Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Naruhiko Kawaguchi, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Naruhiko Kawaguchi, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

środa, 9 kwietnia 2025

Aldona Bartnik z Chopinem przez świat /wywiad/

Z Aldoną Bartnik – sopranem wykonującym muzykę dawną – rozmawiam o recitalach chopinowskich  w Japonii z towarzyszeniem pianisty Naruhiko Kawaguchi, o okolicznościach podwójnego zaproszenia na EXPO 2025 oraz o tajemnicach interpretacji.

Aldona Bartnik i Naruhiko Kawaguchi podczas koncertu w Japonii, fot z archiwum artystki
Barbara Lekarczyk-Cisek: W tym roku Japonia po raz trzeci organizuje Wystawę Światową Expo, na którą również zostałaś zaproszona. To z pewnością wielkie wydarzenie, szczególnie, że będziesz w nim uczestniczyła po raz pierwszy. Jakie złożyły się na to okoliczności?

Aldona Bartnik: Tegoroczna wystawa odbywa się na terenie specjalnie wybudowanej wioski, znajdującej się w pobliżu dawnego lotniska. Otwarcie nastąpi 13 kwietnia, a wystawa potrwa do 13 października. Tematem przewodnim jest „ŻYCIE”, co wraz z podtematami podkreśla zbliżenie narodów i ludzi poprzez współpracę ponad wszelkimi podziałami na rzecz dobrego życia oraz lepszego jutra dla wszystkich. Bardzo się cieszę, że będę częścią tego projektu!

A pomysł pojawił się w grudniu 2023 roku, kiedy po raz pierwszy pojechałam do Japonii na koncerty z pieśniami Fryderyka Chopina, ponieważ Japończycy uwielbiają naszego kompozytora. Koncertowałam wraz z Naruhiko Kawaguchim – laureatem drugiego miejsca I Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego na Instrumentach Historycznych. Poznałam go w 2016 roku Amsterdamie i nagraliśmy wspólnie płytę „Kilka słów o miłości”, która zawiera kompozycje pochodzące z manuskryptów znajdujących się we wrocławskim Ossolineum, które opracowałam w ramach projektu stypendialnego Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. 

Na tym się jednak Wasza współpraca nie zakończyła…

To prawda, nasza współpraca tak dobrze się układała, że Naruhiko zaproponował, abyśmy zrobili podobny projekt z pieśniami Chopina. W grudniu 2023 roku pojechaliśmy do Japonii, gdzie zaprezentowaliśmy pięć koncertów: w Tokio, Nagoja, Kioto, Sagamiko, Sakai. Zostaliśmy niezwykle ciepło przyjęci! Japońska publiczność jest wyjątkowa, inna od europejskiej, która przychodzi na koncerty niekoniecznie dla samej muzyki, ale bardziej z powodów konwencjonalnych. Japończycy są inni – słuchają niezwykle uważnie, w wielkim skupieniu i pozwalają artyście na przekazanie rozmaitych niuansów, na większe otwarcie się w poczuciu, że jest się traktowanym z wielką uważnością, żeby nie powiedzieć: z miłością. Zdarzało mi się doświadczyć, że słuchacze podczas koncertu płakali, co było dla mnie znakiem, że udało mi się dotknąć w nich czegoś głęboko intymnego. W Japonii miałam nawet swój fan club, co mi się nigdy wcześniej nie zdarzyło. Po każdym koncercie podpisywaliśmy płyty, a ludzie wręczali nam prezenty, co jest w Japonii zwyczajem. Ludzie lubią je sobie wręczać przy różnych okazjach. Czułam się tam bardzo dobrze, bo kultura Japończyków jest bardzo wysoka. Starają się sobie wzajemnie nie przeszkadzać, są delikatni, szanują wzajemnie swoją odrębność. Było to dla mojej duszy rodzajem sanatorium po naszej głośnej Europie, w której ścigamy się, kto jest lepszy. Kiedy więc wracałam do Europy, zapragnęłam tam powrócić. Traf chciał, że jeszcze w samolocie przeczytałam informację, że japońska fundacja, organizująca Wystawę Światową EXPO, przyjmuje zgłoszenia na eventy. Po powrocie, w ciągu zaledwie kilku dni, bo tyle tylko miałam czasu, w porozumieniu z Naruhiko oraz Arim –  twórcą wizualizacji, napisałam wniosek i w maju otrzymałam pozytywną zwrotną informację. 

Ile koncertów zamierzacie zaprezentować i jaki to będzie repertuar?

Damy po dwa koncerty 6 i 12 maja i oczywiście będzie to Chopin. Zamierzamy wybrać pieśni oraz kilka utworów fortepianowych. Zwróciłam się do Instytutu Fryderyka Chopina z prośbą o finansowe wsparcie naszego projektu – również z powodzeniem. Głównym atutem był Naruhiko (śmiech). Instytut nie tylko nas sfinansował, za co jestem bardzo wdzięczna, ale także zaprosił ponownie na EXPO – na Tydzień Chopinowski w Pawilonie Polskim, który odbędzie się w sierpniu 2025 roku. I wtedy ponownie zagramy z Naruhiko recital pieśni. Tak więc w Japonii będę dwukrotnie, z czego bardzo się cieszę. Jestem również ciekawa, jakie możliwości daje występ na EXPO. Być może zostaniemy zauważeni, co zaowocuje występami w miejscach, w których jeszcze nie byliśmy. 

Aldona Bartnik i Naruhiko Kawaguchi podczas koncertu w Japonii, fot. z archiwum artystki

Oby się udało! Twój sopran artystki wykonującej muzykę dawną znakomicie współgra z pieśniami Chopina, komponowanymi z myślą, że będą one wykonywane w salonach przez utalentowane muzycznie młode damy. 

Rzeczywiście, jako artystka śpiewająca muzykę dawną czuję się swobodnie i autentycznie wykonując utwory łączące poezję z muzyką. Poza tym niemal za każdą z tych pieśni kryje się jakaś historia, często tajemnicza i niedopowiedziana.

To interesujące! Czy mogłabyś którąś z nich przytoczyć? 

W pamięci mam pełną tajemnic historię, która skrywa się na za pieśnią skomponowaną do słów Adama Mickiewicza: „Moja pieszczotka”. Istnieją poszlaki, że została napisana dla Delfiny Potockiej – muzy romantyków, kobiety niezwykle pięknej i utalentowanej muzycznie i plastycznie, która była uczennicą i wieloletnią przyjaciółką Chopina. Nie wiadomo, czy mieli romans, wiadomo jednak, że na prośbę umierającego Chopina przyjechała do Paryża, aby zaśpiewać mu na łożu śmierci, co też uczyniła, z trudem hamując płacz… Musieli więc być sobie bliscy. Kilka utworów jej zadedykował, m. in. Walc Des-dur nr 1: „A Madame la Comtesse Delphine Potocka” czy Koncert fortepianowy f-moll op. 21. W liście do Tytusa Woyciechowskiego pisał, że ma swój ideał, który mu się śni i na jego pamiątkę stworzył adagio do tego koncertu. Tym ideałem z pewnością była Delfina Potocka.

Bardzo poruszające… Zetknięcie z twórczością kompozytora niezmiennie prowadzi do zgłębiania jego biografii – by lepiej oddać emocje w niej zawarte. Koncertujecie z Naruhiko również w Polsce…

Tak, 1. maja damy koncert w Narodowym Forum Muzyki, a jego program będzie powtórzeniem tego, który prezentowaliśmy na trasie koncertowej w Japonii. Wcześniej będziemy występować w ramach cyklu „Z klasyką przez Polskę”. W programie znajdzie się muzyka Chopina i jego uczniów oraz pieśni Stanisława Niewiadomskiego, nagrane na płycie „Kilka słów o miłości”. Cykl jest dedykowany słuchaczom z małych miejscowości i służy „oswajaniu” ich z klasyką. 

Aldona Bartnik podczas koncertu w Japonii, fot. z archiwum artystki

Czy mogłabyś uchylić rąbka tajemnicy, jaka jest droga do właściwej interpretacji. 

Nie jestem typem wokalistki, która przychodzi na próbę z pianistą z gotową interpretacją. Powstaje ona w toku prób. Szczególną uwagę zwracam na tekst, który jest dla mnie punktem wyjścia do interpretacji, a także na melodię, natomiast z Naruhiko staram się znaleźć harmoniczne aspekty wymagające podkreślenia. Czasami jest tak, że Naruhiko przekona mnie do swojej wersji interpretacji, a czasami ja to robię i tak osiągamy konsensus. Zawsze dostarczam mu tłumaczenie, więc towarzysząc mi doskonale orientuje się w tekście, mimo że nie zna języka polskiego. Głos jest narzędziem, który się zmienia, dojrzewa wraz z wiekiem, co także wpływa na sposób interpretacji, która nigdy nie jest taka sama. Dlatego staram się pracować nad kompozycjami w dłuższej perspektywie, dojrzewać do właściwej dla mnie. Temu też służą między innymi koncerty. 

