżysera pod znakiem adaptacji klasycznych dzieł polskiej literatury – „Przedwiośnia” (2001) oraz „Ślubów panieńskich” (2010) – oba filmy odniosły znaczący sukces frekwencyjny. Zarówno w „Ślubach..”, jak i w „Paniach Dulskich” (2015) na nowo odczytał klasykę i przydał jej współczesnego sznytu. Jego ostatni film, nagrodzony Srebrnymi Lwami „Kamerdyner” z 2018 roku, ukazuje powikłane losy trzech nacji zamieszkujących dawne polsko-niemieckie pogranicze na północnych Kaszubach, na którym granica wytyczona po I wojnie światowej podzieliła nie tylko ziemię, lecz także społeczeństwo.

Filip Bajon reżyserował sztuki teatralne, teatry telewizji i filmy dokumentalne (m.in. „Poszukiwany Ryszard Kapuściński”, 1998 r., „Opowiem ci jak wrócę”, 2008 r.). Nigdy nie zrezygnował ze swojej pasji literackiej. Kolejno ukazywały się: opowiadania „Proszę ze mną na górę” (1979), powieści „Serial pod tytułem” (1976), „Podsłuch” (1994) i autobiograficzny „Cień po dniu” (2008).

Z biegiem lat coraz bardziej angażował się w pracę z debiutantami i studentami. Przez kilka lat był szefem Studia Filmowego „Dom”, a w latach 2015-2019 – dyrektorem Studia Filmowego „Kadr”. W latach 2008-2012 pełnił funkcję dziekana Wydziału Reżyserii PWSFTviT w Łodzi. Wykładał także na WRITV Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Wielokrotnie zasiadał w zarządzie Stowarzyszenia Filmowców Polskich.

W 2002 roku został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, a w 2014 roku Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze – Gloria Artis”.

Platynowe Lwy Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni otrzymali dotąd między innymi: Andrzej Wajda, Jerzy Antczak, Sylwester Chęciński, Tadeusz Chmielewski, Tadeusz Konwicki, Janusz Majewski, Roman Polański, Witold Sobociński, Jerzy Wójcik, Jerzy Gruza, Jerzy Skolimowski, Krzysztof Zanussi, Agnieszka Holland.

47. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych odbędzie się w dniach 12-17 września 2022 roku. Organizatorami są: Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Polski Instytut Sztuki Filmowej, Stowarzyszenie Filmowców Polskich, Miasto Gdynia i Województwo Pomorskie, współorganizatorami: Telewizja Polska, Instytut Adama Mickiewicza, Narodowe Centrum Kultury, a producentem: Pomorska Fundacja Filmowa.

informacja prasowa

czwartek, 20 stycznia 2022

Film i literatura o artystach

Kim jest artysta - szaleńcem czy geniuszem? A może jednym i drugim? Co na ten temat mówi literatura i film? Dla Magdaleny Abakanowicz sztuka była stanem ducha, psychiczną przypadłością, z którą trzeba było żyć. "Dla mnie sztuka jest stanem psychicznym – powie po latach. Przywarą, z którą trzeba sobie radzić. Może zmuszać do myślenia, ale nie może być użyteczna. Wszystko, co wprowadzam do rzeczywistości, pochodzi ze mnie, głęboko ze środka". Jakie są tego koszty?

Kadr z filmu Miloš  Formana: Amadeusz

Artysta - boski szaleniec czy geniusz?

Refleksja  na temat artysty pojawia się już w starożytności . Platon przedstawiał go jako pośrednika między bogami a ludźmi, często dotkniętego szaleństwem (boski szał). Koncepcja ta była rozwijana przez neoplatoników, którzy nobilitowali ludzką twórczość i przedstawiali artystę jako aktywnego twórcę, który obcował z Bogiem,  a zarazem był świadomy własnych twórczych możliwości. Taki artysta miał również dar przewidywania przyszłości.

 Z taką koncepcją artysty spotkamy się również w okresie romantyzmu. Artysta romantyczny staje się jednak geniuszem – człowiekiem o wybitnych uzdolnieniach, często szalonym. Szaleństwo to jednak jest warunkiem umożliwiającym mu tworzenia dzieł wybitnych.Te nieprzeciętne uzdolnienia sprawiają, że pozostaje on często w opozycji albo w konflikcie ze społeczeństwem, które go nie rozumie. Znajduje to swoją kontynuację w okresie Młodej Polski. Artysta – dekadent jest świadomym swoich możliwości i danych mu przez Boga talentów. Towarzyszy mu jednak poczucie wyobcowania, braku szacunku ze strony mieszczaństwa,  często dokucza bieda  i choroby.  Taki portret artysty nie dotrwał do czasów współczesnych,  ponieważ został ośmieszony i przestał być aktualny. Pojawiły się natomiast jego zmienione kontynuacje w postaci artysty niezrozumiałego przez tzw. zwykłych ludzi. Magdalena Abakanowicz powie: "Dla mnie sztuka jest stanem psychicznym. Przywarą, z którą trzeba sobie radzić. Może zmuszać do myślenia, ale nie może być użyteczna. Wszystko, co wprowadzam do rzeczywistości, pochodzi ze mnie, głęboko ze środka".

Współczesne kino powraca do tych  ponadczasowych zagadnień dotyczących relacji między artystą a społeczeństwem, pokazując, że pewne problemy są ponadczasowe. W każdej epoce mogą  zdarzyć się ludzie nieprzeciętnie uzdolnieni, których talenty staną się przedmiotem zawiści innych. Artysta zawsze płaci wysoką cenę za to, że jest po stronie wartości i mówi prawdę o człowieku. 

Sztuka jako choroba i wykluczenie


Utworem literackim który zajmuje się zagadnieniem osobowości artysty , jest opowiadanie Tomasza Manna ‘’Tonio Kröger’’ Tytułowy bohater od początku wyróżnia się z spośród swoich znajomych. Autor ukazuje go najpierw jako 16-letniego chłopca. Pochodzi z bardzo dobrze usytuowanej rodziny. Jego ojciec jest konsulem i właścicielem najwspanialszego budynku w mieście. Matka natomiast jest z pochodzenia Włoszką, dzięki czemu chłopiec rożni się od innych typem urody, marzycielskim usposobieniem, a nawet mieniem, które nie jest niemieckie. Widzimy go w relacjach z innym chłopcem, który stanowi zupełne jego przeciwieństwo. Jest uporządkowany, wysportowany, dobrze się uczy. Natomiast Tonio traktuje szkołę jako zło konieczne, uważa, że niewiele się tam można nauczyć. Jest marzycielem i poetą. Wiedzą wszyscy i czyni go to gorszym w oczach zarówno rówieśników, jak i nauczycieli. Porównując się z innymi sam uważa się za dziwnego i bardzo pragnie być taki jak inni, ale bez skutku. Kilka lat później zakochuje się w dziewczynie która również jest przez niego postrzegana jako ideał i jego przeciwieństwo. Jest to jednak miłość platoniczna, bo dziewczynie oczywiście nie podoba się niezdarny i wyśmiewany przez wszystkich chłopiec. Kiedy staje się dorosły, zdobywa sławę i zostaje uznanym pisarzem. Ale ciągle jest nieszczęśliwym samotnym człowiekiem. Po latach odnajduje swoich przyjaciół z dzieciństwa i przygląda się nim ze smutkiem, ponieważ uświadamia sobie, że w jakimś sensie to dla nich chciał być sławny i stać się kimś. Ma nawet przez chwilę pragnienie, aby żyć tak jak oni, ale zdaje sobie sprawę, że to jest niemożliwe, bo jest w jakiś sposób skazany na samotność. 

