Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Grupa Krakowska, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Grupa Krakowska, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

środa, 15 marca 2023

Artyści z Krakowa. II Grupa Krakowska - nowa wystawa w MOCAK-u

30 marca 2023 roku w Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie zostanie otwarta wystawa "Artyści z Krakowa. II Grupa Krakowska". Wśród zaprezentowanych artystów znajdą się m. in. prace Tadeusza Kantora, Jerzego Nowosielskiego, Alfreda Lenicy i Jerzego Tchórzewskiego.



Grupa Krakowska – mit założycielski polskiej sztuki współczesnej

W 1957 roku powstała II Grupa Krakowska – stowarzyszenie niezależnych artystów, myślących każdy inaczej, ale tak samo oddanych sztuce. Byli indywidualistami, jednak łączyło ich zainteresowanie nowoczesnością. Podstawowym warunkiem zaproszenia do Grupy była „nerwica” twórcza – wyczucie narkotyku związanego z uprawianiem sztuki. Takim podejściem II Grupa Krakowska o kilka lat wyprzedziła Fluxus. Stała się polską awangardą postmodernizmu. Wbrew nazwie członkami mogli być również artyści z innych miast.

W 1958 roku Grupa wystąpiła do urzędu miejskiego z prośbą o przyznanie im lokalu na galerię. Kraków zawsze był odważny w takich sprawach[1]. Otrzymała piwnicę w Pałacu Krzysztoforskim. Ta odważna decyzja urzędników była zarówno gestem politycznym, jak i kulturowym. Na fali resztek odwilży ofiarowano artystom przestrzeń do uprawiania sztuki – a przy okazji i niechcący – miejsce do ćwiczenia niezależności artystycznej. Grupa Krakowska wykorzystała obie możliwości. Galeria Krzysztofory była pierwszym w historii Polski miejscem ekspozycyjnym ofiarowanym artystom.

Każdy członek Grupy miał prawo do wystawiania w Krzysztoforach. To wynikało z jej demokratycznych założeń. Jednak w pewnym momencie pojawiła się dyktatura. Zasady krzysztoforskie uległy osobowości Tadeusza Kantora, którego talent i ego były nie do przebicia i nie do przegadania. To był drapieżnik o ekspansywnej naturze, który z łatwością zmieniał „skóry mentalne”. Malował ekspresyjne obrazy, wymyślał dowcipne happeningi, tworzył patetyczny teatr oraz pisał wnikliwe i prorocze manifesty. Zniewalał, ale jeszcze bardziej fascynował i inspirował.

Dominacja Kantorowska skończyła się wraz z powstaniem Cricoteki. Galeria Krzysztofory powróciła do dawnej otwartości i demokracji. Oczywiście kontrolowanej jakością artystyczną. Przez 52 lata istnienia zorganizowano w Krzysztoforach kilkaset wystaw, performansów, spotkań, wykładów i przedstawień teatralnych. Oprócz członków Grupy wystawiali artyści z całego świata.

Po Stanisławie Balewiczu dyrektorem Krzysztoforów został Józef Chrobak. Ten detektyw kultury i demaskator jej ukrytych mechanizmów zebrał wszystkie dokumenty i plotki związane z funkcjonowaniem Galerii i Grupy, po czym wydał je w wielotomowej serii Grupa Krakowska (dokumenty i materiały). Dzięki jego dociekliwości i pracy działanie tej najważniejszej formacji artystów w Polsce powojennej zyskało trwały i profesjonalny obraz w historii sztuki.

W pewnym momencie – po połowie lat 90. – Grupa Krakowska „przestała się rozmnażać”. Najprawdopodobniej uznano, że wyczerpał się sens tego typu inicjatyw. Na pewno tak uważał Józik Chrobak. W każdym razie Grupa Krakowska postanowiła popełnić indiańskie samobójstwo. Dzisiaj żyje jeszcze tylko kilku członków: Janusz Tarabuła, Andrzej Kostołowski i Zbigniew Warpechowski.

Ale pamięć o tym imperium artystów wydaje się bezpieczna.

[1] 14 lat później, w 1972 roku, zwróciłam się do Wydziału Kultury Urzędu Miasta o zgodę na prowadzenie prywatnej galerii w moim mieszkaniu. I zgodę otrzymałam!

Maria Anna Potocka

Artyści z Krakowa. II Grupa Krakowska
30.03.2023 - 24.09.2023

Wernisaż:

30.03.2023 godz. 18

Artyści:

Jerzy Bereś

Tadeusz Brzozowski

Józef Chrobak

Maria Jarema

Julian Jończyk

Jerzy Kałucki

Tadeusz Kantor

Janina Kraupe-Świderska

Alfred Lenica

Adam Marczyński

Jadwiga Maziarska

Kazimierz Mikulski

Daniel Mróz

Jerzy Nowosielski

Jan Pamuła

Andrzej Pawłowski

Marek Piasecki

Maria Pinińska-Bereś

Mieczysław Porębski

Karol Pustelnik

Erna Rosenstein

Teresa Rudowicz

Bogusław Schaeffer

Jerzy Skarżyński

Maria Stangret

Jonasz Stern

Janusz Tarabuła

Jan Tarasin

Jerzy Tchórzewski

Danuta Urbanowicz

Witold Urbanowicz

Adam Walaciński

Zbigniew Warpechowski

Marian Warzecha

Jerzy Wroński

Kurator:

Maria Anna Potocka

Koordynatorzy:

Betina Fekser

Anna Jeznach

informacja prasowa

sobota, 1 grudnia 2018

"Grupa Krakowska" - przekrojowa wystawa awangardy lat 30. w Muzeum Narodowym we Wrocławiu /relacja/

Od 2. grudnia 2018 roku Muzeum Narodowe we Wrocławiu prezentuje wyjątkową wystawę poświęconą Grupie Krakowskiej, będącej jednym z najciekawszych zjawisk w pejzażu artystycznym Polski lat 30. Wystawa ma charakter monograficzny, przy czym po raz pierwszy członkowie przedwojennej awangardy prezentowani są tak szeroko. Wystawa powstała we współpracy z Muzeum Narodowym w Krakowie, ale zbiory pochodzą z różnych źródeł, także prywatnych, stąd unikatowość ekspozycji.

Maria Jarema, Kompozycja z klatką, ok. 1930, fot. MN

Pierwsza Grupa Krakowska

Na wystawie znalazły się także prace polskich awangardowych artystów, którzy byli mistrzami i mentorami młodych, m.in. Leona Chwistka oraz Władysława Strzemińskiego, ale przede wszystkim można oglądać obrazy, grafiki, rzeźby i szkice scenograficzne członków nieformalnej grupy zwanej Grupą Krakowską. Podobnie jak lwowska grupa Artes, odcina się ona od konstruktywistycznej ideologii i czystej abstrakcji, powraca do sztuki przedstawiającej, nobilituje znaczenie przeżycia artystycznego, wyobraźni, a także tematu w sztuce. Pierwsza Grupa Krakowska ukonstytuowała się w latach 1929-1931, choć formalnie jej nazwa pojawiła się w życiu artystycznym dopiero w 1933 roku - wraz z pierwszą oficjalną wystawą. Powstanie ugrupowania zainicjowało kilkoro zamiejscowych studentów Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie: Leopold Lewicki, Henryk Wiciński, Janusz Woźniakowski, Maria Jarema, Jonasz Stern i Andrzej Stopka. Do nich przyłączyli się następnie inni studenci, którym nie w smak były metody nauczania na ASP, hołdujące młodopolskiemu statusowi artysty.
Władysław Strzemiński, Martwa natura, fot. Barbara Lekarczyk-Cisek
Byliśmy zahipnotyzowani ich malarstwem - poetyką Chagalla, dramatycznością Picassa, porządkiem Légera, ostrością polityczną Grosza, charakterem i formą nowoczesnego teatru Piscatora - pisał po latach Jonasz Stern. Jeśli chodzi o polskich artystów, szczególnie zainteresowały nas idee Szczuki, teoria widzenia Strzemińskiego, koncepcje architektoniczne Syrkusów, malarstwo Stażewskiego. Często bywał w Krakowie Leon Chwistek (...). Nasza praca artystyczna rozwinęła się w klimacie idei tych artystów, często bardzo różniących się od siebie, ale torujących drogę nowej wizji świata i związanych z postępowym ruchem społecznym.

