Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania witold lutosławski, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania witold lutosławski, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 listopada 2025

NFM I Konkurs na stanowisko Dyrektora Artystycznego Wrocławskiej Orkiestry Barokowej

W związku z kończącym się w sezonie artystycznym 2026/2027 kontraktem Dyrektora Artystycznego Wrocławskiej Orkiestry Barokowej Narodowe Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego ogłasza konkurs na to stanowisko. Oto regulamin konkursu:

NFM, widok z zewnątrz, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Nowy Dyrektor/Dyrektorka artystyczny/a NFM Wrocławskiej Orkiestry Barokowej działającej w ramach Narodowego Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego (NFM) rozpocznie współpracę z zespołem od sezonu 2027/2028. Jego zadaniem będzie utrwalanie wizerunku artystycznego NFM Wrocławskiej Orkiestry Barokowej oraz rozwijanie ścieżki rozwoju, a także sprawne programowanie i prezentowanie wysokiej jakości repertuaru koncertów zaplanowanych pod dyrekcją zarówno swoją, jak i artystów gościnnych. Ponadto zadaniem nowego Dyrektora/Dyrektorki będzie przedstawienie, a następnie konsekwentne realizowanie jasno określonej wizji artystycznej, dzięki której NFM Wrocławska Orkiestra Barokowa będzie nadal zajmowała znaczące miejsce wśród zespołów tej klasy zarówno w Polsce, jak i za granicą. Dyrektor/Dyrektorka będzie ściśle współpracować z Menedżerem zespołu w zakresie artystycznym, organizacyjnym i finansowym.

The new Artistic Director of the NFM Wrocław Baroque Orchestra, a resident ensmeble of the Witold Lutosławski National Forum of Music (NFM), will begin working with the orchestra in the 2027/2028 season. Their role will be to consolidate the artistic image of the NFM Wrocław Baroque Orchestra and work on its development path, as well as efficiently program and present a high-quality repertoire of concerts planned under their own direction and that of guest artists. Furthermore, the new Director will be responsible for presenting and consistently implementing a clearly defined artistic vision that will ensure the NFM Wrocław Baroque Orchestra continues to hold a prominent place among ensembles of its caliber both in Poland and internationally. The Director will work closely with the ensemble’s Manager on artistic, organisational, and financial matters.

Wymagania niezbędne:

  • udokumentowana współpraca z zawodowymi zespołami – w tym zespołami historycznymi – w charakterze instrumentalisty i (lub) dyrygenta,
  • znajomość języka angielskiego w mowie i piśmie w stopniu co najmniej bardzo dobrym,
  • dyspozycyjność,
  • bardzo dobre umiejętności organizacyjne.

Essential Requirements:

• documented collaboration with professional ensembles – including historical ensembles, as instrumentalist and / or conductor,

• spoken and written English at least a very good level

• availability

• very good organisational skills.


Zakres obowiązków:

  • przygotowanie strategii rozwoju NFM Wrocławskiej Orkiestry Barokowej,
  • programowanie w porozumieniu z Dyrekcją NFM oraz Menedżerem zespołu w zakresie:

– własnych koncertów (minimum czterech w sezonie),

– współpracy z innymi zespołami i artystami,

– planów nagraniowych NFM Wrocławskiej Orkiestry Barokowej,

  • prowadzenie prób przygotowujących NFM Wrocławską Orkiestrę Barokową do wykonywania dzieł prezentowanych w NFM i poza instytucją,
  • przeprowadzanie przesłuchań osób kandydujących do pracy w NFM Wrocławskiej Orkiestrze Barokowej oraz doradzanie Dyrekcji NFM w zakresie angażowania nowych muzyków,
  • uzgadnianie harmonogramu bieżącej pracy orkiestry w porozumieniu z Menedżerem zespołu,
  • współpraca z Menedżerem zespołu w przygotowaniu obsad do poszczególnych programów,
  • dobór solistów do poszczególnych partii wokalnych oraz instrumentalnych,
  • współpraca z Menedżerem zespołu w sprawach finansowo-organizacyjnych dotyczących NFM Wrocławskiej Orkiestry Barokowej,
  • dbanie o wysoką jakość wszystkich prezentacji NFM Wrocławskiej Orkiestry Barokowej,
  • dbanie o wizerunek NFM Wrocławskiej Orkiestry Barokowej.

Responsibilities:

• preparing a development strategy for the NFM Wrocław Baroque Orchestra,

• programming in consultation with the NFM management regarding:

– own concerts (minimum four per season),

– collaboration with other ensembles and artists,

– recording plans for the NFM Wrocław Baroque Orchestra,

• conducting rehearsals to prepare the NFM Wrocław Baroque Orchestra for performing works presented at the NFM and elsewhere,

• conducting auditions for candidates for the NFM Wrocław Baroque Orchestra and advising the NFM management on engaging new musicians,

• coordinating the orchestra’s current work schedule in consultation with the ensemble Manager,

• collaborating with the Manager on preparing line-ups for individual programmes,

• selecting soloists for individual vocal and instrumental parts,

• collaborating with the ensemble Manager on financial and organisational matters concerning the NFM Wrocław Baroque Orchestra,

• ensuring the high quality of all presentations of the NFM Wrocław Baroque Orchestra,

• caring for the image of the NFM Wrocław Baroque Orchestra.

Zainteresowanych artystów prosimy o przesłanie do 28 lutego 2026 r. następujących dokumentów (office@nfm.wroclaw.pl):

CV wraz ze szczegółowym wykazem projektów zrealizowanych w ostatnich trzech latach z zespołami zawodowymi w charakterze instrumentalisty i/lub dyrygenta [daty, miejsca, program, wykonawcy, rola w projekcie], w tym nagrań CD i DVD [tytuł, rok wydania, wytwórnia, skan okładki],

listu intencyjnego skierowanego do Dyrekcji NFM, propozycji trzech programów koncertowych (60–70 minut każdy) – program oprócz utworów instrumentalnych może przewidywać udział solistów,

oświadczenie RODO.

Artists interested in the recruitment are asked to submit the following documents by February 28, 2026 (office@nfm.wroclaw.pl):

• A CV with a detailed list of projects completed in the last three years with professional ensembles as an instrumentalist and/or conductor [dates, locations, programmes, performers, role in the project], including CD and DVD recordings [title, year of release, record company, cover scan],

• A letter of intent addressed to the NFM management, a proposal for three concert programmes (60–70 minutes each) – the programmes may include soloists in addition to instrumental works,

• A GDPR declaration.

Wybrane osoby kandydujące zostaną zaproszone w sezonie 2026/2027 do poprowadzenia prób (pełen cykl przygotowawczy) i koncertu z NFM Wrocławską Orkiestrą Barokową. Każda z nich zaprezentuje jeden z programów, które nadesłała w aplikacji konkursowej (program ten wskaże Dyrekcja NFM). Po zakończeniu etapu projektowego wybrana osoba kandydująca zostanie poproszona o przedstawienie do akceptacji Dyrekcji NFM szkicu koncepcji rozwoju zespołu, obejmującego wizję artystyczną, cele strategiczne oraz plan ich realizacji. Dokument ten będzie stanowił podstawę do podpisania kontraktu z Narodowym Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego. Nowy Dyrektor Artystyczny będzie pracował z zespołem na okres zamknięty, którego długość zostanie uzgodniona z wybraną osobą kandydującą. 

Selected candidates will be invited to lead rehearsals (a full preparatory cycle) and a concert with the NFM Wrocław Baroque Orchestra during the 2026/2027 season. Each will present one of the programmes submitted in the competition application (this programme will be selected by the NFM management). Following the completion of the project phase, the selected candidate will be asked to submit a draft concept for the ensemble’s development, including an artistic vision, strategic goals, and a plan for their implementation, for NFM management’s approval. This document will form the basis for signing a contract with the Witold Lutosławski National Forum of Music. The new Artistic Director will work with the ensemble for a closed term, the duration of which will be agreed upon with the selected candidate.

Do wniosku prosimy dołączyć następujące oświadczenie: „Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych podanych w dokumentach rekrutacyjnych na potrzeby niniejszej rekrutacji, z wyjątkiem danych regulowanych przez Kodeks pracy. Ponadto wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych podanych w dokumentach rekrutacyjnych na potrzeby ewentualnych przyszłych rekrutacji, jednak nie dłużej niż przez rok od zakończenia niniejszej rekrutacji”.

Please include the following statement with your application: "I consent to the processing of my personal data provided in the recruitment documents for the purposes of this recruitment, with the exception of data regulated by the Labour Code. I also consent to the processing of my personal data provided in the recruitment documents for the purposes of potential future recruitment, but no longer than one year after the end of this recruitment."

Informujemy, że skontaktujemy się wyłącznie z wybranymi osobami kandydującymi. NFM zastrzega sobie prawo do odwołania lub przedłużenia procedury naboru w każdym terminie, a także do niewyłonienia żadnej z osób kandydujących.

Please be advised that only selected candidates will be contacted. NFM reserves the right to cancel or extend the recruitment process at any time, or not to select any candidate.

Zgodnie z art. 13 RODO informujemy, że: 

  • administratorem danych osobowych jest Narodowe Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego, pl. Wolności 1, Wrocław; 
  • w sprawach przetwarzania danych osobowych należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, drogą elektroniczną pod adresem e-mail: iod@nfm.wroclaw.pl; 
  • celem zbierania danych jest zapewnienie sprawnego przebiegu rekrutacji; 
  • każdej osobie kandydującej do pracy przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych, prawo do ich sprostowania, prawo żądania od administratora usunięcia lub ograniczenia przetwarzania tych danych, a także prawo sprzeciwu wobec przetwarzania danych osobowych, prawo żądania zaprzestania przez administratora przetwarzania i przenoszenia danych oraz prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego, tj. Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych; 
  • przekazanie danych osobowych jest dobrowolne, lecz niezbędne do zapewnienia prawidłowego realizowania czynności w ramach rekrutacji (w przypadku nieprzekazania danych nie będzie możliwe wzięcie udziału w rekrutacji); 
  • dane osobowe nie będą udostępniane podmiotom trzecim; 
  • dane osobowe nie będą podlegały profilowaniu; 
  • NFM nie ma zamiaru przekazywać danych osobowych do państwa trzeciego lub organizacji międzynarodowej; 
  • dane osobowe będą przechowywane przez okres rekrutacji oraz przez rok od jej zakończenia (po tym terminie wszelkie dane zostaną zniszczone).

In accordance with Article 13 of the GDPR, we hereby inform you that:

• the controller of your personal data is the Witold Lutosławski National Forum of Music, Plac Wolności 1, Wrocław;

• regarding personal data processing, please contact the Data Protection Officer electronically at iod@nfm.wroclaw.pl;

• the purpose of collecting your data is to ensure the smooth running of the recruitment process;

• each applicant has the right to access their data, the right to amend it, the right to request the controller to delete or restrict the processing of their data, the right to object to the processing of their personal data, the right to request the controller to cease processing and data transfer, and the right to lodge a complaint with the supervisory authority, i.e., the President of the Personal Data Protection Office;

• the provision of personal data is voluntary, but necessary to ensure the proper running of recruitment activities (if you do not provide your data, you will not be able to participate in the recruitment process);

• personal data will not be shared with third parties;

• personal data will not be subject to profiling;

• NFM has no intention of transferring personal data to a third country or international organisation;

• Personal data will be stored for the recruitment period and for one year after its completion (after this period, all data will be destroyed).


Procedura zgłoszeń wewnętrznych w NFM we Wrocławiu dostępna jest online.

The NFM internal whistleblowing procedure is available online. 

informacja prasowa

czwartek, 20 lutego 2025

Bomsori Kim i NFM Filharmonia Wrocławska uczci koncertem jubileusz 80-lecia Polskiego Wydawnictwa Muzycznego /zapowiedź/

 7 marca 2025 Narodowe Forum Muzyki zaprasza na koncert, którego gwiazdą będzie wybitna koreańska skrzypaczka Bomsori Kim, a towarzyszyć jej będzie NFM Filharmonia Wrocławska. Koncert jest częścią wydarzeń związanych z jubileuszem 80-lecia Polskiego Wydawnictwa Muzycznego. Z tej okazji odbędą się także spotkania: z prof. Agatą Zubel (dla uczniów szkół średnich), z dyrektorem PWM dr. Danielem Cichym. Ponadto wykład o Witoldzie Lutosławskim wygłosi autorka jego monografii: Danuta Gwizdalanka. Zaśpiewa też Chór Melomana, a na placu Wolności odbędą się prezentacje gdańskiego carillonu w wykonaniu Moniki Kaźmierczak.


Jubileusz otworzy wykonanie Na zewnątrz czasu Agaty Zubel przeznaczone na solistkę hologramową i orkiestrę, prawykonane w Donaueschingen w 2022 roku. Jako motto utworu twórczyni wybrała następujący ustęp z "W poszukiwaniu straconego czasu" Marcela Prousta: „Człowiek wyobraża sobie przyszłość jako refleks teraźniejszości rzutowanej w pustą przestrzeń, gdy ona jest wynikiem – często bardzo bliskim – przyczyn, przeważnie dla nas nieuchwytnych”. Fragmenty prozy tego autora, będące refleksją na temat czasu i jego znaczenia dla ludzkiej egzystencji, stanowią komentarze do siedmiu części dzieła. Wysłuchamy także I Koncertu skrzypcowego Karola Szymanowskiego. W pracy nad odchodzącą od romantycznych konwencji kompozycją pomagał autorowi skrzypek Paweł Kochański. Oniryczne, a zarazem pełne emocji dzieło powstało jesienią 1916 roku, jednak na prawykonanie musiało czekać aż osiem lat. Za jedno ze źródeł inspiracji posłużył Szymanowskiemu wiersz Tadeusza Micińskiego "Noc majowa".