Tajemnica geniuszu

W interpretacji Tomasza Manna bycie artystą jest rodzajem wykluczenia, choroby. Jest to dar,  za który płaci się wysoką cenę – jest nią poczucie inności i wielka samotność. 

Kadr z filmu Amadeusz w reż. Miloša  Formana

Do XX w. to głównie literatura zajmowała się problemami artysty -  jego relacją z Bogiem i innymi ludźmi. Wraz z pojawieniem się kina powstały nowe możliwości opowiadania historii i opisywania świata za pomocą ruchomych obrazów. Bardzo szybko film stał się sztuką i zaczął zastępować literaturę . Pojawiło się ambitne kino, które podjęło poważną problematykę . 

Do takich filmów należy z pewnością Amadeusz w reżyserii Miloša Formana. Powstał na podstawie sztuki teatralnej znanego dramatopisarza Petera  Shaffera , która była wystawiana również w Polsce. W roli Mozarta wystąpił wówczas Roman Polański, a w roli Salieriego Tadeusz Łomnicki. Film Formana znacznie się jednak rożni od teatralnej wersji. Przede wszystkim film ma charakter retrospekcji. Narratorem jest Salieri znajdujący się u schyłku  życia w zakładzie psychiatrycznym, po nieudanej próbie samobójczej, Rozmawia z młodym księdzem i ta spowiedź z życia ma wiele cech prawdopodobieństwa. Zwierza się księdzu, który jest przedstawicielem Boga, gdy tymczasem on jest z Bogiem skłócony. Wprawdzie zarówno Salieri   jak i Mozart są postaciami historycznymi, jednak film nie jest biografią żadnego z nich, lecz eksponuje przede wszystkim problem geniuszu i jego braku. 

Salieri jest człowiekiem sukcesu. Zdobył pozycję na dworze królewskim - jako wzięty kompozytor. Jest wdzięczny Bogu za to wszystko i bardzo skromny. Mozart natomiast jest jego przeciwieństwem. Sprawia wrażenie dużego dziecka, rozpieszczonego i pewnego siebie, które o nic nie prosi, a wszystko przychodzi mu bez trudu. Salieri nie może zrozumieć, jak to możliwe, żeby tak mierny człowiek był obdarzony takim geniuszem. Uważa,  że Bóg jest niesprawiedliwy i postanawia się zemścić. Pragnie zniszczyć Mozarta i w ten sposób „ukarać” Boga za tę niesprawiedliwość. Knuje więc intrygę , w której  finale Mozart ma napisać Requiem – utwór żałobny na zamówienie anonimowego  zleceniodawcy, pod którym kryje się on sam. Zamierza doprowadzić Mozarta do śmierci, przywłaszczyć jego utwór i przedstawić go światu jako swój. Wprawdzie część planu udaje się mu spełnić, ale i tak nie odzyskuje spokoju z powodu spełnionej zemsty. W rezultacie popada w szaleństwo i usiłuje popełnić samobójstwo. Ocalony, nadal żywi się swoją nienawiścią, ponieważ ma świadomość, że jest miernym artystą i to jest jego największa kara. 

Film został wzbogacony o cytaty z oper Mozarta, a scena na łożu śmierci pozwala nam zrozumieć głębokie treści zawarte w Requiem. Film daje możliwość zaprezentowania struktury muzycznej rożnych kompozycji Mozarta i w ten sposób pozwala dostrzec ich piękno. Z jego przesłania wynika, że geniusz artysty jest rodzajem daru, który otrzymuje się bez względu na zasługi. Prawdziwy artysta, taki jak Mozart, jest rzadkim zjawiskiem. Istotne jest również przesłanie mówiące, że geniusz nie zawsze idzie w parze z osobowością i zachowaniem artysty. Jako człowiek może on mieć rożne wady, które budzą rozczarowanie i niechęć. Próbując odpowiedzieć na pytanie, kim jest prawdziwy artysta, Miloš Forman stawia nas wobec tajemnicy . Nie da się racjonalnie wytłumaczyć, dlaczego jeden człowiek jest wybitnym artystą, a inny przeciętnym.

Skazany na bluesa


Kadr z filmu Skazany na bluesa

Również polskie kino próbowało przedstawić portret artysty, Jest to zarazem próba uchwycenia realiów szarej rzeczywistości PRL-u, na którą artysta ten był skazany. Mowa oczywiście o filmie ,, Skazany na bluesa‘, który jest rodzajem filmowego portretu wokalisty grupy Dżem Ryszarda Riedla . Autorem scenariusza i reżyserem filmu jest Jan Kidawa-Błoński, dla którego punktem wyjścia są opowieści o Riedlu  jego znajomych oraz wspomnienie  samego reżysera . Chciał on zarazem zrobić film „o ludzkich namiętnościach i marzeniach, poszukiwaniu wolności i walce z przeznaczeniem‘’.  

"Skazany na bluesa" opowiada o dzieciństwie Riedla w górniczym Chorzowie, o jego pierwszych fascynacjach, dziecięcej przyjaźni, a także o początku wielkiego konfliktu z ojcem, który odcisnął się piętnem na życiu obu mężczyzn. Film opowiada także o młodych  ludziach z małego miasteczka, którzy potrafili żyć marzeniami, ,mimo otaczającej ich szarej rzeczywistości PRL-u . Jest też historią  młodzieńczej miłości,  rozpadzie przyjaźni. 

Film pokazuje dramatyczne próby zerwania z nałogiem, opowiada o  konfliktach w zespole, rozpadzie więzi między Riedlem i jego żoną, o cierpieniu jego dzieci. A także o heroicznej próbie zmiany swego życia.

"Skazany na bluesa" nie jest filmem muzycznym,  nie jest też  dokumentem ani  kolejną filmową biografią wielkiego artysty. Ale każdy z tych elementów ma w obrazie Jana Kidawy-Błońskiego swoje istotne znaczenie. Reżyser ułożył je tak, by ukazać widzowi całą artystyczną, ludzką i gorzką prawdę o Ryszardzie Riedlu. O muzyku, którego sztuka, charyzmatyczny związek ze słuchaczami i tragiczna walka z nałogiem stały się znakiem czasu dla milionów Polaków w latach dziewięćdziesiątych.