Leopold Lewicki, Arsenał, 1932, fot. MN
Większość członków grupy miała poglądy lewicowe, co znalazło odbicie w tematyce ich prac i co przyczyniło się do usunięcia z wystawy ich obrazów, rewizji, aresztowań i relegowania z uczelni trzech członków grupy. Pozostałym udzielono nagan lub zawieszono w prawach studenta. Nieformalnym patronem artystów stał się Leon Chwistek, po tym jak przychylnie skomentował w prasie ich wystawę w Domu Artystów przy pl. Świętego Ducha. Przede wszystkim zaś doprowadził do zorganizowania pierwszej oficjalnej ekspozycji Grupy Krakowskiej, otwartej w październiku 1933 roku we Lwowie oraz następnych, w kolejnych latach.

Stanisław Osostowicz, Scena uliczna z Krzemieńca, ok. 1936, MN
Członkowie Grupy oddawali się nie tylko działalności artystycznej, organizowali dyskusje i odczyty, założyli także propagandowy teatr plastyczny Cricot, do którego laki i dekoracje wykonywali Henryk Wiciński, Jonasz Stern i Maria Jarema. Stworzyli także własny teatrzyk satyry politycznej pod nazwą Szopka krakowską, który cieszył się wielką popularnością. To polityczne zaangażowanie przypieczętowało zresztą losy Grupy: w 1937 roku zostali usunięci ze Związku Zawodowego Polskich Artystów Plastyków, a w rezultacie najważniejsi członkowie opuścili Kraków.

Wrocławska wystawa Grupy Krakowskiej


Ekspozycja jest rodzajem opowieści o twórczości bardzo młodych ludzi - wyjaśniała podczas konferencji prasowej autorka i kuratorka wystawy, Barbara Ilkosz. Byli to studenci Akademii Krakowskiej związani nie tylko w Krakowem, ale również z Kresami, łącząc w ten sposób dwie tradycje. Ich twórczość odzwierciedla atmosferę lat 30. ubiegłego wieku.

Maria Jarema, fot. Anna Kowalów


Podkreślała również fakt, że artystów łączyły nie tylko poglądy polityczne, te bowiem zmieniały się, ale przede wszystkim ludzie ci byli ze sobą zaprzyjaźnieni, często się spotykali, o czym przypomina początek ekspozycji, pełen portretów i autoportretów młodych artystów.

Cała ekspozycja liczy ok. 300 prac, a wśród nich obrazy, rysunki, szkice scenografii, kostiumów, rzeźby... Pokazano bardzo różnorodną twórczość tych artystów, począwszy od studenckich pejzaży, które malowali na Lubelszczyźnie, w Tatrach, na Wołyniu. Odrębny zbiór prac stanowią obrazy ujawniające ich wrażliwość społeczną - szkice uliczne przedstawiające sceny z życia proletariatu - prostych robotników, ludzi różnych zawodów, a także demonstracje polityczne. W osobnym dziale przedstawiono folklor galicyjski, którego patronem był Leon Chwistek. Ostatni dział stanowią eksperymenty w obszarze sztuki abstrakcyjnej. Rodzaj aneksu stanowią obiekty prezentujące działalność teatralną członków Grupy.

Fryderyk Pautsch, Targ w Kołomyim fot. Barbara Lekarczyk-Cisek

Losy artystów były często tragiczne - wybuch II wojny i prześladowania stały się przyczyną śmierci wielu z nich, spowodowały także utratę części dzieł. Ci, którzy przeżyli, zawiązali w 1957 roku Drugą Grupę Krakowską, której siedzibą stały się Krzysztofory. Ale to już inna historia.

wystawa Grupa Krakowska 1932–1937
od 2 grudnia 2018 r. do 31 marca 2019 roku
kurator: Barbara Ilkosz
miejsce: Pawilon Czterech Kopuł



środa, 28 listopada 2018

Grupa Krakowska - wystawa w Pawilonie Czterech Kopuł we Wrocławiu

Od 2 grudnia 2018 do 31 marca 2019 roku Pawilon Czterech Kopuł zaprasza na wystawę prezentującą artystów Grupy Krakowskiej. 

Maria Jarema, Kompozycja z klatką, ok. 1930

Grupa Krakowska to jedno z najciekawszych polskich ugrupowań artystycznych XX w. Formalnie zawiązała się w 1933 r., a jej członkami byli studenci krakowskiej ASP. Połączyły ich wspólne przekonania, krytyka akademickich metod nauczania, zainteresowanie europejską i polską sztuką awangardową, a także zaangażowanie polityczne. Trzon grupy tworzyli: Aleksander Sasza Blonder, Berta Grünberg, Franciszek Jaźwiecki, Maria Jarema, Leopold Lewicki, Adam Marczyński, Stanisław Osostowicz, Bolesław Stawiński, Jonasz Stern, Eugeniusz Waniek, Henryk Wiciński i Aleksander Radziewicz-Winnicki.

Stanisław Osostowicz, Scena uliczna z Krzemieńca, ok. 1936

Na wystawie można zobaczyć prawie 300 prac: rysunki, grafiki, a także obrazy i rzeźby – tradycyjne gatunki malarstwa, jak pejzaż i martwa natura, oraz prace o charakterze abstrakcyjnym. Pojawia się też tematyka społeczna oraz projekty scenografii i kostiumów teatralnych. Prace te ilustrują wielotorową twórczość Grupy Krakowskiej. Ujawnia ona nie tylko piętno sztuki mistrzów akademickich i wpływ malarstwa artystów z kręgu Komitetu Paryskiego, ale przede wszystkim recepcję sztuki awangardowej.

Sasza Blonder, Podwórko w Czortkowie, 1932

Członkowie grupy uwikłani w politykę utożsamiali swą twórczość z pojęciem „sztuki rewolucyjnej” i utopijną ideą przekształcania życia poprzez sztukę. Istotnym aspektem w ich twórczości były motywy lokalnej kultury. Wychowani na Kresach poznali klimat rodzimych miasteczek i życia ich mieszkańców. Inspirowane nimi prace ilustrują byłą wielokulturową tradycję tych ziem. Istotną rolę w działalności grupy odegrały zażyłe kontakty członków grupy z Leonem Chwistkiem, który zaszczepił im zainteresowanie odkrywaną w tym czasie sztuką naiwną i prymitywną. Artyści współpracowali też z Władysławem Strzemińskim, grupą
a.r. (artyści rewolucyjni) z Łodzi i lwowskim stowarzyszeniem artes. Odrębnym rozdziałem ich aktywności artystycznej była współpraca z krakowskim Teatrem Artystów Cricot, dla którego projektowali oprawę plastyczną realizowanych w nim sztuk teatralnych.

Stanisław Osostowicz, Moi widzowie, 1931–1932


Jak podkreśla Piotr Oszczanowski, Dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu:
„Cieszy mnie, że po raz pierwszy prezentujemy tak atrakcyjny epizod polskiej awangardy
okresu dwudziestolecia międzywojennego”.

informacja prasowa

Relację z wystawy można znaleźć pod tym linkiem.

poniedziałek, 4 marca 2019

Justyna Oleksy o Teatrze Czterech /wywiad/

„Teatr Czterech nie należy do tych, w których dostaje się gotowy scenariusz. To teatr współ-tworzony” – opowiada Justyna Oleksy, twórczyni  grupy teatralnej w Muzeum Narodowym we Wrocławiu. Posłuchajcie (poczytajcie), jak widzi swój „teatr … performatywny”.


Justyna Oleksy w otoczeniu publiczności na finisażu wystawy Henry Moore`a, fot. Lucek

Barbara Lekarczyk-Cisek: Od niedawna w Pawilonie Czterech Kopuł działa Teatr Czterech, którego jest Pani pomysłodawczynią i twórczynią. To bardzo interesująca inicjatywa służąca interaktywnemu obcowaniu ze sztuką, której pierwszą odsłonę mieliśmy przy okazji finisażu wystawy Henry'ego Moore'a. Jakie były okoliczności powstania zespołu teatralnego?

Justyna Oleksy:  Moja pasja do sztuki wywodzi się z pasji do teatru, ta zaś ma swoje źródło w zamiłowaniu do słowa. Jestem absolwentką filologii polskiej (na specjalizacji Sztuki widowiskowe) i to od słowa zaczęło się drążenie światów, które mnie interesują. Studiowałam też przez pewien czas teatrologię i to, co szczególnie zapamiętałam, co mnie najbardziej zafascynowało, to wykłady o performatywności przestrzeni – miejskich, muzealnych… Połączenie teatru z przestrzenią muzeum jest dla mnie czymś naturalnym.