Druga część koncertu poświęcona będzie muzyce polskiej powstałej w pierwszej dekadzie po zakończeniu II wojny światowej. W folkloryzującej Rapsodii z 1949 roku autorstwa Grażyny Bacewicz – jak pisze biografka artystki Małgorzata Gąsiorowska – „elementy romantyczno-ekspresyjne przeplatają się ze skocznością”. Jako ostatni tego wieczoru zabrzmi Koncert na orkiestrę – pełen rozmachu, wirtuozowski utwór patrona NFM, Witolda Lutosławskiego. Dzieło napisane zostało na zamówienie Witolda Rowickiego, dyrektora Filharmonii Warszawskiej, który poprowadził jego prawykonanie w 1954 roku. Twórca wykorzystał w tym dziele melodie mazowieckich pieśni zebranych w XIX wieku przez Oskara Kolberga. Tak powstała trzyczęściowa, pełna blasku kompozycja interpretowana jako podsumowanie wczesnego okresu działalności, w którym artysta często opierał się na materiale ludowym.

Program:

A. Zubel Na zewnątrz czasu na solistkę hologramową i orkiestrę

K. Szymanowski I Koncert skrzypcowy op. 35

***

G. Bacewicz Rapsodia na skrzypce i orkiestrę 

W. Lutosławski Koncert na orkiestrę

Wykonawcy:

Duncan Ward – dyrygent

Bomsori Kim – skrzypce

NFM Filharmonia Wrocławska

Czas trwania:

120 minut


Muzyczne prezentacje gdańskiego carillonu


Program:

K. Knittel Gdańska nostalgia

Z. Krauze Hejnał

H. Kulenty Cristal en cristal

K. Meyer Memento

P. Mykietyn STOP

A. Nowak Trzy wezwania

D. Przybylski Wizje

M. Ptaszyńska Dzwony św. Katarzyny

E. Sikora Running North

J. Wnuk-Nazarowa Ciacona


Godziny prezentacji:

16.30–17.00 – Krzysztof Knittel (10'), Paweł Mykietyn (8')

18.30–19.00 – Hanna Kulenty (11'), Krzysztof Meyer (7')

ok. 21.00 (po koncercie) – Aleksander Nowak (11'), Zygmunt Krauze (5')

Wykonawcy:

Monika Kaźmierczak – carillon

Lokalizacja: Wrocław, plac Wolności


Zacznij od Bacha


07.03 pt. 17:00

NFM, Sala Czerwona

Chór Melomana to projekt skierowany do wszystkich, którzy chcieliby oderwać się od codziennych trosk i pośpiewać w sali o wspaniałej akustyce. Dzieci, młodzież i dorośli mogą rozwinąć swoje wokalne umiejętności pod okiem profesjonalnych chórmistrzów, doskonalić słuch muzyczny, a podczas tego spotkania odkryć piękno utworów Zbigniewa Wodeckiego. Będzie to możliwe dzięki sporządzonemu przez Krzysztofa Herdzina wspaniałemu opracowaniu piosenek tego artysty na fortepian, głos i gitarę. Zbiór ukazał się nakładem Polskiego Wydawnictwa Muzycznego, otwierając serię „Klasycy polskiej piosenki”.

Wykonawcy:

Aleksandra Szymańska / Dominik Jarocki – przygotowanie i prowadzenie

Uczestnicy Chóru Melomana



Portrety wielkich kompozytorów – Witold Lutosławski


Wykład z serii Portrety wielkich kompozytorów poświęcony będzie patronowi NFM, Witoldowi Lutosławskiemu. Historię życia i twórczości tego wybitnego kompozytora przybliży dr Danuta Gwizdalanka, autorka licznych artykułów i publikacji o muzyce. Jej książka "Lutosławski" ukazała się w ramach popularyzatorskiej serii Małe Monografie o znanych i lubianych kompozytorach polskich i zagranicznych różnych epok, wydawanej przez Polskie Wydawnictwo Muzyczne. Nie tylko fakty o kompozytorze, ale również portret osobowości artysty i człowieka przybliży muzykolożka, która miała okazję osobiście poznać Witolda Lutosławskiego.

Na wykład zapraszamy nie tylko uczestników Akademii Melomana NFM, inicjatywy zrzeszającej wszystkich, którzy chcą pogłębić swoją wiedzę muzyczną i stać się bardziej świadomymi uczestnikami życia kulturalnego, ale też wszystkie osoby zainteresowane wysłuchaniem prelekcji o Witoldzie Lutosławskim.

dr Daniel Cichy, fot. B. Barczyk

Spotkajmy się w NFM – dr Daniel Cichy


07.03 pt. 18:00

NFM, foyer -1, czerwone kanapy

informacja prasowa



środa, 1 stycznia 2025

ARS CAMERALIS z Agnieszką Rehlis i Krzysztofem Meisingerem /zapowiedź/

24 stycznia 2025 roku o 19.00 (uwaga, zmiana godziny!) odbędzie się w Oratorium Marianum kolejny koncert z cyklu "Ars Cameralis". Jego gwiazdą będzie światowej sławy artystka Agnieszka Rehlis (mezzosopran), której towarzyszył będzie na gitarze Krzysztof Meisinger. Usłyszymy dzieła takich twórców, jak H. Purcell, I. Albeniz, J. Rodrigo, M. de Falla, F. Chopin, W. Żeleński, B. Marusik, w których Agnieszka Rehlis będzie miała okazję zademonstrowania jej kunsztu interpretacyjnego w dziedzinie liryki wokalnej.

Agnieszka Rehlis w swojej wysoko ocenionej roli Amneris w "Aidzie" Verdiego, 
Teatro San Carlo 17, 20, 23 luty 2022, fot. Marcin Kopec, TACT International Art Management,
fot. ze strony artystki na FB

AGNIESZKA REHLIS, obok Aleksandry Kurzak i Piotra Beczały, jest dziś najwybitniejszą polską śpiewaczką o światowej sławie.

Studia ukończyła w Akademii Muzycznej we Wrocławiu pod kierunkiem prof. Barbary Ewy Werner. Po okresie pracy w operze Wrocławskiej (1996-2007) rozpoczęła działalność jako artystka niezależna. Przez wiele lat występowała głównie na estradach koncertowych Europy, Izraela, Argentyny i Chin, wykonując ponad osiemdziesiąt dzieł z repertuaru sięgającego od baroku aż po współczesność.

Jednak od wystąpienia w roku 2017 w Teatrze Wielkim w Warszawie w roli Adalgizy w "Normie" V. Belliniego (obok Edity Gruberowej) nastąpił zasadniczy zwrot i przyspieszenie jej kariery, która rozwija się przede wszystkim w dziedzinie muzyki operowej.

Kreacje jej ról w dziełach G. Verdiego, G. Belliniego, G. Bizeta, P. Czajkowskiego, A. Ponchiellego, H. Berlioza, M. Musorgskiego, P. Czajkowskiego, S. Prokofiewa, R. Wagnera, J.I. Paderewskiego, M. Weinberga, E. Knapika – w najbardziej prestiżowych teatrach operowych i festiwalach Europy, Stanów Zjednoczonych, Bliskiego Wschodu i Australii – spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem krytyki i z podziwem impresariów, dyrygentów i reżyserów. 

Olśniewający sukces odniosła w roku 2021 występując (u boku Piotra Beczały) w roli Azuceny w "Trubadurze" G. Verdiego w operze w Zurychu. Rok 2022 przyniósł serię jej wspaniałych debiutów m. in. w Teatro di San Carlo w Neapolu, w La Scali, w londyńskiej Royal Opera House, w Arena di Verona. Ostatni okres (w latach 2023 i 2024) potwierdził te sukcesy, przynosząc kolejne debiuty w teatrach operowych takich ośrodków, jak Amsterdam, Sydney, Tuluza, Salzburg, Dubai w Emiratach Arabskich i Muscat w Amanie.

W najbliższym czasie artystka, znajdująca się dziś u szczytu swej kariery, wystąpi w Berlińskiej Staatsoper, w teatrach operowych Nowego Jorku, Waszyngtonu, na Florenckim Festiwalu Maggio Musicale. Powróci także na wyżej wymienione, cieszące się wielką sławą sceny. 

Agnieszka Rehlis swym występem zwieńczy cykl koncertów Ars Cameralis sezonu 2024-25. Wykonując z towarzyszeniem Krzysztofa Meisingera dzieła takich twórców, jak H. Purcell, I. Albeniz, J. Rodrigo, M. de Falla, F. Chopin, W. Żeleński, B. Marusik, będzie miała okazję zademonstrowania jej kunsztu interpretacyjnego w dziedzinie liryki wokalnej.

Krzysztof Meisinger, fot. ze strony internetowej artysty

KRZYSZTOF MEISINGER jest jednym z najwybitniejszych i najbardziej charyzmatycznych gitarzystów klasycznych. Jego talent krytycy porównują do talentu takich artystów, jak pianista polsko-węgierskiego pochodzenia, Piotr Anderszewski czy hiszpański gitarzysta klasyczny, Pepe Romero. Jego mistrzami są wielcy gitarzyści naszych czasów: Aniello Desiderio i Christopher Parkening.

Koncertuje na całym świecie – od Tokio po Los Angeles i Buenos Aires, grając koncerty w najbardziej renomowanych salach, takich jak Musikverein w Wiedniu, Wigmore Hall w Londynie, Tokyo International Forum, Filharmonia Berlińska czy Théâtre Chatelet w Paryżu.  

Artystami o międzynarodowej renomie, z którymi współpracuje są: Sumi Jo, Agnieszka Rehlis, Alicja Węgorzewska, Iwona Sobotka, Soyoung Yoon, Juanjo Mosalinim i Daniel Stabrawa.

Posiadając już znaczący dorobek nagraniowy (10 CDs), podpisał 3-letni ekskluzywny kontrakt płytowy z brytyjską wytwórnią CHANDOS. Solowy album nagrany dla tej firmy, zatytułowany „Elogio de la Guitarra” zyskał entuzjastyczne recenzje, a przez portal AllMusic uhonorowany został tytułem „Best of 2021”.

Artysta dyryguje też orkiestrami symfonicznymi oraz zespołami operowymi. Dzięki uzdolnieniom twórczym realizuje własne transkrypcje i aranżacje utworów, przenosząc je z ich oryginalnego medium dźwiękowego na skład instrumentów towarzyszących mu w jego koncertach.


ARS CAMERALIS - kilka słów o ideowych i artystycznych założeniach cyklu

Tytuł niniejszego cyklu koncertów wskazuje na ich repertuarową materię, ale też ich szczególny klimat oraz typ przeżyć, jakich doświadczyć mogą słuchacze. Warto więc zastanowić się, czym jest w istocie Ars Cameralis i na czym polega jej szczególny status w kulturze muzycznej. 

Słusznie mówi się, że muzyka kameralna jest „sztuką dla wybranych”. Bo tylko wykonawcy najwyższej miary potrafią ukazywać piękno jej dzieł. I tylko słuchacze o wyrafinowanym smaku i szczególnej wrażliwości są w stanie na to piękno się otworzyć i nim się zachwycić. 


Wyjątkowym wyzwaniem jest muzyka kameralna przede wszystkim dla jej twórców. Najwięksi z nich szczerze o tym mówili. O wiele trudniej jest skomponować dobry kwartet niż symfonię – przyznawał Krzysztof Penderecki.  

Problemem, z jakim zmagał się Witold Lutosławski, pracując nad Koncertem fortepianowym, były „cienkie faktury” – stosowane w tych fragmentach dzieła, gdzie tylko kilka instrumentów gra jako zespół kameralny. 

Nawet Mozart, tworząc muzykę z niedostępną innym twórcom łatwością, mając w dorobku już setki dzieł, nad sześcioma kwartetami smyczkowymi pracował trzy lata! On –  mistrz – wrócił do roli ucznia. Biorąc za wzór kwartety Józefa Haydna, analizował ich kontrapunkt, grę półtonami, prowadzenie linii melodycznej i zmienność nastrojów. Niczego w całym życiu nie komponował tak długo i z takim wysiłkiem, jak te sześć kwartetów, które poświęcił „ojcu” Haydnowi, z poruszającą dedykacją: Oto powierzam Ci sześciu moich synów. Twoje uznanie dodało mi otuchy.

Henryk Górecki w wywiadzie radiowym wyznał: Całe życie nie pisałem muzyki kameralnej, bo miałem pietra przed kwartetami smyczkowymi. Na szczęście jednak w roku 1985 David Harrington, skrzypek z amerykańskiego zespołu „Kronos Quartet”, poruszony nagraniem III Symfonii, zamówił u Góreckiego utwór na kwartet smyczkowy. Spełnieniem tego zamówienia był Kwartet „Już się zmierzcha”. Kronos, zachwycony tym arcydziełem, poprosił o kolejny kwartet. Gdy i ten powstał (z tytułem „Quasi una fantasia”), Kronos wybłagał kwartet trzeci. I tej prośbie kompozytor uczynił zadość, tworząc kwartet, najbardziej osobisty, o niezwykłej głębi, pod tytułem „Pieśni śpiewają”.

Małe jest piękne. Tę formułę, ukutą przez Ernesta Schumachera w odniesieniu do świata ekonomii, odnieść można do świata muzyki kameralnej. Niewielkie są przecież wnętrza, w których się ją kultywuje, niewielki jest zespół wykonawców i względnie niewielkie jest też grono słuchaczy. Czynniki te sprawiają, że między (bliskimi sobie) grającymi i słuchającymi tworzy się emocjonalna więź, swego rodzaju „komunia”, bliskość serc. 

