Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania salome, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania salome, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

środa, 10 grudnia 2025

Księżycowa Salome /recenzja "Salome" w Operze Wrocławskiej/

Jedną z najbardziej znaczących inscenizacji tego sezonu artystycznego w Operze Wrocławskiej jest z pewnością "Salome" Richarda Straussa w reżyserii Mariusza Trelińskiego. Opera była z pewnością wyzwaniem dla wszystkich twórców tego spektaklu: dla solistów, orkiestry, realizatorów, a także dla... widzów. Rezultaty przerosły nasze wyobrażenia: "Salome" Richarda Straussa uwiodła nas bez reszty.

"Salome", Opera Wrocławska, fot Karpati & Zarewicz

Biblijna historia Jana Chrzciciela i Salome jako popularny motyw w literaturze i sztuce

Historię ścięcia głowy proroka Jana Chrzciciela na życzenie Salome, córki Herodiady, znamy z Nowego Testamentu. Wspominają o niej Ewangeliści: Mateusz i Marek. 

Otóż, kiedy obchodzono urodziny Heroda, tańczyła córka Herodiady wobec gości i spodobała się Herodowi. Zatem pod przysięgą obiecał jej dać wszystko, o cokolwiek poprosi. A ona przedtem już podmówiona przez swą matkę: «Daj mi - rzekła - tu na misie głowę Jana Chrzciciela!» Zasmucił się król. Lecz przez wzgląd na przysięgę i na współbiesiadników kazał jej dać. Posłał więc [kata] i kazał ściąć Jana w więzieniu. Przyniesiono głowę jego na misie i dano dziewczęciu, a ono zaniosło ją swojej matce. (Mt 14, 6-11).

W tej relacji postać dziewczyny przedstawiona została neutralnie, a ścięcie głowy Jana Chrzciciela zostaje dokonane de facto na życzenie Herodiady, prorok bowiem wypominał Herodowi to małżeństwo (Nie wolno ci mieć żony swego brata, Mk 6, 18 b). Dodajmy, że aby połączyć się z Herodem Antypasem, który był zarazem jej wujem, Herodiada odeszła od swego męża (również wuja) Heroda Filipa I, z którym miała córkę Salome. Wykorzystała jej zmysłową urodę dla zniewolenia Heroda i zmuszenia go do pozbycia się Jana Chrzciciela. 

Opowieść ta poruszyła wyobraźnię wielu artystów. Motyw uczty Heroda, tańca Salome, a przede wszystkim makabrycznego finału pojawiał się w historii europejskiego malarstwa przez wieki. Sięgali po nią najwięksi. Na obrazach Tycjana czy Caravaggia Salome nadal pozostaje niewinną istotą, narzędziem w rękach bezwzględnej matki. Ale z czasem to się zmienia. Przedstawienia Salome ewoluują – z niewinnej dziewczyny staje się postacią co najmniej dwuznaczną, świadomą swego ciała i erotycznego powabu femme fatale. Szczególnie w epoce modernizmu artyści z upodobaniem ukazywali kobiety – niszczycielki, kobiety – modliszki, kobiety – wampiry. 

Do najbardziej znanych literackich wersji opowieści o Salome należy dramat Oscara Wilde’ a, który ukazał się w 1894 roku w Anglii, z ilustracjami Aubrey`a Beardley’ a i przedstawiał judejską księżniczkę jako satanistyczny symbol rozkoszy. W jego interpretacji Jan nie jest ofiarą, ale kusicielem. W centrum dramatu znajduje się Salome, której urodę i okrucieństwo pisarz wręcz celebruje. Oscar Wilde napisał swój jednoaktowy dramat prozą po francusku, z myślą o wielkiej tragiczce Sarze Bernardt. W 1896 roku sztuka odniosła wielki sukces w Paryżu, ale w Anglii cenzura  – ze względów obyczajowych i religijnych  – do 1931 roku nie zezwalała na jej wystawienie. 

"Salome" Richarda Straussa – zmiana estetyki w muzyce

"Salome" zawładnęła także wyobraźnią Richarda Straussa, głównie za sprawą słynnego Maxa Reinhardta – reformatora teatru i autora wizjonerskich inscenizacji. To jego spektakl zafascynował go do tego stopnia, że skomponował nie tylko muzykę do tej sztuki, ale również napisał (w oparciu o tłumaczenie sztuki Wilde`a) własne libretto. Zapewne dostrzegł w tej historii wielki potencjał – możliwość przekazania w muzycznej formie skomplikowanych emocji, które stają udziałem postaci dramatu. To było prawdziwe wyzwanie – nie tylko móc odmienić estetykę muzyki, ale także ukryć w niej tajemnicze konteksty pomiędzy słowami i zdaniami. Mariusz Treliński mówi w jednym z wywiadów, że ekspresja tej muzyki robi równie silne wrażenie, jak historia, która jej towarzyszy. Mamy tu do czynienia w podwójnym szokiem – estetycznym i etycznym. Rzadko zdarza się, żeby muzyka w tak doskonały sposób opisywała stan wewnętrzny bohatera. (...) Jest jednocześnie konkretna, mięsista i uduchowiona.

Prapremiera opery Straussa miała miejsce 9 grudnia 1905 roku w Semperoper w Dreźnie. W następnym roku można ją było zobaczyć w mediolańskiej La Scali, a wkrótce potem – na wielu scenach Europy, także w Warszawie. Wcześniej, już 28 lutego 1906 roku zaprezentowano "Salome" w reżyserii Hugo Kirchnera i pod dyrekcją kapelmistrza Juliusa Prüwera, w Teatrze Miejskim w niemieckim wówczas Wrocławiu (Breslau). Pojawił się także sam kompozytor (początkowo sceptyczny wobec wersji scenicznej z pomniejszonym składem orkiestry), lecz ku jego zdumieniu aplauz publiczności był jeszcze bardziej gorący niż w Dreźnie. Po głośnej premierze Richard Strauss nie tylko wysoko ocenił grającą w mniejszym składzie orkiestrę, ale wyrazy wielkiego uznania skierował pod adresem wykonawczyni roli Salome, sopranistki Franchette Verhunk, która jako pierwsza nie tylko zaśpiewała, ale także zatańczyła słynny taniec siedmiu zasłon (w Dreźnie solistka odmówiła jego wykonania), czym porwała zgromadzoną w teatrze publiczność. Spektakl odniósł niekwestionowany wielki sukces! Chociaż więc recenzenci od początku krytykowali "Salome" z powodu obsceniczności tematu i atmosfery skandalu, która towarzyszyła inscenizacjom, to jednak opera cieszyła się niezmiennie wielkim zainteresowaniem widzów. Może właśnie dlatego 😊

Zdjęcie słoweńskiej sopranistki Fanchette Verhunk jako Salome w operze Richarda Straussa, wykonane w zakładzie fotograficznym Marie Müller przy Tauentzienstrasse (obecnie T. Kościuszki 32) ok. 1910 roku, źródło: Polska-org.pl
 

"Salome" Mariusza Trelińskiego

W marcu tego roku miałam okazję obejrzeć "Salome" w Teatro di Napoli w Neapolu, w adaptacji i reżyserii Luca De Fusco i był to spektakl pozbawiony głębszej myśli, wyrazistej, nośnej koncepcji – naturalistyczny i płaski jak Dolina Mazowiecka. Wyszłam z teatru zmęczona i zniesmaczona, toteż przyznam, że kolejna "Salome", tym razem w Operze Wrocławskiej, była dla mnie sporym wyzwaniem. Szczególnie, że reżyser mówił na konferencji prasowej o ponadczasowej wymowie tej opery, którą on z kolei przedstawiał jako opowieść o dysfunkcyjnej rodzinie. Po obejrzeniu "Domu dobrego" Wojtka Smarzowskiego mogłam mieć jednoznaczne konotacje. Poza tym to teraz taki modny temat... A jednak już próba medialna sprawiła, że moje obawy okazały się płonne. Okazało się bowiem, że Mariusz Treliński pokazuje świat o wiele bardziej złożony, nie jest nieznośnie dosłowny i pozostawia widzowi miejsce na wyobraźnię. Przedstawienie premierowe jako całość przeszło moje najśmielsze oczekiwania – było znakomite! 

Owa klarowna koncepcja "Salome" nie jest bynajmniej nowa – powstała ponad dziesięć lat temu, w 2014 roku, i zaprezentowana została w Pradze, a następnie w Teatrze Wielkim Operze Narodowej w Warszawie. Po premierze w Czechach (spektakl powstał w koprodukcji z Teatrem Narodowym w Pradze) określono go "genialnym thrillerem psychologicznym". Brzmi to jak zachęta dla każdego widza, który lubi przeżyć w teatrze (filmie) dreszczyk emocji i sporo w tym racji. Przedstawienie daje się interpretować w pryzmacie psychologicznym czy raczej psychoanalitycznym, ale poprzestać na tym byłoby dużym uproszczeniem. Zamysł reżysera był wprawdzie taki, aby spojrzeć na tytułową bohaterkę nie jak na zimną i okrutną ze swej natury kobietę, lecz spróbować zrozumieć, jak to się stało, że stała się właśnie taka. Znakomita scenografia Borisa Kudlički, z którym Treliński współpracuje od lat, podobnie jak kostiumy Marka Adamskiego, choreografia Tomasza Jana Wygody, reżyseria świateł Bogumiła Palewicza, a także oprawa multimedialna Bartka Maciasa – tworzą bogatą wielowymiarową opowieść, pełną ukrytych znaczeń, niczym w malarstwie holenderskim XVII wieku. Niebagatelna jest również rola samej muzyki Straussa, która we Wrocławiu znalazła znakomitego, wrażliwego interpretatora w osobie dyrygenta młodego pokolenia:  Yaroslava Shemeta. 

SALOME Opera Wrocławska, fot Karpati & Zarewicz

Księżycowa Salome, odrealniony Johanaan


Wrocławski spektakl wieńczy odrealniony obraz przedstawiający tytułową bohaterkę, której sylwetka została niejako wpisana w okrągły kształt przypominający księżyc w pełni albo wielką bańkę, w której została uwięziona i przez którą daremnie usiłuje się przebić. Symbolizuje niemożność wydobycia się z przeżytych traum i swojej trudnej historii.  Księżyc i noc odgrywają w tym spektaklu rolę znaczącą, symboliczną. Księżyc jest symbolem  kobiecości, a urodę Salome porównuje zakochany w niej Narraboth do piękna księżycowego światła. Retrospekcje zaś, które również rozgrywają się nocą, przedstawiają w scenie tańca siedmiu zasłon seksualną przemoc i zbrodnię. Pomysł, aby pokazać w tańcu trudną przeszłość bohaterki, pozwala na wgląd w głęboko skrywane traumy i ich wpływ na jej postępowanie. Dzięki identycznym kostiumom (czarne sukienki, białe pensjonarskie podkolanówki i maski) postać głównej bohaterki zwielokrotnia się w pantomimicznych obrazach, niczym lustrzane odbicia. 