Przypuszczam jednak, że kiedy zaczynała Pani swoją pracę, oczekiwano, że będzie ona polegała na oprowadzaniu wycieczek. Czy Pani propozycja stworzenia teatru spotkała się od początku z entuzjazmem, czy też trzeba było do niej przekonywać?

Największą orędowniczką mojego pomysłu okazała się pani Iwona Bigos – kierowniczka Pawilonu, która od samego początku okazywała entuzjazm dla tego przedsięwzięcia. Towarzyszy nam od przesłuchań i wspiera wszelkie nasze związane z Teatrem starania. Poza tym obecnie Muzeum odchodzi od tradycyjnej formy edukacji, jest otwarte na różne nowości. Pani Barbara Przerwa – edukatorka Działu Oświatowego Muzeum Narodowego – od lat tańczy do obrazów i rzeźb. To także dało mi odwagę do kolejnego kroku. Basia jest również w składzie mojego zespołu, co bardzo sobie cenię.


Teatr Czterech, fot. Małgorzata Kęsik

Czy miała Pani za sobą jakieś doświadczenia związane z praktyką teatralną?

Praktykę teatralną rozpoczynałam w teatrze wędrownym, a ponadto mam na swoim twórczym koncie także kilka autorskich realizacji teatralnych. We współpracy z Fundacją In Situ w Sokołowsku powstał spektakl „Mówi się!” na podstawie dramatów Krystyny Miłobędzkiej, w którym zagrały dzieci. Również w Sokołowsku stworzyliśmy i zagraliśmy bardzo związany z tym miejscem spektakl „Nysko-polo”. Powstał na podstawie mojej literacko-reportażowej „wariacji” na temat „baby” i był refleksją na temat kondycji kobiety w realiach prowincji, ukrytą pod pretekstem dzielenia się przepisem na babę... wielkanocną. Wystąpiły w nim mieszkanki Sokołowska i okolic.

Połączenie teatru i muzeum wypróbowałam także tworząc międzypokoleniowy spektakl „Są dzieci skórzane, są dzieci wełniane” w gliwickim Domu Pamięci Żydów Górnośląskich. Poza realizacjami na tradycyjnej scenie, chętnie podejmuję wyzwania tworzenia teatru w nietypowych przestrzeniach. Tak powstał w ramach projektu „Foniatryk”performance „PSYCHOlas”, grany na leśnej polanie, czy też międzypokoleniowy spektakl „Strzępy”, zrealizowany w Dawnej Papierni - poprzemysłowej hali fabryki papieru w Jeleniej Górze. Takie przestrzenie mnie „kręcą”. Mimo że nie są teatrem, także i one mają swoje kulisy. Kiedy więc zaczęłam się przechadzać po zakątkach Pawilonu Czterech Kopuł i pić kawę z Witkacym (śmiech), dostrzegłam i tutaj te zakulisowe okoliczności. Fantastyczne jest dla mnie to, że mogę się tym dzielić z ludźmi, których tu spotykam.

Teatr Czterech, fot. Małgorzata Kęsik


Co takiego dostrzegła Pani w przestrzeni  Pawilonu Czterech Kopuł?

Mam świadomość, że może to być przestrzeń onieśmielająca, zimna. Na mnie samą początkowo tak zadziałała ta ogromna ściana bieli. Stąd też moja radość, kiedy podczas przesłuchań, późnym styczniowym popołudniem, w czasie gdy zazwyczaj muzeum jest puste i przemawiają w nim tylko postacie z obrazów, hol nagle się zaludnił, ożył, wypełnił; odezwały się dźwięki saksofonu, ludzkie głosy… To było wspaniałe! Później zaprosiłam uczestników przesłuchań na wystawę Henry'ego Moore'a, opowiedziałam o niej, jak ja ją widziałam – w kontekście performatywnym, po czym uczestnicy wybrali sobie jeden z monologów, które im zaproponowałam. Był to np. „monolog (nie)dotknięcia”, „monolog dionizyjski”, „monolog kubistycznego profilu”, „dialog wewnętrznego z zewnętrznym”, „sen oddzielonego fragmentu”, „monolog zwierzęcej siły”, czyli teksty łączące motywy występujące w rzeźbach Moore'a. To była intensywna, magiczna noc w muzeum, podczas której wyłonił się mocny 17-osobowy skład.

Teatr Czterech, fot. Małgorzata Kęsik

Jacy ludzie pojawili się na przesłuchaniach?

Wymykający się wszelkim określeniom (śmiech). Ale w najprostszym ujęciu: przedstawiciele kilku pokoleń, zarówno studenci, głównie kierunków artystycznych, bardzo mocna reprezentacja SKIBY;  czterdziestolatkowie oraz – jak sami się określili – „seniorzy” naszej ekipy. Jakoś się te różne światy dobrze ze sobą połączyły.

Aktualnie przygotowuje Pani performance do wystawy „Grupa Krakowska”. W jaki sposób pracujecie nad nim?

Mamy za sobą pierwsze spotkania na tej wystawie. Nazwaliśmy je „obwąchiwaniem”. W przypadku pierwszego, „Moore'owego” finisażu narzuciłam własną formę ze względu na mocno ograniczony czas – od przesłuchań mieliśmy zaledwie siedemnaście dni. Ale tę wymyśloną przeze mnie formułę wypełnili treścią  sami aktorzy. Teatr Czterech nie należy do tych, w których dostaje się gotowy scenariusz. To teatr współ-tworzony.

Teatr Czterech, fot. Małgorzata Kęsik

Pracę na wystawie zaczynamy od rytuałów iście muzealnych: od oprowadzania. Dzielę się z Zespołem swoimi sugestiami i intuicjami. Często okazują się one zbieżne, bo wszyscy mamy jakiś rodzaj estetycznego połączenia. Na wystawie „Grupa Krakowska” zatrzymaliśmy się na dłużej przy synestezyjnej rzeźbie Leopolda Lewickiego „Kompozycja muzyczna”. Mamy też tak ważny punkt zaczepienia jak Teatr Artystów Cricot, który działał w Krakowie od roku 1933, a który może wyznaczyć nam linię działania. Tym, co nas szczególnie urzekło, jest muzyczna droga Cricotu. Wprawdzie nie zachowały się nagrania spektakli, ale przetrwały notatki. Wiemy na przykład, że używano muzyki dadaistów, jak „Ursonate” Kurta Schwittersa. Być może tym tropem pójdziemy.

Justyna Oleksy, fot. Małgorzata Kęsik


Jak będzie wyglądał ten finisaż od strony organizacyjnej?

Nieco inaczej niż w przypadku „odMOOREowywania”. Nie chcemy się powtarzać, a poza tym charakter wystawy wymusza zupełnie inny rodzaj działań. Będą one na pewno, w przeciwieństwie do Moore'owych monologów, dużo bardziej grupowe, zbiorowe. Chcemy jednak stworzyć pewną tradycję naszych wystąpień, rozpoznawalną formułę. Na finisażu wystawy Henry'ego Moore'a, kiedy skończyło się moje oprowadzanie, zgasło światło, odezwał się saksofon i widzowie byli prowadzeni trasą kolejnych monologów słowem, dźwiękiem i ruchem. Raz po raz gasiliśmy światła i razem z widzami zamykaliśmy kolejne przestrzenie gry i samej wystawy. Chciałabym, aby w przypadku „Grupy Krakowskiej” było podobnie. Teatr Czterech ma ze swej istoty teatralnie finalizować wystawy czasowe.


A zatem powodzenia!

środa, 20 lutego 2019

Piotr Oszczanowki: Zależy nam na świadomym odbiorcy /wywiad/

Dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu opowiada o okolicznościach powstania i celach  Stowarzyszenia Przyjaciół Muzeum oraz przedstawia jego atrakcyjny program.


Piotr Oszczanowski, dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu, fot. Arkadiusz Podstawka

Barbara Lekarczyk-Cisek: Panie Dyrektorze, stosunkowo niedawno powołał Pan do istnienia Stowarzyszenie Przyjaciół Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Czy fakt ten ma związek z obchodzonym z końcem ubiegłego roku 70-leciem istnienia tej placówki, czy też geneza jest bardziej złożona?

