Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Joanna Zawartko, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Joanna Zawartko, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 września 2024

Inauguracja sezonu artystycznego Orkiestry Polskiego Radia w Warszawie

 14 września o godz. 18.00 w Studiu Koncertowym Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego odbędzie się inauguracja sezonu artystycznego 2024/2025 Orkiestry Polskiego Radia w Warszawie. Orkiestrę poprowadzi jej dyrektor artystyczny Michał Klauza. Transmisja wydarzenia w Programie 2 Polskiego Radia.

14 września w Studiu Koncertowym Polskiego Radia im. W. Lutosławskiego zabrzmi Ein Deutsches Requiem - Niemieckie Requiem op. 45 Johannesa Brahmsa. Kompozytor wielokrotnie miał zastanawiać się, czy zamiast niemieckim, nie nazwać swojego Requiem po prostu ludzkim. Tradycyjnie Requiem to msza za zmarłych, Brahms jako człowiek mało religijny i przekorny uczynił z tego gatunku misterium pocieszenia dla pozostających w świecie doczesnym żałobników. Kompozytor nie proponuje jednak prostego rozwiązania - w tym monumentalnym utworze prowadzi słuchaczy od ziemskiego cierpienia ku tryumfowi, wykorzystując fragmenty Biblii Lutra. 

W programie zabrzmi także Litania do Marii Panny Karola Szymanowskiego. W swoim ukończonym w 1933 roku opusie 59 Szymanowski wykorzystał tekst zmarłego dwa lata wcześniej w bardzo młodym wieku poety – Jerzego Lieberta. W panoramie późnych dzieł kompozytora Litania do Marii Panny wyróżnia się powściągliwością wyrazu, co w połączeniu z lirycznym tonem wypowiedzi poetyckiej interpretowano, jako sygnał o bardzo osobistym wydźwięku kompozycji. Jednocześnie Litania wpisuje się w nurt utworów o szczególnie uniwersalnym wymiarze – tak, jak Requiem Johannesa Brahmsa.

Partie solowe wykonają: Joanna Zawartko – sopran i Artur Janda – bas/baryton. 

Zaśpiewa także Chór Polskiego Radia – Lusławice wraz z uczestnikami swojej Akademii przygotowany przez Marię Piotrowską – Bogalecką. 

Orkiestrę Polskiego Radia w Warszawie poprowadzi jej dyrektor artystyczny, Michał Klauza.

  • Inauguracja sezonu artystycznego Orkiestry Polskiego Radia w Warszawie 14 września o godz. 18.00 w Studiu Koncertowym Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego
  • Transmisja na antenie Programu 2 Polskiego Radia (prowadzenie Andrzej Sułek)
INFORMACJA PRASOWA

piątek, 20 października 2023

Jubileusz 75-lecia Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu oraz Nadzwyczajny Koncert Jubileuszowy

Rok Jubileuszu 75-lecia Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu obfitować będzie w ciekawe wydarzenia: koncerty symfoniczne, kameralne, instrumentalne, wokalne i wokalno-instrumentalne, recitale solowe, pokazy sceniczne, koncerty jazzowe, chóralne, festiwale, konkursy. Zaplanowane zostały także kursy i klasy mistrzowskie, prezentacje twórczości młodych kompozytorów, wystawy, konferencje, sesje, sympozja i seminaria naukowe.


WYDARZENIA WIODĄCE ROKU JUBILEUSZOWEGO

01.10.2023 - Środowiskowa Inauguracja Roku Akademickiego 2023/2024 Uczelni Wrocławia

02.10.2023 - Warsztaty VENI ACADEMY: 4x4

09.10.2023 - Uroczysta Inauguracja Roku Akademickiego 2023/2024 Uczelni Artystycznych Wrocławia

14.10.2023 - Koncert Chóru Akademickiego Politechniki Warszawskiej pod dyr. Dariusza Zimnickiego

24.10.2023 - 25.10.2023 - III Ogólnopolskie Forum Chóralistyki

27.10.2023 - 28.10.2023 - Nadzwyczajny Koncert Jubileuszowy

3-5.11.2023 - IV Polski Kongres Saksofonowy

10.11.2023 - XII Dolnośląski Konkurs Pieśni Artystycznej dla Amatorów

14.11.2023 - Uroczysty Koncert z okazji Święta Nauki

15.11.2023 - X Europejski Dzień Muzykoterapii

17.11.2023 - 19.11.2023 - III Ogólnopolska Konferencja „Praca z chórem dziecięcym”

24.11.2023 - 25.11.2023 - 33. Sympozjum Naukowe „Problemy pedagogiki wokalnej”

26.11.2023 - 02.12.2023 - Międzynarodowy Konkurs Skrzypcowy im. Karola Lipińskiego

5.12.2023 - 6.12.2023 - VII Międzynarodowa Konferencja „Analiza dzieła muzycznego. Historia-theoria-praxis”

14.12.2023 - 16.12.2023 - Ogólnopolska Konferencja Naukowa „50 lat studiów muzykoterapii w Polsce”

14.01.2024 - 19.01.2024 - I Festiwal Pianistów Polskich

17.01.2024 - Koncert kolędowo-karnawałowy

23.01.2024 - Dorota Miśkiewicz & Kuba Stankiewicz Band

24.01.2024 - Koncert kolędowo-karnawałowy Venite adoremus

24.01.2024 - Koncert Chóru Kameralnego Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu

27.01.2024 - Koncert „Ich głosy” dla upamiętnienia Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holocaustu

11.02.2024 - 18.02.2024 - 42. Zimowy Kurs Wokalny w Dusznikach Zdroju

12.02.2024 - 14.02.2024 - 25. Sympozjum Naukowe „Wybrane Problemy Wokalistyki”

12.02.2024 - 17.02.2024 - Kurs Metodyczny dla nauczycieli śpiewu

05.03.2024 - Dzień Muzyki Teatralnej i Filmowej

05.03.2024 - 06.03.2024 - Polski Konkurs Duetów - I Etap (Eliminacje - Konkurs uczelniany)

06.03.2024 - Koncert „Pierre Cochereau in memoriam”

06.03.2024 - 07.03.2024 - Międzyuczelniany Festiwal Kompozytorski

12.03.2024 - Wykład prof. dr hab. Violetty Przech

13.03.2024 - X Wydziałowy Konkurs na najlepszą metodę pracy z chórem dziecięcym

14.03.2024 - 16.03.2024 - Europejskie Forum Saksofonowe, Warsztaty dla Orkiestry Dętej, Koncert Orkiestry Dętej

20.03.2024 - Koncert Wielkopostny

21.03.2024 - 22.03.2024 - 339. Urodziny Johanna Sebastiana Bacha

22.03.2024 - Koncert Akademickiej Orkiestry Kameralnej

13.04.2024 - 14.04.2024 - Spektakl operowy „Krakowiacy i Górale” Jana Stefaniego

17.04.2024 - Konkurs Małych Form

19.04.2024 - 20.04.2024 - 75-lecie Wydziału Edukacji Muzycznej, Chóralistyki i Muzyki Kościelnej

20.04.2024 - Wielkanocny Koncert Organowy

23.04.2024 - 24.04.2024 - Ogólnopolska Konferencja Naukowa „Duchowość w muzyce – muzyka w duchowości”

26.04.2024 - Koncerty Dyplomantów z Akademicką Orkiestrą Symfoniczną

26.04.2024 - 27.04.2024 - Historyczne Organy Dolnego Śląska

04.05.2024 - Majowy Koncert Organowy w Kościele św. Ignacego Loyoli we Wrocławiu

09.05.2024 - 10.05.2024 - „Wieloznaczność dźwięku” X Studencka Konferencja Naukowa

19.05.2024 - 75 Pianos. Performens na Toy piano, Disklavier i media elektroniczne

24.05.2024 - 25.05.2024 - Spektakl operowy „Wesele Figara” W. A. Mozarta

01.07.2024 - 09.07.2024 - Ogólnopolskie Warsztaty Instrumentów Dętych w Dusznikach-Zdroju


Nadzwyczajny Koncert Jubileuszowy

27 i 28 października o godzinie 19:00 w Sali Koncertowej AMKL odbędzie się Uroczysta

Inauguracja Obchodów 75-lecia Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu.

WYKONAWCY:

Aleksandra Kurzak - sopran

Joanna Zawartko - sopran

Mariusz Godlewski - baryton

Sara Dragan - skrzypce

Akademicka Orkiestra Symfoniczna

oraz połączone Chóry Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu

pod dyrekcją maestro Marka Pijarowskiego

PROGRAM:

Dawid Aleksy Dorożyński – Fantazje. Zgiełk Myśli na orkiestrę symfoniczną

Antonin Dvorak - Te Deum op. 103

Karol Lipiński - Rondo alla Polacca op. 13

Maurice Ravel - Bolero

Na koncert w dniu 27 października - wstęp wyłącznie za zaproszeniami.

Na koncert w dniu 28 października - wstęp za zaproszeniami lub z bezpłatną wejściówką, którą będzie można odebrać w recepcji budynku E (ul. Aleksandra Zelwerowicza 7-11) od dnia 25 października. Liczba wejściówek jest ograniczona.

informacja prasowa

środa, 4 października 2023

"A statek płynie" - premiera w Teatrze Muzycznym Capitol we Wrocławiu

 7 października 2023 r. na Dużej Scenie Teatru Muzycznego CAPITOL będzie miała miejsce premiera  spektaklu "A statek płynie" w reż. Wojciecha Kościelniaka, będąca adaptacją scenariusza filmu Federico Felliniego E LA NAVE VA. O idei i wymowie spektaklu interesująco opowiadają jego twórcy: reżyser i autor piosenek Wojciech Kościelniak, scenograf Mariusz Napierała, kostiumografka Martyna Kander i choreograf Mateusz Pietrzak. 

