piątek, 14 lipca 2023

Hanna Sosnowska-Bill: Być częścią czegoś pięknego /wywiad/

Z solistką Opery Wrocławskiej, Hanną Sosnowską-Bill, rozmawiam o szczęściu, przeznaczeniu i pasji śpiewania, nawet, jeśli jest to partia wokalna z ... czkawką 😗

Hanna Sosnowska-Bill, fot. Łukasz Rajchert
Barbara Lekarczyk-Cisek: Pretekstem do naszego spotkania są nagrody, które Pani regularnie sobie wyśpiewuje od kilku lat, mimo stosunkowo niedużego stażu w Operze Wrocławskiej. Będąc częstym gościem tej instytucji, z przyjemnością śledzę rozwój Pani kariery, szczególnie, że pojawia się Pani w interesującym repertuarze i grywa znaczące role. Interesuje mnie w związku z tym Pani droga wiodąca na deski sceniczne – kiedy Pani odkryła potrzebę śpiewania i postanowiła ją rozwijać?

Hanna Sosnowska-Bill: Chciałabym móc powiedzieć, jak wielu, że śpiew towarzyszy mi od dziecka i że śpiewałam, od kiedy pamiętam (śmiech). Ze mną tak nie było. Jako dziecko byłam nieśmiała i raczej zamknięta w sobie. Wszystko zaczęło się od szkolnego chóru, do którego trafiłam z powodów towarzyskich. Tam spotkałam moją pierwszą mentorkę, panią Danutę Czeczot, która jest nauczycielką muzyki w Działdowie, skąd pochodzę, i prowadzi różne chóry w tym mieście. Ona pierwsza odkryła, że mam dobry słuch i głos, co sprawiło, że mogłam śpiewać solo na różnych koncertach. Będąc w gimnazjum zdecydowałam się też na szkołę muzyczną, gdzie zaproponowano mi naukę gry na wiolonczeli, ale – ku  mojemu wielkiemu rozczarowaniu – po wakacjach okazało się, że nie ma nauczyciela, który poprowadziłby klasę gry na tym instrumencie i musiałam zamienić wiolonczelę na gitarę klasyczną. Dzięki temu poznałam wspaniałego nauczyciela – Piotra Nowakowskiego, mojego kolejnego mentora. Do dziś, ćwicząc śpiew, wykorzystuję jego wskazówki, także odnośnie cierpliwości i wytrwałości w dążeniu do celu. Potem trafiłam do szkoły muzycznej II stopnia w Olsztynie i kontynuowałam także naukę śpiewu w szkolnym chórze. Mój głos zaczął się wzmacniać i coraz bardziej śpiewanie sprawiało mi przyjemność. Zaczęłam nawet brać dodatkowe lekcje śpiewu.

A jak to się stało, że trafiła Pani na studia do Wrocławia i dlaczego na muzykoterapię?

W tamtym czasie sądziłam, że muzykoterapia stanowi doskonałe połączenie różnych moich zainteresowań: zarówno muzycznych, jak też społecznych i psychologicznych. Wrocławska uczelnia jako jedyna oferowała takie studia magisterskie. Studia były kameralne (na roku było nas raptem dziesięć osób) i bardzo mnie rozwinęły. Zajęcia eksplorowały  samych uczestników i od początku byłyśmy rzucone na głęboką wodę, prowadząc lekcje w różnych placówkach. Często były powiązane z mini-koncertami, którymi zazwyczaj rozpoczynałyśmy nasze działania terapeutyczne. Poznałam także ważne dla mnie osoby  przyjaciół, z którymi mam kontakt do dziś.

Czy nadal kontynuowała Pani naukę śpiewu?

Tak! Będąc na I roku studiów trafiłam do Państwowej Szkoły Muzycznej II stopnia na Podwalu, gdzie kontynuowałam naukę śpiewu u prof. Piotra Łykowskiego, a po roku zdałam na studia wokalne, w klasie tego samego profesora, co zaowocowało takimi, a nie innymi wyborami.

W lutym 2017 roku zadebiutowała Pani w Operze Wrocławskiej rolą Paminy w spektaklu dla dzieci "W krainie czarodziejskiego fletu" na podstawie opery W. A. Mozarta.

W tym przedstawieniu rola Paminy była wprawdzie w stosunku do oryginału ograniczona, ale mam do niej szczególny sentyment i przekonanie, że pasuje do mojego scenicznego emploi. Tym bardziej się cieszę, że będę ją ponownie grała w najnowszej premierze operowej: „Czarodziejski flet: Breslau”.

Jakie jeszcze role uznałaby Pani za znaczące w swoim rozwoju artystycznym?

Bardzo dobrze wspominam „Pchłę Szachrajkę” w reż. Anny Seniuk. Szczególnie cenię współpracę z choreografką, panią Weroniką Pełczyńską, która pracowała z nami bardzo intensywnie i nauczyła mnie, jak budować fizyczną formę sceniczną, jak ważny jest ruch sceniczny. Po tym przedstawieniu zostałam zaangażowana do zespołu Opery Wrocławskiej na stałe i w kolejnych sezonach zaśpiewałam tak ważne dla mnie role, jak Manon, Leila czy Zuzanna. 

Hanna Sosnowska-Bill w roli Milionerki w spektaklu Leszka Możdżera:
"Immanuel Kant", fot. z archiwum Opery Wrocławskiej

Sztuka operowa to dla mnie idea dzieła totalnego w takim znaczeniu jak widział to Wagner. Łączy muzykę, ludzki głos, plastykę sceniczną, choreografię, światło…, przekazując zarazem wieloznaczne, czasami filozoficzne treści, jak to było np. z „Immanuelem Kantem”. Śpiewak musi grać rolę o wiele bardziej skomplikowaną niż w teatrze. Czy kształtowanie tych wszystkich umiejętności jest bardzo trudne? Jakie są Pani doświadczenia?

To się zaczyna już na studiach, gdzie ćwiczymy aktorstwo, balet, ruch sceniczny itd. Uczymy się tego także w praktyce, realizując spektakle dyplomowe. Ja śpiewałam Donę Elwirę w „Don Giovannim” Mozarta. Spektakl wspaniale zrealizował pan Roberto Skolmowski. Czy jest o to trudne? Dziś, gdy sama wykładam śpiew we współpracy z prof. Łykowskim, patrzę na te sprawy z nieco innej perspektywy i widzę, że dla studentów jest bardzo trudne. Kiedy jednak byłam studentką, nie byłam tego aż tak świadoma. To nie jest tylko kwestia talentu, głosu, prezencji i wytężonej pracy, ale również wielu innych czynników, na które często nie mamy wpływu. Myślę, że miałam ogromne szczęście, bo znalazłam się w odpowiednim miejscu i czasie, i poczułam, że to jest właśnie moje przeznaczenie. W ten sposób zaowocowała praca osób, które mnie uczyły, a także mój własny wysiłek, ale jest w tym także szczęśliwy zbieg okoliczności, coś, co nazywamy fartem.

Przyjrzyjmy się zatem Pani ważnym rolom pod kątem Pani osobistego rozwoju, który, jak wiadomo, jest procesem. Czy nie jest tak, że każda rola jest rodzajem przygody, bo trzeba w sobie odnaleźć daną postać i potem wyrazić ją na scenie?

Jako szczególnie ważny zapamiętałam swój pierwszy sezon w Operze Wrocławskiej. Zagrałam wtedy bardzo dużo ról w premierowych przedstawieniach. Na początku była Marcelina w „Fidelio” Ludwiga van Beethovena, po niej – w listopadzie – zagrałam dwie role: Basię w „Krakowiakach i góralach” oraz Milionerkę w „Immanuelu Kancie” Leszka Możdżera. Ta druga rola była dla mnie zupełnie odlotowa, również wokalnie, szczególnie fragment z czkawką (śmiech). Miałam także szczęście współpracować z panem Mariuszem Trelińskim przygotowując się do roli Amora w spektaklu „Orfeusz i EurydykaCh. W. Glucka. Mimo że rola była niewielka, to jednak ogromna wiedza i wymagania reżysera – jego precyzja dotycząca wszystkich aspektów roli – były dla mnie nowym, ważnym doświadczeniem.

W moim odczuciu dramat w wersji Mariusza Trelińskiego był na wskroś współczesny, to rodzaj psychodramy, którą odgrywa tytułowy bohater. Jego partnerka popełnia samobójstwo (a to jednak nie to samo, co nagła i niespodziewana śmierć), z czego możemy wnosić, że chyba nie była w tym związku szaleńczo szczęśliwa. Reżyser jest uznanym w świecie inscenizatorem i to było jego czwarte podejście do tej opery. I to chyba dobrze, że jest wymagający?

Oczywiście, że tak! Taka praca daje możliwość rozwoju. Nie na tym jednak koniec, bo w tym samym sezonie zagrałam jeszcze w operze Vincenzo Belliniego „I Capuleti e i Montecchi” w reżyserii Krystiana Lady, w której kreowałam Julię. Była to moja pierwsza tak duża rola, a także pierwsza opera belcanto w moim repertuarze. W roli Romea wystąpiła Ola Opała, która – podobnie jak ja – śpiewała pierwszy sezon w Operze Wrocławskiej. Obie więc zostałyśmy rzucone na głęboką wodę, ale wspaniale się nam pracowało.

"I Capuleti e i Montecchi" V. Belliniego w reż. Krystiana Lady

Była trema?

Kiedy się pracuje tak intensywnie, to właściwie nie ma czasu na tremę. A gdy kurtyna idzie w górę, tym bardziej, bo wtedy się po prostu działa. To jest piękne: jest się tu i teraz, nie myśli się, jak to będzie, nie ocenia...

Słynny Luciano Pavarotti opowiada w filmie dokumentalnym Rona Howarda, że uczył się, jak należy brać oddech w trakcie śpiewania od swoich scenicznych partnerek, trzymając je na scenie w okolicy przepony. Z pewnością i Pani uczyła się wiele podczas występów i prób…

Kiedy zaczęłam pracować w Operze Wrocławskiej, musiałam się przede wszystkim nauczyć funkcjonowania w tym środowisku. Teatr jest takim szczególnym miejscem, w którym obowiązują pewne zasady, istnieją przesądy itp. Uczył nas tego inspicjent, pan Julian Żychowicz, zawsze służący dobrą radą i mnóstwem anegdot. To dzięki niemu poznawaliśmy kulturę bycia w teatrze, np. jak należy zwracać się do dyrygenta albo do starszych koleżanek – operowych primadonn. Również partnerowania można się nauczyć wyłącznie w praktyce.