Ale "Skazany na bluesa" to nie tylko opowieść o idolu i nieposkromionym artyście. To historia nierównej walki z uzależnieniem. Janowi Kidawie-Błońskiemu udało się metodą poetyckiej przenośni uniknąć dosłowności w ukazaniu spełnienia najgorszego. W jego wizji Riedel znika w nicości ujeżdżając indiańskiego rumaka.  Film Jana Kidawy-Błońskiego jest nie tylko próbą spojrzenia na artystę, człowieka wrażliwego w kleszczach nałogu, ale przede wszystkim opisem historii upadku jednego z najbardziej oryginalnych talentów naszych czasów. Jest to opis przejmujący, wskazujący na przyczyny, ale i ostrzegający przed skutkami.

Artysta jest człowiekiem innym niż wszyscy ze względu na dar, który posiada niezależnie od tego, czy tego chce, czy nie. Czasami jest on przedmiotem zawiści, jak to było na przykład w filmie Formana ‘’ Amadeusz ‘’ . Czasami dar ten jest rodzajem przekleństwa - jak w przypadku Tonia Krögera. Ale bywa tak, że jest jednym i drugim. Z jednej strony bohater "Skazanego na bluesa" może dzięki muzyce uciec od szarej rzeczywistości PRL-u , jednak kiedy popada w nałóg, ucieczka ta kończy się śmiercią. We wszystkich przypadkach artysta jest człowiekiem dramatycznie różniącym się od reszty  ludzi. Jedyny, oryginalny, niepowtarzalny - płaci wysoka cenę za to, że posiada dar tworzenia. 


czwartek, 5 sierpnia 2021

Kieślowski, Sass-Zdort, Żuławski, Polański. Czysta Klasyka na 46. FPFF

Prezentacja zrekonstruowanych cyfrowo znaczących tytułów z dziejów polskiej kinematografii oraz pokazy upamiętniające nieżyjących już wybitnych twórców kina to od lat ważne punkty programu Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych. Nie zabraknie ich również podczas tegorocznej 46. edycji wydarzenia.


Postaci Krzysztofa Kieślowskiego (1941-1996), z okazji przypadających w tym roku rocznic 80-lecia rodzin i 25-lecia śmierci reżysera, poświęcony będzie pokaz filmu „Bez końca” (1984), pierwszego filmu zrealizowanego przez Krzysztofa Kieślowskiego w duecie scenariopisarskim z Krzysztofem Piesiewiczem. Seansowi towarzyszyć będzie prezentacja krótkiego filmu Jana P. Matuszyńskiego „Gadające głowy”, który podejmuje i ożywia ideę Krzysztofa Kieślowskiego z jego kultowego filmu z 1980 roku pod tym samym tytułem.

Kadr z filmu "Bez końca"

Zaplanowano też spotkanie wokół książki „KIEŚLOWSKI. Od bez końca do końca” – wywiadu rzeki Mikołaja Jazdona z Krzysztofem Piesiewiczem – które poprowadzi filmoznawczyni Diana Dąbrowska. W Galerii Gdyńskiego Centrum Filmowego zaprezentowana zostanie natomiast część multimedialnej wystawy Narodowego Centrum Kultury Filmowej w Łodzi, przygotowana z okazji 80. rocznicy urodzin Krzysztofa Kieślowskiego.

Kadr z filmu "Tylko strach"

Pokaz filmu „Tylko strach”(1993) Barbary Sass-Zdort (1936-2015), w 85-lecie urodzin reżyserki, będzie punktem wyjścia do dyskusji o postaciach kobiecych w polskim kinie. Spotkanie poprowadzi historyczka kina, badaczka kina kobiet – Monika Talarczyk.

Kolejnym bohaterem tegorocznej sekcji Czysta Klasyka jest Andrzej Żuławski (1940-2016). Widzowie będą mieli okazję, by obejrzeć jeden z głośniejszych filmów reżysera: „Na srebrnym globie” (1988). Podczas Festiwalu zostanie zaprezentowany również dokument poświęcony historii realizacji tej pierwszej polskiej superprodukcji science-fiction, film „Ucieczka na srebrny glob”. Spotkanie z reżyserem Kubą Mikurdą i producentką Darią Maśloną poprowadzi filmoznawca Michał Oleszczyk.

Kadr z filmu "Na srebrnym globie"

Postać zmarłego niedawno Zygmunta Malanowicza (1938-2021) upamiętni pokaz filmu w reżyserii Romana PolańskiegoNóż w wodzie” (1961), który był dla aktora słynnym kinowym debiutem.

Znaczącą sekcją filmową w ramach Czystej Klasyki będą projekcje i wydarzenia związane z 100-leciem urodzin Andrzeja Munka.

46. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych odbędzie się w terminie 20-25 września 2021 roku w Gdyni.

piątek, 16 lipca 2021

Krakowski Festiwal Filmowy wraca do kin…w lipcu

Rusza przegląd najlepszych polskich filmów dokumentalnych w krakowskich kinach studyjnych.

“Wieloryb z Lorino” reż. Maciej Cuske

Sześć najciekawszych polskich filmów dokumentalnych trafi na ekrany 7 krakowskich kin studyjnych za sprawą Krakowskiej Fundacji Filmowej, która rozpoczyna współfinansowany ze środków Miasta Krakowa projekt będący odpowiedzią na potrzeby widzów i twórców spragnionych kinowej atmosfery. Zobaczymy m.in. laureata polskiego Oscara “Wieloryba z Lorino” oraz ulubieńca publiczności tegorocznego Krakowskiego Festiwalu Filmowego – “Polański, Horowitz. Hometown”. Doskonała okazja by nadrobić festiwalowe zaległości!

“Polskie filmy dokumentalne rzadko trafiają do szerokiej dystrybucji.” – tłumaczy Barbara Orlicz-Szczypuła, Prezeska Krakowskiej Fundacji Filmowej – “Ten projekt jest wyjściem naprzeciw oczekiwaniom krakowskich kinomanów, a zarazem przedłużeniem festiwalowej współpracy z krakowskimi kinami studyjnymi, w których od wielu lat mają miejsce pokazy Krakowskiego Festiwalu Filmowego.”

Seanse w ramach przeglądu odbywać się będą w jednym tygodniu w miesiąca, przez pół roku, od lipca do grudnia 2021. Każdy z 6 wybranych tytułów, creme de la creme festiwalu, trafi w danym tygodniu do wszystkich krakowskich kin studyjnych: Kina Pod Baranami, Agrafki, Kiki, Paradoxu, Kijowa, Mikro i Sfinksa – przechodząc dzień po dniu, z ekranu na ekran.

“Do programu przeglądu wybraliśmy 6 filmów, które cieszyły się największą popularnością wśród widzów Krakowskiego Festiwalu Filmowego, a także te, które zostały docenione przez jury.” – uzasadnia Krzysztof Gierat, dyrektor festiwalu. – “W zestawieniu znajdą się zarówno różnorodne filmowe portrety znanych i mniej znanych bohaterów, a także opowieści o nierozerwalnej więzi człowieka z naturą.”