O spektaklu

Kiedy w 1914 roku z portu w Neapolu wypływa statek z dostojnymi pasażerami, nikt nie spodziewa się nadchodzącej katastrofy. W rejs wybierają się osoby, które chcą spełnić ostatnie życzenie zmarłej śpiewaczki operowej, Edmei Tetui i pożegnać ją podczas morskiej wyprawy zwieńczonej rozsypaniem prochów. Żałobna podróż w gronie dystyngowanych gości wydaje się być słodko-gorzkim zbiorowiskiem próżności i luksusu, zazdrości i bufonady. To zagranie w stylu Federico Felliniego, mistrza igrania z obrazem i słowem, który w filmie „A statek płynie” zaprasza do królestwa wybujałych osobowości. Rozkochani w operze, wyszukanym jedzeniu i pięknych strojach pasażerowie, wchodzący na pokład luksusowego statku transatlantyckiego, nie przeczuwają, że schyłek świata do jakiego przywykli, właśnie się rozpoczął.

Film Federico Felliniego „A statek płynie” powstał w 1983 roku, teraz reżyser Wojciech Kościelniak przenosi obraz włoskiego mistrza w ramy sztuki musicalowo-operowej. Zarówno u włoskiego, jak i polskiego twórcy, marynistyczne tło dopełniają scenografia i kostiumy nawiązujące do 1914 roku. Detaliczny przepych wydaje się reprezentować niezatapialny status quo rozkapryszonej arystokracji, niepohamowanie korzystającej z immunitetu władzy. Elitarną wyprawę niespodziewanie zakłóca wiadomość, że na pokładzie statku znajdują się serbscy uchodźcy. W Sarajewie zamordowano właśnie arcyksięcia Franciszka Ferdynanda, następcę tronu Austro-Węgier. Podczas gdy pasażerowie luksusowego okrętu korzystają z wygód statusu społecznego, świat, w którym owe przywileje nabyli, nieodwracalnie się kończy. Nie ma wyjścia awaryjnego zarówno z siejącej zniszczenie I Wojny Światowej, jak i statku, bogato zastawionego relikwiami znikającej rzeczywistości. Niespodziewanie następuje zmiana epok, której towarzyszy degradacja dorobku pokoleń. Te przykre wieści wydają się jednak odległe dla pasażerów oceanicznej wyprawy, zajętych swoimi sprawami, które dzieją się w ich mikroświecie. Czuć powiew miłości i miłostek, rywalizacji o miano najlepszego głosu operowego, zagubionych tożsamości, wielkiej tęsknoty. Pokład statku to pływający parkiet dla balu wyrazistych osobistości, na którym każdy, skrycie lub wręcz przeciwnie, chciałby prowadzić. Wszystkiemu przygląda się duch Edmei Tetui, przysłuchujący się rozmowom na swój temat pełnym rozbieżności w ocenie jej osoby. Czy Edmea Tetua ukształtowała swoją tożsamość i legendę na opiniach innych? A może śmiałe wypowiedzi jej wielbicieli więcej mówią o nich samych, niż o wybitnej śpiewaczce?


"A statek płynie", fot. Łukasz Giza


TWÓRCY O SPEKTAKLU

Wojciech Kościelniak, reżyser:

"Głównym powodem, dla którego chciałem zrobić ten musical, było poczucie końca epoki. Mam wrażenie, że taki moment nadchodzi co jakiś czas, gdy kończą się pewne układy i konstrukcje społeczne. Świat serwuje nam coraz większe absurdy i zamiast mieć nadzieję, że to tylko chwilowe wahnięcia systemu, powinniśmy umieć się do nich przyzwyczaić. W scenariuszu Federico Felliniego i Tonino Guerry mocno ujęło mnie to, że ludzie wsiadający na statek nie wiedzieli, że właśnie kończy się ich epoka i już nigdy nie wrócą do znanego im świata. Ten musical jest po to, abyśmy pośmiali się z samych siebie, z naszych małości, wyścigów, baniek. W spektaklu ten wyścig dotyczy oczywiście tego, kto lepiej śpiewa, ale są tam także zwykłe ludzkie losy, odzwierciedlające współczesne problemy. Każda osoba niesie ze sobą inny temat oraz historię i z tego wszystkiego układa się konkretny obraz dzisiejszego społeczeństwa. Konstrukcja całej opowieści zbliżona jest do „Wesela” Wyspiańskiego, w którym nie ma głównego bohatera. W musicalu są oczywiście postacie jak Edmea Tetua czy Orlando, które prowadzą nas przez całą historię, ale nie dominują nad resztą bohaterów, jak zazwyczaj bywa w spektaklach".

Mariusz Obijalski, muzyka:

"Zastanawialiśmy się z Wojtkiem Kościelniakiem, jak podejść do muzyki w spektaklu, który opowiada o świecie opery. Zdecydowaliśmy się stanąć w kontrze do języka klasycznego i pozwolić sobie tylko na subtelne nawiązania. Nie można zamknąć muzyki w tym spektaklu w ramach czasowych. Zderzamy elektronikę z aranżacjami orkiestrowymi, przesterowaną gitarę z jazzową solówką na trąbce, syntezatory konkurują z waltornią. Wszystko to dzieje się w ramach piosenek, których głównym zadaniem jest dotykanie ludzkich dusz. Naszym głównym celem jest oddanie emocji w scenie. Jeśli coś ma śmieszyć, to idziemy w stronę groteski, przerysowania, czasami celowej brzydoty. Jeśli potrzebne jest wzruszenie, to korzystamy z brzmień i harmonii po drugiej stronie spektrum. W naszej twórczości muzyka zawsze stara się podążać za nastrojem. Często też okazuje się, że tekst zyskuje dodatkowe wymiary i przestrzenie właśnie za pośrednictwem obudowania go w formę piosenki. Zdarza się, że rezultat zaskakuje samych twórców.

Jest coś, co odróżnia ten spektakl od naszych poprzednich dokonań. Muzyka jest napisana w formie dwóch długich suit - po jednej na akt. Piosenki przechodzą płynnie jedna w drugą, zazębiają się, wynikają z siebie. Poza tym, cały musical jest zaśpiewany, Wojtek zrezygnował z dialogów. Początkowo trochę baliśmy się tak radykalnego rozwiązania, ale okazało się, że ten brak wytchnienia staje się bardzo absorbujący. Spektakl „wsysa”, zabiera w rejs i nie pozwala odwrócić uwagi".

Mariusz Napierała, scenografia i rekwizyty:

"Sceneria tego przedstawienia opiera się o kanoniczne ikonografie dotyczące tradycji teatru operowego. Pojawiają się w niej barokowe malowane kulisy, prospekty odnoszące się do miejsc akcji oraz kurtyna przywodząca na myśl malowane kurtyny związane z architekturą stylowych wnętrz XIX-wiecznych widowni teatralnych. Wszystko to jest przefiltrowane przez oniryczne wizje Felliniego. Pojawiają się więc bardzo nieoczywiste skojarzenia, rekwizyty, dekoracje. Ten świat jest rozbuchany skojarzeniowo i znaczeniowo. Jest zrazem symboliczny jak i groteskowy. Chciałbym, aby widz dał się porwać tej formalnej zabawie, bo czyż tytułowy statek jest faktycznie statkiem? Może jest metaforą świata zamierzchłej formy, ginącego świata koturnowych wartości i anachronicznych charakterów? Poetyka absurdu jest w nim wszechobecna zarówno w plastyce przedstawienia, jak i przede wszystkim, w warstwie inscenizacyjnej".

"A statek płynie", fot. Łukasz Giza

Martyna Kander, kostiumy:

"Najważniejszą funkcją kostiumów w spektaklu „A statek płynie” jest próba przeniesienia widza do świata, którego już nie ma. Akcja spektaklu toczy się w 1914 roku, schyłkowym dla historii Europy. Pasażerowie zaproszeni na pogrzebowy rejs ku czci Edmei Tetui, największej śpiewaczki operowej swojego czasu, są malowniczą grupą złożoną z artystów, arystokratów, mecenasów sztuki. Tworzenie tak wyrazistych charakterów jest dla kostiumografa ogromną przyjemnością. Każda z postaci pojawiających się na scenie ma swoją odrębną ekscentryczność. Daje to pole do stworzenia bardzo różnorodnej grupy, reprezentującej włoską bohemę. Kroje i sylwetki tamtej epoki pozwalają połączyć klasę i przepych, przetransformować aktorów w zupełnie inne postaci, zarówno dzięki kostiumom jak i mocnej charakteryzacji.

Grupą, która kontrastuje z pasażerami są Serbowie. W ich kostiumach musieliśmy zapisać dramatyczne przejścia, poprzedzające ich wkroczenie na pokład. Oprócz tych dwóch skrajnie odmiennych grup, na scenie widzimy całą świtę obsługującą statek. Kolejną funkcją, znaczeniem, które wprowadzają kostiumy, jest ukazanie schyłkowego momentu świata przedstawionego na scenie. Kostiumy pasażerów są pokryte morską wodą, błotem, szlamem. Świat, który znają tonie, a oni powoli znikają wraz z nim".