A jak to było z mistrzami – czy miała Pani jakiś swój ideał?

Nie miałam nigdy takiego szczególnego ideału, ale muszę wyznać, że wielkie wrażenie zrobiła na mnie Ola Kurzak, z którą pracowałam podczas realizacji „Wolnego strzelca” Carla Marii von Webera w reż. Cezarego Tomaszewskiego. Zaimponowało mi jej zaangażowanie, temperament i wielka wiedza. Prawdziwa mistrzyni! Lubię też obserwować moje wspaniałe koleżanki, np. Marysię Rozynek-Banaszak – jak sobie wspaniale radzi z rolami. To mnie inspiruje. Cenię też ich życzliwość i to, że chętnie się dzielą swoimi doświadczeniami.

Jaki jest Pani sposób przygotowania się do roli? Jaki wpływ na tworzenie roli ma dyrygent?

Przede wszystkim śpiewam pełnym głosem, dużo ćwiczę, korzystając z rad mojego profesora – Piotra Łykowskiego. Rola powstaje też w rezultacie wielu prób i wtedy na jej kształt ma duży wpływ również dyrygent, który widzi całość, ale i poszczególne role w ich rozwoju i wpływa na ich jakość na bieżąco. Podczas prób do „Wolnego strzelca” ogromnie dużo dawały nam uwagi maestro Łukasza Borowicza.

Hanna Sosnowska-Bill w spektaklu "Manon" Jules`a Masseneta,
w reż. Waldemara Zawodzińskiego, fot. z archiwum Teatralny.pl

Które role uważa Pani za najważniejsze w swoim rozwoju artystycznym?

Jako pierwszą wymieniłabym Milionerkę w „Immanuelu Kancie” Była szalenie trudna i musiałam ją przygotować w stosunkowo krótkim czasie. Kiedy to się udało, miałam poczucie sukcesu, dobrze wykonanej pracy, zyskałam też więcej wiary w swoje możliwości. Inną ważną rolą jest z pewnością Leila w „Poławiaczach pereł” Georges`a Bizeta w reż. Waldemara Zawodzińskiego. Dodałabym jeszcze Zuzannę w „Weselu Figaro” W. A. Mozarta i tytułową postać w operze „Manon” Jules Masseneta w inscenizacji Waldemara Zawodzińskiego. Grając Zuzannę jestem właściwie ciągle obecna na scenie – to duża i wymagająca rola, ale dobrze się w niej czuję, no i mam przyjemność śpiewania pięknej muzyki Mozarta. Z kolei Manon była bodaj największą moją rolą ostatnich lat i przez to szczególnie wymagającą i satysfakcjonującą. Była też okazją do ściślejszej współpracy z reżyserem, panem Zawodzińskim oraz choreografką, panią Janiną Niesobską. Również Bassem Akiki jako dyrygent sporo wniósł do tego przedstawienia, dając nam także przestrzeń na naszą wrażliwość muzyczną.

Jako Zuzanna w "Weselu Figaro" W. A. Mozarta,  reż. André Heller-Lopes,
fot. z archiwum Opery Wrocławskiej

Wybitna śpiewaczka Renėe Fleming w swojej autobiografii „Głos wewnętrzny” powiada:

„Nie mogę sobie wyobrazić bardziej satysfakcjonującego powołania niż moje – piękno, człowieczeństwo i historia każdego dnia, połączone z oczyszczającą radością śpiewania”.

Czy i Pani odczuwa swój zawód jako powołanie?

Sądzę, że każdy, kto odnajdzie swoje powołanie, odczuwa rodzaj spełnienia. Ja czuję, że je odnalazłam i nie chciałabym robić niczego innego. Jest to wprawdzie okupione wieloma wyzwaniami: trudem, czasami płaczem, swojego rodzaju cierpieniem, a nawet wątpliwościami. Kiedy jednak gram, czuję, że jestem we właściwym czasie i miejscu. Mnie również śpiewanie daje radość i poczucie bycia częścią czegoś pięknego.

Trwają wakacje, czy Pani także wypoczywa?

Na razie realizuję swoje plany muzyczne. Wybieram się w najbliższym czasie do Brukseli, gdzie w ambasadzie dam koncert przy akompaniamencie gitary Jerzego Chwastyka. Repertuar stanowią pieśni F. Schuberta, C. Debussy`ego i G. Fauré oraz pieśni hiszpańskie Manuela de Falli. Z kolei w sierpniu mam zaplanowany koncert z harfistką Malwiną Lipiec, z czego się bardzo cieszę, bo po raz pierwszy zaśpiewam z harfą, a w repertuarze znalazły się pieśni francuskie. Kiedy wypoczywam, słucham innej muzyki, niezwiązanej z moją pracą. Czasami jest to jazz, klasyka rocka, polska alternatywa, czasami muzyka klasyczna, ale instrumentalna – aby odpocząć od śpiewu.

Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia.

czwartek, 13 lipca 2023

Noce Promsów w radiowej Dwójce – transmisja z Royal Albert Hall w Londynie

Program 2 Polskiego Radia zaprasza w piątek, 14 lipca, na transmisję pierwszego wieczoru Promsów z Royal Albert Hall. W programie Koncert fortepianowy a-moll Edwarda Griega, Finlandia i Snöfrid Jeana Sibeliusa oraz The Young Person's Guide to the Orchestra Benjamina Brittena w wykonaniu Orkiestry Symfonicznej i Chóru BBC oraz pianisty Paula Lewisa. Początek transmisji o godz. 20.00.

Ja przed Royal Albert Hall w Londynie, lipiec 2023, fot. Marwk Cisek

Inaugurację poprowadzi fińska dyrygentka - Dalia Stasevska. Dzięki radiowej Dwójce przez całe lato będzie można słuchać transmisji z największego na świecie letniego festiwalu muzyki poważnej, który co roku organizowany jest w Londynie. 

Swą popularność Promsy zawdzięczają nie tylko bogatej i różnorodnej ofercie programowej, ale także obecności najciekawszych „twarzy” światowej muzyki i zamiłowaniu Brytyjczyków do muzyki poważnej oraz  ich umiejętności celebrowania wydarzeń artystycznych. Koncerty promenadowe są niezwykle popularne także wśród osób, które na co dzień nie słuchają muzyki poważnej – The Proms był pierwszym festiwalem na świecie przeznaczonym dla wszystkich, bez względu na status społeczny czy materialny. 

- Inauguracja festiwalu BBC Proms, to znak, że trwa już pełnia muzycznego lata, a wakacje melomanów nabierają zawrotnego tempa. Od tej chwili będziemy regularnie wracać na londyński festiwal promenadowy, który organizują nasi koledzy z radiowej rozgłośni BBC. Mamy ten sam cel. Pragniemy, by muzyka klasyczna była radością powiększającego się stale audytorium – cieszy się Magdalena Łoś, dziennikarka radiowej Dwójki.

W tegorocznym programie festiwalu znalazły się zarówno „klasyczne przeboje”, jak Koncert fortepianowy  a-moll  Edvarda Griega, który usłyszeć będzie można podczas inauguracji w interpretacji wybitnego brytyjskiego pianisty Paula Lewisa, jak też specjalnie zamówione przez festiwal nowe utwory. 

14 lipca, w piątek zabrzmi pierwsze z piętnastu prawykonań, a będzie to utwór ukraińskiego kompozytora Bohdana Frolyaka Let There Be Light ( Niech stanie się światłość). 

W bardzo atrakcyjnym programie pierwszego koncertu powróci wątek północy, który, oprócz koncertu Griega, reprezentują także utwory fińskiego kompozytora Jeana Sibeliusa, m.in. Finlandia  op. 26, muzyka, będąca  deklaracją jego narodowej tożsamości. 

Inaugurację poprowadzi fińska dyrygentka Dalia Stasevska, która zamknie ten wieczór wykonaniem  The Young Person's Guide to the Orchestra op. 34 Benjamina Brittena.

Muzyczna przygoda na Promsach i na antenie radiowej Dwójki trwać będzie do 9 września.  Finał  The Last Night of the Proms poprowadzi  Marin Alsop - dyrektor artystyczna Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach. 

Transmisja inauguracyjnego wieczoru Promsów w Programie 2 Polskiego Radia w piątek, 14 lipca, od godz. 20.00 – w ramach audycji „Letnia promenada”. Prowadzenie – Magdalena Łoś.

informacja prasowa


środa, 12 lipca 2023

"Szaleństwo rokoka! " - nowa wystawa na jubileusz 75-lecia istnienia Muzeum Narodowego we Wrocławiu /zapowiedź, zdjęcia/

Już niebawem, wystawą "Szaleństwo rokoka! Fascynacja rokokiem na Śląsku (XVIII–XXI w.), Muzeum Narodowe we Wrocławiu rozpocznie świętowanie jubileuszu 75-lecia swojego istnienia. Ekspozycja została przygotowana z prawdziwym rozmachem - jak na taki piękny jubileusz przystało. Współtworzą ją kuratorzy specjalizujący się w różnych dziedzinach  - od malarstwa, poprzez sztukę użytkową - po rzeźbę. Oprócz obiektów XVIII-wiecznych zaprezentowano także prace współczesnych twórców zainspirowane sztuką rokoko. 

„Są to prace takie jak Pompadurka Tadeusza Brzozowskiego grająca z nazwą przedmiotu, oraz takie, w których artyści sięgając do historycznych pierwowzorów malarskich, jak Anna Orbaczewska i Volker Hermes, architektonicznych jak Łukasz Stokłosa i Łukasz Korolkiewicz, czy kostiumowych jak Maria Pinińska-Bereś komentują wpływ historycznych fenomenów na złożoność współczesności” – wyjaśnia Iwona Dorota Bigos, kierowniczka Pawilonu Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej. Zgromadzone na wystawie dzieła, których jest ponad 500 (prawdziwe szaleństwo! 😅), pochodzą z różnych muzeów, instytucji kościelnych, a także ze zbiorów prywatnych. Jest to więc niepowtarzalna okazja, aby je zobaczyć w jednej przestrzeni.

Obok dzieł wybitnych artystów europejskiego rokoka, m.in. Pesne’a, Platzera i Coccorante’a, zobaczymy prace malarzy i rzeźbiarzy śląskiego rokoka: F. A. Schefflera, Canutusa, J. G. Ernsta, F. A. Sebastiniego, A. Dorazila, J. A. Lachela i J. G. Lehnerta. Zaś dla podkreślenia europejskiego kontekstu rokoka na Śląsku dopełniają tę prezentację obrazy Tiepola, Watteau, Maulbertscha i Tischbeina.