Harmonogram seansów:


Lipiec (22-27.07) “Wieloryb z Lorino” reż. Maciej Cuske

Sierpień (12-17.08) “Polański, Horowitz. Hometown” reż. Anna Kokoszka-Romer i Mateusz Kudła

Wrzesień (9-15.09) “Antybohater” reż. Michał Kawecki

Październik (14-20.10) “Krafftówna w krainie czarów” reż. Maciej Kowalewski i Piotr Konstantinow

Listopad (18-24.11) “Nature is my Homeland” reż. Marek Gajczak

Grudzień (1621.12) @miriamprompoland reż. Piotr Szczepański

Szczegółowe informacje: Rusza przegląd najlepszych polskich filmów dokumentalnych w krakowskich kinach studyjnych.


61. Krakowski Festiwal Filmowy odbył się w dniach 30 maja do 6 czerwca 2021 roku.

informacja prasowa

wtorek, 29 czerwca 2021

Platynowe Lwy dla Agnieszki Holland

Nagrodę Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych za całokształt twórczości otrzyma w tym roku Agnieszka Holland. Reżyserka i scenarzystka odbierze statuetkę Platynowych Lwów podczas finałowej gali 46. FPFF. Wcześniej aż trzykrotnie była laureatką Złotych Lwów za filmy: „Gorączka”, „W ciemności”, „Obywatel Jones”.

Agnieszka Holland, fot. Anna Bobrowska / KFP.
Zdjęcie wykonano podczas gali 44. FPFF

Platynowe Lwy corocznie przyznaje Komitet Organizacyjny Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych, by uhonorować dorobek wybitnych postaci polskiego kina. Kandydaturę Agnieszki Holland jednogłośnie rekomendowały w tym roku Stowarzyszenie Filmowców Polskich oraz Rada Programowa Festiwalu, obradująca pod przewodnictwem Pawła Pawlikowskiego.

– Agnieszka Holland to bezsprzecznie jedna z najważniejszych postaci w historii polskiego kina. Zarazem osoba, które rozsadza swoją osobowością artystyczną jego ramy. Wykształcona w Pradze, z powodzeniem realizowała filmy w Polsce, Czechach, Francji, Niemczech i w USA. Jest prawdziwą obywatelką świata i jedną z najbardziej cenionych twórczyń współczesnego kina artystycznego. Od wielu lat poza działalnością artystyczną jest także aktywna społecznie, od niedawna przewodniczy także Europejskiej Akademii Filmowej, będąc tym samym jedną z najlepszych ambasadorek kraju i polskiej sztuki za granicą. Wręczanie Platynowych Lwów takiej osobie to z pewnością wielki dzień dla Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni – mówi Paweł Pawlikowski, przewodniczący Rady Programowej FPFF.

Platynowe Lwy otrzymali dotąd między innymi: Andrzej Wajda, Jerzy Antczak, Sylwester Chęciński, Tadeusz Chmielewski, Tadeusz Konwicki, Janusz Majewski, Roman Polański, Witold Sobociński, Jerzy Wójcik, Jerzy Gruza, Jerzy Skolimowski, Krzysztof Zanussi. W ubiegłym roku do tego grona dołączyli dwaj reżyserzy: Andrzej Barański i Feliks Falk.

W dorobku tegorocznej Laureatki jest ponad 40 filmów i seriali, zrealizowanych w Polsce, w licznych koprodukcjach międzynarodowych oraz w Stanach Zjednoczonych, nagradzanych na festiwalach oraz przez prestiżowe gremia filmowe.

Agnieszka Holland urodziła się 28 listopada 1948 roku w Warszawie. Jest absolwentką czeskiego FAMU, czyli Wydziału Filmowego i Telewizyjnego Akademii Sztuk Scenicznych w Pradze, który ukończyła w 1971 roku. Po powrocie do Polski pracowała jako asystentka reżysera przy filmie Krzysztofa Zanussiego „Iluminacja” (1973). Związała się z powstałym w 1972 roku Zespołem Filmowym „X”, gdzie kierownikiem artystycznym został Andrzej Wajda.

Jako reżyserka zadebiutowała telewizyjnym krótkim metrażem „Wieczór u Abdona” (1975). Jej pełnometrażowym debiutem byli „Aktorzy prowincjonalni” (1978), film uznany za jeden ze najważniejszych tytułów polskiego kina moralnego niepokoju. Obraz otrzymał wiele nagród, między innymi Międzynarodowej Federacji Krytyków FIPRESCI na Festiwalu w Cannes. W tym samym czasie Agnieszka Holland napisała scenariusz do filmu Andrzeja Wajdy „Bez znieczulenia” (1978), uhonorowanego Złotymi Lwami na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych, wówczas jeszcze odbywającym się w Gdańsku.

Trzy lata później reżyserka otrzymała pierwsze „własne” Złote Lwy za film „Gorączka” (1980). Obraz będący adaptacją powieści Andrzeja Struga „Dzieje jednego pocisku” polemizował z entuzjazmem ruchu solidarnościowego z sierpnia ’80. Nakręcony krótko potem dramat „Kobieta samotna” (1981), przedstawiający beznadzieję życia samotnej matki w Polsce, aż sześć lat czekał na oficjalną premierę, wstrzymywany i cenzurowany przez władzę. Na Festiwalu w Gdyni otrzymał w 1988 roku Nagrodę Specjalną Jury.

Wprowadzenie stanu wojennego w Polsce w 1981 roku zastało Agnieszkę Holland za granicą, gdzie podjęła decyzję o pozostaniu na emigracji. Żyjąc i pracując okresowo we Francji i Republice Federalnej Niemiec, współpracowała z Andrzejem Wajdą między innymi nad scenariuszami do Dantona” (1982) i „Korczaka” (1990). Jej film „Gorzkie żniwa” (1985), w którym podjęła tematykę Holocaustu, był nominowany do Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego. W amerykańsko-francuskiej koprodukcji zrealizowała „Zabić księdza” (1988), dramat oparty na historii morderstwa księdza Jerzego Popiełuszki.

Prawdziwe losy Solomona Perela, Żyda uciekającego przed zagładą do niemieckiej armii, stały się inspiracją do filmu „Europa, Europa” (1990). Został on nagrodzony Złotym Globem dla najlepszego filmu obcojęzycznego. Agnieszka Holland otrzymała za niego ponownie nominację do Oscara, tym razem za scenariusz adaptowany.

Pierwszym w pełni francuskim filmem Agnieszki Holland, nakręconym na podstawie własnego scenariusza, był „Olivier, Olivier” (1991) – wnikliwe studium rodziny z prowincji, w której w niewyjaśniony sposób ginie jedno z dzieci. W Stanach Zjednoczonych reżyserka zrealizowała adaptację klasycznej powieści Frances Hodgson Burnett „Tajemniczy ogród” (1993). Wśród kolejnych amerykańskich produkcji znalazły się: film „Całkowite zaćmienie” (1995) o związku poetów Artura Rimbauda i Paula Verlaine’a, „Plac Waszyngtona” (1997), adaptacja powieści Henry’ego Jamesa, a następnie „Trzeci cud” (1999) na podstawie powieści Richarda Vetere’a, w którym reżyserka podjęła temat cudów w Kościele katolickim. Wśród kolejnych filmów niezwykle pracowitej polskiej filmowczyni zrealizowanych w tym okresie za granicą są „Julia wraca do domu” (2001) i „Kopia mistrza” (2006).