Mateusz Pietrzak, choreografia:

"Choreografia w spektaklu „A statek płynie” korzysta z odmiennych stylów, przez co miejscami staje się intrygująca. Wachlarz technik wykorzystany został zespołowo, w duetach oraz solowo. Ruch w spektaklu często ma charakter narracyjny. Choreografia jest skupiona, precyzyjna, często matematyczna. Znaczną ilość scen choreograficznych tworzy chór, który intencjami komentuje akcję. Siłą tych fragmentów są drobne gesty i drgania. Choreografia nie jest przesadnie ekspresyjna ruchowo, natomiast jej wyrazistość ukazuje się w synchroniczności oraz komunikatywności przekazywanych treści. Wyjątkiem są tańce Serbów, gdzie energia zostaje uwolniona. Widoczna jest różnica w stylistyce ruchu pasażerów i biedoty. Pierwsi poruszają się z operową gracją i nadekspresją, a drudzy bardziej naturalistycznie. Gorące treści przedzierają się przez zimną formę".

"A statek płynie", fot. Łukasz Giza

A STATEK PŁYNIE

Oryginalny scenariusz filmu E LA NAVE VA: Federico Fellini, Tonino Guerra
Scenariusz adaptowany i reżyseria: Wojciech Kościelniak

Teksty piosenek : Wojciech Kościelniak

Muzyka: Mariusz Obijalski

Scenografia i rekwizyty: Mariusz Napierała

Kostiumy: Martyna Kander

Choreografia: Mateusz Pietrzak

Kierownictwo muzyczne: Adam Skrzypek

Charakteryzacja i peruki: Magdalena Chabrowska-Oleksiak, Agnieszka Jasiniecka, Zuzanna

Sak

Reżyseria światła: Tadeusz Trylski

Reżyseria dźwięku: Sara Agacińska

Projekcje video: Veranika Siamionava, Zachariasz Jędrzejczyk

Asystentka reżysera: Katarzyna Witkowska

II asystent reżysera: Michał Jagodziński

Asystentka kostiumografki i scenografa: Aleksandra Grzelaczyk

Asystentka choreografa: Bożena Bukowska

Asystent reżysera świateł: Jakub Frączek

Inspicjenci: Wojciech Kupczyński, Małgorzata Szeptycka, Hubert Michalak

Przygotowanie wokalne: Magdalena Śniadecka, Magdalena Zawartko

Tłumaczenie na język angielski (wyświetlane napisy): Joanna Kiszkis

"A statek płynie", fot. Łukasz Giza


OBSADA

Magdalena Szczerbowska

Justyna Szafran / Elżbieta Kłosińska

Justyna Woźniak

Klaudia Waszak

Małgorzata Walenda / Katarzyna Granecka (gościnnie)

Ewa Szlempo-Kruszyńska

Agnieszka Oryńska-Lesicka

Tomasz Leszczyński

Krzysztof Suszek

Jan Kowalewski

Filip Karaś (gościnnie)

Mateusz Kieraś

Michał J. Bajor

Karol Gronek (gościnnie)

Bartosz Picher

Rafał Kozok (gościnnie)

Michał Dudkowski (gościnnie)

Dawid Suliba

Marek Nędza (gościnnie)

TANCERKI I TANCERZE

Bożena Bukowska

Mateusz Brenner

Dominika Józefowiak

Martyna Rak

Nadia Rosiak

Jacek Skoczeń

Tomasz Ryś

Dariusz Kowalewski

ORKIESTRA

Dyrygent: Adam Skrzypek

Instrumenty klawiszowe: Łukasz Bzowski

Perkusja: Sebastian Skrzypek

Gitara: Bogdan Skiedrzyński

I skrzypce: Beata Wołczyk

Altówka: Dariusz Wołczyk

Wiolonczela: Emilia Danilecka

Flugh: Dominik Gawroński

Waltornia: Mateusz Feliński

Saksofon: Robert Kamalski

STUDENTKI I STUDENCI STUDIUM MUSICALOWEGO CAPITOL

Daria Englot / Dominika Siwiec

Milena Libura / Patrycja Spendowska

Wiktoria Łukowicz / Marika Klarman-Gisman / Milena Morawiec

Anna Cielecka / Natalia Minkina

Maja Frejtag / Barbara Ubysz

Zofia Banasik / Natalia Banaś

Helena Kosecka / Jagoda Latuszkiewicz

Magdalena Gurzyńska / Majka Bakalarz

Krzysztof Gogoj / Artur Leżoń

Szymon Majkrzak / Julia Wrona

ROLE DZIECIĘCE

Pola Lesicka

Kaja Ośnicka

Ada Zimoląg

Zuzanna Maszyńska

Anna Sopova

Antonina Cieślak

"A statek płynie", fot. Łukasz Giza


Premiera na Dużej Scenie 7 października 2023

Autor plakatu: Mariusz Napierała

kolejne spektakle: 8.10, 11-15.10, 26-29.10, 23-26.11

ceny biletów: 75-130 zł normalny, 55-110 zł ulgowy

spektakl dla widzów 16+

spektakl z napisami w języku angielskim

informacja prasowa

czwartek, 6 lipca 2023

Aldona Bartnik o programie Letniego Festiwalu Kameralnego "Muzyka w dawnym Wrocławiu" /wywiad/

Z artystką Aldoną Bartnik (sopran) –  prezesem Stowarzyszenia  Inicjatyw Artystycznych "Mosty Kultury" – rozmawiamy o tegorocznej edycji Letniego Festiwalu Kameralnego "Muzyka w dawnym Wrocławiu". 

Aldona Bartnik, fot. z archiwum artystki

Barbara Lekarczyk-Cisek: Festiwal kameralny "Muzyka w dawnym Wrocławiu" zaistniał już w pejzażu miasta i odbywa się w tym roku po raz trzeci. Czego będzie można posłuchać oraz - co równie ważne - w jakich magicznych przestrzeniach?

Aldona Bartnik: Zanim o tym szerzej powiem, przypomnę, że organizatorem festiwalu jest Stowarzyszenie Inicjatyw Artystycznych "Mosty Kultury", którego ideą była od początku promocja muzyki klasycznej we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku. Wiceprezesem i dyrektorem artystycznym wspomnianego festiwalu jest pianistka, Monika Kruk, a składzie zarządu zasiada również znany wiolonczelista, Krzysztof Karpeta. Od 2021 roku działamy prężnie popularyzując sztukę i czyniąc ją dostępną dla każdego.  Kocham Wrocław i i mimo życia podzielonego pomiędzy dwa kraje (Polska, Holandia), chętnie tu powracam. Jak wielu innych, uważam, że jest to dobry grunt, na którym można siać i potem zbierać obfite żniwo. 

Tegoroczny festiwal nawiązuje do 190. rocznicy urodzin Johannesa Brahmsa, dlatego dyrektor artystyczna festiwalu – Monika Kruk zdecydowała się, aby w programie znalazła się muzyka wokalna i instrumentalna tego kompozytora. Ale nie tylko. Inauguracja festiwalu odbyła się 1 lipca w hotelu Altus Palace. Budynek ma interesującą historię. Został zbudowany w latach 1872-74 przez Ignatza Leipzigera, żydowskiego bankiera i często odbywały się w nim koncerty kameralne, nawiązujemy więc do tej tradycji. Podczas remontu odsłonięto dużą liczbę kamiennych detali elewacji, np. wykusz sali balowej na południowej elewacji, w której odbył się koncert. Publiczność dopisała i trzeba było robić tzw. dostawki, co dla organizatora jest wyznacznikiem sukcesu. Wystąpiło czworo wokalistów: Justyna Sławiec-Korzeń (sopran), Alina Lobedan (mezzosopran), Adrian Domarecki (tenor) Łukasz Klimczak (baryton). Akompaniowały im na fortepianie: Justyna Skoczek oraz Olga Tsymbaluk. W programie znalazły się Liebeslieder Waltzer. Koncert pieśni miłosnych Brahmsa bardzo się podobał.

Znakiem rozpoznawczym festiwalu są koncerty w pięknych wnętrzach...

Tak, ideą naszego festiwalu jest powrót do tradycji salonów muzycznych dawnego Wrocławia, które niegdyś odbywały się w nietuzinkowych wnętrzach wrocławskich pałaców i okazałych kamienic. Warto wspomnieć, że każdemu koncertowi towarzyszy krótka prelekcja Marty Dardzińskiej, która w interesujący sposób opowiada o historii budynku oraz o dawnych jego właścicielach. Kolejny koncert zaplanowano w sobotę, 15 lipca, w Konsulacie Generalnym Republiki Federalnej Niemiec na Podwalu. W repertuarze ponownie Brahms, ale tym razem Sonatę wiolonczelową F-dur op. 59, nr 2 zagra Krzysztof Karpeta, natomiast pieśni zaśpiewa Joanna Zawartko-Kołodziej (sopran). Wystąpi także dwoje pianistów: Monika Kruk i Michał Rot. Na to bezpłatne wydarzenie obowiązują jednak zapisy. Więcej informacji o zapisach znajdą Państwo na stronie www.MostyKultury.pl albo na FB www.facebook.com/MostyKultury.

Z kolei koncert LutosAir Quintet zagra 29 lipca kompozycje Béli BartókaAntonína Dvořáka na dziedzińcu Muzeum Pana Tadeusza. Oprócz muzyki Brahmsa, staramy się także prezentować romantycznych twórców z innych krajów. Będzie można nie tylko delektować się piękną muzyką, ale również lokalnym winem z Winnicy Spokojnej w Boleścinie z okolic Trzebnicy. Zależy nam, aby publiczność wrocławska miała swobody dostęp do kultury, dlatego wejście na ten koncert jest również bezpłatne. Wejściówki będą do odebrania w kasie muzeum na kilka minut przed koncertem.