Franz Anton Sebastini, Zwiastowanie Marii, Śląsk, 1776
(Kościół św. Franciszka z Asyżu w Głogówku), fot. Barbara Lekarczyk-Cise3k

„To właśnie tutaj doszło w latach 1740–1741 do historycznej zmiany politycznej – tłumaczył Piotr Oszczanowski - dyrektor Muzeum Narodowego. Zakończyło się dotychczasowe władztwo Habsburgów i rozpoczął się czas panowania Hohenzollernów. Kolejni ich reprezentanci – Fryderyk II Wielki (1740–1786) oraz Fryderyk Wilhelm II (1786–1797) – stworzyli na tym militarnie zdobytym terytorium nie tylko nową administrację, doprowadzili do wymiany śląskich elit, ale stali się także rzecznikami nowego stylu”.

F. W. Hoepffner, Christine Henriette Stolberg-Stolberg, Niemcy (?), 1762,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Piękne rokokowe stroje małych i dorosłych dam sąsiadują z ich portretami. Odtworzono wnętrza pałacowe, w które wkomponowano nieliczne zachowane i pięknie odrestaurowane meble, zwierciadła, żyrandole... Wśród nich znajdziemy i taką ciekawostkę, jak szafa wrocławska. 

Na wystawie znajdziemy także przykłady rokokowego rzemiosła artystycznego w postaci złotnictwa, metaloplastyki, medalierstwa, meblarstwa, szkła i ceramiki pokazują, jak powszechne było zauroczenie na Śląsku nową stylistyką. 

Szafa wrocławska, Śląsk, Wrocław, ok. 1760, fot. B. Lekarczyk-Cisek

Urzekają także liczne i pięknie edytorsko wydane  czasopisma i inne wydawnictwa, np. zdumiewających rozmiarów tygodnik ilustrowany przez Johanna Benjamina Strachowskiego czy też dziełko "O elektryczności", również z jego ilustracjami. 

Florian Bartholomaus Comaeus Strachowky, Leśny koncert,
1742, Fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Przedstawione na wystawie obiekty wiele mówią o życiu ludzi w epoce Rozumu: poznajemy nie tylko to, co czytano, jak się ubierano, z czego jedzono, czym się interesowano, ale także jak mieszkały elity i jak się bawiono. Zobaczymy także, jak wyglądało życie duchowe, religijne - na przykładzie rzeźb, obrazów, a także zrekonstruowanego wnętrza neorokokowej kaplicy z pałacu w Konarach k. Strzelina. 

O tym, że sztuka rokoka stała się inspiracją dla współczesnych artystów, świadczą dwie instalacje przygotowane specjalnie na tę ekspozycję przez Roberta Sochackiego i Olafa Brzeskiego, które rozpoczynają i kończą rokokową opowieść. Dzieła innych współczesnych twórców reinterpretują sztukę rokokową i wchodzą z nią w dialog.

Wnętrze pałacowe z żyrandolem, konsolą i zwierciadłem, ok. 1770,
fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Wystawa będzie dostępna dla różnych grup odbiorców. Przy wybranych obiektach umieszczone zostaną informacje w PJM oraz kody QR do ściągania nagrań audiodeskrypcji. Do 11 dzieł stworzone zostaną pomoce dotykowe dla osób z niepełnosprawnością wzroku. Ekspozycji będzie towarzyszył katalog.

Rzeźby rokokowe, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek


Szaleństwo rokoka! 
Fascynacja rokokiem na Śląsku (XVIII–XXI w.)
14.07.2023–14.01.2024


wtorek, 11 lipca 2023

III Festiwal Barokowy Polskiej Opery Królewskiej – Haendel

Tegoroczny, III FESTIWAL BAROKOWY POLSKIEJ OPERY KRÓLEWSKIEJ, w całości będzie poświęcony muzyce Georga Friedricha Haendla. Podczas uroczystej inauguracji, 7 września 2023 roku w kościele seminaryjnym (Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i świętego Józefa Oblubieńca) w Warszawie, zabrzmi MESJASZ – monumentalne oratorium skomponowane przez Haendla w zaledwie 24 dni wczesną jesienią 1741 roku. 

Publiczność festiwalowa będzie miała rzadką okazję porównać język muzyczny tego arcydzieła ze stylem mistrza wypracowanym na gruncie opery. 17 września usłyszeć będzie można bowiem w wersji koncertowej IMENEO – jeden z ostatnich dramma per musica w karierze kompozytora, napisany zaledwie kilkanaście miesięcy wcześniej.

G.F. Händel na obrazie pędzla Balthasara Dennera,
1733, fot. Wikipedia

Haendel był wszak prawdziwym człowiekiem teatru. Przez ponad dwadzieścia lat nie szczędził energii, zdrowia i środków finansowych, by rozkochać angielską publiczność we włoskiej operze. Podczas festiwalu zaprezentowane zostaną inscenizacje trzech spośród ponad czterdziestu Haendlowskich tytułów operowych. 21 i 22 września sceną zawładną pełni czaru i namiętności tytułowi bohaterowie opery ACIS AND GALATEA, których szczęście przerywa okrutny cyklop Polifemus. Historię o miłości, cierpieniu i nieśmiertelności – zaczerpniętą z Owidiuszowych Metamorfoz – opowiada słynąca z odważnych interpretacji reżyserka Natalia Kozłowska

Zupełnie inny nastrój towarzyszy historii RINALDA opartej na epizodzie z Jerozolimy wyzwolonej Tassa wystawionej według koncepcji Jarosława Kiliana. Tę malowniczą inscenizację z intrygującą scenografią Doroty Kołodyńskiej będzie można obejrzeć 1 października.  Skomponowana w 1711 roku opera Rinaldo była pierwszą włoską operą napisaną specjalnie dla Londynu. Libretto autorstwa Giacomo Rossiego nawiązuje do eposu rycerskiego Torquata Tassa Jerozolima Wyzwolona. Akcja osadzona jest  w czasach Pierwszej Krucjaty i opowiada historię miłosną w czasie wojny. 

Premiera opery odbyła się w Londynie w Queen’s Theatre na Haymarket. Szybko zdobyła wielką popularność wśród publiczności. Haendel skomponował Rinalda bardzo szybko, zapożyczając i adaptując muzykę z innych oper i dzieł, które napisał wcześniej. Tytuł ten jest uważany przez krytyków za jedną z najlepszych oper Haendla.

Festiwal zwieńczą dwa przedstawienia o niezłomności RODELINDY7 i 8 października. Jedną z najznakomitszych Haendlowskich partytur, która odniosła ogromny sukces na scenie King’s Theatre w 1725 roku, przeniósł na scenę Teatru Królewskiego dyrektor naszej instytucji Andrzej Klimczak. Rodelinda to jedna z najznakomitszych oper Georga Friedricha Haendla. Po premierze, która miała miejsce 13 lutego 1725 roku w King’s Theatre w Londynie, przedstawienie zostało pokazane jeszcze trzynastokrotnie. Nie mniejszym powodzeniem cieszyło się wznowienie opery z nową obsadą w roku 1731. Dzieło zostało zrealizowane także w Hamburgu (w 1735 i 1736), po czym  zniknęło ze scen operowych na niemal dwieście lat. W 1920 roku Rodelinda, szczęśliwie odkryta na nowo przez Oskara Hagena – wykładowcę historii sztuki na Uniwersytecie w Getyndze,  zainaugurowała powrót Haendlowskich dzieł na sceny operowe.

Zamiłowanie Haendla do opery jest powszechnie znane. Autor ponad czterdziestu tytułów, poświęcił wszak temu gatunkowi połowę swojego twórczego życia, nie szczędząc nie tylko zdrowia i energii, ale i środków finansowych. Powstanie Rodelindy przypada na okres rozkwitu prowadzonej przez Haendla Royal Academy of Music, hojnie wspieranej przez króla Jerzego I.

Zwarte, bardzo dobrze skonstruowane libretto przygotował Nicola Francesco Haym na podstawie  wcześniejszego libretta autorstwa Antonia Salviego, fabuła zaś znajduje swe źródło u Pawła Diakona z Akwilei. To właśnie ten autor w swojej Historii Longobardów przywołuje opowieść o wiernej i niezłomnej królowej Rodelindzie. Niewykluczone zresztą, że i sam Haendel brał udział w ostatecznym ukształtowaniu tekstu wykorzystanego w operze. Znajduje on doskonałe odbicie w klarownej, a pod względem dramaturgicznym znakomicie rozplanowanej formie dzieła. Kontrastujące ze sobą afekty niosą niezwykle silne emocje – miłość spotyka się z nienawiścią, rozpacz z nadzieją. Podobnie jak podczas pozostałych festiwalowych wydarzeń, tak i tu znakomitym solistom towarzyszyć będzie Zespół Instrumentów Dawnych Polskiej Opery Królewskiej Capella Regia Polona, z dbałością o styl wykonawczy właściwy dla epoki baroku.  

informacja prasowa

Trwa VI Letni Festiwal Polskiej Opery Królewskiej - co w programie?

24 czerwca rozpoczął się VI LETNI FESTIWAL POLSKIEJ OPERY KRÓLEWSKIEJ – tym razem pod hasłem OPERA BUFFA. Przepiękne wnętrza Teatru Królewskiego i Pałacu na Wyspie w Muzeum Łazienki Królewskie oraz Zamku Królewskiego w Warszawie wypełni pogodny nastrój zabawy dzięki pełnym lekkości operom komicznym. 


To wyjątkowe święto muzyki zainaugurowała 24 czerwca uroczysta premiera przedstawienia L’ITALIANA IN ALGERI Gioacchina Rossiniego. Muzyka króla opery komicznej będzie stanowić swoistą ramę festiwalu – jego zwieńczeniem będzie bowiem opera zaliczana do szczytowych osiągnięć gatunku IL BARBIERE DI SIVIGLIA.

W programie festiwalu poświęconego operze buffa nie może zabraknąć utworu, który rozpoczął rozwój tego nurtu. Skromne intermezzo LA SERVA PADRONA ("Służąca panią") Giovanniego Battisty Pergolesiego pierwotnie miało stanowić jedynie zabawny przerywnik między aktami „poważnego” przedstawienia, a okazało się dziełem genialnym, zachwycającym swym kunsztem kolejne pokolenia słuchaczy. To, czy słusznie Piotr Kamiński przyrównał talent Pergolesiego do umiejętności samego Mozarta, publiczność będzie mogła ocenić sama. Podczas festiwalu zabrzmi bowiem COSÌ FAN TUTTE mistrza z Wiednia.

