Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania szymborska, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania szymborska, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty

środa, 18 marca 2026

Dwójka na miejscu z Wrocławia

 Program 2 Polskiego Radia zaprasza na specjalną audycję „Dwójka na miejscu” z Wrocławia. W sobotę, 21 marca wydanie poświęcone będzie jubileuszowi 65-lecia miesięcznika „Odra”. Zapraszają Monika Zając i Małgorzata Szymankiewicz.

21 marca, w specjalnym wydaniu „Dwójki na miejscu" z Wrocławia będzie można usłyszeć archiwalia, które opowiadają o przeszłości „Odry”, czyli pisma kulturalno-społecznego, które od kilku dekad jest ważnym forum debat, miejscem dyskusji i polemik z udziałem najwybitniejszych krajowych i zagranicznych badaczy, pisarzy, artystów i publicystów. Dziennikarki Programu 2 Polskiego Radia porozmawiają m. in. o tym, jakie znaczenie dla współczesnych twórców i czytelników ma dziś „Odra", której pierwszy numer ukazał się 65 lat temu, w marcu 1961 roku. 

To na jego łamach swoje wiersze, opowiadania, reportaże i teksty filozoficzne publikowali najważniejsi twórcy powojennej Polski: wrocławianie Jerzy Grotowski, Tadeusz Różewicz, Urszula Kozioł, a także Stanisław Lem, Wisława Szymborska, Czesław Miłosz, Zbigniew Herbert, Gustaw Herling-Grudziński, Ryszard Kapuściński, Hanna Krall, Józef Hen i Jarosław Marek Rymkiewicz.

informacja prasowa

wtorek, 20 lutego 2024

Zeszyty bardzo osobiste. Artbook poetycki Wisława Szymborska / Grażka Lange

Synkretyczny artbook poetycki z wierszami Wisławy Szymborskiej został wydany z okazji 100. rocznicy urodzin poetki. W artbooku połączyliśmy subtelność poezji laureatki Nagrody Nobla z niezwykle oryginalną wizją graficzną Grażki Lange.

Fot. materiały prasowe Narodowego Centrum Kultury

100. rocznica urodzin Wisławy Szymborskiej zainspirowała Narodowe Centrum Kultury do wydania niecodziennej publikacji. To synkretyczny artbook poetycki, który łączy subtelność poezji laureatki Nagrody Nobla z oryginalną autorską wizją graficzną Grażki Lange. Artbook tworzy dziewięć zeszytów z wierszami noblistki, zilustrowanymi przez prof. Lange, którą zainspirowały „wyklejanki” Szymborskiej. O koncepcji i procesie tworzenia tej nieszablonowej publikacji artystka opowiada w podcaście Audycji Kulturalnych. W najbliższą sobotę w Warszawie graficzka poprowadzi specjalne warsztaty nawiązujące do artbooka. Ich uczestnicy poznają podstawy tworzenia książki obrazkowej i wykonają własny picturebook do wybranego utworu Szymborskiej.

Artystyczne oblicze Szymborskiej to połączenie głębokiej refleksji, precyzyjnego języka i unikalnej zdolności do ukazywania piękna w prostocie. Interpretacja graficzna wybitnej polskiej graficzki i ilustratorki towarzyszy 9 wybranym wierszom poetki: „Mapa”, „Vermeer”, „Utopia”, „Fotografia tłumu”, „Radość pisania”, „Miniatura średniowiecza”, „Dwie małpy Bruegla”, „Ludzie na moście”, „Muzeum”.

Artbook Wisława Szymborska/ Grażka Lange wydany jest w niezwykle oryginalnej formie 9 zeszytów w etui.

informacja prasowa

poniedziałek, 5 czerwca 2023

Wydarzenia w Muzeum Narodowym i oddziałach 10-11 czerwca 2023

 8 czerwca (Boże Ciało) Muzeum „Panorama Racławicka” będzie czynne dla Zwiedzających w  godz. 8.30–19.00, a pozostałe Oddziały Muzeum Narodowego we Wrocławiu będą zamknięte.  W kolejne dni długiego weekendu w Gmachu Głównym zaplanowano m.in. wydarzenia związane z obchodami 100-lecia urodzin Wisławy Szymborskiej. W Muzeum Etnograficznym została otwarta kolejna wystawa czasowa pt. „Intrygujące!”. Zwiedzający zobaczą niezwykłe przedmioty, wśród nich ozdoby wykonane z włosów, artefakty związane z piernikarstwem i drukowaniem tzw. blaudruków, instrumenty muzyczne, elementy strojów tradycyjnych i inne zabytki, z których każdy jest intrygujący.

Pamiątki I Komunii św., wystawa "Nie zapomnisz. Pamięć, pamiątka, pamiętnik",
 fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Muzeum Narodowe we Wrocławiu


10.06, g. 11:00

Między kolażem a poezją – zabawa plastyczna Karoliny Rzepki dla dzieci w wieku 6–12 lat w ramach cyklu wydarzeń związanych z obchodami 100-lecia urodzin Wisławy Szymborskiej.

Jak powstały kolaże Szymborskiej? Poetka miała problem z kupnem ładnych pocztówek, więc zaczęła robić je samodzielnie. Na zajęciach przyjrzymy się postaci naszej noblistki oraz damy się ponieść pracy twórczej przy własnych kompozycjach z materiałów plastycznych oraz słów.

Bilety w cenie 5 zł

Zapisy: edukacja@mnwr.pl, 71 372 51 48

Miejsce: Muzeum Narodowe we Wrocławiu


10.06, g. 12:00

Szymborska – przenikliwie o życiu i sztuce. Wykład Sławomira Ortyla z okazji obchodów 100-lecia urodzin Wisławy Szymborskiej

Prelegent pokusi się o próbę wyboru tych wierszy Wisławy Szymborskiej, w których poetka nawiązuje do dzieł sztuki. Pozwoli to na zestawienie tekstu pisanego z pracami plastycznymi, które inspirowały noblistkę do mówienia o uczuciach, człowieku, świecie.

Wstęp wolny

Miejsce: Muzeum Narodowe we Wrocławiu, s. 116


11.06, g. 11:00

Sztuka Młodej Polski – wykład dr. Dariusza Galewskiego w ramach cyklu „Kurs historii sztuki”

Okres Młodej Polski to jeden z najciekawszych etapów w sztuce polskiej ostatnich dwóch stuleci. Od końca XIX w. do wybuchu I wojny światowej, pomimo braku państwowości, rozwijały się w Krakowie, Lwowie i Warszawie liczne nurty artystyczne, które decydowały o obliczu tego okresu. Obok najbardziej spektakularnej secesji pojawiały się dzieła reprezentujące impresjonizm, postimpresjonizm, ekspresjonizm i symbolizm. Cały czas silna była także tradycja malarstwa historycznego i akademickiego. Niemniej o obliczu epoki decydowały dzieła Stanisława Wyspiańskiego, Józefa Mehoffera, Władysława Podkowińskiego, Jacka Malczewskiego czy Olgi Boznańskiej. To przede wszystkim ich twórczości poświęcone zostanie spotkanie z cyklu „Kurs historii sztuki”, choć nie zabraknie też twórców mniej znanych, a równie interesujących.

Bilety w cenie 10 zł

Miejsce: Muzeum Narodowe we Wrocławiu, s. 116

11.06, g. 13:00

Rembrandt kontra Vermeer – wykład dr dr Beaty Lejman

Zakończona właśnie w amsterdamskim Rijksmuseum wystawa dzieł Jana Vermeera van Delft jest świetną okazją do rozmowy o twórczości tego holenderskiego malarza. Ogromna różnica losów i stylu Vermeera oraz Rembrandta dobrze oddaje przemiany w kulturze siedemnastowiecznej Holandii. Obydwaj twórcy od lat konkurują o tytuł symbolu Złotego Wieku tego małego kraju, który wydał wówczas wielu znakomitych artystów. Który z nich ma większe szanse w tej rywalizacji?