Już sama współpraca z cudzoziemcem, który nie zna języka, jest dużym wyzwaniem, sprawiającym, że tłumacząc dla niego tekst i interpretując go, sama musisz przyjrzeć się mu wnikliwiej, a w konsekwencji działa to pewno stymulująco i otwiera nowe możliwości interpretacji.

Z pewnością tak jest. Mimo pewnych barier, praca z Naruhiko jest przyjemna, ponieważ jest niezwykle pracowity i bardzo szybko się uczy. Sam pianista uważa, że wrażliwość Polaków i Japończyków jest zbliżona. Twierdzi, że lubi przyjeżdżać do Polski, bo ludzie tutaj są delikatni i ciepli. Z Naruhiko mamy mimo wszystko znakomite porozumienie – wspólny język artystyczny. Na scenie dajemy sobie wolność, bo umiemy siebie słuchać. A przy tym, mimo długiej już współpracy, pozytywnie się zaskakujemy i ciągle inspirujemy. Nie nudzimy się sobą (śmiech). Bardzo sobie cenię tę muzyczną przyjaźń. 

Z Naruhiko będziemy w październiku koncertować w Valldemossie na Majorce, gdzie Chopin kilkakrotnie wypoczywał z George Sand i o której pisał: „Niebo jak turkus, morze jak lazur, góry jak szmaragd, powietrze jak w niebie”. Skomponował tam wiele arcydzieł: Poloneza c-moll, Balladę F-dur, Scherzo cis-moll oraz cykl 24 Preludiów. A my będziemy koncertować w domu, w którym się zatrzymywał. 

O, to już nie zwykły koncert, ale wędrówka śladami Chopina! Dziękuję za rozmowę i życzę wspaniałych przeżyć.


F. Chopin, Moja pieszczotka / My Darling Op.74 No.12, wyk. Aldona Bartnik i Naruhiko Kawaguchi


Pod tym linkiem - recenzja płyty „Kilka słów o miłości”

środa, 30 kwietnia 2025

Kilka słów o miłości, czyli Chopin w wykonaniu Aldony Bartnik i Naruhiko Kawaguchi /zapowiedź/

Pieśni skomponowane przez Fryderyka Chopina stanowią niewielki fragment jego twórczości. Pomimo tego nie jest to repertuar, który można w jakikolwiek sposób lekceważyć. Wydane już po śmierci twórcy utwory na głos z towarzyszeniem fortepianu stanowią bardzo cenne uzupełnienie jego dorobku. W NFM zaprezentuje je śpiewaczka Aldona Bartnik, a towarzyszyć jej będzie Naruhiko Kawaguchi – laureat II nagrody I Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego na Instrumentach Historycznych. Dodatkowe wrażenia podczas koncertu zapewnią wizualizacje, których autorem jest Ari Dykier.

Aldona Bartnik i Naruhiko Kawaguchi podczas koncertu w Japonii, fot z archiwum artystki

Mimo skupienia wykonawców na liryce nie zabraknie również dzieł czysto fortepianowych. Poza Walcem Es-dur op. 18, znanym też jako „Grande Valse Brillante”, oraz Berceuse Des-dur op. 57 kompozycje należące do tej kategorii, które zagra japoński pianista, są mniej znane i stosunkowo rzadko wykonywane. Kawaguchi wykona chociażby cztery mazurki z op. 17 powstałe między 1830 a 1833 rokiem z inspiracji wiejskim folklorem. Przypominającą ludową melodię zawarł Chopin również w napisanym najprawdopodobniej kilka lat później Nokturnie c-moll opublikowanym dopiero w 1938 roku. Do stworzenia dwóch pozostałych dzieł fortepianowych zawartych w programie skłoniły go natomiast fascynacje włoską operą – są to opracowanie arii Casta Diva z opery Norma Vincenza Belliniego, a także młodzieńczy Polonez b-moll op. posth. zawierający cytat z kawatiny Giannetta – fragmentu opery Sroka złodziejka Gioacchina Rossiniego.

Repertuar pieśniowy pozostawiony przez romantyka zdradza literackie źródła jego wzruszeń. Stefan Witwicki, Bohdan Zaleski, Adam Mickiewicz, Zygmunt Krasiński, Wincenty Pol, Ludwik Osiński… Wśród autorów słów wykorzystanych przez Chopina w pieśniach napotykamy zarówno narodowych wieszczów, jak i poetów, o których próżno byłoby szukać dziś wzmianki w podręcznikach. Kompozytor podchodził do swoich pieśni zupełnie inaczej niż do utworów na fortepian solo – pisał je nieregularnie, często spontanicznie i z myślą o najbliższych znajomych. Według Juliana Fontany, improwizował nawet „z książką poezji przed sobą”. Jest to twórczość niezwykle zróżnicowana. Znajdziemy tu zarówno proste zwrotkowe utwory, jak i formy przekomponowane; podobnie rozmaita jest ich tematyka. Nietrudno oczywiście odnaleźć wśród pieśni takie, które poruszają zagadnienie miłości. To właśnie to uczucie było tak istotne w epoce romantyzmu. Mimo przemian w prawie każdym innym względzie dziedziczy ono tę pozycję do dziś.

Program:

F. Chopin

Nokturn c-moll op. posth nr 21 

Życzenie op. 74 nr 1

Gdzie lubi op. 74 nr 5

Czary WN 31

Mazurek e-moll op. 17 nr 2 

Mazurek B-dur op. 17 nr 1 

Wojak op. 74 nr 10

Precz z moich oczu op. 74 nr 6 

Smutna rzeka op. 74 nr 3

Andantino g-moll „Wiosna” B. 117

Mazurek As-dur op. 17 nr 3  

Narzeczony op. 74 nr 15

Poseł op. 74 nr 7 

Leci liście z drzewa op. 74 nr 17

Mazurek a-moll op. 17 nr 4 

***

Casta Diva – aria z opery Norma V. Bellinego w transkrypcji F. Chopina

Polonez b-moll op. posth.

Mazur G-dur „Jakież kwiaty, jakie wianki” WN 17a

Piosnka litewska op. 74 nr 16

Walc Es-dur op. 18 „Grande Valse Brillante”

Pieśni op. 74: nr 12 Moja pieszczotka op. 74 nr 12 

Śliczny chłopiec op. 74 nr 8 

Pierścień op. 74 nr 14

Berceuse Des-dur op. 57 

Z gór, gdzie dźwigali op. 74 nr 9

Dwojaki koniec op. 74 nr 11

Wiosna op. 74 nr 2

Dumka a-moll (I wersja Nie ma, czego trzeba) WN 58a

Nie ma, czego trzeba op. 74 nr 1

Wykonawcy:

Aldona Bartnik – sopran

Naruhiko Kawaguchi – fortepian historyczny

Ari Dykier  – twórca wizualizacji


Lokalizacja:

NFM, Sala Czerwona

informacja prasowa

środa, 1 grudnia 2021

Od melancholii do miłosnych uniesień. Aldona Bartnik, Naruhiko Kawaguchi: `Kilka słów o miłości` /recenzja płyty/

W wywiadzie sprzed dwóch lat, zatytułowanym "Pragnę śpiewać o miłości!", Aldona Bartnik zapowiadała powstanie tej płyty. I oto jest! Pięknie zaśpiewana, niezwykle nastrojowa. Przy tym szlachetne, czyste brzmienie sopranu artystki, jej subtelne interpretacje wzbogaca dźwięk historycznego instrumentu, którego walory brzmieniowe nie sposób przecenić, podobnie jak grę utalentowanego i wrażliwego muzyka -  Naruhiko Kawaguchi. A zatem dajmy się uwieść słowom i melodii!

W 2019 roku ukazała się pierwsza solowa płyta Aldony Bartnik, zatytułowana "Melancholia", której zawartość stanowiły wyjątkowo piękne utwory polskich kompozytorów do słów rodzimych poetów. Powstała po trosze z inicjatywy pianisty Maurice`a  Lammerts van Buerena, który zachwycił się (wraz z pozostałymi uczestnikami warsztatów muzycznych na Wydziale Muzyki Dawnej w Królewskim Konserwatorium w Hadze, gdzie artystka studiowała) Pieśniami kurpiowskimi Karola Szymanowskiego. Kiedy rozmawiałyśmy o nagraniach Aldony, znałam jej dokonania dzięki koncertom w Narodowym Forum Muzyki oraz wspaniałej serii płyt z muzyką dawną, w której uczestniczy od 2012 roku wraz z  Wrocław Baroque Ensemble, począwszy od nagrań z  kompozycjami Grzegorza Gerwazego Gorczyckiego. 