Świadom znaczenia, jakie tego rodzaju relacje interpersonalne mieć mogą dla odbioru muzyki, Zygmunt Mycielski pisał: „Nie ma w życiu muzycznym przeżycia wspanialszego niż to, gdy arcydzieło muzyki kameralnej rozbrzmiewa pod palcami największych muzyków. Gdy na przykład Vladimir Horowitz, Nathan Milstein i Gregor Piatigorski grają Tria Beethovena, Rachmaninowa i Brahmsa. Albo gdy Henryk Szeryng z Arturem Rubinsteinem gra Sonaty skrzypcowe Beethovena. Albo gdy Artur Rubinstein, w osiemdziesiątym roku życia, w szczycie artystycznej dojrzałości, wspólnie ze słynnym Guarneri Quartet interpretuje Kwartet Fortepianowy op. 25 Brahmsa”. „To najwspanialsze wykonanie utworu kameralnego z fortepianem, jakie w życiu słyszałem” –  przyznał Glenn Gould.

Ars Cameralis. Tytuł ten definiuje więc nie tylko gatunek muzyki, ale też charakterystyczny dla jej koncertów klimat duchowy. A skoro o nim mowa, na myśl przychodzi greckie słowo temenos. W antycznej Grecji zwano tak święty krąg przy świątyni, w którym celebrowano sztuki piękne z należną im godnością i stosownym rytuałem. Anthony Rooley, szef słynnego zespołu muzyki dawnej The Consort of Musicke, w swej książce o sztuce wykonawczej (Performance, 1990) sięgnął po ów grecki termin, ale związał go z aktem publicznego wykonywania muzyki. Nadał mu przez to  nowy sens. Temenos – mówi Rooley – to magiczna aura, którą potrafią niekiedy wykreować występujący na koncercie muzycy. Aura ta sprawia, że w odczuciu słuchaczy przeobraża się rzeczywistość. Do wnętrza wnika specyficzna światłość. Sublimuje się jakość dźwięku, klarownie brzmią głosy i instrumenty. Inaczej płynie czas, wszystkie szczegóły dają się kontemplować jak w zwolnionym ujęciu filmowym.

Rzecz w tym, że tę magiczną aurę na wieczorze muzyki kameralnej są w stanie wykreować nie tylko sami muzycy. Także ich słuchacze. Myli się bowiem ten, kto sądzi, że są oni tylko biernymi odbiorcami. Są jego współwykonawcami, gdyż ich obecność i sposób słuchania w znacznym stopniu warunkuje to, co czyni na estradzie muzyk. Na to, co głosi on językiem dźwięku oni odpowiadają swego rodzaju pieśnią, co prawda niesłyszalną dla ludzkiego ucha, ale mającą realną moc. Bezdźwięczny śpiew publiczności sprawia, że artyście „rosną skrzydła”  i w swej kreacji wznosi się wtedy na wyżyny w innych warunkach dla niego niedostępne. Grający i słuchający obdarowują się więc nawzajem. Nawzajem udzielają sobie natchnienia. Wspólnie są sprawcami dziejącego się w ich sercach i w ich świadomości misterium piękna.  

Marek Dyżewski

Kierownictwo artystyczne cyklu

informacja prasowa

piątek, 18 października 2024

ARS CAMERALIS - druga edycja cyklu koncertów kameralnych w Oratorium Marianum

Fundacja „Forum Artis“ im. Marka Tracza zaprasza na drugą serię koncertów Ars Cameralis. Drugą serię koncertów Ars Cameralis rozpocznie w tym sezonie (26.10.2024) Aleksandra Kubas-Kruk, która wystąpi z towarzyszeniem Moniki Kruk.


13 października 2023 roku w Oratorium Marianum Uniwersytetu Wrocławskiego wybitny polski skrzypek, Mariusz Patyra w sposób olśniewający grał Sonaty skrzypcowe Johannesa Brahmsa. W ten sposób rozpoczął się cykl koncertów Ars Cameralis, na który zaprosiła miłośników muzyki Fundacja „Forum Artis” im. Marka Tracza.

Muzyka najwyższej próby, muzyka dla wybranych, stanowiąca wyzwanie nie tylko dla jej twórców i wykonawców, ale także dla słuchaczy – tych o wyrafinowanym smaku i szczególnej wrażliwości, którzy są w stanie na jej piękno się otworzyć i nim zachwycić. Czy tego rodzaju muzyka spotka się z zainteresowaniem wrocławskiego środowiska melomanów? Odpowiedzią na to pytanie, przed którym stała organizująca cykl Fundacja, było wypełnione po brzegi Oratorium Marianum, nawet w owym grudniowym koncercie, gdy niespotykana w naszym mieście zawieja śnieżna czyniła niemal niemożliwym przybycie o czasie na koncert.

Na sukces cyklu złożyło się kilka czynników. Specyficzny klimat duchowy jego koncertów, najwyższej próby interpretacje prezentowanych dzieł, magiczna aura którą wraz z muzykami potrafili kreować słuchacze, i wreszcie niecodzienna formuła tych muzycznych wieczorów, wykraczająca poza sztywny rytuał filharmoniczny. Czymś zupełnie wyjątkowym jest tu wszak wieńcząca każdy koncert rozmowa przy kawie słuchaczy i wykonawców. 

PROGRAM I OMÓWIENIE KONCERTÓW

Sobota, 26.10.2024

Oratorium Marianum • godz. 18.00

ALEKSANDRA KUBAS-KRUK – sopran

MONIKA KRUK - fortepian

Aleksandra Kubas-Kruk ukończyła studia wokalne pod kierunkiem prof. Danuty Paziuk-Zipser w Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu. Następnie doskonaliła swe umiejętności w Uniwersytecie Muzycznym w Wiedniu.

Świadectwem jej talentu i wybitnych kompetencji artystycznych są uzyskane przez nią nagrody w międzynarodowych konkursach wokalnych (MKW), które należy tu wymienić: MKW im. Salomei Kruszelnickiej we Lwowie (I nagroda), MKW im. Stanisława Moniuszki w Warszawie (I nagroda i nagroda specjalna), MKW im. Karola Szymanowskiego w Łodzi (I nagroda), MKW w Tuluzie (nagroda specjalna), MKW Toti dal Monte w Treviso (nagroda specjalna), MKW w Malmö (nagroda publiczności).

Od debiutu w  Operze Wrocławskiej w roli Gildy w „Rigoletto” Verdiego kreuje role w dziełach G. Verdiego, G. Donizettiego, W. A. Mozarta, R. Straussa, G. Delibes’a, G. F. Haendla, V. Belliniego, L. Bernsteina, S. Moniuszki i N. Rimskiego-Korsakowa. Występowała na scenach ośmiu teatrów operowych we Włoszech, pięciu teatrów niemieckich (Bonn, Karlsruhe, Bayreuth, Dortmund, Wiesbaden), w Moskwie, Tokio, Wiedniu i Bukareszcie, a także w Teatrze Wielkim w Warszawie.

W repertuarze oratoryjnym, kantatowym i pieśniarskim koncertowała w prestiżowych salach koncertowych Europy (m. in w Moskwie, Berlinie, w Concertgebouw w Amsterdamie, w Mozarteum w Salzburgu i w Filharmonii Narodowej).

W serii jej nagrań płytowych zrealizowanych dla firm DUX, Parnassus Arts Productions, Major Unitel i Accord na szczególną uwagę zasługuje wielokrotnie nagradzana w Europie rejestracja opery Arminio G. F. Haendla oraz ciesząca się znakomitymi recenzjami opera Leonarda Vinci Gismondo, re di Polonia, a także uhonorowana Nagrodą Fryderyk kantata Widma S. Moniuszki.

Wrocławski koncert Aleksandry Kubas-Kruk poświęcony będzie pieśniom F. Chopina, F. Nowowiejskiego, P. Perkowskiego, S. Laksa, R. Straussa i S. Rachmaninowa. Szczególną atrakcją tego koncertu będą niezwykle rzadko wykonywane Mazurki Chopina, których fortepianową wersję słynna śpiewaczka Paulina Viardot przeobraziła w pieśni, i pierwsza, z aprobatą samego kompozytora, je wykonywała. 

Solistce towarzyszyć będzie MONIKA KRUK. Studia (w trzech specjalnościach – fortepian, kameralistyka, coaching wokalny) ukończyła we wrocławskiej Akademii Muzycznej, w której obecnie, uzyskawszy tytuł doktora, pracuje jako pedagog. Jest laureatką wielu nagród i wyróżnień uzyskanych w polskich i zagranicznych konkursach muzyki kameralnej. Koncertuje ze znakomitymi flecistami z krajów Zachodu, jak również z wokalistami. Aleksandrze Kubas-Kruk towarzyszyła w światowym prawykonaniu pieśni Mieczysława Weinberga oraz w ich płytowym nagraniu, nominowanym do Nagrody Fryderyk w r. 2023.

Niedziela, 10.11.2024

Oratorium Marianum • godz. 18.00

ERLENDIS QUARTET

ERLENDIS QUARTET (założony w roku 2013) to jeden z najbardziej utytułowanych zespołów gitarowych w Europie. O jego randze stanowi dziesięć nagród uzyskanych w międzynarodowych konkursach muzyki kameralnej w Polsce, USA, Niemczech, Włoszech, Austrii, Holandii i Danii.

Zespół wykonał łącznie ponad 300 koncertów w osiemnastu krajach na dwóch kontynentach, goszcząc w najbardziej prestiżowych salach koncertowych wielkich miast. Koncerty kwartetu były rejestrowane i transmitowane w  Stanach Zjednoczonych, Danii, Szwecji, Wielkiej Brytanii, Niemczech, na Węgrzech i w Polsce.

W programie koncertu zabrzmią kompozycje J. S. Bacha, J. Brahmsa, W. A. Mozarta, L. Brouwera, I. J. Paderewskiego oraz G. Bizeta. 

Będą to jednak dzieła nie w ich oryginalnym kształcie brzmieniowym, ale niejako w „nowym wcieleniu”, dzięki przeniesieniu ich na specyficzne „medium dźwiękowe”, jakim jest właśnie kwartet gitar klasycznych. Ów zabieg, dzięki któremu wspomniane dzieła, zyskawszy nowe oblicze, przemawiają innym niż zamierzył twórca językiem dźwiękowym, zwany jest „transkrypcją”. Jej autorami w prezentowanych w niniejszym koncercie kompozycjach są sami muzycy kwartetu ERLENDIS.


Niedziela, 1.12.2024

Oratorium Marianum • godz. 18.00

ZESPÓŁW MUZYKI DAWNEJ J E R Y C H O 

Kierownik artystyczny – BARTOSZ IZBICKI

Zespół Muzyki Dawnej JERYCHO jest polską grupą wokalną, którą w roku 2013 założył muzykolog, organista, kompozytor i dyrygent – Bartosz Izbicki. Wykonując dawne śpiewy polskie i łacińskie z elementami improwizacji polifonicznej, zespół występuje w kraju i za granicą. 

Doświadczeniem, które nadało piętno brzmieniu tego zespołu, były wspólne koncerty i nagrania z Marcelem Pérèsem, światowej miary autorytetem w zakresie teoretycznych podstaw i wykonawstwa chorału gregoriańskiego. 

Nie mający na polskim gruncie analogii śpiew zespołu Jerycho, cechujący się nie tylko specyficzną barwą, żarliwością i duchową głębią, pozwala ukazać w pełni sakralny wymiar wykonywanych przez zespół dzieł.

Na program koncertu złożą się religijne kompozycje dedykowane Najświętszej Maryi Pannie. Pochodzą one ze źródeł pisanych, jak i z żywej tradycji. Koncert ukazuje bogactwo form i różnorodność stylistyczną muzyki średniowiecznej i tradycyjnej. 

Użycie różnorodnego średniowiecznego instrumentarium wydobywa niespodziewane emocje i dodaje blasku wykonywanym dziełom. Żywiołowy śpiew zespołu Jerycho czyni tę muzykę przystępną każdemu słuchaczowi.


Piątek, 24.01.2025

Oratorium Marianum • godz. 18.00

AGNIESZKA REHLIS – MEZZOSOPRAN

KRZYSZTOF MEISINGER – GITARA


AGNIESZKA REHLIS, obok Aleksandry Kurzak i Piotra Beczały, jest dziś najwybitniejszą polską śpiewaczką o światowej sławie.

Studia ukończyła w Akademii Muzycznej we Wrocławiu pod kierunkiem prof. Barbary Ewy Werner. Po okresie pracy w operze Wrocławskiej (1996-2007) rozpoczęła działalność jako artystka niezależna. Przez wiele lat występowała głównie na estradach koncertowych Europy, Izraela, Argentyny i Chin, wykonując ponad osiemdziesiąt dzieł z repertuaru sięgającego od baroku aż po współczesność.

Jednak od wystąpienia w roku 2017 w Teatrze Wielkim w Warszawie w roli Adalgizy w Normie V. Belliniego (obok Edity Gruberowej) nastąpił zasadniczy zwrot i przyspieszenie jej kariery, która rozwija się przede wszystkim w dziedzinie muzyki operowej.

Kreacje jej ról w dziełach G. Verdiego, G. Belliniego, G. Bizeta, P. Czajkowskiego, A. Ponchiellego, H. Berlioza, M. Musorgskiego, P. Czajkowskiego, S. Prokofiewa, R. Wagnera, J.I. Paderewskiego, M. Weinberga, E. Knapika – w najbardziej prestiżowych teatrach operowych i festiwalach Europy, Stanów Zjednoczonych, Bliskiego Wschodu i Australii – spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem krytyki i z podziwem impresariów, dyrygentów i reżyserów. 