Wstęp wolny

Miejsce: Muzeum Narodowe we Wrocławiu, s. 116

Władysław Luciński, "Trojak Śląski", Ruda Śląska, 1976,
wystawa "Intrygujące!", fot. Barbara Lekarczyk-Cisek


Muzeum Etnograficzne


11.06, g. 12:00

Pamiątka zaklęta w szkle – warsztaty rodzinne dla dzieci w wieku 7–12 lat, w ramach cyklu „ETNO w południe”, prowadzenie Julia Szot. Wydarzenie towarzyszące wystawie „Nie zapomnisz. Pamięć, pamiątka, pamiętnik”

Imieniny, gody, jubileusze to święta wymagające szczególnej oprawy, poczęstunku oraz – koniecznie – podarunków. Podobnie jak dzisiaj, tak i dawniej własnoręcznie wykonane upominki podlegały różnym modom i zmianom gustów. Zmieniała się ich forma, materiał oraz technika wykonania. Najważniejsze było jednak zawsze, by prezent podarowany był z głębi serca. Podczas warsztatów uczestnicy wykonają malowaną na szkle laurkę utrzymaną w duchu dawnych pamiątek jubileuszowych.

Bilety w cenie 5 zł 

Zapisy: edukacja@muzeumetnograficzne.pl, 71 344 33 13

Miejsce: Muzeum Etnograficzne

informacja prasowa

sobota, 15 kwietnia 2023

Tajemnicze konwersacje z Vermeerem /o wystawie w Rijksmuseum/

Tak wspaniała wystawa, jaką ma Johannes Vermeer w Muzeum Królewskim w Amsterdamie, jest doprawdy zjawiskiem unikalnym. W jego malarstwie zachwyciły mnie barwy i światło, a przede wszystkim zawarta w jego obrazach tajemnica, która fascynuje i sprawia, że toczymy z nimi niekończącą się rozmowę, pełną zagadek i niedopowiedzeń.

Rijksmuseum, fot. Marek Cisek

Związki z Vermeerem

    Moja przygoda z Vermeerem trwa od lat, a zaczęła się od zauroczenia jego "Koronczarką", którą zobaczyłam w Luwrze, w latach 90. ubiegłego wieku. Zakupiona wówczas reprodukcja, o wiele większa niż oryginał, zdobi ścianę kuchni, tworząc klimatyczne zaplecze z drewnianą ławą i kącikiem muzycznym. Wcześniej jednak, w końcu lat 70. obejrzałam francuski film w reżyserii Claude`a Goretty pod tytułem "Koronczarka", z niezapomnianą rolą Isabelle Huppert... To był pierwszy impuls, pomimo że nie miał bezposredniego związku z obrazem. Dopiero obejrzany w 2004 roku film Petera Webbera: "Dziewczyna z perłą" sprawił, że przeczytałam opracowania dotyczące Vermeera, które były w owym czasie dostępne (a była to dość skąpa kolekcja) i napisałam recenzję. Nie była to jednakże biografia malarza, choć wysmakowane kadry Eduardo Serra przywodziły jako żywo na myśl obrazy Mistrza z Delft. 

     Pojawił się też znakomity cykl Phila Grabsky` ego: "Wystawy na ekranie", dzięki któremu mogłam obejrzeć wystawę „Vermeer i muzyka”, która była eksponowana w National Gallery of London w 2013 roku. Dokument opowiadał o związkach malarstwa niderlandzkiego z muzyką, przy czym centrum wystawy stanowiły płótna Johannesa Vermeera. Podczas wirtualnego oglądania obrazów można było zapoznać się z różnymi interpretacjami i zobaczyć tak istotne detale. Wszyscy interpretatorzy byli jednak zgodni co do tego, że Vermeer, nawet jeśli podejmował temat podobny do któregoś ze swoich poprzedników lub rówieśników – nadawał mu niezwykły, tajemniczy ton. 


Przed "Koronczarką" Vermeera w Luwrze, Paryż 1997

    W 2017 roku Muzeum Luwr we współpracy z Narodową Galerią w Dublinie oraz Narodową Galerią Sztuki w Waszyngtonie zaprezentował znakomitą wystawę "Vermeer i mistrzowie malarstwa rodzajowego", której głównym bohaterem był Johannes Vermeer. Po raz pierwszy od 1966 roku zgromadzono w jednym miejscu  dwanaście obrazów Mistrza z Delft, konfrontując je z dziełami innych artystów Złotego Wieku. Tej wystawy nie widziałam osobiście ani wirtualnie, ale napisałam o niej na podstawie zamieszczonych na stronie Luwru materiałów informacyjnych i obrazów.

     I wreszcie w tym roku zdarzyła się rzecz niebywała, do której  – jak to teraz widzę  – dojrzewałam latami: Rijksmuseum zorganizowało znaczącą, bo liczącą aż 28 obrazów Mistrza z Delft, wystawę. To bardzo dużo zważywszy, że według tego muzeum na świecie istnieje raptem 37 dzieł Vermeera. Wyjazd, którego główną atrakcją miała być wystawa, wzbogacił się ponadto o dwa wspaniałe koncerty: "Pasję według św. Mateusza" i "Pasję według św. Jana" J. S. Bacha w znakomitym wykonaniu  – w Concertgebouw (ale to osobna opowieść), a w samym Muzeum Królewskim byliśmy dwukrotnie, odwiedziliśmy także Van Gogh Museum oraz Hermitage Amsterdam, gdzie gościła nieduża, ale interesująca wystawa z kolekcji w Lejdzie: "Rembrandt i jemu współcześni". Cztery dni wypełnione muzyką i sztuką najwyższej próby... 

Tajemnicze rozmowy


Johannes Vermeer, "Przerwana lekcja muzyki", 1860-61, The Frick Collection, Nowy Jork,
tu: wystawa Vermeera w Rijksmuseum, fot. Marek Cisek
      W ikonografii chrześcijańskiej istnieje pewien typ przedstawienia noszący nazwę Sacra conversatione (dosł. święte rozmowy). Pojawił się w sztuce włoskiej XIV wieku jako hierarchiczna kompozycja, w której Matka Boża zajmuje centralne miejsce, a po jej bokach stoją symetrycznie ustawieni święci. Ten rodzaj malarstwa doczekał się licznych wariantów w okresie wczesnego i rozwiniętego renesansu, rozpowszechnił się także w całej Europie jako popularne przedstawienie główne nastaw ołtarzowych. W późniejszym okresie hierarchiczność przedstawienia została przełamana przez wprowadzenie elementu narracyjnego, kontaktu i rozmowy pomiędzy przedstawionymi postaciami. Otóż Vermeer zdaje się kontynuować ten rodzaj przedstawienia, choć jego conversatione są całkiem nieświęte. Toczą się jednak nie tylko pomiędzy postaciami na obrazie, ale także między nimi a znaczącymi przedmiotami: instrumentami muzycznymi, obrazami i innymi, a także pomiędzy nimi a widzem. Mało tego  – obraz staje się także pretekstem do rozmowy pomiędzy oglądającymi go. A ponieważ jest w tych płótnach tyle tajemnic i ukrytych treści, konwersacje te właściwie nie mają końca. Podejrzewam też, że ukryta w płótnach Vermeera warstwa autotematyczna dodaje im szczególnej wielowymiarowości. Na tym właśnie polega geniusz malarza, tym czaruje i uwodzi, a nam sprawia przyjemność fakt, że uczestniczymy w owej tajemniczej rozmowie  – to ekscytujące! Moje "konwersacje" z płótnami Vermeera przedstawię na podstawie kilku wybranych obrazów, lecz nadam im kształt otwarty. Nie mam także ambicji opisania całej wystawy ani przybierania pozy historyka sztuki  – to nie moja rola. 

"Koronczarka", czyli kontemplacja zamiast rozmowy


Johannes Vermeer, "Koronczarka", ok. 1669–1671, Luwr, Paryż, tu:
wystawa "Vermeer" w Rijksmuseum, Amsterdam, fot. Marek Cisek
     Fakt, że zaczynam od tego płótna, jest w świetle tego, co napisałam na początku, oczywisty. 
Obraz przedstawia dziewczynę zajmującą się wyrobem koronek. Choć skupiona na swojej pracy młoda kobieta nie nawiązuje kontaktu z widzem, to jednak obraz "przemawia". I to jak silnie!
Wisława Szymborska jest m. in. autorką wiersza "Vermeer", który nawiązuje wprawdzie do "Mleczarki", sądzę jednak, że oddaje istotę każdego kobiecego portretu Vermeera.

Dopóki ta kobieta z Rijksmuseum
w namalowanej ciszy i skupieniu
mleko z dzbanka do miski
dzień po dniu przelewa,
nie zasługuje Świat
na koniec świata. 