Powstanie "Kilku słów o miłości" poprzedziła praca badawcza. Artystka opracowywała manuskrypty znajdujące się w Ossolineum oraz w Bibliotece Uniwersyteckiej we Wrocławiu, by następnie opublikować je i umieścić w bibliotekach różnych uczelni muzycznych w Europie. Plonem pracy badawczej jest także płyta nagrana w Narodowym Forum Muzyki, zawierająca pieśni z okresu romantyzmu, które artystka wykonuje przy akompaniamencie pianoforte  - instrumentu z epoki, pochodzącego z wrocławskiej fabryki fortepianów Franza Welcka (ok. 1860 r.), na którym towarzyszy jej znakomity pianista Naruhiko Kawaguchi. 

Na płycie przeważają utwory dwóch kompozytorów polskich, których łączy miasto Lwów, w nim bowiem głównie tworzyli: Stanisława Niewiadomskiego i Jana Galla. Wrocław, jak powszechnie wiadomo, stał się spadkobiercą kultury pochodzącej z Kresów, jak również miejscem, do którego przybyli licznie po II wojnie kresowianie. 

Okładka płyty "Kilka słów o miłości"


Od "Oczekiwania" do... Stanisława Niewiadomskiego

Płytę rozpoczyna utwór Stanisława Niewiadomskiego: "Oczekiwanie" - kompozycja do tekstu sielskiego nieznanego autora, rozpoczynająca się od słów kojarzących się jako żywo z twórczością Franciszka Karpińskiego:

Już miesiąc zeszedł, gwiazda się zaćmiła,

jużem swe oczy zanim wypatrzyła.

Łącznie nagrano siedem utworów tego kompozytora. Warto może przypomnieć, że Niewiadomski był nie tylko kompozytorem, ale także pedagogiem, publicystą i krytykiem muzycznym oraz dyrygentem chórów. Popularyzował kulturę muzyczną, na Uniwersytecie Jana Kazimierza, dając wykłady i wygłaszając prelekcje. Pełnił funkcję jurora w konkursach kompozytorskich i pianistycznych. Zorganizował we Lwowie cykl Moniuszkowski dla uczczenia setnej rocznicy urodzin kompozytora, prezentując "Halkę" (we własnej reżyserii), "Hrabinę", "Straszny dwór", "Verbum nobile", "Flisa". Ponadto redagował „Gazetę Muzyczną”. Po wyjeździe do Warszawy kontynuował tę działalność, był także jednym z członków - założycieli zarządu powstałego 1934 w Warszawie Instytutu F. Chopina. Napisał wiele utworów na fortepian, m.in. Między nami nic nie było op. 4, do słów Adama Asnyka, dwie pieśni op. 6, oraz Rotę do słów Marii Konopnickiej, Kurhanek Maryli do słów Adama Mickiewicza czy Już miesiąc zeszedł do słów Franciszka Karpińskiego (możemy jej posłuchać na płycie).

"A więc kochaj..." - Jan Gall

Spośród kompozytorów najliczniej reprezentowanych na płycie należy także wymienić Jana Galla - twórcę, który od roku 1896 do śmierci mieszkał we Lwowie, gdzie związany był ze środowiskiem muzycznym zarówno polskim, jak żydowskim i ukraińskim. Był dyrygentem lwowskiego towarzystwa śpiewaczego „Echo-Macierz”, dla którego stworzył większość swoich utworów chóralnych. Od 1903 roku Gall pełnił również obowiązki pierwszego dyrygenta Żydowskiego Chóru Akademickiego „Kinor” oraz prowadził wykłady z teorii muzyki w Instytucie Muzycznym im. M. Łysenki. Zanim jednak osiadł we Lwowie, przebywał także w Warszawie (gdzie przyszedł na świat) oraz w Krakowie, gdzie debiutował jako kompozytor. W 1883 roku poznał w Weimarze Franciszka Liszta, u którego doskonalił swój warsztat kompozytorski, a następnie udał się do Włoch, by uczyć się śpiewu. Komponował głównie pieśni i piosenki przeznaczone dla ruchu amatorskiego. Stworzył ponad 400 kompozycji i opracowań chóralnych oraz ok. 90 pieśni solowych.

Na płycie usłyszymy m. in. Stornellę do tekstu Antoniego Langego oraz O komm in mein Schiffchien (Zejdź do gondoli) do tekstu Augusta Kopischa (mieszkańca Breslau) czy A więc kochaj... do słów Narcyzy Żmichowskiej.

Spis utworów

Chopin, Wrocław i inni 

Nie zabrakło też kompozycji Fryderyka Chopina, który odwiedził Wrocław czterokrotnie, a także Moritza Moszkowskiego - wrocławianina, polskiego Żyda, który podobno grał Chopina jak nikt inny...

Wybrane przez Aldonę Bartnik kompozycje miłosne łączy zatem nie tylko temat, ale również miejsce: dawny Wrocław (Breslau) i Wrocław współczesny, gdzie znaleźć można ślady dawnych kompozytorów oraz ich manuskrypty.

Płyta jest pięknie zaśpiewana i niezwykle nastrojowa. Przy tym szlachetne, czyste brzmienie sopranu artystki, jej subtelne interpretacje wzbogaca dźwięk historycznego instrumentu, którego walory brzmieniowe nie sposób przecenić, podobnie jak grę utalentowanego i wrażliwego muzyka -  Naruhiko Kawaguchi. A zatem dajmy się uwieść słowom i melodii!

A few words about love ... / Kilka słów o miłości ...


Pod tym linkiem można znaleźć wywiad z Aldoną Bartnik.



 

wtorek, 8 kwietnia 2025

"Z klasyką przez Polskę": Aldona Bartnik i Naruhiko Kawaguchi

W dniach 24-26 kwietnia na Dolny Śląsk powróci cykl „Z klasyką przez Polskę”, w ramach którego na trzech koncertach pieśni romantycznych wystąpi duet sopranistki Aldony Bartnik i pianisty Naruchiko Kawaguchi.


Wykonawcy:

Aldona Bartnik - sopran

Naruhiko Kawaguchi (fortepian)


Program:

Fryderyk Chopin (1810-1849)

Życzenie op. 74 nr 1 (sł. S. Witwicki)

Gdzie lubi op. 74 nr 5 (sł. S. Witwicki)

Mazurek e-moll op. 17 nr 2

Poseł op. 74 nr 7 (sł. S. Witwicki)

Piosnka litewska op. 74 nr 16 (sł. S. Witwicki)

Hulanka op. 74 nr 4 (sł. S. Witwicki)

Julian Fontana (1810-1869)

Nokturn op. 20

Ignacy Jan Paderewski (1860-1941)

Nokturn op. 16 nr 4

Stanisław Niewiadomski (1859-1936)

Oczekiwanie op. 47 nr 9

O sroga czasów odmiano! op. 45 nr 9

Echo op. 45 nr 6

Fryderyk Chopin (1810-1849)

Grande Valse Brillante Es-dur op.18

Pierścień op. 74 nr 14 (sł. S. Witwicki)

Smutna rzeka op. 74 nr 3 (sł. S. Witwicki)

Dwojaki koniec op. 74 nr 11 (sł. J.B. Zaleski)

Nokturn c-moll op. posth nr 21

Moja pieszczotka op. 74 nr 12 (sł. A. Mickiewicz)

Śliczny chłopiec op. 74 nr 8 (sł. J.B. Zaleski)

Wojak op. 74 nr 10 (sł. S. Witwicki)

Stanisław Niewiadomski (1859-1936)

Krakowiak op. 47 nr 5


Aldona Bartnik, sopran


Ukończyła Królewskie Konserwatorium w Hadze, specjalizując się w wykonawstwie muzyki dawnej. Występowała jako solistka m.in. pod batutą Tona Koopmana oraz Jordi Savalla. W 2019 roku otrzymała stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego wspierające jej pracę badawczą w zakresie poszukiwań manuskryptów. W 2021 roku ukazał się jej solowy album „Kilka słów o miłości…” dedykowany mało znanym pieśniom romantycznym. Projekt ten zrealizowała z Naruhiko Kawaguchim, grającym na fortepianie historycznym. W 2018 roku wraz z pianistą Maurice Lammerts van Bueren wydała w Holandii solowy album „Melancholia” zawierający pieśni polskich kompozytorów. Za wkład w promocję Polskiej kultury w Holandii była nominowana do nagrody Polonus 2016. W jej dorobku znajduje się ponad dziesięć albumów muzyki barokowej. Trzy z nich zrealizowane z Wrocław Baroque Ensemble otrzymały nagrodę fonograficzną Fryderyk. Od 2021 roku jest członkinią Akademii Młodych Uczonych i Artystów oraz prezesem Stowarzyszenia Inicjatyw Artystycznych „Mosty Kultury” działającego na rzecz popularyzacji sztuki. W 2022 roku została wyróżniona Nagrodą EMOCJE przyznawaną przez Radio Wrocław Kultura za działalność artystyczną oraz organizację wydarzeń kulturalnych we Wrocławiu.