Do tematu Holocaustu, dwie dekady po filmie „Europa, Europa”, Agnieszka Holland powróciła dramatem wojennym „W ciemności” (2011). Ta filmowa adaptacja książki Krystyny Chiger „Dziewczynka w zielonym sweterku” przyniosła reżyserce drugie w karierze Złote Lwy na Festiwalu w Gdyni, a także kolejną nominację do Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego. Premierę na Berlinale miał film Agnieszki Holland „Pokot” (2017) – określana jako eko thriller adaptacja powieści Olgo Tokarczuk „Prowadź swój pług przez kości umarłych”. Film otrzymał Srebrnego Niedźwiedzia w Berlinie, a w Gdyni między innymi nagrodę za najlepszą reżyserię.

44. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w 2019 roku przyniósł Agnieszce Holland trzecią statuetkę Złotych Lwów dla najlepszego polskiego filmu. Reżyserka otrzymała ją za „Obywatela Jonesa” (2019), opowieść o walijskim dziennikarzu, który jako pierwszy opisał wielki głód na Ukrainie. Już rok później reżyserka zaprezentowała swój kolejny film, będący efektem jej pracy w Czechach, czyli „Szarlatana” (2020). Tym razem zainspirowała się biografią Jana Mikolaszka, czeskiego zielarza i uzdrowiciela.

W Polsce w 2007 roku Agnieszka Holland nakręciła serial telewizyjny z nurtu political fiction „Ekipa”, we współpracy z siostrą Magdaleną Łazarkiewicz, córką Kasią Adamik oraz Borysem Lankoszem. Jej kolejną realizacją serialową zrealizowaną wspólnie z córką była koprodukcja polsko-czesko-słowacko-węgierska „Janosik. Prawdziwa historia” (2009). Spośród jej produkcji telewizyjnych warto wymienić miniserial HBO „Gorejący krzew” (2013). Opowiada ona historię Jana Polaka, czeskiego studenta, który dokonał aktu samospalenia w proteście przeciw agresji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację. W 2018 roku premierę miał pierwszy polski serial dla platformy Netflix, „1983”. Agnieszka Holland pracowała przy nim z Kasią Adamik, Olgą Chajdas i Agnieszką Smoczyńską. Agnieszka Holland reżyserowała także wybrane odcinki amerykańskich seriali: „Prawo ulicy”, „The Killing”, „House of Cards”.

Agnieszka Holland zajmowała się także reżyserią teatralną oraz tłumaczeniami z języka czeskiego. Przełożyła „Nieznośną lekkość bytu” Milana Kundery (polskie wydanie w 1985 roku). Artystka została odznaczona między innymi Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski „za wybitne zasługi dla kultury polskiej, za osiągnięcia w pracy twórczej” (2001) oraz Złotym Medalem „Gloria Artis – Zasłużony Kulturze” (2008). Za „zasługi w szerzeniu dobrego imienia państwa czeskiego” otrzymała również Nagrodę „Gratias Agit”, przyznawaną przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych Czech. Jest doktorem Honoris Causa Uniwersytetu Brandeis w Waltham (Massachusetts) oraz FAMU w Pradze.

W grudniu 2020 roku Agnieszka Holland została prezydentką Europejskiej Akademii Filmowej (EFA), przejmując tę funkcję od niemieckiego reżysera, scenarzysty i producenta, Wima Wendersa. Wcześniej od 2014 roku stała na czele Rady EFA. Reżyserka udziela się publicznie, będąc uważną obserwatorką współczesności i zaangażowaną komentatorką życia społeczno-politycznego.

Agnieszka Holland odbierze Platynowe Lwy, Nagrodę Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych za całokształt twórczości, w sobotę 25 września 2021 roku, podczas uroczystej gali 46. FPFF w Gdyni.

informacja prasowa

 

poniedziałek, 21 czerwca 2021

Nagrody 61. Krakowskiego Festiwalu Filmowego

 “Dalekowschodnia Golgota”, “Kat w domu” i “Spacer z Aniołami” to złoci laureaci 61. Krakowskiego Festiwalu Filmowego.

Gala wręczenia nagród, fot. prasowa

W Gali wręczenie nagród 61. Krakowskiego Festiwalu Filmowego, prowadzonej przez Łukasza Wojtusika wzięli udział przedstawiciele branży filmowej i miłośnicy kina z całego świata. Jedną z ważniejszych nagród festiwalu - nagrodę publiczności przyznaną przez “Magazyn Filmowy SFP” otrzymał film Anny Kokoszki-Romer i Mateusza Kudły “Polański, Horowitz. Hometown

Niekwestionowanym zwycięzcą festiwalu został natomiast Tomasz Wysokiński, którego film Spacer z Aniołami otrzymał najwyższy laur - Złotego Lajkonika “za rzetelne przeprowadzenie przez jądro ciemności, profesjonalizm w opowiadaniu, świadomą narrację po bezwzględnym, odległym świecie oraz film, o którym trudno przestać myśleć”. Dokument został wyróżniony także za muzykę autorstwa Pawła Mykietyna, za produkcję - nagroda KIPA dla Piotra Kobusa i Agnieszki Drewno (Mañana) oraz otrzymał rekomendację Krakowskiego Festiwalu Filmowego do Europejskiej Nagrody Filmowej.

W sobotę, 5 czerwca w Kinie Kijów międzynarodowe jury przyznało nagrody najlepszym filmom dokumentalnym, krótkometrażowym i animowanym, które przez cały festiwalowy tydzień rywalizowały o względy ekspertów i publiczności w krakowskich kinach oraz w sieci.

Srebrne Lajkoniki w konkursie polskim, jury pod przewodnictwem Jana P. Matuszyńskiego przyznało Tomaszowi Wolskiemu za pełnometrażowy film dokumentalny 1970, Andrzejowi Cichockiemu za krótki dokument Trochę raju (także nagroda Stowarzyszenia Autorów Zdjęć Filmowych za zdjęcia), Michalinie Musialik, autorce animacji Psie pole, oraz Nastazji Gonerze za krótkometrażową fabułę Pierwsze lato końca świata.

61. Krakowski Festiwal Filmowy odbywa się w formule hybrydowej: w krakowskich kinach oraz w Internecie, w dniach od 30 maja do 6 czerwca 2021 roku.

informacja prasowa

poniedziałek, 31 maja 2021

61. Krakowski Festiwal Filmowy otwarty!

Uroczystą galą w kinie Kijów i projekcją filmu dokumentalnego „Polański, Horowitz. Hometown” Anny Kokoszki-Romer i Mateusza Kudły rozpoczął się w niedzielę wieczorem 61. Krakowski Festiwal Filmowy. W oficjalnym otwarciu, któremu przewodził Krzysztof Gierat, dyrektor Festiwalu, wziął udział Robert Piaskowski, pełnomocnik Prezydenta Miasta Krakowa ds. Kultury, członkowie jury oraz bohaterowie filmu: Ryszard Horowitz i jego siostra, Bronisława Horowitz-Karakulska.