Równie interesująco przedstawiono postać Jochanaana: przede wszystkim jako napominający surowy głos (sumienia?), a zarazem czarną, prawie niewidoczną sylwetkę wysokiego ascetycznego mężczyzny, która tak pociąga Salome. W takim kontekście nie jest to wyłącznie fizyczne pożądanie, lecz tęsknota za miłością i niewinnością. Słowa wyznania, które Salome kieruje do niego, kojarzyły mi się z Pieśnią nad Pieśniami, gdzie Oblubienica również tęskni za Oblubieńcem, a ich dialog jest pełen zmysłowości. Jochanaan jednak nie odwzajemnia uczuć Salome, lecz nakazuje jej nawrócenie – radykalną przemianę życia. Dla niej jednak jest to równie niezrozumiałe, co niemożliwe, traktuje więc odpowiedź Jochannaana jako osobiste upokorzenie i odrzucenie. W świetle retrospekcji, w których bohaterka "fantazjuje" na temat obcięcia głowy mężczyźnie, który ją skrzywdził, jej żądanie od Heroda głowy proroka, wydaje się być psychologicznie uprawnione. W rezultacie dialog z głową Jochannana przypomina monolog szaleńca, a ostateczne zamknięcie w "bańce" – staje się logiczną konsekwencją popełnionego czynu. To trochę tak jak w ostatniej scenie "Psychozy" Alfreda Hitchcocka, kiedy główny bohater uśmiecha się, żeby zmylić policję, podczas gdy już tkwi mentalnie w ciele własnej nieżyjącej już matki. 

Tak poprowadzona przez Mariusza Trelińskiego narracja "Salome" rozgrywa się w czasach nam współczesnych, w mieszczańskim salonie, w którym istotną część przestrzeni wypełnia wielka lodówka (symbol konsumpcji), została zwizualizowana nie tylko przez Borisa Kudličkę, ale także zyskała na głębi i wieloznaczności dzięki projekcjom multimedialnym Bartka Maciasa i reżyserowi świateł Bogumiłowi Palewiczowi, albowiem światło i mrok (z przewagą tego drugiego) odgrywają w tej inscenizacji znaczącą rolę. 

Natalia Rubiś jako Salome, Opera Wrocławska, fot Karpati & Zarewicz
Mariusz Treliński stworzył i wyreżyserował konsekwentnie pełnowymiarowe postaci, a także (wespół z Tomaszem Koniecznym) zadbał o właściwą obsadę. W tytułowej roli – kluczowej i wymagającej – obsadził dwie młode artystki o dużym doświadczeniu scenicznym: Natalię Rubiś i Kingę Krajnik. W przedstawieniu premierowym mogłam zobaczyć tę pierwszą, której kariera wyraźnie nabrała tempa od premiery "Czarnej maski" Krzysztofa Pendereckiego w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej, gdzie rola Benigny zelektryzowała publiczność. Artystka wystąpiła też w spektaklu Opery Krakowskiej: "Ariadna na Naxos" Richarda Straussa, w reżyserii Ido Ricklina, gdzie również stworzyła znakomitą, złożoną postać Na deskach Opery Wrocławskiej pokazała prawdziwą kreację! Postać Salome nie tylko wspaniale zaśpiewała, oddając złożone emocje granej przez siebie bohaterki, ale także okazała się utalentowaną aktorką, która w gestach, spojrzeniu, mowie ciała niezwykle wiarygodnie wykreowała tę skomplikowaną rolę. 

Michał Ciećka (Jochanaan), Opera Wrocławska, fot Karpati & Zarewicz
Interesującym zamysłem było także obsadzenie roli Jochanaana przez dwóch mężczyzn: Oleksandr Pushniak, dysponujący głębokim mocnym bas-barytonem, był głosem, zaś Michał Ciećka zagrał  postać proroka. W roli Heroda wystąpił austriacki tenor o niewielkiej posturze i wyglądzie poczciwca: Norbert Ernst. Rozmemłany, chodzący w gaciach i rozpiętym szlafroku, "śliniący się" do Salome mężczyzna to także trafna obsada, zło bowiem, jak wiadomo, często jest banalne... Barbara Bagińska (mezzosopran) jako Herodiada, z jej bujnym biustem, dominująca nad małym i drobnym Herodem, to pomysł na babsztyla, który swoją postawą, a zarazem potrzebą zachowania status quo, bez względu na dobro najbliższych – to także postać świetnie przez śpiewaczkę poprowadzona, zarówno wokalnie, jak i aktorsko. 

Chór Żydów kłócących się o to, czy Mesjasz już przyszedł, czy też nie,  rozładowywał napięcie gęstniejące  pomiędzy trojgiem głównych bohaterów. Natomiast oniryczne sceny z tancerkami w retrospektywach wprowadzały nastrój grozy. 

Norbert Ernst (Herod) i Natalia Rubiś (Salome), Opera Wrocławska, fot Karpati & Zarewicz
Nie sposób pominąć współtworzącego spektakl operowy dyrygenta Yaroslava Shemeta, który walnie przyczynił się do jego sukcesu. To genialny artysta, który rozpoczął swoją edukację muzyczną w wieku trzech lat (!), a po ukończeniu szkoły muzycznej pierwszego stopnia, gdzie uczył się śpiewu, gry na fortepianie i klarnecie, kontynuował edukację w jednej z czterech ukraińskich szkół talentów przy Charkowskim Konserwatorium, w klasie dyrygentury chóralnej. W trakcie nauki został laureatem wielu międzynarodowych konkursów pianistycznych i wokalnych, m.in. w Mediolanie. Z wyróżnieniem ukończył dyrygenturę symfoniczną w Akademii Muzycznej im. Ignacego Jana Paderewskiego w Poznaniu.  Występuje ze znaczącymi orkiestrami na całym świecie. W Operze Wrocławskiej zaprezentował muzykę Richarda Straussa znakomicie. W wywiadzie dla Opery Wrocławskiej, udzielonym przed premierą "Salome", powiedział znamienne słowa:

"Teraz otwierają się przede mną kolejne drzwi, których – moim zdaniem – nie da się dostatecznie otworzyć bez bagażu symfonicznego. (...) To wielkie i fascynujące wyzwanie".

Sądzę, że takim wyzwaniem była "Salome" dla wszystkich twórców tego spektaklu, dla solistów, orkiestry, a także dla... widzów. Rezultaty przerosły nasze wyobrażenia: opera Richarda Straussa uwiodła nas bez reszty.

wtorek, 3 listopada 2026

Premiera "Salome" Richarda Straussa w Operze Narodowej

22 listopada 2026 roku na scenie Teatru Wielkiego - Opery Narodowej odbędzie się premiera Salome Richarda Straussa, jednego z najbardziej fascynujących i prowokacyjnych dzieł operowych XX wieku. Jednoaktowy dramat muzyczny, który w 1905 roku wywołał skandal i zmienił myślenie o operze, powraca w inscenizacji Clausa Gutha, jednego z najważniejszych współczesnych reżyserów operowych. W koprodukcji z Teatro Real w Madrycie biblijna historia staje się wielowymiarową opowieścią psychologiczną o obsesji, pragnieniu i poszukiwaniu własnego głosu. Orkiestrę poprowadzi Yoel Gamzou. Będzie to jego pierwsza premiera w roli dyrektora muzycznego Teatru Wielkiego - Opery Narodowej.


Dzieło, które przekroczyło granice

Kiedy 9 grudnia 1905 roku w drezdeńskiej Semperoper odbyła się prapremiera Salome, publiczność zetknęła się z dziełem, które podważało ówczesne normy obyczajowe i muzyczne konwencje. Richard Strauss sięgnął po dramat Oscara Wilde’a, oparty na biblijnej historii, i stworzył operę, która do dziś zaskakuje bezkompromisowym ujęciem tematu oraz nowatorskim językiem muzycznym.

W dramacie Wilde’a Salome, córka Herodiady i pasierbica Heroda, przestaje być jedynie postacią znaną z przekazu biblijnego. Staje się bohaterką obdarzoną własnymi pragnieniami, zdolną do fascynacji, okrucieństwa i bezwzględnego dążenia do celu. Otoczenie ulega jej urodzie i zmysłowości, ona sama zaś pragnie Jochanaana – proroka więzionego z rozkazu Heroda, który pozostaje wobec niej obojętny.

Odrzucona przez Jochanaana Salome nie zamierza się poddać. Wykonuje słynny Taniec siedmiu zasłon, zdobywając przychylność Heroda i skłaniając go do spełnienia obietnicy. Jej żądanie jest przerażające: chce głowy proroka. Gdy na srebrnej tacy przyniesione zostaje jego odcięte oblicze, Salome całuje martwe usta ukochanego. Jej triumf prowadzi ku nieuchronnej katastrofie.

Skandal wywołany przez Salome nie wynikał wyłącznie z drastyczności libretta. Równie przełomowa była muzyka Straussa: gęsta, intensywna, pełna dysonansów i gwałtownych kontrastów. Kompozytor połączył kameralną, jednoaktową formę z monumentalnym brzmieniem wielkiej orkiestry, tworząc dzieło o niezwykłej sile dramatycznej i zmysłowości.

Szczególne miejsce zajmuje w nim partia tytułowa, wymagająca od wykonawczyni nie tylko wyjątkowych umiejętności wokalnych, lecz także zdolności do ukazania złożonej psychiki bohaterki. Muzyka nie jest jedynie ilustracją wydarzeń – odsłania emocje, napięcia i obsesje, które prowadzą postaci ku tragedii.

Strauss świadomie przesunął granice tego, co można było pokazać i usłyszeć na scenie operowej. Salome szybko zdobyła europejskie sceny i do dziś pozostaje ważną pozycją światowego repertuaru operowego. Kolejne pokolenia artystów odnajdują w niej nowe znaczenia, podejmując pytania o naturę pożądania, mechanizmy przemocy i granice ludzkiej wolności.



Salome – między traumą a wyzwoleniem



Reżyserię warszawskiej premiery przygotował Claus Guth, jeden z czołowych współczesnych reżyserów operowych, którego inscenizacje prezentowane są na najważniejszych scenach świata. W 2025 roku zrealizował nową inscenizację Salome w Metropolitan Opera w Nowym Jorku.

W swojej interpretacji odchodzi od dosłownego odczytania biblijnej historii, kierując uwagę widzów ku psychologicznym i społecznym kontekstom dramatu.