„La serva padrona” w Polskiej Operze Królewskiej to przedstawienie z wielu powodów wyjątkowe. Już na zawsze będzie przypominać i artystom, i widowni, jak trudno było żyć bez sztuki, bez opery, bez teatru w okresie pandemii, w czasie całkowitej izolacji i zamknięcia placówek kulturalnych. Dokładnie trzy lata temu – 4 lipca 2020 roku – premiera „La serva padrona” była pierwszym spektaklem wystawionym przez Polską Operę Królewską, gdy można było już wpuścić na widownię ograniczoną liczbę widzów. Była to – po przymusowej przerwie – pierwsza w Polsce, a druga w Europie premiera operowa!

Skromność obsadowa dzieła Pergolesiego stała się po raz kolejny jej atutem, a wyraziste typy buffo stworzone przez parę solistów i trójkę mimów w reżyserii Jitka Stokalska oraz stylowe brzmienie zapewnione przez Zespół Instrumentów Dawnych Capella Regia Polona pod kierunkiem Krzysiek Garstka sprawiły, że do dziś jest wdzięcznie przyjmowana przez publiczność. Nie mogło zabraknąć jej także w programie VI Letniego Festiwalu Polskiej Opery Królewskiej poświęconego właśnie operze buffa.

Polskim akcentem wydarzenia będzie wznowiona po dłuższej przerwie NĘDZA USZCZĘŚLIWIONA Macieja Kamieńskiego. Choć ta jedna z pierwszych rodzimych oper nie zawiera typowo swojskich muzycznych elementów, to doskonale odzwierciedla najlepsze wzory włoskie, niemieckie i francuskie.

Natomiast dla amatorów kameralistyki soliści Polskiej Opery Królewskiej wraz z pianistką Dagmarą Dudzińską przygotowali koncert CHE LIETO GIORNO, podczas którego zabrzmią słynne arie i ensemble z oper W.A. Mozarta, G. Rossiniego czy G. Donizettiego w opracowaniu na głosy i fortepian.

informacja prasowa


poniedziałek, 10 lipca 2023

Kino organowe NFM 2023

Twórczość filmowa lat dwudziestych XX wieku powraca w letnim cyklu Kina organowego NFM w postaci seansów z muzyką na żywo. Serię pokazów otworzą 14 lipca "Czarownice" w  reż. Benjamina Christensena – bardzo ważny z perspektywy historii horroru obraz z 1922 roku. Ponadto zobaczymy komedię Bustera Keatona "Marynarz na dnie morza" z 1924 roku, przedwojenny polski psychologiczny dramat "Mocny człowiek" Henryka Szaro oraz słynne "Męczeństwo Joanny d’Arc" w reż. reż. Carla Theodora Dreyera. Ponadto dwa recitale organowe: Władysława Szymańskiego i Marcina Szelesta.

"Czarownice" szokowały międzywojenną publiczność przedstawieniem na ekranie scen praktyk okultystycznych, tortur, nagości oraz seksu. Co ciekawe, samego Christensena zobaczymy na ekranie w roli diabła.

"Czarownice" zasadniczo nie są filmem fabularnym, lecz filmowym czarno-białym esejem poświęconym historii późnośredniowiecznych procesów o czary. Główna postawiona tu teza głosi, że ofiary ponoszące karę podczas takich procesów w rzeczywistości cierpiały na zaburzenia psychiczne lub choroby neurologiczne i dzisiaj nie groziłby im stos, ale zostałyby otoczone opieką. Żarliwy i nie do końca rzetelny wywód prezentowany z konieczności jedynie na planszach z tekstem jest jednak pretekstem dla zrealizowanych z wielkim rozmachem sekwencji przenoszących widza w mroki średniowiecza i przedstawiających magiczne praktyki oraz próby ich zwalczania. To te fragmenty stanowią dziś o wartości produkcji. Zobaczymy więc zarówno na przykład warzenie eliksiru miłosnego z ciał wisielców, diabła kuszącego kobietę podczas snu, sabat czarownic, latanie na miotle, i całowanie diabła ... pod ogonem, jak i też proces prowadzony przez dominikańskich inkwizytorów łącznie z torturami. 

Sekwencje fabularne ponad stuletniego filmu imponują realizacyjną bezkompromisowością oraz wykonanymi z wielką dbałością scenografią i charakteryzacją postaci. W "Czarownicach" nie brakuje też efektów specjalnych zrealizowanych techniką poklatkową. W momencie produkcji był to najdroższy w historii film zrealizowany w całej Skandynawii!

Ścieżkę dźwiękową do filmu improwizować będą na żywo organista Tomasz Głuchowski oraz DJ Michał Macewicz, którzy zachwycili publiczność podczas zeszłorocznego pokazu legendarnego Metropolis Fritza Langa.

Program:

Czarownice (Häxan),  reż. Benjamin Christensen (1922) – pokaz filmu niemego z muzyką improwizowaną na żywo

Po koncercie zapraszamy na wydarzenie towarzyszące do klubu Ciało, gdzie artyści będą kontynuować improwizację w innej formie, która do samego końca pozostanie owiana tajemnicą (ul. Joannitów 13 we Wrocławiu).

Bilet uprawnia do zniżki na wydarzenie w klubie Ciało – CIAŁO & NFM.

Osoby posiadające karnety i akredytacje na pokazy 23. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego mBank Nowe Horyzonty po ich okazaniu (lub przedstawieniu dowodu zakupu) są uprawnione do zniżki w wysokości 20% przy zakupie dwóch biletów na każde z wydarzeń organizowanych w ramach Kina Organowego NFM. Promocja jest dostępna w Kasie NFM do wyczerpania puli objętej nią biletów.

Wykonawcy:

Tomasz Głuchowski – organy

Michał Macewicz – DJ

Rafał Jęczmyk – wprowadzenie

Czas trwania:

90 minut

informacja prasowa

niedziela, 9 lipca 2023

"Spotkajmy się w NFM!" z Mirą Żelechower-Aleksiun /relacja?/

2 czerwca tego roku gościem Agnieszki Ostapowicz w jej autorskim cyklu "Spotkajmy się" była Mira Żelechower-Aleksiun - znana w środowisku wrocławskim (i nie tylko!) artystka. Mirę znam od lat i bardzo lubię jej niebanalne wernisaże, więc chętnie skorzystałam z okazji, aby znowu zobaczyć ją i posłuchać. Mira jest i pozostanie dla mnie swego rodzaju punktem odniesienia - pełna twórczej energii artystka, ciepły, serdeczny Człowiek... Znać ją jest przywilejem i zaszczytem.

Mira Żelechower-Aleksiun i Agnieszka Ostapowicz, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Minęło już trochę czasu od spotkania w Narodowym Forum Muzyki, więc moja relacja (?) z tego spotkania będzie raczej impresją :-) Myślę jednak, że ta forma bardziej pasuje do Miry i do naszych osobistych relacji aniżeli suchy sprawozdawczy ton.

Z Mirą poznałyśmy się przed laty w salonie prof. Józefa Dudka, a gościem specjalnym wieczoru był wówczas reżyser i scenarzysta Jan Jakub Kolski. Prowadziłam wówczas autorską klasę z edukacją filmową w liceum i w salonie znalazłam się dzięki śp. pani Ewie Deglerowej, z którą dzieliłyśmy pasję do kina. Chciałam zorganizować przegląd filmów twórcy "Jańcia Wodnika" i skwapliwie skorzystałam z zaproszenia. Miry wówczas nie znałam, ale siedziała blisko mnie i to ona nawiązała ze mną kontakt w  tak naturalny sposób, jakbyśmy się znały od dawna. Po upływie dłuższego czasu, próbując opisać ikonografię kaplicy św. Wawrzyńca na Bujwida, dowiedziałam się od ks. Stanisława Orzechowskiego vel Orzecha, że autorką Drogi Krzyżowej jest właśnie Mira Żelechower-Aleksiun. Spotkałyśmy się wówczas u niej w domu i usłyszałam pasjonującą historię jej nawrócenia (Droga Krzyżowa była rodzajem votum) na wiarę chrześcijańską, a następnie powrotu do żydowskich korzeni. Nigdy tego wywiadu nie opublikowałam, bo był zbyt osobisty, ale miałyśmy za to rozmowę o cyklu obrazów inspirowanych prozą Brunona Schulza. Zanim jednak do niej doszło, telefonowałam do Miry, która była akurat w ferworze malowania tych dużych formatowo płócien, które zostały potem po raz pierwszy zaprezentowane z Synagodze pod Białym Bocianem. Robiły wrażenie w tym - jeszcze wówczas surowym - wnętrzu. Otóż podczas owej rozmowy Mira, z właściwym sobie humorem, poinformowała mnie, że właśnie ze względu na format oraz na problemy z kręgosłupem, maluje leżąc na ... obrazie. Przytaczam tę anegdotę, bo dobrze obrazuje jej stosunek do własnej pracy: maluje dużo i z ciągle młodzieńczym entuzjazmem, pomimo nieuniknionych przeszkód. 

Wspomniałam też o wernisażach, w których uczestniczyłam. Otóż nigdy to nie były sztywne spotkania z lampką wina w ręce, podczas których przemawiają organizatorzy. Zawsze Mira była prawdziwą gospodynią spotkania i nawiązywała dialog z widzami, wśród których przeważali znajomi, więc atmosfera była nieomal familijna. Na przykład podczas wernisażu wystawy "Wszystko się łączy" (2013) Mira mówiła o swojej rodzinie: o matce, ojcu, który zmarł w obozie, gdy była dzieckiem, o wnuku...  Powiedziała wtedy m. in. „Chciałabym, aby mój wnuk był otwarty na swoją tradycję, na tradycję moich przodków - żeby  to była jego droga. To jest bardzo ważne wypełnienie przesłania „z pokolenia na pokolenie”.  Chciałabym, żeby Leon nie niósł traumy, ale żeby niósł pamięć. Żebyśmy wszyscy ją nieśli. Myślę, że  Tora jest również zapisem takich zdarzeń – straszliwych, ale zostały one przemienione, a życie trwa dalej. To światło – tak widoczne na wielu obrazach – ciągle niesione jest dalej.” A na koniec spotkania został odczytany Psalm 91 „Pod Bożymi skrzydłami” – w oryginale i w polskim tłumaczeniu. Przyznacie sami, że to nie był "zwykły" wernisaż...