Cerermonia otwarcia  61. KFF, fot. A. Fiejka

Na tegorocznym Krakowskim Festiwalu Filmowym pokazanych zostanie 170 filmów, w tym 100 premier światowych i polskich. Jury (w tym również FIPRESCI) oceni filmy dokumentalne, krótkometrażowe i animowane w trzech konkursach: dwóch międzynarodowych i polskim. Na zwycięzców czekają nagrody o łącznej wartości ponad 250 tys złotych.

Krakowski Festiwal Filmowy to jedno z najstarszych i najważniejszych na świecie wydarzeń poświęconych filmom dokumentalnym, animowanym i krótkometrażowym fabułom. W tym roku w programie znajdzie się 170 filmów z całego świata, w tym ponad 100 premier światowych i polskich, a festiwal odbędzie się równolegle w kinach i w Internecie.

Gościem specjalnym tej edycji jest kinematografia norweska. W ramach cyklu Fokus na Norwegię zaprezentowane zostaną najnowsze filmy dokumentalne i krótkometrażowe z Norwegii oraz program dla dzieci i młodzieży. Przedstawiciele branży filmowej Norwegii i Polski podczas festiwalowych spotkań będą mieli okazję nawiązać kontakty w zakresie koprodukcji. Partnerami cyklu jest Ambasada Królestwa Norwegii i Norweski Instytut Filmowy.

informacja prsowa

poniedziałek, 24 maja 2021

61. Krakowski Festiwal Filmowy - program

W programie tegorocznego Krakowskiego Festiwalu Filmowego znalazło się 170 filmów z całego świata, w tym 100 premier światowych i polskich, a cały program Festiwalu dostępny jest równolegle w krakowskich kinach i w Internecie.


Ceremonia otwarcia Festiwalu i światowa premiera filmu „Polański, Horowitz. Hometown” Mateusza Kudły i Anny Kokoszki-Romer odbędzie się 30 maja o godz. 20.00 w kinie Kijów. Film jest barwną opowieścią o dzieciństwie, przyjaźni, wspólnym żydowskim losie bohaterów i przede wszystkim o Krakowie – miejscu, które mimo upływu czasu i wielu zmian, nadal pozostaje domem.

Gościem specjalnym tej edycji jest kinematografia norweska. W ramach cyklu "Fokus na Norwegię" zaprezentowane zostaną najnowsze filmy dokumentalne i krótkometrażowe z Norwegii oraz program dla dzieci i młodzieży. Przedstawiciele branży filmowej Norwegii i Polski podczas festiwalowych spotkań będą mieli okazję nawiązać kontakty w zakresie koprodukcji. Partnerami cyklu jest Ambasada Królestwa Norwegii i Norweski Instytut Filmowy.

Tegoroczną nagrodę Smoka Smoków za wkład w rozwój światowego filmu animowanego otrzyma Piotr Dumała - mistrz animacji i twórca autorskich technik filmowych.  W programie Festiwalu retrospektywa twórczości laureata oraz jego lekcja mistrzowska.

Plenerowe pokazy sekcji "Dźwięki muzyki" w Kinie pod Wawelem to gratka dla widzów spragnionych dobrej muzyki, wybitnego kina i pięknych okoliczności przyrody. Od wtorku do piątku (1- 4 czerwca), pod gwieździstym niebem, z widokiem na Wawel, na wielkim ekranie będzie można zobaczyć najciekawsze ekranizacje dokumentalnych filmów muzycznych. Partnerem cyklu jest PGE Energia Ciepła.  

Pokazy w plenerowym Kinie pod Wawelem otworzy w niedzielę 30 maja światowa premiera filmu “Siostry rzeki” Cecylii Malik poprzedzona warsztatami i happeningami artystycznymi. W poniedziałek 31 maja widzowie plenerowego kina będą mieli okazję zobaczyć film laureata Oscara Kevina Macdonalda “Dzień z życia 2020” stworzony z ponad 300 tysięcy amatorskich nagrań z całego świata. 

Tradycyjnie w programie Festiwalu znajdzie się sekcja Docs+Science – pokazy fascynujących filmów naukowych i spotkania pod wspólnym tytułem SOLARIS będą tym razem inspirowane twórczością Lema. Tradycyjnie czekają nas także projekcje filmów nagrodzonych na partnerskich festiwalach - Laureaci festiwali. Najciekawsze polskie filmy dokumentalne autorstwa zarówno młodych twórców, jak i uznanych reżyserów zobaczymy w ramach Panoramy polskiego dokumentu. Kids&Youth. Kino dla młodych to filmowy przegląd dla najmłodszych widzów. W programie także najgłośniejsze dokumenty minionego roku z najróżniejszych zakątków świata - Opowieści ze świata oraz fascynujące produkcje europejskie w sekcji Gdzieś w Europie.

Ważną częścią Festiwalu jest KFF Industry - największa w Polsce platforma spotkań dla branży dokumentalnej i animowanej. Każdego roku w konferencjach, debatach, warsztatach, prezentacjach projektów w różnych fazach procesów produkcyjnych czy w targach filmowych bierze udział 1000 gości z całego świata. W programie, już po raz siódmy znajdzie się m.in. sesja Doc Lab Poland, współorganizowana przez Fundację Filmową im. Władysława Ślesickiego.

Krakowski Festiwal Filmowy posiada akredytację FIAPF oraz znajduje się na ekskluzywnej liście wydarzeń kwalifikujących do Oscara® w kategoriach krótkometrażowych (fabuła, animacja, dokument) oraz pełnometrażowego filmu dokumentalnego, a także rekomenduje do Europejskiej Nagrody Filmowej w tych samych kategoriach.

Konkursy

89 FILMÓW

Trzon festiwalu stanowią trzy równorzędne konkursy: międzynarodowy dokumentalny, międzynarodowy krótkometrażowy oraz polski. Mozaika gatunków i tematów.


Cykle

86 FILMÓW

Cieszące się zawsze ogromną popularnością pokazy filmów pozakonkursowych zebrane w tematyczne sekcje. Wśród nich filmy z Europy i ze świata, dokumenty naukowe, cykl dla dzieci, czy przegląd teledysków. W ramach tej sekcji znalazła się również retrospektywa filmów Piotra Dumały.

"Opowieści ze świata" każdego roku przyciągają kinomanów zafascynowanych odległymi kulturami, niezwykłymi miejscami i niecodziennymi historiami. Tym razem w ramach cyklu zobaczymy m.in. kronikę świata z 25 lipca 2020 roku w obiektywach zwykłych ludzi, wyprawę śladem pierwszych polarnych badań oraz powroty do miejsc urodzenia ludzi wykorzenionych, którzy zachowują pamięć o opuszczonej ojczyźnie. 