Olśniewający sukces odniosła w roku 2021 występując (u boku Piotra Beczały) w roli Azuceny w Trubadurze G. Verdiego w operze w Zurychu. Rok 2022 przyniósł serię jej wspaniałych debiutów m. in. w Teatro di San Carlo w Neapolu, w La Scali, w Londyńskiej Royal Opera House, w Arena di Verona. Ostatni okres (w latach 2023 i 2024) potwierdził te sukcesy, przynosząc kolejne debiuty w teatrach operowych takich ośrodków, jak Amsterdam, Sydney, Tuluza, Salzburg, Dubai w Emiratach Arabskich i Muscat w Amanie.

W najbliższym czasie artystka, znajdująca się dziś u szczytu swej kariery, wystąpi w Berlińskiej Staatsoper, w teatrach operowych Nowego Jorku, Waszyngtonu, na Florenckim Festiwalu Maggio Musicale. Powróci także na wyżej wymienione, cieszące się wielką sławą sceny. 

Agnieszka Rehlis swym występem zwieńczy cykl koncertów Ars Cameralis sezonu 2024-25. Wykonując z towarzyszeniem Krzysztofa Meisingera dzieła takich twórców, jak H. Purcell, I. Albeniz, J. Rodrigo, M. de Falla, F. Chopin, W. Żeleński, B. Marusik, będzie miała okazję zademonstrowania jej kunsztu interpretacyjnego w dziedzinie liryki wokalnej.

KRZYSZTOF MEISINGER jest jednym z najwybitniejszych i najbardziej charyzmatycznych gitarzystów klasycznych. Jego talent krytycy porównują do talentu takich artystów, jak pianista polsko-węgierskiego pochodzenia, Piotr Anderszewski czy hiszpański gitarzysta klasyczny, Pepe Romero. Jego mistrzami są wielcy gitarzyści naszych czasów: Aniello Desiderio i Christopher Parkening.

Koncertuje na całym świecie – od Tokio po Los Angeles i Buenos Aires, grając koncerty w najbardziej renomowanych salach, takich jak Musikverein w Wiedniu, Wigmore Hall w Londynie, Tokyo International Forum, Filharmonia Berlińska czy Théâtre Chatelet w Paryżu.  

Artystami o międzynarodowej renomie, z którymi współpracuje są: Sumi Jo, Agnieszka Rehlis, Alicja Węgorzewska, Iwona Sobotka, Soyoung Yoon, Juanjo Mosalinim i Daniel Stabrawa.

 Posiadając już znaczący dorobek nagraniowy (10 CDs), podpisał 3-letni ekskluzywny kontrakt płytowy z brytyjską wytwórnią CHANDOS. Solowy album nagrany dla tej firmy, zatytułowany „Elogio de la Guitarra” zyskał entuzjastyczne recenzje, a przez portal AllMusic uhonorowany został tytułem „Best of 2021”.

Artysta dyryguje też orkiestrami symfonicznymi oraz zespołami operowymi. Dzięki uzdolnieniom twórczym realizuje własne transkrypcje i aranżacje utworów, przenosząc je z ich oryginalnego medium dźwiękowego na skład instrumentów towarzyszących mu w jego koncertach.

ARS CAMERALIS - kilka słów o ideowych i artystycznych założeniach cyklu

Tytuł niniejszego cyklu koncertów wskazuje na ich repertuarową materię, ale też ich szczególny klimat oraz typ przeżyć, jakich doświadczyć mogą słuchacze. Warto więc zastanowić się, czym jest w istocie Ars Cameralis i na czym polega jej szczególny status w kulturze muzycznej. 

Słusznie mówi się, że muzyka kameralna jest „sztuką dla wybranych”. Bo tylko wykonawcy najwyższej miary potrafią ukazywać piękno jej dzieł. I tylko słuchacze o wyrafinowanym smaku i szczególnej wrażliwości są w stanie na to piękno się otworzyć i nim się zachwycić. 

Wyjątkowym wyzwaniem jest muzyka kameralna przede wszystkim dla jej twórców. Najwięksi z nich szczerze o tym mówili. O wiele trudniej jest skomponować dobry kwartet niż symfonię – przyznawał Krzysztof Penderecki.  

Problemem, z jakim zmagał się Witold Lutosławski, pracując nad Koncertem fortepianowym, były „cienkie faktury” – stosowane w tych fragmentach dzieła, gdzie tylko kilka instrumentów gra jako zespół kameralny. 

Nawet Mozart, tworząc muzykę z niedostępną innym twórcom łatwością, mając w dorobku już setki dzieł, nad sześcioma kwartetami smyczkowymi pracował trzy lata! On –  mistrz – wrócił do roli ucznia. Biorąc za wzór kwartety Józefa Haydna, analizował ich kontrapunkt, grę półtonami, prowadzenie linii melodycznej i zmienność nastrojów. Niczego w całym życiu nie komponował tak długo i z takim wysiłkiem, jak te sześć kwartetów, które poświęcił „ojcu” Haydnowi, z poruszającą dedykacją: Oto powierzam Ci sześciu moich synów. Twoje uznanie dodało mi otuchy.

Henryk Górecki w wywiadzie radiowym wyznał: Całe życie nie pisałem muzyki kameralnej, bo miałem pietra przed kwartetami smyczkowymi. Na szczęście jednak w roku 1985 David Harrington, skrzypek z amerykańskiego zespołu „Kronos Quartet”, poruszony nagraniem III Symfonii, zamówił u Góreckiego utwór na kwartet smyczkowy. Spełnieniem tego zamówienia był Kwartet „Już się zmierzcha”. Kronos, zachwycony tym arcydziełem, poprosił o kolejny kwartet. Gdy i ten powstał (z tytułem „Quasi una fantasia”), Kronos wybłagał kwartet trzeci. I tej prośbie kompozytor uczynił zadość, tworząc kwartet, najbardziej osobisty, o niezwykłej głębi, pod tytułem „Pieśni śpiewają”.

Małe jest piękne. Tę formułę, ukutą przez Ernesta Schumachera w odniesieniu do świata ekonomii, odnieść można do świata muzyki kameralnej. Niewielkie są przecież wnętrza, w których się ją kultywuje, niewielki jest zespół wykonawców i względnie niewielkie jest też grono słuchaczy. Czynniki te sprawiają, że między (bliskimi sobie) grającymi i słuchającymi tworzy się emocjonalna więź, swego rodzaju „komunia”, bliskość serc. 

Świadom znaczenia, jakie tego rodzaju relacje interpersonalne mieć mogą dla odbioru muzyki, Zygmunt Mycielski pisał: „Nie ma w życiu muzycznym przeżycia wspanialszego niż to, gdy arcydzieło muzyki kameralnej rozbrzmiewa pod palcami największych muzyków. Gdy na przykład Vladimir Horowitz, Nathan Milstein i Gregor Piatigorski grają Tria Beethovena, Rachmaninowa i Brahmsa. Albo gdy Henryk Szeryng z Arturem Rubinsteinem gra Sonaty skrzypcowe Beethovena. Albo gdy Artur Rubinstein, w osiemdziesiątym roku życia, w szczycie artystycznej dojrzałości, wspólnie ze słynnym Guarneri Quartet interpretuje Kwartet Fortepianowy op. 25 Brahmsa”. „To najwspanialsze wykonanie utworu kameralnego z fortepianem, jakie w życiu słyszałem” –  przyznał Glenn Gould.

Ars Cameralis. Tytuł ten definiuje więc nie tylko gatunek muzyki, ale też charakterystyczny dla jej koncertów klimat duchowy. A skoro o nim mowa, na myśl przychodzi greckie słowo temenos. W antycznej Grecji zwano tak święty krąg przy świątyni, w którym celebrowano sztuki piękne z należną im godnością i stosownym rytuałem. Anthony Rooley, szef słynnego zespołu muzyki dawnej The Consort of Musicke, w swej książce o sztuce wykonawczej (Performance, 1990) sięgnął po ów grecki termin, ale związał go z aktem publicznego wykonywania muzyki. Nadał mu przez to  nowy sens. Temenos – mówi Rooley – to magiczna aura, którą potrafią niekiedy wykreować występujący na koncercie muzycy. Aura ta sprawia, że w odczuciu słuchaczy przeobraża się rzeczywistość. Do wnętrza wnika specyficzna światłość. Sublimuje się jakość dźwięku, klarownie brzmią głosy i instrumenty. Inaczej płynie czas, wszystkie szczegóły dają się kontemplować jak w zwolnionym ujęciu filmowym.

Rzecz w tym, że tę magiczną aurę na wieczorze muzyki kameralnej są w stanie wykreować nie tylko sami muzycy. Także ich słuchacze. Myli się bowiem ten, kto sądzi, że są oni tylko biernymi odbiorcami. Są jego współwykonawcami, gdyż ich obecność i sposób słuchania w znacznym stopniu warunkuje to, co czyni na estradzie muzyk. Na to, co głosi on językiem dźwięku oni odpowiadają swego rodzaju pieśnią, co prawda niesłyszalną dla ludzkiego ucha, ale mającą realną moc. Bezdźwięczny śpiew publiczności sprawia, że artyście „rosną skrzydła”  i w swej kreacji wznosi się wtedy na wyżyny w innych warunkach dla niego niedostępne. Grający i słuchający obdarowują się więc nawzajem. Nawzajem udzielają sobie natchnienia. Wspólnie są sprawcami dziejącego się w ich sercach i w ich świadomości misterium piękna.  

Marek Dyżewski

Kierownictwo artystyczne cyklu


Marek Dyżewski jest absolwentem wrocławskiej Akademii Muzycznej, w której kształcił się pod kierunkiem prof. Barbary Hesse-Bukowskiej. Studiował również historię sztuki na uniwersytetach we Wrocławiu i Wiedniu oraz na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Odbył też staż naukowo-badawczy na uniwersytecie w Brukseli.

W radiu i telewizji komentował odbywające się w Polsce międzynarodowe imprezy muzyczne: Festiwal Oratoryjno-Kantatowy Wratislawia Cantans, Konkurs Dyrygencki im. Grzegorza Fitelberga, Konkurs Skrzypcowy im. Henryka Wieniawskiego i Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina.

Prowadził wykłady na wszystkich polskich uczelniach muzycznych, a także w: Berlinie, Bonn, Hamburgu, Norymberdze, Brukseli, Paryżu, Nicei, Santk Petersburgu, Wiedniu i Waszyngtonie. Jest wykładowcą Podyplomowych Studiów Chórmistrzostwa w Akademii Muzycznej w Bydgoszczy.

W latach 1990-1994 był rektorem wrocławskiej Akademii Muzycznej. Uczelnia ta zawdzięcza mu wybudowanie nowej, okazałej siedziby, wzmocnienie kadry profesorskiej, powołanie do życia nowych specjalności, wzbogacenie instrumentarium oraz rozwinięcie kontaktów międzynarodowych.

informacja prasowa

sobota, 20 kwietnia 2024

Jakub Polaczyk: Wszystko jest kompozycją /wywiad/

Rozmawiam z Jakubem Polaczykiem  kompozytorem polskim mieszkającym w Nowym Jorku – o jego "Postbachowskich kawkach", upowszechnianiu polskiej muzyki i kultury, komponowaniu perypatetycznym oraz o ... wpływie "Imagine" Johna Lennona na jego życie.

Jakub Polaczyk, fot. z archiwum artysty

Barbara Lekarczyk-Cisek: Połączyła nas „Kawa z Bachem”, czyli moja zapowiedź koncertu w Narodowym Forum Muzyki i Pańska audycja „Postbachowskie kawki” w Polskim Radio Chicago/NY. Zacznijmy więc naszą rozmowę od Bacha, jak zalecał Zbigniew Wodecki. Cóż to za audycja, dla jakiego słuchacza i od kiedy ją Pan prowadzi?

Jakub Polaczyk: Ta audycja powstała w czasach pandemii, kiedy wiele osób słuchało koncertów online, radia, You Tube. A ponieważ często prowadziłem w Nowym Jorku koncerty, zapraszałem artystów, dawałem też wykłady z historii muzyki w konserwatorium, to poproszono mnie o zrobienie audycji w Polskim Radio Chicago w Nowym Jorku. Poszukując odpowiedniej formy, doszedłem do wniosku, że skoro audycje mają być emitowane po południu, w czasie kiedy ludzie piją kawę, to nawiążę do jednej z moich ulubionych kantat J. S. Bacha – „Kantaty o kawie”. Pierwsza audycja opowiadała o tym utworze, ale kolejne poświęcone były różnym tematom, m. in. Konkursom Chopinowskim, Konkursowi Wieniawskiego, informowałem także o wydarzeniach muzycznych w Polsce i Stanach Zjednoczonych. Tytuł „Postbachowskie kawki” jednak pozostał, audycje rozpoczyna lub kończy „Kantata o kawie”. Prezentuję w tej audycji różne rodzaje muzyki: od baroku, poprzez klasycyzm, romantyzm, na muzyce współczesnej kończąc. Czasami są to rozmowy z muzykami, zwłaszcza polskimi, mieszkającymi w Stanach. Gościłem m. in. Mikołaja Góreckiego – syna kompozytora Henryka Mikołaja, mieszkającego obecnie w Teksasie. Pragnę w ten sposób zainteresować ludzi muzyką. Program się podoba, ma już stałe grono słuchaczy i prowadzę go już kilka lat.