Wydawnictwo OKiS-u

Takich spotkań z Mirą i jej obrazami miałam więcej, choć wcale nie było to takie częste, toteż z radością przyjęłam wiadomość, że będzie gościem Agnieszki Ostapowicz w Narodowym Forum Muzyki. Z uwagi na miejsce spotkania, była mowa o muzyce, a Mira - jak zwykle - była "u siebie". Dowiedziałam się m. in., że w dzieciństwie miała uczyć się gry na pianinie, ale choć ostatecznie nie muzyka zajęła pierwszoplanowe miejsce w jej artystycznym życiu, to jednak towarzyszyła jej ciągle. A to w postaci śpiewanej (przez siebie i koleżankę) "oprawy muzycznej" pierwszego wernisażu, a to w związku z przedstawieniami Teatru Gardzienice, z którym współpracowała przez lata, a to wreszcie przez udział w koncertach. 

Spotkanie w Narodowym Forum Muzyki pełne było wspomnień, anegdot i refleksji. Z okazji 80. rocznicy urodzin (ale to tylko cyfra, bo Mira jest tak pełna życia, młoda i urodziwa, że cyfry i jubileusze wywołują tylko rodzaj niedowierzania) została wydana przez OKiS książka poświęcona jej malarstwu, zatytułowana "Mira między A i Ż", w której zawarto reprodukcje jej obrazów, począwszy od roku 1966, na 2021 kończąc. Znajdziemy w niej także autobiograficzny szkic "Autoportret w ruchu", informacje o wystawach, a także artykuły o twórczości artystki pióra m. in. Zofii Gebhard i Waldemara Okonia. Wydawnictwo stało się rarytasem i niełatwo je zdobyć, ale jestem jego szczęśliwą posiadaczką, w dodatku z czułą dedykacją...


Mira jest i pozostanie dla mnie swego rodzaju punktem odniesienia - pełna twórczej energii artystka, ciepły, serdeczny Człowiek... Znać ją jest przywilejem i zaszczytem.

sobota, 8 lipca 2023

Jan Chwałczyk: „Światło – Cień – Informacja” - nowa wystawa w Muzeum Współczesnym Wrocław

22 czerwca 2023 roku otwarto w Muzeum Współczesnym Wrocław nową wystawę prac Jana Chwalczyka zatytułowaną  „Światło – Cień – Informacja”. Artysta rozwijał swoją unikatową koncepcję sztuki rozumianej jako informacja kreatywna. Wystawa jest częścią trzyletniego projektu badawczo-wystawienniczego poświęconego dwójce wyjątkowych wrocławskich artystów: Janowi Chwałczykowi i Wandzie Gołkowskiej.


„Światło”, „cień”, „informacja” – to trzy słowa ujmujące istotę i kluczowe motywy twórczości oraz refleksji teoretycznej Jana Chwałczyka. Stanowiły one centralny punkt jego zainteresowań i stały się inspiracją ponad 70 lat pracy. Chwałczyk rozwijał swoją unikatową koncepcję sztuki rozumianej jako informacja kreatywna, a w jego twórczości przejawia się jeden z najbardziej progresywnych mechanizmów neoawangardyzacji sztuki, stanowiącej ważny punkt odniesienia dla rozumienia jej przemian po 1945 roku. Twórczość tego artysty pozostaje niekwestionowana wartością artystyczną, naukowo-badawczą i historyczną Wrocławia.

Wystawa w Muzeum Współczesnym Wrocław jest częścią trzyletniego projektu badawczo-wystawienniczego poświęconego dwójce wyjątkowych wrocławskich artystów: Janowi Chwałczykowi i Wandzie Gołkowskiej. Oboje nieżyjący artyści (ur. 1923 i 1925) należą do grupy mistrzów wrocławskiej neoawangardy.

J.Chwałczyk, Bez tytułu, forma przestrzenna i dźwiękowa, 1967,
wł.Muzeum w Koszalinie

Światło – cień – informacja” będzie pierwszym porządkującym całość spuścizny przeglądem prac artysty. Celem ekspozycji jest nie tylko pokazanie stworzonych przez niego dzieł – przestrzennych obiektów, obrazów, rysunków, monotypii, ale także sposobu, w jaki myślał. Przedsięwzięciu towarzyszy obszerna publikacja katalogująca ponad 840 prac stanowiących schedę po artyście (red. Jolanta Studzińska i Sylwia Świsłocka-Karwot).

Jan Chwałczyk, fot. Armand U.

JAN CHWAŁCZYK urodził się 15 czerwca 1924 roku w Krośnie. W latach 1946–1951 studiował w PWSSP (obecnie Akademia Sztuk Pięknych im. Eugeniusz Gepperta) we Wrocławiu, w pracowni prof. Eugeniusza Gepperta. Przez ponad 70 lat pracy artystycznej zajmował się rysunkiem, malarstwem, fotografią, tworzył instalacje przestrzenne, uczestniczył aktywnie w ruchu mail artu. Był aktywnym organizatorem życia artystycznego w kraju i za granicą, inicjatorem oraz autorem licznych wystaw i publikacji, ale też niezwykle nowatorskim teoretykiem sztuki przełomu lat 60. i 70. XX wieku.

W latach 50. współtworzył grupę Poszukiwania Formy i Koloru, a następnie w latach 60. Grupę Wrocławską. Przyczynił się również do powstania wrocławskiej Galerii „Pod Moną Lizą”, prowadzonej przez historyka i teoretyka sztuki Jerzego Ludwińskiego. W jej przestrzeni w 1969 roku zaprezentował swoje słynne „Reproduktory światła i cienia”, nad którymi pracował od 1963 roku. Aktywnie uczestniczył w najważniejszych wydarzeniach artystycznych, w tym plenerowych lat 60. i 70. w Polsce, związanych z paradygmatyczną zmianą rozumienia sztuki na rzecz jej konceptualizacji. W latach 1972–1974 prowadził autorską Galerię (Sztuki) Informacji Kreatywnej we Wrocławiu, w ramach której zrealizował wyjątkową mailartową akcję o międzynarodowym zasięgu – „Kontrapunkt”. W latach 2000–2016 wraz z żoną, artystką Wandą Gołkowską, i studentami jej pracowni z wrocławskiej ASP prowadził grupę Kontynuacja i Sprzeciw.

J. Chwałczyk, „Reproduktor 400-440", 1968, wł. MWW

Twórczość Jana Chwałczyka silnie wiąże się z badaniem istoty światła i cienia, ich relacji w stosunku do materii i formy, a także niezwykle nowatorskim i oryginalnym rozumieniem pojęcia sztuki jako informacji kreatywnej. Artysta jest autorem około 600 prac malarskich i rysunkowych, obiektów oraz form przestrzennych. Zrealizował też powierzony mu przez Henryka Stażewskiego projekt – wykonaną na tle wrocławskiego nieba, a uzyskaną z rysunku promieni świetlnych wyemitowanych przez wojskowe reflektory, słynną „Kompozycję pionową nieograniczoną” (1970).

Jan Chwałczyk zmarł 10 grudnia 2018 we Wrocławiu

JAN CHWAŁCZYK. ŚWIATŁO – CIEŃ – INFORMACJA, 22.6.23–30.10.23, wystawa czasowa. Otwarcie wystawy: 22 czerwca (czwartek), godz. 18:00

informacja prasowa

piątek, 7 lipca 2023

Czas na wywczas! | wakacyjne warsztaty rodzinne w Muzeum Architektury we Wrocławiu

Co robić latem w mieście? Przyjść do Muzeum Architektury! Przy okazji wystawy "Wczasy. Krajobrazy wypoczynku", przygotowano kilka wakacyjnych spotkań podróżniczo-wypoczynkowych. Podczas nich zadamy sobie pytania, co zrobić, aby wakacyjny wyjazd zapamiętać na długo, jak podzielić się wrażeniami z bliskimi oraz gdzie wyobrażamy sobie wymarzone wczasy. Nie zabraknie również części warsztatowej – każde spotkanie zakończy się wykonaniem pracy plastycznej związanej z tytułowym “wywczasem”.



CZAS NA WYWCZAS – WAKACYJNE WARSZTATY RODZINNE

Program:

 TU I TAM, WSZĘDZIE BRDA! (prowadzenie: Michał Chadera)

Jak wygląda idealne miejsce na wakacje? Odpowiedzi na to pytanie od lat poszukują architekci i architektki, projektując hotele, pensjonaty, domki i inne miejsca do wypoczynku. Przykłady ich pomysłów w mniejszej i większej skali zobaczymy podczas zwiedzania wystawy. W części warsztatowej, uczestnicy i uczestniczki będą mieli okazję zbudować model domku letniskowego, wzorowanego na kultowej “Brdzie”, w wymarzonym przez sobie krajobrazie.

Terminy (do wyboru):

11.07.2023 (wtorek), godzina 11:00

18.07.2023 (wtorek), godzina 11:00

Liczba miejsc ograniczona! Zapisy wyłącznie mailowo na adres:edukacja@ma.wroc.pl


POZDROWIENIA Z MUZEUM ARCHITEKTURY (prowadzenie: Patrycja Mazurek)

Podczas zwiedzania wystawy zastanowimy się wspólnie nad wartością naszych wakacyjnych wspomnień. Dlaczego chcemy się nimi dzielić z innymi? W jaki sposób możemy to zrobić? W trakcie warsztatów przypomnimy sobie trochę już zapomniany zwyczaj wysyłania pocztówek i spróbujemy stworzyć taką, która opowie naszym najbliższym o wizycie w Muzeum Architektury. Co więcej, własnoręcznie zaprojektowane kartki wyślemy pocztą do drogich nam osób. Uwaga! Prosimy o przygotowanie adresu osoby (wyłącznie adres krajowy), do której ma trafić pocztówka.

Terminy (do wyboru):

12.07.2023 (środa), godzina 11:00

19.07.2023 (środa), godzina 11:00

Liczba miejsc ograniczona! Zapisy wyłącznie mailowo na adres:edukacja@ma.wroc.pl


ŁAPACZ WSPOMNIEŃ (prowadzenie: Agnieszka Gola)

Nareszcie wakacje! Czy spędzisz je nad morzem, w górach czy w mieście, na pewno wydarzy się coś ciekawego! Jak zatrzymać wspomnienia letnich przygód na dłużej? Pomoże Ci w tym specjalny „Łapacz wspomnień”, który skonstruujesz podczas warsztatów w Muzeum Architektury. Przechowasz w nim pamiątki, które będą Ci przypominać najlepsze wakacyjne chwile.