Z pewnością nie zasługuje na koniec świata Świat koronczarki. Ora et labora  – przepełniony staranną pracą i modlitwą (obok stolika służącego do do wyrobu koronek, na stole przykrytym kolorowym dywanem spoczywa książka  –  prawdopodobnie Biblia). Jej skupienie w jakiś tajemniczy sposób udziela się również widzowi Można bez końca kontemplować tę twarz, staranne, gładkie uczesanie, pracowite dłonie... Wzrok przykuwa także intensywna żółć stanika  –  kolor przez Vermeera ulubiony. Żółcień  –  jak podaje w swoim Słowniku symboli Władysław Kopaliński –  jest symbolem wieczności, świętości, Prawdy objawionej (Płaszcz św. Piotra), stałości (wiary), energii, światła, jasności... Także dobroci, szczęścia, godności, jedności, delikatności... Stojąc przed "Koronczarką" nie toczymy zbędnych rozmów. Po prostu kontemplujemy coś zachwycającego, pełnego harmonii i spokoju.

"Pani ze służącą" - pomiędzy wiernością a pokusą


J. Vermeer, "Dama ze służącą", 1666-67, The Frick Collection, Nowy Jork,
tu: wystawa "Vermeer" w Rijksmuseum, fot. Marek Cisek
         Żółcienie dominują także w stroju kobiety przedstawionej na obrazie "Dama ze służącą". To również jedno z tych fascynujących płócien, które przemawiają i przy który mogłoby się stać bez końca... 
Siedząca przy stole kobieta, ubrana w żółty kaftan obszyty białym futrem, została ukazana w momencie pisania listu (częsty motyw w malarstwie niderlandzkim) i podparłszy podbródek palcami lewej ręki, jakby nieco zaskoczona, zwróciła się w stronę służącej, która właśnie przyniosła list. Być może jest to list od osoby, do której kieruje swoje słowa młoda kobieta... Jej twarz wyraża zaskoczenie i zdziwienie, mówi coś do pokojówki, a może tylko wydała cichy okrzyk... Uwagę zwraca nie tylko żółć jej kaftana, ale także piękna, pobłyskująca perła w uchu, naszyjnik z drobnych pereł wokół szyi i starannie zapleciony warkocz upięty z tyłu głowy, również ozdobiony perłami. Może zdumiewać, że samotna, przebywająca w domu kobieta ubrana jest tak starannie, jakby się kogoś spodziewała. Jednakże wiemy, że perła symbolizuje czystość, wzniosłość i poświęcenie. W przeciwieństwie do takich obrazów, jak "Szklanka wina" czy "Śpiąca dziewczyna", przedstawiona tu kobieta zachowała czystość i jest wierna mężowi, do którego pisze. A może służąca przynosi list od wielbiciela, wystawiając ją w ten sposób na próbę? Wyłania się bowiem ze sfery mroku i ma wstydliwie opuszczony wzrok, co mogłoby uzasadniać i taką interpretację...

Przed obrazem Vermeera "Dziewczyna z lutnią", The Frick Collection,
Nowy Jork, fot. Marek Cisek
Choć obrazy Vermeera są na ogół niewielkie, to jednak za sprawą kolorów i rysunku zwracają na siebie uwagę już z daleka, przyciągają wzrok. Kiedy zaś znajdziemy się w ich pobliżu, stają się tym bardziej pociągające  –  przez to, że z jednej strony są narracyjne (conversatione), a zarazem pełne tajemnic i ukrytych znaczeń, których czasami możemy się domyślać, ale i tak pozostanie jakaś sfera niedopowiedzenia. Dlaczego dama z powyższego obrazu nie sięga po list, jeśli pochodzi on od mężczyzny, do którego właśnie pisze? A jeśli to zaproszenie na randkę od wielbiciela, dlaczego tak uważnie przygląda się służącej, jakby jednak rozważała przyjęcie propozycji? Tego nie dowiemy się nigdy i to także jest siłą malarstwa Vermeera.

O czym myśli "Kobieta pisząca list"?


J. Vermeer, "Kobieta pisząca list", National Gallery of Art, Waszyngton,
wystawa "Vermeer", fot. Marek Cisek
      Wybrane przeze mnie obrazy tworzą swoistą triadę: łączy je postać głównej bohaterki i kolorystyka, przy czym szczególną rolę odgrywa żółcień kaftana. Jak wspomniałam, tematyka pisania listów była w czasach Vermeera bardzo popularna, nikt jednak nie nadał jej tyle treści i nie wyposażył w tyle tajemnic. 
Przedstawiona na płótnie młoda dziewczyna patrzy na nas badawczo, co sprawia, że znajdujemy się w sytuacji voyerystów, ale jej delikatny uśmiech i baczne, akceptujące spojrzenie sprawia, że nie odczuwamy z tego powodu dyskomfortu. Podejmujemy ów kontakt wzrokowy i tak rozpoczyna się nasza conversatione. Do kogo pisze? Dlaczego naszyjnik z pereł leży obok niej? Co znajduje się w tajemniczych skrzyneczkach? Biżuteria? Przybory do pisania? A może listy miłosne? Co przedstawia obraz wiszący za nią na ścianie? Tego nie zobaczymy, ale w komentarzu National Gallery of Art przeczytamy, że "ten ciemny, ledwo rozpoznawalny wizerunek przypomina martwą naturę z instrumentami muzycznymi. Jedynym rozpoznawalnym instrumentem jest kontrabas. Instrumenty muzyczne często są aluzją do miłości, można zatem rozumieć, że list jest adresowany do nieobecnego kochanka". Dodajmy, że połyskujące w uszach młodej kobiety perły kojarzą się pozytywnie  – z czystością i poświęceniem. Co odpowiedziałaby nagabywana naszymi wścibskimi pytaniami? Zapewne zbyłaby nas swoim skromnym, nieśmiałym uśmiechem. Ile jednak mieliśmy przyjemności obcując z nią choćby przez niedużą chwilę...

J. Vermeer, "Mleczarka", ok. 1660, Rijksmuseum, Amsterdam, fot. Marek Cisek
     Tak wspaniała wystawa, jaką ma obecnie Johannes Vermeer w Muzeum Królewskim w Amsterdamie, jest doprawdy zjawiskiem unikalnym. Już nie musiałam "pielgrzymować" za Vermeerem, jak to określił Zbigniew Herbert, od galerii do galerii, bo oto niemal wszystkie, a w każdym razie znacząca ich większość znalazła się na tej ekspozycji. Niestety, nie udało mi się obejrzeć "Dziewczyny z perłą", która została zabrana do Hagi tuż przed moim przyjazdem do Amsterdamu... W malarstwie Vermeera zachwyciły mnie barwy i światło, a przede wszystkim zawarta w jego obrazach tajemnica, która fascynuje i sprawia, że toczymy z nimi niekończącą się rozmowę, pełną zagadek i niedopowiedzeń.

środa, 30 listopada 2022

Wydarzenia w Muzeum Narodowym i oddziałach 28 listopada - 4 grudnia 2022 + Targi Książki

W nadchodzący weekend do Gmachu Głównego Muzeum Narodowego we Wrocławiu zawita Święty Mikołaj akurat w czasie zajęć edukacyjnych dla dzieci! Odbędzie się również wykład z cyklu „Kurs historii sztuki” nt. sztuki romańskiej oraz oprowadzanie kuratorskie po wystawie „Wiwat Muzeum!”. I co jeszcze?

Pocztówka z wystawy "Pasja kolekcjonerska", fot. MNWr.

Muzeum Etnograficzne zaprasza na dwa wydarzenia towarzyszące nowej wystawie „Obrazy do opowiadania” ­– warsztaty tańca intuicyjnego dla dorosłych oraz oprowadzanie kuratorskie z tłumaczeniem na Polski Język Migowy. Zaplanowano też przedświąteczne warsztaty linorytnicze oraz muzyczne spotkanie z Edwardem Braszko i zespołem z Ocic, który jest ciekawą próbą reaktywacji kapeli reemigranckiej Polaków z Bośni i chorwackiej Slawonii.

Od 1 do 4 grudnia Muzeum Narodowe we Wrocławiu na stoisku nr 60 po raz kolejny weźmie udział we Wrocławskich Targach Dobrych Książek. W ofercie tegoroczne nowości – m.in. „Abakanowicz Totalna”, „Eryka i Jan Drostowie. Mistrzowie szkła ze zbiorów Muzeum Narodowego we Wrocławiu”, „Fajans z wytwórni europejskich” i wiele innych. Dostępne będą również albumy, takie jak „Willmann. Opus magnum”, „Wyrzeźbiony Wrocław” czy „Panorama Racławicka”. Nie zabraknie cieszących się popularnością publikacji „Skarb Średzki. Trzydziestolecie odkrycia” czy „Malarstwo polskie od baroku do modernizmu”. W sprzedaży będzie również muzealny kalendarz książkowy na 2023 rok, a także torby, plecaki i kosmetyczki. Polecamy!