Naruhiko Kawaguchi, fortepian


Pianista specjalizujący się w grze na instrumentach historycznych. Urodził się w Morioce (Japonia), dorastał natomiast w Yokohamie. Ukończył z wyróżnieniem studia

magisterskie pod okiem Kikuko Ogury, specjalizując się w wykonawstwie muzyki dawnej na Tokyo University of the Arts. Następnie by doskonalić swój warsztat gry na fortepianach historycznych i pianoforte wyjechał do Europy i studiował u Richarda Egarra w Conservatorium van Amsterdam. W konsultacji z Menno van Delft praktykuje również grę na klawikordzie. Pianista znakomicie odnajduje się w wykonawstwie utworów z różnych epok. Jako solista oraz kameralista regularnie koncertuje i nagrywa płyty w Japonii oraz w Europie. Jest laureatem wielu konkursów, m.in.: Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego na Instrumentach Historycznych w Warszawie, Międzynarodowego Konkursu Musica Antiqua w Brugii, I Międzynarodowego Konkursu dla pianoforte w Rzymie Premio Muzio Clementi. Występował z recitalami m.in. na festiwalach: Chopin i jego Europa w Warszawie, Festival Oude Muziek w Utrechcie oraz Goldberg Festival w Gdańsku oraz jako solista z Orchestra of the Eighteenth Century i {oh!} Orkiestra Historyczna.

Cykl koncertów „Z klasyką przez Polskę” to projekt realizowany przez Narodowy Instytut Muzyki i Tańca we wszystkich regionach kraju. Propaguje muzykę klasyczną poprzez promocję znakomitych artystów oraz ambitnego repertuaru w miejscach, w których publiczność na co dzień nie obcuje z ambitną sztuką i nie ma możliwości uczestnictwa w ciekawych i różnorodnych działaniach kulturalnych. Na Dolnym Śląsku jest współorganizowany przez Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego. Operatorem przedsięwzięcia jest Ośrodek Kultury i Sztuki we Wrocławiu – Dolnośląskie Laboratorium Kultury. Projekt finansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz budżetu Samorządu Województwa Dolnośląskiego.

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury 

informacja prasowa

czwartek, 16 maja 2024

Ogłaszamy program sezonu artystycznego 2024/2025 w Narodowym Forum Muzyki

Jubileuszowy, dziesiąty sezon artystyczny Narodowego Forum Muzyki dzięki spotkaniom z najpiękniejszą muzyką obfitować będzie w niezwykłe chwile. Wystąpią dobrze znani publiczności artyści, m. in. Dresdner Philharmonie, londyńska Royal Philharmonic Orchestra, Paul McCreesh, Mark Padmore czy Jakub Jakowicz. Pojawią się także debiutanci o renomie dającej gwarancję koncertów na najwyższym poziomie. Podobnie obok słynnych dzieł klasycznych usłyszymy kompozycje mniej znane, warte odkrycia i zachwycające. 

fot. Łukasz Rajchert

Na stanowisku dyrektora artystycznego NFM Filharmonii Wrocławskiej powitamy maestra Christopha Eschenbacha. Wydarzenia z udziałem nie tylko orkiestry symfonicznej, ale i pozostałych zespołów NFM, prowadzonych przez Andrzeja Kosendiaka, Alexandra Sitkovetsky’ego, Jarosława Thiela, Lionela Sowa i Małgorzatę Podzielny, staną się dla słuchaczy źródłem niezapomnianych przeżyć.

Z okazji dziesięciolecia NFM nie zabraknie gościnnych koncertów orkiestr zagranicznych. Pierwszy z nich będzie miał miejsce już pod koniec września, kiedy wystąpi paryska Insula Orchestra. Pod dyrekcją Laurence Equilbey wykona ona dzieła Felixa Mendelssohna Bartholdy’ego i Roberta Schumanna, a razem z Lucasem Debargue’em zaprezentuje I Koncert fortepianowy Fryderyka Chopina. Na początku października pod batutą Vasily’ego Petrenki kompozycje Ludwiga van Beethovena i Béli Bartóka zagra zaliczana do międzynarodowej artystycznej elity londyńska Royal Philharmonic Orchestra, której towarzyszyć będzie młody pianista Yunchan Lim – zwycięzca Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Van Cliburna w Stanach Zjednoczonych. Już teraz wyczekujemy też majowej wizyty Dresdner Philharmonie. Podczas koncertu, będącego owocem znakomitych relacji Drezdeńczyków z NFM, artyści pod batutą Krzysztofa Urbańskiego zaprezentują Symfonię pieśni żałosnych Henryka Mikołaja Góreckiego, a razem z Borisem Giltburgiem słynny Koncert fortepianowy Edvarda Griega. Nie można będzie również pominąć wizyty brazylijskiej NEOJIBA Orchestra prowadzonej przez Ricarda Castro. Wystąpi z nią skrzypek Guido Sant’Anna – pierwszy pochodzący z Ameryki Południowej zwycięzca Międzynarodowego Konkursu im. Fritza Kreislera w Wiedniu.

Na nadchodzący sezon sympatycy NFM Filharmonii Wrocławskiej wyczekują szczególnie niecierpliwie. Jej nowego dyrektora artystycznego – Christopha Eschenbacha – za pulpitem dyrygenckim zobaczymy sześciokrotnie. Występujący pod jego batutą Wrocławscy Filharmonicy wykonają dzieła Antonína Dvořáka, Hectora Berlioza, Witolda Lutosławskiego, Johannesa Brahmsa, Arnolda Schönberga i Krzysztofa Pendereckiego. Obok orkiestry na scenie NFM zobaczyć będzie można m.in. skrzypka Nieka Baara, sopranistkę Marisol Montalvo i pianistę Tzimona Barto. NFM Filharmonia Wrocławska razem z Chórem NFM zainaugurują nowy sezon pod dyrekcją maestra Andrzeja Kosendiaka. Program tego koncertu wpisze się w jubileuszowe obchody – nawiązywać będzie do pierwszego, historycznego koncertu Filharmonii Wrocławskiej w 1945 roku. Jeszcze w październiku Wrocławskich Filharmoników poprowadzi Mirian Khukhunaishvili. Pianista Jonathan Fournel wykona wtedy partię solową II Koncertu fortepianowego Fryderyka Chopina, usłyszeć będzie też można utwory Grażyny Bacewicz i Johna Luthera Adamsa. Niedługo później za sprawą orkiestry pod batutą Michała Klauzy przypomnimy sobie sylwetki Władysława Szpilmana i Henryka Warsa, a Jakub Jakowicz prawykona Koncert na skrzypce i orkiestrę Marcina Markowicza. W listopadzie wspólnie z Chórem NFM pod dyrekcją Karela Marka Chichona orkiestra wykona wspaniałą II Symfonię „Zmartwychwstanie” Gustava Mahlera. Kiedy brytyjski artysta powróci na dwa koncerty w drugiej części sezonu, usłyszymy dzieła Beethovena, Igora Strawińskiego, Nikołaja Rimskiego-Korsakowa i Ēriksa Ešenvaldsa, a w Koncercie fortepianowym a-moll Schumanna podziwiać będziemy grę Angeli Hewitt.

Z całą pewnością wydarzeniem wyjątkowym będzie listopadowa gala operowa z udziałem międzynarodowych gwiazd – Piotra Beczały i Sondry Radvanovsky prowadzonych przez Gianlucę Marcianò. Razem z NFM Filharmonią Wrocławską setną rocznicę urodzin Andrzeja Markowskiego – twórcy Wratislavii Cantans – świętować będą w nadchodzącym sezonie Jacek Kaspszyk i fińska skrzypaczka Elina Vähälä. W maju pod dyrekcją maestra Kaspszyka zabrzmi muzyka Mieczysława Wajnberga i Brahmsa, a razem z orkiestrą wystąpi pianista Sergei Babayan. Tuż przed Bożym Narodzeniem oratorium Dzieciństwo Chrystusa Berlioza poprowadzi Paul McCreesh, a w wykonaniu uczestniczyć będzie też Chór NFM. Do NFM zawitają wybitny pianista Piotr Anderszewski oraz dyrygent Omer Meir Wellber – wykonane zostaną wówczas dzieła Dmitrija Szostakowicza, Beethovena i Alfreda Schnittkego. Okazji do wysłuchania kompozycji trzech klasyków wiedeńskich dostarczy wspólny koncert NFM Filharmonii Wrocławskiej i cenionego wiolonczelisty Istvána Várdaia. Pod dyrekcją znakomitego Dimy Slobodeniouka muzycy zagrają natomiast III Symfonię Antona Brucknera, obok której w programie znajdzie się muzyka Richarda Straussa. Partię solową jego II Koncertu na róg wykona wówczas Stefan Dohr – pierwszy waltornista Filharmoników Berlińskich.