Dzięki takim ludziom jak Pan, w Nowym Jorku rozwija się polska kultura! Wiadomo mi, że jest Pan także dyrektorem Międzynarodowego Festiwalu Chopin i Przyjaciele, który w tym roku odbędzie się już po raz XXVI.

Założycielem festiwalu, który jest organizowany jest od 1999 roku przez New York Dance & Arts Innovations, jest polski choreograf Marian Żak, który współpracował m. in. z Wojciechem Kilarem przy realizacji baletowej wersji poematu wokalno-symfonicznego „Exodus”. Mieliśmy podobne spojrzenie na ideę tego festiwalu. Chodziło nam o to, aby muzyka nie była prezentowana tylko Polakom, lecz by w festiwalu uczestniczyli także muzycy innych narodowości – w ten sposób rodzi się kulturowy dialog. Od pięciu lat jestem dyrektorem artystycznym tego festiwalu. W ubiegłym roku świętowaliśmy jubileusz XXV-lecia i obok muzyki elektronicznej prezentowaliśmy także muzykę Azji. Odbył się ponadto konkurs pod hasłem „Galaktyki" poświęcony pamięci Mikołaja Kopernika, a wcześniej uczciliśmy rocznicę wspomnianego Wojciecha Kilara. Konkursy poświęconej wybitnym postaciom polskiej kultury odbywały się w Polskim Konsulacie w Nowym Jorku, gdzie mieści się wspaniała sala koncertowa. 

Zazwyczaj kompozytorzy z całego świata nadsyłają swoje utwory, które są podczas festiwalu wykonywane. Oczywiście, istotne są polskie akcenty, występuje też wielu polskich artystów. Staramy się, stosownie do naszych możliwości, upowszechniać polską kulturę w Stanach Zjednoczonych, bo ciągle jest zbyt mało znana. W tym tyglu kulturowym nie jest to jednak łatwe. Oprócz muzyki prezentujemy też podczas trwania festiwalu wystawy i poezję. W Roku Norwida wykonaliśmy ze Stanem Borysem „Fortepian Chopina”, ale uczciliśmy też amerykańskiego artystę Johna Cage’a i francuskiego kompozytora Oliviera Messiaena.

Jakub Polaczyk (pierwszy z lewej) podczas Międzynarodowego Festiwalu Chopin i Przyjaciele,
fot. z archiwum artysty

Z wykształcenia i zamiłowania jest Pan kompozytorem. Podobno w wyborze profesji pomógł Panu … John Lennon?

Będąc chłopcem, usłyszałem w telewizji jego „Imagine”. Kiedy człowiek jest dzieckiem, nie zdaje sobie sprawy, jak twórcza jest wyobraźnia, a ten piękny utwór Johna Lennona wiele o tym opowiadał. Zafascynował mnie i dzięki temu zacząłem się interesować muzyką. Później odkrywałem także, że Lennon zajmował się również sztuką – był częstym bywalcem galerii, gdyż Yoko Ono należała do środowiska amerykańskich konceptualistów, w której znalazł się m.in. Andy Warhol. Ważna, także w muzyce, jest otwartość na sztukę i umiejętność poruszania pewnych strun w człowieku. Takim artystą – pierwszym, którego poznałem  – był Lennon.

A jakim Pan jest kompozytorem? W jaki sposób Pan pracuje? Witold Lutosławski miał swoje rytuały i uważał, że bez kontaktu z dźwiękiem, który stymuluje wyobraźnię, nic by nie powstało. Pan z kolei jest podobno kompozytorem – perypatetykiem – jak to możliwe?

Lutosławski był człowiekiem bardzo uporządkowanym i do tworzenia potrzebował ciszy. Ja niekoniecznie. W moim przypadku muzyka jest mocno związana z życiem. Wykonuję różne czynności, a jednocześnie przebiega we mnie proces twórczy. Na tym etapie działa wyobraźnia, która potrzebuje różnych impulsów, zastanawiam się nad formą, dźwiękiem, kolorem… Komponując chodzę, bo muzyka jest dla mnie ruchem. Jestem w stanie tworzyć w różnych warunkach – potrafię się wyłączyć i „słyszę” muzykę. Sam zapis kompozycji jest już sprawą finalną. Oczywiście, zdarza mi się też komponować przy fortepianie, co daje możliwość improwizacji, która też jest ruchem. Muzyka może być na papierze, w głowie i w palcach. Komponując, „widzę” muzykę przestrzennie.

Lutosławski, skoro już jesteśmy przy tym porównaniu, odkrył swoje powołanie mając dziewięć lat. Skomponował wówczas Preludium na fortepian. A jak to było z Panem?

Kiedy byłem młody, nie wiedziałem o istnieniu muzyki współczesnej i nie znałem systemu notacji. Będąc dzieckiem, lubiłem grać i miałem, by tak rzec, muzyczną wyobraźnię, ale wtedy nie myślałem o tym, aby to zapisywać. Pierwszy utwór skomponowałem mając osiemnaście lat. Wziąłem udział w konkursie kompozytorskim w Nowym Sączu. I tak to się zaczęło. Zrozumiałem wtedy, że komponowanie pozwala mi najlepiej wyrażać siebie. Przy tym nie komponuję regularnie. Czasami poświęcam komponowaniu 6-7 godzin, a niekiedy mam długie przerwy w zapisywaniu nut. Tworzę jednak bez przerwy – żyję muzyką. 

Miałam przed laty wywiad z prof. Konradem Jarodzkim, który – zapytany o źródła inspiracji – powiedział nieco żartobliwie: „Maluję, więc jestem”, dając w ten sposób do zrozumienia, że malarstwo nadaje jego życiu sens. Malowanie było dla niego, podobnie jak dla Pana, próbą opowiedzenia czegoś o sobie i o świecie, którą trzeba codziennie podejmować, bo jest to praca – nad sobą, nad formą… Czy takie podejście do sztuki (muzyki) jest Panu bliskie?

Tak, mógłbym sparafrazować Konrada Jarodzkiego i powiedzieć: „Komponuję, więc jestem”. Podobnie jak on, poprzez muzykę, jej zgłębianie, rozwijam się. Kompozycja rodzi wiele pytań, na które człowiek szuka odpowiedzi. Co więcej, wydaje mi się, że każdy dzień jest kompozycją – wszystko jest kompozycją, jeśli potraktować to pojęcie szerzej, nie tylko w odniesieniu do muzyki. 

Tak, ale nie każdy potrafi ładnie komponować swoje życie (śmiech). A Pan skomponował swoje nietypowo. Dość wcześnie zanurzył się Pan w wielkim tyglu kulturowym, zamieniając Nowy Sącz, gdzie się wychował, na Nowy Jork. Nawet jeśli po drodze były studia w Krakowie, to jednak imponujący skok. Jak to wpłynęło na Pana sposób myślenia o świecie i na twórczość?

Sama muzyka kształci mnie i zmienia, a także otwiera na inne kultury. Już w moim utworze dyplomowym – symfonii – wykorzystałem wpływy różnych kultur. Myślę, że Stany Zjednoczone były dla mnie naturalnym wyborem, choć w głębi serca nadal czuję się Polakiem. Niedaleko stąd jest dom Antonína Dvořáka, który będąc tutaj kolekcjonował muzykę rdzennych Amerykanów, co miało również przełożenie na jego kompozycje. Także i nasi kompozytorzy inspirowali się innymi kulturami, np. Karol Szymanowski, który sięgał po muzykę perską. Podobnie jest ze mną: zachowuję swoją słowiańskość, ale interesuje mnie też muzyka Indian. Rdzenni Amerykanie mają swoje festiwale, muzea, dzięki czemu mogę ich kulturę poznawać bliżej. Nie mam do niej podejścia naukowego, chodzi raczej o inspirację tym rzadkim zjawiskiem, nieobecnym w kulturze europejskiej. Moje kompozycje powstałe pod jej wpływem są rodzajem dialogu z tą sztuką.

Czy bywa Pan w Polsce, jak często i czy te Pańskie powroty przekładają się na Pańskie życie i twórczość – czy również są inspirujące?

W związku z tym pytaniem nasunęła mi się pewna refleksja. Otóż powstaje obecnie praca o mojej muzyce na University of Kentucky. Dotyczy moich polskich utworów, inspirowanych polskim krajobrazem, poezją, muzyką… Kiedy przyjeżdżam do Polski, to zawsze jestem pytany o swoje amerykańskie kompozycje. A tymczasem moja twórczość jest rozpięta na tych dwóch biegunach. Dzięki temu nic nie jest takie jednorodne, wszystko może się wydarzyć, na wszystko możemy być otwarci.

Do Polski przyjeżdżam przynajmniej raz w roku, a poza tym uważnie śledzę, co się w Polsce dzieje, często słucham Programu 2 Polskiego Radia, dzięki czemu orientuje się, co się dzieje w sztuce, muzyce, kulturze. Czuję się polskim kompozytorem, bo polska kultura mnie ukształtowała i to w Polsce zdobyłem wykształcenie. Tęsknię za Polską, ale Stany bardzo lubię – dają mi większą wolność. Miałem takie pragnienie, aby zwiedzić wraz z żoną, która urodziła się w Chinach, całą Polskę może także Chiny. Udało mi się je dotychczas tylko częściowo spełnić. 

Dziękuję za rozmowę i życzę, aby Pańska historia nadal się równie pięknie rozwijała.

.....................................................................................................................................................

Jakub Polaczyk (ur.1983 Kraków) polsko-amerykański kompozytor, pianista i pedagog. Stypendysta “Młodej Polski” Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego (2013), Stypendium Twórczego Miasta Krakowa (2010). Absolwent Krakowskiej Akademii Muzycznej im. K . Pendereckiego (kompozycja),  Uniwersytetu Jagiellońskiego (Muzykologia) i Carnegie Mellon University w Stanach Zjednoczonych. Studiował u: Marcela Chyrzyńskiego, Marka Chołoniewskiego, Krzysztofa Pendereckiego, Reza Vali i Jan van Landeghema. 

Kompozytor mieszka obecnie w Nowym Jorku i jest propagatorem muzyki współczesnej. Jako dyrektor Międzynarodowego Festiwalu Chopin i Przyjaciele prowadzi konkurs kompozytorski “New Vision”. 24. Międzynarodowy Festiwal Chopin i Przyjaciele organizowany przez NYDAI, którego jest dyrektorem artystycznym, otrzymał Grand Prix Statuetkę Muzyczne Orly za wybitne osiągnięcie w dziedzinie wydarzenia międzynarodowego w 2022 roku.  

Jakub Polaczyk upowszechnia także kulturę muzyczną, prezentując na antenie Polskiego Radia Chicago/Nowy Jork muzykę współczesną i klasyczną w autorskim programie “Postbachowskie Kawki”. 

Jest także wykładowcą w New York Conservatory of Music, gdzie prowadzi zajęcia z kompozycji, teorii muzyki i gry na fortepianie. 

Od 2022 roku jest tez dyrektorem Centrum Społecznościowego Jana Pawła 2 na East Village na Manhattanie. 

Kompozytor na na swoim koncie wiele czołowych nagród i wyróżnień, m.in. Best Instrumental Album Magazynu Clouzine (2024), główne nagrody w dziedzinie kompozycji na Międzynarodowym Konkursie Antonia Vivaldiego (2024), Konkursie Saint Saënsa (2023), Konkursie im. H. Berlioza (2023), Amadeus w Wiedniu - III nagroda (2023), Złoty Dyplom na Muzycznych Orłach w Filharmonii A. Rubinsteina w Łodzi (2023), Srebrny Medal na Global Music Awards (2023). Ponadto zwyciężył w: Composers Guild of New Jersey (2022), American Prize in Composition (2020), Konkursie Kompozytorskim SIMC na Klawesyn w Mediolanie (2019), Iron Composer First Prize w Cleveland, Ohio (2013), na konkursie im. T Bairda ZKP (2013), na Orion Orchestral Composition Competition w Londynie (2010). Utwory jego były wykonywanie na całym świecie i miały premiery w Carnegie Hall, Lincoln Center, Kaufman Center. 

W 2023 roku kompozytor otrzymał z rąk Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego brązowy medal “Gloria Artis”.

Źródło: https://jakub.polaczyk.com.


wtorek, 11 kwietnia 2023

Fryderyk 2023 I pięć nominacji dla zespołów Narodowego Forum Muzyki!

Aż pięć nominacji do nagród Akademii Fonograficznej Fryderyk 2023 otrzymały zespoły Narodowego Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego we Wrocławiu. 