To, co wyróżnia moją wersję to coś w rodzaju szczęśliwego zakończenia. W mojej inscenizacji rozkaz Heroda „Zabijcie tę kobietę” nie zostaje wykonany. Na koniec ten ciasny i ciemny świat otwiera się, a Salome wychodzi ku przyszłości. Chcę pokazać, że można znaleźć swoją drogę i wyzwolić się z wpływu, jaki wywarł na nas świat, w którym wzrastaliśmy, nawet jeśli były to doświadczenia traumatyczne.


W interpretacji Gutha Salome staje się bohaterką próbującą odzyskać sprawczość i uwolnić się od przemocy, której doświadczyła. Jak zauważa reżyser, szczególna fascynacja tą postacią rozwinęła się na przełomie XIX i XX wieku. Starożytny kostium nie służy zatem rekonstrukcji odległej epoki, lecz pozwala spojrzeć krytycznie na społeczeństwo zbudowane na hipokryzji, represji i niejednoznacznych zasadach moralnych.

Świat, w którym żyje Salome przedstawiamy jako czarną, zamknięta przestrzeń. Ubrania bohaterów skrywają każdy centymetr ich ciała, jak w epoce wiktoriańskiej, z której pochodzi sztuka Wilde’a. Seksualność jest tabu, które dochodzi do głosu jedynie podczas potajemnych przyjęć, pod przykrywką masek. W mojej inscenizacji Salome to straumatyzowane dziecko, które było seksualnie wykorzystywane przez ojczyma. Jochanaan pomaga jej zrozumieć dzieciństwo, spojrzeć na nie z zewnątrz i stać się dorosłą, niezależną osobą. W świecie Jochanaana Salome uczy się, jak zniszczyć świat, w którym dorastała.


Taniec siedmiu zasłon jako akt konfrontacji



W inscenizacji Gutha szczególne znaczenie zyskuje Taniec siedmiu zasłon. Nie jest jedynie zmysłowym widowiskiem, lecz momentem, w którym Salome próbuje ujawnić prawdę o swojej przeszłości i skonfrontować Heroda z wyrządzoną przez niego krzywdą.

W niemieckiej filozofii funkcjonuje słynna symbolika welonu (niem. Schleier) czy też zasłony (Vorhang). Gdy zasłona (welon) wreszcie się uniesie, poznajemy prawdę, która wcześniej była ukryta. I to jest kluczowy aspekt mojej interpretacji „Tańca siedmiu zasłon”. Zainspirowana spotkaniem z Jochanaanem Salome wykorzystuje taniec, by ujawnić fakt, że była latami wykorzystywana seksualnie przez ojczyma. Przeciwstawia się Herodowi przy pomocy teatru, prezentując odbicie lustrzane tego, co jej zrobił i jak się wtedy czuła. Dlatego „Taniec siedmiu zasłon” jest tańcem, ale tańcem, który opowiada pewną historię. To moment konfrontacji. Ukazując prawdę, Salome próbuje uderzyć w Heroda, zranić go i osłabić. W mojej interpretacji na końcu opery Herod umiera na atak serca.

Psychologiczna perspektywa Gutha sprawia, że dramat sprzed ponad stu lat zyskuje współczesny wymiar. Zamiast jednoznacznych odpowiedzi widzowie otrzymują wieloznaczną opowieść o przemocy, odpowiedzialności, władzy i konsekwencjach nieokiełznanego pragnienia. W tej inscenizacji historia Salome nie jest jedynie opowieścią o zbrodni i zemście, lecz także o cenie, jaką trzeba zapłacić za próbę przekroczenia granic narzuconego świata.


Yoel Gamzou – pierwsza premiera w nowej roli


Kierownictwo muzyczne nad premierą obejmie Yoel Gamzou, dyrektor muzyczny Teatru Wielkiego - Opery Narodowej. Listopadowa Salome będzie jego pierwszą premierą w tej roli, otwierając nowy rozdział jego współpracy z warszawskim teatrem.


Zawsze podziwiałem Straussa jako jednego z najświetniejszych kompozytorów muzyki scenicznej w historii. Myślę, że obok utworów Mozarta, Pucciniego i West Side Story Bernsteina, Salome jest prawdopodobnie najwspanialszym dziełem teatru muzycznego, które kiedykolwiek powstało - podkreślił Yoel Gamzou- Głównym bohaterem w partyturze jest orkiestra, a każda nuta służy nie tylko ilustracji czy dekoracji, ale posuwa fabułę naprzód. Każdy instrument wyraża uczucie, postać, czy powód opowiadania historii. Podobnie jak śpiewacy na scenie. – mówi Yoel Gamzou – Strauss czerpał z Wagnerowskiej tradycji leitmotywu, gdzie każdej postaci przypisany jest temat muzyczny, jednak poszedł krok dalej, nadając leitmotyw każdemu nastrojowi i każdej emocji. Od czasu powstania Salome – jednej z najkrótszych, najbardziej poruszających i najbardziej dynamicznych oper w historii – kompozytorzy próbują stworzyć utwór w podobnym formacie – Straussowskie 100 minut okazało się bowiem idealną długością dla trzymającego w napięciu dzieła scenicznego.



Premiera 22.11.2026
Kolejne spektakle: 26,28/11, 8,11,13/12


Realizatorzy:

Dyrygent - Yoel Gamzou 

Reżyseria - Claus Guth

Choreografia - Sommer Ulrickson

Scenografia - Etienne Pluss

Kostiumy - Ursula Kudrna

Światła - Olaf Freese

Wideo - Roland Horvath

Casting director - Dominik Licht

Konsultant ds. obsad - Izabela Kłosińska, Tomasz Konieczny



Obsada: 

Herod - Gerhard Siegel

Herodiada - Nadine Lehner

Salome - Monika Radecka

Jochanaan - Tomasz Konieczny 

Narraboth - Granit Musliu

Paź Herodiady - Magdalena Pluta

Pierwszy Judejczyk - Dafydd Jones

Drugi Judejczyk - Magnus Løvlie

Trzeci Judejczyk - Alex Marev

Czwarty Judejczykm - Oliver Johnston

Piąty Judejczyk - Don Lee

Pierwszy Nazarejczyk - Mateusz Ługowski

Drugi Nazarejczyk - Mateusz Kulczyński

Pierwszy Żołnierz - Krzysztof Borysiewicz 

Drugi Żołnierz - Remigiusz Łukomski

Przybysz z Kapadocji - Michał Romanowski

Niewolnik - Maciej Musiał

informacja prasowa

piątek, 21 listopada 2025

Premiera "Salome" Richarda Straussa w Operze Wrocławskiej /zapowiedź/

 28 listopada 2025 r. na wrocławskiej scenie operowej zagości monumentalne dzieło Richarda Straussa – "Salome" w reżyserii Mariusza Trelińskiego. Opera miała swoją prapremierę sto lat temu i nadal nie pozostawia nikogo obojętnym.



Salome. Kobiecość, która patrzy w mrok


W ostatnich dniach listopada scena Opery Wrocławskiej zamieni się w przestrzeń pełną emocji, napięcia i pytań o granice człowieczeństwa. "Salome" Richarda Straussa w reżyserii Mariusza Trelińskiego to jedno z najbardziej przejmujących dzieł – portret kobiecości, która wymyka się schematom. Silna i wrażliwa, zraniona i świadoma, Salome staje się symbolem kobiety, która pragnie zrozumieć siebie w świecie rządzonym przez męski głos. W tej inscenizacji nie ma prostych podziałów na dobro i zło, ofiarę i winnego. Jest człowiek – zanurzony w pragnieniu władzy i samotności. Treliński, powracając do Salome, odczytuje ją na nowo: 

„Strauss przez lata stał się dla mnie chyba najważniejszym kompozytorem” – mówi reżyser. – W jego muzyce spotykają się wyrafinowanie i mrok. "Salome" to dla mnie nie tylko opowieść o kobiecie uwięzionej w świecie autorytarnym i zepsutym, ale też o kimś, kto pragnie się z niego wyrwać. Nie chcę jej osądzać – chcę ją zrozumieć”.

To zrozumienie staje się kluczem do współczesnego odczytania opery, w której biblijna opowieść przekształca się w intymny dramat psychologiczny. Salome nie jest już wyłącznie uosobieniem pożądania i skandalu, lecz kobietą próbującą odzyskać własny głos – w świecie, w którym od wieków był on tłumiony. Jej taniec nie jest już gestem uwodzenia, lecz desperackim aktem wolności.

Za muzyczną stronę tego monumentalnego dzieła odpowiada Yaroslav Shemet, dyrygent młodego pokolenia, dla którego "Salome" jest jednym z najważniejszych artystycznych wyzwań. „Bardzo się ucieszyłem, kiedy dostałem propozycję dyrygowania tak wspaniałym, wybitnym tytułem, właśnie w Operze Wrocławskiej. Z pewnością mogę powiedzieć, że dla każdego dyrygenta poprowadzenie tego dzieła to wielkie marzenie. "Salome" jest absolutnie genialna, partytura Richarda Straussa zachwyca i stawia ogromne wyzwania – pod względem instrumentacyjnym, jak i narracyjnym” – przyznaje.

Na wrocławskiej scenie Salome stanie się nie tylko biblijnym dramatem, lecz współczesnym portretem kobiecości – pełnej sprzeczności, ale też niezwykłej siły. Jak mówi sam reżyser: „Skandal w tej operze polega na tym, że kobieta wreszcie mówi do autorytetu – a nie autorytet do kobiety”.

Przed spektaklem premierowym o godz. 18.00 w foyer Opery o Richardzie Straussie, "Salome" i Operze Wrocławskiej z początku XX wieku opowie dr Agnieszka Drożdżewska. Ponadto zachęcamy do zakupienia programu spektaklu, w którym zostały zawarte treści przybliżające historię dzieła, a także powstanie obecnej inscenizacji.

* Agnieszka Drożdżewska – doktor, pracuje na stanowisku adiunkta w Instytucie Muzykologii Uniwersytetu Wrocławskiego. Autorka książek: Życie muzyczne na Uniwersytecie Wrocławskim w XIX i I poł. XX wieku (Wrocław 2012) oraz Kultura muzyczna Oleśnicy w XIX i I poł. XX wieku (Katowice 2017). Swoje zainteresowania badawcze koncentruje wokół historii kultury muzycznej Wrocławia i Śląska, ostatnio zwłaszcza w kontekście działalności operowej. W 2021 r. współtworzyła wystawę Lustro historii, przygotowaną z okazji jubileuszu 180-ecia gmachu Opery Wrocławskiej.