W marcu 2025 roku ponownie usłyszymy zjawiskową Bomsori Kim. Zaprezentuje ona Koncert skrzypcowy Mieczysława Karłowicza, obok którego Filharmonicy Wrocławscy prowadzeni przez Duncana Warda zagrają kompozycje Lutosławskiego, Bacewicz i Agaty Zubel. We Wrocławiu nie zabraknie również Giancarla Guerrero, który poprowadzi wykonanie II Symfonii Jeana Sibeliusa. Kiedy w pierwszej części koncertu do zespołu dołączy współpracująca na co dzień z Elbphilharmonie organistka Iveta Apkalna, zabrzmią fenomenalne utwory Samuela Barbera i Aarona Coplanda. 

Znakomitym sposobem na regularne uczestnictwo w koncertach NFM Filharmonii Wrocławskiej jest nabycie abonamentu. Daje on nie tylko zniżkę na zakup biletów na wydarzenia, ale też pozwala na wybór stałego miejsca na widowni. Dodatkową korzyścią, jaką cieszą się abonamentowicze, jest możliwość uczestnictwa w spotkaniach z cyklu Wszystkie oblicza muzyki, w czasie których artyści i organizatorzy koncertów opowiadają o sztuce oraz jej wpływie na życie człowieka, a także przybliżają kulisy swojej pracy. Specjalnie dla uczniów szkół i uczelni muzycznych przeznaczony jest Abonament dla młodego muzyka. Dzięki niemu młodzi adepci sztuki zyskują dostęp do wybitnych interpretacji, inspirujących do pracy nad własnym warsztatem. Również dla nich, a także z myślą o absolwentach uczelni muzycznych przygotowaliśmy NFM Masterclass – cykl spotkań i lekcji mistrzowskich z wykonawcami goszczącymi w NFM. Godną uwagi nowością w sezonie 2024/2025 są karnety na koncerty kameralne pozwalające na zakup biletów w specjalnych cenach przy osobistym wyborze interesujących wydarzeń.

Podczas drugiego sezonu NFM Orkiestry Leopoldinum pod dyrekcją Alexandra Sitkovetsky’ego także nie zabraknie emocji. Zespół usłyszymy po raz pierwszy w towarzystwie wybitnego flecisty Emmanuela Pahuda, występującego na co dzień z Berliner Philharmoniker. Razem z naszą orkiestrą wykona on utwory Johanna Sebastiana Bacha oraz jego syna – Carla Philippa Emanuela. W programie koncertu znajdą się także opracowania kompozycji Ernsta von Dohnányiego i amerykańskiej współczesnej twórczyni Caroline Shaw, laureatki Nagrody Pulitzera. Podczas listopadowego spotkania z Leopoldinum oprócz utworów Wojciecha Kilara i Grażyny Bacewicz wysłuchamy Sinfonietty e-moll Pawła Kleckiego – polskiego kompozytora i dyrygenta żydowskiego pochodzenia, który po II wojnie światowej zdobył duże uznanie, prowadząc renomowane zespoły w Europie Zachodniej i Stanach Zjednoczonych. Pod koniec grudnia NFM Orkiestra Leopoldinum razem z grupą argentyńskich muzyków, wśród których znajdzie się Juanjo Mosalini, zaprosi do wspólnego świętowania Sylwestra. Pod kierownictwem Christiana Danowicza na dwóch koncertach artyści zaprezentują wybór tang. Nie zabraknie zatem kompozycji Astora Piazzolli. Po raz kolejny też pojawi się na scenie z Atom String Quartet. Artyści, obok części utworów nagranych wspólnie na uhonorowanej Fryderykiem płycie Supernova, wykonają premierowo II Symfonię industrialną Adama Wesołowskiego. 

Muzycznym świętem będzie wizyta Australian Chamber Orchestra prowadzonej przez powracającego do Wrocławia Richarda Tognettiego. Wspólnie z NFM Orkiestrą Leopoldinum zaprezentuje ona utwory Bacha, Pendereckiego, Orawę Kilara, a także opracowanie Kwartetu smyczkowego nr 2 Pavela Haasa. Dzień wcześniej razem z instrumentalistami NFM Filharmonii Wrocławskiej Australijczycy wykonają na żywo utwory do filmu dokumentalnego Góra (reż. Jennifer Peedom). Koncerty te będą jedynym przystankiem ACO w naszym kraju. Na scenie z NFM Orkiestrą Leopoldinum pojawi się ponownie także jej poprzedni dyrektor artystyczny – Joseph Swensen. W Wielką Środę pod dyrekcją maestro Andrzeja Kosendiaka, z towarzyszeniem Tomasza Darocha, Krzysztofa Karpety oraz Chóru NFM, wystąpi ona podczas koncertu pasyjnego. Usłyszymy wówczas utwory Pēterisa Vasksa, Arvo Pärta i Jamesa MacMillana. Z całą pewnością mocnym akcentem będzie kończący sezon koncert NFM Leopoldinum, Polish Cello Quartet oraz włoskiego wiolonczelisty i kompozytora Giovanniego Sollimy.

Jak co roku Wrocławska Orkiestra Barokowa dostarczy szczególnych powodów do wizyt miłośnikom muzyki dawnej. Już pod koniec września razem z wrocławskimi artystami zagra Shunske Sato, japoński skrzypek specjalizujący się w wykonawstwie historycznym. Zabrzmią wówczas dzieła kompozytorów związanych z osiemnastowiecznym Wiedniem – Josepha Haydna, Wolfganga Amadeusa Mozarta, a także Jana Křtitela Vaňhala i Karla Dittersa von Dittersdorfa. Wraz z sopranistą Brunonem de Sá zaprezentują muzykę skomponowaną w II połowie XVIII wieku, promując zarazem wspólną płytę, która już niebawem ukaże się nakładem wytwórni Warner Classics. Niedługo potem wrocławscy artyści z towarzyszeniem estońskiego chóru Collegium Musicale oraz solistów wykonają Pasję wg. św. Mateusza Johanna Valentina Medera – barokowego kompozytora związanego z nadbałtyckimi Tallinem, Gdańskiem i Rygą. Po raz kolejny po muzykę Feliksa Janiewicza – jednego z największych wirtuozów skrzypiec w polskiej historii – Wrocławska Orkiestra Barokowa sięgnie razem ze znakomitym Bartłomiejem Niziołem. Koncert poprowadzi maestro Andrzej Kosendiak. 

Z fantastycznymi solistami grupa spotka się również w drugiej części sezonu. Do Wrocławia po raz kolejny zawita polska gwiazda wykonawstwa muzyki dawnej – kontratenor Jakub Józef Orliński. Podczas zwieńczenia sezonu 2024/2025 artyści dzielić będą estradę z charyzmatycznym wiolonczelistą Jean-Guihenem Queyras, z którym zagrają Koncert a-moll op. 129 Schumanna. Tego samego wieczoru zabrzmi jeszcze jego Uwertura, Scherzo i Finał E-dur op. 52, a wcześniej III Symfonia g-moll op. 36 francuskiej romantycznej kompozytorki Louise Farrenc.

O wykonawstwo muzyki dawnej na najwyższym poziomie zatroszczą się także artyści prowadzonego przez Andrzeja Kosendiaka Wrocław Baroque Ensemble. W listopadzie przypomną twórczość Józefa Zeidlera – jednego z czołowych kompozytorów polskiego klasycyzmu. Artyści zaprezentują też kompozycje Johanna Sebastiana Bacha. Razem z nimi na flecie zagra dyrektor artystyczny Wratislavii Cantans – Giovanni Antonini – a zaśpiewa Chór Chłopięcy NFM. W wykonaniu Wrocław Baroque Ensemble zabrzmi też muzyka Dietericha Buxtehudego – w okresie wielkopostnym usłyszymy cykl napisanych przez niego kantat zatytułowany Membra Jesu nostri. Muzyka I Rzeczpospolitej powróci, kiedy maestro Kosendiak poprowadzi zespół w utworach sakralnych Asprilia Pacellego – włoskiego kompozytora pracującego na dworze polskiego króla Zygmunta III.