W Pawilonie Czterech Kopuł odbędzie się spotkanie promocyjne katalogu „Collage – klejone światy”. Zaplanowano również warsztaty: dla dorosłych inspirowane wyklejankami Wisławy Szymborskiej, dla Głuchych oraz dla rodzin z dziećmi ze spektrum autyzmu – obydwa wokół wystawy „Patrząc w strop, czy ostrze gwiazdy już się wwierca”. Odbędą się także dwa wykłady – nt. hiperrealizmu w sztuce współczesnej oraz light artu, czyli sztuki światła w Kalifornii.

Program:

Muzeum Narodowe we Wrocławiu

3.12, g. 11:00

Święty Mikołaj w Muzeum! – zajęcia edukacyjne (z kartami pracy) dla dzieci w wieku 4–12 lat, prowadzenie: Sławomir Ortyl. 

Zbliża się wyjątkowy czas – oczekiwanie na przyjście Świętego Mikołaja! W muzeum pojawi się na kilka dni przed dotarciem do naszych domów. Nie grymaśmy jednak na to jego wcześniejsze pojawienie się. Później, co zupełnie zrozumiałe, nie będzie dysponował wolnym czasem. Czy będzie miał siwą brodę? Co powie dzieciom? I czy przez ostatni rok schudł? A może nadal ma olbrzymi brzuch? Hm… bez brzucha to raczej już nie to. Nie ma co myśleć, trzeba przyjść i się przekonać!

Bilety w cenie 5 zł

Zapisy: edukacja@mnwr.pl lub 71 372 51 48.

Miejsce: Muzeum Narodowego we Wrocławiu


4.12, g. 11:00

Sztuka romańska – wykład dr. Jacka Witkowskiego w ramach cyklu „Kurs historii sztuki”

Słuchacze dowiedzą się, w jaki sposób i w ilu odmianach sztuka późnoantyczna Rzymu wkroczyła w realia estetyki ludów barbarzyńskich, tworzących kraje europejskie w epoce średniowiecza. Prelegent postara się scharakteryzować sztukę romańską, ukazując jej ewolucję od XI do połowy XIII wieku. Przedstawiając sztandarowe przykłady z dziedziny architektury, rzeźby i malarstwa w najważniejszych ośrodkach romanizmu w Italii, południowej Francji, Hiszpanii, Niemiec, ukaże ich wpływy na kształt sztuki w Europie środkowej i północnej sięgający połowy XIII wieku.

Bilety w cenie 10 zł

Miejsce: Muzeum Narodowe we Wrocławiu, sala 116

4.12, g. 13:00

„Wiwat Muzeum!” – oprowadzanie kuratorskie. Prowadzenie: zespół edukatorów muzealnych MNWr.

Idąc tropem haseł poszczególnych części wystawy: „Czas zatrzymany”, „Przemiany”, „Poruszenie”, „Detal”, „Uratuj mnie”, „Do dzieła!”, „Śmiech”, kuratorzy opowiadać będą m.in. o tym, jaka jest rola muzeum we współczesnym świecie. W niecodziennych kontekstach zostaną zaprezentowane: rzeźba średniowieczna i współczesna, malarstwo nowożytne i współczesne, sztuka ludowa oraz rzemiosło artystyczne.

Wstęp z biletem na wystawy czasowe

Zapisy: edukacja@mnwr.pl lub tel. 71 372 51 48

Miejsce: Muzeum Narodowe we Wrocławiu

Muzeum Etnograficzne

2.12, g. 18:00 

Mowa ciała – warsztaty tańca intuicyjnego dla dorosłych, wydarzenie towarzyszące wystawie „Obrazy do opowiadania”. Prowadzenie: Barbara Przerwa

„Obrazy do opowiadania” zabiorą nas w świat narracji szeroko pojętej. Obraz mówi, kolor krzyczy, linia określa, czarna plama definiuje, detal dopowiada. Pomieszane ze sobą porządki, style, techniki, symbole, przesłania – obrazy w poruszeniu wszelakim rozpędzają fabułę. Sekwencje ruchu krok po kroku opowiadają historie, a ciało ma dużo do powiedzenia. W swobodnej improwizacji odniesiemy się do naszych wrażeń wyniesionych z wystawy. Taniec intuicyjny potraktujemy, jako kolejną formę narracji. Mowa ciała stanie się opowieścią scalającą wątki wystawy z naszymi emocjami i spostrzeżeniami.

Bilety w cenie 10 zł

Zapisy: edukacja@muzeumetnograficzne.pl lub 71 344 33 13 

Miejsce: Muzeum Etnograficzne we Wrocławiu


3.12, g. 15:00 

„Obrazy do opowiadania” – oprowadzanie po wystawie w PJM. Spotkanie dla Głuchych z tłumaczeniem na Polski Język Migowy, prowadzenie: Olga Budzan oraz tłumaczka Agata Mazieńczuk

Najnowsza wystawa czasowa w Muzeum Etnograficznym pozwala doświadczyć tego, w jaki sposób obrazy opowiadają historie. Obejrzeć na niej można prace profesjonalne i amatorskie reprezentujące różne nurty, powstałe od XVI do XXI w. Wielkie historie zderzają się z tymi osobistymi.

Bilet wstępu do muzeum w specjalnej cenie 3 zł, udział w zajęciach jest bezpłatny

Zapisy: edukacja@muzeumetnograficzne.pl lub 71 344 33 13 

Miejsce: Muzeum Etnograficzne we Wrocławiu

3.12, g. 17:00 

Nowa kapela reemigrancka – Spotkanie z Edwardem Braszko i zespołem z Ocic

Polacy z Bośni i chorwackiej Slawonii przyjechali na Dolny Śląsk w 1946 r. jako reemigranci po ok. 50 latach spędzonych na Bałkanach. Tradycja muzyczna tej grupy osadników cechowała się charakterystycznym stylem gry i instrumentarium, wykorzystującym zarówno bałkańskie tamburice, jak i inne instrumenty typowe dla reemigranckiego składu mieszanego – skrzypce, akordeon, baraban. Skład mieszany jest wynikiem nakładających się wpływów muzycznych – melodii i tańców oraz pieśni dawnej Galicji i Wołynia (skąd przybyli do Bośni potomkowie reemigrantów), wpływów muzyki poznanej już na południu Europy i praktykowania jej np. na weselach u serbskich i chorwackich sąsiadów, jak i powojennych praktyk zespołów ludowych działających na terenie Dolnego Śląska.

O tym ciekawym dziedzictwie i udanej próbie reaktywacji kapeli reemigranckiej w Ocicach opowie muzykant Edward Braszko. Wraz z kapelą i zespołem śpiewaczym zaprezentuje też przykłady muzyczne.

Wstęp wolny

Miejsce: Muzeum Etnograficzne we Wrocławiu

4.12, g. 12:00 

Przed Bożym Narodzeniem: turonie i gwiazdorzy w linoryty cie – warsztaty linorytnicze Edyty Białackiej dla dzieci w wieku 7–12 lat, wydarzenie w ramach cyklu „ETNO w południe”

Za pomocą dłuta i przy wsparciu fachowca uczestnicy spotkania przygotują linoryt z wizerunkiem kolędników i maszkar kolędniczych.

Bilety w cenie 5 zł

Zapisy: edukacja@muzeumetnograficzne.pl lub 71 344 33 13 

Miejsce: Muzeum Etnograficzne we Wrocławiu


Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej

2.12, g. 16:00

Wisława Szymborska – sztuka korespondencji. Warsztaty dla dorosłych w ramach cyklu „Estetyka fragmentu”, towarzyszące wystawie „Collage – klejone światy”. Prowadzenie: Agata Iżykowska-Uszczyk

Wyklejanki, bo tak określała je Wisława Szymborska, będą stanowiły dla nas punkt wyjścia do rozważań o relacji słowa i obrazu. Jaką siłę mają komunikaty słowne, a jaką wizualne? I jak zwykle nie zabraknie działań praktycznych.

Bilety w cenie 10 zł

Zapisy: edukacja.pawilon@mnwr.pl lub tel. 71 712 71 81

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej

3.12, g. 12:00

Miganie przeszłości – warsztaty w PJM. Warsztaty dla Głuchych z tłumaczeniem na Polski Język Migowy. Prowadzenie: Agata Iżykowska-Uszczyk, tłumaczenie: Elżbieta Resler

Spotkanie wokół instalacji Piotra Skiby „Patrząc w strop, czy ostrze gwiazdy już się wwierca” połączone z oprowadzaniem po wystawie kolekcji XX i XXI wieku.