Premiera już 28 listopada 2025 roku w Operze Wrocławskiej

Kolejne spektakle: 30 listopada oraz 2, 4 i 7 grudnia 2025 roku

Salome
Kierownictwo muzyczne: Yaroslav Shemet
Reżyseria: Mariusz Treliński

Scenografia: Boris Kudlicka

Choreografia: Tomasz Wygoda

Reżyseria świateł: Bogumił Palewicz

Multimedia, mapping, projekcje video: TBA

Asystent reżysera: Agata Dyczko

Kostiumy: Marek Adamski

Autor plakatu: Rafał Olbiński

Obsada

Salome - Natalia Rubiś*

Herod - Norbert Ernst*

Herodiada - Barbara Bagińska

Jokanaan - Oleksandr Pushniak*

Narraboth - Maciej Kwaśnikowski*

Paź Herodiady - Aleksandra Opała

Nazarejczyk I - Grzegorz Szostak*

Nazarejczyk II - Tomasz Łykowski

Żyd 1 - Mateusz Zajdel*

Żyd 2 - Paweł Żak

Żyd 3 - Aleksander Zuchowicz

Żyd 4 - Edward Kulczyk

Żyd 5 - Jakub Michalski

Żołnierz 1 - Dominik Kujawa*

Żołnierz 2 - Tomasz Rudnicki

Przybysz z Kapadocji - Łukasz Rosiak

Niewolnik - Joanna Marszałek

Aktor Jochanaan - Michał Ciećka*

Tancerki - Daniela Komędera* Gabriela Chojecka* Zuzanna Nepelska* Nadia Rosiak*

* - gościnnie

informacja prasowa

niedziela, 6 lutego 2022

Kobieta demoniczna w literaturze i sztuce

Kobiety fatalne istniały w mitologii i literaturze od niepamiętnych czasów. Sprowadzały na mężczyzn nieszczęścia, prowokowały do występków i do zbrodni. W kręgu kultury chrześcijańskiej najbardziej znaną ikoną jest postać Ewy kuszącej Adama i sprowadzającej w ten sposób nieszczęście nie tylko na niego, ale na całe ludzkie plemię. 

Salome, 1526, Lucas Cranach, Szépmuvészeti Múzeum, Budapest

Na kartach Biblii znajdziemy także inne kobiety, które stają się przyczyną nieszczęść. Należy do nich Salome, córka Herodiady, która za namową matki zażąda głowy Jana Chrzciciela na tacy… 

Wczesnymi przykładami femme fatale są: sumeryjska bogini Isztar i biblijne Dalila i Salome oraz Lilith z tradycji judaistycznej. W mitologii greckiej funkcję femme fatale pełnią syreny, Sfinks, Skylla i Klitajmestra.W mitologii i tragedii greckiej pojawia się postać Klitajmestry, która zabija wraz z kochankiem swego męża Agamemnona – króla Sparty, zwycięskiego wodza spod Troi. Medea zaś uśmierca brata, aby pomóc Jazonowi w zdobyciu złotego runa, a potem zabija własne dzieci, aby go w ten sposób ukarać za zdradę… Najpiękniejsza zaś kobieta starożytności – Helena przyczynia się do upadku Troi. Ale i w czasach nam bliższych literatura roi się od postaci w rodzaju Lady Makbet, która popycha męża do zbrodni. 

Bogaty wybór kobiet fatalnych odnajdziemy w literaturze romantyzmu: cygankę Carmen Meriméego, do której w chwili pocałunku mówi Don Jose: „Jesteś diabłem”, Cecylię – satanistyczną Kreolkę z Tajemnic Paryża oraz liczne postacie wzięte wprost z kart Biblii i ze starożytności.

Jednak w sposób szczególnie intensywny zaroiło się od kobiet fatalnych w epoce modernizmu. Artyści – mężczyźni z upodobaniem ukazywali kobiety – niszczycielki, kobiety – modliszki, kobiety – wampiry.

Caravaggio, Salome z głową Jana Chrzciciela, ok. 1610, National Gallery of London

Jedną z najbardziej popularnych postaci biblijnych, która posłużyła artystom za prototyp kobiety fatalnej, jest Salome. Jej historię znamy  z Nowego Testamentu. Za namową matki Salome zażądała głowy Jana Chrzciciela, który rozgniewał i upokorzył Herodiadę, karcąc ją za niezgodne z prawem małżeństwo z Antypasem. W historii tej Salome jest naiwną młodą dziewczyną, która wypełnia polecenia matki, będąc przez nią zdominowana. 

Do najbardziej znanych literackich wersji opowieści o Salome należy dramat Oscara Wilde’ a, który ukazał się w 1894r w Anglii z ilustracjami Beardley’ a. Wilde przedstawia judejską księżniczkę jako równorzędną partnerkę Jana Chrzciciela- satanistyczny symbol rozkoszy. W jego interpretacji to nie Jan jest ofiarą, ale kusicielem. W centrum dramatu znajduje się Salome, której urodę i okrucieństwo pisarz celebruje. Klasyczny obraz okrutnej dziewicy, z którym mamy do czynienia, nie jest czymś nowym. Wywodzi się z mitologii greckiej, z legend o dziewicach - łowczyniach : Artemidzie czy Atalancie. Polowanie należy do pradawnych symbolów erotycznych. Salome nie brak cech tych mitologicznych dziewic. To ona pierwsza wyznaje miłość janowi, a kiedy zostaje odrzucona, ścigać go będzie aż do śmierci. Podczas gdy Wilde prezentuje obraz Salome przypominającą pogańską boginię, autor ilustracji przedstawia ją w sposób bardziej złożony. 

Na rysunkach Beardsley’ a odnajdziemy nawiązania do sztuki antycznej, a także do wizerunków kobiet orientalnych: bogini Izydy z księżycem we włosach i tańczących bóstw indyjskich. Znajdziemy także podobieństwo do postaci gejsz z japońskich drzeworytów oraz aluzje do obrazów Madonn i świętych w scenach miłości mistycznej. Rysunki te mają często świętokradczy charakter i są nasycone erotyzmem. Np. na rysunku zatytułowanym Klimaks Beardsley przedstawia klęczącą Salome, która trzyma oburącz głowę Jana Chrzciciela. Jej postać zdaje się unosić nad brzegiem wody, do której spadają krople krwi tworzące strumień o wężowym kształcie. Wężowy kształt mają także włosy Salome, również głowa Jana zdaje się być siedliskiem żmij. Ta wężowa forma jest aluzją do zapłodnienia. Dodajmy, że wąż w połączeniu z postacią kobiety i symboliką księżyca ma sugerować niezwykle intensywny czar. Piękna księżniczka porównana została w ten sposób do czarownicy, która uczestniczy w magicznej transformacji cyklu natury. Potwierdzałby to tytuł innej ilustracji: „Księżycowa kobieta”, która znajduje się na froncie dramatu Wilde’ a. 


Wild, podobnie jak Beradsley, był człowiekiem, który celowo prowokował zarówno w sposobie bycia, jak i w swoich utworach. Demonstrował zniewieściałość, nosił długie włosy drwił z męskich zawodów, a swoje pokoje przystrajał kobiecymi bibelotami. Wprawdzie ożenił się, ale przez cały okres trwania tego związku utrzymywał stosunki homoseksualne  i robił to w sposób ostentacyjny, za co został skazany na 2 lata ciężkich robót. Nigdy się już potem z tego nie podniósł i zmarł w biedzie w 46 roku życia. Kobiet nie lubił, ale eksponował w swoim wyglądzie i sposobie bycia cechy kobiece. Nic więc dziwnego, że przedstawił Salome w sposób groteskowy i prowokacyjny.

Gustav Klimt, Judyta z głową Holofernesa, 1901, olej na płótnie, 
Österreichische Galerie, Wiedeń
Z podobnego okresu pochodzi obraz Gustava Klimta zatytułowany Judyta, również nawiązujący do postaci biblijnej. Tym razem jest to postać ze Starego Testamentu. Judyta była wdową żyjącą w Betulii, która zasłynęła tym, że podczas oblężenia miasta przez jednego z wodzów Nabuchodonozora – Holofernesa, nie ulękła się go, ale dzięki podstępowi pokonała wroga i uwolniła swój lud od wroga. Udała przed nim, że opuściła nieżyczliwy jej naród i oddała się pod opiekę potężnego wodza. Ponieważ była bardzo piękna i wiarygodna, Holofernes uwierzył jej, nie przeczuwając podstępu. Kiedy upił się podczas uczty, którą wydał na jej cześć i pogrążył się we śnie, Judyta obcięła mu głowę jego własnym mieczem i zabrała ją z sobą jako trofeum i dowód. 
Historia ta zyskała wielką popularność wśród artystów, którzy wielokrotnie ją malowali, m. in.  Tintoretto, Caravaggio, Tycjan. Stała się ona również dzieł literackich, chętnie wystawiano ją w teatrze, a nawet komponowano opery. Do czasów modernizmu była ona symbolem odwagi i niezłomności w walce ze złem. Natomiast w czasach secesji zaczęto przedstawiać ją jako kobietę fatalną, która niszczy mężczyznę, wykorzystując jego słabość. 

Gustav Klimt, Judyta II (Salome), 1909
Powstały w 1909 r. obraz przedstawiający Judytę, jest drugą wersją tego tematu, podjętą przez  Klimta 8 lat wcześniej. Zaprezentowana na obrazie kobieta jest jeszcze bardziej agresywna i bezlitosna. Wyłania się z płaskiej powierzchni, uzyskanej dzięki nakładaniu się barwnych ornamentów, które wydają się ją jakby powstrzymywać przed wyjściem z obrazu. Głowa Jana Chrzciciela znajduje się w prawym dolnym rogu obrazu, prawie niewidoczna. Wygląda to tak, jakby sprawczyni, pełna jeszcze gniewu i nienawiści, pragnęła opuścić miejsce zbrodni. 

Klimt  wielokrotnie malował kobiety, przedstawiając je jako modliszki osaczające mężczyznę i niszczące go. Sam malarz wiódł dość swobodny tryb życia. Otaczały go liczne kobiety, ale do żadnej z nich nie był przywiązany. Miał z nimi co najmniej czternaścioro dzieci, którymi niespecjalnie się interesował. To raczej on był typem wampira, który wykorzystywał kobiety, a następnie porzucał je. 

Lucas Cranach Starszy, Adam i Ewa, 1526, Londyn, Courtauld Institute of Art
Wśród modernistycznych artystów przedstawiających kobiety w negatywnym świetle znajduje się również polski poeta Jan Kasprowicz. Zgodnie z ówczesną modą, nawiązuje on do tematów mitologicznych i przedstawia pramatkę Ewę podczas Sądu Ostatecznego. Jest ona ukazana jako ,,matka śmierci’’ , która ciągle grzeszy z szatanem. Jest rozpustna, zła, jest przyczyną grzechu i rozpaczy, a jednak nie spotyka jej kara, Boski gniew jej nie dosięga. 
Hymn Dies irae Kasprowicza jest przepełniony buntem przeciwko Bogu. Wynika z osobistego przeżycia poety, który doświadczył zdrady żony - Jadwigi. Porzuciła go dla Stanisława Przybyszewskiego - człowieka kontrowersyjnego, bohatera wielu romansów. 