Kolejnym wydarzeniem będzie występ sopranistki Hanny Sosnowskiej-Bill z towarzyszeniem harfy, na której zagra Malwina Lipiec. Wystąpi również oboistka Justyna Panek. Wykonawczynie zaprezentują muzykę kompozytorów francuskich: Claude`a Debussy, Gabriela Fauré i Maurice`a Ravela. Koncert ten odbędzie się 12 sierpnia w wyjątkowym miejscu  – w Sali Witrażowej Starej Giełdy na Placu Solnym, dawnym Pałacu Rehdingerów. Jest to nasze jedyne płatne festiwalowe wydarzenie. Bilety w cenie 25 zł można będzie nabyć przed samym koncertem (płatność tylko gotówką). 

Finał nastąpi 26 sierpnia: w pięknej sali Oratorium Marianum wystąpią soliści Narodowego Forum Muzyki: Christian Danowicz (skrzypce), Michał Micker (altówka), Marcin Misiak (wiolonczela) i Anna Rutkowska-Schock (fortepian). Zaprezentują Kwartet fortepianowy a-moll, op. 67 hiszpańskiego kompozytora Joaquína Turina oraz Kwartet fortepianowy d-moll op. 8  polskiego kompozytora Zygmunta Noskowskiego, który wykształcił wielu znakomitych kompozytorów, m.in. Karola Szymanowskiego, Mieczysława Karłowicza, Ludomira Różyckiego.  Wejście na ten koncert jest bezpłatne. W imieniu własnym oraz dyrektor festiwalu, Moniki Kruk, serdecznie zapraszamy! 

Wspaniały program! Dziękuję za rozmowę.




czwartek, 25 listopada 2021

Obchodzimy 75-lecie działalności Dolnośląskiego Towarzystwa Muzycznego!

Z okazji 75-lecia działalności Dolnośląskie Towarzystwo Muzyczne zaprasza na niezwykłe widowisko muzyczne „Kawiarenka Szpilmana” w reżyserii Kamila J. Przybosia. Koncert Jubileuszowy odbędzie się w niedzielę, 5 grudnia, o godzinie 18:00, w przepięknym gmachu Opery Wrocławskiej. Tego dnia świętować będziemy 110 rocznicę urodzin genialnego kompozytora, pianisty i aranżera – Władysława Szpilmana, którego utwory w znakomitych aranżacjach Mateusza Walacha, wykonają wybitni polscy soliści: Joanna Smajdor, Magdalena Zawartko, Filip Małek oraz Wojciech Myrczek.


W 1946 roku Sąd Grodzki we Wrocławiu wpisał do rejestru pod numerem pierwszym: Stowarzyszenie Dolnośląskie Towarzystwo Muzyczne, pierwsze powojenne stowarzyszenie we Wrocławiu. Trzy lata później, DTM liczył już 1549 członków i zrealizował aż 365 wydarzeń kulturalnych. Kształtował muzyczny oraz edukacyjny pejzaż powojennego Wrocławia i regionu. Jego twórcami byli ludzie o wielkiej pasji, którzy z uporem tworzyli podwaliny dla muzycznej oświaty, wierzyli w edukację poprzez sztukę, i którym bliskie były idee animowania szeroko zakrojonego ruchu, ożywiającego umysły, budującego muzyczno-kulturalną ofertę miasta i Dolnego Śląska. 

Z archiwum DTM

Dolnośląskie Towarzystwo Muzyczne jest jednym z najstarszych stowarzyszeń kulturalnych na Dolnym Śląsku. Pomysł założenia takiej organizacji pojawił się już w 1945 roku, natomiast formalnie DTM działa od 1946 roku. Jego głównym zadaniem było popularyzowanie muzyki oraz zakładanie ognisk muzycznych, a także organizacja koncertów umuzykalniających, które miały ułatwić odbiór muzyki niewprawionym słuchaczom. Te założenia udaje się spełniać po dziś dzień, a fakt ten napawa dumą. Realizujemy nowe projekty, z radością zapraszamy do współpracy młodych, zdolnych ludzi. W pamięci chowamy tradycję i pełni szacunku dla tego dziedzictwa patrzymy w przyszłość, która zapewne przyniesie nowe wyzwania. Wierzymy jednak, że to od czego się zaczęło, czyli miłość do muzyki, będzie nam towarzyszyć przez kolejne 75 lat. dr Maria Zawartko, prezes zarządu DTM

Koncert Jubileuszowy – Kawiarenka Szpilmana

Kawiarenka Szpilmana, fot. materiały prasowe
Zapraszamy do nowo otwartej kawiarenki, w której goście będą mogli zatopić się w nostalgii minionych dekad.

Z okazji 75-lecia działalności Dolnośląskie Towarzystwo Muzyczne zaprasza na niezwykłe widowisko muzyczne „Kawiarenka Szpilmana” w reżyserii Kamila J. Przybosia. Koncert Jubileuszowy odbędzie się w niedzielę, 5 grudnia, o godzinie 18:00, w przepięknym gmachu Opery Wrocławskiej. Dokładnie tego dnia świętować będziemy 110 rocznicę urodzin genialnego kompozytora, pianisty i aranżera – Władysława Szpilmana. Jego utwory, w znakomitych aranżacjach Mateusza Walacha, wykonają wybitni polscy soliści: Joanna Smajdor, Magdalena Zawartko, Filip Małek oraz Wojciech Myrczek, towarzyszyć im będą: Orkiestra Kameralna Silesian Art Collective pod kierownictwem Mateusza Walacha, stypendyści DTM-u, tancerze oraz akrobata.

Kawiarenka Szpilmana to niezwykła muzyczna podróż̇, ubrana w poruszające historie, które na przemian, raz wzbudzają śmiech, by za chwilę wywołać łzy wzruszenia. Tego wieczoru goście kawiarenki, usłyszą evergreeny, takie jak: 

„To właśnie miłość”, „To przypadek”, „Autobus Czerwony”, „Tak mało Cię znam”, „Cicha noc”, „Nie ma szczęścia bez miłości”, „Trzej przyjaciele z boiska”, „W małym kinie”, „Do widzenia Teddy”. Dzięki wysublimowanym aranżacjom oraz emocjonalnym interpretacjom, zarówno zespołu muzycznego, jak i aktorskiego, każda piosenka przedstawiać będzie wciągającą opowieść. A każda z tych muzycznych opowieści będzie się ze sobą przeplatać, tworząc muzyczny obraz większej całości. Mówi się, że tych lat nie odda nikt... Zapraszamy zatem ponownie do nowo otwartej kawiarenki, gdzie światło, muzyka i artyści, pomogą nam zanurzyć się w klimacie i kolorycie, jakże już odległego - XX-go wieku. 

Warto wspomnieć, że Dolnośląskie Towarzystwo Muzyczne miało swój udział w powstaniu i organizacji Opery i Operetki, a także Filharmonii Wrocławskiej.

Kawiarenka Szpilmana, fot. materiały prasowe

Wystawa na wrocławskim Rynku

Między 12 a 31 grudnia Stowarzyszenie Dolnośląskie Towarzystwo Muzyczne oraz Miasto Wrocław, zapraszają na wystawę plenerową na wrocławskim Rynku. Wrocławianie oraz licznie odwiedzający miasto turyści, będą mogli zapoznać się z unikalnymi materiałami archiwalnymi z bogatej historii DTM-u. Na 20 planszach zaprezentowana zostanie również historia najnowsza, prezentująca wszechstronną działalność Stowarzyszenia. 

Koncert z okazji 75-lecia Dolnośląskiego Towarzystwa Muzycznego

Kawiarenka Szpilmana - w reż. Kamila J. Przybosia

5 grudnia 2021, niedziela, godz. 18:00

Opera Wrocławska, ul. Świdnicka 35, Wrocław

soliści: Joanna Smajdor, Magdalena Zawartko, Filip Małek, Wojciech Myrczek

tancerze: Marta Brendel, Michał Boruch

akrobata: Mateusz Przybysławski

wokalistki: Laura Gronek, Karolina Karczmarczyk, Marika Klarman, Maja Korbiel, Wiktoria Łukowicz

Orkiestra Kameralna Silesian Art Collective pod dyr. Mateusza Walacha

Bilety: informacja i rezerwacja – biuro@dtm.org.pl

www.dtm.org.pl 

informacja prasowa

piątek, 6 listopada 2020

Gala wręczenia nagród Koryfeusz Muzyki Polskiej 2020

2020 to rok wyjątkowy: 10 jubileusz obchodzą zarówno Instytut Muzyki i Tańca, jak i nagroda Koryfeusz Muzyki Polskiej. Uroczysta gala wręczenia nagród odbędzie się 7 listopada 2020 roku o 19.00 na antenie TVP Kultura, w Programie Drugim Polskiego Radia, a także na kanale Instytutu Muzyki i Tańca na YouTubie.


„To wyjątkowy czas, pod wieloma względami. Dlatego na jubileuszową galę wręczenia nagród Koryfeusz Muzyki Polskiej zapraszamy do niezwykłej sali koncertowej na najwygodniejsze z foteli – te, które znajdą Państwo we własnych domach” – mówi Katarzyna Meissner, dyrektor Instytutu Muzyki i Tańca. „To ważna data dla muzyki polskiej, będziemy przecież celebrować to, co najważniejszego i najciekawszego wydarzyło się w ciągu ostatnich miesięcy. Nie można tego przegapić, również ze względu na świetny aspekt artystyczny gali. By odczarować nadzwyczajne okoliczności, proponujemy zadbać tego wieczora również o dress code. Zazwyczaj prosiliśmy o stroje wieczorowe. Dzisiaj – można poimprowizować i połączyć np. smoking z dresem, a małą czarną ze szlafrokiem”.