“Spośród setek filmowych zgłoszeń zdecydowaliśmy się wybrać pięć tytułów, które w szczególny sposób ukazują ludzi w konfrontacji z przeszłością, teraźniejszością i przyszłością”. -  uzasadnia selekcję Krzysztof Gierat, Dyrektor Krakowskiego Festiwalu Filmowego. - “Wyraźny wydaje się także motyw tęsknoty za bliskimi, która pozwala przetrwać współczesnym niewolnicom pracującym na czarno w krajach Bliskiego Wschodu, ale także tęsknota za życiem w zgodzie ze sobą, która towarzyszy homoseksualnym ortodoksyjnym Żydom”.

Wyjątkowo jeden z filmów cyklu zostanie zaprezentowany w niepowtarzalnej przestrzeni plenerowego Kina pod Wawelem w poniedziałek, 31 maja. “Dzień z życia 2020” to kolejna odsłona globalnego projektu filmowego autorstwa wybitnego reżysera, laureata Oscara i wielu innych prestiżowych nagród na całym świecie - Kevina Macdonalda. Na film składa się ponad 300 tysięcy amatorskich nagrań, które zostały nadesłane z całego świata i stanowią swobodny kronikarski zapis zdarzeń pochodzących z jednego dnia, 25 lipca 2020 roku. Dla wielu uczestników projektu była to zwyczajna sobota w nowej pandemicznej rzeczywistości, dla innych niezapomniana data – dzień, w którym urodziło się ich dziecko, oświadczyli się ukochanej czy pożegnali swoich bliskich. Wszystkie te doświadczenia łączy świadomość obecności kamery i uczestniczenia w wyjątkowym międzynarodowym przedsięwzięciu. Wstęp na seans plenerowy - bezpłatny. 

Tytułowa “Wyspa Buromskiego” znajduje się u wybrzeży Antarktydy. To skuta lodem mroźna ziemia, o której słyszeli nieliczni. Od lat eksplorują ją polarnicy, którzy poświęcili dla niej relacje z bliskimi, a nawet życie, często nie zyskując przy tym należytego uznania. To właśnie oni lub ich krewni dzielą się z nami opowieściami z czasów pobytu na końcu świata. Ich niezwykłym relacjom towarzyszą archiwalne zdjęcia i nagrania. Pobyt na wyspie był dla badaczy niezapomnianym przeżyciem, które pozostawiło w nich żywe wspomnienia po dziś dzień.

Pokój bez widoku” (reż. Roser Corella) ukazuje współczesne niewolnice pracujące w bogatych państwach Bliskiego Wschodu. Najczęściej pochodzą z Kenii, Filipin i Etiopii. Zatrudnione na czarno, za głodowe pensje, bez perspektyw na przyszłość, niewidzialne. Żyją z dnia na dzień w maleńkich, pozbawionych okien pokojach, poświęcając swoją młodość i zdrowie uprzywilejowanym bogaczom. Wraz z reżyserką poznajemy historie wielu takich milczących, wyzyskiwanych kobiet, które dzięki wzajemnemu wsparciu zaczynają odzyskiwać głos. Nie chcą już być ofiarami kapitalistycznego wyzysku i zaczynają o siebie walczyć.

Dokument “Sztetlowcy” (reż. Katya Ustinova) to nostalgiczna opowieść utkana z tęsknoty za utraconym światem małych żydowskich miasteczek. Większość ich przedwojennych mieszkańców od dziesiątków lat żyje w Stanach Zjednoczonych i Izraelu, lecz pamięć o opuszczonej ojczyźnie jest w nich wciąż bardzo żywa. Jednak nie tylko oni pielęgnują wspomnienia. W sąsiedztwie dawnych sztetli zostali ludzie, którzy starają się nie zapominać o swoich dawnych sąsiadach. Kultywują ich tradycje, przygotowują koszerne potrawy, a nawet, jak jeden z bohaterów, decydują się na konwersję.


Lista filmów w cyklu "Opowieści ze świata":

“Dzień z życia 2020” / “Life in a Day 2020” reż. Kevin Macdonald, Wielka Brytania, 2021

“Pokój bez widoku” / “Room without a View” reż. Roser Corella, Austria, Niemcy, 2020

“Sztetlowcy” / “Shtetlers” reż. Katya Ustinova, USA, Rosja, 2020

“Wyjdź za mnie jednak” / “Marry Me However” reż. Mordechai Vardi, Izrael, 2020

“Wyspa Buromskiego” / “Buromsky Island” reż. Olga Stefanova, Rosja, 2020


Tematy

Interesująco zapowiada się także cykl "Tematy", a dotyczyć one będą m. in. ekologii, pandemii, sportu, kultury i sztuki.

61. Krakowski Festiwal Filmowy odbędzie się w dniach od 30 maja - 6 czerwca 2021 r równolegle w krakowskich kinach i w Internecie. 

informacja prasowa

piątek, 21 maja 2021

Film „Polański, Horowitz. Hometown” otworzy 61. Krakowski Festiwal Filmowy

 Film z Romanem Polańskim i Ryszardem Horowitzem otworzy 61. Krakowski Festiwal Filmowy

Ceremonia otwarcia Festiwalu i światowa premiera filmu „Polański, Horowitz. Hometown” Mateusza Kudły i Anny Kokoszki-Romer odbędzie się 30 maja o godz. 20.00 w Kinie Kijów w Krakowie. Film jest barwną opowieścią o dzieciństwie, przyjaźni, wspólnym żydowskim losie bohaterów i przede wszystkim o Krakowie – miejscu, które mimo upływu czasu i wielu zmian, nadal pozostaje domem.

Na otwarcie festiwalu staramy się wybierać filmy spektakularne, jak również takie, które stanowią pewnego rodzaju wspólny mianownik dla festiwalowego programu. W filmie “Polański, Horowitz. Hometown” jest wiele wątków szczególnie nam bliskich – emocje, humor, nostalgia i Kraków, jako świadek wydarzeń, ale też miejsce akcji filmu. – uzasadnia Krzysztof Gierat, dyrektor Krakowskiego Festiwalu Filmowego.

Kadr z filmu "Polański, Horowitz. Hometown" w reż. Mateusza Kudły i Anny Kokoszki-Romer

Film z udziałem nagrodzonego Złotą Palmą i Oscarem reżysera Romana Polańskiego oraz jego przyjaciela – światowej sławy fotografika Ryszarda Horowitza, zostanie zaprezentowany w konkursie polskim tegorocznego Festiwalu. Bohaterom udało się wreszcie spotkać po kilkudziesięciu latach w rodzinnym mieście. Wędrują po Krakowie śladami swoich wojennych doświadczeń i dawnego getta. Zaglądają do mieszkań, w których spędzili chłopięce lata, wspominają tych, których już nie ma, ale także tych, dzięki którym przeżyli Zagładę.