Nie zabraknie okazji do wysłuchania trzech zespołów wokalnych stale obecnych w artystycznym życiu Narodowego Forum Muzyki. Niedługo po wspólnym z NFM Filharmonią Wrocławską zainaugurowaniu sezonu Chór NFM wystąpi razem z duetem jazzowym, wykonując utwory muzyczne napisane do słów Williama Shakespeare’a. Będą to kompozycje Ralpha Vaughana Williamsa, Jaakka Mäntyjärviego, Johna Tavenera, Pawła Łukaszewskiego i George’a Shearinga. Jeszcze w październiku chóry dziecięce NFM we wspólnym koncercie razem z Zespołem Wokalnym „Rondo” zaprezentują kompozycje powstałe na przestrzeni od XVII do XXI wieku. Gdy w Mikołajki świętować będziemy piętnastolecie Chóru Chłopięcego NFM, dołączy do nich Chór NFM oraz tenor Mark Padmore. Artyści pod dyrekcją maestra Andrzeja Kosendiaka zaprezentują utwory Marka Raczyńskiego, Grzegorza Miśkiewicza, Michała Ziółkowskiego, a także kompozycje Benjamina Brittena – Missę Brevis oraz kantatę Święty Mikołaj. 

Styczeń to tradycyjny okres kolędowy i nie inaczej będzie w 2025 roku, gdy chóry dziecięce NFM zaśpiewają najpiękniejsze pieśni bożonarodzeniowe. Godny szczególnej uwagi będzie koncert Chóru NFM, podczas którego pod dyrekcją Lionela Sowa zestawiona zostanie twórczość Krzysztofa Pendereckiego z utworami kompozytorów francuskich – Jeana Yves’a Daniel-Lesura, Caroline Marçot, Francisa Poulenca i Oliviera Messiaena. Wątki francuskie powrócą, kiedy z Chórem NFM zagra należący nad Sekwaną do elity wiolonczelistów Christian-Pierre La Marca. Artysta razem z naszym zespołem wokalnym wykona Astralis Wolfganga Rihma. Posłuchamy tego wieczoru też innych dzieł współczesnych – utworów Kaiji Saariaho oraz Carla Vine’a. Zamykający sezon czerwcowy występ chórów dziecięcych z piosenkami Witolda Lutosławskiego i utworami z Akademii Pana Kleksa oraz Pana od muzyki będzie idealny do tego, by w dobrym nastroju rozpocząć wakacje.

W jubileuszowym sezonie w NFM nie zabraknie również najlepszej kameralistyki, a także recitali organowych. Cykl koncertów kameralnych zainauguruje działające od dwudziestu lat fortepianowe Berlin Piano Trio – jeden z najlepszych tego typu zespołów na świecie. Wystąpią także zespoły NFM: Lutosławski Quartet, LutosAir Quintet i Polish Cello Quartet

W grudniu brytyjski tenor Mark Padmore wykona pieśni Franza Schuberta, Benjamina Brittena oraz Rebecci Clarke. Niedługo potem zagra japońskie Aka Duo – zwycięzcy Międzynarodowego Konkurs Muzyki Polskiej w Rzeszowie w 2023 roku. Wiele można sobie obiecywać po wiosennym recitalu młodej wiolonczelistki Anastasii Kobekiny, która zagra kompozycje Schumanna, Beethovena, Karłowicza i Césara Francka. Utwory Fryderyka Chopina wypełnią koncert sopranistki Aldony Bartnik i pianisty Naruhiko Kawaguchi, którego pamiętamy jako laureata II nagrody I Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego na Instrumentach Historycznych w 2018 roku. Słynący z interpretacji muzyki najnowszej Royal String Quartet zaprezentuje tym razem program złożony z utworów Mozarta, Brahmsa i Claude’a Debussy’ego. Wspomnienia Konkursu Chopinowskiego powrócą przy okazji recitalu Hayato Suminy. Japończyk dotarł w 2021 roku do półfinału zmagań, zyskując swoimi interpretacjami dużą popularność. W NFM zaprezentuje dzieła Johanna Sebastiana Bacha, Maurice’a Ravela, Aleksandra Skriabina, Nikołaja Kapustina, a także własne kompozycje.

To jedynie część z muzycznych przyjemności, które w jubileuszowym sezonie przygotowało NFM. Gorąco pragniemy, by sztuka prezentowana na naszych scenach dawała okazje do głębokich wzruszeń i zachwytów, a także rozwijała fascynację światem dźwięków. Chcąc budować prawdziwą wspólnotę miłośników muzyki, zachęcamy do założenia Karty Melomana. Jej posiadacze otrzymują dodatkowe informacje, nagrody, a także okazje do zakupu biletów na koncerty w specjalnych cenach. Pragnących zaangażować się jeszcze bardziej, zapraszamy do wspólnego działania na rzecz kultury w Klubie Przyjaciół NFM. Najbardziej wymagających melomanów, poszukujących dodatkowych możliwości wspierania sztuki i świadomych znaczenia budowania swojego wizerunku, zachęcamy do zapoznania się z programem Fotel Konesera. Liczymy na to, że poprzez nasze inicjatywy wyjdziemy naprzeciw entuzjazmowi słuchaczy oraz chęci zaangażowania. Twórzmy razem to wyjątkowe miejsce otwarte na każdego, kto poszukuje artystycznych doznań i emocji. Ich źródłem wszak jest muzyka.

Do zobaczenia w NFM!

informacja prasowa

poniedziałek, 28 października 2019

Aldona Bartnik: Pragnę śpiewać o miłości /wywiad/

Rozmawiam ze znakomitą sopranistką – absolwentką Akademii Muzycznej we Wrocławiu oraz Wydziału Muzyki Dawnej w Królewskim Konserwatorium w Hadze. Artystka z sukcesem specjalizuje się w muzyce dawnej, współpracując z wieloma wybitnymi wykonawcami, m.in. z Colegium Vocale Gent, Vox Luminis, Capella Cracoviensis, a także dyrygentami: Philippe Herreweghe, Václavem Luksem czy Jordi Savallem. Aldona Bartnik opowiada o swojej drodze artystycznej, nagraniach, przeżyciach i planach artystycznych.

Aldona Bartnik, fot. Karol Adam Sokołowski

Barbara Lekarczyk-Cisek: Wprawdzie sukcesy są przyjemną stroną każdej kariery, mnie jednak interesuje prowadząca do nich, często niełatwa, droga. Od czego w ogóle się zaczęło? Kiedyś rozmawiałam z panem Jarosławem Thielem - wyznał, że będąc najmłodszy w rodzinie, pragnął dorównać starszemu rodzeństwu, które kształciło się w szkole muzycznej. Ostatecznie to on jako jedyny ostał się w zawodzie muzyka… A jak było z Panią?

Aldona Bartnik
: O tym, że zaczęłam kształcić się muzycznie, również zdecydował właściwie przypadek. Jestem jedyną osobą w rodzinie zajmującą się muzyką. Jednak oboje rodzice zawsze kochali muzykę – śpiewali, grali na różnych instrumentach, ale ze względu na różne okoliczności nie mogli rozwijać się profesjonalnie w tym kierunku. To właśnie Tato bardzo pragnął, abym uczyła się grać. Po przesłuchaniu w szkole muzycznej wybrano dla mnie skrzypce, ponieważ byłam malutka i miałam drobne dłonie. Uczęszczałam do szkoły muzycznej I i II stopnia w Szczecinie. Bardzo lubiłam grać na skrzypcach! Brałam też udział w różnych międzynarodowych warsztatach, a było to w czasach, gdy Polska nie należała jeszcze do UE. Dla tak młodej osoby, jaką wówczas byłam, doświadczenie to było ekscytujące.  Jeździłam na wymiany uczniowskie do Danii, Szwecji, Niemiec... Jednocześnie, przy okazji nauki gry na skrzypcach w szkole muzycznej I stopnia, obowiązkowo śpiewałam w chórze. W rezultacie mój głos już od dziecięcych lat był kształtowany. Z czasem śpiewałam również partie solowe. W gimnazjum i w szkole muzycznej II stopnia nadal kształciłam się w grze na skrzypcach i jakoś nie myślałam poważnie o śpiewie. Moi rodzice zdecydowanie chcieli, abym została skrzypaczką, ponieważ śpiewaczka kojarzyła się im z postawną kobietą, a nie z takim maleństwem jak ja. W rezultacie dostałam się na studia do Akademii Muzycznej we Wrocławiu, w klasie skrzypiec.

A jak to się stało, że ze Szczecina trafiła Pani właśnie do Wrocławia?