Na gali 7 listopada nagrodę Koryfeusz Muzyki Polskiej, czyli statuetki autorstwa profesora Adama Myjaka, otrzymają laureaci nominowani w 4 kategoriach: Osobowość Roku, Wydarzenie Roku, Nagroda Honorowa oraz Odkrycie Roku. Nagrody finansowe ufundowało Stowarzyszenie Autorów ZAiKS oraz Związek Artystów Wykonawców STOART. Pełna lista nominowanych jest dostępna na stronie: koryfeusz.org.pl.

Wręczeniu nagród będzie towarzyszyć program muzyczny. Wystąpią:

Kayah – śpiew

Katarzyna Moś – śpiew

Joanna Zawartko – śpiew

Igor Herbut – śpiew

Andrzej Lampert – śpiew

Marta Wajdzik – saksofon

Adam Bałdych – skrzypce

Łukasz Belcyr – gitara

Mateusz Kołakowski – fortepian

Paweł Tomaszewski – fortepian

Robert Kubiszyn – kontrabas

Paweł Dobrowolski – perkusja

Chór Polskiego Radia

przygotowanie Chóru: Maria Piotrowska-Bogalecka

Polska Orkiestra Sinfonia Iuventus im. Jerzego Semkowa

Adam Sztaba – dyrygent, kierownik muzyczny


Organizatorzy gali

Instytut Muzyki i Tańca

TVP Kultura

Patroni medialni

Polskie Radio S.A., Rzeczpospolita, TVP Kultura, Polskie Centrum Informacji Muzycznej Polmic.pl, Presto, Jazz Forum, Jazzarium.pl oraz JazzPress

informacja prasowa

poniedziałek, 24 sierpnia 2020

Opera Wrocławska otwiera podwoje i zaprasza na wyjątkowy koncert

Po półrocznej przerwie do życia wraca Opera Wrocławska. – Sezon otworzy cykl 5 koncertów galowych, podczas których na scenie zaprezentuje się dziesięcioro śpiewaków, w tym uznane gwiazdy i młodzi utalentowani artyści – mówi Mariusz Kwiecień, dyrektor artystyczny Opery Wrocławskiej. Gala zostanie zaprezentowana 25, 27, 29 września oraz 1 i 3 października.

Opera_Wroclawska, fot. Marek Kaźmierczak


Od połowy lipca Opera Wrocławska ma nową dyrekcję. Instytucją kieruje Halina Ołdakowska, stanowisko dyrektora artystycznego objął znany i poważany w świecie baryton Mariusz Kwiecień, a ceniony dyrygent Bassem Akiki piastuje funkcję dyrektora muzycznego. Pierwszy koncert sezonu to okazja, żeby zobaczyć, w jakim kierunku artystycznym podążać będzie renomowany teatr.

Od lewej: Bassem Akiki, Halina Ołdakowska, Mariusz Kwiecień, fot. Marek Kaźmierczak

- Po kilku miesiącach wymuszonej przerwy ruszamy z nowym sezonem artystycznym w Operze Wrocławskiej – mówi Halina Ołdakowska, dyrektor Opery. – Na przełomie września i października na deskach naszego teatru zobaczymy wspaniałe gwiazdy w przepięknej gali operowej, zapowiadającej pierwszy sezon nowej dyrekcji. Ostatnie tygodnie to czas intensywnych przygotowań. Nareszcie teatr tętni życiem. Nie możemy się już doczekać naszych widzów – dodaje.

Podczas Gali usłyszymy najsłynniejsze i jedne z najpiękniejszych arii i duetów operowych. Nie zabraknie romantycznych arii z opery Samson i Dalila Camille’a Saint-Saëns’a czy z opery Manon Jules’a Masseneta. Podczas galowego wieczoru usłyszymy także wiele fragmentów z dzieł Giuseppe Verdiego, m.in. z Trubadura, Rigoletta, a także Don Carlosa. Fanów opery ucieszy na pewno możliwość wysłuchania fragmentów z Carmen Georges’a Bizeta oraz Halki Stanisława Moniuszki.

- Zaprezentujemy Państwu koncert, w którym usłyszymy dziesięcioro wspaniałych artystów z Polski i ze świata. Wystąpią gwiazdy Metropolitan Opera i Royal Opera House Lianna Haroutounian, Charles Castronovo, Małgorzata Walewska i Arnold Rutkowski. Obok gwiazd zaprezentują się młodzi artyści, jak Piotr Buszewski, młody tenor, którego światowa kariera nabiera rozpędu, czy Szymon Mechliński, mogący poszczycić się pięknym barytonem dramatycznym – zapowiada Mariusz Kwiecień, dyrektor artystyczny Opery Wrocławskiej.

Szymon Mechliński, syn uznanego barytona Jerzego Mechlińskiego, słynie z odkrywania ciekawych muzycznie fragmentów nieznanych oper polskich kompozytorów. Podczas Gali wykona arię Arcykapłana z opery „Raymund książę litewski” Franciszka Mireckiego. Usłyszymy również znaną z największych światowych scen Ekaterinę Siurinę. W tytułowej roli Carmen wystąpi Monika Ledzion, a wzruszającą arię Halki zaśpiewa Joanna Zawartko z Wrocławia. Remigiusz Łukomski zaprezentuje swój piękny basowy głos w ariach z Cyrulika sewilskiego i Strasznego dworu.

– Przed nami piękny koncert ze znakomitymi artystami i arcydziełami najlepszych operowych kompozytorów. W programie znalazły się arie i duety m.in. z oper Verdiego, Pucciniego, Bizeta, Saint- Saëns’a, Leoncavallo, Moniuszki, Mireckiego, Donizettiego i Masseneta – podkreśla Bassem Akiki, dyrektor muzyczny Opery i jednocześnie dyrygent najbliższych koncertów.

Okres wakacji to w przypadku Opery czas intensywnej pracy. - Nasz teatr przechodzi pozytywne zmiany organizacyjne, ale równolegle trwa wytężona praca nad przygotowaniem wyjątkowej oferty artystycznej na nowy sezon. Zaplanowane na przełom września i października koncerty galowe to przedsmak tego, co zaprezentujemy widzom w kolejnych miesiącach – podsumowuje Halina Ołdakowska, dyrektor Opery Wrocławskiej.

Koncerty galowe zaplanowane są na 25, 27 i 29 września oraz 1 i 3 października. Bilety można zakupić w kasach, a także na stronie opera.wroclaw.pl.

informacja prasowa

środa, 12 grudnia 2018

"Halka" Stanisława Moniuszki w Operze Wrocławskiej /zapowiedź/

15 grudnia 2018 roku Opera Wrocławska zaprezentuje "Halkę" Stanisława Moniuszki w reżyserii znanej aktorki Grażyny Szapołowskiej i pod batutą Marcina Nałęcz-Niesiołowskiego. 



Najbardziej znana polska opera miała swoją prapremierę 1 stycznia 1858 roku w Teatrze Wielkim w Warszawie (pierwotna wersja, 2-aktowa: Wilno, dokładnie dziesięć lat wcześniej). Libretto napisał Włodzimierz Wolski.

Na scenie wrocławskiej gościła jedenaście razy, począwszy od września 1945 roku, kiedy to zainaugurowała sezon artystyczny w Teatrze Miejskim. W 2005 roku Halkę wystawiono w Operze Wrocławskiej w reżyserii Laco Adamika, z Joanną Zawartko w roli tytułowej. Także i w najnowszej wersji zaśpiewa ona rolę Halki.



Tegoroczne przedstawienie "Halki" "Halka" zainauguruje Rok Moniuszkowski w Operze Wrocławskiej. 
Trzeba jednak podkreślić, że wystawiano ją także w Europie i na świecie, m.in. w Lille w 1960 roku (po francusku), w 1971 roku - na Kubie, w Hawanie, w reżyserii Marii Fołtyn, która zaprezentowała tę operę również w Osace, w 1995 roku. Wystawiano ją również w 2018 roku - w Helsinkach (Capella Cracoviensis) oraz podczas Festiwalu Chopin i jego Europa - 24 sierpnia, kiedy to Chór Filharmonii i Opery Podlaskiej poprowadziła Violetta Bielecka.

Halka, zdjęcia z próby, fot. Opera Wrocławska

Fabuła opery opiera się na popularnym schemacie "uwiedzionej i porzuconej". Tytułowa postać jest  niczym Madame Butterfly Pucciniego, którą kompozytor znał i podziwiał. Bohaterkę Moniuszki charakteryzuje jednak prostota i bezpośredniość muzycznego języka oraz odpowiadająca mu psychologiczna prawda.

Podczas konferencji prasowej Grażyna Szapołowska określiła postać głównej bohaterki jako "jednej z nas".
Postanowiłam, ze od strony plastycznej w spektaklu będzie dominował kolor perłowy i czarno-perłowy, a na tym tle wybijać się będzie czerwona chusta Halki, będąca wieloznacznym symbolem. Dramat rozwija się wokół skrywanych przez bohaterów sekretów. Cały ten dramatyzm - stwierdziła reżyserka - służy oczyszczeniu bohaterów z ich win i przywróceniu im pierwotnej niewinności. 

Grażyna Szapołowska i Marcin Nałęcz-Niesiołowski podczas konferencji prasowej,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Podkreślając ponadczasowy charakter opery dodała:
Człowieka, także współczesnego, unoszą tylko uczucia i dla nich warto żyć, o czym zapominamy.Tą inscenizacją chcę przypomnieć o  uczuciach. Chciałam powiedzieć kobietom, aby się nie bały, ale umiały dostrzec miłość, bo ona ocala. 