Bilet wstępu do muzeum w specjalnej cenie 3 zł, udział w zajęciach jest bezpłatny

Zapisy: edukacja.pawilon@mnwr.pl lub tel. 71 712 71 81

Miejsce: Pawilon Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej

3.12, g. 14:00

Oświeć mnie! – warsztaty Agaty Iżykowskiej-Uszczyk dla rodzin z dziećmi ze spektrum autyzmu, towarzyszące instalacji Piotra Skiby „Patrząc w strop, czy ostrze gwiazdy już się wwierca”


informacja prasowa

środa, 26 stycznia 2022

Nowa wystawa w MOCAK-u poświęcona Wisławie Szymborskiej

Dziesiątą rocznicę śmierci Wisławy Szymborskiej MOCAK uczci wystawą, na którą zaprasza od 1 lutego. Będzie można zobaczyć większość wydań jej wierszy oraz książek napisanych o niej, a także artefakty związane z jej osobą oraz wyklejanki.

Beata Stankiewicz, Wisława Szymborska, 2020,
olej, flamaster wodny / płótno, Kolekcja MOCAK-u


Wisława Szymborska to artystka MOCAK-u. W 2014 odbyła się w Muzeum wystawa około stu jej kolaży. Ekspozycji towarzyszyła publikacja, która do dzisiaj cieszy się ogromną popularnością. Wyklejanki Szymborskiej znajdują się w naszej Kolekcji.

W ramach tegorocznej ekspozycji pokażemy większość wydań jej wierszy oraz książek napisanych o niej, również wydawnictwa obcojęzyczne. Będzie można też zobaczyć artefakty związane z jej osobą oraz wyklejanki. Wystawę dopełnią portrety Szymborskiej – obraz Beaty Stankiewicz i rzeźba Krzysztofa M. Bednarskiego – oraz plakaty poetyckie Ryszarda Krynickiego.

informacja prasowa

niedziela, 13 października 2019

Święto polskiej sztuki w Norwegii: POLSKE FILMDAGER /12-24 października

Polscy jazzmani: Leszek Możdżer i Adam Pierończyk w klimatycznym norweskim Cosmopolite, wystawa Wisławy Szymborskiej, a przede wszystkim twórczość Krzysztofa Komedy. Na wielkim ekranie pojawią się filmy Jana  Komasy, Małgorzaty Szumowskiej i Romana Polańskiego. W Norwegii - we Fredrikstad i Oslo - startuje jedyne takie święto polskiej sztuki: POLSKE FILMDAGER! 


6. edycja dedykowana jest Krzysztofowi Komedzie, jako postaci łączącej Polskę i Skandynawię. Nazywano go „Chopinem współczesnego fortepianu”. Podziwiany był także za swój „słowiański feeling”. To jeden z nielicznych artystów z Europy Wschodniej, który w latach 60. zdołał przekroczyć „żelazną kurtynę”. Dotarł do Skandynawii (Norwegii, Szwecji, Danii) oraz Hollywood, gdzie występował zarówno jako pianista / kompozytor jazzowy, jak też tworzył muzykę filmową.

Jak jego twórczość wpłynęła na kolejne pokolenia reżyserów, kompozytorów i muzyków w Polsce i Skandynawii? Jaki był „przepis” na międzynarodowy sukces w branży filmowej? Na te i wiele innych pytań odpowiedzą goście festiwalu, profesjonaliści ze świata filmu i muzyki podczas międzynarodowego seminarium „Komeda powraca”. Sylwetka artystyczna twórcy stanie się inspiracją do filmowych i nie tylko refleksji nt. podobieństw i kontaktów kulturowych między Polską i Skandynawią.

Leszek Możdżer, światowej klasy pianista, ponownie spotka Adama Pierończyka, wirtuoza saksofonu. Dwóch wybitnych artystów po latach wystąpi ponownie w duecie uznawanym za jeden z najważniejszych w historii polskiego, a nawet europejskiego jazzu. Duet oczaruje klub Cosmopolite swoim głębokim, mocnym i nieporównywalnym brzmieniem, zarówno w kompozycjach własnych, jak i w wybranych utworach Krzysztofa Komedy.

Wybierzemy się także w jazz-video-podróż w sali kinowej. „We’ll remember Komeda” to pokaz audiowizualny z muzyką na żywo Dawida Rudnickiego i Gisle Martensa Meyera. Kompozytor i muzyk z Polski oraz artysta medialny i muzyk z Norwegii wejdą w twórczą interakcję, w której zrodzi się dialog dźwięku i obrazu. W ten sposób odkryją na nowo potencjał muzyki Krzysztofa Komedy jako źródła inspiracji, prezentując jednocześnie swoje unikalne osobowości artystyczne.

Szczególnej uwadze polecamy festiwalową ofertę dla dzieci – rozwojowo-artystyczny warsztaty muzyki filmowej „Moja ballada – rytmy natury”. Uczestnicy skomponują własną muzykę do filmu „Rytmy natury”, autorstwa polskich artystów wizualnych, Anny Dygi oraz Pawła Żugaja (współtwórcy animacji w nominowanym do Oscara i Złotych Globów filmie „Twój Vincent”).

Krzysztof Komeda tuż przed wyjazdem do Hollywood napisał natomiast muzykę do wierszy wybitnych polskich poetów, wśród których znalazła się późniejsza laureatka literackiej Nagrody Nobla. Przez włoską prasę nazwana „Gretą Garbo światowej poezji”, według komisji noblowskiej to „Mozart poezji z furią Beethovena” – Wisława Szymborska. W sekcji wystaw zaprezentujemy m.in. wyklejanki Wisławy Szymborskiej, które są dziełem sztuki, warto jednak zwrócić uwagę na ich sens, chyba najważniejszy: są śladem przyjaźni i wezwaniem do przyjaźni.

Na kinowym ekranie widzowie zobaczą dziewięć zarówno polskich, jak i norweskich tytułów filmowych, między innymi jedną z największych polskich produkcji ostatnich lat, „Miasto 44” Jana Komasy (uroczysty pokaz filmowy w 75. rocznicę Powstania Warszawskiego). Opowieść o młodych Polakach, którym przyszło przekraczać próg dorosłości w okrutnych realiach okupacji, zdumiewa nietuzinkową relacją między obrazem a dźwiękiem. Niezapomnianych wrażeń dostarczają efekty specjalne stworzone pod superwizją Richarda Baina, znanego z takich produkcji jak „Casino Royale”, „King Kong” czy „Incepcja”.
W programie filmowym także „Twarz” Małgorzaty Szumowskiej, jednej z najciekawszych polskich reżyserek, laureatki wielu międzynarodowych nagród, m.in. Srebrnego Niedźwiedzia dla Najlepszego Reżysera na 65. MFF w Berlinie. Szumowska stworzyła niemal wrzący i bolesny obraz tego, jak nasze postrzeganie innych oraz siebie samych podyktowane jest cechami zewnętrznymi, a nie wnętrzem człowieka. Reżyserka pyta o tożsamość, tolerancję, granice wolności, a także znaczenie korzeni i związek człowieka z domem.
Widzowie zobaczą również sztandarową etiudę Romana Polańskiego, która była jego filmem dyplomowym w PWSFTviT w Łodzi. I już za jej sprawą reżyser zwrócił na siebie uwagę świata filmu. "Dwaj ludzie z szafą", wychodzący z oceanu i idący ulicami, stają się metaforą ludzkiego życia, pełną absurdalnych i zaskakujących zdarzeń. Sukces filmu nie byłby możliwy bez muzyki jazzowej Krzysztofa Komedy, która nadała filmowej historii metaforyczną głębię. Reżyser i kompozytor kontynuowali twórczą współpracę, a ich wspólne filmy, takie jak „Nóż w wodzie” (1962), „Nieustraszeni pogromcy wampirów” (1967) czy „Dziecko Rosemary” (1968), podbiły międzynarodową arenę kina.

Zapraszamy także w małą podróż w czasie. Podczas filmowego weekendu każdy będzie mógł zajrzeć do naszej filmowej szafy i sprawdzić, co się w niej kryje. By zapomnieć na chwilę o tym, co nas otacza i poczuć wyjątkową atmosferę. Kamera filmowa pomoże tworzyć nowe obrazy i zapisywać to, co następnego dnia zamieni się we wspomnienie.