Zdawałam także do uczelni poznańskiej, bardzo dobrej w dziedzinie wiolinistyki, ale zabrakło mi jednego punktu, podczas gdy na wrocławską uczelnię dostałam się bez trudu. Okazało się to szczęśliwym trafem, ponieważ na I roku studiów, za namową koleżanki, z którą mieszkałam, poszłam na przesłuchania chóru Filharmonii Wrocławskiej. Ucieszyła mnie ta możliwość, bo w gruncie rzeczy zawsze lubiłam śpiewać. Jeszcze będąc w domu i ćwicząc na skrzypcach, sporo śpiewałam i potrafiłam „umilić” sąsiadom niejeden weekend. To był śpiew operowy, a więc głośny (śmiech). Podczas przesłuchania miałam przyjemność poznać panią Agnieszkę Franków-Żelazny, która zwróciła na mnie uwagę i dała mi wówczas szansę rozwijania swego głosu. Poczułam się bardzo wyróżniona, ponieważ trafiłam do grona wykształconych śpiewaków i był to dla mnie mocny impuls, aby się w tym kierunku kształcić. Zaczęłam brać lekcje śpiewu, a poza tym chór uczestniczył w warsztatach z Brytyjczykami, którzy przyjeżdżali wówczas do Wrocławia i prowadzili zajęcia bardzo dobrze rozwijające umiejętności śpiewu zespołowego. Siedem lat pracy w chórze dały mi solidne podstawy nie tylko w zakresie śpiewu, dykcji, ale również umiejętność pracy zespołowej. W międzyczasie ukończyłam studia licencjackie z gry na skrzypcach, studiowałam także śpiew.


Aldona Bartnik (sopran), Stanisław Sylwester Szarzyński, Jesu, spes mea,
z Wrocław Baroque Ensemble
Kiedy zdecydowała się Pani wykonywać muzykę dawną?

Już podczas studiów poczułam, że mój głos w jakiś sposób pasuje do muzyki dawnej. Myślę, że to efekt naturalnego rozwoju głosu. Zaczęłam świadomie pracować nad głosem stosunkowo późno, bo mając dziewiętnaście lat, był więc nieoszlifowany, z natury lekki i jasny, niewibrujący i bez maniery, czyli idealnie pasujący do muzyki dawnej.

Czy pamięta Pani swój pierwszy występ?

Nie pamiętam wprawdzie tytułu wykonywanego utworu, ale był to występ z Wrocławską Orkiestrą Barokową i właśnie wtedy poczułam, że przynosi mi to niebywałą satysfakcję. Później dyrektor Andrzej Kosendiak zaprosił mnie do swoich projektów. Nie były to bynajmniej utwory polskie, ale barok francuski. Tak zaczęła się moja przygoda z muzyką dawną.

Odbyła Pani również 2-letnie studia muzyczne na Wydziale Muzyki Dawnej w Królewskim Konserwatorium w Hadze, gdzie doskonaliła śpiew pod okiem wybitnych artystów. Dość wymienić Ritę Dams, Petera Kooij czy Michaela Chance’a… W jakich okolicznościach zdecydowała się Pani na te studia?

Po ukończeniu studiów licencjackich zapragnęłam wyjechać, aby dalej się kształcić, poznać międzynarodowe trendy w dziedzinie wykonawstwa muzyki dawnej, ponieważ są one w różnych krajach odmienne. To fascynujące, że barok gra się i śpiewa inaczej we Francji niż we Włoszech albo w Niemczech! Była to dla mnie także wspaniała okazja do współpracy z profesorami będącymi jednocześnie znakomitymi wykonawcami tej muzyki.

Aldona Bartnik w oratorium A.M. Bononcini (1677- 1726),
 La decollazione di San Giovianni Battista - aria Salomè: De le palme
Mistrzami w pełnym tego słowa znaczeniu! Obejrzałam niedawno interesujący dokument o Luciano Pavarottim, w którym ten znakomity śpiewak opowiadał nieco żartobliwie, jak to na początku swojej kariery uczył się świadomego oddechu od swojej scenicznej partnerki i zarazem mistrzyni, czując pod palcami ruch jej przepony. A jak wyglądały Pani studia w Hadze?

Z pewnością samo bycie pośród lepszych od siebie ma walor edukacyjny i bardzo motywuje do pracy nad sobą. Mając za sobą doświadczenia śpiewu chóralnego, aplikowałam na przesłuchania do tak znakomitych zespołów jak Collegium Vocale Gent. Dzięki temu miałam okazję poznawania śpiewaków o wiele bardziej doświadczonych scenicznie, których świadomość wokalna znacznie większa niż moja i od których mogłam się wiele nauczyć. Jeśli natomiast chodzi o mistrzów, to myślę, że w różnych momentach natrafiamy na takich, od których czegoś się uczymy, potem – na kolejnych, którzy rozwijają inne nasze umiejętności. Czasami potrzebujemy osobowości artystycznej, która nas ubogaci, a kiedy indziej niezbędny jest nam ktoś, kto udzieli nam konkretnych technicznych wskazówek. Fascynują mnie różni artyści.

Proszę więc o nich opowiedzieć – jak się z nimi pracuje, jacy są?

Moim głównym nauczycielem w Hadze była Rita Dams, z którą pracowałam nad techniką wokalną muzyki dawnej: nad retoryką i artykulacją głosek. Od wspaniałego Petera Kooij nauczyłam się, jak wykonywać muzykę Johanna Sebastiana Bacha. To, co wydaje się być trudne do zaśpiewania w jego kompozycjach, po logicznej analizie układało się nagle w coś prostego i oczywistego. Z kolei Michael Chance uświadomił mi, że aby dobrze śpiewać, trzeba się uprościć – pozwolić brzmieć głosowi zgodnie z jego naturą, bo wtedy jest najpiękniejszy.  Jill Feldman, sopran, specjalistka od francuskiego baroku, uświadomiła mi, że w baroku francuskim istnieje aż pięć rodzajów samogłoski e (gdy tymczasem w polszczyźnie jest tylko jedna), pracowałyśmy więc nad frazami, gdzie one się pojawiały, a ja uczyłam się je słyszeć i śpiewać. Dzięki tym ćwiczeniom poczułam także potrzebę dalszego zgłębiania i doskonalenia tej umiejętności, bo jest to fascynująca, niekończąca się przygoda.

Jeśli natomiast chodzi o artystyczne osobowości, które wpłynęły na mnie w sposób znaczący, choć mniej oczywisty, to wiele zawdzięczam Narodowego Forum Muzyki, a przede wszystkim festiwalom Wratislavia Cantans, na które przyjeżdżali koncertować znakomici wykonawcy. Tego rodzaju inspiracje mają bardziej duchowy charakter i są dla mnie bardzo istotne. Można czerpać te artystyczne impulsy z samej urody świata i życia – z zapachu kwiatów, ze smaków, z rozmaitych kultur, także z własnych doświadczeń… Dzięki temu przekaz artystyczny staje o wiele bogatszy i intensywniejszy. Piękno, którym artysta się dzieli, zależy także od ludzi, z którymi się styka.

Aldona Bartnik (sopran) -  J.S. Bach, Mass in B Minor BWV 232, 
duet - Domine Deus / Ton Koopman
Fascynują mnie osobowości, które napotkałam dzięki festiwalowi, bardzo różnorodne i piękne. Nie zawsze doświadczenia te przekładają się wprost na wykonywaną przeze mnie sztukę, z pewnością jednak odciskają jakieś istotne piętno, stając się źródłem niezapomnianych przeżyć. Taką osobowością jest na przykład Philippe Herreweghe czy Tom Koopman, z którym śpiewałam Mszę h-moll  J. S. Bacha i który daje wykonawcom swobodę, obdarzając ich dużym zaufaniem. Z kolei Herreweghe ma swoją wizję wykonania utworu, którą konsekwentnie realizuje i potrafi do niej przekonać śpiewaka. To wspaniała charyzmatyczna osobowość, za którą się idzie bez cienia wątpliwości. Podobne odczucia miałam pracując z Václavem Luksem czy Jordi Savallem. Dzięki nim następuje rodzaj idealnego artystycznego porozumienia, tworzy się jakaś magia… A przy tym Václav jest wyjątkowym, dobrym człowiekiem, z którym wspaniale się pracuje. Z nim odczuwa się radość tworzenia.

To z pewnością wielkie szczęście stykać się z takimi osobowościami, bo od każdej tak wiele się otrzymuje…

Z pewnością, choć przyznam, że czasami czuję się jak szpieg (śmiech), kiedy od jednego artysty przechodzę do innego, zupełnie odmiennego, choć równie interesującego,  przenosząc jednocześnie swoje doświadczenia.