Postać Stanisława Przybyszewskiego przybliża nam Tadeusz Żeleński w swoich wspomnieniach ,,Znaszli ten kraj ?’’ . Pojawił się on w Krakowie jako znana już postać berlińskiej bohemy artystycznej, ponieważ zaproponowano mu redakcję krakowskiego ,,Życia’’. Przyjechał wraz z żoną Dagny - Norweżką oraz dwojgiem małych dzieci. Polsko-norweski film biograficzny zatytułowany ,,Dagny’’, jest przede wszystkim portretem tej kobiety, która uznana została przez środowisko berlińskie za muzę artystów, a  jednocześnie za kobietę fatalną. W istocie Dagny pochodziła z porządnej mieszczańskiej rodziny i pojawiła się w Berlinie, aby studiować. Świat ówczesnej cyganerii szybko ją wchłonął i wykorzystał. Był to świat mężczyzn, w którym kobieta mogła funkcjonować wyłącznie jako towarzyszka mężczyzny. Wtedy też Dagny poznała Stanisława Przybyszewskiego, który związany był z zamężną kobietą i miał z nią czworo dzieci (sic!). Kiedy ożenił się z Dagny i porzucił kochankę, ta popełniła samobójstwo. Można by więc powiedzieć bez większej przesady, że to Przybyszewski okazał się człowiekiem niszczącym kobiety, a nie odwrotnie. Potwierdza to z resztą jego małżeństwo z Dagny. Pominąwszy fakt, że nie potrafił utrzymać rodziny, to jeszcze wikłał się w romanse z wieloma kobietami naraz, pozostawiając Dagny samą sobie. Kiedy próbowała naprawić relacje między nimi, prosząc go o powrót, wysłał ją do Tyfilisu pod opieką Władysława Emeryka, ale nigdy do niej  nie pojechał, choć jej to obiecał.  Dagny zaś została przez Emeryka zamordowana.

Kobiety fatalne są wytworem męskiej wyobraźni i właściwie do dziś taki ich portret przetrwał w filmie. Postać femme fatale często występowała w kinie gangsterskim oraz kinie noir. Wizerunek „kobiety fatalnej” utrwaliły Lauren Bacall w Wielkim śnie, Barbara Stanwyck w Podwójnym ubezpieczeniu i Rita Hayworth w Gildzie, czy Rebecca Romijn w Femme fatale. Miano femme fatale uzyskała także Mata Hari, egzotyczna tancerka, uznana za winną podwójnego szpiegostwa w okresie I wojny światowej. Można by do tego dorzucić Rebekę Alfreda Hitchcocka czy Ligeę Poego w adaptacji filmowej R. Cormana - lista to długa i znacząca... Dodajmy też, że we wszystkich przypadka autorami takiego wizerunku kobiety są mężczyźni.

sobota, 5 lutego 2022

Literackie inspiracje w twórczości Gustava Klimta

Malarstwo niemal od początków swojego istnienia, czerpie inspiracje z literatury. Dość wspomnieć wazy  greckie przedstawiające sceny mitologiczne albo zaczerpnięte z "Iliady" i "Odysei" Homera. Trudno też wyobrazić sobie malarstwo renesansu bez tematów biblijnych. Z literackimi inspiracjami w malarstwie spotkamy się w każdej epoce. Powrót do tematów mitologicznych i biblijnych nastąpił ze szczególnym natężeniem w epoce modernizmu. Dotyczy to jednego z najwybitniejszych przedstawicieli secesji wiedeńskiej - Gustava Klimta.

Gustav Klimt

Był artystą wielostronnym: malował zarówno obrazy, jak też malowidła ścienne i inne obiekty artystyczne. Wśród tematów podejmowanych przez Klimta znajdziemy alegorie, do których należy „Alegoria sztuki egipskiej”, „Złoty rycerz”; malował też krajobrazy, wśród których znajdziemy między innymi „Różę wśród drzew”, obrazy symboliczno-erotyczne, przede wszystkim zaś jest autorem portretów kobiecych. Na podstawie jego twórczości można zaobserwować powrót do tradycyjnych tematów biblijnych i mitologicznych w portrecie kobiecym,  ale  towarzyszy temu zjawisku zupełnie nowy język, charakterystyczny dla tego malarza. Cechuje go dążenie do syntezy sztuk, nawiązania do mozaiki bizantyjskiej oraz japońskiego drzeworytu, a przede wszystkim - nasycenie erotyzmem. 

Kobiety zajmują centralne miejsce w jego twórczości. Cechą charakterystyczną tych portretów są potraktowane realistycznie głowy, o wyrazistych oczach oraz mozaikowo przedstawiona postać. Są ubrane zazwyczaj w kosztowne złote kostiumy. Tło kompozycji również wypełnia złoto. Klimt malował także nagie kobiety o bujnych czarnych albo rudych włosach, pełnych piersiach i biodrach- bardzo zmysłowe i erotyczne. Portrety postaci mitologicznych i biblijnych są próbą nowego odczytania, często bulwersującego i prowokującego odbiorcę. Są to często portrety femme fatale – kobiet dominujących nad mężczyznami i niszczących ich. Przykładami takich portretów są Judyta i Salome. 

Judyta z głową Holofernesa, 1901, olej na płótnie, 
Österreichische Galerie, Wiedeń

Judyta była bogatą wdową żyjącą w Betulii. W tym czasie wojska babilońskie podeszły pod mury jej miasta. Na ich czele stał okrutny wódz, Holofernes i wiadomo było, że stolica może się utrzymać tylko przez kilka dni. Kiedy mężczyźni nie mogli podjąć żadnej konstruktywnej decyzji, przybyła Judyta i zaproponowała, że uda się do obozu wroga i podstępem zgładzi Holofernesa. I tak też się stało. Ubrana we wspaniałe szaty stanęła przed obliczem groźnego wodza, twierdząc, że pragnie zemścić się na swoich ziomkach za doznane krzywdy i pomoże Holofernesowi zdobyć Betulę. Ze względu na swoją wyjątkową urodę, zrobiła na nim wielkie wrażenie i przystał na jej propozycję. Podczas  uczty, która odbyła się po trzech dniach odpowiednich zabiegów, zgodziła się jeść i pić w towarzystwie Holofernesa, a kiedy znalazła się z nim sam na sam i pijany mężczyzna zasnął, Judyta obcięła mu głowę jego własnym mieczem. Następnie wróciła wraz z głową wodza do swoich, gdzie została przyjęta jako bohaterka, ponieważ na wieść o śmierci Holofernesa wojska straciły wolę walki i wycofały się. 

Historia ta, zyskała wielką popularność wśród artystów, którzy wielokrotnie ją malowali, m. in. : Tintoretto, Caravaggio, Tycjan. Stała się ona również dzieł literackich, chętnie wystawiano ją w teatrze, a nawet przedstawiano opery na ten temat. Do czasów modernizmu była ona symbolem odwagi i niezłomności w walce ze złem. Natomiast w czasach secesji zaczęto przedstawiać Judytę jako kobietę fatalną, która niszczy mężczyznę, wykorzystując jego słabość. Autorem najbardziej popularnego utworu o bohaterce, która przyczyniła się do śmierci Jana Chrzciciela, był dramat Oscara Wilde’ a - Salome. 

Klimt obrazuje zetknięcie się seksualności ze śmiercią, przenikanie Erosa i Thanatosa. Niewątpliwie też odnalazł w Judycie zniewalający symbol sprawiedliwości dokonywanej przez kobietę na mężczyźnie. Z twarzy Edyty na obrazie Klimta emanuje niepokojący urok - patrzy prosto na widza, a jej spojrzenie wraża zadowolenie i spokój erotycznego spełnienia. To kobieta fatalna, która odniosła zwycięstwo na mężczyzną, którego głowę trzyma mocno w lewej dłoni. Jego Judyta przypomina raczej Salome niż wdowę z Betanii. 

Gustav Klimt, Judyta II (Salome), 1909

           Salome jest jedną z bohaterek Nowego Testamentu.  Zachwycony jej tańcem Herod Antypas, tetrarcha Galilei i Perei, obiecał spełnić każde jej życzenie, a ta – na polecenie matki – zażądała głowy żydowskiego proroka Jana Chrzciciela  Dla artystów z przełomu XIX i XX wieku, Salome i nie Judyta była wcieleniem femme fatale.  Wilde stawia w swoim dramacie w centrum postać Salome, kobietę zimną i skoncentrowaną na sobie, z obojętnością przyjmującą wyrazy uwielbienia. Narcyzm zdaje się tu być zresztą chorobą całego świata. W literaturze polskiej motyw Salome najsilniej obecny jest w twórczości Jana Kasprowicza. Córka Herodiady będzie bohaterką hymnu "Salome", w którym problem zbrodniczego erotyzmu kobiecego jest tematem centralnym (Kasprowiczowska Salome prosi o głowę św. Jana Chrzciciela, ponieważ ten odmówił jej miłosnego aktu). 

Powstały w 1909 r. obraz przedstawiający Judytę, jest drugą wersją tego tematu, podjętą przez  Klimta osiem lat wcześniej. Zaprezentowana na obrazie kobieta jest jeszcze bardziej agresywna i bezlitosna. Wyłania się z płaskiej powierzchni, uzyskanej dzięki nakładaniu się barwnych ornamentów, które wydają się ją jakby powstrzymywać przed wyjściem z obrazu. Głowa Jana Chrzciciela znajduje się w prawym dolnym rogu obrazu, prawie niewidoczna. Wygląda to tak, jakby sprawczyni, pełna jeszcze gniewu i nienawiści, pragnęła opuścić miejsce zbrodni. 

Gustav Klimt, Pocałunek, 1907-1908
Klimt  wielokrotnie malował kobiety, przedstawiając je jako modliszki osaczające mężczyznę i niszczące go. Sam malarz wiódł dość swobodny tryb życia. Otaczały go liczne kobiety, ale do żadnej z nich nie był przywiązany. Miał z nimi co najmniej czternaścioro dzieci, którymi niespecjalnie się interesował. To raczej on był typem wampira, który wykorzystywał kobiety, a następnie porzucał je. 