Odwiedzają znajome miejsca, dzieląc się najbardziej osobistymi wspomnieniami z dzieciństwa i młodości, które ukształtowały przyszłych artystów. Powrót do Krakowa wywołuje u nich uczucia, na które Film z udziałem nagrodzonego Złotą Palmą i Oscarem reżysera Romana Polańskiego oraz jego przyjaciela – światowej sławy fotografika Ryszarda Horowitza, zostanie zaprezentowany w konkursie polskim tegorocznego Festiwalu. Bohaterom udało się wreszcie spotkać po kilkudziesięciu latach w rodzinnym mieście. Wędrują po Krakowie śladami swoich wojennych doświadczeń i dawnego getta. Zaglądają do mieszkań, w których spędzili chłopięce lata, wspominają tych, których już nie ma, ale także tych, dzięki którym przeżyli Zagładę  – zdradza Anna Kokoszka-Romer, producentka i reżyserka filmu.

61. Krakowski Festiwal Filmowy odbędzie się w formule hybrydowej: w krakowskich kinach oraz w Internecie, w dniach od 30 maja do 6 czerwca 2021 roku.

informacja prasowa

niedziela, 20 grudnia 2020

Kilar w bliskim planie. Rozmowy o kompozytorze /recenzja książki/

Z końcem października 2020 roku ukazała się w Polskim Wydawnictwie Muzycznym książka Violetty Rotter-Kozery "Kilar. W bliskim planie". Wśród dziesięciu rozmówców znajdują się nazwiska znane, jak Kazimierz Kutz, Sławomir Idziak, Roman Polański czy Krzysztof Zanussi, jak też mniej znane: Peter Jabłonski, ks. Jerzy Szymik czy Marek Woś. Czy wnoszą coś nowego do znanych z publikacji portretów kompozytora?


Rozmowy o Wojciechu Kilarze nie są bynajmniej pierwszą książką poświęconą kompozytorowi. Pięć lat temu ukazała się kompletna biografia Marii Wilczek-Krupy pod nieco wydumanym (zapewne dla względów komercyjnych) tytułem "Wojciech Kilar. Geniusz o dwóch twarzach". O wiele bardziej podobała mi się inna biografia autora "Krzesanego" pióra Barbary Gruszki-Zych: "Takie piękne życie", napisana nie tylko z większym talentem, ale i wrażliwością. Obecnie, dzięki Polskiemu Wydawnictwu Muzycznemu, otrzymujemy słowem malowane portrety Wojciecha Kilara, wyłaniające się z rozmów z jego znajomymi i współpracownikami. Jak pisze we wstępie autorka, Violetta Rotter-Kozera:

"Historia powstania tej książki jest nierozerwalnie związana z realizacją filmu dokumentalnego Wojciech Kilar. Między awangardą a Hollywood. (...) jest pełnym zapisem przeprowadzonych przeze mnie wywiadów i w tym sensie uzupełnia film".

Wśród dziesięciu rozmówców znajdują się zarówno nazwiska znane: Roman Polański, Antoni Wit, Kazimierz Kutz, Sławomir Idziak czy Krzysztof Zanussi, a także mniej znane, jak pianista polskiego pochodzenia Peter Jabłonski, teolog i poeta ks. Jerzy Szymik czy dyrygent i skrzypek Marek Woś.

Wyznam, że sięgnęłam po tę niedużą książkę z wielką ciekawością. Wyobrażałam sobie, że taki portret polifoniczny ukaże Wojciecha Kilara w relacjach, z nowej perspektywy. Przeżyłam jednak rozczarowanie. Po pierwsze dlatego, że  Violetta Rotter-Kozera nie potrafi rozmawiać i albo zadaje banalne pytania, a czasami w ogóle nie są to pytania, lecz stwierdzenia, albo w ogóle nie potrafi być partnerem w rozmowie i tylko pasywnie notuje. Aby nie być gołosłowną podam przykłady. W rozmowie z Romanem Polańskim zadaje pytania od Sasa do Lasa i nie widać w nich jakiegoś zamysłu. Zaczyna rozmowę od roli Papkina w "Zemście" (sic!) A. Wajdy, potem pada pytanie o Komedę, jest też wątek Gomułki rzucającego popielniczką w ekran, aby wreszcie dotrzeć do tematu znajomości z Kilarem od czasów studenckich. Po czym sama o nich opowiada, zadając na końcu krótkie i bezradne: "Dlaczego?" (...Polański zamówił muzykę u kompozytora po trzydziestu latach). Na koniec autorka pyta Polańskiego o "Pianistę", stwierdzając z niejakim wyrzutem: "Niewiele tam miejsca na muzykę". "No niewiele, ale to kwestia jakości, a nie ilości" - odpowiada przytomnie reżyser...

Z kolei Kazimierz Kutz prawie zupełnie nie dopuszcza pani Violetty do głosu, więc jak sądzę, pytania dopisała post factum. Brzmią one np. tak: "W jakich okolicznościach miało miejsce panów spotkanie?", "Jak w praktyce wyglądała panów współpraca?". No, szkółka! Szczęśliwie Kutz jest (był) gawędziarzem, opowiada rozliczne anegdoty, ale koniec końców przede wszystkim mówi o ... sobie. Podobnie rzecz ma się w przypadku Krzysztofa Zanussiego, który również zdominował wywiad, ale jednak mówił mniej o sobie, a więcej o Kilarze.

Spośród przeprowadzonych wywiadów najbardziej interesujące są dwa: z Krzysztofem Zanussim i z ks. prof. Jerzym Szymikiem, ale wyłącznie dlatego, że ten ostatni jest wrażliwym rozmówcą, który patrzy na Kilara przez pryzmat wiary i uważa, że "Dotknął go Bóg". To, o czym mówi, jest pełne mądrości, niezależnie od "pytań", które w tym przypadku przybierają (przeciwnie niż w przypadku rozmowy z Kutzem) rozmiary elaboratu. 

Do książki "Kilar w bliskim planie" mam stosunek ambiwalentny. Z jednej strony uważam, że dobrze się dzieje, gdy podobne publikacje powstają. Dobrym tego przykładem jest inna pozycja wydawnictwa: „Górecki. Portret w pamięci” Beaty Bolesławskiej-Lewandowskiej, z której wyłania się wiele portretów kompozytowa,  a każdy z nich jest fascynujący i wnosi coś nowego do naszej wiedzy o tym niezwykłym człowieku. Jednakże o książce Wioletty Rotter-Kozera tego powiedzieć nie sposób.


Książka "Kilar. W bliskim planie" Rozmowy o kompozytorze przeprowadziła Violetta Rotter-Kozera, ukazała się 28 października 2020 roku w Polskim Wydawnictwie Muzycznym.


Z Martą Niedźwiecką o „Burzach namiętności” podczas tegorocznego Festiwalu Wratislavia Cantans /wywiad/

O koncercie laureatów 50. Kursu Interpretacji Muzyki Oratoryjnej i Kantatowej, organizowanym przez NFM i Akademię Muzyczną im. Karola Lipińs...

Popularne posty