Ale to jest chyba jednocześnie bardzo odświeżające, bo otwiera na doświadczenie innych osobowości!  Chciałabym też zapytać o proporcje pomiędzy pracą a życiem. W filmie dokumentalnym Toma Volfa „Maria Callas” artystka podkreśla, że istnieje konflikt między Marią a Callas. Mówi, że chciałaby być Marią, ale musi dorównać Callas. Czy Pani również odczuwa to dramatyczne napięcie pomiędzy życiem prywatnym a karierą artystki?

Taki problem istnieje, ale z czasem nauczyłam się radzić z nim sobie. Podczas studiów w Holandii opanowałam umiejętność planowania w taki sposób, jak to robią Holendrzy. Aby dobrze wypaść na scenie,  trzeba o siebie zadbać: dobrze się odżywiać, dbać o kondycję fizyczną, wysypiać się... Staram się też ze sobą zaprzyjaźnić (śmiech). Występy sceniczne łączą się z silnymi emocjami, toteż próbuję wyperswadować sobie, że tu nie o mnie chodzi, ale o muzykę i o publiczność. Wtedy łatwiej jest wejść na scenę i skupić się na tym, co chcę przekazać. Ciągłe podróże i życie „w drodze” bywa także uciążliwe. Towarzyszy mi jednocześnie satysfakcja z wykonywanego zawodu i poczucie samotności. Uważam jednak, że można pogodzić życie osobiste z zawodowym, o ile  spotka się osobę, które będzie nas kochała i rozumiała. Bardzo cenię sobie relacje z ludźmi, toteż wolne chwile staram się spędzać z rodziną i przyjaciółmi. Celebruję spotkania, wspólne posiłki, rozmowy. Dbam o balans w życiu – to bardzo ważne.

Wracając do muzyki, proszę opowiedzieć jak wyglądała Pani praca nad solową płytą „Melancholia” i w jakich okolicznościach doszło do jej nagrania. Sądzę, że przydały się też Pani wcześniejsze doświadczenia przy projektach z Wrocław Baroque Ensemble.

Płyty są zawsze efektem współpracy z innymi artystami, nawet jeśli są solowe. Seria płyt, które wydało Narodowe Forum Muzyki, prezentuje muzykę polskich kompozytorów. Pomysłodawca, dyrektor Andrzej Kosendiak, miał nie tylko znakomity pomysł, aby propagować muzykę kompozytorów polskiego baroku, ale ponadto towarzyszyły tym projektom prace badawcze. Trwały poszukiwania manuskryptów, opracowywanie ich, odkrywanie nowych wersji utworów dotąd nienagranych. To była zespołowa, wspaniała przygoda muzyczna, której finałem stała się płyta.

Aldona Bartnik (sopran) w utworze M. Mielczewskiego (? - c.1651),
 Vesperae Dominicales / Dixit Dominus
Wrocław Baroque Ensamble pod dyrekcją Andrzeja Kosendiaka 
Albumem, do którego zostałam na początku zaproszona, była nagrana w 2012 roku pierwsza płyta z nagraniami kompozycji Grzegorza Gerwazego Gorczyckiego. Zespół był wówczas międzynarodowy, śpiewała m.in. angielska sopranistka Susan Gilmour Bailey, kontratenor Matthew Venner, partie basu wykonywał  czeski baryton Tomáš Král, a tenoru – Maciej  Gocman. Potrzebowali sopranu do jednego z utworów i ja otrzymałam tę szansę. Kiedy się o tym dowiedziałam, byłam bardzo szczęśliwa. Miałam wprawdzie małe doświadczenie, ale za to wielką wiarę, lubiłam pracować i byłam pełna zapału. Pamiętam, że nagrywaliśmy tę płytę w maleńkim kościółku pw. św. Piotra i św. Pawła we Wrocławiu i wszystko poszło jak z płatka. Czułam się bardzo dobrze w gronie dojrzałych, świadomych muzyków i śpiewaków. Kiedy płyta się ukazała, mogłam po raz pierwszy usłyszeć swój głos. I jego brzmienie także było dla mnie rodzajem odkrycia.

Potem pojawiła się propozycja nagrania kolejnej płyty Gorczyckiego, na której zastąpiłam Susan, która została matką. Nagrywaliśmy w starym budynku Filharmonii Wrocławskiej i płyta również okazała się bardzo piękna. W tym czasie bardziej skupiona byłam na technice wykonawczej. W kolejnych nagraniach natomiast koncentrowałam się głównie na wyrazie artystycznym, bo miałam już większą swobodę techniczną. Niemało się wówczas nauczyłam nie tylko od dyrektora Kosendiaka, ale także od innych wykonawców.

Jednak indywidualny album nagrała Pani w Holandii…

Tak się złożyło, że do jego realizacji doszło podczas moich studiów w Holandii – kraju wielu wpływów, bardzo interesującym dla artysty. Jednocześnie brakowało mi polskiej kultury, za którą tęskniłam. W związku z tym postanowiłam przynieść na warsztaty Pieśni kurpiowskie Karola Szymanowskiego. Pianista był bardzo biegły w czytaniu nut a vista i byłam pewna, że poradzi sobie również z tymi trudnymi kompozycjami. Kiedy wykonaliśmy te pieśni, na sali zapadła głęboka cisza. Ludzie oniemieli. Wtedy też doświadczyłam, jaką moc ma w sobie ta muzyka. Po zajęciach zauroczony nią pianista Maurice Lammerts van Bueren zaproponował mi nagranie albumu z muzyką polską. Oczywiście, zgodziłam się bez wahania! Upłynęły dwa lata i wreszcie płyta pt. „Melancholia” została nagrana w styczniu 2018 roku w holenderskiej  wytwórni Zefir Records.




Wybrałam do niej cały cykl pieśni Karola Szymanowskiego Słopiewnie, do słów Juliana Tuwima, trzy pieśni kurpiowskie, cykl sześciu pieśni Jana Paderewskiego do słów Adama Mickiewicza, no i oczywiście mazurki Fryderyka Chopina. Płyta spotkała się z dużym zainteresowaniem i była promowana przez holenderskie radio MPO – odpowiednik radiowej Dwójki. Nagrania promujemy także koncertując i wówczas staramy się, aby słowa pieśni były tłumaczone. Współpraca z Mauricem układa się tak dobrze, że planujemy kolejny projekt – tym razem dedykowany dzieciom, w którym znajdzie się 19 utworów Karola Szymanowskiego oraz kilka piosenek dla dzieci, skomponowanych przez Witolda Lutosławskiego. Koncerty będą wzbogacone przez wizualizacje córki Maurice`a. Ogromnie cieszy mnie fakt, ze mogę być ambasadorem polskiej muzyki za granicą. Uważam, że w Europie jest przestrzeń i zapotrzebowanie na polską muzykę, trzeba tylko w nią samemu wierzyć – w jej wartość i piękno. I promować ją!


Aldona Bartnik (sopran) w Piosnce dudarza, I.J. Paderewskiego (1860-1941),
 Six songs to lyric by Adam Mickiewicz, Op.18, No.2 , Maurice Lammerts van Bueren (piano)

Czy oprócz tych występów ma Pani jeszcze inne plany artystyczne?

Och, mnóstwo! (śmiech). Obecnie realizuję projekt stypendialny Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, związany z Wrocławiem. Opracowuję mianowicie manuskrypty znajdujące się w Ossolineum. Zostaną wydane i umieszczone w bibliotekach różnych uczelni muzycznych w Europie. Złożyłam także wniosek do  Prezydenta Miasta Wrocławia o dofinansowanie płyty, na której znajdą się utwory z kompozycjami pochodzącymi z opracowanych przeze mnie manuskryptów. Są to pieśni z okresu romantyzmu, które chcę nagrać z pianoforte  - instrumentem z epoki, wraz z moim wspaniałym pianoforcistą Naruhiko Kawaguchi,  którego poznałam w Amsterdamie i z którym już wspólnie koncertowaliśmy. Yoshiko ma przepiękne brzmienie, wyczucie frazy i  nie tylko znakomicie gra, ale także kocha Polskę – polską muzykę, Chopina, a także … kuchnię (śmiech). Uważa, że polskie jedzenie jest najlepsze na świecie. Najistotniejsze jest jednak to, że rozumiemy się artystycznie. Album, który nagramy, będzie nosił tytuł „Kilka słów o miłości”. Wybrałam spośród wielu kompozycji te, które mówią o miłości, bo właśnie o niej pragnę śpiewać.

A zatem czekamy na miłosny album z romantyczną muzyką polską. Dziękuję za rozmowę.

Wszystko jest poezją. O wystawie Ewy Rossano w Muzeum Pana Tadeusza

10 kwietnia w Muzeum Pana Tadeusza we Wrocławiu otwarto wystawę "Ogród wypowiedzianych słów", której autorką jest malarka i rzeźbi...

Popularne posty