Są to nominacje w następujących kategoriach w dziedzinie muzyki poważnej:

ALBUM ROKU – MUZYKA DAWNA

NAJWYBITNIEJSZE NAGRANIE MUZYKI POLSKIEJ


Marcin Józef Żebrowski Vesperae in Visitatione Beatae Mariae Virginis

Wykonawcy:

Andrzej Kosendiak – dyrygent

Wrocław Baroque Ensemble:

Aldona Bartnik, Aleksandra Turalska – soprany

Daniel Elgersma, Piotr Olech – kontratenory

Maciej Gocman, Florian Cramer, Vojtěch Semerád – tenory

Tomáš Král, Jaromír Nosek – basy

Zbigniew Pilch, Mikołaj Zgółka – skrzypce

Hanna Piasna, Maria Plucińska – oboje

Fruzsina Hara, Stefan Leitner – trąbki

Přemysl Vacek – teorba

Krzysztof Karpeta – wiolonczela

Julia Karpeta – violone

Marta Niedźwiecka – pozytyw

Reżyseria nagrania, montaż, mastering: Ewa Lasocka, Andrzej Sasin (CD Accord)

Wydawcy: Narodowe Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego, CD Accord

ALBUM ROKU – MUZYKA ORATORYJNA I OPEROWA


Witold Lutosławski. Opera omnia 08 – kolędy

Wykonawcy:

Antoni Wit – dyrygent

Aleksandra Kurzak – sopran

Chór NFM

Agnieszka Franków-Żelazny – dyrektor artystyczny Chóru NFM

NFM Filharmonia Wrocławska

Reżyseria nagrania, montaż, mastering: Ewa Lasocka (CD Accord)

Wydawcy: Narodowe Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego, CD Accord

ALBUM ROKU – MUZYKA WSPÓŁCZESNA



5 [+2]   

Wykonawcy:

Nate Wooley – trąbka

Tomasz Żymła – klarnet basowy

LutosAir Quintet:

Jan Krzeszowiec – flet

Karolina Stalmachowska – obój

Maciej Dobosz – klarnet

Alicja Kieruzalska – fagot

Mateusz Feliński – róg

Reżyseria nagrania, montaż, mastering: Andrzej Sasin, Aleksandra Nagórko (CD Accord)

Wydawcy: Narodowe Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego, CD Accord

ALBUM ROKU – MUZYKA KONCERTUJĄCA

Live in Wrocław

Wykonawcy:

Szymon Krzeszowiec – skrzypce

Adam Krzeszowiec – wiolonczela

Jan Krzeszowiec – flet

Jerzy Maksymiuk – dyrygent

NFM Filharmonia Wrocławska

Reżyseria nagrania, montaż, mastering: Aleksander Sobecki

Wydawca: Fundacja Musica Mundana

Nagrano 19 marca 2021 roku w Sali Głównej Narodowego Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego we Wrocławiu podczas koncertu w ramach 75-lecia NFM Filharmonii Wrocławskiej.

Ponadto artyści NFM otrzymali następujące nominacje: Lutosławski Quartet (i inni) oraz Wojciech Fudala i Michał Rot w kategorii Muzyka Kameralna – Duety, Tomasz Daroch i Roksana Kwaśnikowska w kategorii Recital Solowy.

informacja prasowa

środa, 25 stycznia 2023

Obchody 110. rocznicy urodzin Witolda Lutosławskiego w radiowej Dwójce

 Program 2 Polskiego Radia zaprasza na specjalne audycje i koncerty związane z obchodami 110. rocznicy urodzin Witolda Lutosławskiego. Audycje poświęcone będą twórczości tego wybitnego kompozytora. Zaplanowano m.in. transmisje koncertów z Festiwalu „Łańcuch XX” 2023, w tym koncertu inauguracyjnego z udziałem Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia pod dyrekcją Robertasa Servenikasa. 

Witold Lutosławski, Foto: Polona/domena publiczna

25 stycznia mija 110 lat od urodzin Witolda Lutosławskiego – jednego z najwybitniejszych polskich kompozytorów XX wieku. Z tej okazji Program 2 wyemituje nagrania zachowane w Archiwum Polskiego Radia. Na antenie będzie można usłyszeć m.in. wspomnienia z lat 90. nagrane przez Zofię Owińską, uzupełnione o te odnoszące się do pracy twórczej kompozytora oraz jego utworów. 

Lutosławski naukę gry na fortepianie rozpoczął jako sześciolatek, a swoje umiejętności rozwijał u Heleny Hoffman, Józefa Śmidowicza i Artura Taubego. Od 1928 roku przez cztery lata uczęszczał na lekcje teorii i kompozycji do ówcześnie rozchwytywanego Witolda Maliszewskiego. To właśnie pod jego kierunkiem skomponował swój pierwszy utwór „Taniec Chimery” na fortepian. 

Lutosławski otrzymał wiele nagród i odznaczeń, m.in. dwukrotnie Nagrodę Związku Kompozytorów Polskich (1959, 1973), Nagrodę I stopnia Ministra Kultury i Sztuki (1962) a także I Nagrodę na Międzynarodowej Trybunie Kompozytorów UNESCO w Paryżu. Wiele uczelni wyższych przyznało kompozytorowi tytuł doktora honoris causa - m.in. w Warszawie, Chicago, Lancaster, Cambridge i Durham. 

Program 2 Polskiego Radia zaprasza od poniedziałku do piątku w godz. 12.45 – 13.00 na specjalne wydania audycji „Głosy z przeszłości: Witold Lutosławski w 110. rocznicę urodzin”. Cykl obejmuje wypowiedzi wybitnych postaci polskiej kultury związanych z kompozytorem i jego twórczością.  

W środę, 25 stycznia, o godz. 19.00 gospodarzem „Filharmonii Dwójki” będzie Róża Światczyńska, która zaprosi na retransmisję koncertu z Festiwalu Witolda Lutosławskiego „Łańcuch XIII”. W programie: Witold Lutosławski Fanfare for University of Louisville na instrumenty dęte i perkusję i Koncert wiolonczelowy; Henri Dutilleux  Tout un monde lointain - koncert na wiolonczelę i orkiestrę (utwór dedykowany Mścisławowi Rostropowiczowi); Luigi Dallapiccola Three Questions with Two Answers na orkiestrę; Jan Krenz Capriccio na 24 instrumenty (wyk. Gautier Capucon - wiolonczela, Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia, dyr. Alexander Liebreich).

W sobotę o godz. 15.00 audycję „Dwie do setki poświęconą Witoldowi Lutosławskiemu poprowadzą Jakub Kukla i Andrzej Zieliński. Tego samego dnia o godz. 19.00 na transmisję inauguracyjnego koncertu tegorocznego Festiwalu Witolda Lutosławskiego „Łańcuch XX” zaprosi Marcin Majchrowski. W programie m.in. muzyka Karola Szymanowskiego, Alberta Roussela, Albana Berga i Béli Bartóka oraz III Symfonia Witolda Lutosławskiego w wykonaniu Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia pod dyrekcją Robertasa Servenikasa. 

Festiwal „Łańcuch” organizowany jest przez Towarzystwo im. Witolda Lutosławskiego od 2004 roku. Nazwa i forma wydarzenia wywodzi się od noszących taki właśnie tytuł trzech utworów Lutosławskiego, a zbudowanych według wymyślonej przez niego techniki kompozytorskiej, w której kolejne odcinki muzyczne łączą się i zazębiają podobnie jak ogniwa łańcucha. 

Współorganizatorem wydarzenia jest Program 2 Polskiego Radia.

środa, 4 stycznia 2023

Witold Lutosławski World Days – świętujemy 110. rocznicę urodzin kompozytora

Witold Lutosławski World Days to nowa, szczególna inicjatywa upamiętniająca wielkiego polskiego kompozytora i patrona Narodowego Forum Muzyki – Witolda Lutosławskiego. Pierwsza odsłona projektu odbędzie się już w tym roku, a więc w czasie szczególnym, bowiem właśnie teraz przypada 110. rocznica urodzin kompozytora. Dzieła mistrza z artystami NFM wykonają zwycięzca VIII Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina Garrick Ohlsson oraz ceniony australijski skrzypek i dyrygent Richard Tognetti.

Tylko muzyka. Witold Lutosławski World Days

27 stycznia (w piątek) o godzinie 19.00 zostanie zaprezentowany koncert, w którego programie znalazły się kompozycje Augusty Holmès - francuskiej kompozytorki, której twórczość niesłusznie pozostawała zapomniana aż do początku XXI wieku. Obracała się w gronie największych kompozytorów dziewiętnastego stulecia – swoje umiejętności doskonaliła pod okiem Césara Francka, pozostawała także w bliskiej relacji z Ferencem Lisztem oraz Camillem Saint-Saënsem. Andromède – poemat symfoniczny jej pióra z 1883 roku – rozpocznie koncert. 

Następny utwór w repertuarze to IV Symfonia koncertująca op. 60 na fortepian i orkiestrę, którą Karol Szymanowski skomponował w ciągu zaledwie kilku miesięcy w 1932 roku. Mimo że dzieło zadedykował swemu przyjacielowi, wielkiemu pianiście Arturowi Rubinsteinowi, prawdopodobnie pisał je z myślą o sobie samym, choć zawodowym pianistą nie był.  „Z największą łatwością i ochotą pracuję nad tym Koncertem (jeszcze raz proszę o absolutny sekret, że to koncert – można mówić, że to IV Symfonia) i notabene mam wrażenie, że to będzie sztuczka pierwszej klasy” – pisał w liście do Zofii Kochańskiej i w rzeczy samej nie mylił się – prawykonanie kompozycji okazało się ogromnym sukcesem.

Wieczór zwieńczą dźwięki III Symfonii Witolda Lutosławskiego, powstałej na zamówienie Chicago Symphony Orchestra w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia. Jej forma jest wynikiem doświadczeń kompozytora jako słuchacza zafascynowanego ekspansją symfoniki Ludwiga van Beethovena i Johannesa Brahmsa. Jednak modelem idealnym pozostawała dla niego symfonia Josepha Haydna, co odzwierciedla się w jego twórczości. Symfonia cechuje się oryginalnie przemyślaną dwuczęściową formą, w której część pierwsza ma przygotowywać na nadejście drugiej. Dzieło stało się przyczyną przyznania kompozytorowi podziemnej Nagrody Komitetu Kultury Niezależnej „Solidarności" za rok 1983.

Partita. Witold Lutosławski World Days


Richard Tognetti fot. archiwum artysty


28 stycznia (sobota) podczas kolejnego z koncertów w ramach Witold Lutosławski World Days na estradzie wraz z muzykami NFM Orkiestry Leopoldinum wystąpi ceniony australijski skrzypek oraz dyrygent Richard Tognetti, dyrektor artystyczny Australijskiej Orkiestry Kameralnej. Muzycy sięgną po dzieła zarówno z epoki baroku i klasycyzmu, jak i te bliższe współczesności.

Koncert rozpocznie Concerto grosso A-dur op. 6 nr 11 ze zbioru dwunastu concerti grossi powstałych w 1739 roku pióra Georga Friedricha Händla – niemieckiego kompozytora późnego baroku. Kunsztowna w wyrazie kompozycja poprzedzi Partitę Witolda Lutosławskiego, która pierwotnie przeznaczona była na skrzypce i fortepian, a zadedykowana została Pinchasowi Zukermanowi oraz Marcowi Neikrugowi. Niewiele później kompozytor stworzył także wersję orkiestrową, tym razem z myślą o legendarnej skrzypaczce – Anne-Sophie Mutter. Partita składa się z pięciu ogniw, z których wiodącą rolę przyjmują pierwsze (Allegro giusto), trzecie (Largo), a także piąte (Presto). Pozostałe z nich utrzymane są w stylu krótkich interludiów. Lutosławski na przestrzeni partytury sięga do przedklasycznej osiemnastowiecznej tradycji muzyki instrumentalnej.

II Kwartet smyczkowy op. 56 Karola Szymanowskiego skomponowany został jesienią 1927 roku z myślą o organizowanym przez Musical Fund Society z Filadelfii konkursie na kompozycję kameralną. Partytury nadesłali wówczas m.in. Igor Strawiński i Maurice Ravel czy Béla Bartók. Choć kwartet Szymanowskiego został finalnie odrzucony, dziś uznawany jest za jedną z najbardziej awangardowych kompozycji w bogatej twórczości artysty. 

Sonata A-dur op. 47 Ludwiga van Beethovena zwana „Kreutzerowską” swój przydomek zawdzięcza niezwykle wówczas cenionemu francuskiemu skrzypkowi Rudophowi Kreutzerowi. Uchodzi za jedną z najsłynniejszych, a zarazem najpotężniejszych sonat skrzypcowych w historii. Początkowo kompozytor poświęcił ją popularnemu wirtuozowi skrzypiec działającemu w Anglii – George'owi Augustusowi Polgreenowi Bridgetowerowi. Jednak niedługo po wspólnym prawykonaniu dzieła muzycy się poróżnili. Gdy Beethoven opublikował utwór, zawarł na nim inskrypcję z nazwiskiem Kreutzera, choć, jak na ironię, dzieła z nim nigdy nie wykonał.

Piosenki dla dzieci. Witold Lutosławski World Days


Chór Chłopięcy NFM / fot. Karol Sokołowski

29 stycznia (sobota) o 18.00 wysłuchamy piosenek dla dzieci Witolda Lutosławskiego. Twórczość Witolda Lutosławskiego to nie tylko symfonie czy koncerty instrumentalne, ale i dzieła przeznaczone dla najmłodszych. Piosenki dla dzieci jego pióra powstały w głównej mierze w okresie dziesięciolecia powojennego. Wybrane z nich zabrzmią podczas koncertu w ramach Witold Lutosławski World Days w wykonaniu młodych adeptów wokalistyki – Chóru Dziewczęcego i Chóru Chłopięcego NFM pod dyrekcją Małgorzaty Podzielny oraz Lutosławski Quartet i LutosAir Quintet. 

Swą twórczość dla dzieci kompozytor podzielił na dwie odrębne kategorie – dla dzieci słuchających muzyki i dla dzieci śpiewających – te zwykł określać mianem „piosenek dziecinnych”. Do tej grupy przynależą m.in. Wianki i Pożegnanie wakacji napisane odpowiednio do słów pióra Stefanii Szuchowej i Lucyny Krzemienieckiej, a datowane na 1953 rok. „[Lutosławski] dał serię utworów, które weszły w krwiobieg życia muzycznego, wyznaczyły linię obowiązującego poziomu, nadały wysoki ton dziedzinie traktowanej czysto funkcjonalnie. Jest w nich prostota osiągnięta przez koncentrację, nierezygnowanie ze środków, użycie bogatego ich zespołu, ale aluzyjne, liczące na wrażliwość i inteligencję słuchacza. Znika każdy dźwięk, którego mogłoby nie być, faktura staje się krucho-roślinnie cieńka [sic!], za to w dwójnasób ważna: w najcichszym nawet piano brzmieć musi każda nuta, każda jest ważna” – podkreślał niegdyś polski muzykolog i teoretyk Mieczysław Tomaszewski. Trudno nie zgodzić się z jego słowami, bowiem ten obszar twórczości kompozytora do dziś stanowi istotne ogniwo dziecięcej literatury muzycznej.