Piotr Oszczanowski: Idea powstania Stowarzyszenia Przyjaciół istotnie miała związek z rocznicą 70-lecia powstania Muzeum Narodowego. Nie mniej potrzeba istnienia takiego gremium ludzi z nami zaprzyjaźnionych istniała od dawna, w przeszłości takie stowarzyszenie już funkcjonowało. Grono wiernych nam gości – uczestników różnych przedsięwzięć realizowanych w muzeum – mamy od wielu lat. Nie tylko bywają na naszych wystawach czasowych i stałych, ale również uczestniczą w innych naszych działaniach. Od początku mojej działalności realizuję ideę muzeum przyjaznego i otwartego. To właśnie to określiłem u początku swej kadencji mianem „mody na muzeum”. Wynika  stąd, że w dzisiejszej rzeczywistości, z jej „zagonieniem” i licznymi problemami dnia codziennego, muzeum powinno pełnić rolę swoistej enklawy – miejsca dającego szansę zdobycia dystansu do tej rzeczywistości, ba, odnalezienia tego, co nazywam apetytem na życie. Z jednej strony muzeum musi pozostać klasyczną „świątynią sztuki”, ale jednocześnie miejscem, do którego może wejść każdy i każdy znajdzie tu coś, czego szuka lub jest mu w danej chwili potrzebne – wyjątkowe przeżycie estetyczne, świadomość obcowania z pięknem jednostkowego oryginału, szeroką wiedzę humanistyczną, ale też przyjemność, rozrywkę, relaks, ciekawą rozmowę, intrygującą lekturę, a nawet smaczny posiłek i wyborną kawę.

Członkowie Stowarzyszenia Przyjaciół MN podczas oprowadzania kuratorskiego
przez Barbarę Ilkosz po wystawie "Grupa Krakowska", fot. Małgorzata Matuszewska

Oczywiście mam świadomość, że jest to proces, którego zadaniem jest uczynić z muzeum nie tylko miejsce obcowania ze sztuką, poznając ją, ale również kontemplując i odpoczywając w jej towarzystwie. Staramy się od dawna, aby parter naszego muzeum uczynić strefą rekreacyjną, stąd obecność tutaj kawiarni, a także zmieniającej w najbliższym czasie swój kształt i charakter księgarni, które to przestrzenie w naturalny sposób się „połączą”. W holu pomiędzy nimi będzie można wypoczywać, czytać, rozmawiać. Dziś muzeum ma obowiązek spełniać różne zadania, wśród których znajdują się także te szczególne dla naszych sprawdzonych przyjaciół. Dla nich też stworzyliśmy Stowarzyszenie Przyjaciół Muzeum Narodowego, gdyż chcemy ich w pierwszej kolejności informować o najważniejszych naszych działaniach. A jest ich niemało i są coraz bardziej spektakularne oraz różnorodne. Próbujemy w ten sposób nadać naszej przyjaźni bardziej formalny charakter, by członkowie stowarzyszenia czuli się szczególnie wyróżnieni.

Członkowie Stowarzyszenia Przyjaciół MN podczas oprowadzania kuratorskiego
przez Agnieszkę Patałę po wystawie "Migracje", fot. Anna Kowalów


Na czym polega to wyróżnianie?

Już od pewnego czasu nasze działania poprzedza preview, czyli możliwość obejrzenia wystawy w towarzystwie kuratora, jeszcze przed jej oficjalnym otwarciem. Będziemy też chcieli zabierać naszych przyjaciół na wystawy organizowane poza Wrocławiem. Nie wszędzie się oczywiście nam to uda - proszę bowiem zwrócić uwagę, że na dzisiejszą działalność Muzeum Narodowego we Wrocławiu składają się także jego ważne wystawy, które organizujemy lub współtworzymy poza naszą siedzibą. I to zarówno na przysłowiowym końcu świata (np. wystawa śląskiej sztuki barokowej pt. „Silesia rediviva” w Pekinie), czy też u naszych sąsiadów (wystawa genialnego wrocławskiego ekspresjonisty Otto Muellera w Berlinie). Ta ostatnia za chwilę zagości we Wrocławiu, w naszym gmachu głównym. Ale członkowie naszego stowarzyszenia już mogą czuć się zaproszeni i powoli szykować się do wycieczek do miejsc, w których Muzeum Narodowe we Wrocławiu posiada swoiste „ekspozytury”. Takim miejscem wartym zobaczenia i doprawdy wyjątkowym jest zmodernizowana ostatnimi czasy prezentacja śląskiej sztuki średniowiecznej i nowożytnej z naszej kolekcji prezentowana w Muzeum Piastów Śląskich na Zamku w Brzegu. Przy okazji będziemy oczywiście podziwiać tę znakomitą perłę renesansu śląskiego. Miejscem, w którym chętnie przebywamy od blisko już czterech lat, stał się dla nas także Zamek Książ, ponieważ i tam eksponowane są nasze dzieła sztuki pochodzące z dawnej kolekcji Hochbergów.

Oprowadzanie po wystawie "Migracje" przez kuratorkę, Agnieszkę Ptałę,
 fot. Anna Kowalów


Czy członkowie Stowarzyszenia mają również wpływ na proponowany im program?

U początków istnienia stowarzyszenia to my poczuwamy się w obowiązku, by docenić, nagrodzić, podziękować jego członkom. Jednocześnie pragniemy zachęcić do wstępowania w szeregi tej organizacji. Mamy jednak nadzieję, że z czasem będzie ono również nas wspierało w rozmaitych naszych działaniach. Zależy nam na dialogu – chętnie wysłuchamy, czego oczekują od nas nasi przyjaciele Współcześnie kultura jest marginalizowana, lecz tym bardziej ważne staje się istnienie tych, którzy rozumieją, jak jest ważna i wielokrotnie dawali nam tego dowody. Teraz, dzięki stowarzyszeniu, jego członkowie również będą mieli wpływ na nasze działania.

Obecnie Stowarzyszenie Przyjaciół jest jeszcze w rozwoju i liczy kilkanaście osób. Czy członkowie się z Państwem spotykają?

Naturalnie, ostatnie spotkanie odbyło się z okazji Nowego Roku. Daliśmy im wówczas sposobność zwiedzenia niezwykłej wystawy „Migracje” w towarzystwie pomysłodawczyni i kuratorki, dr Agnieszki Patały. Zorganizowaliśmy także koncert. A zatem chcemy, aby nasze spotkania miały z jednej strony wymiar kulturalny, ale także by stały się pretekstem do rozmowy. Za chwilę, jak już wspomniałem, zobaczymy nieco zapomnianego, a przecież znakomitego malarza związanego z Wrocławiem – Ottona Muellera. Niedługo pokażemy także piękne prace Jerzego Słuczana-Orkusza, wybitnego projektanta szkła. Ale jakiego szkła! To trzeba zobaczyć i ulec tej magii i feerii kolorów. A jesienią zaprosimy na niezwykłe wystawy rzeźby wrocławskiej pierwszej połowy XX wieku oraz na pokaz talentu najwybitniejszego artysty śląskiego baroku – Michaela Willmanna. Doprawdy, będzie się działo w tym roku jeszcze bardzo wiele! W sumie czeka nas jeszcze blisko dwadzieścia wystaw we wszystkich naszych czterech oddziałach.


Koncert podczas spotkania Stowarzyszenia Przyjaciół, fot. Jacek Witecki

Pokażemy również sztukę europejską, światową – we współpracy z Centrum Sztuki WRO, które w tym roku świętuje 30-lecie. To już stało się tradycją, szczególnie w Pawilonie Czterech Kopuł, gdzie pokazaliśmy do tej pory m. in. kolekcję Marxa z Berlina, ciekawą prezentację z Muzeum Sztuki Współczesnej (MOCA) w Londynie, a ostatnio rzeźby Henry Moore`a. A zatem dajemy również pretekst do obcowania z tym, co najwartościowsze w sztuce współczesnej.

Staramy się także, by nasza strona internetowa była interesująca i różnorodna, by docierała do ludzi o różnych potrzebach i wrażliwościach. Prowadzimy blog pt. "Intrygujące", gdzie publikujemy informacje, które nam samym sprawiają radość. Już uruchomiliśmy zakładkę, na której polecamy nasze publikacje muzealne, a niedługo też znajdą Państwo na naszej stronie specjalne wywiady z interesującymi artystami, kuratorami czy krytykami sztuki. Jednym słowem – staramy się, aby ta nasza nowa strona internetowa była jak najatrakcyjniejsza i trafiała do szerokiego kręgu odbiorców.

A czy powstanie również strona Stowarzyszenia, gdzie swoimi wrażeniami będą się dzielić jego członkowie?

Ależ oczywiście! Nasze działania mają na celu wzmożenie ich aktywności.