PEŁNY PROGRAM FESTIWALU
Po polsku www.polskefilmdager.org/polski/program-pl
Po norwesku https://www.polskefilmdager.org/norsk/program


***

WIĘCEJ O FESTIWALU 

Polske filmdager to przestrzeń kulturowych spotkań Polaków i Norwegów. Miejsce poza pracą, szkołą, urzędami – dostępne wszystkim: bez względu na wiek, płeć, status społeczny czy pochodzenie. Program festiwalu już po raz 6. skoncentrowany jest wokół ideału dialogu ponad granicami. Tu właśnie wszelkie formy ekspresji artystycznej łączą się z poszukiwaniami tożsamości we współczesnym świecie. A interdyscyplinarna arena kultury i sztuki ożywia interakcje między Polską a Norwegią.

Dziesiątki pokazów filmowych o wysokich walorach artystycznych, dwujęzyczne panele, spotkania z artystami i naukowcami, międzykulturowe warsztaty rodzinne, wystawy, koncerty, muzyka filmowa oraz publikacje pofestiwalowe – w ciągu ostatnich 5 lat interdyscyplinarna formuła została ugruntowana zarówno w środowiskach polskich, jak i norweskich. Polske filmdager to już nie setki, a tysiące uczestników od 2014 roku. Każdą edycję współtworzą z nami prestiżowe norweskie organizacje oraz instytucje kultury. Dzięki temu publiczność cieszy się wstępem wolnym na wszystkie wydarzenia, co jest ewenementem na norweskim rynku festiwalowym.


Organizator: International Creativity Workshop AS
Partnerzy 2019:
Ambasada RP w Oslo, Szkoła Filmowa w Łodzi,
Fredrikstad kino, Cosmopolite Scene, Kulturfondet, Fritt ord
Sponsor medialny: Radio Wataha

informacja prasowa

wtorek, 6 sierpnia 2019

Zbigniew Zapasiewicz czyta eseje Herberta w radiowej Dwójce

Program 2 Polskiego Radia przez cały sierpień – w cyklu „Książka do słuchania” – przypomina fragmenty esejów Zbigniewa Herberta z tomu „Barbarzyńca w ogrodzie”. Tekstów poświęconych przede wszystkim kulturze Włoch i Francji można słuchać w radiowej Dwójce w mistrzowskiej interpretacji Zbigniewa Zapasiewicza.



– Czym jest ta książka w moim pojęciu? Zbiorem szkiców. Sprawozdaniem z podróży  Pierwsza podróż realna po miastach, muzeach i ruinach. Druga – poprzez książki dotyczące widzianych miejsc – tak sam Zbigniew Herbert wyjaśniał czytelnikom,  czym jest „Barbarzyńca w ogrodzie”.

Pierwszy pomysł napisania takiej książki przyszedł poecie do głowy na przełomie roku 1959 i 1960. Wyjaśniał to w liście do Józefa Czapskiego, podając już przyszły tytuł planowanego dzieła. Było to jeszcze podczas pobytu Herberta na Zachodzie. Od czasu wyjazdu w maju 1958 roku na stypendium do Francji dużo podróżował. Zwiedzał nie tylko Paryż oraz katedry romańskie i gotyckie: w Rouen, Reims i Chartres. Był także na południu Francji m. in. w Marsylii, Arles, Nicei, Awinionie, odwiedzał groty w Lascaux. Podróżując robił notatki, szkicował krajobrazy, zabytki architektoniczne oraz obrazy. Odwiedził też w tym czasie Anglię, spędzając czas głównie w Londynie, zachwycając się zbiorami British Muzeum. O wiele bardziej intensywna była jego podróż po Włoszech. Zobaczył m.in. Rzym, Paestum, Arezzo, Asyż, Florencję, Wenecję. Także tam robił notatki i zaczął planować książkę o swojej fascynacji kulturą śródziemnomorską. Będąc jeszcze w Paryżu napisał w liście do Krystyny Podgóreckiej o swoich planach: Myślę, że ta praca poszłaby mi najłatwiej i stosunkowo szybko. W Polsce nie było zbyt wielu reportaży artystycznych (to znaczy mówiących o sztuce) z domieszką jakiejś literaturki (żeby zwilżyć).

„Barbarzyńca w ogrodzie” ukazał się po raz pierwszy pod koniec 1962 roku, dwa i pół roku po powrocie Herberta do Polski. Od razu zyskał uznanie wielu znaczących krytyków. Eseje Herberta chwalili m.in. Jerzy Turowicz, Paweł Hertz, Andrzej Kijowski, Jerzy Kwiatkowski oraz pisarze i krytycy emigracyjni m.in. Kazimierz Wierzyński, Tymon Terlecki, Gustaw Herling-Grudziński. W plebiscycie Radia Wolna Europa uznano „Barbarzyńcę” za najlepszą książkę krajową. Wisława Szymborska pisała w liście do Herberta: Pożywcze to, gęste, faktów pełne, napisane gdzie trzeba z dowcipną miłością, a gdzie trzeba z powściągliwą grozą. Książka ma jednak tę wadę, że się kończy.

Z podobnym uznaniem dzieło spotkało się wśród czytelników. Nakład wynoszący 15 tys. egz. szybko się rozszedł. Także dlatego, że była to jedna z pierwszych – po popaździernikowej odwilży – książek opisujących zamknięty dla większości Polaków świat.

Nawiązując do niedawnej, 10. rocznicy śmierci Zbigniewa Zapasiewicza (14 lipca 2009 r.), radiowa Dwójka przypomina fragmenty tych esejów w mistrzowskiej interpretacji znakomitego aktora, który nagrał „Barbarzyńcę w ogrodzie” dla Polskiego Radia w 1994 roku.

Emisja w 21 odcinkach w „Książce do słuchania” codziennie od poniedziałku do piątku w godzinach 22.40-23.00.

Więcej w serwisie specjalnym:

herbert.polskieradio.pl

informacja prasowa


czwartek, 17 stycznia 2019

„Portrety z pamięci” – cykl wydarzeń wokół Wisławy Szymborskiej

Krakowskie Forum Kultury i Fundacja Wisławy Szymborskiej zapraszają na cykl wydarzeń „Portrety z pamięci” poświęconych Wisławie Szymborskiej.



W ramach cyklu zaplanowane zostały: wystawa fotografii, pokaz filmu i wieczór poetycki.

Wystawa fotografii


Wydarzeniem inaugurującym przedsięwzięcie będzie wernisaż wystawy fotografii: „Portrety z pamięci. Literackie przyjaźnie Wisławy Szymborskiej”, który odbędzie się w piątek 1 lutego 2019 o godz. 18.00 w Krakowskim Forum Kultury przy ul. Mikołajskiej 2 w Krakowie.
Na wystawie będzie można zobaczyć zdjęcia Poetki z przyjaciółmi: wybitnymi postaciami życia literackiego – Czesławem Miłoszem, Władysławem Broniewskim, Anną Kamieńską, Sławomirem Mrożkiem i wieloma innymi. Zostaną zaprezentowane fotografie z bardziej i mniej oficjalnych spotkań, wyjazdów, wycieczek, a także pamiątki z prywatnego archiwum Noblistki.

„Przede wszystkim cenię przyjaźń. To jedno z najpotężniejszych i najpiękniejszych uczuć” - mówiła Wisława Szymborska.
Wystawę będzie można oglądać od 1 do 28 lutego 2019 w dni robocze w Sali z Widokiem Krakowskiego Forum Kultury przy ul. Mikołajskiej 2 w Krakowie. Wstęp wolny.


Projekcja filmu „Napisane życie”

2 lutego w sobotę o godzinie 14:00 zapraszamy do Sali Teatralnej Krakowskiego Forum Kultury  na projekcję filmu dokumentalnego o Wisławie Szymborskiej: Napisane życie w reżyserii Marty Węgiel.
Film powstał z archiwalnych nagrań telewizyjnych. W dokumencie o swoim życiu i twórczości mówi sama Noblistka, jak również bliskie jej osoby - współpracownicy, przyjaciele, wydawcy.
Wstęp wolny.