Cztery melodie śląskie to z kolei wyraz zainteresowania Lutosławskiego polskim folklorem muzycznym. Choć pierwotnie były przeznaczone na czworo skrzypiec, tego wieczoru zabrzmią w opracowaniu na kwartet smyczkowy. Poprzedzą one Preludia taneczne z 1954 roku, będące ostatnim z cyklicznych dzieł Lutosławskiego. Cykl jest rodzajem pięcioczęściowej suity, również wyraźnie inspirowanej polską muzyką ludową. Lutosławski sam określił dzieło jako swe „pożegnanie z folklorem”.

Livre pour orchestre. Witold Lutosławski World Days


Richard Tognetti fot. archiwum artysty
3 lutego (piątek) o 19.00 zostanie zaprezentowany ostatni z koncertów w ramach Witold Lutosławski World Days poprowadzi ceniony australijski skrzypek oraz dyrygent – Richard Tognetti, dyrektor artystyczny Australijskiej Orkiestry Kameralnej. Pod jego batutą muzycy NFM Filharmonii Wrocławskiej wykonają dzieła Witolda Lutosławskiego i Johannesa Brahmsa, ale i współczesnego twórcy – Pēterisa Vasksa.

Livre pour orchestre Lutosławski skomponował w 1968 roku na zamówienie Bertholda Lehmanna – dyrygenta, a zarazem dyrektora muzycznego Orkiestry Miasta Hagen, który poprowadził wraz z jej muzykami prawykonanie utworu 18 listopada 1968 roku podczas festiwalu Hagener Musiktage. Tytuł dzieła – Księga na orkiestrę – nawiązuje do słynnej Livres pour clavesin François Couperina oraz Orgelbüchlein Johanna Sebastiana Bacha. Całość rozgrywa się w ciągu czterech Rozdziałów (fr. Chapitres) rozdzielonych trzema Intermediami. Kompozycja, w której Lutosławski sięgnął po osiągnięcia aleatoryzmu kontrolowanego, została entuzjastycznie przyjęta tak przez publiczność, jak i krytykę. Tadeusz A. Zieliński określił ją mianem arcydzieła, z kolei Stanisław Krukowski uznał ją za jedno z najświetniejszych dzieł współczesnej muzyki. W pierwszej części koncertu zabrzmi także Vox amaris Pēterisa Vasksa – fantazja na skrzypce i orkiestrę. „To utwór opowiadający o największej mocy na świecie – miłości” – podkreśla kompozytor.

Johannes Brahms skomponował III Symfonię latem 1883 roku podczas pobytu w Wiesbaden. Choć twórca był przeciwnikiem programowości w muzyce, jak na ironię entuzjaści jego symfonii nadawali im charakterystyczne podtytuły. Do III Symfonii przylgnęło miano „Heroicznej”. Rzeczywiście z jej partytury pobrzmiewa pewnego rodzaju bohaterski ton, choć zgoła inny niż w symfonizmie Beethovena. Monumentalna symfonia była dla Brahmsa zarazem przestrzenią intymną, kompozytor wplótł bowiem w materiał dzieła liczne referencje. W jej partyturze Brahms zawarł swą dewizę „Frei aber froh” (pl. wolny, ale szczęśliwy), sięgając po zwroty akordowe mające ją akcentować: F-dur – As-dur – F-dur. Wprowadził również motyw przywodzący na myśl ten z III Symfonii „Reńskiej” Roberta Schumanna – swojego wieloletniego przyjaciela. 

informacja prasowa


niedziela, 19 września 2021

56. Międzynarodowy Festival Wratislavia Cantans przekracza granice! /o tegorocznej edycji festiwalu/

Tegoroczna edycja Międzynarodowego Festiwalu Wratyslavia Cantans była interesująca, choć nietypowa, ale też okazała się dla słuchaczy (a przynajmniej dla mnie) pewnym wyzwaniem. Przewodnie hasło, dotyczące przekraczania granic, uzmysłowiło mi, że są we mnie pewne bariery nie do pokonania. Tam jednak, gdzie doświadczałam wzajemnego wpływu muzyki i słowa, nawet niekonwencjonalne, nieklasyczne wykonania wywoływały u mnie głębsze przeżycia i niespodziewaną otwartość na rzeczy pozornie mi obce. Te doświadczenia z pewnością były dominujące, za co jestem dozgonnie wdzięczna wspaniałym wykonawcom i organizatorom.

Podobnie jak poprzednie edycje festiwalu, tak i 56. miała swoją przewodnią myśl - było nią przekraczanie granic. Owa idea, będąca osią  każdej Wratislavi, staje się zazwyczaj także źródłem wielu refleksji dotyczących nie tylko samej muzyki, ale również szerszej natury, bo światopoglądowych, egzystencjalnych itd. Jak słusznie zauważył Andrzej Kosendiak - dyrektor generalny festiwalu - sama "muzyka jest rodzajem refleksji przenikającej przestrzenie często wymykające się nauce czy doświadczeniu empirycznemu". Wyraził przy tym nadzieję, że pozwala ona choć na chwilę "zrzucić z siebie ograniczenia, szczególnie te, które dosięgły nas w ostatnich miesiącach".

Podobnie rozważania snuje dyrektor artystyczny festiwalu - maestro Giovanni Antonini, dla którego przekraczanie granic przez muzykę stanowi wręcz o jej istocie. W kontekście zaś tego festiwalu przekraczanie owo przybiera rozmaite oblicza i dotyczy zarówno granic pomiędzy muzyką klasyczną a ludową, także współczesną, pomiędzy słowem mówionym a muzyką, jak też granic formalnych w obrębie muzyki tego samego kompozytora, czego przykładem może być Ludvig van Beethoven czy Witold Lutosławski. Idea przekraczania granic dotyczy także granic mentalnych w spojrzeniu na muzykę spoza kultury europejskiej itd.

Dodam, że tegoroczna edycja Wratislavia Cantans dość radykalnie przekroczyła granicę, którą stworzył dla festiwalu jego założyciel - Andrzej Markowski. Miał to być w swej istocie festiwal muzyki oratoryjno-kantatowej, czego w żaden sposób nie można powiedzieć o tegorocznej edycji. Szczerze mówiąc, przekroczenie to spowodowało u mnie pewien dyskomfort, ale doceniam fakt, że musiałam otworzyć się na inne rodzaje muzyki. 😉

Magdalena Kožená, czyli o granicy nieprzekroczonej


Magdalena Kožená i dyrygent Duncan Ward, koncert "Niech śpiewa
cały świat", fot. Łukasz Rajchert/NFM

Pierwsze wyzwanie stanowił już dla mnie koncert inauguracyjny, zatytułowany entuzjastycznie: "Niech śpiewa cały świat". Pierwszą część wypełniły kompozycje Witolda Lutosławskiego "Słomkowy łańcuszek i inne dziecinne utwory na sopran i mezzosopran, flet, obój, 2 klarnety i fagot". Zaśpiewał je Chór Chłopięcy NFM pod kier. Małgorzaty Podzielny, z towarzyszeniem solistów NFM Filharmonii Wrocławskiej. Wypadło uroczo, a nawet wzruszająco. Przy okazji można się było przekonać, jakie jest inne oblicze Lutosławskiego, który stworzył cykl oryginalnych utworów do znanych wierszy, stylizowanych na muzykę ludową. 
Jednakże prawdziwą gwiazdą tego wieczoru miała być - i była! - Magdalena Kožená, - wspaniały mezzosopran, niezapomniana wykonawczyni wielu ról operowych, jak choćby Carmen Bizeta, Medei Charpentiera czy Orfeusza w Orfeuszu i Eurydyce H. W. Glucka w interpretacji sir Johna Gardinera, a dla mnie również jest to wspaniała Judyta z oratorium Antonia Vivaldiego Judtha triumphans pod dyr.  Andrea Marcona. Tymczasem ta znakomita wykonawczyni muzyki barokowej (i nie tylko) zaśpiewała tym razem pieśni ludowe Béli Bartóka i Luciano Berio (po węgiersku i po włosku). Była dowcipna, błyskotliwa w swoich interpretacjach, ale mimo wszystko nie udało mi się przekroczyć tej granicy, którą była dla mnie Kožená jako wykonawczyni muzyki klasycznej. Wolę ją jednak nadal w tradycyjnych ramach, choć rozumiem, że jest poszukująca i może nawet lubi mierzyć się w nowym... 

"Werther" - przekraczanie granic muzyki i słowa


Jarosław Thiel i Wrocławska Orkiestra Barokowa, koncert "Werther",
fot. Karol Sokołowski/NFM
Jako rasowa polonistka byłam wielce ciekawa, jak przekraczane będą granice pomiędzy muzyką a słowem, toteż z przyjemnością wysłuchałam koncertu "Werther". Gwoli ścisłości dodać muszę, że temat ten był motywem przewodnim 52. edycji Wratislavia Cantans: "Recitar cantando", w którym zaakcentowano zależność muzyki od słowa. Doświadczyłam wówczas, że nie tylko słowo wpływa na muzykę, ale także muzyczna interpretacja dodaje mu wiarygodności. Sądzę, że w przypadku tego koncertu to się sprawdziło. 

Kompozytorem, który sięgnął po powieść epistolarną Johanna Wolfganga Goethego Cierpienia młodego Wertera, był Włoch Gaetano Pugnani - skrzypek i kapelmistrz na dworze sabaudzkim. Pierwsze wykonanie miało miejsce w Turynie, w 1791 roku, a więc zaledwie 17 lat po ukazaniu się dzieła. Wiemy też, że kompozytor wykorzystał francuskie tłumaczenie, ponieważ jego publiczność stanowili dyplomaci i arystokraci. Dzieło było wykonano raz jeszcze w 1796 roku w Wiedniu. Na podstawie zachowanych głosów orkiestrowych do "Werthera" Alberto Basso dokonał rekonstrukcji partytury dzieła, on też wybrał fragmenty powieści, przedstawiając rozwój uczucia bohatera do pięknej Lotty.  A ponieważ wykonawcy zwykli korzystać z różnych przekładów, toteż podczas  tegorocznej prezentacji dzieła wykorzystano polski przekład Leopolda Staffa.

Jakub Gierszał jako Werther i Wrocławska Orkiestra Barokowa,
fot. Karol Sokołowski/NFM
"Werther" to dobry przykład na harmonijne przenikanie się tekstu i muzyki. Istotną rolę odgrywają uczucia bohatera, który najpierw próbuje ukoić swój niepokój i niemożność odnalezienia się w świecie obcowaniem z pięknem natury. Kiedy poznaje Lottę jadąc na bal z inną, przypadkową dziewczyną, jesteśmy świadkami budzącego się uczucia, jego rozkwitu, ale także dramatyzmu wynikającego z faktu, że ukochana jest zaręczona z innym, wreszcie - samobójstwa bohatera. Wszystkie te nastroje i przemyślenia Wertera oraz jego opisy przyrody zawarte w listach do Wilhelma mają swoje odzwierciedlenie w pięknej muzyce Gaetano Pugnani. Nie był to mój pierwszy koncert, w którym słowo odgrywało istotną rolę, ale po raz pierwszy tekst nie był recytacją sytuującą się pomiędzy częściami utworu muzycznego, lecz jego integralną częścią. Czytający tekst Goethego Jakub Gierszał miał przed sobą na pulpicie zarówno muzyczną partyturę, jak i fragmenty powieści. Dodać muszę, że okazał się znakomitym i wrażliwym interpretatorem postaci Wertera. Przy tym nie miał nic z romantycznej pozy - skromny, skupiony, trochę chyba także zdenerwowany nietypowym zadaniem aktorskim, co też dobrze wpisywało się w tę rolę. Jeśli ktoś widział "Salę samobójców" w reżyserii Jana Komasy, ten z pewnością nie będzie miał wątpliwości, że to idealny wykonawca do roli Wertera. Oczywiście, równie ważną rolę odegrali także muzycy Wrocławskiej Orkiestry Barokowej pod dyr. Jarosława Thiela, którzy "ponieśli" wspaniały tekst Goethego na wyżyny wykonawstwa. Okazało się, że przekraczanie granic muzyki i słowa rodzić może wspaniałą jakość.