W Muzeum Narodowym we Wrocławiu, w Pawilonie Czterech Kopuł powstał Teatr Czterech, który może stać się przestrzenią aktywności także dla członków Stowarzyszenia, jak mniemam.

Teatr Czterech jest dobrym przykładem działalności, która wynikła z potrzeby chwili. Uczestnicząc w jego działaniach można było doświadczyć uniwersalności dzieł Henry Moore`a. Odchodzimy od stereotypu interakcji pomiędzy dziełem a widzem. Zależy nam na budowaniu bardzo szerokiej oferty, zmierzając w kierunku pomysłowości i oryginalności obcowania ze sztuką. Codziennie edukujemy dzieci i młodzież – to są nasi przyszli dojrzali odbiorcy i być może także przyjaciele Muzeum Narodowego. Trzeba się pozbyć koturnowości w odbiorze dzieła sztuki. Ma ono wyzwalać w nas pomysłowość, dawać siłę, a wszystko to daje o sobie znać w tej inicjatywie, którą jest Stowarzyszenie Przyjaciół. Na takim świadomym, życzliwym, ale też i krytycznym względem nas oraz gotowym do współpracy i ponoszenia współodpowiedzialności za nasz muzealny program odbiorcy szczególnie nam zależy.

Dziękuję za rozmowę.



Małgorzata Matuszewska, fot. Paulina Popiół
O Stowarzyszeniu Przyjaciół Muzeum Narodowego mówi Małgorzata Matuszewska, zajmująca się promocją wydarzeń.

Stowarzyszenie Przyjaciół Muzeum Narodowego powstało z inicjatywy dyrektora Piotra Oszczanowskiego w grudniu ubiegłego roku – wyjaśnia Małgorzata Matuszewska. Jego celem jest stworzenie społeczności fanów muzealnych, którzy wspieraliby jego działalność. Takie stowarzyszenia działają od wielu lat  przy innych muzeach w Polsce, m. in. w Muzeum Narodowym w Warszawie, gdzie podobna organizacja fantastycznie się rozwija.

Pierwsze spotkanie o charakterze założycielskim odbyło się w grudniu 2018 roku, przy okazji wystawy „Grupa Krakowska”, w Pawilonie Czterech Kopuł. Potem mieliśmy spotkanie noworoczne oraz oprowadzanie kuratorskie po wystawie „Migracje”, a ostatnio – w związku z wystawą "Jan Koloczek – malowane marzenia" w Muzeum Etnograficznym. To jest właśnie istotą funkcjonowania Stowarzyszenia Przyjaciół: przed oficjalnym otwarciem wystawy jego członkowie spotykają się z kuratorem i w kameralnym gronie oglądają wystawę w jego towarzystwie.

Mamy w planach także spotkania z konserwatorami dzieł sztuki. Pracownie konserwatorskie są dla zwykłego zjadacza chleba zupełnie niedostępne, ale dla członków Stowarzyszenia otworzą swoje podwoje i będą nas wtajemniczać w swoje pasjonujące tajemnice. Obecnie trwa restauracja słynnego srebrnego ołtarza z Archikatedry wrocławskiej i członkowie Stowarzyszenia będą mieli możliwość przyjrzenia się temu procesowi, wysłuchania opowieści konserwatorów.

Mamy także w planach wyjazdy, które rozpoczniemy od zaprzyjaźnionych muzeów, na początek do Książa, gdzie znajduje się część zbiorów Muzeum Narodowego. W marcu pojedziemy do Zamku w Brzegu, gdzie nastąpi otwarcie wystawy poświęconej kobietom w secesji.

Aby zostać przyjacielem Muzeum Narodowego, należy złożyć deklarację i opłacić roczną składkę w wysokości 150 złotych. W przypadku statusu miłośnika koszt rocznej składki wynosi 1500 złotych. Można też zostać tytularnym przyjacielem – jeśli ktoś zdecyduje się pokryć koszt odnowienia dzieła sztuki. Członkostwo oznacza także wstęp wolny na niektóre wystawy i wydarzenia, a ponadto duże upusty na ekskluzywne wystawy. Będziemy także organizować rozmaite warsztaty, nie tylko muzealne, np. warsztat parzenia kawy.  Serdecznie zapraszamy!

poniedziałek, 11 lutego 2019

Teatr Czterech w Pawilonie Czterech Kopuł we Wrocławiu

Muzeum Narodowe proponowało już wcześniej udane mariaże sztuk plastycznych i teatru (Muzeum Marzeń), ale tym razem powstała stała grupa teatralna - Teatr Czterech, której rolą będzie przygotowywanie perfomensów do wystaw. Jako pierwszy powstał performance do wystawy rzeźb Henry Moore`a.


Teatr Czterech, fot. MN Wrocław

Teatr Czterech to międzypokoleniowy zespół wyłoniony w wyniku intensywnych przesłuchań. Zadanie castingowe zostało tak pomyślane, by jego efekt mógł być częścią finałowego widowiska, bowiem od powołania Teatru do pierwszego wystąpienia twórcy mieli tylko 17 dni. Wieczorne próby w Muzeum, intymna atmosfera obcowania z rzeźbami Henry’ego Moore’a, energie wydobyte z poszczególnych brył i ich współistnienia w przestrzeni wystawy.


Justyna Oleksy, fot. Lucek

Teatr Czterech powołała i prowadzi Justyna Oleksy, edukatorka Pawilonu Czterech Kopuł. Formuła Teatru zakłada performatywne zamknięcia wystaw czasowych.

Performance na zamknięcie wystawy Moc natury. Henry Moore w Polsce, fot. Lucek

Pomysł na powołanie teatralnego zespołu w Muzeum wynikł z potrzeby wielopoziomowego odbioru dzieła plastycznego. Zamknięcie wystawy  „Moc natury. Henry Moore w Polsce”, które miało miejsce 27 stycznia 2019, zostało poprzedzone oprowadzaniem, w czasie którego wypunktowane zostały wątki poruszone potem w teatralnej akcji. Widzowie, prowadzeni głosem i performatywnym dzianiem się między rzeźbami, wraz z aktorami po raz ostatni zobaczyli wystawę w przestrzeni Pawilonu Czterech Kopuł. A potem zgasły światła.

Performance na zamknięcie wystawy Moc natury. Henry Moore w Polsce, fot. Lucek


Kolejne wyzwanie: „Grupa Krakowska 1932–1937” – zamknięcie wystawy nastąpi 31 marca 2019. Już dziś zapraszamy na to wyjątkowe wydarzenie!

Performance na zamknięcie wystawy Moc natury. Henry Moore w Polsce, fot. Lucek

27 stycznia wystąpili:

Róża Gołubowska, Dominika Wesołowska, Gustaw Małecki, Aleksandra Urbanek, Karolina Kowalska, Agnieszka Przyborowska-Mitrosz, Anna Lorenc, Ariel Osiak, Łukasz Kwiliński, Agata Iżykowska-Uszczyk, Lesław Zamaro, Elżbieta Dudź, Barbara Przerwa, Michał Sękowski, Katarzyna Mazurkiewicz, Anna Komsta
zamysł: Justyna Oleksy, kreacja zbiorowa

W przestrzeni wystawy wybrzmiały:
monolog oddzielonego fragmentu, monologi pępka, monolog grzeszny, monolog z (krótkiego) dystansu, monolog gabloty, monolog zwierzęcej siły, monolog psi, monolog kąsający, monolog ba!, monolog kopuły, monolog „jeno wyjmij”, monolog torsu drzewa, monolog z wnętrza, monolog profilu, monolog słonia, monolog kobiety-krajobrazu, dialog zewnętrznego z wewnętrznym, monolog czujnego oka, monolog żądny spojrzenia, monolog otworu, monolog dionizyjski, monologi szczelin

informacja prasowa

piątek, 16 października 2020

Nowe wystawy w MOCAK-u

 W czwartek 29 października 2020 roku Muzeum Sztuki Współczesnej MOCAK otwiera pięć ekspozycji. Tego dnia zaprasza do Muzeum w godzinach 11–21. Dla zwiedzających dostępne będą wszystkie wystawy, dodatkowo zapraszamy na wydarzenia online i konkursy towarzyszące otwarciu.



Nowe wystawy w Muzeum

Artyści z Krakowa. Generacja 1950–1969 – prezentuje twórców związanych z Krakowem urodzonych w latach 50. i 60. To trzecia ekspozycja z cyklu zainaugurowanego przez MOCAK w październiku 2015 roku. Celem tej serii jest przegląd sztuki w mieście, które przez wieki było jej stolicą. 