Halka, zdjęcia z próby, fot. Opera Wrocławska
Halka
Dyrygent:
Marcin Nałęcz-Niesiołowski
Reżyseria:
Grażyna Szapołowska
Scenografia i kostiumy:
Brage Martin Jonassen
Reżyseria świateł:
Tomasz Filipiak
Choreografia:
Krzysztof Trebunia-Tutka
Klaudia Carlos Machej
Ruch sceniczny:
Anna Szopa-Kimso
Projekcje multimedialne i mapping:
Piotr Maruszak

Obsada
Halka - Joanna Zawartko*, Natalia Rubiś*, Anna Lichorowicz
Jontek - Jury Horodecki*, Zdzisław Madej*
Stolnik - Tomasz Rudnicki, Bartosz Urbanowicz
Zofia - Karolina Filus*, Hanna Sosnowska
Janusz - Szymon Mechliński*, Marcin Hutek*
Dziemba - Jakub Michalski, Szymon Gąsiorowski, Sergii Borzov
Dudarz - Jakub Michalski, Szymon Gąsiorowski, Sergii Borzov
Góral - Paweł Walankiewicz, Aleksander Zuchowicz
Gość Stolnika I - Paweł Walankiewicz, Aleksander Zuchowicz
Gość Stolnika II - Piotr Bunzler, Jacek Lech

Gość Stolnika III - Szymon Gąsiorowski

środa, 19 września 2018

53. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans: Wyzwolenie /relacja/

Od 7. do 16. września Wrocław żył piękną muzyką - w tym czasie trwał 53. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans. Tematem przewodnim było WYZWOLENIE. 



Metaforyczny, wieloznaczny sens tego słowa pozwolił zaprezentować różne oblicza wyzwolenia - począwszy od wyzwolenia z niewoli narodowej, osobistej, na uwolnieniu od trudów egzystencji kończąc.

Program tegorocznego festiwalu przywołuje wiele wydarzeń historycznych, które przypominają nam, jak blisko jest od chwały do hańby, od swobody do zniewolenia - napisał o programie festiwalu Andrzej Kosendiak, jego Dyrektor Generalny. Świętujmy zatem polski jubileusz w poczuciu nie tylko wdzięczności, ale i odpowiedzialności za dziedzictwo, które pozostawili po sobie nasi przodkowie.

Z kolei Giovanni Antonini, Dyrektor Artystyczny festiwalu, zwracał uwagę na rozmaite aspekty wyzwolenia, w tym na wyzwolenie od norm moralnych, społecznych i obyczajowych, które nakłada na nas kultura. Zaprosił także słuchaczy do refleksji nad tym, czy naprawdę chcemy być wolni:

Od czego pragniemy się wyzwolić? - pytał. Ile wysiłku jesteśmy w stanie włożyć w wywalczenie niezależności? Niech do refleksji natchnie nas muzyka będąca zawsze przestrzenią wolności.

Obecność na koncertach była zatem nie tylko wypełniona słuchaniem muzyki, lecz miała charakter aktywnego uczestnictwa w  tym, co proponowali wykonawcy, kompozytorzy, dyrygenci, a co przekładało się w jakimś sensie na własne doświadczenia.


Król Roger": Czy można wyzwolić się od Natury?


Festiwal rozpoczęła opera Karola Szymanowskiego: "Król Roger". Choć rzadko wystawiana, we Wrocławiu znana jest dobrze dzięki Mariuszowi Trelińskiemu, który w roku 2011 wyreżyserował ją na deskach Opery Wrocławskiej. Jak pisał o tym spektaklu Tomasz Cyz:

"Reżyser rezygnuje z historycznych wątków Króla Rogera. Odchodząc od jednoznacznego określenia czasu i miejsca akcji, stara się wydobyć realistyczny wymiar dzieła, pokazuje świat władzy – nie zhierarchizowanej jak w średniowieczu, lecz równie autorytarnej. Koncentruje się na współczesnym człowieku, atrybutami Rogera (Andrzej Dobber), władcy surowego, ale sprawiedliwego, czyni garnitur i ciemne okulary. Roksana (Aleksandra Buczek) zachowuje się uwodzicielsko i wyzywająco.  W tak skonstruowany świat wkracza Pasterz, który porywa tłumy… Wrocławska inscenizacja Króla Rogera razem z La Bohème, przynależy do drugiego okresu – „realizmu magicznego” – w którym świat przedstawiony nie przestaje nasycać się symbolami i archetypami, ale w którym człowiek przestaje być tylko figurą, alegorią, maską, zyskuje ciało zanurzone w realnym dzisiaj".

Dodajmy, że tamten spektakl wydobywa ukryty, homoseksualny podtekst dzieła (spokrewnieni ze sobą obaj autorzy libretta: Jarosław Iwaszkiewicz i Karol Szymanowski) byli homoseksualni), szczególnie w scenie dionizyjskiej orgii.

W przypadku opery zaprezentowanej na Festiwalu Wratislavia Cantans mieliśmy do czynienia z wersją koncertową, ale także - co należałoby podkreślić - główny konflikt pomiędzy Kulturą a  Naturą odnosi się do nietscheańskiej opozycji pomiędzy tym, co platońskie, a tym, co dionizyjskie.

Roger II, mozaika, La Partorama, Palermo, Wikipedia

Opera "Król Roger" powstała pod wpływem fascynacji Karola Szymanowskiego antykiem i orientem, a także filozofią Wschodu, które przejawiały się nie tylko w jego twórczości kompozytorskiej, ale również pisarskiej. Kompozycje muzyczne: Mity, III Symfonia, Maski i Metopy sąsiadują w jego dorobku z powieścią Efebos. Niepoślednią rolę w powstaniu opery odegrała ujrzana w Palermo średniowieczna mozaika przedstawiająca króla Rogera II. Ten istotny impuls oraz spotkanie z piszącym kuzynem, Jarosławem Iwaszkiewiczem, zdecydowało, że powstało libretto, z którego jednak kompozytor był niezbyt zadowolony i dokonał w nim licznych poprawek. Opera miała swoją prapremierę 19 czerwca 1926 roku. Rolę tytułową kreował Eugeniusz Mossakowski, partię królowej Roksany zaśpiewała siostra kompozytora, Stanisława Korwin-Szymanowska, a orkiestrą dyrygował Emil Młynarski. Recenzje były bardzo pochlebne, pomimo że opera nie zachwyciła słuchaczy.


Mariusz Kwiecień (tenor), tytułowy Król Roger pod batutą maestro Jacka Kaspszyka,
podczas 53. MF Wratislavia Cantans, fot. Łukasz Rajchert

Akcja "Króla Rogera" rozgrywa się na Sycylii około 1150 roku. W I akcie (tzw. bizantyjskim) podczas nabożeństwa w katedrze król Roger wraz z żoną Roksaną i doradcą Edrisim dowiadują się, że Kościołowi zagraża założyciel nowej religii, młody piękny Pasterz. Na życzenie króla młodzieniec zostaje przyprowadzony do świątyni i oskarżony o obrazę boską. Tłum żąda osądzenia i skazania go na śmierć, ale król, Roksana i Edrisi są pod wielkim wrażeniem jego łagodności i pokory. W rezultacie Roger daruje mu wolność, ale nakazuje stawić się na sąd.

W akcie II (tzw. orientalnym) król wyznaje Edrisiemu swoje obawy o uczucia Roksany, która wstawiła się za Pasterzem. Tymczasem Pasterz rzuca czar na Roksanę i na dworzan, którzy dołączają się do upojnego tańca miłości. Król zachowuje jednak spokój i rozkazuje uwięzić Pasterza. Ten z łatwością zrywa ciężkie łańcuchy i wzywa ludzi, aby udali się z nim do kraju wiecznej wolności. Wszyscy, w tym Roksana, podążają za nim. Tylko Roger i Edrisi pozostają w pałacu. Król rezygnuje z tronu i jako pielgrzym udaje się na poszukiwanie żony i Pasterza.

Joanna Zawartko jako Roksana (sopran) i Arnold Rutkowski jako Pasterz (tenor),
fot. Łukasz Rajchert 
Akt III (tzw. helleński) rozgrywa się w ruinach antycznego teatru w Syrakuzach. Po długiej wędrówce dotarli tu Roger i Edrisi. Król wzywa Roksanę, a ona odpowiada mu najpierw z daleka, by wreszcie pojawić się przed nim i sławić kult Pasterza. Wkrótce Pasterz w swej prawdziwej postaci - Dionizosa - wkracza do amfiteatru. Pełen zachwytu Roger wznosi hymn na cześć wschodzącego słońca. To rodzaj credo wyzwolonego człowieka, który znalazł odpowiedź i któremu udało się uwolnić od dramatycznego rozdarcia..


od lewej: Mariusz Kwiecień (król Roger), Joanna Zawartko (Roksana), Arnold
Rutkowski (Pasterz), Jacek Kaspszyk (dyr.), fot. Łukasz Rajchert

Poprowadzić tak skomplikowaną materię: solistów, orkiestrę, liczne chóry  - było z pewnością wyzwaniem nie lada, ale maestro Jacek Kaspszyk poradził z tym sobie znakomicie. Z pewnością pomogło mu w tym doświadczenie - w 2003 roku nagrał tę operę dla wytwórni Accord, a towarzyszyli mu wtedy równie wspaniali wykonawcy, m.in. Wojciech Drabowicz (baryton) jako król Roger, Olga Pasiecznik (sopran) jako Roksana i Piotr Beczała (tenor) jako Pasterz. Lata pracy z Filharmonią Wrocławską także wydały swoje owoce. Dość wspomnieć pamiętny koncert IV Symfonii A. Brucknera czy porywającą "Symfonię Tysiąca" G. Mahlera.