Spotkanie poetyckie „Szymborska i poeci”


W niedzielę 3 lutego o godz. 18.00 zapraszamy do Pracowni pod Baranami (Rynek Główny 27, Kraków) na wieczór poetycki z laureatami i laureatkami Nagrody im. Wisławy Szymborskiej. Podczas spotkania poeci i poetki przeczytają swoje ulubione wiersze Noblistki, a także zaprezentują własną twórczość.
W wieczorze udział wezmą: Krystyna Dąbrowska, Julia Fiedorczuk, Roman Honet, Łukasz Jarosz, , Jakub Kornhauser, Jacek Podsiadło i Marcin Sendecki.
Prowadzenie: Ewa Stanek.
Wstęp wolny.

informacja prasowa

poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Barszczewska i Ferency czytają listy Szymborskiej i Herberta w radiowej Trójce

18 kwietnia, nakładem wydawnictwa a5, ukaże się niezwykły zapis przyjaźni dwojga wybitnych poetów, czyli „Jacyś złośliwi bogowie zakpili z nas okrutnie. Korespondencja 1955-1996” Wisławy Szymborskiej i Zbigniewa Herberta. Radiowa Trójka emituje od 9 kwietnia, wybór tych listów w brawurowej interpretacji Grażyny Barszczewskiej i Adama Ferencego, z muzyką Łukasza Borowieckiego.





„Wisełka” i „Kochany Zbyszek” – niewielu wie, że łączyła ich bliska i serdeczna relacja. A że oboje byli mistrzami zwięzłej i pełnej humoru epistolografii – toteż książka prezentująca niepublikowane listy obojga to znakomita lektura, obficie zilustrowana nie tylko sławnymi już kolażami-wyklejankami Wisławy Szymborskiej, ale również reprodukcjami kart pocztowych i rysunkami Zbigniewa Herberta.
Wydawnictwo A5
Początek korespondencji to list Szymborskiej, która jako redaktorka krakowskiego tygodnika „Życie Literackie” prosi Herberta o przysłanie wierszy. Jest rok 1955, zaczęła się już odwilż, redakcja planuje przedstawienie kilku młodych poetów przed debiutem książkowym. Znajomość szybko zmieniła się w serdeczną przyjaźń, a wymiana listów przybrała postać towarzyskiej gry. Ostatni list pochodzi z roku 1996 – nagrodzona właśnie Noblem Szymborska, dziękując Herbertowi za gratulacje, pisze: „Zbyszku, Wielki Poeto! Gdyby to ode mnie zależało, to Ty byś teraz męczył się nad przemówieniem...”.
Brawurowy humor, błyskotliwość, dystans do siebie i do świata – korespondencja Wisławy Szymborskiej i Zbigniewa Herberta to niezwykły zapis ich przyjaźni. Oto książka – zredagowana i opracowana edytorsko przez Ryszarda Krynickiego – którą czyta się z uśmiechem i wzruszeniem.
Do radiowej adaptacji tej lektury Trójka zaprosiła mistrzów. 
– W rolę Wisławy Szymborskiej wcieliła się u nas Grażyna Barszczewska (wcześniej w tej roli czytała listy do Kornela Filipowicza). I zagrała tę rolę popisowo. Zbigniewem Herbertem jest u nas zdystansowany, ironiczny Adam Ferency. Muzykę przygotował, także świetnie radzący sobie jako autor ilustracji muzycznej, Łukasz Borowiecki – mówi Barbara Marcinik z Programu 3 Polskiego Radia.
Emisja „mini-serialu” w 5 odcinkach w radiowej Trójce od poniedziałku 9 kwietnia do piątku 13 kwietnia ok. godz. 11.50.

informacja prasowa PR Trójka

sobota, 30 grudnia 2017

Krzysztof M. Bednarski: Najistotniejsze jest to, co niewidzialne /wywiad/

O swoich związkach z Teatrem Laboratorium, przełomowej podróży do Afryki, inspiracjach poezją, filmem i wizerunkami Karola Marksa, a także operowaniu pustką i dźwiękami kosmosu opowiedział wybitny rzeźbiarz Krzysztof M. Bednarski.
Krzysztof Bednarski, selfie artysty
Barbara Lekarczyk-Cisek: Pańskie prace są obecnie prezentowane we Wrocławiu na trzech wystawach: w Pawilonie Czterech Kopuł, BWA, a także na otwartej niedawno w Galerii Art Main Station by mia ekspozycji ”Ubi sunt?”. Szczęśliwy zbieg okoliczności dla rzeźbiarza, który mieszka pomiędzy Warszawą a Rzymem?
Krzysztof M. Bednarski: We Wrocławiu wystawiałem wielokrotnie, m. in. w 2010 roku miałem w Muzeum Narodowym dużą wystawę, której kuratorem był Mariusz Hermansdorfer. Są też trwale ślady mojej tu obecności. Zaledwie przed rokiem, w 25. (sic!) rocznicę śmierci Ryszarda Cieślaka, został odsłonięty nagrobek  według mojego projektu, z moją rzeźbą (wcześniej był tam tylko drewniany krzyż z tabliczką zrobioną przez Geta-Stankiewicza). Mało kto wie również, że jestem autorem płaskorzeźby w Narodowym Forum Muzyki: portretu architekta Stefana Kuryłowicza, którego, tak jak Ryszarda, dobrze znałem… Kiedy zacząłem przyjeżdżać do Wrocławia w latach 70., było to wyjątkowe dla kultury miasto, o czym można było się przekonać niedawno oglądając wystawę ”Dzikie pola. Historia awangardy wrocławskiej”, prezentowanej w warszawskiej Zachęcie, gdzie pokazano również moje plakaty z tamtych lat. Do Instytutu Grotowskiego ściągały pielgrzymki młodych ludzi z całego świata, a Dworzec Główny był takim szczególnym miejscem, gdzie można było nocą spotkać Jerzego Grotowskiego i Ludwika Flaszena, dyskutujących przy mocnej herbacie w dworcowej restauracji.
Był Pan więc we Wrocławiu częstym gościem, szczególnie z powodu Teatru Laboratorium i tworzących go ludzi…
Tak, stąd pomysł tej wystawy, która ma upamiętniać ludzi uprawiających tak nietrwałą sztukę, jaką jest teatr. Dopiero po latach zdałem sobie sprawę, jaki to miało wpływ na mnie i na moją sztukę. Pierwsze plakaty zrobiłem dla Grotowskiego w 1976 roku, w okresie parateatralnym, można więc powiedzieć, że we Wrocławiu zaczynałem. Grot rozpoczął wówczas nowy okres działalności  i chciał to zaznaczyć również w materiałach graficznych. Powierzył ich wykonanie mnie – studentowi drugiego roku rzeźby, można powiedzieć: amatorowi, mimo iż wówczas we Wrocławiu działało wielu wybitnych plakacistów. Dał mi buty na wyrost.
Jednak nie był Pan kimś obcym, uczestnicząc w projektach parateatralnych i przyjaźniąc się z członkami zespołu Teatru Laboratorium.
Krzysztof M. Bednarski, Thanatos polski, 1984
Rzeczywiście, moimi najbliższymi przyjaciółmi byli Jackiem Zmysłowski i Leszek Kolankiewicz, którzy tworzyli nową generację tego zespołu, a Jacek miał być nawet następcą Grota, ale nie doszło do tego z powodu jego przedwczesnej śmierci.
Przy zastrzeżeniu, że po latach człowiek ma skłonność do mitologizowania pewnych przeżyć, uważam jednak, że tamte czasy były wspaniałe. Nie czuło się zniewolenia ani tego, że funkcjonujemy na jakimś marginesie, bo teatr był miejscem spotkań  ludzi otwartych i twórczych. Uczestniczyłem we wszystkich projektach parateatralnych, zobligowany do tego przez Jerzego Grotowskiego, choć nie do końca z tym się utożsamiałem. Nie naśladowałem Mistrza, ale chciałem być blisko niego. W sprawach projektów dawał mi całkowitą wolność. Aby uniezależnić się od ograniczeń biurokratycznych i wydłużonego w tamtych czasach procesu poligraficznego, przywiozłem z Paryża materiały do serigrafii, których nie udało mi się wykorzystać dla Grotowskiego, a to z powodu wprowadzenia stanu wojennego, a w konsekwencji - rozwiązania teatru. Posłużyły za to do druku "Tygodnika Wojennego".
Moje powroty do Wrocławia i fakt, że jestem tu znowu ze swoimi pracami, świadczy o pewnym domykaniu się czasu. Pozostaje jednak retoryczne pytanie: Gdzie oni są? 
Pamięć jest w Pańskiej sztuce bardzo mocno obecna, nie tylko w odniesieniu do tej wystawy. Mnie osobiście bardzo poruszyły Pańskie prace, które widziałam w Pawilonie Czterech Kopuł: ”Dom mojego ojca” i ”Walizka Schulza”.
Krzysztof M. Bednarsk, Dom mojego ojca
Każda z tych prac ma swoją historię. Walizka pochodzi ze Lwowa, skąd przywieźli ją moi rodzice. Natrafiłem na nią w stanie wojennym i odkryłem w niej zdjęcia dotyczące miejsc stanowiących historię mojej rodziny, których ja już nigdy nie zobaczę, m.in. domu rodzinnego mojego ojca.
W kolekcji MN we Wrocławiu jest tez mój ”Thanatos polski”, praca, którą zrobiłem w 1984 roku i poświęciłem pamięci przyjaciół z Teatru Laboratorium. „Thanatos polski” to był tytuł ostatniego wspólnego przedsięwzięcia zespołu – starszej i młodszej generacji, Jerzego Grotowskiego. Potem, w bardzo krótkim czasie, nastąpił tragiczny okres kolejnych śmierci jego członków.
Czy przełomowe dzieło Pańskiej twórczości - "Moby Dick" – ma również takie osobiste konotacje?
Moby Dick, jacht nad Wisłą
W 1986 roku odbyłem podróż do Afryki, do miejsca szczególnego: do Togo, aby zobaczyć się z synem, którego nie widziałem od paru lat.  Ta podróż zmieniła moje podejście do życia i do sztuki. Jak w chasydzkiej opowieści: trzeba odbyć daleką podroż, żeby znaleźć to, czego szukamy, w miejscu naszego zamieszkania. Kiedy wróciłem do Warszawy, zobaczyłem nad Wisłą łódź przysypaną śniegiem, stąd skojarzenie z białym wielorybem – Moby Dickiem, a zarazem z łodzią Ahaba ze znanej powieści Hermana Melville'a. To swoista hybryda - dwa w jednym, ścigający i ścigany… Dokonując aktu dekonstrukcji tego pięknego kształtu (pociąłem go na 16 części), a następnie rekonstruując go w różnych przestrzeniach galeryjnych, powtórzyłem dokradnie to, co działo się wtedy ze mną. Był to dla mnie czas bardzo trudny. Czas bardzo trudny dla wszystkich, dla całego kraju. Jednocześnie był to czas głębokiej transformacji, tuż po stanie wojennym i nie wiadomo było, gdzie nas to wszystko zaprowadzi.