Halina Cader, Joasia, z cyklu Portrety, 1984, akryl, kredka / papier,
70 × 100 cm, courtesy H. Cader

W Krakowie otwarto pierwszą akademię sztuk pięknych (1818), pierwsze muzeum narodowe (1879) oraz pierwszy instytut historii sztuki (1882) w Polsce. To pod Wawelem narodziły się Młoda Polska czy kluczowe dla historii polskiej sztuki współczesnej I i II Grupa Krakowska. Niezgoda twórców na zastaną rzeczywistość pozostawała w kontrze do lokalnego konserwatyzmu, bo jak zauważył Boy-Żeleński, „sztuka w Krakowie to była jedyna siła, która się mogła przeciwstawić pałacom” . 

Prezentowanych twórców łączy specyfika czasu, w którym dorastali. Realia PRL-u wymusiły na nich wyznaczenie osobistej wolności. Dochodzono do niej przez kontestatorskie działania, skandale, czy też postawy outsiderskie, dystans do świata, poszukiwania w obrębie mistycyzmu i transcendencji. Dla wielu z tych artystów ma znaczenie czas studiów w krakowskiej Akademii, kiedy musieli się zderzyć z tradycją uczelni – przyjąć jej zasady lub się im przeciwstawić. Kolejnym wyzwaniem była konieczność ustosunkowania się do filozofii sztuki przekazywanej przez wykładowców, między innymi Janinę Kraupe-Świderską, Jerzego Nowosielskiego, Zbigniewa Grzybowskiego, Mieczysława Wejmana. Jednak wspólnota doświadczeń, współdzielenie pracowni, praca dydaktyczna na ASP i Uniwersytecie Pedagogicznym, przynależność do związków nie ukształtowały jednorodnego środowiska artystycznego.

Jacek Sroka, Suprematismo o muerte!, 2013, olej / płótno, 200 × 180 cm, courtesy J. Sroka


Celem wystawy jest ukazanie różnorodnych tendencji i źródeł inspiracji tego pokolenia. Analiza dorobku poszczególnych twórców pozwoliła na wyłonienie prac mających największy potencjał zobrazowania ich filozofii sztuki. Wystawa nie stawia sobie ograniczeń tematycznych ani medialnych. Prezentujemy malarstwo, rysunek, fotografie, obiekty i instalacje. Część autorów odniosła międzynarodowe sukcesy, część tworzy w lokalnej prywatności. Dzięki temu zestawieniu ekspozycja rozszerza obraz krakowskiej sceny artystycznej.

Wojciech Wilczyk, Łagiewniki, ul. Wrocławska – 15.04.2017, z cyklu Słownik polsko-polski, 2017, fotografia, 70 × 100 cm, courtesy W. Wilczyk 


W towarzyszącej wystawie polsko-angielskiej publikacji, planowanej na początek listopada 2020 roku, znajdą się teksty kuratorów, Marii Hussakowskiej, Agnieszki Jankowskiej-Marzec i Sebastiana Stankiewicza kreślące lokalny kontekst prezentowanej sztuki. Druga część obejmować będzie biogramy artystów, zdjęcia pracowni oraz reprodukcje dzieł prezentowanych na wystawie. Uzupełnieniem będą odpowiedzi twórców na pytania: „Czy inspiruje Cię tradycja Krakowa? Jeśli tak, to w jaki sposób odzwierciedla się to w twoich pracach?” oraz „Jakie powinny być zadania sztuki?”. Ostatnie z nich zostało zadane przez Mieczysława Porębskiego w związku z I Wystawą Sztuki Nowoczesnej w Pałacu Sztuki w 1948 roku.


Marian Eile - Artysta i redaktor

Ekspozycja wpisuje się w cykl prezentujący krakowskich twórców, którzy równocześnie realizowali się w mediach opartych na słowie i obrazie.

Dotychczas odbyły się pokazy prac Krzysztofa Niemczyka i Wiesława Dymnego. Celem serii jest przypomnienie twórców – częściowo zapomnianych, których osobowość miała wpływ na życie kulturalne Krakowa. Marian Eile jest w tej grupie postacią najwybitniejszą. Jego działalność była najbardziej różnorodna i nowatorska. A talent redaktorski ujawniony w „Przekroju” zapewnił temu pismu ogromną popularność w całym bloku wschodnim; Josif Brodski nauczył się polskiego, żeby czytać ten krakowski tygodnik. MOCAK zakupił wszystkie numery „Przekroju” z lat redagowania go przez Eilego. Posiadamy również w archiwum obszerny zbiór jego projektów do „Szpilek”.


Franciszek i inni [projekt rubryki do „Szpilek” nr 11], 1976, kolaż, 32,5 × 22,9 cm 

Wystawa będzie się dzielić na kilka tematów. MOCAK ma w Ko-lekcji kilkadziesiąt obrazów Eilego i zamierza zaaranżować największą indywidualną wystawę Mariana. Malowanie było jego wielką pasją prywatną, której nigdy nie promował na łamach swojego pisma. Dla wielu miłośników „Przekroju” ta ekspozycja niewątpliwie będzie zaskoczeniem. Główny nurt malarstwa Eilego ma charakter ekspresyjno-abstrakcyjny. W okresie wczesnym budowały go wyważone gmatwaniny kreseczek, w okresie późniejszym – optymistyczne zderzenia barwnych plam. Marian był wielbicielem i polskim ambasadorem Picassa. Nie tylko lansował go w „Przekroju”, ale również z zapałem podrabiał i podpisywał te obrazy jego nazwiskiem.

Marian Eile, 1983, fot Wojciech Plewiński, courtesy W. Plewiński

Kolejna część wystawy odnosić się będzie do redaktorskich pro-jektów Eilego publikowanych w „Przekroju” i „Szpilkach”. W części na-stępnej zaprezentowane zostaną seriale fotograficzne. W zbiorach MO-CAK-u znajdują się negatywy czterech z nich: Rewizyta – Salvador Dali u państwa Pendereckich, Dali w Krakowie, Napad na bal i Sceny histo-ryczne. Wybrane ujęcia ułożone w luźną narrację eksponowane będą w postaci wielkoformatowych wydruków.

Marian Eile, Sceny historyczne (Ludwik XV i Madame Pompadour), 1977, fotografia, 6 × 6 cm (negatyw), Archiwum MOCAK-u, fot. A. Arvay, B. Opioła

Już i tak bogatą ekspozycję rozszerzą jeszcze wystawy twórców związanych z „Przekrojem”. Zaprezentowane zostaną fotografie Wojciecha Plewińskiego – między innymi sławne przekrojowe „kociaki” – oraz przegląd rysunków Adama Macedońskiego, ukazujący ciekawą strategię kompozycyjną tego rysownika.

Wystawę uwieczni obszerna publikacja, przedstawiająca niezwykłą, zabawną, inteligentną i nieograniczoną w swojej kreatywności postać Mariana Eilego.

Marian Eile, bez tytułu, b.d., tempera / deska, 66 × 56 cm(w oprawie)


Marcin Berdyszak Koła obłędu

Ekspozycja wpisuje się w cykl indywidualnych prezentacji artystów z Kolekcji MOCAK-u.

Na wystawie prezentujemy trzy instalacje: Wielorównaniowy model sprawy Iana Rossa Baughmana, Rewitalizacja „Błędnego koła” Jacka Malczewskiego (Kolekcja MOCAK-u) oraz Le danse macabre de terrorisme. Najważniejszym aspektem prac Marcina Berdyszaka jest postać ludzka, kontekstualizowana poprzez strój, pozycję, rekwizyty i otoczenie. Powiązania między dwoma pierwszymi dziełami są budowane za pomocą wykorzystanych w nich manekinów. Tematem trzeciej pracy jest dia-log, jaki człowiek – terrorysta – nawiązuje z przedmiotem.

Wielorównaniowy model sprawy… to grupa prawie identycznych postaci, ale zaopatrzonych w różne rekwizyty. Punktem wyjścia do stworzenia tej instalacji były: zdjęcie zrobione podczas wojny domowej w Rodezji przez amerykańskiego fotoreportera oraz tekst Jana Kosidowskiego o etyce w tym zawodzie. Odpowiedzialność za zbrodnię wojenną ponosi nie tylko ten, kto używa broni, ale także ten, który ukrywa fakty, lub manipuluje dokumentacją fotograficzną.