Także i tym razem całość wypadła znakomicie. Można bez większej przesady powiedzieć, że tegoroczna Wratislavia zaczęła się od wysokiego C. Wybitny baryton Mariusz Kwiecień w roli króla Rogera był przejmujący, namiętny, pełen niepokoju, bynajmniej nie apolliński. Można by powiedzieć, że śpiewając tę rolę wielokrotnie (m.in. londyńskim Covent Garden, pod batutą sir Antonio Pappano), miał szansę i czas, aby do niej dojrzeć i to było słychać we wrocławskiej interpretacji. Arnold Rutkowski (tenor) w roli Pasterza miał również możliwość zaprezentowania swoich wielkich możliwości. Taka wspaniała rola! Mnie najbardziej ujął śpiew Joanny Zawartko - cudownie brzmiący sopran, który zauroczyłby każdego. I choć partie były do zaśpiewania i interpretacji niełatwe, to jednak w jej wykonawstwie znalazły prawdziwą, pełną uczuć i namiętności Roksanę. Mnie w każdym razie ten "Król Roger" wyzwolił od obaw, że jestem głucha na kompozycje Karola Szymanowskiego. :-)

"Madame Curie" - wyzwolenie od dominacji mężczyzn, wolność wewnętrzna 


Madame Curie, fot. Karol Sokołowski, NFM

Opera została skomponowana przez Elżbietę Sikorę na zamówienie Państwowej Opery Bałtyckiej w 2011 roku, Roku Chemii, którego patronką była wybitna polska uczona, Maria Curie-Skłodowska. Autorką libretta jest Agata Miklaszewska (ta od "Metro"), której udało się uniknąć publicystyki, ponieważ pokazała Marię jako pełnowymiarowego człowieka, targanego uczuciami oraz wątpliwościami co do tego, czy jej odkrycia nie staną się zagrożeniem, zamiast, jak tego pragnęła, służyć dobru ludzkości. Całość została pomyślana jako sen bohaterki, w którym przeszłość, teraźniejszość i przyszłość wzajemnie się przenikają.

"Piękna, dramatyczna postać z krwi i kości. Taką chcemy ją pokazać i taką kochać" - powiedział o bohaterce opery jej reżyser Marek Weiss.

"Madame Curie" miała premierę 15 listopada 2011 roku w sali UNESCO w Paryżu. Blisko siedem lat po premierze mogliśmy ją zobaczyć w tym kształcie i z tą samą wykonawczynią w roli Marii - Anną Mikołajczyk (sopran). Również pozostali wykonawcy, podobnie jak dyrygent - Wojciech Michniewski, byli ci sami. We wrocławskiej wersji opery wzięła także udział NFM Filharmonia Wrocławska, co wydaje się być oczywiste. 

Madame Curie, fot. Karol Sokołowski, NFM

To był niezwykły wieczór i niezwykłe wykonawstwo. Największe wrażenie robiła jednak muzyka Elżbiety Sikory - takiej skali uczuć, bogactwa emocji dawno we współczesnej muzyce nie słyszałam. A przy tym cienia banału. Gwałtowne dysonanse i rozwibrowane recytatywy wywoływały skojarzenia z ekspresjonizmem, a jednocześnie nie brakowało przynoszących ulgę partii lirycznych. Psychologiczna, by tak rzec, strona tej muzyki pozwalała zaprezentować całą skalę odczuć Marii przed przeczuwaną śmiercią Piotra (znakomity tenor Paweł Skałuba), poprzez rozpacz z powodu utraty ukochanego, pożegnanie z nim, po wyciszenie i powrót do przepełnionego pracą życia. Maria ciągle się krząta w swoim szarym fartuchu, a jednak nie jest pozbawiona kobiecości. Wspomnienie pierwszej balowej sukni, kolejna namiętność, zmaganie się ze społecznym potępieniem, pogardą mężczyzn-naukowców - wszystko to znajduje swoje odzwierciedlenie w muzyce. Ogromnie podobało mi się także wprowadzenie scen symbolicznych: taniec pięknego białego motyla (Elżbieta Czajkowska-Kłos), który przekształca się w rodzaj ćmy, wreszcie w martwą istotę - sprawia, że utwór zyskuje dodatkowe znaczenia, łącząc harmonijnie muzykę z wieloznacznym, symbolicznym, a przy tym pięknym obrazem, które wzajemnie się dopełniają.

Magdalena Dobosz, fot. Karol Sokołowski, NFM
Owo przenikanie się muzyki - partii solowych i chóralnych - z dźwiękami orkiestry, a także z obrazem scenicznym porwało festiwalową publiczność, która urządziła kompozytorce i wykonawcom owację na stojąco. 

Jasna Góra - duchowa stolica Polaków

O wolności rozumianej w kategoriach wyzwolenia z niewoli można mówić w kontekście niezwykle pięknego koncertu muzyki dawnej: "Duchowa stolica Polski", pod dyrekcją Andrzeja Kosendiaka. Koncert, na który złożyły się kompozycje mało dziś znanego, a przecież wybitnego polskiego kompozytora XVIII wieku, Marcina Józefa Żebrowskiego. To właśnie w klasztorze jasnogórskim zachowały się manuskrypty, w tym autografy jego dzieł. Koncert był szczególny także dlatego, że Magnificat, Rorate coelli i Missa Pastoricia wykonano tak, jak były prawdopodobnie prezentowane w czasach kompozytora - na historycznych instrumentach zagrała Wrocławska Orkiestra Barokowa, a partie solowe sopranu wykonywał chłopiec - Jian Hui Mo, z towarzyszeniem Chóru Chłopięcego NFM oraz Chóru NFM.

Koncert Duchowa stolica Polski, pod dyr. Andrzeja Kosendiaka, fot. A. Sokołowski
8 września 1717 roku obraz Matki Boskiej Jasnogórskiej został uroczyście uhonorowany mocą dekretu papieża Klemensa XI, ale już wcześniej Jasna Góra wraz z cudownym Obrazem była dla Polaków miejscem szczególnie ważnym - właśnie ową duchową stolicą. Klasztor posiadał własną kapelę, a jednym z jej członków był wspomniany Marcin Józef Żebrowski - śpiewak, skrzypek, kompozytor i nauczyciel muzyki. Wiadomości na jego temat są nader skąpe, wiadomo jednak, że kształcił się za granicą (o czym świadczy odnaleziony w Londynie autograf Concerto grosso), a zachowane dokumenty wskazują, że w latach 1748–1765 był zatrudniony w kapeli jasnogórskiej jako świecki muzyk i nauczyciel. Z ksiąg rachunkowych wynika, że jego pensja należała do najwyższych wśród muzyków kapeli, co świadczyłoby o dużym uznaniu, którym się cieszył, a także o wszechstronnym wykorzystaniu jego umiejętności. Wiemy także, że wystąpił wraz z żoną, śpiewaczką Marią Elżbietą, na koncercie z okazji imienin króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, 8 maja 1768 roku w Warszawie.

Koncert Duchowa stolica Polski, pod dyr. Andrzeja Kosendiaka, fot. A. Sokołowski
Był czołowym kompozytorem tamtych czasów, przedstawicielem stylu galant w muzyce sakralnej, co jest najbardziej widoczne w ornamentyce jego linii melodycznych. Jednak w niektórych jego kompozycjach można zauważyć cechy typowe dla późnego baroku, takie jak użycie polifonii (w tym podwójnego kontrapunktu) czy techniki koncertującej. Nawiązywał ponadto do polskiego folkloru muzycznego, np. wykorzystując cechy krakowiaka lub cytując polskie pieśni religijne. W zbiorach Biblioteki Jasnogórskiej przechowywanych jest 31 jego utworów.

Koncert wrocławski miał niezwykły klimat, także za sprawą miejsca, w którym go zaprezentowano - barokowego wnętrza Kościoła im. Najświętszego Imienia Jezus, zwanego powszechnie Kościołem Uniwersyteckim, z racji jego sąsiedztwa. Najpierw wysłuchaliśmy przepięknego Magnificat, które swoją urodą doprawdy nie ustępowało kompozycji Jana Sebastiana Bacha. Szczególnie piękne były arie, zwłaszcza Quia recet nihil magna oraz Fecit potentiam z towarzyszeniem koncertującej trąbki, mówiąca o Bogu Izraela, który "okazał moc Swego ramienia". Pięknie zabrzmiał także duet sopranu i altu: Deposuit patentes, wraz z koncertującymi obojami. Zresztą posłuchajcie fragmentu:


Marcin J. Żebrowski (1702-1770), Magnificat (cz. 2). Wrocław Vocal Consort 

Wprawdzie to inni wykonawcy, ale daje wyobrażenie, jak piękna jest ta muzyka i moje skojarzenie z Bachem wcale nie jest przesadą.

Po cudownym Magnificat wysłuchaliśmy rorat poświęconych Najświętszej Marii Pannie, by na koniec dać się oczarować Missa Pastoritia - uroczystej mszy na cztery głosy: sopran, alt, tenor i bas, dwoje skrzypiec, dwie trąbki, kotły i basso continuo.


Missa Pastoritia powstała najprawdopodobniej w latach 1763-1765 i reprezentuje popularny w XVIII w. gatunek mszy pastoralnych, stanowiąc zarazem najwybitniejszy jej przykład z kręgu kultury polskiej. Na szczególną uwagę zasługuje przede wszystkim inwencja i pomysłowość w kształtowaniu linii melodycznej, widoczna szczególnie w częściach solowych" Domino Deus, Qoniam czy Benedictus, a także nawiązujące do barokowej tradycji części polifoniczne Qui tollis i Cum Sancto Spiritu. 
Cała  Missa Pastoritia była olśniewająca, a w sercu na dłużej pozostał końcowy Agnus Dei połączony z Dona nobis pacem...