Rzeźba z cyklu Moby Dick Czwórnia 2014, foto Leszek Fidusiewicz.
Jest Pan nietypowym rzeźbiarzem, bo często sięgającym po inspiracje literackie i filmowe…

Wielu poetów mnie inspirowało i to od wczesnej młodości. Lista jest bardzo długa, m. in. Dylan Thomas, którego poemat ”Vision and Prayer” dał początek dużemu cyklowi reliefów i rzeźb. Ale także  T.S. Eliot, R.M. Rilke, Józef Brodzki, Paul Celan, Miron Białoszewski, Zbigniew Herbert, Wisława Szymborska – im wszystkim poświęciłem moje prace. Jednak szczególne miejsce zajmują: Stanisław Barańczak, Ryszard Krynicki i Adam Zagajewski. Od czasów liceum fascynował mnie Tymoteusz Karpowicz, któremu dedykuję aktualną wystawę w Galerii Awangarda we Wrocławiu. Wszystkich tych poetów cechowała podejrzliwość wobec słowa i jego znaczeń. Podobnie jak oni,  pracuję w rzeźbie – nad jej językiem, próbując, jak Karpowicz, ”zamknąć wszystko w jednej księdze”.  To rodzaj obsesji, z której nie potrafię się wyzwolić.

Krzysztof M. Bednarski, Złodzieje rowerów (2003), archiwum artysty
Równocześnie jednak, od czasów pracy dyplomowej, eksperymentuje Pan z wizerunkiem Karola Marksa.

Tak, bo ten wizerunek dotyczy tego, co u poetów – lingwistów manifestowało się nieufnością wobec języka propagandy. W przypadku tego ambiwalentnego portretu-znaku wyrażam swoją podejrzliwość wobec rzeczywistości, w której żyjemy. Karol Marks stał się rodzajem papierka lakmusowego, reagującego na przemiany rzeczywistości i znaczy dziś zupełnie co innego, niż kiedy go po raz pierwszy użyłem (1978). Jest w pewnym sensie pustym znakiem, którym manipuluję i którego znaczenie ewoluuje w czasie. O ile jednak ”Portret Marksa” dotyczy rzeczywistości widzialnej, mówiąc w pewnym uproszczeniu, o tyle ”Moby Dick” dotyczy tego, co niewidzialne, co umyka naszemu bezpośredniemu poznaniu.

Krzysztof M. Bednarski z rzeźbą Marksa, fot. z archiwum artysty
Czym jest dla Pana tworzenie z rzeczy napotkanych, odnalezionych, wydrążonych przez czas, jak owa łódź, która zainspirowała do ”Moby Dicka”?

Każdy materiał, w którym pracuję, jest sam w sobie środkiem przekazu ważnych treści. Z reguły jednak operuję pustką, negatywem. A zaczęło się od znalezionej skorupy łodzi, która była pustym miejscem do wypełnienia. Podobnie jest po utracie kogoś bliskiego, kiedy jeszcze silniej odczuwamy jego brak, a przez to jest on bardziej obecny w naszym życiu.

Prosty gest destrukcji pięknego kształtu, a następnie jakiś wariacki upór w odbudowywaniu tego, co się wcześniej zniszczyło, stanowiło istotę tej pracy. ”Moby Dick” nie istnieje jako obiekt autonomiczny, każdorazowo wchodzi w relacje z przestrzenią, tworzy z nią integralną całość. Ponadto użyłem w tej pracy dźwięków planet i gwiazd, zarejestrowanych przez sondy NASA, a przywodzących na myśl ”Odyseję kosmiczną” Stanley`a Kubricka. Na wystawie w BWA jest wiele tropów filmowych, m.in. nawiązanie do ”Melancholii” Larsa von Triera czy ”Smugi cienia” J. Conrada/Wajdy…

Rzeźby z cyklu Moby Dick Czwórnia, 2014, warszawskie studio artysty,
foto Krzysztof M. Bednarski
Używam bardzo zróżnicowanych środków formalnych i technik do realizacji moich prac, co szczególnie widać na wystawie w galerii Awangarda. Natomiast wystawa w Galerii Main Station by mia jest zdecydowanie bardziej jednorodna. Pokazuję tu duży wybór rzeźb, w różnej skali, z cyklu ”Moby Dick”. Można na niej prześledzić proces mojej pracy: najpierw są zwarte ”Maski”, potem ”Sekcje”, a wreszcie „Powierzchnie całkowite”, będące otwarciem  Moby Dicka w przestrzeni. Wszystkie rzeźby są odlewami z brązu lub aluminium, a ich podstawy – z żeliwa, marmuru lub drewna. Jak wspominałem, użycie konkretnego materiału jest nieprzypadkowe. Jest tu np. rzeźba, do której podstawę zrobiłem z fragmentu drzewa, na które wspinałem się w dzieciństwie, a które przed kilku laty zostało ścięte. Fakt, że część mojej rzeźby stanowi drzewo, które znam z dzieciństwa, jest dla mnie istotny emocjonalnie.

Krzysztof M. Bednarski i jego rzeźby w Galerii Art Main Station by mia, fot. foto Leszek Fidusiewicz.
Myślę, że dla widza owa ”prawda materiału” jest także ważna, o czym mogłam się przekonać zatrzymując się nad Pańskim ”Domem mojego ojca”.

Emocje zawarte w moich pracach nie mają w sobie nic z ilustracyjności, lecz są głęboko przetransformowane. Podobnie jest w odniesieniu do inspiracji literackich. Moim językiem jest język materii i przestrzeni – to jest mój żywioł.
W sztuce najistotniejsze jest to, czego nie da się zwerbalizować, a czego szukał przez lata ze swoim zespołem Grotowski. Rilke określał to słowem “Niewidzialne” – “Unsichtbar”.

Dziękuję za rozmowę.

Wystawa “Gravity. Tymoteuszowi Karpowiczowi” w galerii Awangarda BWA potrwa do 31 lipca, podobnie jak ”Ubi sunt?” w Art Main Station by mia na Dworcu Głównym.

Wywiad ukazał się na portalu Kulturaonline w lipcu 2016 roku. 

Mycelium. Formy z królestwa grzybów – otwarcie nowej wystawy w Muzeum Architektury we Wrocławiu

W czwartek, 15 października 2026 r. o godzinie 18.00 Muzeum Architektury we Wrocławiu zaprasza na otwarcie wystawy "Mycelium. Formy z k...

Popularne posty