"W blasku Haydna", czyli przekraczanie gustów i przyzwyczajeń



Giovanni Antonini, koncert "W blasku Haydna", fot. Łukasz Rajchert/NFM

Przykład Ludwiga van Beethovena uzmysławia, że młodemu kompozytorowi, który nie zaznał jeszcze sławy, niełatwo jest przekroczyć granice muzycznych gustów i przyzwyczajeń, które zostały ukształtowane przez sławnych poprzedników, w tym wypadku przez Josepha Haydna. Kiedy w 1801 roku Beethoven skomponował muzykę do baletu Twory Prometeusza, spodobała się ona tak bardzo (był w tym zapewne niemały udział popularnego wówczas Salvatora Viganò i jego trupy, dla których powstał ów balet), że wystawiono go ponad dwadzieścia razy, a nazwisko kompozytora stało się znane. W konsekwencji tego sukcesu sześć lat później książę Nikolaus II Esterhazy zamówił u Beethovena mszę dla uczczenia imienin żony Marii Józefy - tak powstała Msza C-dur op. 86. Poprzednikiem kompozytora był Joseph Haydn, który sześciokrotnie przygotowywał utwory na tę uroczystość. Poprzeczka była więc wysoko ustawiona, szczególnie, że Beethoven nie miał doświadczenia w tworzeniu muzyki religijnej. Jego Msza C-dur zabrzmiała po raz pierwszy 13 września 1807 roku w kościele w Eisenstadt pod kierownictwem kompozytora, a książę nie ukrywał bynajmniej swego niezadowolenia. Można by nieco żartobliwie zauważyć, że miał swoje ograniczenia, ale w tym przypadku granice estetyczne wyznaczała wspaniała muzyka Haydna. I chociaż - jak stwierdził muzykolog Martin Geck - "nie było w czasach Beethovena innego kompozytora, który z podobnym zaangażowaniem zagłębiłby się w tekst" - to jednak de gustibus... Przykład Mszy C-dur uświadamia, że gusty również bywają naszym ograniczeniem.

Krystian Adam Krzeszowiak i Fulvio Bettini, koncert "W blasku 
Haydna, fot. Łukasz Rajchert/NFM

We Wrocławiu wspomniane utwory Beethovena (baletu nie było 😀) wykonali wspaniali artyści, a publiczność była "oswojona Beethovenem", więc nie trzeba właściwie było niczego przekraczać. Byliśmy zachwyceni! Il Giardino Armonico pod dyrekcją maestro Giovanniego Antoniniego przyzwyczaili nas do znakomitych interpretacji rozmaitych kompozytorów. Jest to zespół fantastycznie zgrany i na dodatek składa się z wybitnych muzyków. Jeśli do tego dołożyć wspaniały Chór NFM i solistów doprawdy znakomitych, jak choćby Krystian Adam Krzeszowiak (tenor), Fulvio Bettini (baryton) czy Francesca Ascioti (kontralt) i Giulia Semenzato (sopran), to człowiek nabiera przekonania, że gdyby ten koncert usłyszał śp. książę Esterhazy, z pewnością z jego ust nie wyrwałyby się słowa "nieznośnie śmieszna i okropna", lecz "zachwycająca". Pominąwszy bowiem jego gust, zapewne uległby presji tłumu, czyli zgromadzonej w Narodowym Forum widowni. 😉

Przekraczanie granic tonalności - podążanie muzyki za słowami


Huelgas Ensemble, koncert "Sublimacja brzmienia",
fot. Karol Sokołowski/NFM

W średniowieczu i renesansie dominowała muzyka tonalna. Był to system mający silnie zarysowane centrum tonalne w postaci pojedynczego dźwięku, a dźwięki główne i poboczne miały strukturę hierarchiczną. Ceniono współbrzmienia konsonansów doskonałych, a jeśli nawet niekiedy pojawiał się dysonans, to był on odpowiednio przygotowany. Świat dźwięków miał swój ład, który czerpano z tradycji starogreckiej, toteż nagłe pojawienie się dysonansów było czymś, co szokowało i było złamaniem zasad. A jednak zdarzały się odstępstwa., głównie w XV i XVI wieku, szczególnie w madrygałach i motetach. Zazwyczaj podyktowane to było treścią słów, szczególnie, gdy te nazywały uczucia: smutek, tęsknotę czy miłość.

W ramach tegorocznej Wratoslavi mieliśmy okazję podziwiać niezwykły belgijski zespół wykonujący muzykę dawną – Huelgas Ensemble (nazwa  nawiązuje do rękopisu muzyki polifonicznej Codex Las Huelgas), założony przez flamandzkiego dyrygenta  Paula van Nevela. Wykonawcy zaprezentowali festiwalowej publiczności utwory kompozytorów  XIV-XVII wieku, którzy granice tonalności przekraczali po mistrzowsku, m. in. utwory Orlando di Lasso i Luca Marenzio. 

Huelgas Ensemble, koncert "Sublimacja brzmienia",
fot. Karol Sokołowski/NFM
Prophetiae Sybillarum Orlando di Lasso składa się z jednego trzywierszowego prologu i dwunastu sześciowierszowych motetów. Wszystkie wiersze są napisane heksametrem daktylowym. Proroctwa zaś (każde wypowiedziane przez inną prorokinię) mówią o przyjściu Chrystusa, co już samo w sobie jest zaskakujące. Proroctwa owe oddaje Lasso w stylu chromatycznym, nasycając brzmienie licznymi dysonansami, kładąc nacisk na artykulację i należyte wydobycie treści motetów. To słowo decyduje o takiej retoryce muzycznej. 

Taka sama zasada przyświeca madrygałom, w których przeważa tematyka miłosna. Tęsknota, rozstanie – wszystko to stwarzało możliwość nasyconych chromatycznie melodii, w których dysonanse w sposób oczywisty oddawały złożoność uczuć. Jednym z najwybitniejszych madrygalistów był  Luca Marenzio, którego utworu Solo e pensoso (Samotny i rozważny), skomponowanego do słów F. Petrarki, mieliśmy okazję posłuchać. Wybitne umiejętności Marenzia w muzycznym „malowaniu słów”, zwłaszcza w madrygałach, były bardzo podziwiane przez znawców jego czasów. W ciągu około 20 lat Marenzio napisał ponad 400 madrygałów i około 80 villanelli, opublikowanych w 23 księgach, a także wiele dzieł sakralnych, w tym około 75 motetów.  Nie ograniczał się do muzycznych ilustracji słów, lecz dążył do oddania ogólnego nastroju i wyrazu emocjonalnego tekstu. W tym celu stosował zróżnicowane środki muzyczne: imitację, chromatykę, dysonanse, nieoczekiwane zmiany harmoniczne. Wydaje się, że tytuł koncertu "Sublimacja brzmienia" trafnie oddaje efekt, który uzyskał Huelgas Ensemble prezentując nie tylko ów znakomity madrygał. Brzmienie głosów, wydobywające skomplikowaną tkankę uczuć właściwie nie daje się opisać... Tego należy po prostu posłuchać!

Solo e pensoso, Huelgas Ensemble


Przekraczanie ograniczeń i reguł rozmaitych sztuk


Joanna Freszel, Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia, 
pod dyr. Lawrance Fostera, koncert "Narodziny muzyki współczesnej",
fot. Łukasz Rajchert/NFM

Charakterystyczne dla schyłku XIX i XX wieku staje się przekraczanie granic gatunkowych rozmaitych sztuk. Ta swoista rewolucja ma swoje korzenie w romantyzmie, który z brawurową swobodą łamał klasyczne ograniczenia, mieszając ze sobą gatunki i tworząc dzieła synkretyczne, czego przykładem są ballady czy Dziady Adama Mickiewicza, w których formę dramatu co i rusz rozsadzają inne gatunki literackie (przypowieść, bajka, opowiadanie), a także pozaliterackie (sen, obrzęd), w tym muzyczne (opera, pieśń). Dziady zainspirują Stanisława Moniuszkę do skomponowania kantaty Widma... 

Również Claude Debussy, zachwycony Popołudniem fauna Stéphane`a Mallarmé, zapragnął  za pomocą muzyki oddać emocje, których doświadczył czytając te poezje tak bardzo ze swej istoty muzyczne, by nie rzec: impresjonistyczne, oddziałujące nie tylko dźwiękiem, ale także barwą, nastrojem. Tak powstało Preludium do "Popołudnia fauna", Stało się ono z kolei inspiracją dla baletu,  którym zasłynął Wacław Niżyński. Balet był inspirowany zarówno poezja Mallarmégo, jak też Preludium Debussy`ego, ale został wzbogacony o choreografię i wspaniałe kostiumy, nie mówiąc już o niezwykłym, choć kontrowersyjnym wykonawcy. Wszystkie te trzy dzieła – poemat, preludium i balet, wynikające z inspiracji poezją i muzyką, mają istotny udział w rozwoju sztuki współczesnej. 

Zamysłem Debussy’ego nie była bynajmniej synteza treści poematu Mallarmégo, wyrażona środkami muzycznymi, ale oddanie impresji wywołanej poezją. Kompozytor unikał dosłownej ilustracyjności i bardziej sugerował niż naśladował. Treść pozamuzyczną preludium scharakteryzował dość enigmatycznie, określając ją jako serię marzeń sennych rodzących się w głowie fauna podczas leniwego popołudnia, po wcześniejszej pogoni za nimfami. Struktura utworu jest trzyczęściowa, z dodaną codą. Część pierwsza ma również wewnętrzny trójpodział, a temat otwierający, grany przez flet, jest powtórzony na oboju, Część trzecia jest skróconą, zmodyfikowaną repryzą części pierwszej. W pamięci pozostaje ów dźwięk fletu, a potem oboju, jak klisza "wyświetlający" w wyobraźni atmosferę ciepłego, leniwego popołudnia. 

Podczas wrocławskiego koncertu pięknie zabrzmiała Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia pod batutą Lawrance Fostera. A ja proponuję choć przez chwilę posłuchać Leonarda Bernsteina.

Debussy Prélude à l'après-midi d'un faune - Leonard Bernstein

Równie piękne okazało się być wykonanie Sieben frühe Lieder Albana Berga, z fenomenalną Joanną Freszel (sopran) w roli solistki. Siedem wczesnych pieśni (ok. 1905-1908) to wczesne kompozycje Berga, wówczas studenta Arnolda Schoenberga. Pieśni zostały po raz pierwszy napisane na głos średni i fortepian, a po latach kompozytor dokonał ich korekty na głos wysoki i orkiestrę. Siedem wczesnych pieśni opowiada historię, nawet jeśli pierwotnie nie były pomyślane jako cykl. Jest to historia miłości, być może do przyszłej żony Helene, którą poznał, kiedy powstawały te utwory. Cykl został jej dedykowany. Pieśni zostały skomponowane do słów różnych poetów, m. in. Carla Hauptmanna  (otwierająca cykl "Noc"), Theodora Storma ("Słowik") czy Rainera Marii Rilkego ("Koronowany snem"). Aby czytelnik miał wyobrażenie, jaka to jest nastrojowa, niekiedy pełna niepokoju, poezja, przytoczę tekst pierwszej z nich ("Nacht"):

Dämmern Wolken über Nacht und Tal,
Nebel schweben, Wasser rauschen sacht.
Nun entschleiert sich's mit einemmal:
O gib Acht! Gib Acht!
Weites Wunderland ist aufgetan.
Silbern ragen Berge, traumhaft groß,
Stille Pfade silberlicht talan
Aus verborg'nem Schoß;
Und die hehre Welt so traumhaft rein.
Stummer Buchenbaum am Wege steht
Schattenschwarz, ein Hauch vom fernen Hain
Einsam leise weht.
Und aus tiefen Grundes Düsterheit
Blinken Lichter auf in stummer Nacht.
Trinke Seele! Trinke Einsamkeit!
O gib Acht! Gib Acht!

Co brzmi w tłumaczeniu:

Jeśli chmury zaświtają nad nocą i doliną,
Mgła unosi się, woda płynie delikatnie.
Teraz nagle zostaje odsłonięty:
Uważaj! Zwróć uwagę!
Ogromna kraina czarów jest otwarta.
Wieża górska w kolorze srebrnym, fantastycznie duża,
Ciche ścieżki, srebrzyste jasne talan
Z ukrytego okrążenia;
A szlachetny świat tak marzycielsko czysty.
Przy drodze stoi cichy buk
Cień czerni, dotyk odległego gaju
Samotny wieje cicho.
I ponury z głębokiego powodu
Migające światła w cichej nocy.
Pij duszę! Pij samotność!
Uważaj! Zwróć uwagę!

Joanna Freszel, koncert "Narodziny muzyki współczesnej",
fot. Łukasz Rajchert/NFM
Wiersz typowo impresjonistyczny, nokturn oddziałujący kolorem, zmiennością światła, obrazów i kolorem. Niepokojący. Podobnie jest z muzyką: oddziałuje nastrojem, ciemnymi barwami, zmiennością rytmu... Istotny jest nade wszystko związek muzyki ze słowem. Łatwo też dostrzec nawiązanie do późnych romantyków, do tematyki nocy, snów i miłości. Joanna Freszel okazała się znakomitą interpretatorką tej poezji, tak przecież niełatwej do zaśpiewania. A jednak wydobyła z niej wszystkie niuanse: ową zmienność nastrojów, niepokój, liryzm i dramatyzm. Byłam pod wielkim wrażeniem!

Reasumując, należy stwierdzić, że tegoroczna odsłona Międzynarodowego Festiwalu Wratyslavia Cantans była interesująca, choć nietypowa, ale też okazała się dla słuchaczy (a przynajmniej dla mnie) wyzwaniem. Przewodnie hasło, dotyczące przekraczania granic, uzmysłowiło mi, że są we mnie pewne bariery nie do pokonania. Tam jednak, gdzie doświadczałam wzajemnego wpływu muzyki i słowa, nawet niekonwencjonalne, nieklasyczne wykonania wywoływały u mnie głębsze przeżycia i niespodziewaną otwartość na rzeczy pozornie mi obce. Te doświadczenia z pewnością były dominujące, za co jestem dozgonnie wdzięczna wspaniałym wykonawcom i organizatorom.

„Feliks Janiewicz – Complete Violin Concertos” – nowy album wydany przez Narodowe Forum Muzyki

7 sierpnia 2026 roku premierę będzie miał nowy album Narodowego Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego we Wrocławiu, nagrany przez Bartłomi...

Popularne posty