Terminy (do wyboru):

13.07.2023 (czwartek) godz. 11.00

20.07.2023 (czwartek) godz. 11.00

Liczba miejsc ograniczona! Zapisy wyłącznie mailowo na adres:edukacja@ma.wroc.pl

Informacje szczegółowe:

Wiek uczestników i uczestniczek: dzieci od 6 do 12 lat

Czas trwania: ok. 90 minut

Koszt zajęć: 10 zł od dziecka (opiekunowie wchodzą bezpłatnie).

informacja prasowa

czwartek, 6 lipca 2023

Aldona Bartnik o programie Letniego Festiwalu Kameralnego "Muzyka w dawnym Wrocławiu" /wywiad/

Z artystką Aldoną Bartnik (sopran) –  prezesem Stowarzyszenia  Inicjatyw Artystycznych "Mosty Kultury" – rozmawiamy o tegorocznej edycji Letniego Festiwalu Kameralnego "Muzyka w dawnym Wrocławiu". 

Aldona Bartnik, fot. z archiwum artystki

Barbara Lekarczyk-Cisek: Festiwal kameralny "Muzyka w dawnym Wrocławiu" zaistniał już w pejzażu miasta i odbywa się w tym roku po raz trzeci. Czego będzie można posłuchać oraz - co równie ważne - w jakich magicznych przestrzeniach?

Aldona Bartnik: Zanim o tym szerzej powiem, przypomnę, że organizatorem festiwalu jest Stowarzyszenie Inicjatyw Artystycznych "Mosty Kultury", którego ideą była od początku promocja muzyki klasycznej we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku. Wiceprezesem i dyrektorem artystycznym wspomnianego festiwalu jest pianistka, Monika Kruk, a składzie zarządu zasiada również znany wiolonczelista, Krzysztof Karpeta. Od 2021 roku działamy prężnie popularyzując sztukę i czyniąc ją dostępną dla każdego.  Kocham Wrocław i i mimo życia podzielonego pomiędzy dwa kraje (Polska, Holandia), chętnie tu powracam. Jak wielu innych, uważam, że jest to dobry grunt, na którym można siać i potem zbierać obfite żniwo. 

Tegoroczny festiwal nawiązuje do 190. rocznicy urodzin Johannesa Brahmsa, dlatego dyrektor artystyczna festiwalu – Monika Kruk zdecydowała się, aby w programie znalazła się muzyka wokalna i instrumentalna tego kompozytora. Ale nie tylko. Inauguracja festiwalu odbyła się 1 lipca w hotelu Altus Palace. Budynek ma interesującą historię. Został zbudowany w latach 1872-74 przez Ignatza Leipzigera, żydowskiego bankiera i często odbywały się w nim koncerty kameralne, nawiązujemy więc do tej tradycji. Podczas remontu odsłonięto dużą liczbę kamiennych detali elewacji, np. wykusz sali balowej na południowej elewacji, w której odbył się koncert. Publiczność dopisała i trzeba było robić tzw. dostawki, co dla organizatora jest wyznacznikiem sukcesu. Wystąpiło czworo wokalistów: Justyna Sławiec-Korzeń (sopran), Alina Lobedan (mezzosopran), Adrian Domarecki (tenor) Łukasz Klimczak (baryton). Akompaniowały im na fortepianie: Justyna Skoczek oraz Olga Tsymbaluk. W programie znalazły się Liebeslieder Waltzer. Koncert pieśni miłosnych Brahmsa bardzo się podobał.

Znakiem rozpoznawczym festiwalu są koncerty w pięknych wnętrzach...

Tak, ideą naszego festiwalu jest powrót do tradycji salonów muzycznych dawnego Wrocławia, które niegdyś odbywały się w nietuzinkowych wnętrzach wrocławskich pałaców i okazałych kamienic. Warto wspomnieć, że każdemu koncertowi towarzyszy krótka prelekcja Marty Dardzińskiej, która w interesujący sposób opowiada o historii budynku oraz o dawnych jego właścicielach. Kolejny koncert zaplanowano w sobotę, 15 lipca, w Konsulacie Generalnym Republiki Federalnej Niemiec na Podwalu. W repertuarze ponownie Brahms, ale tym razem Sonatę wiolonczelową F-dur op. 59, nr 2 zagra Krzysztof Karpeta, natomiast pieśni zaśpiewa Joanna Zawartko-Kołodziej (sopran). Wystąpi także dwoje pianistów: Monika Kruk i Michał Rot. Na to bezpłatne wydarzenie obowiązują jednak zapisy. Więcej informacji o zapisach znajdą Państwo na stronie www.MostyKultury.pl albo na FB www.facebook.com/MostyKultury.

Z kolei koncert LutosAir Quintet zagra 29 lipca kompozycje Béli BartókaAntonína Dvořáka na dziedzińcu Muzeum Pana Tadeusza. Oprócz muzyki Brahmsa, staramy się także prezentować romantycznych twórców z innych krajów. Będzie można nie tylko delektować się piękną muzyką, ale również lokalnym winem z Winnicy Spokojnej w Boleścinie z okolic Trzebnicy. Zależy nam, aby publiczność wrocławska miała swobody dostęp do kultury, dlatego wejście na ten koncert jest również bezpłatne. Wejściówki będą do odebrania w kasie muzeum na kilka minut przed koncertem.

Kolejnym wydarzeniem będzie występ sopranistki Hanny Sosnowskiej-Bill z towarzyszeniem harfy, na której zagra Malwina Lipiec. Wystąpi również oboistka Justyna Panek. Wykonawczynie zaprezentują muzykę kompozytorów francuskich: Claude`a Debussy, Gabriela Fauré i Maurice`a Ravela. Koncert ten odbędzie się 12 sierpnia w wyjątkowym miejscu  – w Sali Witrażowej Starej Giełdy na Placu Solnym, dawnym Pałacu Rehdingerów. Jest to nasze jedyne płatne festiwalowe wydarzenie. Bilety w cenie 25 zł można będzie nabyć przed samym koncertem (płatność tylko gotówką). 

Finał nastąpi 26 sierpnia: w pięknej sali Oratorium Marianum wystąpią soliści Narodowego Forum Muzyki: Christian Danowicz (skrzypce), Michał Micker (altówka), Marcin Misiak (wiolonczela) i Anna Rutkowska-Schock (fortepian). Zaprezentują Kwartet fortepianowy a-moll, op. 67 hiszpańskiego kompozytora Joaquína Turina oraz Kwartet fortepianowy d-moll op. 8  polskiego kompozytora Zygmunta Noskowskiego, który wykształcił wielu znakomitych kompozytorów, m.in. Karola Szymanowskiego, Mieczysława Karłowicza, Ludomira Różyckiego.  Wejście na ten koncert jest bezpłatne. W imieniu własnym oraz dyrektor festiwalu, Moniki Kruk, serdecznie zapraszamy! 

Wspaniały program! Dziękuję za rozmowę.




„Perfect Days” Wima Wendersa otworzy, „Przejścia” Iry Sachsa zamkną 23. MFF mBank Nowe Horyzonty. Znamy program tegorocznej edycji

251 filmów o łącznym czasie trwania 23 282 minut czeka na widzów 23. edycji mBank Nowe Horyzonty. Przed nami niemal 600 seansów w zmodernizowanym Kinie Nowe Horyzonty, Dolnośląskim Centrum Filmowym oraz na wrocławskim Rynku, a do tego wystawy, koncerty, spotkania i inne wydarzenia towarzyszące. 

fot. Perfect Days, reż. Wim Wenders

Część filmów z programu będzie dostępna również online: tegoroczna odsłona festiwalu ponownie zostanie przeprowadzona w formule hybrydowej (20-30 lipca – pokazy stacjonarne, do 6 sierpnia – seanse online). Do Wrocławia przyjedzie blisko 130 gości z całego świata.

Nowe Horyzonty otworzy rewelacja festiwalu w Cannes (nagroda aktorska dla Kōjiego Yakusho) – Perfect  Days w reżyserii legendy kina, Wima Wendersa. Pierwszego dnia festiwalu będzie można zobaczyć również drugi film mistrza – Anselm, który został zrealizowany w technologii 3D. Po gali otwarcia, w odświeżonej przestrzeni Kina Nowe Horyzonty, publiczność festiwalu rozgrzeje Bass Astral. Filmem zamknięcia festiwalu będzie przebój festiwali Sundance i Berlinale Przejścia (Passages) Iry Sachsa z elektryzującym trio Franz Rogowski, Adèle Exarchopoulos i Ben Whishaw.

Nowe Horyzonty od ponad dwóch dekad są celebracją różnorodności – na ekranie i poza nim – spójnej w swojej (pięknej!) niespójności. To właśnie mnogość różnych doświadczeń i wrażliwości owocuje unikalnym wydarzeniem. Te tropy znalazły swoje odbicie w tegorocznym haśle „Kinoscalanie” oraz identyfikacji wizualnej. Po blisko sześciu latach przerwy powraca także partner tytularny: od tego roku zapraszamy na Międzynarodowy Festiwal Filmowy mBank Nowe Horyzonty.

Pełny program wydarzenia jest już dostępny na naszej stronie internetowej, a pojutrze, 6 lipca o godz. 12:00, rozpocznie się sprzedaż biletów i dostępów do seansów online (poprzez stronę nowehoryzonty.pl).

Międzynarodowy Konkurs Filmowy Nowe Horyzonty

Konkurs to sekcja-wizytówka wrocławskiego festiwalu. Twórcy tegorocznych konkursowych filmów pracowicie skuwają – przy pomocy kryminału, satyry, opowieści łotrzykowskiej, poematu, melancholijnej ballady – skostniałe relacje władzy, zabetonowane układy, kinowe formaty; by zrobić miejsce na to, co żywe, dzikie, wymykające się kontroli. Pozwalają puścić wodze fantazji, rozbetonować głowy, zrzucić garnitur, zapuścić koński ogon, przekroczyć granice, odrodzić się.

Wśród dwunastu konkursowych tytułów, które będą walczyć o tegoroczne Grand Prix, znalazły się: Piaffe Ann Oren, Na miejscu (Here) Basa Devosa, Kwiaty ludzkiego ciała (Human Flowers of Flesh) Heleny Wittmann, Samsara Loisa Patiño, Delikwenci (The Delinquents) Rodriga Moreno, After Anthony’ego Lapii, La Palisiada Philipa Sotnychenki, Posiadłość (Birdland) Leili Kilani, Pod ścianą (Stonewalling) Huang Ji i Ryûjiego Otsuki, Czarny kos, czarna jeżyna (Blackbird Blackbird Blackberry) Elene Naveriani oraz Sklep (The Store) Ami-Ro Sköld, a kinematografię polską reprezentuje punkowy Imago Olgi Chajdas, osobista i pokoleniowa opowieść o muzycznej alternatywie i życiowej anarchii.