Sięgał po tematy modne, ale interpretował je na swój sposób i trzeba przyznać, że jego portrety kobiet nie tylko zachowały swoją atrakcyjność, ale na dobre rozgościły się w przestrzeni masowej wyobraźni, stały obrazami kultowymi. Być może zdecydowały o tym cechy charakterystyczne jego malarstwa: dążenie do syntezy sztuk, nawiązania do mozaiki bizantyjskiej oraz japońskiego drzeworytu.


środa, 15 kwietnia 2026

Wystawa prac Ewy Kuryluk w Galerii Opera

Od dzisiaj w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej oraz w Oknie na Kulturę udostępniona jest dla zwiedzających wyjątkowa wystawa prac Ewa Kuryluk, jednej z najważniejszych postaci polskiej sztuki współczesnej o międzynarodowej renomie.


Artystka ma na koncie ponad pięćdziesiąt wystaw indywidualnych oraz udział w licznych ekspozycjach zbiorowych na całym świecie. Realizowała również instalacje plenerowe w różnych częściach globu, co potwierdza szeroki zasięg jej działalności artystycznej. Jej prace znajdują się w kolekcjach najważniejszych instytucji w Polsce, takich jak Muzeum Narodowe w Warszawie, Muzeum Narodowe w Krakowie oraz Muzeum Narodowe w Poznaniu, a także w zbiorach instytucjonalnych i prywatnych w Europie, obu Amerykach i Japonii.

Twórczość Ewy Kuryluk tworzy wielowymiarowe uniwersum, obejmujące malarstwo, instalacje, autofotografię i literaturę. Postaci obecne w jej pracach odrywają się od konkretnych biografii i kontekstów rodzinnych, stając się uniwersalne.

Od małego malowałam, rysowałam, wycinałam, kolażowałam i fotografowałam codzienne przedmioty na stole, parapecie, podłodze. Kto przyjrzy się obrazom w Operze, znajdzie w tle małe martwe natury. Najwięcej zrobiłam ich na Manhattanie – na prezenty. Nie mając na kwiaty czy butelkę, rysowałam na serwetce filiżankę albo wklejałam do znalezionej nad morzem muszelki rysuneczek spodka. Albo portrecik – mówi artystka w rozmowie z kuratorem wystawy Marcinem Fediszem.

Na prezentowanej wystawie dominują portrety i autoportrety powstające na bazie fotografii wykonywanych przez artystkę. Przedstawiają one bliskie jej osoby, rodzinę oraz przyjaciół, w tym Jerzego Nowosielskiego i Leszka Kołakowskiego, a także partnera artystki, Helmuta Kirchnera. Charakterystycznym elementem tych prac są tzw. „winietki”, czyli drobne sceny i kolaże, które w ironiczny, często żartobliwy sposób sugerują ukryte znaczenia obrazów.

Ewa Kuryluk, Helmut Tw3ice

Ekspozycja ma szczególny charakter, a część prezentowanych dzieł pokazywana jest w Polsce po raz pierwszy, np. cykl portretów brata artystki, Piotra, na czarnym tle, który dotąd nie był nigdzie eksponowany.

W Galerii Opera artystka będzie gościć  ponownie: Na wystawie nie bez powodu znalazł się obraz Salome na tle Warszawy. Pojawił się on też na otwarciu mojej ekspozycji w 1974 roku, zorganizowanej w – mieszczącej się na tyłach gmachu Opery – Galerii Współczesnej. Prowadzący ją, wraz żoną Marią, Janusz Bogucki przywitał gości na wernisażu takimi słowami: „Witamy serdecznie na premierze Salome tancerki i Salome Warszawianki”. Była to aluzja do Salome tańczącej na ekranie telewizora (dziś w zbiorach Muzeum Sztuki w Łodzi) i właśnie Salome na tle Warszawy, jedynego obrazu, jaki mi pozostał z tamtej prezentacji. W 2026 roku wracam z nim do Opery, gdzie obok niego pokażę prace tworzone do lata 1978 roku, kiedy to przestałam malować. Myślę więc, że jest to pewne domknięcie, alei kontynuacja – wystawa odbywa się w nowej odsłonie i w innej części gmachu Teatru.

W efekcie wystawa stanowi pierwszy tak szeroki i znaczący przegląd malarstwa Ewy Kuryluk w Warszawie, potwierdzający jej ugruntowaną, międzynarodową pozycję w świecie sztuki współczesnej.

Miejsce

Galeria Opera w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej

oraz „Okno na Kulturę”, ul. Krakowskie Przedmieście 17

Wstęp

wystawy w Galerii Opera oraz „Oknie na Kulturę” są czynne:

• wtorek - sobota, 12.00–18.00,

• niedziela, 12.00–17.00

informacja prasowa

środa, 13 czerwca 2018

„SALOME” STRAUSSA NA POŻEGNANIE SEZONU KONCERTOWEGO W NOSPR. TRANSMISJA W DWÓJCE

Program 2 Polskiego Radia zaprasza w piątek 15 czerwca od godz. 19.30 na transmisję koncertu Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia, która zakończy sezon niezwykłym wydarzeniem – operą „Salome” Richarda Straussa.

Wystawiony po raz pierwszy w 1905 roku dramat w jednym akcie „Salome” Richarda Straussa, łączy ducha twórczości Wagnera oraz zdobycze weryzmu. Libretto oparte na tragedii Oscara Wilde’a ukazuje ludzkie konflikty i namiętności wyolbrzymione do granic perwersji. Akcja przedstawia ukryte relacje rodzinne między ojczymem (Herodem), jego przybraną córką (Salome) a pożądającą władzy matką (Herodiadą). Bohaterka, przez chęć pochwycenia nieuchwytnego, stawia absurdalne żądanie: chce dostać na srebrnej tacy głowę proroka Jokanaana…

Na estradzie NOSPR pojawi się aż 14 solistów. W rolach głównych wystąpią: Lise Lindstrom (Salome), Anna Lubańska (Herodiada), Michael Weinius (Herod), Shenyang (Jokanaan) oraz Maximilian Schmitt (Narraboth). Całość poprowadzi Alexander Liebreich – szef artystyczny NOSPR.

Początek transmisji w radiowej Dwójce – w ramach audycji „Filharmonia Dwójki” Joanny Grotkowskiej – w piątek 15 czerwca o godz. 19.30.

informacja prasowa


poniedziałek, 8 kwietnia 2019

„A.M. Bononcini – La decollazione di San Giovanni Battista Antonia Marii Bononciniego” – premiera nowego albumu wydanego przez Narodowe Forum Muzyki

Ukazał się nowy, dwupłytowy album Narodowego Forum Muzyki, nagrany przez Wrocławską Orkiestrę Barokową pod dyrekcją Andrzeja Kosendiaka – tegorocznych laureatów Fryderyka w kategorii „Album roku – muzyka chóralna, oratoryjna i operowa”. Na płytach znalazło się  oratorium La decollazione di San Giovanni Battista Antonia Marii Bononciniego, skomponowane do libretta Giovanniego Domenica Filippesciego. Nagrania dokonano w doskonałej akustycznie Sali Głównej Narodowego Forum Muzyki.

okładka płyty
La decollazione Bononciniego wykonano po raz pierwszy w 1709 roku w kaplicy cesarza Józefa I w Wiedniu. Raczej skromną w obsadzie partyturę La decollazione na smyczki i continuo można wyjaśnić wykonaniem w okresie Wielkiego Postu, ale wokalne i instrumentalne wymogi tego utworu w pełni wykorzystują wirtuozerię wiedeńskich muzyków i ich umiejętności wokalne. Jednocześnie Bononcini wplótł doskonale opanowaną przez niego technikę kontrapunktu, zwykle kojarzoną z muzyką sakralną, w całe dzieło tak, że nosi znamiona zarówno kompozycji świeckiej, jak i religijnej.

Tę kontrapunktyczną powagę można dostrzec w orkiestrowym wstępie, finałowym chórze Muore il giusto, śpiewanym przez 5 solistów, i w kilku ariach, szczególnie arii św. Jana Bacio l'ombre, zapisanej w mrocznej tonacji f-moll. Partię św. Jana śpiewa alt – w rejestrze wokalnym często przypisywanym bohaterom barokowych oper, w których wówczas wcielali się dysponujący silnymi płucami kastraci. Rola moralnie słabego Heroda została powierzona basowi, podczas gdy partie Herodiady i Salome wykonywali kastraci-sopraniści kreujący zazwyczaj role kobiece, z przypisaną im muzyką szczególnie zmysłową w stylu. Duet Heroda i Herodiady Rieda pure z początku utworu byłby efektownym duetem miłosnym w każdej operze tamtych czasów, a jednocześnie jest imponujący pod względem kontrapunktycznym, splatając partie kochanków na wzór wcześniejszych włoskich madrygałów.


Bononcini stosuje w oratorium schemat arii da capo, ale zapisuje w całości powrót sekcji A, zamiast używać skrótu DC. Jednak w dramatycznym punkcie zwrotnym opowieści, kiedy Salome śpiewa arię De la palme i prawdopodobnie tańczy dla gości, Herod przerywa jej pełnym pasji recytatywem Non più, deh cessa, zanim jeszcze zdąży ukończyć sekcję B, po czym składa propozycję spełnienia jej życzenia. Chociaż zerwanie z konwencją muzyczną może wydawać się dziś drobnostką, w czasach Bononciniego było to bardzo niezwykłe i żywe przedstawienie erotycznej mocy Salome i słabości Heroda. Jego rozbudowana aria Nulla si neighi, którą następnie wykonuje, zawiera partie dwóch wiolonczel solo – możemy spekulować, że grali je wówczas bracia Bononcini.

Oratorium La decollazione zawiera wiele wspaniałych arii, niektórych tylko na głos i continuo, innych z pełnoprawnym i świetnie napisanym akompaniamentem smyczków. Dotychczas było znane i badane przez naukowców, lecz teraz przyszedł czas, by dzieło to mogło docenić i podziwiać szersze audytorium. Wielce prawdopodobne, że nigdy nie będzie tak popularne jak oratoria Händla, czy tak żywe jak Salome Straussa, lecz niniejsze nagranie stanowi cenny wkład w ukazanie światu tego mało znanego arcydzieła.