Różne oblicza wyzwolenia w koncercie  In tempore belli


Wyznam na początku, że ten właśnie koncert szczególnie głęboko zapadł mi w pamięć. Był czymś więcej niż "tylko" koncertem. Była w nim jakaś metafizyka, którą trudno opisać słowem, ale wrażenia owej niezwykłości stało się nie tylko moim udziałem, bo doświadczyło jej więcej osób. 

Koncert In tempore belli, fot. Sławek Przerwa
Koncert rozpoczęła uwertura do opery L`isola dosabitata (Wyspa bezludna), z librettem Metastasia, której pierwsze przedstawienie odbyło się dla uczczenia imienin księcia Mikołaja. Uwertura utrzymana w tonie tragicznym, przeznaczona na sopran dramatyczny. Pod wpływem wiadomości, że jej ukochany chce popełnić samobójstwo, Demetria również pragnie śmierci. Tylko ona może przynieść wyzwolenie z sytuacji, w której dobrego wyjścia nie ma. Aria bohaterki tego dramatu pełna jest gwałtownych uczuć, świadczących o tym, że Haydn był mistrzem w odmalowywaniu psychiki postaci.

Druga część koncertu miała dla odmiany lekki, żartobliwy charakter. Zaprezentowano Symfonię fis-moll "Pożegnanie", mającą związek z pewnym zabawnym epizodem w biografii kompozytora. Otóż książę Mikołaj przedłużył pobyt Haydna i orkiestry w pałacu Esterháza, co muzykom nie bardzo przypadło do gustu. Postanowili więc w sposób kulturalny dać temu wyraz. W finale tej kompozycji kolejno kończyli swoje partie, gasili świece i wychodzili. W efekcie dwaj ostatni skrzypkowie z trudem dokończyli utwór. Książę miał na szczęście poczucie humoru i pojął tę aluzję, skutkiem czego nie tylko muzycy, ale cały dwór powrócił do Eisenach. Bywa więc, że można się wyzwolić z opresji uciekając się do mniej drastycznych metod, ba, do metod pokojowych: aluzji i żartu, o ile tylko osoba, do której je adresujemy posiada poczucie humoru. 

 Giuseppina Bridelli (mezzosopran), koncert In tempore belli, fot. Sławek Przerwa

Wrocławska Orkiestra Barokowa pod batutą Giovanniego Antoniniego odtworzyła tamten epizod ku uciesze publiczności. Na szczęście opuścili nas na krótko, byśmy mogli cieszyć serca przepięknym wykonaniem tytułowego utworu tego koncertu: Missa in tempore belli, zwanej "Paukenmesse" (Msza o błogosławionym Bernardzie z Offidy). 
Po raz pierwszy zabrzmiała 25 grudnia 1796 roku w wiedeńskim kościele pijarów, podczas prymicji Josepha Franza von Hoffmanna, którego ojciec pełnił funkcję cesarskiego skarbnika wojennego. Fakt ten, a przede wszystkim okoliczności historyczne (wojna austriacko-francuska) wpłynęły na nietypowe wykonanie mszy, w której Haydn powiększył liczbę instrumentów dętych, a także dodał kotły, tak iż wydaje się, że wojna "przeniknęła" do tego liturgicznego utworu. Znalazło to odzwierciedlenie nie tylko w doborze instrumentów, ale również tonacji (C-dur) oraz w budowie utworu, nawiązującego do formy sonatowej. Do historii przeszło brzmienie Agnus Dei, wielokrotnie "zakłócane" przez tremola kotłów. Jakby kompozytorowi zależało na podkreśleniu, że trwa wojna i wzbudza niepokój wiernych. W tym kontekście finałowe Dona nobis pacem powraca wielokrotnie, brzmiąc szczególnie znacząco i dobitnie. 

Koncert In tempore belli, fot. Sławek Przerwa

Partie solowe są mocno zintegrowane z chórem, jakby kompozytor chciał podkreślić zależność jednostkowych losów od losów całej ludzkości. Na tym tle szczególnie pięknie brzmi solo basu w Qui tollis.W interpretacji Fulio Bettini zabrzmiało szczególnie pięknie i lirycznie. W muzyce sakralnej  bardzo lubię śpiew solowy, jednakże w Missa in tempore belli przeważał śpiew chóralny i to on nadawał tej kompozycji niezwykłą moc. Chór NMF zabrzmiał tego wieczora szczególnie pięknie... Tak pięknie, że fragment utworu ponownie wykonano na bis, co się raczej w przypadku tego rodzaju kompozycji nie zdarza. To był taki szczególny wieczór, kiedy wszyscy artyści oraz panujący nad całością Giovanni Antonini, zabrzmieli jak doskonale harmonijna całość. To się czuło - tę jakąś mistykę chwili, którą nie sposób oddać słowem, ale która pozostanie w uczestnikach na zawsze. Od niej uwolnić się nie można... I chyba nikt by tego nie chciał.

Messa da Requiem Giuseppe Verdiego, czyli wyzwolenie od ziemskiego padołu


53. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans rozpoczął się od wysokiego C i na nim zakończył - na Requiem Verdiego. Pracę nad tym dziełem rozpoczął kompozytor po śmierci Gioacchino Rossiniego w 1868 roku. Miał to być zbiorowy hołd kilku kompozytorów tamtych czasów złożony wybitnemu twórcy. Verdi napisał wtedy końcowe Libera me (Wybaw mnie, Panie), jednakże wówczas nie udało się doprowadzić dzieło do premiery. Dopiero nagła śmierć poety Alessandra Manzoniego w 1873 roku sprawiła, że Verdi rok później poprowadził premierę swego najnowszego dzieła w mediolańskim Kościele św. Marka. Najsłynniejsza powieść Manzoniego: Narzeczeni, z którą Verdi zapoznał się we wczesnej młodości, wywarta na nim, jak sam wyznał, ogromne wrażenie i wpłynęła na jego twórczość. Uwielbienie dla wielkiego pisarza towarzyszyło kompozytorowi przez całe życie.  Ponieważ Verdi był kompozytorem operowym, dysponował charakterystyczną dla tego gatunku stylistyką, co wywołało liczne kontrowersje. Z operą wiążą Requiem również cechy indywidualnego stylu kompozytorskiego Verdiego. Przede wszystkim typ melodyki: bujnej, żywiołowej, śpiewnej. To, co dla współczesnych stanowiło rażące odstępstwo od religijnego wzorca, dziś - w czasach swobodnego przenikania się różnych gatunków i poetyk - wydaje się być zaletą dzieła, dzięki temu brzmi ono oryginalne.

Sir John Eliot Gardiner z Orchestre Révolutionnaire et Romantique, fot.
Łukasz Rajchert
Utwór rozpoczyna żarliwa, błagalna modlitwa, obejmująca Requiem i Kyrie. Po nich następuje Dies Irae - Dzień Gniewu Pańskiego, ewokujący Sąd Ostateczny. Scena ta jest najbardziej rozbudowana i obejmuje dramatyczne partie chóru oraz fragmenty śpiewane solo. Część III, Ofertorium, służy refleksji, wyróżniając się nastrojem skupienia i pięknem pełnych natchnienia melodii. Po niej następuje Sanctus, w formie podwójnej fugi, eksponujący chór. Część V to Agnus Dei, w klimacie spokojnej modlitwy, w którym arie śpiewają sopran i mezzosopran, po nich dołącza chór. Następuje Lux aeterna - część o niezwykle lirycznym, błagalnym charakterze, w wykonaniu mezzosopranu, tenoru i basu. Ostatnia, VII część utworu, to Libera me, również bardzo rozbudowana. Rozpoczyna się dramatycznym recytatywem, po którym powracają poprzednie obrazy dźwiękowe: chóralny Dies irae oraz Requiem, śpiewane tym razem przez sopran z chórem. Powtarza się następnie dramatyczny temat Libera me, przybierając formę monumentalnej fugi . Zakończenie ma jednak nastrój błagalno-modlitewny, nawiązujący do początkowych partii utworu, który w ten sposób zostaje jakby spięty muzyczną klamrą.

Ann Hallenberg (mezzosopran) i Corinne Winters (sopran), fot. Ł. Rajchert

Wykonanie takiego utworu wymaga wyobraźni, muzycznej wrażliwości i doświadczenia. Sir John Eliot Gardiner szczęśliwie wszystko to posiada. W 1995 roku nagrał dla Wytwórni Philips płytę z nagraniem Requiem Verdiego. Towarzyszyła mu wówczas Orchestre Révolutionnaire et Romantique, założona przez niego w 1989 roku. Ci sami wykonawcy zaprezentowali Requiem podczas tegorocznego festiwalu. Czyż mogliśmy marzyć o doskonalszym wykonaniu..? Mamy niezwykłe szczęście, że sir John Eliot Gardiner pojawia się we Wrocławiu coraz częściej i za każdym razem przywozi prawdziwe skarby: dwa lata temu była to Pasja według św. Mateusza, rok temu Powrót Ulissesa do ojczyzny Claudia Monteverdiego.

Sir John Eliot Gardiner i Edgaras Montvidas (tenor), fot. Ł. Rajchert

Pozostaje mieć nadzieję, że kolejny rok i kolejny festiwal Wratislavia Cantans przyniosą uczestnikom równie wiele wrażeń, wzruszeń i refleksji.

Mahler – VI Symfonia na zakończenie Festiwalu Wratislavia Cantans

Dziś, VI Symfonią a-moll „Tragiczną”, kończy się 61. Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans. Niepokojące arcydzieło zaprezentuje występ...

Popularne posty