Najlepszy film wybierze jury w składzie: Mark Jenkin (laureat Grand Prix za Przynętę na 18. NH), Dane Komljen (zdobywca wyróżnienia za Afterwater na 22. NH), Jennifer Reeder (jej Sprawca znalazł się tegorocznej sekcji Nocne Szaleństwo), Sergio Fant (selekcjoner Berlinale) oraz Aga Woszczyńska (Cicha ziemia była jednym z filmów otwarcia ubiegłorocznych NH). Swój ulubiony tytuł wskażą również widzowie festiwalu w głosowaniu publiczności.

Hity ze światowych festiwali, w tym ponad 20 tytułów z Cannes

W sekcjach Visa Pokazy Galowe oraz Mistrzynie, Mistrzowie znajdą się najważniejsze filmy pokazywane i nagradzane na prestiżowych festiwalach. Z Cannes do Wrocławia przyjadą między innymi Bulion i inne namiętności (The Pot au Feu) Trần Anh Hùnga (najlepsza reżyseria), Monster Hirokazu Kore-edy (nagroda za scenariusz), Wśród wyschniętych traw (About Dry Grasses) Nuriego Bilge Ceylana (nagroda dla najlepszej aktorki), Opadające liście (Fallen Leaves) Akiego Kaurismäkiego (Nagroda Jury), Cztery córki (Four Daughters) Kaouther Ben Hani (najlepszy dokument), How to Have Sex Molly Manning Walker (laureat sekcji Un Certain Regard) oraz Club Zero Jessiki Hausner, ze świetną Mią Wasikowski w roli głównej. 
Na kinowych ekranach pojawią się także: wyróżniony Wielką Nagrodą Jury w Wenecji fabularny debiut Alice Diop – Saint Omer (francuska reżyserka będzie bohaterką jednej z retrospektyw); zdobywca Nagrody Specjalnej Jury na MFF w Wenecji – Niedźwiedzie nie istnieją (No Bears) Jafara Panahiego oraz Eureka Lisandra Alonsa, który będzie gościem festiwalu. 
W programie znalazły się przeboje tegorocznego Berlinale – m.in. Tótem Lili Avilés, 20 000 gatunków pszczół (20,000 Species of Bees) Estibaliz Urresoli Solaguren oraz Poprzednie życie (Past Lives) Celine Song ze studia A24; laureaci Sundance – A Thousand and One A.V. Rockwell oraz Georgie ma się dobrze (Scrapper) Charlotte Regan; czy MFF w Rotterdamie – jak Zapiski z lata (Notes on a Summer) Diega Llorente. W programie znalazły się również najnowsze filmy m.in. Marca Bellocchio, Sachy Polak, Angeli Schanelec, Lava Diaza, Kelly Reichardt, Joanny Hogg, Christiana Petzolda oraz ostatni film Jean-Luca Godarda.

Festiwalowe sekcje

Satyajit Ray – absolutna legenda kina Indii, Alice Diop – wnikliwa obserwatorka i portrecistka życia francuskich przedmieść, Wang Bing – jeden z najważniejszych reżyserów z Chin oraz Alain Robbe-Grillet – francuski reżyser łączący nowofalowy eksperyment, tradycję libertyńską i surrealistyczną: oto czworo bohaterów tegorocznych retrospektyw, którym poświęcone zostało szczególne miejsce w programie Nowych Horyzontów. W przeglądzie twórczości Wang Binga znalazło się monumentalne dzieło-instalacja 15 godzin (czas trwania filmu jest zawarty w tytule), w którym autor zarejestrował wnętrze szwalni w Zhili na wschodzie Chin. Film ten będzie można obejrzeć bezpłatnie w przestrzeni Kina Nowe Horyzonty.

Twórczość Robbe-Grilleta jest inspiracją dla nowej sekcji Avec Plasir oraz wystawy pod tym samym tytułem w Studio BWA. Rewizja dzieł francuskiego reżysera stała się okazją do refleksji nad artystycznym, a także politycznym miejscem, które erotyczna wrażliwość określana skrótem BDSM zajmuje w pejzażu współczesności. Avec Plaisir jest kontrapunktem dla wolnomyślicielskiej, ale jednoznacznie męskiej i heteroseksualnej perspektywy Robbe-Grilleta w stronę bardziej różnorodnych, zwłaszcza kobiecych i queerowych punktów widzenia.

Queerowość, czyli niejednoznaczność lub nieschematyczność, leży także u podstaw programu sekcji Trzecie Oko, której przyświeca hasło „niemęski / nieżeński”. Trzecie Oko, prezentujące feministyczne spojrzenie na kino, tym razem wychodzi poza binarne podziały i opozycje, przyglądając się tożsamościom niebinarnym, płynnym, niedającym zamknąć się w prostych kategoriach i podziałach.

Wspólny teren przenikania się kina i sztuki wyznaczy ponownie Front Wizualny, a najnowsze produkcje dekonstruujące schematy kina gatunkowego i bawiące się konwencjami można odnaleźć w ramach Nocnego Szaleństwa (w nim premiera światowa Lipstick on the Glass Kuby Czekaja). Sprawdzimy też, o czym się dziś mówi i co się ogląda w Lizbonie czy Porto, w Fundão i Arcos de Valdevez – wszystko w ramach sekcji Focus na Portugalię. W Lost Lost Lost można odnaleźć przeoczone odkrycia z kilku ostatnich lat; filmy reżyserów, których twórczość usytuowana jest na obrzeżach kina. Na festiwal powraca też sekcja Oslo/Reykjavík, czyli przegląd dokonań współczesnej kinematografii Islandii i Norwegii, który powstał we współpracy z Ministerstwem Funduszy i Polityki Regionalnej, koordynującym w Polsce wykorzystanie Funduszy norweskich i EOG (Europejskiego Obszaru Gospodarczego), pochodzących z Islandii, Norwegii i Liechtensteinu.

Ponownie zapraszamy na bezpłatne pokazy w ramach plenerowego Kina na Rynku. Codziennie o godz. 22:00, od 21 do 30 lipca, w samym sercu stolicy Dolnego Śląska będzie można zobaczyć znakomite filmy z nowohoryzontowym znakiem jakości. W programie tej sekcji znajdą się także kultowe klasyki prezentowane z okazji 100. rocznicy powstania wytwórni Warner Bros. Na ekranie pojawią się m.in. Łowca androidów (Blade Runner) Ridleya Scotta oraz 2001: Odyseja kosmiczna (2001: A Space Odyssey) Stanleya Kubricka.

Na festiwalu nie zabraknie też krótkich metraży: Shortlista udowodni, że krótka forma bardzo często sprzyja wielkim talentom, a każdy film z Shortlisty, zrealizowany przez twórczynię lub twórcę, który nie ukończył 30 lat, dodatkowo weźmie udział w konkursie o nagrodę im. Zuzanny Jagody Kolskiej.

Nowością w programie jest sekcja Smart7 – unikalny, wędrowny konkurs, obejmujący swoim zasięgiem festiwale w siedmiu miastach Europy. Konkursowe filmy podróżują w tym roku z Wilna, przez Lizbonę, Madryt, Kluż-Napokę, Wrocław i Reykjavík, zaś laureat zostanie wyłoniony przez międzynarodowe młode jury na kończącym filmową wędrówkę festiwalu w Salonikach.

Scena artystyczna

Kontynuujemy współpracę z wieloletnim partnerem Nowych Horyzontów – BWA Wrocław, które jest oficjalnym współorganizatorem festiwalowej, tradycyjnie bardzo bogatej Sceny artystycznej. Wspólnie zadbamy o doznania dla każdego zmysłu, pobudzimy intelekt, nakarmimy emocje. Oprócz wspomnianej wyżej wystawy Avec Plasir, w galerii SiC! BWA będzie można oglądać prace Anny Mlasowsky na wystawie Ze środka (From Within) oraz zobaczyć nowe dzieło znanej festiwalowej społeczności Kasi Kmity – Contrafactur. Temat przyjemności, poruszany w ramach Avec Plasir, eksploruje w tym roku także zespół IP Group, który przygotował siódmą odsłonę Ambient Roomu pod tytułem Wokół zasady przyjemności.

Wieczory festiwalowe, czyli gdzie się bawić po wyjściu z kina

Po całym dniu siedzenia w kinowym fotelu warto się trochę poruszać, a najlepiej porządnie przetańczyć wszystkie emocje w towarzystwie ulubionych ludzi. Od zawsze powtarzamy, że Nowe Horyzonty to nie tylko festiwal, ale także wielki klub: dyskusyjny, towarzyski, łączący film z muzyką i innymi przyjemnościami. W tym roku chcemy kontynuować tę wspaniałą, klubową tradycję, ale w nowych przestrzeniach i odświeżonej formie. Otwieramy się – na Wrocław, na lokalną ofertę klubową, na świetnych ludzi, którzy przez cały rok dbają o to, żeby stolica Dolnego Śląska była jednym z najatrakcyjniejszych punktów na eventowej mapie Polski. Zapraszamy na Wieczory festiwalowe, które rozgrywać się będą w rozświetlonym neonami podwórku przy Ruskiej 46 (połączone siły klubów Recepcja oraz Surowiec), klubie Ciało, Wyspie Tamka oraz pod samymi gwiazdami za sprawą dACH! przy placu Dominikańskim 3. O muzyczne doznania zadbają także BULVARY przy Księcia Witolda 11-31. W programie Wieczorów festiwalowych znalazły się m.in. bezpłatne koncerty Rosalie, Marcina Maseckiego (połączony z pokazem Zimnej wojny Pawła Pawlikowskiego), Daniela Spaleniaka, set DJ Wiki oraz Silent Disco.

Festiwal dostępny

Dostęp do kultury, w tym do kina najwyższej jakości, powinien być egalitarny oraz otwarty dla możliwie szerokiego grona odbiorczyń i odbiorców. Zespół festiwalu zostanie przeszkolony z obsługi widzów z niepełnosprawnościami. Dodatkowo przygotujemy seanse filmów z audiodeskrypcją i napisami SDH: Blisko (Close) Lukasa Dhonta – połączone ze spotkaniem tłumaczonym na PJM z Miri Palak, edukatorką seksualną osób z niepełnosprawnościami z Fundacji SexedPL; a także W trójkącie (Triangle of Sadness) Rubena Östlunda – w ramach Kina na Rynku (seans bezpłatny). Dziękujemy Fundacji Katarynka za pomoc w zapewnianiu większej dostępności festiwalu. Szczegółowe informacje o dostępności na 23. mBank Nowe Horyzonty opublikujemy wkrótce na stronie nowehoryzonty.pl.