Marcin Berdyszak, Rewitalizacja „Błędnego koła” Jacka Malczewskiego, 2011, instalacja, 200 cm × ø 200 cm, Kolekcja MOCAK-u

Rewitalizacja „Błędnego koła”… to układ postaci o odmiennych pozycjach życiowych, wykonywanych zawodach i pełnionych funkcjach. Jesteśmy różni nie z racji bycia ludźmi, ale z racji kontekstu życiowego. Bliskość ma w tym przypadku wymiar negatywny: przedstawione osoby są sobie obce, ale rzeczywistość zmusza je do zajęcia miejsca we wspólnej przestrzeni. Celowe i ostentacyjne odniesienie do obrazu Malczewskiego jest pewnego rodzaju sugestią, czy też dopowiedzeniem przekazu, że żyjemy w układzie sztucznie wygenerowanych odmienności. Różnicujemy się tak, że powoduje to rodzaj społecznego obłędu.

Le danse macabre… ukazuje tajemniczą symboliczną relację między człowiekiem i bronią. Okrąg wyraża uwikłanie człowieka w tę relację oraz czas do namysłu poprzedzający podjęcie działania. Poza znana z reklam broni sugeruje, że ukazana postać najprawdopodobniej po nią sięgnie.

Prace Marcina Berdyszaka mają w sobie egzystencjalną gorycz wynikającą z tego, że człowiek nie jest samodzielny, tylko pozostaje uza-leżniony od zajmowanej pozycji, historii i innych kontekstów determinujących jego życie. Jest więźniem tego, na co nie do końca ma wpływ, z czego nie do końca zdaje sobie sprawę.

Marcin Berdyszak, Rewitalizacja „Błędnego koła” Jacka Malczewskiego, 2011, instalacja,
200 cm × ø 200 cm, Kolekcja MOCAK-u

Wystawa wpisuje się w cykl indywidualnych prezentacji artystów z Kolekcji MOCAK-u.

Marcin Berdyszak (ur. 1964) – rzeźba, instalacja, obiekt, multimedia. Twórca instalacji przestrzennych i działań performatywnych. Interesują go kategorie miejsca i przestrzeni, dlatego organizował działania sitespecific na wielką skalę. W swoich pracach prowadzi otwarty dialog z wybranymi artystami: Jackiem Malczewskim, Tadeuszem Kantorem, Josephem Beuysem, Marcelem Duchampem, René Magritte’em, Jasperem Johnsem i ojcem Janem Berdyszakiem. Skrupulatnie przetwarza motywy znane z historii sztuki, wprowadzając nowe możliwości ich interpretacji. Instalacje buduje z gotowych obiektów, manekinów, owoców. Tworzy dla nich konteksty, projektuje stroje i charakteryzacje. Ujednolica je i czyni niewidzialnymi, przez co tracą one znaczenie, pierwotny sens.

Marcin Berdyszak ukończył malarstwo i rzeźbę w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Poznaniu (obecnie Uniwersytet Artystyczny) w 1988 roku. Od 1989 roku jest zatrudniony na macierzystej uczelni. Pracuje na stanowisku profesora zwyczajnego i prowadzi Pra-cownię Działań Przestrzennych na Wydziale Rzeźby. Współzałożyciel, wraz z Tadeuszem Wieczorkiem, Piotrem Pawlakiem i Wojciechem No-wakiem Stowarzyszenia Artystyczno-Edukacyjnego „Magazyn”. Zreali-zował kilkadziesiąt warsztatów autorskich w kraju i za granicą. Wybrane wystawy indywidualne: Galeria K, Staufen (Niemcy); Biuro Wystaw Arty-stycznych w Jeleniej Górze; Mazowieckie Centrum Sztuki Współczesnej „Elektrownia” w Radomiu; Galeria Muzalewska w Poznaniu; Instytut Pol-ski w Bratysławie, Bałtycka Galeria Sztuki Współczesnej w Słupsku, Banski dvor – Kulturni centar , Banja Luka (Bośnia i Hercegowina), Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w Warszawie, Centrum Sztuki Współczesnej ŁAŹNIA w Gdańsku.

 

Paweł Althamer, Artur Żmijewski Pieśń ostateczna 

Ekspozycja prezentuje wybór 20 kolaży powstałych w latach 2017–2019. Artyści inspirowali się między innymi Czesławem i Oskarem Miłoszami, Paulem Celanem, Stanisławem Grochowiakiem, Rafałem Wojaczkiem.

Paweł Althamer, Artur Żmijewski, bez tytułu, 2019, technika mieszana, 51 × 65 cm, courtesy P. Althamer / A.


Kolaże zbudowane są z fragmentów wyciętych z książek – począwszy od erotycznych i pornograficznych publikacji Taschena przez albumy przyrodoznawcze i anatomiczne po atlasy historyczne i naukowe. Wielowarstwowe, malarskie prace mają wyraźną fakturę, barwę i gęstą kompozycję. Wojna, Shoah, cierpienie, erotyka to niektóre z wątków pojawiających się na wystawie. Żaden z nich nie dominuje. Zupełnie nie ma polityki, do której artyści przyzwyczaili publiczność przez lata walki na polu sztuki krytycznej. Nie ma też wezwań do zrywu czy opiewania rewolucji. Zamiast tego pojawia się refleksja poświęcona poezji i sztuce.

Paweł Althamer, Artur Żmijewski, bez tytułu, 2017, technika mieszana, 53,4 × 39 cm, courtesy P. Althamer / A. Żmijewski, Fundacja Galerii Foksal



Artyści dokonali wyboru wierszy, które znalazły się w towarzyszącej wystawie publikacji, przygotowanej w dwóch wersjach językowych: polskiej i angielskiej.

Paweł Althamer (ur. 1967)

Rzeźba, performans, instalacja, wideo.
Jego twórczość jest różnorodna medialnie i formalnie. Tworzy rzeźbiarskie autoportrety, występuje w performansach i wideo, pragnie doświadczyć materialności ciała oraz nakreślić własne granice psychiczne. Przez akcje, do których angażuje całe społeczności, chce tworzyć wspólnoty, skonfrontować ludzi ze sobą poprzez sztukę. Kwestionuje znaczenie monumentalnych pomników skalą swoich realizacji i przypadkowością materiałów.

Paweł Althamer, Artur Żmijewski, bez tytułu, 2018, technika mieszana, 53,1 × 39,4 cm, Kolekcja MOCAK-u



Artur Żmijewski (ur. 1966)

Fotografia, film, wideo.
Postuluje świadome uczestnictwo sztuki w życiu społecznym. W swoich pracach eksponuje świat ludzi „innych”, często niezauważanych. Rejestruje ich codzienność, ukazując, jak ograniczenia fizyczne i psychiczne skazują ich na marginalizację społeczną. Inicjując eksperymenty z udziałem wybranych grup, dąży do zrozumienia trudnych przeżyć i tematów tabu.

Antropocen

Na wystawie w Galerii Re prezentowane są prace studentów Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie z pracowni rzeźby i pracowni interdyscyplinarnej. Te obiekty, fotografie, wideo oraz instalacje są inspirowane terminem „antropocen” – głównym tematem tegorocznego Open Eyes Economy Summit. W 2000 roku Paul Crutzen, holenderski chemik i meteorolog, laureat Nagrody Nobla, ukuł taką nazwę dla obecnej epoki geologicznej. „Antropocen” określa świat, którego ekosystem został – najprawdopodobniej nieodwracalnie – zmieniony przez człowieka. Równocześnie jednak właśnie w tej epoce człowiek zaczyna uświadamiać sobie niepokojące skutki swojej działalności. Przestajemy traktować przyrodę jako samonaprawiający się mechanizm. Już wiemy, że wymaga ona naszego wsparcia i troski.