Brent Wissick, profesor University of North Carolina, Chapel Hill, fragment eseju zamieszczonego w booklecie albumu

Tłumaczenie – Anna Marks

Relację z koncertu "La decollazione di San Giovanni Battista", który odbył się w NFM 21 stycznia 2018 roku, znajdziecie TUTAJ.

informacja prasowa

poniedziałek, 11 maja 2026

Nowy sezon artystyczny 2026/2027 w Operze Narodowej

Teatr Wielki - Opera Narodowa otwiera sezon 2026/2027 pod hasłem Nowe przestrzenie sztuki - programem, który łączy odważne premiery z szacunkiem dla wielkiej tradycji. Program wzbogacą artyści światowej klasy jak m.in.: Pierre Dumoussaud, Lydia Steier, Christof Loy, Malin Byström, Benjamin Grosvenor oraz Jakub Józef Orliński. Na scenie zaprezentowane zostanie jedenaście premier, m.in. Matki Chersonia, Coppèlia, Czarodziejska Góra i Salome oraz siedemnaście cenionych tytułów repertuarowych; rozbudowany cykl Koncerty Symfoniczne a koprodukcje z czołowymi scenami podkreślają międzynarodowy charakter sezonu. Więcej spektakli oznacza lepszą dostępność biletów i nowe możliwości spotkania ze sztuką – od poruszających dramatów współczesnych po liryczne arcydzieła baletu i opery.

Jedenaście nowych premier stanowi oś programu przyszłego sezonu i jego najbardziej wyczekiwaną część. Uzupełni je siedemnaście tytułów repertuarowych, które widownia instytucji doceniła w poprzednich sezonach.

Jesteśmy marką, która istnieje od ponad dwustu lat i jest zobowiązaniem, by kontynuować najlepsze tradycje związane z tym miejscem oraz by je rozwijać w duchu zarówno postępu, jak i poszanowania historii – podsumowuje misję instytucji Boris Kudlička, dyrektor Teatru Wielkiego - Opery Narodowej.

Nowe przestrzenie sztuki – rzeczywiste i symboliczne

W nadchodzącym sezonie TWON stawia na uznanych twórców z Polski i zagranicy – ich artystyczne poszukiwania i interpretacje podejmują aktualne bolączki współczesnego świata.

Głęboko przemyślany wybór tytułów obejmuje zarówno klasykę, jak i dzieła współczesne. Pokazuje różnorodność optyk i dramaturgicznej wrażliwości. Prezentuje szeroką rozpiętość stylistyczną i tematyczną. Będziemy mówić o presji władzy, izolacji społecznej i pożądaniu. Czasem z happy endem, wiele razy bez – dodaje.

Premiery i koprodukcje


Matki Chersonia, Maxim Kolomiiets (październik 2026)


Jednym z najbardziej wyczekiwanych projektów jest spektakl Matki Chersonia.

„Nie przyzwyczajajcie się do naszego cierpienia” – apelowała w 2024 roku Ołena Zełenska, przypominając światu o toczącej się wojnie w Ukrainie. Ta wyczekiwana przez publiczność opera jest odpowiedzią na to wezwanie. Libretto George Branta dokumentuje historię ukraińskich kobiet, które przebyły tysiące kilometrów, by uwolnić swoje dzieci uwięzione przez władze rosyjskie. Utwór powstał na zamówienie Teatru Wielkiego - Opery Narodowej oraz Metropolitan Opera w Nowym Jorku. Reżyserii podjęła się Barbara Wysocka, która zmierzyła się z przejmującym i aktualnym tematem, w którym nie zabraknie nadziei na lepsze jutro.

Czarodziejska  góra, Paweł Mykietyn (listopad 2026)


W pracy nad operą inspirowaną dziełem Tomasza Manna uczestniczyła grupa wybitnych twórców: librecistka Małgorzata Sikorska‑Miszczuk, kompozytor Paweł Mykietyn, rzeźbiarz Mirosław Bałka oraz reżyser Andrzej Chyra. Czarodziejska Góra to opowieść o dojrzewaniu do śmierci i próba postawienia diagnozy współczesnemu światu. Spektakl powstał w koprodukcji z Festiwalem Malta i Nowym Teatrem.


Salome, Richard Strauss (listopad 2026)


Zaproszenie do współpracy w tym sezonie przyjął także Claus Guth – niemiecki reżyser obecny od lat na najważniejszych scenach operowych świata, laureat International Opera Awards w kategorii Reżyser Roku 2025. Jego Salome (koprodukcja z Metropolitan Opera

w Nowym Jorku i Teatro Real w Madrycie) to próba pokazania Straussa w nowatorskim ujęciu.


Coppélia, Léo Delibes (grudzień 2026)


Coppélia będzie popisem talentu tancerzy Polskiego Baletu Narodowego. Utwór skomponowany przez Léo Delibesa, w choreografii Manuela Legrisa, to klasyka gatunku i idealny spektakl familijny.


Katia Kabanowa, Leoš Janáček (styczeń 2027)


Tytułowa Katia to postać rozdarta między moralnością a pożądaniem. Bohaterka tragiczna ustawiona w centrum operowej dramaturgii. Gdzie przebiega granica między koniecznością dostosowania się a rygorystycznymi normami społecznymi? Te pytania przed widzami postawi reżyser Kornél Mundruczó, tworzący w operze, teatrze dramatycznym i filmie.


Ślonskie gołymbie, Łukasz Godyla (marzec 2027)

Reżyserka Anna Hop podjęła się kontynuacji cyklu o różnorodności etnicznej w Polsce. Po artystycznych interpretacjach wokół Kaszub (Wòlô Bòskô), czas na Śląsk i Ślonskie gołymbie. Kameralny spektakl powstaje we współpracy z Muzeum Historii Polski.


Kreacje 19 - warsztat choreograficzny (styczeń 2027)

Każdego roku nasi artyści biorą w swoje ręce przygotowanie nowych miniatur choreograficznych, zarówno od strony twórczej oraz produkcyjnej i realizatorskiej.

Warsztaty choreograficzne są nieodłącznym elementem życia zespołów baletowych.


Głos ludzki, Francis Poulenc i Oczekiwanie, Arnold Schönberg (marzec 2027)

Bohaterkami monodramów Głos ludzki (tragedia liryczna w jednym akcie) i Oczekiwanie (monodram w jednym akcie i czterech scenach) są kobiety próbujące odnaleźć stabilizację i posklejać rozsypujący się świat uczuć. Obie jednoaktówki przygotowuje Christof Loy, rozchwytywanych i nagradzany reżyser, dwukrotny laureat International Opera Award (w kategorii Najlepszy Reżyser 2017 i 2024). Spektakl powstał w koprodukcji z Teatro Real z Madrytu. Dopełnieniem wieczoru będzie badanie teatralno-poetyckie pt. Another Silence w wykonaniu Mai Ostaszewskiej i Christofa Loy.


Poławiacze pereł, Georges Bizet (kwiecień 2027)

Ersan Mondtag miał już okazję pracować w Polsce, w Teatrze Starym w Krakowie. Artysta interdyscyplinarny, łączy w swojej praktyce reżyserię, scenografię, kostiumografię i choreografię. Bliska mu jest tradycja niemieckiego ekspresjonizmu, ale także zwrot w stronę popkultury. W Warszawie, w koprodukcji z Wiener Staatsoper, zaprezentowana zostanie jego wizja inscenizacji utworu Bizeta pt. Poławiacze pereł. Rozgrywająca się na Cejlonie opera opowiada o wystawionej na próbę przyjaźni króla poławiaczy pereł Zurgi i myśliwego Nadira.


Piękno i ironia (maj 2027)

Piękno i ironia to tryptyk baletowy, w którym wybitni tancerze Polskiego Baletu Narodowego zaprezentują dwie nowe choreografie Katarzyny Kozielskiej i Eyala Dadona oraz uwielbiany na całym świecie balet Kaktusy Alexandra Ekmana.


Opowieści Hoffmanna, Jacques Offenbach (czerwiec 2027)

Amerykańska reżyserka Lydia Steier nad Wisłą zaprezentuje swoją artystyczną interpretację Opowieści Hoffmanna. Opera z muzyką Jacques’a Offenbacha, do libretta Jules’a Barbiera
i Michela Carrégo opartego na opowiadaniach E.T.A. Hoffmanna. Pisarz był jednym z najbardziej oryginalnych, choć pozostającym na marginesie głównego nurtu, przedstawicielem niemieckiego romantyzmu początku XIX wieku. Opera została skomponowana w 1880 roku i do dziś wzbudza emocje, rozśmiesza i skłania do refleksji. Spektakl to koprodukcja z Staatsoper Unter den Linden w Berlinie.


Repertuar

W sezonie 2026/2027 na scenie Teatru Wielkiego - Opery Narodowej nie zabraknie cenionych i lubianych tytułów z poprzednich lat. Wróci Tosca, czyli klasyczna historia miłosna w nowej odsłonie Barbary Wysockiej. W repertuarze znajdą się również uznane produkcje, takie jak wielokrotnie nagradzana Madame Butterfly czy Król Roger, w reżyserii Mariusza Trelińskiego.
Wrócą także premiery z 2025 roku – Barbara Wiśniewska zaprezentuje ponownie historię powojennej odbudowy Warszawy (Najlepsze miasto świata. Opera O Warszawie), Marek Weiss verdiowskiego Falstaffa a Barbara Wysocka swoją inscenizację Romea i Julii Gounoda. Po raz kolejny będzie można zobaczyć futurystyczną wizję reżyserki Agnieszki Smoczyńskiej, czyli spektakl Simon Boccanegra.

Z zapowiadanych w poprzednim sezonie projektów czekają nas jeszcze Urojenia z muzyką Karola Szymanowskiego (premiera w czerwcu 2026). Spektakl Izadory Weiss łączy dwie kobiece postacie – Roksanę z Króla Rogera i Virginię Woolf – w poetyckiej medytacji nad kobiecością, samotnością i pamięcią. Z klasycznych propozycji baletowych w repertuarze znajdziemy także Giselle, Don Kichota, Draculę oraz wychwalanego przez recenzentów Prometeusza.


Koncerty Symfoniczne


Z inicjatywy dyrektora Borisa Kudlički zainaugurowany został cykl dający kolejną możliwość obcowania z najznakomitszymi dziełami muzyki klasycznej – Koncerty Symfoniczne. Nowy sezon otworzy Gustav Mahler i jedno z najbardziej znanych dzieł austriackiego kompozytora. II Symfonia c‑moll, znana jako Zmartwychwstanie lub Wskrzeszenie, zachwyci połączeniem kontemplacyjnej atmosfery, dramatycznych tonów marsza żałobnego i sakralnych nut optymistycznego wyznania wiary.

Johannes Brahms i jego II Koncert fortepianowy przeniosą publiczność w brzmienia światowego romantyzmu. Zmiana epok i przeskok czasowy odbędą się dzięki Pawłowi Kleckiemu i jego III Symfonii. Zakończeniem będą Wariacje Enigma Edwarda Elgara. Giuseppe Verdi i jego arcydzieło muzyki oratoryjnej – Requiem – od ponad wieku zachwyca publiczność. Msza żałobna wyraża żal Verdiego po stracie przyjaciela Alessandro Manzoniego. Słynna Uczta Baltazara Williama Waltona stworzy doskonałą okazję do popisowego występu chóru i orkiestry oraz solistów. W partii solowej usłyszymy Tomasza Koniecznego – gwiazdę polskiej i międzynarodowej sceny operowej oraz dyrektora artystycznego Baltic Opera Festival.
Tradycyjnie, aby w wyjątkowej scenerii TWON pożegnać stary rok i przywitać nowy, odbędzie się Gala Sylwestrowa; trzy dni później zabrzmi Koncert Noworoczny.