Festiwal w liczbach

251 filmów na festiwalu, w tym 196 pełnometrażowych i 55 krótkometrażowych
23 282 minut – łączny czas trwania wszystkich filmów
ponad 500 gościń i gości na festiwalu (łącznie z uczestniczkami i uczestnikami wydarzeń branżowych)
3854 – łączna liczba foteli kinowych i miejsc dla widzek i widzów
184 osoby czuwające nad organizacją festiwalu
153 wspaniałych wolontariuszy

informacja prasowa

poniedziałek, 3 lipca 2023

Wakacje z mistrzami w Kinie Nowe Horyzonty

Kino Nowe Horyzonty zachęca do spędzenia letnich miesięcy zarówno z klasyką filmową, jak i do obejrzenia filmów wschodzących gwiazd reżyserii. W ramach cyklu „Wakacje z mistrzami” przez niemal cały lipiec i sierpień w Kinie Nowe Horyzonty zobaczymy filmy, które wzbudziły entuzjazm krytyki i zdobyły nagrody na najważniejszych festiwalach. 

Chungking Express, Wakacje z mistrzami, KNH

Przegląd rozpocznie seans „Podejrzanej” w reżyserii Park Chan-wooka – pełna zwrotów akcji opowieść o przyciąganiu się przeciwności oraz miłości krzyżującej wszelkie plany. Na wielkim ekranie przypomniana zostanie również „Służąca”: wcześniejszy przebój Park Chan-wooka. W klimatach azjatyckiej kinematografii pozostaniemy również za sprawą Wong Kar Wai: jednego z największych mistrzów światowego kina, który słynie z autorskiego, wizualnego stylu filmowego. W ramach przeglądu znalazły się jego najważniejsze dzieła takie jak „Chungking Express” – urzekająca i zagadkowa historia o mijaniu się w tłumie – oraz „Spragnieni miłości” określani są mianem zmysłowego arcydzieło o niespełnionych pragnieniach i dotkliwej samotności. 

Wakacje z mistrzami zabiorą widzów również na północ. Program letniego przeglądu uzupełniają zarówno najnowsze przeboje kina skandynawskiego („W trójkącie”, „Na rauszu”, „Najgorszy człowiek na świecie”), jak i klasyka w wydaniu Ingmara Bergmana: jednego z najbardziej bezkompromisowych i wizjonerskich twórców światowej kinematografii. Podczas "Wakacji z mistrzami" zaprezentowane zostaną mniej znane tytuły z dorobku szwedzkiego reżysera, które przybliżą początkowy okres jego twórczości. 

Mówiąc o klasykach nie sposób zapomnieć o polskich mistrzach. W ramach przeglądu na wielkim ekranie widzowie zobaczą „Popiół i diament”: ikoniczny film Andrzeja Wajdy, a także trzy filmy Jerzego Skolimowskiego. Obok nominowanego do Oscara „IO”, powrócimy do „Rysopisu” debiutu fabularny reżysera, a także jego drugiego filmu: „Walkower” będącego studium psychologicznym młodego pokolenia. 

Przegląd "Wakacje z mistrzami" potrwa od 3 lipca do 31 sierpnia. 

Szczegóły i bilety: https://www.kinonh.pl/cykl.s?id=927 

Kolor życia. Frida Kahlo - wystawa w Łazienkach Królewskich

 Od 7 lipca do 3 września 2023 roku Muzeum Łazienki Królewskie zaprasza na wystawę "Kolor życia. Frida Kahlo". Do wyjątkowego świata meksykańskiej malarki wprowadzają nas kolory, obrazy oraz zdjęcia, a także plenerowa instalacja nawiązująca do słynnego La Casa Azul.

"Kolor życia" - co symbolizuje wystawa?

Frida Kahlo była jedną z najbardziej autentycznych artystek ubiegłego stulecia. Jej twórczość przepełniały wyraziste barwy, choć życie nie szczędziło jej cierpienia.

Wystawa "Kolor życia. Frida Kahlo" to przestrzeń wielowątkowa, dynamiczna jak biografia i sztuka meksykańskiej malarki. Jest symbolem historii kobiety wrażliwej, poszukującej swojej tożsamości, mającej ogromną moc twórczą i będącej w stanie przezwyciężyć ból.

Frida Kahlo w dzieciństwie chorowała na polio, a jako nastolatka została ciężko ranna w wypadku. Przeszła kilkadziesiąt operacji, lecz jej ciało nigdy nie wróciło do pełnej sprawności. Mimo tego nie straciła woli kreacji.

Fridę Kahlo ukształtowała również kultura rdzennej ludności Meksyku, do której często odwoływała się w swoich dziełach. Siłę czerpała także z bliskości z naturą. Uwielbiała spędzać czas w ogrodzie, otoczona roślinami i zwierzętami oraz rzeźbami prekolumbijskimi.


© Imogen Cunninghalm Trust


"Kolor życia" - to zobaczysz na wystawie

W Podchorążówce zaprezentowane zostaną trzy obrazy Fridy Kahlo: "Tam wisi moja sukienka" (1933), "Kokosy" (1951) oraz "Martwa natura z arbuzami" (1953).  Ekspozycję wzbogacą archiwalne zdjęcia z życia artystki, a także film z 1941 r. Twórcą dokumentu jest Nickolas Muray, amerykański fotograf, przyjaciel Fridy Kahlo, a zarazem autor wielu jej zdjęć. W archiwalnym materiale zobaczymy artystkę i jej męża, Diego Rivera, w ogrodzie Niebieskiego Domu. Mimo upływu lat jakość filmu, szczególnie intensywność barw, została znakomicie zachowana.

Integralną częścią wystawy będzie plenerowa instalacja na dziedzińcu Podchorążówki, odtwarzająca fragmenty Niebieskiego Domu Fridy Kahlo, w którym artystka się urodziła, wychowała, tworzyła i zmarła. To słynny La Casa Azul z meksykańskiej dzielnicy Coyoacán, będący dziś muzeum legendarnej malarki. Kobalt, czerwień, zieleń - już od pierwszych kroków poczujemy, że trafiliśmy do wyjątkowego świata Fridy Kahlo, pełnego kolorów i natury.

Przy jednej ze ścian instalacji, będącej wnęką odwzorowaną na podstawie archiwalnych zdjęć patio w La Casa Azul, stanie posąg przedstawiający meksykańskie bóstwo. Dzieło nawiązuje do jednej z rzeźb natywnych, którymi Frida Kahlo i jej mąż, wypełnili ogród przy Niebieskim Domu. Kopię meksykańskiego posągu wykonał polski rzeźbiarz, Michał Selerowski.

Frida Kahlo, "Tam wisi moja sukienka" (1933), Colección FEMSA


Polsko-meksykańska współpraca

Prace nad koncepcją wystawy poświęconej twórczości Fridy Kahlo rozpoczął śp. prof. Zbigniew Wawer, dyrektor Muzeum Łazienki Królewskie w latach 2017-2022. Ekspozycja wpisuje się w przypadającą w tym roku 95. rocznicę nawiązania stosunków dyplomatycznych między Polską i Meksykiem oraz 65-lecie powstania Museo Frida Kahlo zwanego La Casa Azul. Otwarcie wystawy zbiega się również ze 116. rocznicą urodzin legendarnej malarki.

Ekspozycja powstała dzięki współpracy Muzeum Łazienki Królewskie, Ambasady Meksyku oraz Colección Acervo INBAL - Museo de Arte Moderno, meksykańskiej instytucji kultury, zajmującej się popularyzacją kultury meksykańskiej za granicą.


Wydarzenia towarzyszące wystawie

Wystawie towarzyszy bogaty program wydarzeń muzealnych, których partnerem jest Instytut Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Wykłady z pogranicza sztuki, psychologii i psychiatrii wyjaśnią wpływ fizycznego i psychicznego cierpienia na twórczość Fridy Kahlo. Warsztaty i spotkania przeniosą nas w świat legendarnej malarki oraz przybliżą kulturę Meksyku. Rodziny z dziećmi doświadczą sztuki poprzez zabawę w przestrzeni twórczej "Frida i Fridita", inspirowanej dziełami meksykańskiej artystki.

Odbędą się również oprowadzania po wystawie dla rodzin z dziećmi, młodzieży i dorosłych w języku polskim, angielskim i hiszpańskim, a także dla osób z niepełnosprawnością słuchu w PJM i wzroku z audiodeskrypcją.

Wystawa otwarta będzie od wtorku do piątku w godz. 10.00-18.00, w sobotę w godz. 12.00-20.00, zaś w niedzielę w godz. 10.00-18.00. Wstęp: 30 zł - bilet normalny, 15 zł - ulgowy, 20 zł - dorośli z Kartą Dużej Rodziny, w piątek - bezpłatnie (zwiedzanie wyłącznie indywidualne). Bilety do nabycia w kasie i biletomacie w Podchorążówce.

PROGRAM WYDARZEŃ - POZNAJ SZCZEGÓŁY


Wystawa "Kolor życia. Frida Kahlo" dofinansowana została ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Mecenas Muzuem: PZU

Partnerzy wystawy: Ministerstwo Kultury Meksyku, Rząd Meksyku, Ambasada Meksyku w Polsce, INBAL - EL INSTITUTO NACIONAL DE BELLAS ARTES Y LITERATURA, Colección FEMSA, Difusión y Fomento Cultural, Museo Casa Estudio Diego Rivera y Frida Kahlo, Fundacja Orlen, Bank Gospodarstwa Krajowego, Royal Talens, Katcon Polska, CEMEX

Partner programu edukacyjnego: Instytut Psychiatrii i Neurologii w Warszawie

Patroni medialni: TVP2, TVP Kultura, Vogue Polska, Insider, Wernisażeria, AMS, Radio ZET, Chilli ZET, Stolica, Kultura wokół Nas, Damosfera

informacja prasowa

PJM | Oprowadzanie po wystawie "Kolor życia. Frida Kahlo"


Wydarzenia w Muzeum Narodowym we Wrocławiu i jego Oddziałach /28 lipca - 2 sierpnia 2026/

Od piątku 31 sierpnia w Pawilonie Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej prezentowana będzie wystawa „Stulecie. W rocznicę wielkiej wysta...

Popularne posty