Katarzyna Partyka-Smalcerz, Tęsknota, 2020, fotografia, 40 × 60 cm, courtesy
K. Par-tyka-Smalcerz


Prezentowane na wystawie prace wyrażają niepokój oraz utratę poczucia bezpieczeństwa w związku z prognozowaną katastrofą klima-tyczną. Natura nie wytrzymuje już ludzkich ambicji i ingerencji. Dlatego artyści próbują wygenerować jej symulację – postprzyrodę, twór odporny na ekspansywność człowieka

Artyści: Gabriela Iwan, Erwin Jeneralczyk, Fryderyk Kądziela, Marianna Krzysztofik, Wojciech Kuszaj, Sylwia Marszałek-Jeneralczyk, Aleksandra Nenko, Anna Oramus, Katarzyna Partyka-Smalcerz, Anna Plugatariov, Marta Stefaniak, Weronika Świętek

Kurator: Mirosława Bałazy

Współpraca: prof. Jan Tutaj, Akademia Sztuk Pięknych w Krakowie

Otwarcie: 29.10.2020

Czas trwania wystawy: 29.10.2020 - 14.03.2021

Miejsce: Galeria Re

Wojciech Kuszaj, Kosmonauta, 2020, obiekt, 200 × 40 × 40 cm (fragment), courtesy W. Kuszaj,
 fot. W. Kuszaj


Czynne są również wystawy Kolekcji:

Dialog z przestrzenią, 

Współczesne modele realizmu, 

Stanisław Dróżdż Pojęciokształty, 

Krystian Lupa Live Factory 2: Warhol by Lupa. 


Dostępne będą także nowe publikacje: Marian Eile. Artysta i redaktor, Paweł Althamer, Artur Żmijewski. Pieśń ostateczna, a także kolejny numer „MOCAK Forum” poświęcony edukacji muzealnej.

Wydarzenia online

godz. 17.30

Paweł Althamer i Artur Żmijewski oprowadzają online po wystawie Pieśń ostateczna

Wydarzenie wyłącznie w formie transmisji online na Facebooku MOCAK-u (@mocakkrakow).

godz. 18.30

Krakowscy artyści w rozmowie z Łukaszem Orbitowskim

Wydarzenie wyłącznie w formie transmisji online na platformie Play Kraków. Rozmowa będzie tłumaczona symultanicznie na polski język migowy (PJM).

W spotkaniu towarzyszącym wystawie Artyści z Krakowa. Generacja 1950–1969 wezmą udział: Bogusław Bachorczyk, Andrzej Bednarczyk, Tamara Berdowska, Halina Cader, Adam Rzepecki, Zbigniew Sałaj i Wojciech Wilczyk.

Rozmowę poprowadzi Łukasz Orbitowski.

 

Konkursy

Prace na wystawie Artyści z Krakowa. Generacja 1950–1969 przedstawiają wiele miejsc związanych z tym miastem. Wszyscy, którzy rozpoznają i zapamiętają przynajmniej jedno z nich i przekażą tę informację księgarzom w MOCAK Bookstore, otrzymają zniżkę 40% na publikacje Muzeum (oferta dotyczy cen okładkowych książek wydanych przed 2020 rokiem). Konkurs trwa do 31 grudnia 2020 roku. 

Zachęcamy do udziału w instagramowym konkursie inspirowanym fotografiami z wystawy Mariana Eilego. Zapoznajcie się z pracami na ekspozycji, a następnie odtwórzcie postaci i sceny ukazane przez artystę. Swoje prace oznaczcie #EilexMOCAK. Autorzy trzech najlepszych prac dostaną pakiet niespodzianek. Konkurs trwa od 29 października do 30 listopada 2020 roku. 

Od 29 do 31 października każdy zwiedzający może otrzymać od nas książkę! Jak ją zdobyć? Wystarczy podejść do recepcji, podać hasło „NOWY SEZON W MOCAK-u” i odpowiedzieć na zadane pytanie. Poprawne odpowiedzi nagrodzimy publikacjami Muzeum. 

 

Monidło z pracą Mariana Eilego w podcieniach Muzeum

W podcieniach MOCAK-u udostępnimy monidło towarzyszące wystawie Mariana Eilego Artysta i redaktor. Zachęcamy do robienia zdjęć i oznaczania ich w mediach społecznościowych #MOCAK.

informacja prasowa

poniedziałek, 19 lipca 2021

Niewinni czarodzieje. Prace artystek i artystów II Grupy Krakowskiej z kolekcji Muzeum Narodowego w Szczecinie

W 1960 roku Andrzej Wajda nakręcił film „Niewinni czarodzieje” według scenariusza Jerzego Andrzejewskiego i Jerzego Skolimowskiego. Reżyser w latach 1946–1949 studiował na krakowskiej ASP rozpoczynając swoją artystyczną karierę od malarstwa. Wystawa „Niewinni czarodzieje”, eksponując kilkadziesiąt dzieł z tamtego okresu – obrazy, rysunki, grafiki i reliefy – przypomina artystycznie wyjątkową formację, tworzoną przez wybitne indywidualności w szczególnym politycznym kontekście. 


W tym samym czasie w Krakowie na podstawie licznych przed– i powojennych inicjatyw artystycznych powstała jedna z bardziej rozpoznawalnych współczesnych formacji twórczych – II Grupa Krakowska, którą kreowali wybitni polscy artyści m.in. Tadeusz Kantor, Maria Jarema, Jonasz Stern, Jerzy Nowosielski i Tadeusz Brzozowski. Tytuł wystawy, zaczerpnięty z wyjątkowego w dorobku Andrzeja Wajdy filmu, jest metaforą wspólnoty doświadczenia pokolenia powojennej inteligencji, która w sztuce i w muzyce (w filmie Wajdy jazz jest jednym z protagonistów) poszukiwała wolności i możliwości autoekspresji. W twórczości Wajdy „Niewinni czarodzieje” są obrazem nietypowym. W tytule reżyser nawiązał co prawda do bliskiej mu tradycji romantycznej (fraza pochodzi z pierwszej części „Dziadów” Adama Mickiewicza), jednak akcja filmu opiera się na innym pomyśle fabularnym i odwołuje do innych problemów, dylematów niż wcześniejsze jego filmy, takie jak „Pokolenie”, „Popiół i diament” czy „Lotna”. Niewinni czarodzieje to młodzi inteligenci, artyści, którzy nie mogąc pogodzić się z szarą rzeczywistością uciekają przed nią w autokreację. Relacje pomiędzy nimi oparte są na swoistej grze i bezustannej konfabulacji w zamkniętym kręgu towarzyskim. Zaczarowują rzeczywistość, symulują inny, lepszy świat, w którym istnieje wybór i wolność, możliwość spełnienia marzeń. 

Artyści funkcjonujący w rzeczywistości realnego socjalizmu, w tak kreowanym sztucznym świecie, tworzyli namiastkę nieskrępowanej wolności. Życie artystyczne w Polsce ewoluowało w latach 50. i 60. ubiegłego wieku od systemu totalitarnego do postaci „miękkiej dyktatury”. Odmrożona polityka kulturalna uznawała prawo twórcy do ekspresjonistycznej emocji i artystycznego eksperymentu pod warunkiem, że nie naruszał on politycznych dogmatów. Znamienna dla ówczesnej sztuki polskiej jest niechęć do praktyk jawnie kontestatorskich, zwłaszcza dotyczących sfery społeczno-politycznej i krytyki systemu władzy. Polska formuła nowoczesności bardziej estetycznie traktowała nowe kierunki artystyczne, które na Zachodzie związane były z próbą zmiany sposobu rozumienia sztuki i roli artysty. Przedstawiciele polskiego modernizmu w malarstwie, po odwilży wybrali autonomię sztuki, stroniąc od tematów zaangażowanych społecznie. 

Wystawa „Niewinni czarodzieje”, eksponując kilkadziesiąt dzieł z tamtego okresu – obrazy, rysunki, grafiki i reliefy – przypomina artystycznie wyjątkową formację, tworzoną przez wybitne indywidualności w szczególnym politycznym kontekście. 

Niewinni czarodzieje. 
Prace artystek i artystów II Grupy Krakowskiej z kolekcji Muzeum Narodowego w Szczecinie

Muzeum Narodowe w Szczecinie – Muzeum Sztuki Współczesnej

17 lipca – 29 sierpnia 2021

Artyści: Tadeusz Brzozowski, Maria Jarema, Tadeusz Kantor, Alfred Lenica, Jadwiga Maziarska, Adam Marczyński, Kazimierz Mikulski, Jerzy Nowosielski, Karol Pustelnik, Erna Rosenstein, Janina Kraupe-Świderska, Jerzy Skarżyński, Jonasz Stern, Bogusław Szwacz, Jan Tarasin, Jerzy Tchórzewski, Marian Warzecha, Jerzy Wroński

Kuratorka: Marlena Chybowska-Butler

informacja prasowa

Początek jesieni – początek nowego sezonu wydarzeń w Muzeum Architektury we Wrocławiu

 Początek jesieni i początek sezonu wystawienniczego to w Muzeum Architektury we Wrocławiu prawdziwy kalejdoskop wydarzeń, spotkań, wernisaż...

Popularne posty