Wielkie nazwiska  


Jednym z głównych twórców artystycznej zmiany w TWON jest Yoel Gamzou mianowany na dyrektora muzycznego instytucji. Dyrygent odpowiedzialny jest za kształtowanie profilu muzycznego przez najbliższe lata. Gamzou w sezonie 2026/2027 poprowadzi premiery
i koncerty symfoniczne.

Na czele Polskiego Baletu Narodowego pozostaje Krzysztof Pastor, kontynuujący prowadzenie jednego z najważniejszych zespołów baletowych w Europie.

W programie zaplanowanym na sezon 2026/2027 wystąpią także liczni wybitni soliści
i dyrygenci z międzynarodowym dorobkiem m.in. Malin Byström, Artur Ruciński, Aušrinė Stundytė, Tomasz Konieczny, Marianne Croux, Jakub Józef Orliński, Aigul Akhmetshina, Rafał Siwek, Evelyn Herlitzius, Piotr Buszewski, Kang Wang, Jamez McCorkle, Adam Palka oraz Mark Wigglesworth, Sébastien Rouland, Keri-Lynn Wilson, Evan Rogister, Robert Jindra, Francesco Angelico, Pierre Dumoussaud, Manuel Coves i Alexei Baklan.



Działania pozasceniczne i edukacja


Nowy sezon to także rozbudowany program pozasceniczny: wystawy, warsztaty, działania edukacyjne, propozycje dla seniorów, oprowadzania za kulisami oraz zaproszenia na próby. Akademia Operowa obchodzi 16. rok działalności, a Chór Dziecięcy rozpoczyna 10. sezon. Te działania mają pogłębiać zaangażowanie publiczności i budować nowe wspólnotowe doświadczenia.



Sztuka w Operze


Znane miejsce ulegnie przemianie – Galeria Opera zostanie przekształcona w salę baletową, a w przestrzeniach teatru pojawią się wystawy i wydarzenia ściśle powiązane ze spektaklami. Yarema Malashchuk i Roman Khimei pokażą instalację You Shouldn’t Have To See This, prezentowaną wcześniej w wystawie Dare to Dream na 60. Biennale w Wenecji. Ekspozycja w TWON wejdzie w dialog z premierą Matek Chersonia, tworząc wielowymiarowe spotkanie sztuk. Z kolei Mirosław Bałka, artysta i autor scenografii do Czarodziejskiej góry, zagłębi się w historię Salome. Widzowie wystawy skonfrontują tę opowieść z listopadową premierą opery. Piotr Uklański (artysta, reżyser i fotograf) odmieni wnętrze gmachu. W jaki sposób? Dowiemy się w maju 2027 roku.



Inwestycje


Nowe przestrzenie mają wymiar nie tylko artystyczny. W sezonie 2026/2027 rozpoczynamy pierwszy etap inwestycji, która otworzy teatr na nowe możliwości pracy, spotkania
i tworzenia. Teatr będzie się zmieniać stopniowo, a prace będą prowadzone tak, aby teatr mógł działać nieprzerwanie.

Sprzedaż biletów na wydarzenia w sezonie 2026/2027 ruszy 21 maja o godzinie 11.00

informacja prasowa

wtorek, 24 czerwca 2025

Repertuar Opery Wrocławskiej w sezonie artystycznym 2025/2026

Podczas dzisiejszej konferencji prasowej poznaliśmy program nowego sezonu artystycznego Opery Wrocławskiej. Zaplanowano pięć premier operowych, m. in. "Straszny dwór" Stanisława Moniuszki w reż. Bruno Bergera-Gorskiego, "Salome" Richarda Straussa w reż. Mariusza Trelińskiego i "Don Quichotte" Julesa Masseneta w reż. Marka Weiss-Grzesińskiego. Ponadto dwie premiery baletowe: "Lumière" i "Sen nocy letniej" Felixa Mendelssohna-Bartholdy`ego. Powrócą też ulubione spektakle, m. in. "Frida", "Dziadek do orzechów. Opowieść wigilijna", "Carmen", "Włoszka z Algieru", no i oczywiście "Skrzypek na dachu".

Konferencja prasowa, od lewej: Małgorzata Dzierżon - kierownik baletu, Agnieszka Franków-Żelazny - dyrektorka Opery Wrocławskiej, Izabela Piekielnik - wicedyrektorka Opery, Rafał Karczmarczyk - kierownictwo muzyczne, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Jubileusz 80-lecia Opery Wrocławskiej

Jak zapowiedziała dyrektorka Opery Wrocławskiej  – Agnieszka Franków-Żelazny  – sierpień 2025 roku rozpoczną wydarzenia związane z jubileuszem 80-lecia istnienia tej muzycznej instytucji. Poza koncertami upamiętniającymi nieżyjących śpiewaków: Ewę Czermak (30 sierpnia) oraz Macieja Krzysztyniaka (8 października), jubileusz wypełnią: wystawa i konferencja poświęcona historii teatru operowego, w której udział wezmą ludzie związani z tą instytucją. Odbędzie się to dokładnie w dniu 8 września, tego dnia bowiem 1945 roku nastąpiła reaktywacja działalności Opery przedstawieniem "Halki" Moniuszki w reżyserii Stanisława Drabika (pierwszego powojennego dyrektora opery). 

12 września natomiast swoją premierę będzie miał "Straszny dwór" Stanisława Moniuszki w reż. Bruno Bergera-Gorskiego (znanego m. in. z realizacji "Makbeta") i pod kierownictwem muzycznym nowego kierownika – gruzińskiego dyrygenta młodego pokolenia Miriana Khukhunaishvili.

Premiery

Z innych planowanych premier w nowym sezonie artystycznym Opery Wrocławskiej zobaczymy "Salome" Richarda Straussa (premiera 28 listopada) w reżyserii Mariusza Trelińskiego i pod kierownictwem muzycznym Jaroslava Shemeta. Natomiast 8 listopada będzie miała miejsce premiera baletowa: "Lumière", na którą złoży się tryptyk: "Bolero", "Un Ballo" i "6 Breaths".

Rok 2026 przyniesie kolejne premiery: "Don Quichotte" Julesa Masseneta w reż. Marka Weiss-Grzesińskiego i scenografią Jagny Janickiej (20 lutego), w którym rolę Rycerza Smętnego Oblicza - tytułowego Don Kichota będzie kreował niezapomniany odtwórca roli Filipa II w "Don Carlo"  – imponujący bas Rafał Siwek.

W kwietniu (17.) czeka nas kolejna premiera operowa: "Julietta" Bohuslava Martinu w reż. Barbary Wiśniewskiej i pod kier. muzycznym Miriana Khukhunaishvili. Na koniec sezonu, 13 czerwca, zaplanowano premierę baletową "Snu nocy letniej" Felixa Mendelssohna-Bartholdy`ego.

Ulubione spektakle operowe i balety

Stałych bywalców Opery Wrocławskiej z pewnością ucieszy fakt, że będą mieli ponownie sposobność obejrzenia ulubionych spektakli. Należy do nich z pewnością "Frida" we wspaniałej  choreografii Annabelle Lopez Ochoa i z muzyką Petera Salema oraz scenografią Dieuweke Van Reij. Historia życia i twórczości meksykańskiej malarki, opowiedziana za pomocą choreografii, kostiumów, plastyki teatralnej i świateł, podbiła serca wrocławskiej (i nie tylko) publiczności. Spektakl stał się prawdziwym wydarzeniem! Będzie go można ponownie obejrzeć 27, 28 i 30 września oraz 1. października. 

Powróci też uroczy spektakl dla dzieci: "Pchła szachrajka" w reż. Anny Seniuk (3, 4 i 5. października). W tym samym miesiącu (24, 25, 28, 30 i 31. października) będzie można zobaczyć klasykę teatru operowego:  "Cyganerię" Giacomo Pucciniego w autorskiej inscenizacji Michała Zawodzińskiego.

Na deski sceniczne powróci także piękny balet Piotra Czajkowskiego: "Dziadek do orzechów. Opowieść wigilijna" w choreografii i scenografii Youri Vámos (wespół z Karolem Dutczakiem)  – 31. grudnia 2025 oraz 2, 3 i 4 stycznia 2026. Wznowiony zostanie także równie piękny balet z muzyką Maxa Richtera: "Królowa Śniegu" w choreografii Małgorzaty Dzierżon, według projektu scenografii, świateł i projekcji multimedialnych Mikki Kunttu (10, 11,13, 14, 15, 16, 17, i 18 stycznia 2026).

W styczniu 2026 roku powróci także najdłużej grany spektakl: musical "Skrzypek na dachu" w reż. Marka Weissa (23, 24, 25, 27, 28, 29, 30, i 31.) oraz "Don Carlo" Giuseppe Verdiego w reż. Michała Znanieckiego (5-8 lutego). 

W marcu powtórka z Mozarta  – usłyszymy i zobaczymy ponownie inscenizację "Wesela Figara" w reż. André Heller-Lopesa (12-15) oraz balet "Romeo i Julia" Sergiusza Prokofiewa w reżyserii i choreografii Jacka Tyskiego (21, 22, 26, 27, 28, 29.). W kwietniu zaś powróci przedstawienie baletowe "Napoli 1841" z muzyką Paulli/Helsted/Gade/Lumbye i w choreografii Johana Kobborga oraz Augusta Bournonville (24, 25, 26, 29.).

W maju 2026 zobaczymy  "Halkę" Stanisława Moniuszki w reżyserii Grażyny Szapołowskiej, "Kopciuszka" Gioacchino Rossiniego w reżyserii i inscenizacji Iriny Brook oraz cudowną autorską inscenizację "Włoszki w Algierze" Michała Znanieckiego.

Na koniec sezonu powróci "Carmen" G. Bizeta w reż. Marii Sartowej (25-28)  - znakomity spektakl, który widziałam już kilka razy, ale nie zamierzam na tym poprzestać :-)

Kolejny, jubileuszowy sezon w Operze Wrocławskiej zapowiada się atrakcyjnie!

Premiera "Salome" Richarda Straussa w Operze Narodowej

22 listopada 2026 roku na scenie Teatru Wielkiego - Opery Narodowej odbędzie się premiera Salome Richarda Straussa, jednego z najbardziej fa...

Popularne posty